Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robust porter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robust porter. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

8 Wired: The Big Smoke

Podejście drugie do nowozelandzkiego 8 Wired, oby co najmniej równie pozytywne co pierwsze. The Big Smoke to robust porter, który w zasypie ma słód wędzony bukiem i nowozelandzkim drzewem Manuka. 

Informacje ogólne:
Piwo: The Big Smoke
Kraj: Nowa Zelandia
Region: Auckland
Miasto: Warkworth
Browar: 8 Wired Brewing
Styl: wędzony robust porter
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak daty
Cena: brak danych

Opakowanie
Mniej wyraziste niż w przypadku Flat White, jeszcze mniej.
6/10



 
Barwa
Czerń o mocnych rubinowych prześwitach pod światłem, klasyka porteru, czyste piękno.
5/5

Piana
Bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Przyjemna drzewna wędzonka nie dominuje, a raczej wzbogaca zaokrąglony, intensywny porterowy aromat orzechów, czekolady i suszonych owoców.
7,5/10

Smak
Podobnie jak w zapachu - zbalansowane, świetnie trafione połączenie drzewnej wędzonki i intensywnego porteru. Świetne nie tylko na poziomie gry aromatów, ale też smaków podstawowych - słodycz, goryczka, słoność od wędzonki, wyłącznie przyjemna kwaskowatość od palonych słodów. Niesamowicie smakowite, pijalne, a przy tym nawet złożone i bardzo intensywne, świetne.
8,5/10

Tekstura
Minimalnie za mocno gazowane. 
4,5/5

7.5/10

Kolejne bardzo dobre piwo z tego browaru. Na dwa style oba doprowadzone zostały do podnóży perfekcji. Da się lepiej, ale nie jakoś bardzo z takimi piwami. Chapeau bas, na Nowej Zelandii miłośnik piwa nie zginie. 

sobota, 29 lipca 2017

Nepomucen: Solid

Kiepski pils odciągnął mnie od Nepomucena na trzy miesiące, ale czas w końcu powrócić. Robust porter to nie najpopularniejszy styl w dzisiejszych czasach, co skłoniło mnie, by sięgnąć właśnie po to oto piwo - RP na Cascade i Chinooku. Strzał był celny, bo na ratebeerze to szóste najlepiej oceniane piwo Nepomucena na 68 powstałych.

Informacje ogólne:
Piwo: Kámo
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Szkaradowo
Browar: Nepomucen
Styl: robust porter
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 25.10.2017 r.
Cena: 7,50 zł

Opakowanie
Standardowe Nepomucena.
7,5/10



 
Barwa
Bardzo ciemny brąz - po prostu wzorowy porter.
5/5

Piana
Bardzo nieobfita, ale o dziwo gęsta i trwała.
3,5/5

Zapach
Udane, bardzo przyjemne połączenie nut czekoladowych, kawowych, ziemistych i ciastkowych z nieco mniej intensywnym chmielem o proweniencji zaoceanicznej. Szczególnie jednak efekt czekoladowy się udał.
8,5/10

Smak
Właściwie wszystko z zapachu się powtarza, dodać jeszcze można orzechy i dobrze wyważone proporcje między niemałą słodyczą i niemałą goryczką (byłoby idealnie z odrobinę niższa goryczką jednak). Łączy sporą pijalność z obiecywaną solidnością, to znaczy pełnią smaku, krzepkością, zaprzeczeniem wodnistości. Naprawdę pyszne, bardzo udane piwo.
8,5/10

Tekstura
Bardzo niskie wysycenie, ale podwyższyłbym je tylko minimalnie, pasuje.
4,5/5

7.5/10

Świetny porter, niewiele mu zabrakło do okrągłej ósemki. Uwarzony właściwie przykładnie, gdyby tak jeszcze odrobinkę zbić goryczkę, to byłoby mi ciężko wyobrazić sobie lepszy robust porter bez żadnych dodatków. Nepomucen robi robotę.

poniedziałek, 6 marca 2017

Pracownia Piwa: 500!

