Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6-7%. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6-7%. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

8 Wired: The Big Smoke

Podejście drugie do nowozelandzkiego 8 Wired, oby co najmniej równie pozytywne co pierwsze. The Big Smoke to robust porter, który w zasypie ma słód wędzony bukiem i nowozelandzkim drzewem Manuka. 

Informacje ogólne:
Piwo: The Big Smoke
Kraj: Nowa Zelandia
Region: Auckland
Miasto: Warkworth
Browar: 8 Wired Brewing
Styl: wędzony robust porter
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak daty
Cena: brak danych

Opakowanie
Mniej wyraziste niż w przypadku Flat White, jeszcze mniej.
6/10



 
Barwa
Czerń o mocnych rubinowych prześwitach pod światłem, klasyka porteru, czyste piękno.
5/5

Piana
Bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Przyjemna drzewna wędzonka nie dominuje, a raczej wzbogaca zaokrąglony, intensywny porterowy aromat orzechów, czekolady i suszonych owoców.
7,5/10

Smak
Podobnie jak w zapachu - zbalansowane, świetnie trafione połączenie drzewnej wędzonki i intensywnego porteru. Świetne nie tylko na poziomie gry aromatów, ale też smaków podstawowych - słodycz, goryczka, słoność od wędzonki, wyłącznie przyjemna kwaskowatość od palonych słodów. Niesamowicie smakowite, pijalne, a przy tym nawet złożone i bardzo intensywne, świetne.
8,5/10

Tekstura
Minimalnie za mocno gazowane. 
4,5/5

7.5/10

Kolejne bardzo dobre piwo z tego browaru. Na dwa style oba doprowadzone zostały do podnóży perfekcji. Da się lepiej, ale nie jakoś bardzo z takimi piwami. Chapeau bas, na Nowej Zelandii miłośnik piwa nie zginie. 

środa, 7 lutego 2018

Spencer: Trappist Ale

Przed dobiciem do tysiąca (mówię to już po raz któryś) zdążę jeszcze napić się nieznanego mi dotąd piwa trapistów. Nie belgijskich jednak ani holenderskich, ale amerykańskich. Klasztor św. Józefa w Massachusetts istnieje od prawie 70 lat, ale browar klasztoru dopiero od lat czterech. Przez pierwsze trzy lata warzył on tylko dwa belgijskie piwa, teraz również między innymi IPA i RISa. Mi trafiło się jednak flagowe, tradycyjne piwo od amerykańskich trapistów, które można chyba określić blondem.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappist Ale
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Massachusetts
Miasto: Spencer
Browar: Spencer Brewery
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 17.03.2019 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Może nie jest piękne, ale bardzo estetyczne, eleganckie. No, piękny jest co najmniej kapsel. Bardzo na plus. 
7,5/10


 
Barwa
Ciemne złoto, baardzo brzydki osad.
1,5/5

Piana
Solidna.
3,5/5

Zapach
Mocno estrowy - banany, pomarańcze, kandyzowane i suszone owoce. Ukłucia belgijskich fenoli. Baaardzo fajna, chlebowa szata słodowa. Naprawdę piękny, bardzo świeży i bogaty aromat.
8,5/10

Smak
W smaku to owocowe, wręcz multiwitaminowe odczucie jeszcze się wzmaga - doprawdy takie jabłko-banan-pomarańcza, bardzo dobrze to też współpracuje z chlebowym podszyciem i przyprawowymi fenolami. Jeden z lepszych blondów jakie piłem, pyszne piwo łączące w sobie orzeźwienie z intensywnością, pełnią, złożonością smaku.
8,5/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

8.0/10

Wow, a więc trapiści wymiatają nawet za oceanem. To chyba najlepszy blond, jakiego piłem kiedykolwiek, piękne piwo, nie jest maksymalnie klasyczną interpretacją, ale jest znakomite.

wtorek, 16 stycznia 2018

Browar Stu Mostów & Jopen: ART15

Jeszcze jeden ART ze Stu Mostów, tym razem w kooperacji z silnie zaprzyjaźnionym z BSM browarem Jopen z Holandii. Skusili mnie stylem - tak rzadko ma człowiek okazję napić się szkockiego ale. Tu wprawdzie z dodatkiem wanilii, kakao i papryczek habanero, więc szkockiej klasyki raczej dużo tu nie zostało, tym niemniej liczę na fajne piwo.

Informacje ogólne:
Piwo: ART15
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów i Jopen Bier
Styl: szkockie ale
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 330 ml
Warka: do 08.12.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Ładna etykieta, choć bywały w tej serii dużo lepsze.
7,5/10 


 

Barwa
Brązowawo-miedziane, bardzo ładne mimo niezbyt ładnego zmętnienia.
4/5
 
Piana
Skromna, ale przyzwoita.
3,5/5
 
Zapach
Tu dodatki ledwo wyczuwalne, dominuje staromodna, chlebowo-karmelowa słodowość rodem z altów i szkockich ale, która wielu odrzuca, a mi bardzo dogadza. Fajny.
7/10
 
