Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

BrewDog: Nanny State

Slot Machine nie był jednak ostatnim piwem BrewDoga, które wypiję przed dobiciem do tysięcznej recenzji. Skąd pomysł, by na recenzję nr 999 wybrać piwo bezalkoholowe? Chyba głównie stąd, że chciałem sobie odpocząć od ciężarów przed ciężarem, jaki przyjmę na siebie na jubileusz. Ale możemy to też potraktować jako akt symboliczny, deklarację, że nie dla alkoholu był ten tysiąc wypitych piw. Tak czy inaczej, Nanny State - ale o 0,5% alkoholu, już dość stara marka BrewDoga. Ciekawe, jak wypadnie w konfrontacji z 1 na 100 z Kormorana.

Informacje ogólne:
Piwo: Slot Machine
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 0,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 17.08.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
BrewDogowy standardzik, który bardzo lubię.
8,5/10


 

Barwa
Ciemne złoto wpadające w bursztyn.
3/5
 
Piana
Całkiem przyzwoita.
4,5/5
 
Zapach
Bardzo przyjemny aromat, pachnie właściwie jak klasyczne East Coast IPA - chmielowe owoce w typie tropikalnym bardziej niż cytrusowym i powiew pozytywnego karmelu. Trochę mu zbywa na intensywności, ale poza tym niczego sobie.
7,5/10
 
Smak
Wodnistość jest niezaprzeczalna, ale naprawdę jest dobrze - jest bardzo chmielowe zarówno jeśli chodzi o owocowo-żywiczne aromaty, jak i o goryczkę, a też trochę karmelowego słodu się znajdzie. Zbywa mu na szlachetności goryczki, nie smakuje wcale jak pełnoprawne piwo, ale całkiem blisko. Super pijalne, bardzo fajne.
7/10
 
Tekstura
Minimalnie za dużo gazu, choć generalnie wysokie wysycenie w piwie bezalkoholowym musi być, żeby podbić pełnię. 
4,5/5

6.5/10

1 na 100 tańsze i lepsze, aczkolwiek inne. Wyrób Kormorana to bardziej grzeczna APA, wyrób Szkotów - grzeczne East Coast IPA. Chętnie bym konsumował częściej jedno i drugie, gdyby były trochę szerzej dostępne.

wtorek, 30 stycznia 2018

Szałpiw (Wąsosz): Hazaj

Trochę zbyt rzadko Szałpiw gościł na moim blogu. Bubami Extreme, a zwłaszcza tą najlepszą, zasłużył w gruncie rzeczy na tytuł najlepszego polskiego browaru i powinienem dawać częściej szansę jego piwom powszednim. Oto więc podejście Szałów do przeboju polskiego i w ogóle każdego craftu 2017, NEIPA.

Informacje ogólne:
Piwo: Hazaj
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 13.04.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Trochę się postarzały etykiety Szałpiwu od 2013 roku. Mam jednak słabość do królików i zajęcy.\
8/10


 
Barwa
Ciemne złoto, przez mocne zmętnienie wpadające w bursztyn, ładne.
4/5
 
Piana
Skromna.
2/5
 
Zapach
Bardzo przyjemny, słodkoowocowy z dominacją owoców tropikalnych oraz brzoskwiń i ananasów i nieco mniej intensywnymi cytrusami. Bardzo przyjemny, aczkolwiek nie jest specjalnie bardziej imponujący od jakiejś tam ipy sprzed pięciu lat.
7/10
 
Smak
Tu jest lepiej - jest faktycznie bardzo owocowe i soczyste, aczkolwiek w inny sposób niż większość NEIPA, mało cytrusowy. Zresztą wszystko jest tu mało NE - goryczka jest naprawdę spora, a słodowość nie taka jasna i schowana. Mi to zresztą najzupełniej odpowiada. Bardzo dobre IPA, mimo że bardzo złe NEIPA.
8/10
 
Tekstura
Nieco za mało gazu.
4/5

7.0/10

Bardzo fajne piwo, choć skandalicznie nieudana interpretacja NEIPA. Ja tam jestem trochę sceptyczny wobec Nowej Anglii i bardzo mi smakowało, choć w dowolnej kategorii jest dużo lepszych piw.

sobota, 16 grudnia 2017

Artezan: Dodo

Dawno nie było Artezana, no to niech będzie. Dodo - "tropikalne IPA" - to zapewne podejście sławetnego browaru do rejonów okołonowoangielskich. 

Informacje ogólne:
Piwo: Dodo
Kraj: Polska
Województwo: mazowieckie
Miasto: Błonie
Browar: Artezan
Styl: amerykańskie IPA
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Jedno z lepszych Artezana, bardzo dobrze dopasowane do stylu.
8/10



 
Barwa
Jasne złoto, mocno mętne, piękne.
4,5/5

Piana
Świetna.
4,5/5

Zapach
Cudowna bomba cytrusów i owoców tropikalnych - grejpfrut, liczi, papaja, mango, marakuja, limonka, ananas. Duże wow.
9/10

Smak
Nie dorasta do aromatu, ale jest również ze wszech miar udany - mnóstwo owoców tropikalnych, fajna goryczka, spora rześkość. Brakuje mi tu natomiast kontry słodowej, na której miejsce wkrada się lekka szorstkość, żeby nie powiedzieć alkoholowość. Mimo to bardzo dobre.
7,5/10
Tekstura
Nie znajduję zastrzeżeń.
5/5

7.0/10

Niby tak, ale jednak nie do końca. Zapach powalił, w smaku zrobiło się zbyt ostro, zabrakło balansu. Mimo wszystko nawet gdyby zapach był na poziomie smaku byłoby to dobre IPA. Solidna opcja. 