Jubileuszowym piwem Pracowni Piwa, uwarzonym z okazji pięćsetnej warki browaru, niemal zachwyciłem się na Warszawski Festiwalu Piwa, gdzie znakomicie skomponowało mi się z chrupaniem ziaren kakaa. Byłem wtedy jednak po kilku degustacjach z rzędu i mogło to różnie wpłynąć na odbiór piwa. Zobaczmy, jak mocny, słony robust porter zaprezentuje się w domowych warunkach.

Informacje ogólne:
Piwo: 500!
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: robust porter
Dodatki: sól
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 330 ml
Warka: do 05.04.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Zamiast standardowych bazgrołów, po prostu wielka liczba 500. No spoko, taki ascetyzm nie gorszy od standardu.
7/10

 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne, po porterze spodziewałbym się jednak czegoś ciut jaśniejszego.
4,5/5
 
Piana
Monstrualna, po prostu zbyt obfita, przy ostrożnym nalewaniu wypełniła szklankę praktycznie w całości. W dodatku w cale nie jest doskonale trwała, nie utrzymuje się na całej powierzchni do końca.
3/5
 
Zapach
Nuty palone, palone i jeszcze raz palone. Szczypta czekolady, trochę karmelu, biszkoptu, sporo melanoidyn. Bardzo ładny i intensywny niczym w RISie.
8/10
 


Smak
Wszechogarniająca paloność i czekolada, podkręcone bardzo delikatnym wtrąceniem soli. Świetny, kawowo-palony finisz. Byłoby znakomicie, gdyby nie minimalna nuta alkoholowa.
8/10
 
Tekstura
Mimo tak ogromnej piany wciąż mnóstwo wysycenia zostało w piwie. Zbyt mnóstwo.
3/5

7.0/10

Z beczki smakowało mi dużo bardziej (już prawie dwa lata odkąd Pracownia poszła w butelki, a problem z przegazowaniem ciągle obecny), ale to bardzo dobre piwo, i niesztampowe. Warto się z nim zapoznać. Sól bardzo dobrze się wpasowała.

środa, 8 czerwca 2016

Einstök (Viking): Icelandic Toasted Porter

Po sporym rozczarowaniu doppelbockiem czas na drugą i być może ostatnią szansę dla islandzkiego browaru Einstök. Porter górnofermentacyjny z niewielkim dodatkiem kawy wypalanej na Islandii.

Informacje ogólne:
Piwo: Icelandic Toasted Porter
Kraj: Islandia
Region: Norðurland eystra
Miasto: Akureyri
Browar: Viking Ölgerð (Einstök Ölgerð)
Styl: robust porter
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 14,5%
Objętość: 330 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
Opakowanie
Na tym samym wysokim poziomie co w przypadku koźlaka. Podobnie jak tam, tak i tu wprowadzony jest jednak zamęt informacyjny i ciężko stwierdzić, gdzie faktycznie warzone jest piwo.
7/10 

 
Barwa
Czerń z nieznacznymi brązowo-rubinowymi prześwitami po bokach, ładne.
4/5

Piana
Obfita, średnio gęsta, o niezłej trwałości.
3,5/5

Zapach
Słodowość, ale średnio ciemna - przypomina mi bardziej angielskie bittery, jest taka ziemista, surowa, lekko karmelowa. Z czasem rozwija się trochę w stronę biszkoptu i czekolady. Dość ładny aromat, ale bardzo bez szału i trochę brakuje intensywności.
6,5/10

Smak
Tu dopiero trochę więcej ciemnosłodowej pełni. Przyjemne, dość słodkie połączenie czekolady i kawy oraz orzechów laskowych, skontrowane nie taką małą goryczką. Problemem jest lekki metal i lekko aldehydowo-octowy (tak samo jak w koźlaku) posmak. Mimo tego całkiem dobre, pełne smaku piwo wyraźnie na modłę robust porteru.
7/10

Tekstura
Niezłe ciało i niby odpowiednia porcja gazu, który jednak jakoś nieco za bardzo rozdyma usta.
4/5