Smak
Powściągliwy dodatek habanero i kakao zaskakująco rozsądnie gra tutaj ze szkocką słodowością spod znaku chleba i karmelu. Wanilii za bardzo nie czuję. Każdy kolejny łyk powoduje coraz bardziej wyczuwalne pieczenie od papryczek, ale nie wychodzi ponad rejony średnio-niskie. Jest jednak trochę ciężkie, jakby alkoholowe, co potęguje niemała gryząca goryczka, każdy kolejny łyk jest trudniejszy i coraz mniej przyjemny. Mimo wszystko oryginalne i smaczne piwo, ale niedopracowane.
6,5/10
 
Tekstura
Troszkę za dużo gazu.
4,5/5

6.0/10

Szczerze mówiąc spodziewałem się nietrafionej koncepcji uratowanej przez dobre wykonanie, a dostałem coś odwrotnego. Przede wszystkim kakao świetnie zagrało ze szkockim ale, natomiast wyszło za ciężko, zbyt alkoholowo, za gorzko. Mimo wszystko ciekawe i wciąż przyjemne doświadczenie.

niedziela, 31 grudnia 2017

Piwne Podziemie: Coffeelicious Special

Piłem ten stout wiele razy w multitapach i zawsze bardzo mi smakował. Czas dać szansę wersji butelkowej i przypieczętować sąd o jego klasie.

Informacje ogólne:
Piwo: Coffeelicious Special
Kraj: Polska
Województwo: lubelskie
Miasto: Rożdżałów
Browar: Piwne Podziemie
Styl: kawowo-czekoladowy stout mleczny
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 15,8%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Dużo, DUŻO lepsze niż na Summer Freakout.
7,5/10


 

Barwa
Nie jest całkowicie czarne, są brązowe prześwity.
4/5

Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Dodatki jakoś niebotycznie nie wychodzą - jest takie ciemnosłodowe, ziemiste, trochę kakaowe, trochę kawowe, natomiast wanilii i laktozy za mocno nie czuć. Tak czy inaczej bardzo przyjemne.
7,5/10

Smak
Tutaj już bardzo fajnie grają właściwie wszystkie dodatki i jeszcze do tego słodowość. Nuty palone, czekolada mleczna, kawa, wanilia, laktoza. Świetny deserowy stout.
8,5/10

Tekstura
Nieznacznie za dużo gazu.
4,5/5

7.5/10

Nie zawiódł wiele razy w multitapach, nie zawiódł z butelki. Żelazna pozycja dla wielbicieli słodkich, "dodatkowych" stoutów.

sobota, 30 grudnia 2017

Nepomucen: Forest IPA

Pamiętam, jak na BGM podchodziłem do tego piwa sceptycznie - myślę sobie: wrzucili gałązki iglaków dla szpanu, a nic z tego pewnie w smaku nie wynikło. Efekt wyprowadził mnie z błędu i kazał przyklasnąć Nepomucenowi nie po raz pierwszy. Dziś powracam do tamtych chwil - oto IPA z gałęziami sosny, świerku i jodły.

Informacje ogólne:
Piwo: Forest IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Szkaradowo
Browar: Nepomucen
Styl: leśne India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15,1%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Typowy Nepomucen w leśnej odsłonie kolorystycznej.
7,5/10 



 
Barwa
Bardzo ciemne złoto, wpadające już w bursztyn, mętne.
4/5

Piana
Perfekcyjna.
5/5

Zapach
Totalnie zdominowany przez iglaki, chyba przede wszystkim sosnę - i świetnie. Żywica, igiełki, żywica, igiełki. Kojarzy mi się to najmocniej jednak nie z drzewami, lasem, tylko z moim ulubionym syropem z dzieciństwa. Jednowymiarowy, ale jakże przyjemny i oryginalny.
8,5/10

Smak
Czy coś się zmienia względem aromatu? Właściwie nic. Dochodzi wyrazista, ale powściągnięta goryczka i leciutka słodowa kontra, ale przede wszystkim to cudowne iglaki.
8,5/10
Tekstura
Trochę zanadto nagazowane.
4/5

7.5/10

Okej, może jest to piwo zrobione nieco na chama, ale takie chamstwo to ja szanuję i to bardzo. Piękna bomba iglaków.

piątek, 22 grudnia 2017

Oude Mûre Tilquin à l'Ancienne

Podejście trzecie do zacnej lambikarni Tilquin. Był lambik śliwkowy, było gueuze, czas na odsłonę lambika której jeszcze nigdy nie spotkałem - lambik z jeżynami. Specjalnie się tym nie podniecam, bo śliwki były na granicy wyczuwalności i tu pewnie będzie podobnie, ale podniecam się spodziewaną bardzo wysoką jakością piwa.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Mûre Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: lambik jeżynowy
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 23.11.2025 r. (rocznik 2015-2016)
Cena: 56,30 zł (85,30 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Pięękne fiolety.
8,5/10


Barwa
Cudowna, czerwonawa, nieosiągalna za pomocą samego słodu.
5/5
 
Piana
Skromna, ale przyzwoita.
3/5
 
Zapach
Fantastyczne połączenie lambikowej klasyki - stajnia, siano, cytryna, mokra skóra - z intensywną owocowością, w której przewodzą maliny, jeżyny porzeczki jak najbardziej. Brakuje mi jakiejś kropki nad i, ale tylko kropki.
8,5/10
 
