środa, 31 maja 2017

Browar Zakładowy: Przerwa kawowa

Browar Zakładowy cieszy się naprawdę mocnym uznaniem, a ja dopiero dziś po raz pierwszy zrecenzuję jego piwo, choć istnieje od 2015 roku. Powstał w budynku, w którym wcześniej mieściły się zakłady produkujące sprzęt AGD od 1937 do 1998 roku, w Poniatowej niedaleko Lublina. Będzie to więc pierwszy browar z województwa lubelskiego, którego piwo zrecenzuję. Zostanie mi już tylko świętokrzyskie. Piwo to bardzo mocny, prawie imperialny stout, nazywany jednak przez twórców FESem. Z kawą. Na ratebeerze - jedno z trzech najlepszych browaru.

Informacje ogólne:
Piwo: Przerwa kawowa
Kraj: Polska
Województwo: lubelskie
Miasto: Poniatowa
Browar: Zakładowy
Styl: kawowy Foreign Extra Stout
Alkohol: 8%
Ekstrakt: 22%
Objętość: 500 ml
Warka: do 24.07.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Fajne mają etykiety, niesztampowe, nawet jeśli nie w pełni w moim guście. Firmowy kapsel, brak opisu piwa. 
8/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarna.
5/5
 
Piana
Szalenie obfita, średnio gęsta, średnio trwała.
3,5/5

Zapach
Bardzo przyjemny, zintensyfikowany aromat ciemnego słodu. Bardzo mocna czekolada i kawa - po prostu, ale wypada to świetnie. Są też jakieś wtrącenia karmelowe, palono-zbożowe czy melanoidynowe, ale przede wszystkim to równie proste co piękne połączenie kawy i czekolady.
8/10
 
Smak
Niestety tu jest dużo słabiej niż w zapachu. Dalej bardzo fajny napór kawowo-czekoladowy, ale piwo jest też wyposażone w nieprzyjemną goryczkę, bardzo ściągającą, ziemistą w nieprzyjemny sposób, popielniczkową i alkoholową. Złe nie jest, ale dobre też niespecjalnie.
5,5/10

Tekstura
Co zdradziła już piana, jest przegazowane, bardzo mocno. Potwornie pęcznieje w ustach.
0,5/10

5.0/10

Nie jest to udane piwo, choć domyślam się, że w dobrych warkach może być nawet bardzo dobre. Niestety nieprzyjemna goryczka i przede wszystkim koszmarne przegazowanie zabijają je. Wymarzonym początkiem znajomości z browarem to nie jest. Mniej udane stouty, jakie pojawiły się na blogu, policzyłbym na palcach jednej ręki, mimo że to już był 117. stout.

The Bruery: Colonel Kernel

Szansa na rehabilitację za rozczarowujące White Oak innym mocnym piwem. Colonel Kernel to wyjątkowo mocne barleywine z kukurydzą, leżakowane w beczce po bourbonie.

Informacje ogólne:
Piwo: Colonel Kernel
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: angielskie barleywine (Bourbon BA)
Alkohol: 14,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2016 edition
Cena: 94,70 zł (63,13 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jedno z bardziej udanych tego browaru.
9/10



 
Barwa
Miedziana, mocno mętne.
4/5

Piana
Obfita, ale ani gęsta, ani trwała.
2,5/5
 
Zapach
Cudowny ekstrakt z beczki po bourbonie. Totalna wanilia, karmel, toffi nawet bardziej niż karmel, trochę węglowego dębu, kokos, migdał, kakao i jeszcze więcej wanilii. Mógłby może być bardziej złożony (wiem, wymieniłem sporo różnych aromatów, ale wszystkie poza wanilią i toffi są niuansami), ale jest niesamowicie przyjemny.
9/10
 
Smak
Właściwie sytuacja się powtarza, choć wanilia odrobinę ustępuje miejsca czekoladzie i w ogóle nutom cięższym, również suszonych owoców. Bardzo to przyjemne, ale o dziwo na finiszu jest zaskakująco pusto. No i potężny alkohol trochę jednak jest wyczuwalny.
7/10
 
Tekstura
Oczekiwałbym większej gęstości po takim mocarzu, ale jest blisko ideału.
4,5/5