środa, 8 listopada 2017

The Flying Dutchman: Tree Hugging Wood Chopping Mother-Nature Loving IPA

Finlandia po raz drugi na blogu. Flying Dutchman Nomad Brewing Company to browar założony w Vantaa (peryferie Helsinek) przez Holendra, Rolanda de Waala, który przywędrował na północ w latach 90. (już jako piwowar z doświadczeniem) za swoją ukochaną. Jako że piwowarstwo w Finlandii wówczas leżało, początkowo pracy nie dostał, ale koniec końców ciągnął własne biznesy i stał się podobno jedną z kluczowych postaci dla rozwoju fińskiego craftu (który skądinąd do dziś nie powala). Piwo o długiej nazwie, które dzisiaj wypiję, jest drugim najlepiej ocenianym piwem browaru i niewiele mu brakuje do fińskiego top 50. Jest to IPA leżakowane z dodatkiem płatków amerykańskiego dębu, dziwna sprawa.

Informacje ogólne:
Piwo: Tree Hugging Wood Chopping Mother-Nature Loving IPA
Kraj: Finlandia
Region: Uusimaa
Miasto: Vantaa
Browar: The Flying Dutchman Nomad Brewing Company
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 22.11.2019
Cena: brak danych

Opakowanie
Estetyczne, ale niezbyt przykuwające wzrok. W porządku. Dziwnie długa data ważności.
6,5/10


 
Barwa
Ciemne złoto przechodzące w bursztyn, bardzo mętne.
4/5
 
Piana
Świetna, świetny lacing również.
4,5/10
 
Zapach
Piękny, intensywny chmielowy aromat cytryn, żywicy, grejpfrutów, pomarańczy oraz minimalna słodowa karmelkowość.
8,5/10

Smak
Fajna chmielowość, aczkolwiek nie jakaś nadzwyczajna, po prostu fajne IPA - co się wybija, to bardzo fajna, karmelowo-ziemista słodowość. Niestety wybija się też trochę alkohol, z każdym łykiem coraz mocniejszy. Szkoda.
6/10
 
Tekstura
Odrobinę za mało gazu.
4,5/5

6.0/10

Drugie podejście do Finlandii nie przykuwa zatem mojej uwagi do tego kraju, podobnie jak pierwsze. Ipka całkiem fajna, w zapachu nawet świetna, ale z wadą. Znacznie, znacznie za dużo lepszych piw w tym stylu na wyciągnięcie ręki nawet w Polsce, żeby to jakoś mocniej zapamiętać.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Brouwerij t' IJ: IPA

Choć żadne piwo z Brouwerij t' IJ nie znajduje się w zdominowanym przez de Molena top 50 holenderskich piw ratebeera, to jest to drugi najlepiej oceniany browar ze stolicy kraju. Powstał w 1985 roku, więc jak na standardy craftowe jest to już browar z brodą. Dzięki uprzejmości pewnego podróżnika mam okazję dać mu dwie szansy - oto pierwsza z nich, klasyczne, sztandarowe AIPA.

Informacje ogólne:
Piwo: IPA
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Północna
Miasto: Amsterdam
Browar: Brouwerij t' IJ
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Etykieta jak na polskie warunki niecodzienna, bo właściwie soft-pornograficzna. Jak na taką - w całkiem dobrym smaku, z niezłym efektem kolorystycznym, choć to tylko czerń i biel. Podoba mi się.
8/10

 
Barwa
Mętne złoto, pięknie pracujący gaz.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita, gęsta, trwała.
5/5

Zapach
Bardzo ładny, świeży aromat kwiatowo-owocowego chmielu i zbożowo-karmelowego słodu, który nie przesłania, a jedynie ładnie podkreśla chmielowe nuty. Nie jest to jednak jakaś chmielowa bomba, a z czasem wychodzi leciutki diacetyl.
7/10

Smak
Solidne IPA z miejscem na owocowe aromaty chmielu, lekko karmelową słodowość, trawiastość, dość wysoką i szlachetną goryczkę. Bardzo fajny, długi finisz.
7,5/10  
Tekstura
Trochę za dużo gazu. 
4/5

6.5/10

Taka tam przyjemna ipka, do miłego wypicia, ale i do zapomnienia gdyby nie ta niecodziennie pornograficzna etykieta. Browar zupełnie nie przykuł mojej uwagi, ale dostanie jeszcze jedną okazję na wykazani się.

niedziela, 22 października 2017

Trzech Kumpli (Zapanbrat): Misty

Misty to jedna z czołowych propozycji polskiego craftu w zakresie piw New England, i chyba jedna z pierwszych. Być może Trzech Kumpli sprawi, że nieco przychylniej spojrzę na ten fajny, ale póki co jak dla mnie tylko fajny nurt.

Informacje ogólne:
Piwo: Misty
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Żywiec
Browar: Zapanbrat (Browar Trzech Kumpli)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 500 ml
Warka:
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Bardzo ładne, choć jak na Trzech Kumpli bez rewelacji.
8/10 



 
Barwa
Jasne złoto, mocno zmętnione.
4,5/5

Piana
Porządnie obfita, bardzo gęsta, trwała ponadprzeciętnie.
4,5/5

Zapach
Intensywny, rześki i soczysty aromat cytrusów (grejpfrut bardzo, limonka bardzo), liczi, agrest, marakuja, może nieznaczna nuta zbożowa. Super.
9/10

Smak
Po prostu New England. Intensywnie owocowe, cytrusowe, soczyste, sokowate wręcz; niesamowicie pijalne, z niską goryczką, ale nie mdłe. Piwo-sok bez grama owoców.
8,5/10
 

