Zwykle zapowiedzi piw z Pinty i AleBrowaru wyprzedzają premiery o miesiąc, raczej nie dłużej. Przede mną produkt, o którym było bardzo głośno, jeszcze zanim zaczęły się wakacje. Afera z etykietą piwa to sprawa już wiekowa, więc nie będę się rozpisywał; łatwo zresztą znaleźć, o co chodzi. Lepiej napisać, że piwo nie wyszło takie, jakie chcieli AleBrowarowcy - miało być abbey IPA, ostatecznie drożdże sprawiły niespodziankę i wyszło, ich zdaniem, saison IPA. Zapowiadali też 100 IBU, a ostało się jeno 60. Drugi raz z rzędu po Brown Foot nie wywiązują się z obietnicy goryczki. Mimo to są zadowoleni z efektu jak nigdy dotąd. Zobaczmy.
Informacje ogólne:
Piwo: Golden Monk
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Produkowane od: 2013
Styl: nowofalowy saison
Alkohol: 7,2%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Opakowanie
Kontrowersyjna (teraz już nie, zmieniona na poprawną politycznie etykieta) trafia w mój gust zdecydowanie najlepiej ze wszystkich dotychczasowych AleBrowaru. Postać chyba narysowana najładniej jak dotąd, bardzo zdobywająca mnie kolorystyka. Rzecz jasna jak zwykle wszystkie informacje na swoim miejscu - jeno znowu im firmowych kapsli zabrakło.
9/10
Barwa
Bursztynowy kolor w połączeniu z mocnym zmętnieniem i snującym się gazem daje efekt oszałamiający; naprawdę genialne, lawiruje między złotem a nawet miedzią.
5/5
Piana
Niezbyt obfita, ale bardzo ładna, gęsta i oblepiająca szkło.
3/5
Zapach
Fenomenalny, przepiękny i intensywny - na początku uderza amerykański chmiel, ale już po chwili dominują typowe dla saison słodko-wiejskie nuty belgijskie, naprawdę wybitne.
10/10
Smak
Początkowo sama Belgia - jest dość słodko, trochę przyprawowo, ogólnie cudownie - na finiszu zaczyna dopiero przemawiać chmiel, trochę za słabo jak na styl z IPA w nazwie; za to bardzo przyjemna goryczka, nie bardzo wysoka, ale stanowiąca zaprzeczenie zalegającej.
9,5/10
Tekstura
Wysycenie dość niskie, a gęstość wysoka, ale bardzo dobrze pasuje to do smaku.
4/5
9.0/10
Kontrowersyjna (teraz już nie, zmieniona na poprawną politycznie etykieta) trafia w mój gust zdecydowanie najlepiej ze wszystkich dotychczasowych AleBrowaru. Postać chyba narysowana najładniej jak dotąd, bardzo zdobywająca mnie kolorystyka. Rzecz jasna jak zwykle wszystkie informacje na swoim miejscu - jeno znowu im firmowych kapsli zabrakło.
9/10
Bursztynowy kolor w połączeniu z mocnym zmętnieniem i snującym się gazem daje efekt oszałamiający; naprawdę genialne, lawiruje między złotem a nawet miedzią.
5/5
Piana
Niezbyt obfita, ale bardzo ładna, gęsta i oblepiająca szkło.
3/5
Zapach
Fenomenalny, przepiękny i intensywny - na początku uderza amerykański chmiel, ale już po chwili dominują typowe dla saison słodko-wiejskie nuty belgijskie, naprawdę wybitne.
10/10
Smak
Początkowo sama Belgia - jest dość słodko, trochę przyprawowo, ogólnie cudownie - na finiszu zaczyna dopiero przemawiać chmiel, trochę za słabo jak na styl z IPA w nazwie; za to bardzo przyjemna goryczka, nie bardzo wysoka, ale stanowiąca zaprzeczenie zalegającej.
9,5/10
Tekstura
Wysycenie dość niskie, a gęstość wysoka, ale bardzo dobrze pasuje to do smaku.
4/5
9.0/10
Krótko mówiąc, kolejna rewelacja od AleBrowaru. Przegrało to piwo - głównie pianą - z Brown Foot i Atakiem Chmielu, ale przeskoczyło rzutem na taśmę Viva la Wita i tym samym zmieściło się na podium polskich piw w moim dotychczasowym życiu. Pozostaje mi podziękować obsłudze sklepu z piwem, w którym się zaopatruję, za zachowanie dla mnie z własnej woli jednej butelki, bo popyt totalnie przerósł podaż i mnich rozszedł się chyba w parę godzin - tak mało brakowało, by to fantastyczne piwo mnie ominęło. Napisałbym, że końcówka roku należała do AleBrowaru, ale nie mogę, bo przed nami być może coś jeszcze lepszego od Pintu.
_________________________________________________________________________________
7.5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz