sobota, 11 sierpnia 2018

Evil Twin & Prairie: Bible Belt

Imperial Coffee Stout / + wanilia, chili, ziarna kakao / 13% / warka z 16.01.2018 r. / 46,50 zł (0,473 ml)

Nieprzejrzyście czarne, piana umiarkowanie obfita, ale gęsta i trzyma się trochę. Aromat bardzo pełny, zaokrąglony, bogaty i deserowy, choć nie wyłącznie. Przeważa kakao, a właściwie czekolada, niewiele dalej jest palony słód, mocna kawa, wyrazista wanilia i nawet te papryczki. W smaku poziom zostaje zachowany. Tu już jest nieco mniej czekoladowe, a bardziej kawowe; to nie jest typowy piwny deser, sporo tu charakteru wytrawnego RISa: mocno palona kawa, palone zboże, a nawet lekkie nuty popiołowe. Papryczki są wyczuwalne, ale pełnią rolę niemal symboliczną. Na finiszu ciągnie się długo posmak bardzo gorzkiej czekolady i orzechów laskowych. Zachowuje fajny balans pomiędzy wytrawną a słodyczkową szkołą warzenia RISów. Alkohol nie jest ukryty perfekcyjnie i to chyba jedyne, do czego można się przyczepić.

Subtelne piwo, lubię takie. Od pierwszego łyku nie da się poznać jako jakiś świetny RIS, raczej taki rzetelny, ale jest bardzo fajnie złożone i prowadzi swoją grę jeszcze długo po przełknięciu. 

8.5/10

Miedzianka: Cycuch Janowicki

American Pale Ale / 5% / warka do 12.09.2018 r.

Jasnozłote, przy uważnym nalaniu przejrzyste. Piana raczej symboliczna. W zapachu dość nieśmiały nowofalowy chmiel bije się o miejsce z dość mało porywającym, karmelkowym słodem - przeciętnie. Trochę lepiej wypada to w smaku - co prawda chmielowi wciąż brakuje owocowości, soczystości, czegokolwiek - jest nawet lekko izowalerianowy (znowu!) - ale relacja goryczki do słodu jest całkiem fajna, jest w porządku. Wciąż nie jest to niestety piwo przesadnie porywające. Przeciętny pale ale.

Piwo całkowicie do zapomnienia, co jest o tyle rozczarowujące, że na miejscu świeży Cycuch podchodził pod mocne 7, może nawet słabe 7,5/10. Także w sumie butelka do zapomnienia.

5.5/10

sobota, 4 sierpnia 2018

Evil Twin: Even More JCS

Imperial Coffee Milk Stout / + wanilia / 12% / warka z 11.01.2018 r. / 49 zł (0,473 ml)

Nieprzejrzyście czarne, piany niemal brak. W zapachu piękny kawowy deser - doprawdy określenie "Affogato-style Imperial Stout" jest niebezzasadne, pachnie jak lody waniliowe zalane espresso, no i może posypane wiórkami czekolady. Jednocześnie idzie trochę w stronę makowca. W smaku jest jeszcze lepiej - wchodzi do gry spora ilość słodko-gorzkiej czekolady, która z kawą, wanilią, palonym zbożem i wtrąceniami mlecznymi uzupełnia się znakomicie. Jest słodkie, lekko kwaskowe, gładkie, intensywne, bogate. Alkohol jest ukryty totalnie, jest kosmicznie pijalne jak na tę moc. 

Klasyczny piwny deser. Jak Evil Twin się naprawdę przyłoży do piwa, to ręce same składają się do oklasków. Brakuje może temu piwu jakiejś wielkiej złożoności, może jest ciut za mocno zdane na swoje dodatki, niemniej jednak jest pyszne.

8.5/10

wtorek, 31 lipca 2018

Evil Twin: Even More Jesus

Imperial Stout / 12% / batch #018 / 28,60 zł (0,473)

Nieprzejrzyście czarne, piana barwy cukru trzcinowego, dość obfita i gęsta. Zapach to intensywna klasyka stoutu imperialnego - czarny chleb, ciężka gorzka czekolada, czarne suszone owoce, palone zboże. W smaku jeszcze bardziej intensywne - bardzo mocne nuty palone są zdecydowanie na pierwszym planie, ciężko nawet mówić o kawie czy czekoladzie, po prostu mocno palone zboże. Na dalszych planach suszone owoce, arcygorzka czekolada, ziołowa goryczka, szczypta sosu sojowego, praliny, likier kawowy. Nie da się ukryć, że jest odrobinę jednowymiarowe, bo te wszystkie rzeczy są drobne, są tłem dla palonego słodu, ale jednocześnie dobrze ułożone i bardzo przyjemnie przytłaczające tą bezkompromisową palonością (nie jest przy tym przepalone). Długaśny, intensywny, chlebowy finisz.

W swoim gatunku nie jest to arcymistrzostwo, ale piwo doprawdy świetne. RIS bardzo tradycyjny, totalnie wytrawny, zasadzający się na potędze palonego słodu - wiele osób dziś takimi gardzi, ale ja niezmiennie przepadam. 