7.0/10

To drugie rozczarowanie The Bruery, choć zdecydowanie mniejszego kalibru niż w przypadku White Oak. Colonel Kernel ma zapach właściwie genialny, ale w smaku powtarza się ta sama tajemnicza historia - zaskakująca jak na taki browar i taki ekstrakt płaskość. Inaczej niż z White Oak, to piwo jest już bardzo przyjemne, ale nie warte ani swojej ceny, ani nadwyrężania sobie jego mocą żołądka i okolic. Potwierdza się moje przekonanie o barleywine'ach z The Bruery - znakomicie eksponują beczkę po bourbonie, ale strona słodowa wydaje się niemal zaniedbywana. Chyba będę się trzymał ich kwasów i stoutów/porterów.

poniedziałek, 29 maja 2017

Rockmill (Bytów): Juicy Melody

Ciemne IPA wypadło bardzo dobrze, ale czas wreszcie podejść do tego, co Rockmillowi wychodzi podobno najlepiej, czyli do jasnych piw chmielonych nowofalowo. Święta trójca APA-AIPA-IIPA robi największą furorę na ratebeerze, przy czym szczególnie ogromną AIPA. Juicy Melody to to trzecie piwo, najmocniejsze. Jak zobaczyć można na etykiecie, poziom goryczki zapowiadany przez browar to zaledwie 2 na 6 punktów w skali, więc rażąco nisko jak na IIPA, ale nie zaszokuje to nikogo, kto zna obecne trendy w piwowarstwie.

Informacje ogólne:
Piwo: Juicy Delight
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Bytów
Browar: Bytów Browar Kaszubski (Rockmill)
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 7,8%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 12.07.2017 r.
Cena: 10,95 zł

Opakowanie
Całkiem fajna, adekwatna do stylu, tropikalna etykieta.
7/10


 

Barwa
Piękne złoto, lekko zamglone.
4,5/5

Piana
Bliska doskonałości.
4,5/5

Zapach
Cudowny, arcyintensywny aromat świeżo wyciśniętego soku z cytrusów (grejpfruty, cytryny) z dodatkiem soku z owoców tropikalnych (mango, marakuja) i nieznacznym ukłuciem żywiczności, które jest takim chmielowym sztandarem w tym kolorowym świecie owoców. Genialny na początku, trochę za szybko słabnie, ale i tak bardzo imponujący.
9/10

Smak
A tu już aż tak orgazmicznie nie jest, ale też świetnie. Bardziej stonowanie, mniej tropikalnie, w ogóle dość łagodnie - ani słodowość nie jest nachalna, ani chmiel. Ten ostatni nie tylko jeśli chodzi o paletę aromatyczną, ale i - zgodnie z etykietą - goryczkę, która jest poniżej poziomu porządnego pilsa. Nie chcę zabrzmieć staromodnie, ale jak dla mnie to bardzo by się właśnie w tym miejscu przydała taka sążnista chmielowa gorycz, bez niej jest trochę zbyt puste i cukrowe.
7,5/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń.
5/5

7.5/10

Małe rozczarowanie. To bardzo dobre piwo, ale piłem sporo imperialnych IPA, które bardziej mi odpowiadały. O ile zapach jest fantastyczny, o tyle w smaku po prostu brakuje mi goryczki przy tak wysokim ekstrakcie.

Rodenbach Alexander

Długo czekałem na tę degustację. Po półtora roku od ostatniej degustacji piwa z Rodenbach udało mi się, jak zresztą wielu osobom w Polsce, zdobyć Alexandra, czyli najlepiej oceniane piwo tego znakomitego browaru i najlepsze flamandzkie ale na świecie oprócz dwóch piw z Russian River. Pierwszy raz uwarzone w 1986 roku z okazji 200. rocznicy urodzin Alexandra Rodenbacha, jest to mieszanka w 2/3 dwuletniego piwa i w 1/3 świeżego, macerowana z kwaśnymi wiśniami. 

