czwartek, 12 listopada 2015

BrewDog: Abstrakt AB:18

Po raz piąty mierzę się z ekscytującą serią piw BrewDoga, jednorazowo warzonych Abstraktów, która doczekała się już osiemnastej edycji. BrewDog, w którym do niedawna byłem zakochany, sprawił mi w tym roku trochę zawodów i wolę dać szansę innym, zamiast tak szybko jak kiedyś zmierzać do wypicia setnego piwa z tego browaru w życiu. Nad serią Abstrakt nie mógłbym jednak przejść obojętnie - trzy na cztery wydania, jakie piłem, były znakomite (czwarte było co prawda sporą wtopą jak na ten pułap cenowy). Tym razem koncepcja jest wyjątkowo stuknięta: imperialne (bardzo imperialne) brown ale, do którego dodano szkockie malinojeżyny (!) i fioletowe maliny, całość następnie przeleżakowano przez dwa lata w beczkach po rumie, a w końcu zmieszano ze świeżym, chmielowym "black ale". No to już naprawdę jest jakaś abstrakcja, nieźle się chłopaki bawią w tej Szkocji, ale kto bogatemu zabroni. Na świat wyszło 12 100 butelek, a stało się to 12 grudnia 2014 roku - piwo (częściowo) ma więc już prawie trzy lata.

Informacje ogólne:
Piwo: Abstrakt AB:18
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: imperialne amerykańskie brown ale (Rum BA)
Alkohol: 11,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 12 grudnia 2014 roku
Cena: brak danych

Opakowanie
To samo co zawsze, tylko że pomarańczowe. Trafiła im się butelka numer 3680.
10/10

 

Barwa
Gdy już wydawało się, że jest nieprzejrzyście czarne, pod bardzo mocnym oświetleniem robi się jednak ciemnobrązowe. Mogłoby być bardziej jawnie brązowe, ale ładne.
3,5/5
 
Piana
Tworzy się cienki kożuch i bardzo szybko redukuje do pierścienia.
1,5/5
 
Zapach
Bardzo ciężki, intensywny, złożony - jest esencja ciemnego słodu, bardziej orzechowego i czekoladowego niż palonego, jest kawa, jest beczkowa wanilia, tytoń, popiół, dużo suszonych owoców na czele oczywiście ze śliwkami, wyczułem nawet ten rum - nieomal genialny aromat, potem tylko trochę za bardzo wdziera się alkohol.
9/10
Smak
Nie tak dobry jak zapach: idzie mniej więcej w tę samą stronę, ale jest uboższy. Bardzo mocno ukierunkowany na orzechy laskowe i czekoladę, natomiast cała reszta doznań może poza wciąż wyraźnym rumowym dębem idzie sobie na tło albo dalej, trochę wyparta przez obowiązkowe odczucie alkoholu (raczej winne niż spirytusowe) - bardzo dobre, tylko bardzo dobre.
8/10

Tekstura
Za rzadkie jest jak na takiego mocarza, wysycenie też takie trochę nieprzystojnie za wysokie, ale ogólnie to znośna.
2,5/5

7.0/10

Ciężko nazwać wpadką bardzo dobre piwo, ale po pierwsze dużo więcej oczekuje się od piw za około 50 złotych (chyba, zgubiłem rachunek), a po drugie więcej oczekuje się od imperialnych amerykańskich ale. Jeszcze jedno tegoroczne piwo z BrewDoga kompletnie niewarte swojej ceny, kończy mi się cierpliwość.