Tekstura
Tu bym popracował - brakuje trochę wysycenia.
3,5/5

8.0/10

Częściowo to dla mnie jeszcze jedno potwierdzenie, że chyba nie będę psychofanem tego stylu, ale częściowo świetne piwo, moim zdaniem przewyższające wszystkie albo prawie wszystkie wyroby Rockmilla. Może Juicy Delight na zbliżonym poziomie.

czwartek, 5 października 2017

Birbant (Zarzecze): Peach Hopsbant Milkshake

Przechodzi przez polski craft ostatnio mała fala mody na "Milkshake IPA", czyli IPA (na ogół nędznie chmielone na goryczkę) z laktozą. Koncepcja jak dla mnie umiarkowanie przekonująca, ale obczajmy. Przy okazji pierwszy raz od ponad roku dam szansę jednemu z najstarszych polskich browarów kontraktowych, Birbantowi. Tutaj w wersji z sokiem brzoskwiniowym.

Informacje ogólne:
Piwo: Peach Hopsbant Milkshake
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Birbant)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka:
Cena: brak danych

Opakowanie
Nawet fajna kolorowa etykieta i idiotyczny opis piwa.
6/10 



 
Barwa
Ciemne złoto podchodzące pod bursztyn, bardzo mętne, ładne.
4/5

Piana
Niezbyt obfita, przyzwoicie gęsta, średnio trwała.
3,5/5

Zapach
Bardzo słodki, wręcz nieco ulepkowaty, ale jeszcze w porządku; czuć już tutaj bardzo mocno laktozę, jest też ostro-cytrusowy chmiel i brzoskwinie. Może nie przesadnie piękny, ale udany, dość oryginalny, przyjemny i zachęcający. Po czasie tylko wychodzi lekka cebulka z Mosaica (zapewne).
6,5/10

Smak
Bardzo podobny do zapachu; ledwie jest to IPA, w każdym razie być może najmniej goryczkowe, jakie piłem; laktoza bardzo mocno wyczuwalna, właściwie faktycznie ma to piwo w sobie coś z szejka mlecznego, zważywszy również na gęstość tekstury; sok brzoskwiniowy jakoś przesadnie się nie udziela, ale jest fajna owocowość od chmielu. Smaczne piwo, ale trochę mdłe od połączenia laktozy z niskim odfermentowaniem, po paru łykach już średnio chciało mi się je pić.
6,5/10

Tekstura
Jak wspomniałem, straszliwie gęste jak na tak niski alkohol - gra to nie najlepiej, ale i nie źle.
3/5

6.0/10

Najbliżej tego z moich doświadczeń stoi Krakowskie śniadanie z Pracowni Piwa i był to dużo bardziej udany eksperyment z laktozą w jasnym piwie. Twór Birbanta jest niezły, ale nic więcej, w życiu bym nie powtórzył.

wtorek, 25 lipca 2017

Ballast Point: Grapefruit Sculpin

Ballast Point to jeden z browarów, który miałem okazję odwiedzić w USA. Jeden z tych rzemieślników, którzy zaczynali jeszcze w zeszłym stuleciu (1996 rok) i zdążyli rozrosnąć się do rozmiarów nieomal koncernowych, obecnie zresztą w rękach stricte koncernowych - właścicielem jest Constellation Brands, jeden z kilku największych koncernów piwnych świata. Z Ballast Point miałem już styczność ponad trzy lata temu - BrewDog uwarzył z nimi w Szkocji kooperacyjne piwo, które leżakowało z rodzynkami nasączonymi w rumie z Ballast Point (BP to nie tylko browar, ale i pierwsza w San Diego od czasów prohibicji mikrodestylarnia, chociaż teraz po przejęciu przez Constellation mają rozdzielić te dwie działalności na osobne podmioty). Grapefruit Scuplin to AIPA z naturalnymi aromatami grejpfruta - twist na temat sztandarowego piwa Ballast Point. Grapefruit Scuplin to również jedno z najważniejszych w ich ofercie piw, czwarte (z kilkuset) najlepiej oceniane na RB.

Informacje ogólne:
Piwo: Grapefruit Sculpin
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: Ballast Point Brewing Company
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: zabutelkowana 13 czerwca 2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Tak piękna etykieta, że aż kupiłem sobie blaszaną tabliczkę z nią do powieszenia na ścianie. Piękna jest ta ryba, kolorystycznie przede wszystkim. Kapsel firmowy też ładny.
9/10

 
Barwa
Lekko zmętnione, głębokie złoto.
3,5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
No cóż, niemal całkowicie grejpfrutowy. Są też tropikalne, słodsze owoce - mango, papaja - jak i szczypta chmielowej przyprawowości i odrobina karmelu. Bardzo ładny, chociaż... znam piwa bez aromatu grejpfruta, które piękniej pachną grejpfrutem.
7,5/10
 
Smak
Mało odkrywcze, ale bardzo przyjemne IPA - trochę chmielowych owoców, bardzo wysoka goryczka, solidna kontra słodowa. Grejpfrut? Grejpfrut jak grejpfrut, po prawdzie wcale nie jest nachalny, a nawet życzyłbym go sobie więcej. Jest "sharp", może nawet odrobinę zbyt sharp, ta goryczka ma minimalnie alkoholowy charakter. Bardzo smaczne piwo tak czy inaczej.
7,5/10

Tekstura
Odrobinę za mocno gazowane.
4,5/5

7.0/10

Bardzo dobre IPA, ale też rozczarowanie, podobne jak IPAmi z Dogfish Head. Skoro szansa, że wchodząc losowego dnia do losowego multitapu w Polsce będę mógł napić się lepszego piwa, jest bardzo wysoka, no to co jest za legendarne amerykańskie piwo? Fajnie się piło, ale można zapomnieć.