8.0/10

niedziela, 29 lipca 2018

Two Roads & Evil Twin: Pachamama Porter

porter / + słodkie ziemniaki, fioletowa kukurydza, papryczki chili ají panca / 6,5% / warka z 20.09.2016 / 20,20 zł (0,473)

Ciemnobrązowe, z obfitą i dość gęstą pianą. Zapach to typowy górnofermentacyjny porter idący w owoce - suszone śliwki, wiśnie w czekoladzie, jest też pumpernikiel, kwas chlebowy, orzechy, szczypta melasy; fajny aromat. W smaku mniej owocowe, mocniej orzechowe i chlebowe. Ziemniaków i kukurydzy zgodnie z przewidywaniami nie wyczuwam, jest natomiast wyraźne muśnięcie ostrością chili. Poza tym piwo jest trochę pustawe, niezbyt przyjemnie drapiące, ciut alkoholowe i metaliczne. Nuty orzechowe i chlebowe fajne, ale reszta jest słaba. 

Kolejny zawód Evil Twinem. Puszka bardzo barwna, dodatki ciekawe, a efekt średnio przyjemny, nudny, płaski, trochę wadliwy. Dwie dyszki w błoto, to jest jakiś kompletny bezsens.

5.0/10

sobota, 28 lipca 2018

Miedzianka: Mniszek

witbier / + rumianek / 5% / 12,5° Blg / warka do 30.07.2018

Bardzo jasne, klarowne, piana raczej symboliczna. W zapachu dominuje skórka pomarańczowa, sok ze słodkiej pomarańczy i przyprawowe belgijskie drożdże; w tle rumianek, a na samym już końcu kolendra. Mocno perfumowany, a zarazem charakterystycznie belgijski aromat, zdecydowanie udany. W smaku to bardzo lekkie, proste, rześkie piwo, trochę wodniste i płaskie, ale dość przyjemne. Smakuje trochę jak woda gazowana podlana sokiem pomarańczowym i przyprawiona kolendrą; wbrew możliwym pozorom to komplement. Bardzo pijalne, bardzo chce się brać następny łyk, mimo że nie jest jakieś nie z tego świata.

Nienadzwyczajny, niezbyt ciekawy nawet jak na ten styl, ale solidny witbier. Może nie do cmokania i mlaskania, ale do obalenia w słoneczny dzień na tarasie w Browarze Miedzianka - tak w sam raz.

6.5/10

niedziela, 22 lipca 2018

Łańcut & Pinta: Kryształ

pilzner / 5,2% / 12,5° Blg / warka do 20.01.2019 r.

Piękne, klarowne, jasnozłote, z majestatyczną pianą o świetnej gęstości. W aromacie bardzo świeży, ziołowo-kwiatowy chmiel miesza się ze szlachetnymi, piwnicznymi nutami dobrze wyleżakowanego lagera. Smak to kompozycja jeszcze pełniejsza - tradycyjny, ale też fajnie idący w kwiaty chmiel, piwniczny lagerowy charakter drożdży i lekka jak wiosenny poranek nad brzegiem Wełtawy baza słodowa, w której dodatek ryżu spełnił rolę niepoślednią. Goryczka jest na idealnym poziomie i idealnym charakterze. Ponadprzeciętnie świeże, pijalne, rześkie, a jednocześnie treściwe, pełne smaku.

Pijałem lepsze jasne lagery, ale Kryształ robi furorę nie bez powodu - znalezienie tak dobrego klasycznego "full lighta" to nie jest prosta sprawa w Polsce. Bez zarzutu, nawet prezentuje się znakomicie.

7.5/10

sobota, 21 lipca 2018

Miedzianka: Rudawskie

lager wiedeński / 5% / 12,5° Blg / warka do 22.07.2018

Bardziej ciemnozłote niż bursztynowe, trochę za jasne jak na lagera wiedeńskiego; fajna piana. W zapachu karmelowy słód musi walczyć o rację bytu z nutami kiszonkowymi - wielka szkoda tej wady, bo mocno się skupiając da się wyczuć fajny charakter tej słodowości. Smak niestety potwierdza przykre zdarzenie - skwaśniało, dwa tygodnie przed datą. Zostało w nim sporo fajnego słodowego charakteru spod znaku karmelu, ale kwas dominuje i przykrywa przyjemniejsze doznania. Można by je zdyskredytować całkowicie, ale prawdę mówiąc nie jest katastrofalne - poszło w całkiem znośną, owocową kwaśność, daleką od odpychającej. Jest też dość znacząco przegazowane na skutek popsucia.

Jak na skwaśniałe piwo, które w dużej mierze zatraciło swój pierwotny charakter, to nie ma katastrofy, ale wciąż... wciąż to skwaśniałe piwo, które zatraciło swój charakter.

3.0/10

czwartek, 12 lipca 2018

Miedzianka: San Fran Trzcińsko

West Coast IPA / 6,5% / 16,5° Blg / warka do 30.07.2018 r.

Zmętnione złoto, niezła piana. W aromacie owocowe amerykańskie chmiele muszą stoczyć małą potyczkę z niewielkimi oddziałami diacetylu - wygrywa marakuja, mango, brzoskwinia i grejpfrut, ale trochę tej walki szkoda. W smaku to już czystszy, bardzo fajny West Coast z bardzo fajnie wyważonym balansem goryczki do bazy słodowej, z chmielem bardzo owocowym i żywicznym, intensywnym, dającym goryczkę wyrazistą, ale gładką. Efekt psuje nieco nuta izowalerianowa i minimalny alkohol, przez co ciężko piwo nazwać świeżym, ale ma swój charakter.

Nienadzwyczajne, ale bardzo fajne, jak najbardziej zdatne do zrobienia fajnego wieczoru na tarasie lub balkonie w Browarze Miedzianka, jaki zresztą miało okazję mi zrobić. Zdecydowanie West Coast - daleko od Nowej Anglii, daleko od wschodniego wybrzeża: "staromodne", szarpiące, odpowiednio goryczkowe IPA.

6.5/10