środa, 11 listopada 2015

Het Anker: Boscoli

Sezon na recenzowanie piw przywiezionych z Belgii uważam za otwarty. Poza sześcioma piwami z brugijskiego De Halve Maan i brukselskiego Cantillon, nabyłem też cztery piwa w sklepie specjalistycznym w Brugii. Początkowo miałem je wypić z ukochaną na miejscu, ale wycieczka była tak intensywna, że jakoś nigdy nie mieliśmy ochoty na dobijanie się piwem po powrocie do hotelu, a w dodatku zdecydowałem się w końcu wykupić bagaż, by zabrać wszystkie piwa do Polski. Mówię o tym dlatego, że dzisiejsza degustacja jest dziełem tego splotu okoliczności - Boscoli to bardzo słabe piwo owocowe, które nabyłem we wspomnianym sklepie, by dogodzić ukochanej i gdybym wiedział, że i tak zabiorę to wszystko ze sobą, to na pewno wybrałbym coś innego. Ale jak już jest, to się za to biorę, zwłaszcza że okazało się, iż piwo to warzy browar Het Anker, znany ze świetnie ocenianej serii piw Gouden Carolus (mimo dobrej dostępności w Polsce wciąż się z nią nie zetknąłem, ale już niedługo). 20% soku owocowego.

Informacje ogólne:
Piwo: Boscoli
Kraj: Belgia
Prowincja: Antwerpia
Miasto: Mechelen
Browar: Brouwerij Het Anker
Styl: owocowe
Alkohol: 3,5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 330 ml
Warka: do 07.05.2017 r.
Cena: 1,70 euro (2,58 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Taka trochę za dosłowna ta etykieta, no ale w porządku. Ładny kapsel.
6/10
 

 
Barwa
Czerwonawe, jak dżem truskawkowy, mocno zmętnione, ulatujący gaz - ładne.
3,5/5

Piana
Różowawa, wybitnie gęsta, puchowa, cudownie osadza się na szkle i utrzymuje do samego końca, wspaniała.
5/5

Zapach
Uroczy aromat owoców leśnych i truskawek z wiodącą rolą malin i jeżyn, w tle dopiero odnaleźć można raczej nieznaczne nuty piwne; nie zaszkodziłoby, gdyby były trochę mocniejsze, ale i tak jest to bardzo zachęcający aromat, pachnie bardzo naturalnie i świeżo, a jednocześnie esencjonalnie, jakby syropowo.
7,5/10

Smak
Tu już nie maliny, a truskawki najbardziej się udzielają; w dalszym ciągu zdominowane przez owoce, choć nuta (nutka) piwna (lekko szampańska) trochę mocniejsza niż w zapachu. Jest ciut za słodkie nawet jak na styl, ale i tak świetne, kompozycja owocowa jest bodaj perfekcyjna - w swojej kategorii smakuje genialnie.
8/10

Tekstura
Spore, ale ani trochę nie za duże, idealnie dopasowane do smaku wysycenie.
5/5

7.0/10

Rozkoszne, co prawda piwa wydaje się tu być dużo, dużo mniej niż te rzekome 80%, ale takie napoje też mają rację bytu - ot, chociażby mojej lubej, jestem pewien, wybitnie by pasowało. Puryści by wyśmiali, ale ja powiem, że lepszego piwa owocowego nie piłem, i w ogóle niewiele lepszych piw smakowych. Mistrzostwo w swojej klasie.

niedziela, 8 listopada 2015

AleBrowar (Gościszewo): Last Cut

AleBrowar dość mocno przyhamował z premierami nowych piw, więc mogę po każde nowe sięgać bez zastanowienia. Last Cut to trunek, który panowie z AB określili dość enigmatycznie jako American Golden Ale (enigmatycznie, zważywszy na aż 7,1% alkoholu. Zobaczmy, co się pod tym kryje.