Informacje ogólne:
Piwo: Rodenbach Alexander
Kraj: Belgia
Prowincja: Antwerpia
Miasto: Breendonk
Browar: Brouwerij Rodenbach (Palm Breweries)
Styl: flamandzkie czerwone ale
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: do 16.09.2019 r. 
Cena: brak danych

Opakowanie
Imponująca, wielka butla z korkiem, obleczona plastikową powłoką z tego samego materiału co ta na Gulden Draaku. Piękne.
9,5/10


 
Barwa
Przepiękna czerwień.
5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, ale średnio trwała.
3,5/5

Zapach
Wybitnie owocowy i wybitnie wiśniowy (chyba najpiękniejsze wiśnie w piwie, z jakimi się spotkałem), ale też truskawkowy, żurawinowy, dębowy i z subtelną nutą octu. Może odrobinę zbyt jednoznacznie wiśniowy, ale cudny.
9/10

Smak
Piękna podróż przez cudowne oblicze słodko-kwaśnej wiśniowości, sporą cierpkość, kwaskowatość (w miarę pohamowaną) i nawet lekką chlebowość. Zastrzeżenie mniej więcej to samo co w zapachu i tak samo jak w zapachu, jest super.
9/10
 
Tekstura
Odrobinę za dużo gazu.
4,5/5

8.5/10

Rodenbach Vintage ciągle górą. Tutaj mam właściwie identyczne zastrzeżenie co w przypadku Caractère Rouge - no jest takie troszeczkę za bardzo owocowe, a za mało piwne. Chyba nawet wolałem odrobinę Caractère Rouge. Ale oba to piwa znakomite.

niedziela, 28 maja 2017

Oude Gueuze Tilquin à l'Ancienne

Lambik śliwkowy z Gueuzerie Tilquin był piwem świetnym, mimo że śliwek za bardzo czuć tam nie było. Co do gueuze z tej blendowni lambików mam zatem spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Gueuze Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: gueuze
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 12.11.2025 r. (rocznik 2015-2016)
Cena: brak danych

Opakowanie
Poza niuansami kolorystycznymi identyczne jak w przypadku Quetsche, łatwo pomylić.
8/10
 
Barwa
Mocno mętne, ciemne złoto.
3,5/5

Piana
Marna.
1,5/5

Zapach
Bardzo skórzany, trochę też taka mokra sierść konia, ostra dzikość, mocno wyczuwalna już tutaj kwaśność z minimalnymi wtrąceniami octowymi. Wszystko to przełamane lekką owocowością spod znaku białych winogron i jabłek. Znakomity, bezkompromisowy, klasyczny aromat gueuze.
9/10

Smak
Nie tylko kwaśne, cierpkie, ale też mocno wytrawne, kontra słodowa jest prawie żadna, co czyni piwo bardzo ostrym i wyrazistym. Mokre liście, skóra, cytryny, beczka.
8,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

8.0/10

Podobny poziom co Quetsche. Trochę niższy. Oba te piwa były świetnymi lambikami, do których nie da się przyczepić, ale też nie umieszczam ich w swoim panteonie kwachów. Tilquin nie podgryzł nawet Cantillon i 3 Fonteinen. 

sobota, 27 maja 2017

Rockmill (Bytów): Mystery

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jakiś nowy kontraktowiec wzbudził tyle pozytywnych emocji co Rockmill, którego głównym piwowarem jest słynny Andrzej Miler. Robią furorę zwłaszcza nowofalowo chmielone piwa browaru - jedno z nich zdołało się nawet wedrzeć do top 50 ratebeerowych APA wszech czasów. Ja zaczynam od ciemnego IPA z kawą i solą.

Informacje ogólne:
Piwo: Mystery
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Bytów
Browar: Bytów Browar Kaszubski (Rockmill)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.06.2017 r.
Cena: 9,50 zł

Opakowanie
Etykiety niezbyt się wyróżniające, ale całkiem ładne.
7/10 



 
Barwa
Całkowicie czarne, jedynie w nóżce mojego szkła ciemnobrązowe.
4,5/5
 
Piana
Bardzo gęsta i obfita, solidnie trwała.
4/5
 
Zapach
Bardzo intensywny i właściwie dokładnie taki, jak obiecuje etykieta - czekoladowy i potężnie żywiczny, może z lekkim skrzywieniem cytrusowym, przy czym strona chmielowa zdecydowanie przeważa nad słodową. Po jakimś czasie dołącza delikatna kawa. Znakomity.
8,5/10
 
Smak
Tu proporcje się trochę odwracają - chmiel się cofa, a bardzo masywna słodowość idzie do przodu. Patrząc na to, że goryczka wcale nie jest bardzo wysoka, przypomina to raczej stout amerykański niż ciemne IPA, w najlepszym razie coś na granicy dwóch stylów, ale tak czy inaczej jest to bardzo smaczne piwo. Całość kończy się wyraźnym ukłuciem soli, której jest tu nie mniej niż w przeciętnym gose.
8,5/10