sobota, 3 czerwca 2017

Rockmill (Bytów): Juicy Delight

Juicy Melody odrobinę mnie rozczarowało, oby Juicy Delight nadrobiło to z nawiązką. To najlepiej oceniane piwo Rockmilla, największa przyczyna jego popularności, obecnie na RB 22. najlepsze polskie piwo, drugie najlepsze IPA i najlepsze nieimperialne. Zdaje się, że aż do pojawienia się Juicy Delight tytułem najlepszego polskiego AIPA nieprzerwanie od tych paru ładnych lat cieszył się legendarny Rowing Jack. Piwo jest warzone na modłę New England i ma mieć taki sam niski poziom goryczki co Juicy Melody. Tam mi to nie pasowało, tutaj z racji niższego ekstraktu może być lepiej.

Informacje ogólne:
Piwo: Juicy Delight
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Bytów
Browar: Bytów Browar Kaszubski (Rockmill)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 18.10.2017 r.
Cena: 10,70 zł

Opakowanie
Podobny motyw co na wszystkich piwach z tego browaru. Nie lubię tego koloru. 
7/10


 
Barwa
Złoto, mętne.
3,5/5
 
Piana
Bardzo dobra.
4/5
 
Zapach
Zdominowane przez chmielowe owoce tropikalne (marakuja, mango, liczi) i w mniejszym stopniu cytrusy, ale jest też miejsce na trochę przyjemnej, zbożowej słodowości. Dość prosty, ale przepiękny i intensywny.
9/10
 
Smak
Baardzo owocowe, trochę jak sok z owoców tropikalnych, jako że goryczka bardzo niska, a i baza słodowa dość znacząca - właściwie to dość słodkie piwo, ale w wyłącznie przyjemny sposób. Nowoanglikanie mogliby mnie trzasnąć w twarz, ale mi tu jednak goryczki brakuje - gdyby była jak w "normalnym" AIPA, mogłoby to być jedno z najpyszniejszych piw w tym stylu, jakie piłem. Mimo to jest znakomite.
8,5/10
 
Tekstura
Brakuje mi gazu trochę.
3/5

8.0/10

Najlepsze AIPA w kraju? Jedno z najlepszych, ale nie najlepsze chyba. Ja jednak fanem Nowej Anglii przesadnie dużym nie zostanę. Może wychodzę na wsteczniaka, ale na mój gust wysoka goryczka po prostu bardzo pasuje do IPA. Gdyby wyposażyć w nią Juicy Delight, mogłoby być dla mnie jednym z najlepszych w ogóle polskich piw, jakie piłem.

piątek, 19 maja 2017

Pinta (Zarzecze): Express IPA

Express IPA to propozycja Pinty na ostatnim Beer Geek Madness - owsiane AIPA z Falconer's Flight, blendem amerykańskich chmieli, chmielone na zimno czystą lupuliną wymrożoną z Citry. Na festiwalu smakowało mi bardzo ładnie, ale że było to jedno z ostatnich piw wieczoru, to nie sposób brać mojej opinii na bardzo poważnie. Czas się przekonać na spokojnie.

Informacje ogólne:
Piwo: Express IPA
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do
Cena: brak danych

Opakowanie
Wyjątkowo udana nawet jak na etykiety Pinty, które lubię.
9/10



 
Barwa
Głębokie złoto i spore, kawałeczkowate zmętnienie, mimo niego ładne.
3/5

Piana
Obfita i gęsta, bardzo dobra trwałość, ładny lacing.
4/5

Zapach
Intensywny aromat owocowego chmielu w typie świeżo wyciśniętego soku z cytryny i grejpfruta, może minimalnie skalany łodygą, a do tego wyraźnie owsiana, zaokrąglona podbudowa. Bez orgazmów, ale bardzo ładny.
8/10

Smak
Bardzo fajne połączenie intensywnej chmielowości (ale bez intensywnej goryczki - jest gładziutka, zachowawcza i raczej krótka) z naprawdę świetną bazą słodową, dostarczającą słodyczy równie intensywnej, co niemęczącej. Świetne!
8/10

Tekstura
Trochę mi brakuje gazu.
4/5

7.5/10

Bardzo dobre piwo, choć może bardzo dalekie od wybitności. Bardzo odpowiednie zwłaszcza na ciepłe dni. Udany eksperyment Pinty, choć z drugiej strony znam sporo znacznie lepszych IPA bez ekstrawagancji w postaci wymrożonej lupuliny.

środa, 10 maja 2017

Dogfish Head: 60 Minute IPA

Dogfish Head Brewery z Milton w stanie Delaware (tak, mi też nic nazwa tego stanu nie powiedziała - to drugi najmniejszy stan USA, znajdujący się na północy wschodniego wybrzeża między Filadelfią a Waszyngtonem - naprawdę malutki jak na Stany, mniejszy nawet od województwa opolskiego) to jeden z weteranów amerykańskiego craftu z historią liczącą sobie już 22 lata. Browar, jak wiele amerykańskich, przeszedł długą drogę od małego rzemieślnika - dziś na stronie internetowej widzimy na starcie zdjęcie szeregu potężnych tanków, ładne siedem razy wyższych od człowieka. Dowiadujemy się też, że browar dorobił się destylarni (robią rum, wódkę i gin), paru restauracji i... zgrabnego pensjonatu. Można się tylko cieszyć, gdy się widzi coś takiego - oczywiście zakładając może odrobinkę naiwnie, że jakość piw pod wpływem tego rozwoju nie uległa pogorszeniu ani o kawałeczek.