Informacje ogólne:
Piwo: Last Cut
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7,1%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.11.2015 r.
Cena: 8,70 zł

Opakowanie
Chyba się robię stary, po nie rozumiem opisu tego piwa. Mniejsza, wyśmienicie ładne opakowanie, ja kto wszystkie piwa AleBrowaru w tym nowym stylu z "przezroczystymi" etykietami.
9,5/10 

 
Barwa
Takie golden to ono nie jest - bardzo ciemne złoto nawet wpadające w bursztyn, ale bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Bardzo niska, ale dość gęsta, bardzo trwała i pięknie koronkuje szkło.
4/5
 
Zapach
Bardzo przyjemne, ziołowo-owocowe wydanie chmielu, a i szczypta żywicy się znajdzie - czyste, różnorodne zestawienie pochodnych lupuliny z leciutką podbudową słodową w tle, ogólnie dość słodki aromat. Trochę większa intensywność i byłby znakomity.
8,5/10

Smak
Przyśpiesza względem zapachu. Od razu rzuca się w oczy rewelacyjny balans słodyczy z goryczką i aromatów słodu i drożdży z aromatami chmielu. Goryczka i chmiel (ziołowy, żywiczny i cytrusowy jednocześnie) oczywiście przeważają, ale nie dominują, dzięki czemu piwo jest nie tylko bardzo wyraziste, ale też ciekawe, barwne i łagodne w odbiorze.
9/10

Tekstura
Jest trochę gęstawe, więc zbiłbym wysycenie odrobinę, ale to kosmetyka.
4,5/5

8.0/10

AleBrowar to chimera, ale chimera wybitna. Jak im wyjdzie, to już im wyjdzie. Znakomite... no właśnie, co? Moim zdaniem to piwo to najzwyczajniejsze w świecie AIPA. Nie widzę jakiegokolwiek odchylenia od tego stylu i postanowiłem je tak oto zakwalifikować. To bodaj pierwszy przypadek, kiedy browar nazywa IPA inaczej - zazwyczaj piwa nieprzypominające IPA są podpisywane tym stylem, by lepiej się sprzedać. Mimo olbrzymiej wpadki (Kiss the Beast) można powiedzieć, że AleBrowar zrobił postępy względem roku 2014. Wybitnie zbalansowane piwo.

sobota, 7 listopada 2015

BrewDog: Paradox Compass Box

Paradox po raz piąty. Z tej znakomitej serii BrewDoga piłem już dwie wersje leżakowane w beczkach po różnych single maltach, wersję z bourbonem i z rumem. Compass Box to powrót do whisky szkockiej, ale tym razem mieszanej. Compass Box to ciekawy przypadek producenta blendów, ale takiego trochę w opozycji do gigantycznych koncernów kojarzących się z masową, niedopieszczoną produkcją łatwej whisky. Tu niby jest bardziej, chciałoby się rzec, rzemieślniczo. Mniejsza z whisky, skupmy się na piwie.

Informacje ogólne:
Piwo: Paradox Compass Box
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: stout imperialny (Compass Box Whisky BA)
Alkohol: 15%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 13.03.2025 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Jak to w tej serii - piękny kartonik, acz zmiana stylu BrewDoga wpłynęła negatywnie na samą etykietę - za dużo bieli, wolałem to wyraziste połączenie czerni i złota. Wciąż jednak znakomicie to wygląda.
9,5/10

Barwa
Czarne jak absolut.
5/5

Piana
Świetna jak na taką moc i beczki - bardzo obfita i gęsta, trwałość niezła, do końca utrzymuje bardzo gruby pierścień.
4/5

Zapach
Genialna potęga stoutu imperialnego - skondensowane aromaty ciemnych słodów, o dość słodkim, czekoladowo-orzechowym obliczu, na trochę dalszym planie kawa i jakby sto suszonych śliwek skondensowanych w jedną szklankę soku; słodycz podbijają przebijające się beczki, być może to one wprowadzają ewidentną nutę miodową, która czyni aromat nie tylko rewelacyjnym, ale i oryginalnym.
9/10

Smak
Na wejściu wciąż słodko - orzechy, likier kawowy, czekolada - szybko robi się jednak wytrawne, a to za sprawą nut palonych (spalonych), popiołowych i bardzo wysokiej goryczki. Na finiszu (w początkowej fazie wręcz słonym) powraca słodycz i mocniej udziela się dębina; znakomity trunek.
9/10