Smak
Nieco mniej zachwycający niż aromat - intensywnie cierpkie, kwaśne, owocowe, natomiast poskromione zostają nieco dzikie nuty typowego lambika.
8/10  
Tekstura
Więcej gazu bym chciał.
4,5/5

7.5/10

Bardzo dobry lambik, ale z tej lambikarni zdecydowanie najmniej mi zaimponował. W sumie nie jestem jakimś fanatykiem jeżyn - to raz, a dwa, że po prostu czysto lambikowe oblicze jest tu jakieś mniej udane. Piwo świetne, chociaż za tę cenę już trochę ciężko by je kupić drugi raz.

sobota, 16 grudnia 2017

Artezan: Dodo

Dawno nie było Artezana, no to niech będzie. Dodo - "tropikalne IPA" - to zapewne podejście sławetnego browaru do rejonów okołonowoangielskich. 

Informacje ogólne:
Piwo: Dodo
Kraj: Polska
Województwo: mazowieckie
Miasto: Błonie
Browar: Artezan
Styl: amerykańskie IPA
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Jedno z lepszych Artezana, bardzo dobrze dopasowane do stylu.
8/10



 
Barwa
Jasne złoto, mocno mętne, piękne.
4,5/5

Piana
Świetna.
4,5/5

Zapach
Cudowna bomba cytrusów i owoców tropikalnych - grejpfrut, liczi, papaja, mango, marakuja, limonka, ananas. Duże wow.
9/10

Smak
Nie dorasta do aromatu, ale jest również ze wszech miar udany - mnóstwo owoców tropikalnych, fajna goryczka, spora rześkość. Brakuje mi tu natomiast kontry słodowej, na której miejsce wkrada się lekka szorstkość, żeby nie powiedzieć alkoholowość. Mimo to bardzo dobre.
7,5/10
Tekstura
Nie znajduję zastrzeżeń.
5/5

7.0/10

Niby tak, ale jednak nie do końca. Zapach powalił, w smaku zrobiło się zbyt ostro, zabrakło balansu. Mimo wszystko nawet gdyby zapach był na poziomie smaku byłoby to dobre IPA. Solidna opcja. 

sobota, 9 grudnia 2017

Nepomucen: Koźlak Jesienny

Zacny Browar Nepomucen uwarzył zacny, ale rzadko warzony przez browary rzemieślnicze w Polsce styl piwa w jeszcze rzadziej spotykanej odsłonie. Browar uznał, że koźlaki warzone na jesieni w Holandii zasługują na osobną szufladkę stylistyczną. Informacji na ten temat w internecie wiele nie ma i nie do końca na razie rozumiem, czemu piwo to zawdzięcza swoją odrębność od tradycyjnych bocków, ale chętnie sprawdzę organoleptycznie.

Informacje ogólne:
Piwo: Koźlak Jesienny
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Szkaradowo
Browar: Nepomucen
Styl: koźlak tradycyjny
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: 15,8%
Objętość: 500 ml
Warka: do 28.03.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta celebrująca niejakie Dni Karpia, które odbywają się corocznie w Dolinie Baryczy. Ot i piwo spełniło swoją promocyjną funkcję - nigdy nie słyszałem, a teraz już usłyszałem i chętnie w przyszłym roku zgłębię to święto.
7,5/10
 
Barwa
Jasny brąz z przebłyskami miedzi, klasyka koźlaka.
4,5/5
 
Piana
Średnio obfita, ale gęsta i trwała.
3/5

Zapach
Czerwonoowocowo-karmelkowo-chlebowy aromat bursztynowych słodów i niezbyt potrzebne nuty tradycyjnego zielonego chmielu. Ot taki ok.
6/10

Smak
Tutaj gra słodów robi się nieco ciekawsza - melanoidyny, orzechy, chlebek, delikatna czekolada, szczypta chmielu. Finisz przypomina wręcz orzechy ziemne. Dalekie od słodkiego, kontra goryczkowa jest niemała jak na styl.
8/10

Tekstura
Mniej gazu poproszę. 
4/5

7.0/10

Śmiało można to piwo zakwalifikować jako tradycyjnego koźlaka (może poza całkiem wysoką goryczką jak na ten styl). Bardzo dobrego koźlaka, choć zabrakło mu trochę bardziej zdecydowanego zapachu. Warto dać szansę ze względu na rzadkie ukazywanie się piw w tym stylu na rynku.

sobota, 2 grudnia 2017

Lindemans: Oude Gueuze Cuvée René Special Blend 2010

Do Brouwerij Lindemans, choć Cantillon i 3 Fonteinen cenię bez porównania wyżej, ciężko mi nie mieć dużego sentymentu. To ich oude gueuze wprowadziło mnie - bardzo boleśnie wtedy zresztą - w magiczny świat spontanicznej fermentacji. Oto przede mną najlepiej oceniane piwo z tego browaru, specjalna edycja ich oude gueuze, mieszanka 4-letniego i świeżego lambika, zabutelkowana w 2014 roku, w sprzedaży od 2015 w nakładzie ledwie 15 tysięcy butelek.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Gueuze Cuvée René Special Blend 2010
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Styl: gueuze
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: zabutelkowana w czerwcu 2014 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Chyba najładniej opakowany lambik, z jakim się spotkałem. Wzór z etykiet Cuvée René, ale nie na etykiecie, lecz malowany na butelce.
10/10