Piwa Dogfisha w Polsce są chyba praktycznie nie do kupienia. A ja mam, i to dwa! Na pierwsze podejście biorę flagowe piwo browaru, klasyczne amerykańskie east coast IPA, według ratebeera lepsze od ponad 97% amerykańskich IPA na świecie.

Informacje ogólne:
Piwo: 60 Minute IPA
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dogfish Head Brewery
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: z marca 2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta może zbyt oryginalna nie jest, ale butelka ma bardzo atrakcyjne żłobienie z logiem browaru. Firmowy kapsel.
7,5/10

 

Barwa
Złoto, całkowicie klarowne, ładnie ulatujący gaz.
4,5/5

Piana
Doskonała.
5/5

Zapach
Bardzo przyjemny, chmielowy aromat z totalnym ukierunkowaniem na owoce, słodki z nutą przyprawowej pikanterii. Minimalnie diacetylowy, ale zupełnie do przeżycia. Nie jest to jak na dzisiejsze standardy jakiś orgiastyczny wybuch chmielu, ale ciężko się poważniej przyczepić, po prostu ładnie pachnące IPA.
7,5/10

Smak
Tu jeszcze grzeczniej od zapachu. Chmielowość jest wprawdzie dość intensywna, ale niezbyt barwna, te owoce nawet trochę przechodzą w zioła. Goryczka też jest raczej stonowana jak na styl. Jest też spora podbudowa słodowa, bardzo przyjemna. Smaczne piwo, ale strasznie grzeczne jak na amerykańskie IPA - jeszcze trochę mniej chmielu i mogłoby robić za pilsa. 
7,5/10

Tekstura
Nie umiem się przyczepić.
5/5

7.0/10

Bardzo smaczne piwo i raczej rozczarowujące. Legendarne piwo amerykańskiego craftu? Takich legendarnych IPek to ja mam na kopy w najbliższym sklepie specjalistycznym. Poważnie, gdyby to piwo wyszło w Polsce jako IPA jakiegoś tam kontraktowca to po kwartale nikt by o nim nie pamiętał.

niedziela, 5 lutego 2017

Hendrych: H16

Ostatnia część tryptyku przywiezionego z Czech. W klasycznych czeskich stylach Rodzinny Browar Hendrych sprawdził się bardzo dobrze, choć bynajmniej nie wzorowo. Na koniec sprawdzę, jak poradzili sobie z pierwszym stylem rewolucji piwnej, AIPA. W tym przypadku tak mocnym, że ocierającym się już o wersję imperialną.

Informacje ogólne:
Piwo: H16
Kraj: Czechy
Kraj (adm.): hradecki
Miasto: Vrchlabi
Browar: Rodinný Pivovar Hendrych
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 330 ml
Warka: do 15.02.2017 r.
Cena: brak danych 

Opakowanie
Takie samo jak na poprzednich Hendrychach.
6,5/10

 


Barwa
Głębokie złoto, przechodzące w bursztyn i burza gazu, piękne.
5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
Bardzo ładne, słodkie chmielowe owoce tropikalne niestety przecięte niebagatelną dawką diacetylu. Takiego przyjaznego, swojskiego, czeskiego, ale to nie jest jego miejsce. Mimo wszystko przyjemnie się to wącha, ale piwo jest jakby niedoleżakowane.
6/10
 
Smak
AIPA zdecydowanie ze wschodniego wybrzeża, mocno stawiająca na bazę słodową, co całkiem mi się podoba, bo ładna to baza - mocno chlebowa, z rozsądną dawką karmelu, a jednocześnie wciąż tylko baza dla chmielowych owoców i sporej goryczki. Balans słodycz-goryczka jest naprawdę świetnie trafiony. Dosyć proste, ale koszmarnie pijalne jak na 7,5% AIPA, do którego w smaku (diacetyl prawie całkowicie zniknął) ciężko się przyczepić, choć i o jakiś zachwyt niełatwo.
7,5/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń.
5/5

6.5/10
 
Trochę zabite diacetylem w zapachu, ale dobre AIPA. W dawnych, prostszych czasach, mógłbym być klientem Hendrycha nawet codziennie. Robią po prostu dobre, bezpretensjonalna piwa. Na dzień dzisiejszy są to jednak piwa, do których bez sensu byłoby wracać.

czwartek, 26 stycznia 2017

Pinta (Zarzecze): Vermont IPA

Czas dobrze zacząć nowy rok - i dziewiątą setkę recenzji - z Pintą. Vermont IPA to nieśmiałe podejście Pinty do robiącej ostatnio furorę odmiany AIPA, tzw. New England IPA. Piwa te bardziej niż na potężną goryczkę stawiają na aromatyczne, przede wszystkim owocowe właściwości chmielu, które mają prowadzić do soczystości piwa; są też bardzo mętne, nierzadko przypominając sok owocowy. Za najlepsze przykłady stylu uznaje się dwa piwa The Alchemista - Focal Banger (najlepsze nieimperialne IPA jakie w życiu piłem) i Heady Topper (również wspaniałe). Czy piwo Pinty jest godne nazwania go NEIPA, co do tego trwają spory, ale tak czy inaczej chętnie sam ocenię.

Aha - wraz z nową setką zmieniam system ocen, dwójpodział przestał mi odpowiadać. Dalej będę oceniał składowe, ale ostateczna ocena będzie jedna, zaokrąglona do połowy i niewyznaczona średnią ważoną składowych, a moim nieskrępowanym wyborem. I będzie ostrzej (w tych ostatecznych ocenach, bo przyzwyczaiłem się do takiego a nie innego oceniania składowych). Dostroję w najbliższym czasie dotychczasowe osiemset ocen do tego systemu.