Tekstura
Bardzo niekorzystna - gęstość mogłaby w sumie być trochę większa na taką moc, a wysycenie zdecydowanie, zdecydowanie, zdecydowanie mniejsze, burzy dostojność stylu.
1/5

7.5/10

Przez beznadziejną teksturę ten Paradox wypadł zdecydowanie najsłabiej ze wszystkich pięciu, jakie piłem. Ale i nie licząc tego, to wersje oparte na single maltach (i bourbonie) były lepsze. Ale czy to akurat przyczyna różnic w destylatach, śmiem wątpić. No, świetne piwo, ale swej ceny niewarte.

czwartek, 5 listopada 2015

Pracownia Piwa: 6 Joseph's Street

W krótkim czasie recenzuję już piąte piwo z Pracowni. To zapowiada się najciekawiej z dotychczasowych - bardzo lubię stouty i bardzo lubię piwa z żytem. Jedynym stoutem żytnim, jaki piłem do tej pory, był McStout z Browaru Mason, który był jeszcze przy okazji wędzony i wypadł bardzo smacznie.

Informacje ogólne:
Piwo: 6 Joseph's Street
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: stout żytni
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.11.2015 r.
Cena: 7,10 zł (10,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak można było się domyślić, etykiety Pracowni odrobinę lepiej prezentują się na tle piwa czarnego.
7/10


 
Barwa
Czarne, lekki prześwit rubinowy u podstawy szkła, bardzo ładne.
4,5/5
 
Piana
Potwornie obfita i nieziemsko trwała - jak się okaże, to wynik potężnego przegazowania, no ale prezentuje się idealnie.
5/5
 
Zapach
Świetna ofensywa intensywnego, ciemnego słodu - rządzą nuty palone, czekoladowe, niemalże piernikowe, w tle trochę ziołowego chmielu; bardzo udany, choć trochę większa intensywność by nie zawadziła.
8/10

Smak
Tu już bardzo intensywnie, zarówno bardziej esencjonalnie zachowują się ciemne słody (wspaniały splot kawy i czekolady) jak i chmiel zaczyna się wprost wyrywać przed szereg i daje bardzo wysoką, pikantną goryczkę, która może tylko trochę za bardzo zasłania stronę słodową - bardzo dobre piwo, tylko mniej chmielu bym sypnął.
8/10

Tekstura
Tak jak wszystkie butelkowe piwa Pracowni, jest przesycone, ale tutaj to już na poziomie zupełnie nieakceptowalnym - okropne przegazowanie, przeszkadzające w degustacji.
0/5

6.5/10

Problem Pracowni z nagazowaniem ich piw butelkowanych jest już oczywisty. Pięć piw, pięć razy przegazowanie, ale tu już dramatyczne. Potrząsnąłem bardzo lekko parę razy butelką, w której została mi gdzieś jedna piąta piwa i momentalnie cała butelka wypełniła się pianą! Wypiję jeszcze ostatnie piwo z Pracowni, które kupiłem, i dam sobie z nimi spokój na parę miesięcy, żeby ogarnęli ten problem. A piwo bardzo dobre, ale nawet z nienagannym wysyceniem byłoby poniżej oczekiwań, jakie uformowały się we mnie na podstawie recenzji innych osób.

Pracownia Piwa: Huncwot

Szybciej niż myślałem trafiłem na następne piwa z Pracowni, no to jadę, mimo że pierwsze trzy zdecydowanie wypadły średnio poniżej oczekiwań. Tym razem podkrakowscy piwowarzy staną w szranki z niezliczonymi przedstawicielami craftu, którzy uwarzyli byli kiedykolwiek amerykańskie IPA. 75 IBU, niemało.