 
Barwa
Lekko zmętnione złoto, burza gazu.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita, ale niezbyt drobna i dość szybko ginie.
3,5/5
 
Zapach
Bardzo intensywny, bardzo dziki, ale i elegancki - cytryna, funk, ziemistość, stajnia, skóra, mokre siano, piwnica.
9/10
 
Smak
Równie intensywny co aromat - do wyżej wspomnianych walorów dochodzi o dziwo łagodna i krótka, niemęcząca kwaśność, bogata mineralność, szlachetna cierpkość, potężna rześkość. Takie wytrawne, eleganckie, na swój sposób "czyste" gueuze. 
9/10

Tekstura
Troszkę za dużo gazu.
4,5/5 

8.5/10

Tak, sądzę że to zdecydowanie chef d'oeuvre browaru - dopiero wraz z wypuszczeniem tego piwa Lindemans zaczął się naprawdę LICZYĆ. Oczywiście wciąż nie jest to poziom najwybitniejszych gueuze z 3F, ale kolejne miejsce po nich.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Hanssens: Oude Gueuze

Niewielu twórców lambików, którzy działają do dziś, jeszcze nie zagościło na moim blogu. Guezerie Hanssens jest jednym z nich. To jedna z najstarszych działających lambikarni, prowadzona od 1871 roku, a w obecnym miejscu od 1896. W czołówkach rankingów raczej się nie plasuje; sam miałem okazję pić dwie rzeczy z tego browaru, jedna była fatalnie przeoctowiona, a druga bardzo fajna. To chyba dobry moment, by pozdrowić jedynego aktywnego czytelnika mojego bloga, który nie raz i nie dwa polecał mi Hanssensa w komentarzach - no to proszę, w końcu degustuję. Oude Gueuze to sztandarowe piwo browaru i drugie najlepiej oceniane na RB.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Gueuze
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Lembeek
Browar: Hanssens Artisanaal
Styl: gueuze
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 07.08.2034 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Ładne, chociaż trochę sztampowe, jak na lambika nie powala.
8/10



 
Barwa
Standardowe mętne złoto.
3/5

Piana
Nieobfita, ale gęsta, nie najgorzej z trwałością jak na lambika.
2,5/5

Zapach
Piękny i intensywny, łączy standard gueuze - skóra, ziemistość, siano, stajnia, jeszcze raz ziemistość - z nutami niekoniecznie typowymi, jak kwiaty, kwaśne maliny, białe wino. Jego złożoność jest imponująca, a przy tym jest bardzo dostojny, znakomity aromat.
9/10

Smak
Tu również dominuje ta bardzo fajna ziemistość, kojarząca mi się nawet z posmakiem cygar, otoczona przez bardzo wysoką kwaśność, minimalnie octową. Bardzo przyjemne, aczkolwiek w porównaniu z aromatem smak jest zadziwiająco prosty.
7,5/10

Tekstura
Główny mankament - bardzo mi tu brakuje gazu, jest płaskie.
2/5

7.0/10

Spox gueuze, ale prawdę mówiąc dużo więcej oczekują od lambikarni. Właściwie to jeden z mniej imponujących lambików ze wszystkich, jakie piłem. Aromat jeszcze był fantastyczny, ale smak to już nic specjalnego, a dobiła go płaskość tekstury.

środa, 15 listopada 2017

Omnipollo (De Proef): Leon

Ciągle czekam, aż jakieś piwo mocniej przekona mnie do Omnipollo. Dzisiaj łagodniejsze podejście, może skuteczniejsze dzięki temu - zamiast RISów z aromatami czy przebojowych IPA, rzadko warzony styl Belgian Pale Ale, podrasowany trochę chmielem.

Informacje ogólne:
Piwo: Leon
Kraj: Belgia (warzone przez szwedzki browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (Omnipollo)
Styl: nowofalowe belgijskie pale ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Czasem Omnipollo trafi w punkt - tu trafiło. Piękna malowana butelka.
9/10 


 
Barwa
Ciemne mętne złoto wpadające w pomarańcz.
4/5

Piana
Bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Wspaniały, intensywny, rześki aromat na pograniczy Belgii i Nowej Anglii - dominuje jednak ta druga w postaci zapachu świeżej pulpy z mango polanej sokiem z marakui, jednak nie ma to typowego charakteru nowofalowego chmielu, lecz właśnie wpada w nuty belgijskich drożdży, bardziej estrowe i fenolowe. Zakończone to wszystko przyjemnym, chlebowym podłożem słodowym. Majstersztyk.
9/10
 

Smak
Tutaj już przybiera obliczę dużo bardziej tradycyjnego belgijskiego pale ale - jasne, dość lekkie, ale nie za lekkie piwo, oparte w równej mierze na mocno uwypuklonej słodowości, co na nie za ekspansywnych, przyprawowych nutach belgijskich drożdży. Jest bardzo fajne, intensywne, zdecydowane, ale odrobinę alkoholowe. Tylko bardzo dobre.
7/10

Tekstura
Za dużo gazu nawet jak na standardy belgijskie.
3,5/5

7.0/10

Trzeci raz na pięć blogowych podejść mam problem z alkoholem w piwie Omnipollo. Well. Wciąż to jednak interesujący reprezentant nie za często podejmowanego przez rewolucję stylu.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Hill Farmstead: Anna

Arthur okazał się najlepszym saisonem, jakiego miałem okazję spróbować - Anna, saison z dodatkiem miodu kwiatowego, ma być rzekomo jeszcze lepsza. 