Informacje ogólne:
Piwo: Vermont IPA
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,1%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 15.06.2017 r.
Cena: 7,90 zł 

Opakowanie
Bardzo dobre, zdecydowanie wolę Pintę abstrakcyjną niż figuratywną.
9/10


 
Barwa
Lekko zmętnione, głębokie złoto z burzą ulatującego gazu.
4,5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
Kwaskowe, tropikalne i cytrusowe owoce, choć w nie najpiękniejszym wydaniu, wzbogacone lekką żywicą i nieznaczną nutą warzywną, na szczęście mocno się redukującą po paru chwilach. Niestety tylko niezły.
6/10
 
Smak
Ot, takie niezłe piwo. Sporą rolę pełni nieco landrynkowa, średnio udana słodowość, chmielowość jest zupełnie nieowocowa, raczej trawiasta. Bardzo łagodne, wręcz bardziej słodkie niż goryczkowe. Piwo smaczne, ale dość zwyczajne, nie daje tego, co obiecuje IPA - jakiekolwiek IPA, a co dopiero NEIPA.
6,5/10
 
Tekstura
Trochę brakuje gazu.
3,5/5

5.5/10

Oj cieniutko. To jest dobre piwo do bezpretensjonalnego wypicia nad jeziorem, ale jako produkt znanego kontraktowca za 8 zł - ponosi porażkę, zaś jako próba uwarzenia czegoś, co ma być zbliżone do genialnych piw Alchemista, totalną klęskę.

niedziela, 23 października 2016

Tanker: Reloaded

Tak oto mogę sobie dodać do portfolio jeszcze jeden kraj. Estonii daleko do miana piwnej pustyni, a nawet można śmiało powiedzieć, że to najmocniejszy piwowarsko kraj Eurazji na wschód od Polski i Szwecji. To przede wszystkim zasługa jednego browaru, Põhjali, ale nie tylko, inne warzelnie też mają ciekawe rzeczy do zaproponowania. Jedną z nich jest Tanker, położony na wsi niedaleko Tallina mikrobrowar, z którym Pinta niedawno uwarzyła w kolaboracji bardzo dobrego lagera, który nawet miał się tu pojawić, ale pierwszy raz w życiu omyłkowo nie zrobiłem zdjęcia butelki przed wypiciem piwa. No cóż, nadrobię ich sesyjnym IPA.

Informacje ogólne:
Piwo: Reloaded
Kraj: Estonia
Prowincja: Harju
Miasto: Vaida
Browar: Tanker
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 23.12.2016 r.
Cena: 11,30 zł (17,12 zł za 0,5 l) 
Opakowanie
Nie budzi we mnie większych emocji, ale jest estetyczne (nie licząc trochę krzywo naklejonej etykiety) i doceniam firmowy kapsel.
6,5/10
 
 
Barwa
Lekko zmętnione, ciemne złoto, sporo ulatującego gazu, ładne.
3,5/5

Piana
Monstrualna, nieustępliwa.
5/5

Zapach
Intensywny aromat nowofalowego chmielu, ukierunkowany po równi na cytrusy i owoce tropikalne oraz żywicę. Przyjemna, nieznaczna baza słodowa. Bardzo ładny.
8,5/10

Smak
Świetne - intensywne, słodkie owoce tropikalne i nie tylko tropikalne (mango i brzoskwinie na czele), skontrowane mocną, pikantną żywicznością, a to wszystko na rozsądnej, idealnie wyważonej, lekko karmelowej bazie słodowej. Wybitnie dopracowane piwo, znakomite, może kawałek od geniuszu, ale nie ma się do czego przyczepić.
9/10

Tekstura
Najpierw odrobinę za mocno nagazowane, potem za szybko gaz spadł. W sumie i tak bardzo dobrze.
4/5

8.0/10

Łohoho, Estonio, zaimponowałaś mi. Pierwsze piwo z tego kraju i od razu pierwsze naprawdę świetne. Wygląda na to, że będzie trzeba się naprawdę przyjrzeć temu krajowi, a nie poprzestać na zaliczeniu go jednym piwem. Przykładne IPA.

piątek, 7 października 2016

Schoppe: Flower Power

Podczas wizyty w sklepie z piwem w Dreźnie wziąłem parę sztuk niemieckiego craftu na chybił-trafił - to piwo jest jednym z efektów tej losowej metody. Jak się okazało, to session IPA z rzemieślniczego browaru z Berlina, co ciekawe mającego już aż piętnaście lat.

Informacje ogólne:
Piwo: Flower Power
Kraj: Niemcy
Miasto: Berlin
Browar: Schoppe Bräu
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: do grudnia 2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Niezłe, bez szału. Ładny kapsel.
6,5/10 


 
 

Barwa
Ładne, jasne złoto, mocno zmętnione.
4/5

Piana
Świetna.
4,5/5

Zapach
Mieszane mam wrażenia, ale ogólnie raczej pozytywne. Co jest tu świetne, to intensywność, ziołowość i nuta mandarynkowa - trochę słabiej, że jest też kwas izowalerianowy i jakby przebłysk DMSu. Mimo wszystko pozytywnie.
6/10

Smak
Tu jest mocno odarte z kolorowych właściwości amerykańskiego chmielu - owoców mało, jest głównie prozaiczna chmielowa ziołowość. Całkiem przyjemna goryczka i niezła kontra słodowa, dalej ten kwas izowalerianowy w znośnych ilościach - no i tyle, proste, solidne piwo.
6/10

Tekstura
Bardzo dobra, może odrobinę za wiele gazu.
4,5/5

5.5/10

Jeszcze jedno niemieckie piwo spoza Bawarii, które można sobie podarować, a nawet warto sobie podarować przy obecnym asortymencie. Akurat ten mój strzał w drezdeńskim sklepie średnio był celny.