Informacje ogólne:
Piwo: Huncwot
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.10.2015 r.
Cena: 7,45 zł (11,29 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Standard, ale w opisie trafił się nie tyle koszmarek, co patrząc na branżę po prostu czarny koszmar: "słód przeniczny". Znaczy fajnie, że etykietami nie zajmuje się jakiś marketingowiec, bo mam uczulenie na marketing, ale no aż nie jestem w stanie nie obniżyć za to trochę oceny, choć ani wygląd, ani merytoryczny aspekt opakowania nie cierpi.
6/10

Barwa
Wyjątkowo ładne - głęboki bursztyn, przyjemne zmętnienie i ulatujący gaz.
5/5
Piana
Rewelacyjnie obfita, gęsta co najmniej zadowalająco, maksymalnie trwała, bez zarzutu.
5/5
 
Zapach
Bogactwo nut owocowych - owoców tropikalnych (mango, liczi, inne), cytrusowych i nawet malin, do tego symboliczna żywica i miękki podkład karmelowego słodu - ciężko wymagać więcej, może tylko trochę większej intensywności.
9/10


Smak
Trochę zmienia tu kierunek, żywica przestaje być symboliczna, a zaczyna dominować, jednocześnie owoce wciąż są obecne; słodowa kontra raczej lekka, całość kończy się zdecydowaną, ziołową goryczką. Pierwsze parę łyków jest wprost genialnych, potem trochę ekscytacja opada, ale tak czy inaczej to znakomite piwo.
9/10

Tekstura
Czwarte na cztery Piwa z Pracowni zanadto naładowane dwutlenkiem węgla. Tu jest to natomiast w miarę znośne.
2,5/5

8.0/10

Bardzo, bardzo dawno nie piłem aż tak dobrego AIPA z polskiego browaru, od ponad czternastu miesięcy. Takie pomiędzy West Coast a East Coast (konkretniej w zapachu East, w smaku bardziej West, w barwie gdzieś pośrodku). Nie jest to jakaś czołówka, ale znakomite piwo, to jest w końcu poziom, jakiego wymagam od Pracowni. Niestety po raz kolejny zawiodła tekstura, po raz kolejny piwo Pracowni jest przegazowane - zaprzepaściło to szansę na taki już ścisły top polskich AIPA.

wtorek, 3 listopada 2015

Browar Stu Mostów: Salamander Hoppy Violet Potato Lager

Propozycją Browaru Stu Mostów na Beer Geek Madness 3 był ten oto jasny lager z fioletowymi ziemniakami nachmielony nowofalówką. Można chyba mówić o nowofalowym niemieckim pilznerze. Nie piłem jeszcze nigdy piwa z dodatkiem ziemniaków, a co dopiero fioletowych (nawet takich chyba nie jadłem). Od dwóch miesięcy nie miałem styczności z BSM, a pół roku temu ostatnio ich piwo wprawiło mnie w zachwyt, może wreszcie jakaś bomba.

Informacje ogólne:
Piwo: Salamander Hoppy Violet Potato Lager
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: nowofalowy niemiecki pilzner
Dodatki: fioletowe ziemniaki
Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: do 09.12.2015 r.
Cena: 7,80 zł

Opakowanie
Standardzik Salamandrowy, ino z flagą Niemiec i toastem "Auf unser Treffen!".
9/10

 
Barwa
Mętne złoto, trochę ulatującego gazu, ładnie.
4/5
 
Piana
Doskonała - monumentalnie wysoka, gęsta, robi dużo śladów, utrzymuje się do samego końca.
5/5