6.0/10

To już jest coś znacznie lepszego niż tamten koźlak. Zdecydowanie dobre piwo, które nie wnosi jednakże nic wielkiego poza miłą informacją, że na Islandii można się napić czegoś dobrego i lokalnego zarazem. Na więcej piw z tego browaru szkoda by mi jednak było czasu i żołądka, dopóki jestem w Polsce. No ale przyjemny robust porter. Aha, kawa nie wniosła chyba nic.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Kingpin (Zarzecze): Diggler

Do Kingpina podchodzę zawsze z ekscytacją, a już zwłaszcza jak robi piwo w swojej koncepcji tak bardzo pode mnie. Diggler, uwarzony w hołdzie kinu blaxploitation, to lekki porter z orzechami laskowymi. Nie tylko uwielbiam portery, ale często jarałem się w nich (choć bardziej w stoutach) nutami orzechowymi, choć powstałymi dzięki kombinacji słodów, a nie użyciu faktycznych orzechów. Spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Diggler
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Kingpin)
Styl: robust porter
Dodatki: orzechy laskowe
Alkohol: 5,1%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml
Warka: 1 (do 16.06.2016 r.)
Cena: 9,30 zł

Opakowanie
Jak zwykle u Kingpina, ciężko się przyczepić.
8,5/10


 
Barwa
Klasyczny porter - pozornie czarny, pod światłem mocne brązowe i trochę słabsze rubinowe prześwity. Bardzo ładny.
4,5/5
 
Piana
Świetna, obfita i gęsta, pięknie oblepia szkło, bardzo dobra trwałość.
4,5/5
 
Zapach
Karmel, i to nie za mocno przypalony, czekolada, biszkopt, wiśnie, nie za mocno palona kawa. Jestem w stanie przyznać obecność orzechów w bukiecie, ale bez uprzedzenia raczej bym o nich nie wspomniał. Zdecydowanie nie ma tu nic ze stoutu, bardzo porterowy aromat, jego problem to intensywność, która jest wprost słaba - szkoda, bo kompozycja bardzo ładna.
6,5/10
Smak
Trochę bardziej intensywna rozmowa, choć dalej nie ma szału w tej kwestii. Jest to bardzo wytrawny porter i śmiało można go nazwać robust porterem - nie dość że słód raczej nie dostarcza za mocnego podłoża słodyczy, to jeszcze goryczka jest całkiem spora jak na ten gatunek. Trochę karmelu, trochę kawy, orzechów nic a nic, fajna ziemistość na finiszu, bardzo, ale to bardzo duża pijalność. Poza pijalnością nie ma tu jednak absolutnie nic wybitnego, jest tylko dobre.
7/10

Tekstura
Idealne, stonowane na angielską modłę wysycenie ma duży udział w niesamowitej pijalności.
5/5

6.5/10

To najsłabsze piwo Kingpina, z jakim się póki co spotkałem. Zdziwiło mnie to, bo osoba, której gust bardzo cenię, nazwała je najlepszym. Piwo jest faktycznie genialne, jeśli chodzi o pijalność, ale w niczym innym. Kingpin też chyba nigdy jeszcze nie przesadził jakoś karygodnie ze swoimi dodatkami, ale zdarza mu się ich sypnąć ewidentnie za mało - to właśnie ten przypadek. Najwięcej orzechów wyczułem z pustej butelki. Ciężko mi nie wybaczyć tego trochę słabszego przypadku - póki co na dziesięć piw Kingpina ani jednej wpadki, a tylko dwa piwa, do których nie chciałoby mi się wracać.