środa, 21 września 2016

Kingpin (Zarzecze): Cajaneiro

Ostatnio dwa razy z rzędu Kingpin mnie rozczarował, teraz liczę na serię, która zamaże ten niesmak. Cajaneiro, session IPA z brazylijskimi owocami caja, miałem już okazję pić w pubie i smakowało mi to piwo bardzo a bardzo. Rozbieżność między pubem a butelką nie jest jednak rzadkością.

Informacje ogólne:
Piwo: Cajaneiro
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Kingpin)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Dodatki: owoce caja
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 11,5%
Objętość: 500 ml
Warka: 1 (do 27.10.2016 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Standardowy Kingpin w indiańskich klimatach.
8,5/10

 

Barwa
Mętne złoto, klasyka.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita, trochę słabiej z gęstością i trwałością, ale też ok.
3,5/5
 
Zapach
Intensywna słodycz owoców tropikalnych - nie wiem jak smakuje caja, wyczuwam mango, liczi i trochę żywicy. Niestety dość szybko to chmielowo-owocowe piękno zostaje częściowo przysłonięte wadą, niebezpiecznie przypominającą DMS. Wciąż jest nieźle.
6,5/10
 
Smak
Dużo mniej słodyczy niż w aromacie, tutaj dominuje wysoka goryczka, która wydaje się pochodzić nie tylko od chmielu, ale i od gorzkich skórek jakichś owoców; piwo bardzo prostolinijne, surowe, kompletnie wytrawne - dysproporcja słodu i chmielu na korzyść tego drugiego faktycznie pozwala je nazwać sesyjnym IPA, a nie APA. Poza goryczką nie ma wiele do zaoferowania, ale goryczka jest bardzo przyjemna i nietypowa.
7/10

Tekstura
Trochę brakuje wysycenia.
4/5

6.0/10

No i trzecie rozczarowanie Kingpinem z rzędu. Nie jest to katastrofa, dramat, nie jest to nawet piwo złe czy przeciętne, ale po prostu od Kingpina sporo wymagam. Cajaneiro z butelki okazało się znacznie gorsze od lanego, przy wszędobylstwie swojego stylu jest absolutnie nie do powtórzenia. Mały kryzys jednego z moich ulubionych browarów kontraktowych, ale myślę że Afficionado zaraz go zażegna.

sobota, 10 września 2016

Gentleman (Gryf): Miedziany Drań

Nie mam w zwyczaju dawania szans browarom kontraktowym, o których nie słyszałem wcześniej wielu dobrych rzeczy, ale browar Gentleman ma to szczęście, że to piwo dostało mi się w prezencie. Wcześniej nie tylko nie słyszałem o nim nic dobrego, ale nawet w ogóle o nim nie słyszałem, co pokazuje rozrost polskiej sceny rzemieślniczej. Miedziany Drań to klasyczne AIPA - jeśli w tak podstawowym dla rewolucji i relatywnie łatwym do uwarzenia stylu Gentleman się nie popisze, to szans następnych raczej nie dostanie.

Informacje ogólne:
Piwo: Miedziany Drań
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Szczyrzyc
Browar: Szczyrzycki Browar Cystersów Gryf (Gentleman)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.09.2016
Cena: brak danych

Opakowanie
Na plus dokładny skład i zwięzły opis. Szata graficzna mnie średnio przekonuje. Postać dżentelmena kontrastuje z czcionką, która nadawałaby się bardziej na sygnaturę zespołu hardcore punkowego.
5,5/10

Barwa
Ciemny bursztyn do głębokiej miedzi, lekkie zmętnienie, piękna rzecz.
4,5/5

Piana
Niemal idealna, brakuje trwałości minimalnie.
4,5/5

Zapach
Na pierwszym planie zdecydowanie nie chmiel, a baza słodowa mocno w stylu lagera wiedeńskiego - karmel, karmel, karmel, nuty tostowe, cukier i różne owoce (śliwki i jabłka na czele). Zupełnie czego innego oczekuje się od AIPA, a i ta słodowość nie jest rewelacyjna delikatnie mówiąc, ale nawet niezły ten aromat, choć nie najczystszy.
6,5/10

Smak
W dalszym ciągu w palecie aromatycznej dominuje słód, tu przypomina mi wręcz cukier trzcinowy (poza karmelem i owocami), chmiel natomiast uruchamia się w postaci wysokiej goryczki. Goryczka bardzo przyjemna, ale szkoda, że chmiel nie zdominował również palety aromatycznej, bo nie jestem przekonany do tej słodowości. Dobre piwo.
7/10

Tekstura
Trochę za niskie wysycenie.
4/5

6.0/10

Dobre. Na tyle, by dać Gentlemanowi drugą szansę? No nie. Jestem w jakiś tam sposób usatysfakcjonowany, bo nie spodziewałem się w sumie niczego - jeśli o jakimś browarze/kontraktowcu nie słyszałem, to znaczy, że albo powstał wczoraj, albo nie warzy rewelacyjnych piw - to oczywiście nie jest rewelacyjne, jest w ogóle średnio w stylu, ale jest dobre. Gdyby piwo na tym poziomie wypuścił jakiś uznany browar, byłby rozczarowany.

czwartek, 8 września 2016

Bevog: Kramah

Dzięki wycieczce do Drezna i wizycie w tamtejszym sklepie z piwem będę miał wreszcie okazję zapoznać się z austriackim browarem rzemieślniczym Bevog. Browar położony jest w ciekawym miejscu, tuż przy granicy ze Słowenią, na takim austriackim cypelku (zakładając że Słowenia to morze, a Austria ląd, można by powiedzieć - półwyspie). Patrząc na południowy wschód od browaru, kilometr w prawo, dwa kilometry w lewo i cztery kilometry prosto odeń jest Słowenia, a z tyłu Austria. Choć Austria blisko, a spożycie piwa jest tam jednym z najwyższych na świecie, póki co zetknąłem się tylko z czterema austriackimi browarami, z czego dwa odwiedziłem w Wiedniu. Ostatnio ponad dwa lata temu. Mam nadzieję, że Kramah, mocne AIPA, przebije wszystkie austriackie piwa, jakie piłem do tej pory.