Zapach
Jasna słodowość przełamana mocno chmielem, nowofalowym i nie tylko - trochę zmierza w kierunku owoców tropikalnych, ale bardziej jest trawiasty, ziołowy; bardzo fajnie się to prezentuje na lekko biszkoptowym tle słodu, bardzo przyjemny aromat.
7,5/10
Smak
Raj dla fanatyków ekstremalnie wytrawnych pilsów - słód jest obecny w bukiecie, ale nie przekłada się w ogóle na słodycz, zgodnie z opisem na etykiecie piwo jest totalnie wytrawne, goryczka nie jest może ogromna, ale potężna przez brak kontry słodowej. Chmiel dalej przepycha się od strony tradycyjnej do nowofalowej. Niezłe piwo, choć ten celowy brak balansu jest trochę przesadzony, brak kontry słodowej jest minimalnie męczący. Nie czuję roli ziemniaka - jest co prawda dość znacząco nietypowe, ale potrafiłbym tę nietypowość wyjaśnić zwykłymi składnikami.
6,5/10

Tekstura
Trochę za wysokie wysycenie, jest średnie, ale przydałoby się mniejsze przy takim odczuciu goryczki.
3,5/5

6.0/10

Znowu szału nie było, piwo jest po pierwsze odwrotnie proporcjonalnie złożone do swojej nazwy, a po drugie nie prezentuje poziomu, którego wymagam od craftu i craftowych cen. WRCLW Pils był już dużo lepszy.

Pinta (Browar na Jurze): Kwas Beta

Kwas Alfa, współpraca z duńskim To Øl, okazał się być jeno uwerturą do całej opery kwachów, jakimi Pinta w swej dobroci postanowiła obdarzyć ludzkość. Wyszły już cztery, ale ja mam małe zaległości i uderzam dopiero w drugi. Lichtenhainer to styl, o którym usłyszałem po raz pierwszy dopiero rok temu, czytając prototyp nowej klasyfikacji BJCP. Jest to wymarły, ale jak widać odradzany styl piwa, który szczytową popularnością cieszył się na przełomie wieków - nie tym, którego sami doświadczaliśmy, a poprzednim. Piwo zarówno wędzone, kwaśne, pszeniczne i bardzo lekkie zarazem (jedyny tradycyjny styl, który łączy wędzonkę z kwasem). BJCP mówi o "wędzonym gose bez soli i kolendry" czy "grodziskim z kwaśnością a la gose". Gose to ja wciąż nie piłem (lada dzień się to zmieni), ale rodzaj kwaśności można też odwołać do bardziej znanego berliner weissa, bo też jest pochodną kwasu mlekowego - tylko powinna być tu dużo niższa niż w piwach berlińskich. Słód wędzony drewnem bukowym.

Informacje ogólne:
Piwo: Kwas Beta
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: lichtenhainer
Alkohol: 3,2%
Ekstrakt: 9%
Objętość: 500 ml
Warka: do 16.01.2016 r.
Cena: 7,20 zł

Opakowanie
Kwas Alfa poszedł w małe butelki, następne - samodzielnie już warzone przez Pintę kwasy - lądują w półlitrowych. I dobrze, bo są to piwa skrajnie lekkie i przynajmniej w założeniu pijalne. Poza tym mniej więcej standardowy styl Pinty.
9/10

Barwa
Potężna mętność daje bardzo ciekawy i mięsisty efekt, w zależności od oświetlenia piwo zmienia barwę ze słomkowej, przez złotą aż do jasnobursztynowej.
4,5/5

Piana
Niezbyt obfita, ale bardzo gęsta i o dobrej trwałości.
3,5/5
 
Zapach
Wyjątkowo przyjemne połączenie leciutkiej (i coraz lżejszej z czasem niestety) wędzonki wyjętej żywcem z grodziskiego oraz charakteru kwaśnego, który jest tu nietypowo piękny, barwny, jakby mleczno-kwiatowy (zapewne dlatego, że łączy się z chmielem) - oryginalny aromat, bardzo rześki i przyjemny.
8/10