Tekstura
Nieznaczny niedostatek wysycenia. 
4,5/5

7.5/10

O mały kroczek od świetności, zabrakło jakiegoś mocniejszego akcentu, ale piwo na wysokim poziomie. Sól zagrała tu naprawdę sensownie, co trochę mnie zdziwiło, a naprawdę jej dodatek bynajmniej nie był homeopatyczny. Ładna zapowiedź najlepszych piw Rockmilla.

piątek, 26 maja 2017

Szałpiw (Wąsosz): Buba Extreme Calvados Barrel Aged

Chciałem odwlec trochę tę przyjemność, ale mam świetną okazję do uczczenia, więc czas dokończyć tryptyk. Jaram się jak nie wiem z kilku powodów. Po pierwsze poprzednie dwie Buby były znakomite, a jedna z nich - po prostu genialna. Po drugie piłem niedawno Pannepota leżakowanego w beczce po calvadosie i wyszło mi z obliczeń, że quadrupel + calvados = wielki potencjał. A po trzecie to... ja już próbowałem calvadosową Bubę na grupowej degustacji i była olśniewająca, na poziomie porównywalnym z Jackowo-Daniel'sową. Po prostu nie może nie być dobrze.

Informacje ogólne:
Piwo: Buba Extreme Calvados Barrel Aged
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel lodowy (Calvados BA) 
Dodatki: kolendra
Alkohol: 16%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 31.12.2018 r.
Cena: 50 zł (75,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Wersja żółta. W sumie, jakbym już musiał wybierać, to najmniej udany kolor z tych trzech.
9/10

 
Barwa
Od czerni przez brązy aż do rubinowych przebłysków, piękne.
5/5

Piana
Trochę słabsza niż na innych dwóch wersjach, ale też daje radę jak na takie piwo.
3/5

Zapach
Chyba najbardziej nietypowy z trzech Bub. Cukier kandyzowany, chleb, ciasto, szlachetny alkohol, Calvados bardzo mocno się narzuca w postaci rozkosznej, idealnie tu pasującej jabłeczności. Najmniej belgijskiego charakteru ze wszystkich trzech, ale coś tam się znajdzie.
9/10

Smak
Rozkosznie intensywny i rozkosznie gładki zarazem; czekolada, nuty mocno przypalane, cukier kandyzowany, melasa, calvados, dość wyraźnie zaznaczona goryczka. Dość wytrawne w porównaniu z pozostałymi dwiema. Alkohol ukryty znakomicie jak na 16%, aczkolwiek niekoniecznie idealnie. Pyszne, choć pozostawia niedosyt po poprzednich.
8,5/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

8.0/10

Zaczynam silnie podejrzewać, że poszczególne butelki tych samych Bub Extreme się od siebie znacznie różnią. Na grupowej degustacji Calvados był genialny, a JD - świetny, ale bez przesady. W domu - JD genialny, Calvados świetny, ale bez przesady. Przy tak skomplikowanym piwie - może tak być. Ale może to być też deformacja rzeczywistości na grupowych degustacjach. Jeśli chodzi o moją butelkę Buby, nr 260 - jest pięknym piwem, ale nie umywa się do Pannepota Grand Reserva. Generalnie nawet 50 zł za to piwo to bardzo dużo, a za obecną cenę na czarnym rynku totalnie się nie opłaca. Mój ranking Bub układam bez zająknięcia: 1. Whiskey 2. Cognac 3. Calvados. Nie spodziewałem się tego, ale pomiędzy każdą wersją odczułem spore różnice poziomu. Myślałem, że piwa będą stały prawie w równym rzędzie.

czwartek, 25 maja 2017

The Bruery: Sour in the Rye

To jest tak zwana degustacja na pewniaka. Sour in the Rye miałem już okazję pić na panelu degustacyjnym piw z The Bruery na parę dni przed końcem roku 2016 i co najmniej w moich oczach rozwaliło ten panel, w pozytywnym sensie. Wybitny kwach. Kupiłem więc sobie butelkę do domu, by wypić w zacisznych warunkach. Co może pójść źle? Praktycznie nic, chyba że przez cztery miesiące stało się z nim coś niefajnego, ale to bardzo wątpliwe w przypadku tego typu piwa. A jest to leżakowane w beczkach żytnie kwaśne wild ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Sour in the Rye
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: żytnie kwaśne ale
Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2015 edition
Cena: 95,70 zł (63,80 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Etykiety Bruery Terreux bardzo lubię za szablon, a tu jeszcze wyjątkowo przyjemna kolorystyka.
9/10 