sobota, 5 grudnia 2015

Baird: Kurofune Porter

Od niemal półtora roku nie sięgnąłem po piwo z żadnego nowego państwa. Niby nic dziwnego, ale te 22 kraje, które pojawiły się na blogu (i to rozdzielając Anglię, Szkocję i Walię) wyglądają bardzo mizernie. Cóż - są miłośnicy piwa, którzy prześcigają się w liczbie państw, z których piwo mieli okazję spróbować, uciekając się często do sporych wysiłków, by zdobyć butelkę z jakiegoś Archipelagu Wysp Pcimia Dolnego. Ja do nich nie należę - fajnie by było mieć w statystykach całą mapę świata, ale szkoda mi czasu i miejsca w żołądku na kolejne korpolagery, względnie wątpliwej jakości stouty i IPA, wolę tysiąc razy wałkować kolejne brytyjskie crafty. Choć piwo warzy się chyba naprawdę wszędzie (nie licząc mikrobów rangi Watykanu), według moich szacunków 99% tego, co w świecie piwa naprawdę godne uwagi, rozgrywa się właśnie w około dwudziestu krajach (a w dodatku 80-90% - w około dziesięciu). Wciąż jednak nie zaliczyłem co najmniej jednego miejsca spośród tej elity - Japonii, która w wielu sprawach robi w Azji za taką ostoję łączności z cywilizacją białego człowieka. Jest tam też ostoją piwowarstwa rzemieślniczego. Piłem już dwa piwa z Japonii w życiu, a były to dwa wstrętne korpolagery - w końcu doleciało do Polski coś przynajmniej na papierze porządnego.

Baird Brewing nie bez powodu ma zupełnie niejapońsko brzmiącą nazwę; ma też bardzo ciekawą historię. Bryan Baird to Amerykanin, który w 1989 roku przyleciał do Japonii i został nauczycielem angielskiego. W 1996 roku, w Tokio, wszedł w związek z Japonką, z którą postanowił założyć browar rzemieślniczy w tym azjatyckim kraju. Polecieli razem do Stanów, by zaczerpnąć wiedzy w szkole piwowarskiej, a w 2000 spełnili marzenia o browarze, przy okazji dokładając do tego pub. Początki były trudne, niekumaci tubylcy narzekali, że piwa są serwowane za ciepłe i mają mało gazu, ale w końcu, z pomocą pieniędzy rodziców Bryana, udało im się przebić i rozrosnąć do tego stopnia, że eksportują piwo do Polski. Szczegółowa historia na stronie browaru (polecam), a teraz to, po co sięgnąłem z bardzo szerokiej oferty - porter, a dokładniej chyba robust porter.

Informacje ogólne:
Piwo: Kurofune Porter
Kraj: Japonia
Region: Chūbu
Miasto: Numazu
Browar: Baird Brewing Co.
Styl: robust porter
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 23 kwietnia 2015 r.
Cena: 16,50 zł (25 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Malunki na ich etykietach są ładne, co prawda takie bez szału, ale fajny jest sam fakt, że są malunkami i tworzą konsekwentną stylowo serię. Bez ciekawszych informacji, firmowy kapsel.
7,5/10

 
Barwa
Porterowa klasyka - pozornie czarne, pod światłem ładna, brązowa poświata.
4/5
 
Piana
Średnia - bardzo nieobfita, przynajmniej jednak dużo lepiej z gęstością, trwałość też bardzo w porządku.
2,5/5

Zapach
Bardzo ładny aromat ciemnego słodu w charakterze raczej czekoladowym niż palonym, choć na wszystko się miejsce znajdzie - czekolada, kawa, likier, wiśnie w czekoladzie, a na przełamanie lekka kwiatowość. Tak jest w pierwszych minutach. Problemem jest spadająca bardzo szybko intensywność, i to spadająca prawie że do zera. Naprawdę, po paru minutach bardziej wyczuwałem już zapach umytego wodą z kranu shakera niż piwa. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. Średnia średniarum, bardzo słabo - gdy aromat jeszcze w ogóle jest, to jest bardzo dobry, ale trwa to bardzo krótko, potem zostają takie resztki.
3,5/10
 
Smak
W ustach początkowo dalej urzekają nuty ciemnosłodowe, tu lekko ciastkowe, ale trwa to bardzo krótko - z chwilą przełknięcia wszystko się jakby przerzedza, a finisz ogarnia dziwny, kwaskowaty, niezbyt przyjemny posmak. Podobnie jak w zapachu, po paru łykach bardzo traci na intensywności i robi się coraz bardziej wodniste i bezsmakowe. Nie jest złe, pije się w porządku, smak w przeciwieństwie do zapachu czuć do końca, ale ciężko też nazwać je dobrym - ot, takie neutralne.
5/10