Smak
Od pierwszego łyku zakochałem się w koncepcji - przemyca ogromną rześkość i lekkość słodowo-wędzoną grodzisza (wędzonka raczej symboliczna, ale coś tam jest), a kwas mlekowy wprowadza dużą wyrazistość, której nierzadko w grodziszach brak; ma idealną wysokość, jest konkretny, ale nie przytłaczający. Wyrazistość podkręca jeszcze lekka i krótka, ale zauważalna goryczka. Ostatecznie piwo jest jednocześnie bardzo lekkie i bardzo pełne, efekt znakomity.
8,5/10

Tekstura
Minimalnie za niskie wysycenie.
4,5/5

7.5/10

Dużo bardziej udany projekt od Kwasu Alfa, świetne piwo, a lichtenhainer wydaje się stylem z dużą przyszłością (dość powiedzieć, że oceniłem go lepiej niż wszystkie grodziskie, jakie piłem poza podkręconym grodziskim z Browaru Nepomucen). Gdyby dowalić mocniejszą wędzonką (w sumie ledwo szło ją wyczuć, zwłaszcza w smaku), mogłoby być rewelacją. To drugie z rzędu świetne piwo (bardzo)niskoprocentowe od Pinty, oby tak dalej.

niedziela, 1 listopada 2015

Fuller's: Imperial Stout

Dzisiejsza degustacja to jeszcze pozostałość po ostatnim Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa, na którym miałem okazję dorwać parę nie lada piw, z czego wszystkie poza tym jednym już zrecenzowałem. Do browaru Fuller's podchodziłem na blogu dwa razy - niedawno oczarował mnie genialnym barley wine, a w czasach nieomal starożytnych, na początku działania bloga, dwa i pół roku temu - niewiele mniej znakomitym premium bitterem. Dziś szansa na trzecie piwo wybitne, bo przede mną stout imperialny. Wydawało się, że Vintage Ale to crème de la crème browaru, a tu pyk - RIS za cenę 50 zł. Nie wiem, czy info pt. "limited edition" to prawda, czy ściema, ale na pewno nie jest to piwo szeroko dostępne.

Informacje ogólne:
Piwo: Imperial Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: stout imperialny
Alkohol: 10,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do końca 2024 r.
Cena: 50 zł

Opakowanie
Jedno z trzech najpiękniej opakowanych piw, jakie spotkałem. Nie dość, że wspaniałe pudełko, to jeszcze butelka o przyciągającym kształcie, grawerowana i z doskonałą etykietą. I podpis głównego piwowara.
10/10
Barwa
Nieprzenikniona czerń.
5/5

Piana
Bardzo gęsta, dość obfita zwłaszcza jak na taki woltaż, utrzymuje się dość długo.
3,5/5
 
Zapach
Obłędna intensyfikacja ciemnego słodu z wyczuwalną szczyptą nowofalowego chmielu przechodzi w aromaty kawowe, palone, lukrecjowe, jest i szczypta czekolady oraz szlachetnego alkoholu; niesamowicie intensywny, genialny no i tyle, choć do ideału zabrakło mi jeszcze tego czegoś ekstra.
9,5/10
 
Smak
Orzechy, czekolada, spalenizna, tytoń, popiół, drewno, likier kawowy - o rany, niesamowite wrażenia. Do tego doskonały balans nut słodkich i wytrawnych, wyważona goryczka. Nie jest idealne (życzyłbym sobie odrobinę mniej chmielu, a więcej słodu na finiszu), ale rewelacyjne.
9/10

Tekstura
Przyjemna gęstość, minimalnie za wysokie wysycenie. 
4,5/5

8.5/10

I w smaku, i w zapachu zabrakło tego czegoś do ideału, ale cóż - tak, to kolejne wybitne piwo od Fuller'sa, trzecie na trzy. A czy warte 50 złotych? Niespecjalnie. Jeśli chcecie się szarpnąć na któreś z tych drogich i ekskluzywnych piw londyńskiego browaru, to bierzcie Vintage Ale, a RISa kupcie i tańszego, i lepszego - nie takie trudne to już dzisiaj.