niedziela, 17 czerwca 2018

Evil Twin: Mission Gose

Gose / + eukaliptus / 4% / 21,10 zł (0,33)

Jasnozłote, ładnie ulatujący gaz, lekko mętne. Piana obfita, ale średniej jakości. Zapach eukaliptusa jest nie tyle dominujący, co rozchodzi się po pokoju już po otwarciu puszki. Dopiero spod niego bardzo nieśmiało wyłania się kolendra i sok z cytryny. Bardzo rześki, dość odjechany, bardzo fajny aromat. W smaku jest trochę więcej miejsca na coś poza eukaliptusem, choć dalej on przeważa. W ustach jest intensywne, wyraźnie kwaśne, przyprawowe; po przełknięciu szybko znika, pozostawiając po sobie tylko charakterystyczną smugę kwasu mlekowego. Słoność jest obecna, choć ukrywa się trochę pod kwaśnością. Bardzo odświeżające, wyraziste, może trochę za mocno wysycone.

Klasowe gose z ciekawym eukaliptusowym twistem, który jest jak najbardziej na miejscu. Nie gwarantuje może niesamowitych doznań, ale to bardzo smaczne i wyraziste piwo, idealne na proste orzeźwienie, dobre też jednak na skupienie się nad nim.

7.0/10

sobota, 16 czerwca 2018

Kazimierz (Browars): Mangoł

Milkshake APA / + purée z mango / 4,2% / 14° Blg / warka do 16.02.2019 / 9,95 zł

Bardzo mętne, pomarańczowe. Piana dość skromna. W bardzo przyjemnym aromacie dominuje świeży sok z mango, wzbogacony o słodycz laktozy - prosty, ale fajny. W smaku jest nieco bardziej złożone, oprócz mango (już nie tak dominującego) i raczej subtelnej laktozy jest też po prostu fajne APA - z dobrą podbudową słodową, z fajnym owocowym chmieleniem, z powściągniętą, ale wyraźną goryczką. Mango wyraźnie podniosło gęstość piwa. Bezpretensjonalne, niezobowiązujące, przyjemne piwo bez większych uniesień.

Nie jestem wielkim fanem milkshake'ów, ale ten jest bardzo fajny. Kazimierz odnalazł dobre proporcje pomiędzy mango, laktozą a piwem. Przyjemna rzecz, chociaż za tę cenę trochę nieekonomiczna.

6.5/10

piątek, 8 czerwca 2018

Kazimierz (Marysia): Imperium Kara Mustafy

Coffee Milk Stout / 6,5% / 19° Blg / 9,20 zł (330 ml)

Nieprzejrzyście czarne, piana raczej symboliczna. Pachnie dość prosto, ale ładnie, deserowo: mleczną czekoladą, kawą, tortem przekładanym masą czekoladową i masą kremową i nasączonym kawą, o. Smak podąża w identycznym kierunku. Dzięki niskiemu odfermentowaniu jest wybitnie czekoladowe, bardziej nawet niż kawowe. Zachodzi efekt mlecznej czekolady o smaku kawowym w płynie. Co prawda laktoza poszła tu trochę w pewną dziwną i niezbyt korzystną nutę, z którą spotkałem się póki co tylko raz, w moim własnym domowym milk stoucie, i którą bardzo ciężko mi opisać (najbliżej jej chyba do gumy), ale prawie to nie przeszkadza. Brakuje mi dwóch rzeczy - jakiejś kontry dla tej słodyczy i wysycenia. Nawet z tymi brakami to zdecydowanie dobre piwo.

Dobre, dobre, ale wersja lekka mi jakoś bardziej podeszła. A nawet nie jakoś, bo wiem dlaczego - przy czymś tak lekkim duża słodycz nie męczyła, tu jest jeszcze bardziej skondensowana i brakuje jej jakiegoś partnera. W piwach o bardzo niskiej zawartości alkoholu dużo łatwiej też wybacza się kompletny brak złożoności. Fajne, ale prawdę mówiąc do zapomnienia, żadne to dla mnie chef d'oeuvre Kazimierza. Dla wielkich fanów mlecznej czekolady i ludzi odpornych na skondensowaną słodycz jak najbardziej, dla pozostałych... cena trochę niekorzystna.