Informacje ogólne:
Piwo: Anna
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Vermont
Miasto: Greensboro
Browar: Hill Farmstead Brewery
Styl: saison
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: do 22.03.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
To samo co w przypadku Arthura, tylko żółte.
7,5/10



 
Barwa
Jasne złoto, pierwsza partia przejrzysta, druga mętna; pierwsza przypomina chardonnay. Bardzo ładne w obu wersjach.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta, odrobinę gorzej z trwałością.
4,5/5

Zapach
Intensywny, złożony i mega przyjemny aromat wiejskich drożdży, pachnących sianem, trawą, kwiatami, cytryną... do tego dość wytrawnego i kwaskowatego profilu fajną kontrę robi lekka zbożowa słodowość i słodkawy, nieznacznie wyczuwalny miód.
9/10

Smak
Powtarzają się mniej więcej wrażenia z zapachu, choć miodu już nie czuć, a za to wkrada się minimalna alkoholowość; poza tym to jednak świetny saison, lekko kwaskowaty, intensywny, ukazujący saisonową drożdżowość w najlepszym wydaniu.
8,5/10

Tekstura
Trochę za mocno gazowane.
3,5/5

8.0/10

Tu jednak lekkie rozczarowanie - miało być lepiej od Arthura, a jest zdecydowanie mniej imponująco, choć wciąż to świetny saison.

środa, 8 listopada 2017

The Flying Dutchman: Tree Hugging Wood Chopping Mother-Nature Loving IPA

Finlandia po raz drugi na blogu. Flying Dutchman Nomad Brewing Company to browar założony w Vantaa (peryferie Helsinek) przez Holendra, Rolanda de Waala, który przywędrował na północ w latach 90. (już jako piwowar z doświadczeniem) za swoją ukochaną. Jako że piwowarstwo w Finlandii wówczas leżało, początkowo pracy nie dostał, ale koniec końców ciągnął własne biznesy i stał się podobno jedną z kluczowych postaci dla rozwoju fińskiego craftu (który skądinąd do dziś nie powala). Piwo o długiej nazwie, które dzisiaj wypiję, jest drugim najlepiej ocenianym piwem browaru i niewiele mu brakuje do fińskiego top 50. Jest to IPA leżakowane z dodatkiem płatków amerykańskiego dębu, dziwna sprawa.

Informacje ogólne:
Piwo: Tree Hugging Wood Chopping Mother-Nature Loving IPA
Kraj: Finlandia
Region: Uusimaa
Miasto: Vantaa
Browar: The Flying Dutchman Nomad Brewing Company
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 22.11.2019
Cena: brak danych

Opakowanie
Estetyczne, ale niezbyt przykuwające wzrok. W porządku. Dziwnie długa data ważności.
6,5/10


 
Barwa
Ciemne złoto przechodzące w bursztyn, bardzo mętne.
4/5
 
Piana
Świetna, świetny lacing również.
4,5/10
 
Zapach
Piękny, intensywny chmielowy aromat cytryn, żywicy, grejpfrutów, pomarańczy oraz minimalna słodowa karmelkowość.
8,5/10

Smak
Fajna chmielowość, aczkolwiek nie jakaś nadzwyczajna, po prostu fajne IPA - co się wybija, to bardzo fajna, karmelowo-ziemista słodowość. Niestety wybija się też trochę alkohol, z każdym łykiem coraz mocniejszy. Szkoda.
6/10
 
Tekstura
Odrobinę za mało gazu.
4,5/5

6.0/10

Drugie podejście do Finlandii nie przykuwa zatem mojej uwagi do tego kraju, podobnie jak pierwsze. Ipka całkiem fajna, w zapachu nawet świetna, ale z wadą. Znacznie, znacznie za dużo lepszych piw w tym stylu na wyciągnięcie ręki nawet w Polsce, żeby to jakoś mocniej zapamiętać.

sobota, 21 października 2017

Thornbridge: Wild Raven

Mam z Thornbridge'em kupę dobrych wspomnień z pierwszego półtorarocza mojego piwnego blogowania. Nie wiem, jakim cudem od ponad trzech lat nasze drogi ani razu się nie zeszły, ale w końcu postanowiłem to przełamać. Wild Raven to ciemne IPA, które wśród kilkuset piw Thornbridge'a ma dość wysoką pozycję w rankingach.
 