 
Barwa
Piękny bursztyn.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita, gęsta, ponadprzeciętnie trwała.
4,5/5
 
Zapach
Genialny aromat przepięknego, wręcz wysublimowanego funku, silne nuty dębowej beczki, takiej fest drzewnej, obsesyjnej ziemistości, a to wszystko łagodnie przechodzi w skrajnie kwaśną, ale lekko złamaną słodyczą owocowość trochę spod znaku marakui. Nieprawdopodobnie złożony, wspaniale przyjemny, genialny.
9,5/10
 
Smak
Do powtarzających się wrażeń z aromatu dochodzi jeszcze świdrująca, naprawdę podchodząca pod ekstremum kwaśność oraz świetnie kontrapunktująca ją słodycz od masywnej podbudowy słodowej. Nie aż tak złożone, jak obiecywał zapach, ale przepyszne.
9/10
 
Tekstura
Dość wysokie wysycenie, mocno tu pasujące. 
4,5/5

8.5/10

Odrobinę lepiej je zapamiętałem, ale to i tak wybitny kwas. Czy warty cen Bruery? No wiecie, są lepsze kwasy w cenie niższej, DUŻO niższej. Ale chyba jeszcze warty. Ciężko mi to bowiem postawić w dokładnie tym samym szeregu z czymkolwiek, co piłem, jest to piwo dość oryginalne.

poniedziałek, 22 maja 2017

Golem (Czarnków): Hopken! Hopken! 2.0

Kontraktowy browar Golem istnieje już dość długo, bo od września 2015 roku, ale poruszenie wywołał dopiero niedawno swoim stoutem imperialnym Lilith - najpierw zwykłą wersją, a potem leżakowaną w beczce po bourbonie, która obecnie jest dziesiątym najlepszym polskim piwem wg ratebeera. Nie piłem go, piłem za to Naftali na BGM i tym zostałem oczarowany - było to jedno ze ściśle najlepszych piw wieczoru. Kupiłem już butelkę do degustacji, ale najpierw coś, co bardziej wymaga świeżości - APA z suszonym grejpfrutem, pomysł tak logiczny, że dziwne, iż dopiero teraz na coś takiego się natknąłem.

Informacje ogólne:
Piwo: Hopken! Hopken! 2.0
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Czarnków
Browar: Czarnków (Golem)
Styl: grejpfrutowe amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 11,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 09.2017 r.
Cena: brak danych
  
Opakowanie
No nie, piękne to to nie jest. Brzydkie może też nie, ale raczej brzydkie niż ładne. Jest za to szczegółowy skład i bardzo konkretny opis piwa. Goły kapsel. 
6/10 

 
Barwa
Jasne złoto, mocno zmętnione.
4/5

Piana
Żenująca.
1/5

Zapach
Piękny, cytrusowo-tropikalny. Grejpfrut bardzo wyraźny, ale o dziwo nie dominuje, jest sporo miejsca na inne owoce, a także trochę słodu. Bardzo fajny.
7,5/10

Smak
Tu grejpfrut narasta, jest właściwie... no, grejpfrutowe. Ale jest i miejsce na fajną, nienachalną, ale pełną słodowość i dziwną, a bardzo przyjemną goryczkę - po przełknięciu zdaje się, jakby jej nie było, a dopiero na finiszu trochę narasta. Trochę jednowymiarowa kompozycja, ale absolutnie pozytywna.
8/10

Tekstura
Główny problem i przyczyna braku piany - jest niemal całkiem wygazowane. Nie jestem jakimś fanatykiem CO2, ale w takim piwie brak gazu to spory problem. 
1/5

6.5/10

Bardzo dobry pomysł, ale wykonanie nie do końca. Po pierwsze z tym gazem mocno nie wyszło, po drugie trochę jednowymiarowe. Mimo wszystko fajne piwo, zwłaszcza w ciepłe dni będzie robić robotę, ale nie jest to żaden must drink.