6.5/10

środa, 6 czerwca 2018

Evil Twin: Molotov Cocktail

Imperial IPA / + mango, pomarańcze / 12% / 21,50 zł (355 ml)

Pomarańczowa barwa, pływające kawałki owoców, mętne, symboliczna piana. W ciężkim, ale barwnym zapachu dominuje mango, w drugiej kolejności idzie sok z pomarańczy, skondensowany, olejkowy, żywiczny chmiel, szczypta karmelu i alkoholu. Spektakularny nie jest, ale całkiem przyjemny i wyrazisty. W smaku wychodzi z niego bardzo fajne imperialne IPA na starą modłę, ciężkie i masywne, ale bardzo przyjemne, uderzeniowo chmielowe, ciężko-owocowe. Dużo słodyczy, niemało goryczki, chociaż ta druga mogłaby być wyższa. Przyjemne w tej swojej ciężkości, ale jednak trochę za ciężkie.

Mogłoby to być świetne piwo, ale chyba troszkę kogoś poniosło z tymi 12% alkoholu. To już jest chyba za wiele na IPA. Ogólnie to niezłe piwo, ale niewarte swojej ceny. Lepiej z takich ciężkich IPA zapolować na 1000 IBU z Mikkellera.

6.5/10

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Evil Twin & Omnipollo (Dorchester): Pink Lemonade IPA

IPA / + cytryny, maliny / 7% / 24 zł (355 ml)

Ciemnocytrynowa barwa, burza wznoszącego się gazu, bardzo obfita choć niezbyt drobna piana. Aromat to soczyste, bardzo apetyczne połączenie skórki cytrynowej z sokiem z malin oraz szczyptą zboża. Przypomina znacznie bardziej owocowego kwacha niż IPA, ale za to bardzo dobrego kwacha. W smaku już trochę bardziej jak IPA, chociaż wciąż jest trochę kwaśności od cytryny. Bardzo fajnie łączy się z dość znaczącą słodyczą od malin, stonowaną ale wyraźnie zaznaczoną goryczką i leciutką podbudową słodową. Bardzo lekkie, zdaje się mieć raczej 4-5 niż 7% alkoholu. Troszkę przegazowane, ale nic strasznego. Byłoby super, gdyby albo trochę stonowało słodycz i podbiło goryczkę, albo po prostu podbiło goryczkę. A tak jest po prostu bardzo dobre.

Spełnia obietnice - bardzo, ale to bardzo fajne połączenie IPA z owocami, faktycznie dość lemoniadowe w odbiorze. Czy warte 24 zł za puszkę ok. 355 ml? No cóż, raczej nie. Znalezienie czegoś zbliżonego poziomem i paletą smaków w cenie za mililitr trzy razy niższej nie powinno być bardzo trudne. Chociaż może i nie aż tak bardzo łatwe.

7.0/10

niedziela, 3 czerwca 2018

Evil Twin: Even More Pecan Pie Jesus

Imperial Stout / + melasa, ekstrakt z orzechów pekan / 12% / batch #001 / 29 zł

Czarne, bardzo fajna piana. Aromat intensywny, słodki, bardzo przyjemny, jakkolwiek trochę jednowymiarowy - istotnie zdominowała go melasa i orzechy pekan, troszkę jest też mlecznej czekolady, ziemistości, nut palonych - fajny, ale nie wielki. W smaku już nie tak fajnie. Jest dość toporne, to znaczy nieułożone, alkoholowe. Spod alkoholu wyzierają fajne rzeczy jak kawa, orzechy, melasa, paloność, ale no właśnie, wyzierają spod alkoholu. Dość ciężka, spalona goryczka. Finisz jest całkiem przyjemny, ale poza tym jest po prostu średnio udane.

Ładnie pachnący bubel za 30 złotych, straszna bieda, nie przystoi taka wpadka browarowi o takiej renomie. Oczywiście to nie jest jakieś katastrofalne piwo, ale krąży w rejonach totalnej przeciętności a nawet moim zdaniem poniżej ich, co przy takiej cenie jest karygodne.