Informacje ogólne:
Piwo: Wild Raven
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Thornbridge Hall
Browar: Thornbridge Brewery
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka:
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Przez trzy lata bardzo udany styl Thornbridge'a nie uległ najmniejszej zmianie.
9/10 


 
Barwa
Jasne jak na BIPA, brązowe, pod światłem miedziane, a nawet bursztynowe miejscami. Podchodzi pod Brown IPA.
4/5

Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Przyjemna, słodkawa, czekoladowo-orzechowa słodowość i chmielowość udana w 3/4: głównie fajne ciemnawo-czerwone owoce zatopione w żywicy, ale i trochę niepotrzebnego kwasu izowalerianowego. Fajny, ale nie powala.
7/10

Smak
Przyjemne, ale trochę mi brakuje i słodu, i chmielu. Ten drugi niestety jest już tu mocno zwietrzały i izowalerianowy. Lekko przypalany słód, owocowo-izowalerianowy chmiel, niewiele słodyczy, niewiele jak na IPA goryczki - przyjemne, smaczne piwo, ale trochę mało wyraziste.
6,5/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone. 
4/5

6.5/10

Możliwe, że za długo postało na półce, no ale cóż, było w dacie. Mimo wszystko nie sądzę, żeby nawet na świeżo było to wielkie piwo, walory słodowe też pozostawiły trochę do życzenia. No cóż, rozczarowujący nieco powrót. 

wtorek, 17 października 2017

Carlow & Pinta: O'Hara's Lublin to Dublin 2017

Tylko pierwsza edycja LtD, z 2014 roku, była dla mnie satysfakcjonująca, ale za to tak bardzo, że nie jestem w stanie odpuszczać kolejnych, mimo że 2015 rozczarowała, a 2016 nie wyróżniła się. Tym razem Pinta wraz z irlandzkim Carlow uwarzyła stout żytni.

Informacje ogólne:
Piwo: O'Hara's Lublin to Dublin 2017
Kraj: Irlandia - warzone we współpracy z polskim browarem kontraktowym
Prowincja: Leinster
Miasto: Carlow
Browar: Carlow Brewing Company i Pinta
Styl: stout żytni
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 20.02.2016 r.
Cena: 12,95 zł

Opakowanie
Wyjątkowo ładna wariacja kolorystyczna na temat tego samego od trzech lat wzoru.
8,5/10


Barwa
Zasadniczo czarne, chociaż u nasady szkła przebłyski ciemnobrązowe, a nawet rubinowe są dość wyraźne.
4,5/5

Piana
Spektakularna, idealna.
5/5

Zapach
Bardzo intensywny, "gęsty" zapach ciemnego słodu: przede wszystkim takie bezpośrednie palone ziarno, a dopiero dalej wchodzi kawa, kakao. Nie jest bardzo złożony ani wysublimowany, ale przyjemny i intensywny.
7,5/10

Smak
Tu już trochę mniej przekonujący. Częściowo przenosi się ciężar ciemnych słodów z aromatu, ale częściowo mamy ciężar alkoholowy, co jeszcze w połączeniu ze średnio szlachetną goryczką nie gra za dobrze. Rezultat to wcale nie taki pełny smak, jakiego można się było spodziewać. Mimo wszystko to smaczne piwo, szczególnie finisz może się podobać, ale trochę toporne.
6/10

Tekstura
Fajna gęstość, ale wobec tego mniej wysycenia poproszę.
4/5

6.0/10

Moim zdaniem zdecydowanie najsłabsza edycja kooperacji. Spoko piwo do jednorazowego wypicia bez przesadnej kontemplacji walorów smakowych. To bardzo mało jak na Pintę. Oddajcie mi moje Lublin to Dublin z 2014 roku...

poniedziałek, 16 października 2017

Russian River: Beatification

Sanctification nie rozwaliło mózgu, ale teraz powinno już być naprawdę grubo. Beatification to piąte najlepiej oceniane piwo browaru z obecnie produkowanych, ósme najlepsze wild/sour ale świata na ratebeerze. Zainspirowane lambikami, a zwłaszcza zaprzyjaźnionym z RR Cantillon, jest w stu procentach spontanicznie fermentowane. Podobnie jak w Cantillon, najpierw po uwarzeniu brzeczka spędza noc w płaskim, otwartym tanku, by przesiąknąć bakteriami i drożdżami fruwającymi w powietrzu w Russian River, a następnie trafia do beczek i tam fermentuje i leżakuje kilka miesięcy. Bardzo ciekawa sprawa - chyba pierwszy raz piję pełnoprawnego dzikusa (bez celowego zadania drożdży brettanomyces czy jakichkolwiek innych) spoza Belgii i w dodatku spoza Europy. Skoro spontany Mikkellera klasyfikowałem jako krieki i tak dalej, to Beatification muszę wrzucić do worka z niemieszanymi lambikami.

Informacje ogólne:
Piwo: Beatification
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Santa Rosa
Browar: Russian River Brewing Company
Styl: lambik niemieszany
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana
Cena: brak danych

Opakowanie
Z tej samej serii co Sanctification, na etykiecie narzędzie którego nie potrafię nazwać. Trochę słabsze kolorystycznie. 
8,5/10


 
Barwa
Jasnozłota, cytrynowa wręcz.
5/5

Piana
Niezła wpierw, ale szybko się redukuje do grubego pierścienia.
2,5/5

Zapach
Liryczny aromat siana, stajni, kwiatów, przepięknej ziemistości, trawy czy wręcz polnego zielska, rumianku (bardzo intensywny), tylko nieznacznie podszyty funkiem. Jednocześnie rustykalny i dystyngowany, przepiękny, w dodatku świetnie się rozwija z czasem.
10/10