Informacje ogólne:
Piwo: Kramah
Kraj: Austria
Land: Styria
Miasto: Bad Radkersburg
Browar: Brauhaus Bevog
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: do 22.09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Bevog ma świetne etykiety rodem z fantasy - ta konkretna przedstawia stwora niezbyt przyjaznego. Całość dopełnia fantastyczny kapsel.
9/10
 
 
Barwa
Ciemne złoto przechodzące w bursztyn dzięki zmętnieniu. Piękne.
5/5

Piana
Nienagannie obfita i gęsta, niemal doskonale trwała.
4,5/5
 
Zapach
Mocne uderzenie chmielem - po pierwsze żywica, po drugie cytrusy i owoce tropikalne (mango, marakuja, grejpfrut, pomarańcza). Soczysty, świetny, choć pałęta się tam niemal niezauważalna nuta łodygowa.
8,5/10

Smak
Jeszcze lepszy od zapachu. Wyraziste chmielowe owoce, mocna, ale szlachetna goryczka żywiczno-ziołowa i odpowiednia kontra słodowa. Nuta łodygowa zniknęła zupełnie, jeśli w ogóle jakaś była. Przykładne AIPA, barwne, ale mocarne. Świetnie ukrywa te 7%. 
9/10

Tekstura
Może odrobinę za mało gazu.
4,5/5

8.0/10

Warto było czekać na Bevoga. Znakomite piwo, dawno nie piłem tak dobrego klasycznego AIPA, ostatnio w zeszłym roku. No i zgodnie z moimi życzeniami to najlepsze austriackie piwo, z jakim się spotkałem. Mam nadzieję, że jeszcze zdobędę jakieś ich piwa.

środa, 7 września 2016

Trzech Kumpli (Browar Jana): Pan IPAni

Pan IPAni to sztandarowe piwo browaru kontraktowego Trzech Kumpli. To właśnie to pszeniczne IPA ich rozsławiło i setnie przyczyniło do tego, że dziś uznawani są za czołówkę polskich rzemieślników (no, za tą "klasyczną" czołówką). Konkurencja w temacie jest oczywiście ogromna (to znaczy traktując to piwo jako AIPA), ale mam nadzieję, że zmieści się w czołówce krajowej.

Informacje ogólne:
Piwo: Pan IPAni
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar Jana (Browar Trzech Kumpli)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.09.2016 r.
Cena: 9,10 zł

Opakowanie
Genialna etykieta - uwielbiam styl Trzech Kumpli, ale ten witraż jest szczególnie znakomity.
9,5/10
 
 

Barwa
Piękne, mocno zmętnione złoto. Niestety po dolaniu drugiej połowy bardzo brzydki osad.
3/5
 
Piana
Znakomicie obfita, gęsta i o solidnej trwałości.
4/5
 
Zapach
Ostro-słodki aromat amerykańskiego chmielu - sporo cytrusów, zwłaszcza grejpfrutów i cytryn, a poza tym żywica. Po jakimś czasie wychodzi leciutka wada, ale wiele nie zmienia. Bardzo dobry, lecz nic wybitnego jak na chmiel nowofalowy.
8/10

Smak
Bardzo lekkie jak na 6%. Od początku urzeka balans - doskonale wyważona kontra słodowa i umiarkowana jak na styl, ale pasująca tu goryczka. W sumie to odczucie słodowe podoba mi się nawet bardziej od chmielowego. Chmiel zachowuje się trochę mało barwnie i to jest tu największym problemem. Leciutko wychodzi alkohol (mimo lekkości). Bardzo dobre piwo, ale tylko bardzo dobre.
7,5/10
 
Tekstura
Nieznacznie za niskie wysycenie.
4,5/5

7.0/10

Bardzo dobre piwo z minusem, ale spore rozczarowanie, bo miało być jednym z najlepszych. To zdecydowanie nie jest wywar, o którym mogłoby trąbić całe craftowe podziemie. Bardzo niestety możliwe, że te wybitne warki są warzone w Gryfie, a w cieszącym się raczej ciężką sławą Browarze Jana trudniej uzyskać taką jakość.

 


_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 28.10.2017 r., warka do 16.01.2018 r.
 
Mętne jasne złoto i piękna piana. Boski, intensywny aromat cytrusów na czele z grejpfrutem i limonką oraz jasnych owoców - liczi, gruszka, melon, mango; naprawdę wybitny. W smaku niesamowita lekkość, ale i pełnia smaku - soczysta, chmielowa, owocowa, z doskonałą, lekką, zbożową kontrą słodową. Może tylko gazu troszkę za mało, poza tym to bezbłędne piwo i faktycznie topowe polskie IPA. Decyzja o spróbowaniu ponownie tego piwa była strzałem w dziesiątkę - nie wiem, czy to kwestia świeżości, czy tego, że ten egzemplarz został uwarzony w Zapanbracie, ale różnica spora.
 
 
 
 
 
 

8.5/10