5.5/10

piątek, 1 czerwca 2018

Harpagan (Czarnków): Buzdygan Rozkoszy

Imperial Stout / + wiórki kokosowe, kawa / 8,6% / 24° Blg / do 01.12.2018 / 17 zł (0,33)

Świetna oprawa graficzna - butelka w kartoniku o znakomitej jakości materiału i z dopracowaną grafiką. Nieprzejrzyście czarne, z pianą raczej symboliczną. W aromacie najmocniej udziela się kawa, ale jest też gorzka czekolada, czekoladowe ciasto, wiśnie zatopione w likierze kawowym, ciasteczka kokosowe, palone zboże. W smaku wychodzi z niego fajny słodziak - jest już bardziej czekoladowo niż kawowo, jest marcepanowo, jest kokosowo. Szczególnie efekt ciasteczek kokosowych ogarniający finisz jest imponujący. Jest... daleko od ideału, ale bardzo bardzo dobrze. Strasznie pijalne - nawet jak na takiego lżejszego RISa. Z zastrzeżeń dziwi zwłaszcza, że przy takiej relacji ekstrakt alkohol brakuje mu trochę ciała. 

Hmm, baardzo dobre, ale czy nie przehajp troszkę? Może troszkę przehajp. Przynajmniej moim zdaniem dość daleko tu do jakiejś krajowej czołówki. Swojej ceny chyba jednak warte - tak kokosowe piwo codziennie się nie zdarza, taka oprawa graficzna też nie. Ciekawa jest też jego niewiarygodna pijalność i lekkość przy bardzo dużej przecież głębi smaku.

7.5/10

czwartek, 31 maja 2018

Harpagan (Gryf): Mizianie Mamuta

American IPA / 6% / 15° Blg / do 31.12.2018

Jasne mętne złoto, świetna piana. Ładny, intensywny chmielowy aromat słodkich białych i trochę ciemniejszych owoców tropikalnych: liczi, ananas, mango, papaja. Troszkę limonki i skrajnie lekkiego, pachnącego po prostu zbożowo słodu. W smaku wychodzi z niego nowoangielskie podejście piwowara: leciutkie, z goryczką na poziomie poniżej przeciętnego APA, a co dopiero IPA; bardzo owocowe, soczkowe, pijalne. Chmielowe aromaty nie są tu może urzekające, troszeńkę granulatowe, ale mimo wszystko bardzo fajne. Szkoda że nie zdecydowano się jednak na "normalną" ipową goryczkę. Podbudowa słodowa, choć symboliczna, to robi fajną robotę. Doskonale ukryty nie tak mały przecież alkohol.

Bardzo dobra IPA na współczesną modłę, anty-goryczkową i asłodową. Nie jest to może NEIPA pełną gębą, bo nie jest aż taka skrajnie soczysta i owocowa jak typowi reprezentanci nurty, ale w sporym stopniu pod ten nurt podpada. Bardzo pijalny, bardzo przyjazny, bardzo lekki i smaczny napój, niezobowiązujący, nieurywający, ale bardzo rzetelny.

7.0/10

niedziela, 27 maja 2018

Harpagan (Gryf): Imbryczek Destrukcji

American Wheat / + herbata Lady Grey, skórka pomarańczy, skórka cytryny / 5,6% / 12° Blg / do 31.12.2018 / 9,70 zł

Mętna słomka, skromna ale przyzwoita piana - klasyczny American Wheat. W aromacie "piwo" za mocno nie dochodzi do głosu - jest zdominowany przez bergamotkową herbatę i skórkę cytrynową, dopiero w tle trochę zbożowości. Bardzo przyjemny, rześki i "perfumowy" zapach, taki barwny. W smaku bardzo podobnie, herbata tu rządzi dość zdecydowaną ręką - ma na to dużo miejsca, bo baza słodowa jest tutaj lekka aż do ulotności, a i chmiel za mocno się nie wybija, ani aromatycznie ani goryczkowo. Piwo jest przeto lekkie, przyjemne i fajnie herbaciane, ale też trochę zbyt jednowymiarowe i cierpiące na braku wyrazistości czysto piwnej - na dłuższą metę trochę mdławe.

Bardzo fajna propozycja dla fanów bergamotki. Fajna zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią zdecydowanych piw. Trochę taka lemoniada bergamotkowa tu wyszła. Ma to swoje wady, ma zalety - ostatecznie dobre piwo, ale jeszcze nie takie które by mi mocniej utkwiło w głowie.

6.5/10