Smak
Tu następuje pewna zmiana - jest bardzo kwaśne, w sposób przypominający sok z cytryny, bardziej zdecydowane, ale w dalszym ciągu piękna ziemistość, dalej się ten rumianek przebija, dalej sianko i kwiaty. Minimalnie mniej wysublimowany niż aromat, ale też wybitny.
9/10

Tekstura
Nie zwróciłem nawet uwagi, co znaczy że bez zarzutu.
5/5

9.0/10

Wspaniałe piwo, które nie musi się wstydzić nawet przed lambikami naprawdę dużego kalibru. Jest na pewno spokojniejsze niż większość z nich, mniej złożone niż te najlepsze, ale większość przebija. I udowadnia, że prawdziwie spontaniczne piwa warto robić nawet bardzo, bardzo daleko od doliny rzeki Zenne.

poniedziałek, 9 października 2017

Russian River: Sanctification

Od razu po powrocie z USA rzuciłem się do recenzowania Pliniusza Starszego z RR, a teraz czas powoli zabierać się za kwasy tego znamienitego browaru, nie mniej legendarne od imperialnych IPA. Zaczynam od najmniej obiecującego z czterech, które przywiozłem. Sanctification to piwo, które aż do rozpoczęcia fermentacji przyrządzane jest jak zwyczajne golden/blonde ale, natomiast później zaczyna się zabawa, bo fermentowane jest tylko i wyłącznie drożdżami brettanomyces. Powinno to więc być piwo skrajnie wytrawne, jako że bretty zżerają cukry bardzo intensywnie i w ostatecznym rozrachunku chyba praktycznie do zera. Widać zresztą o co chodzi z parametrów - 6,75% alkoholu z zaledwie 13% ekstraktu.

Informacje ogólne:
Piwo: Sanctification
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Santa Rosa
Browar: Russian River Brewing Company
Styl: wild ale
Alkohol: 6,75%
Ekstrakt: 13%
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana 26 lipca 2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Ładna butelka z korkiem i charakterystyczna, rustykalno-elegancka (tak) etykieta. Gdyby tylko nie ten comic sans, to byłoby super, ale i tak jest bardzo ładnie.
8,5/10

 
Barwa
Bardzo ładne, klasyczne, klarowne złoto.
4/5
 
Piana
Niezbyt obfita, ale gęsta i z niezłym lacingiem.
3,5/5
 
Zapach
Bardzo subtelny i elegancki, połączenie piwa z białym winem właściwie. Co odrobinę zaskakujące, bardzo intensywne są nuty jasnych owoców, zwłaszcza winogron, kwaśnych jabłek, może liczi. Leciusieńka stajnia, nuty szampańskie, może nawet takiej szlachetnej pleśni i charakterystyczna uber-wytrawność brettów. Jest tam coś, co mi się nie podoba, ale bardzo interesujący aromat.
8,5/10

Smak
Trochę mniej winne a bardziej piwne, choć skojarzenia z musującym białym winem ciągle obecne; wkracza nie taka mała kwaśność, i bardzo fajna, szlachetna wytrawność połączona z minimalną cierpkością i resztkami słodu (taki stary czerstwy jasny chleb). Trochę mniej owocowe, znika też ta nuta z zapachu, która mi się nie podobała. Bardzo subtelne, bardzo nienachalne, pyszne, choć dalekie od geniuszu bardzo.
8,5/10

Tekstura
Troszkę za mało gazu.
4/5

8.0/10

Nie jest to jakieś gigantyczne piwo, ale pyszna przygrywka pod geniusz, jakiego oczekuję od pozostałych trzech kwasach z RR. Urzekła mnie subtelność tego piwa - jest takie bardzo nieoczywiste, trzeba się na nim mocno pochylić. W zatłoczonym pubie Russian River nie dozna się go w pełni.

środa, 6 września 2017

Okocim (Carlsberg Polska): Harnaś

Zasadniczo przestało mnie już bawić recenzowanie najpodlejszych kocerniaków, ale pomyślałem sobie, że przynajmniej to jedno piwo powinienem spróbować przed dobiciem to tysiąca recenzji. Harnaś toczy dość wyrównany bój z Tatrą o miano najpaskudniejszego polskiego piwa. Tatrę miałem już okazję pić i faktycznie bardzo możliwe, że jeszcze nigdy żadne piwo nie zrobiło na mnie równie fatalnego wrażenia.

Informacje ogólne:
Piwo: Harnaś
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Brzesko
Browar: Okocim (Carlsberg Polska)
Styl: jasny lager
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 14.04.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Kiczowate, bez podanego miejsca uwarzenia, ale i tak podejrzewam, że będzie jednym z najlepszych elementów tego piwa.
3/10

 
Barwa
Zwyczajne, klarowne złoto i całkiem ładnie ulatujący ku górze gaz.
3,5/5

Piana
Haha, prawie bez zarzutu.
4,5/5

Zapach
Na początku powiało nawet przyjemnie jasnym słodem, ale szybko przeszło w niedojrzałe jabłka, reminiscencje farby emulsyjnej i alkohol pokroju niezbyt wysokiej klasy bimbru. Ładne to nie jest, ale nie powiedziałbym, że jakieś mega odpychające w sumie.
3/10

Smak
No dobra, tutaj zielona szkoła się kończy. Jest paskudnie, paskudnie, paskudnie alkoholowe. Mokre zboże zalane tanią wódą. Plus jest taki, że jak już weźmie się łyk i przełknie, to po kilkunastu sekundach finisz robi się znośnie zbożowy, natomiast ten wstrętny alkohol w ustach jest ciężko do przebrnięcia. Mimo wszystko dalekie od moich największych koszmarów, ha.
1/10

Tekstura
Za dużo gazu, ale bez tragedii.
3,5/5

2.0/10

Pozytywne zaskoczenie! Pewnie zdarzają się dużo gorsze partie Harnasia, ale ta tutaj wcale nie odstaje od jakiegoś Tyskiego czy Żywca. Po prostu bardzo niesmaczny, alkoholowy, biedacki korpolager, ale od 0/10 za smak to mu jeszcze daleko. Tatrę zapamiętałem dużo gorzej.

piątek, 25 sierpnia 2017

Oud Beersel: Oude Geuze Vieille Vandervelden 135 Years

Na 135-lecie browar Oud Beersel stworzył ekskluzywne gueuze, które wdarło się do top 25 światowych gueuze na RB i przy okazji jest obecnie drugim najlepiej ocenianym piwem browaru. To mieszanka trzyletnich i rocznych lambików, przy czym te drugie leżakowały w beczkach po czerwonym toskańskim winie Brunello di Montalcino.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Geuze Vieille Vandervelden 135 Years
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Beersel
Browar: Oud Beersel
Styl: gueuze (Brunello di Montalcino Wine BA)
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana 14 lutego 2017 roku (do 14.02.2037 r.)
Cena: 50 zł (66,66 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Piękne połączenie prostoty z elegancją - zamiast etykiety subtelnie malowana butelka. Super.
9/10


 
Barwa
Złoto, o dziwo klarowne, ulatujący gaz. Wygląda jak eurolager, hehe.
3/5

Piana
Dość obfita, ale znika jak z coca coli.
1/5

Zapach
Przepiękne, po prostu bardzo dostojne bretty, o ile bretty mogą być dostojne. No jest tak wiejsko, konno, zagrodowo; jest skóra, ziemistość, bardzo dużo ziemistości. I dość słodko. Wszystko na swoim miejscu.
8,5/10

Smak
Jest subtelne. Nie jest w niczym "bardzo" (no, jest bardzo subtelne). Elegancka ziemistość, dość stonowane, ale ładne bretty, szlachetna cierpkość, umiarkowany kwas. No eleganckie piwo, może trochę za bardzo nawet, mogłoby być w czymś wyrazistsze. 
8/10

Tekstura
Za dużo gazu, nawet jak na lambika.
3/5

7.5/10

Piłem to piwo już wcześniej i mnie nieomal zachwyciło, a w domu jakoś nie. Większe wrażenie zrobiła na mnie już podstawka Oud Beersel. Oczywiście to świetne piwo, ale trochę bardziej się na nie napaliłem.

środa, 23 sierpnia 2017

Pinta (Browar na Jurze): Bawarka

Pinta od sześciu lat przybliża polskiemu konsumentowi egzotyczne style piwa, lecz wciąż nie uwarzyła jeszcze żadnego przedstawiciela paru żelaznych klasyków. Jednym z nich był do niedawna klasyczny hefeweizen. Oto i w końcu on, w dość mocnej alkoholowo interpretacji. Piwo wskoczyło do dolnych rejonów ratebeerowego top 50 hefeweizenów, więc ciekaw jestem.

Informacje ogólne:
Piwo: Bawarka
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: hefeweizen
Alkohol: 6,1%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.03.2018 r.
Cena: 6,80 zł (21,82 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jedno z bardziej udanych Pinty. Pinta poszła też w wielojęzykowość - sporo informacji na etykiecie jest przetłumaczonych na parę języków.
9/10
 
 
Barwa
Klasyka, może odrobinę mocniejsze zmętnienie byłoby w dobrym guście.
4,5/5
 
Piana
Dobra, choć jak na styl wrażenia dużego nie robi.
4,5/5
 
Zapach
Bardzo udany, klasyczne połączenie biszkoptowego słodu i intensywnych bananów, takie nawet banany w słodkiej panierce, symboliczne machnięcie goździkami. Znakomity.
8,5/10
 
Smak
Tu już bym się w zachwytach nie rozpływał - jest smaczne, bardzo weizenowe, ale pojawia się problem, którego się obawiałem - alkoholowość, której ciężko uniknąć, gdy skonfrontuje się ponad 6% ABV z tak łagodną, delikatną słodowością. Jest to zdecydowanie smaczne piwo, ale nie spełnia jak dla mnie podstawowych założeń klasycznego hefeweizena, czyli obsesyjnej lekkości i pijalności.
6/10

Tekstura
Nie mam uwag.
5/5

6.5/10

Na etapie samego zapachu sądziłem jeszcze, że zapowiada się kolejne wielkie zwycięstwo Pinty, ale nie. Wydaje mi się, że Bawarka byłaby znakomitym weizenem, gdyby miała dwa stopnie ekstraktu początkowego mniej. Wciąż to niezłe piwo, ale do zapomnienia.