Tekstura
Przynajmniej tu nie da się przyczepić, idealne, nie za mocne wysycenie.
5/5

4.0/10

Ups, niezły falstart. Wybitnie średni trunek; jak na standardy rzemieślnicze kiepski, a jak na swoją cenę - fatalny. Czy to wina browaru, czy tego egzotycznego zjawiska, jakim jest transport refermentującego w butelce, rzemieślniczego piwa z Japonii do Polski - nie wiem. Podejrzewając problemy z tym drugim, wziąłem tylko jedną butelką i niby czuję się zwycięzcą, ale historia tego browaru tak mnie urzekła, że nie wiem, czy nawet tym bardziej nie będę chciał im dać jeszcze jednej szansy.

sobota, 18 kwietnia 2015

AleBrowar & Artezan (Gościszewo): So Far, So Dark

Deep Love, znakomite Belgian Rye IPA, było chyba najgłośniejszym piwem 2014 roku, na co złożyła się kooperacja z norweską gwiazdą craftu, ekstrawagancki styl i nawet genialna, malowana butelka. Niespełna rok później AleBrowar wychodzi z następcą tamtego hitu, kolejnym piwem z serii kooperacji AleBrowaru. Tym razem wspólnikiem jest gwiazda polskiego craftu, Artezan, a styl trochę mniej skomplikowany - robust porter, tyle że z kawą i lukrecją. To moje pierwsze spotkanie z AleBrowarem od grudnia, mam nadzieję, że to piwo rozpocznie dużo lepszy rok niż poprzedni.

Informacje ogólne:
Piwo: So Far, So Dark
Kraj: Polska  
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar i Artezan)
Styl: kawowy robust porter
Dodatki: kawa i lukrecja
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 31.05.2015
Cena: 7,90 zł

Opakowanie
Butelka jest genialna tak samo jak w przypadku Deep Love, może nawet jeszcze lepsza, bo świetnie komponuje się z czarnym piwem w środku. Wybitny ktoś miał pomysł na tę serię.
10/10
 
Barwa
W zasadzie nieprzejrzyście czarne, dopiero na spodzie pod bardzo mocnym światłem widać jakiś ciemny brąz.
5/5

Piana
Świetna piana o pięknej, beżowej barwie, bardzo obfita, nieziemsko gęsta, świetnie oblepia szkło - prawie idealna, ale nie wytrzymała do końca na całej powierzchni. 
4,5/5

Zapach
Zdecydowanie rządzą nuty palonego słodu oraz kawy dodanej w idealnej ilości, na dalszym planie trochę słodsze akcenty czekoladowe, ale przede wszystkim jest palone, na tyle, że wchodzi zupełnie akceptowalna kwaskowatość; lukrecja być może dołożyła się do słodyczy, ale jest niewyczuwalna; wspaniały zapach, popis ciemnego słodu wzmocnionego kawą. 
9/10
Smak
W smaku zaczyna się dużo słodziej, kremowo, czekoladowo, prawie jak milk stout, a w trakcie przełknięcia i po nim wracają nuty kawowo-palone, które spokojnie przechodzą w nie za wysoką i nie za niską, ziołową goryczkę; tutaj już ewidentnie pojawia się bardzo subtelna lukrecja, która świetnie komponuje się z resztą smaków; świetny balans słodyczy z wytrawnością, znakomity, lukrecjowo-palony finisz; wspaniałe piwo, niedalekie od ideału. 
9,5/10

Tekstura
Doskonałe wysycenie, w dodatku świetna aksamitność w teksturze.
5/5

9.0/10

Alebrowar z pomocą Artezana (ciekawe, ile właśnie tu kunsztu tych drugich piwowarów) wraca do gry. Co jest najzabawniejsze, to że ostatnio aż tak dobrym polskim piwem, jakie piłem, było... Deep Love w sierpniu! Kooperacje w Gościszewie wychodzą naprawdę rewelacyjnie, nie mogę się już doczekać następnej (chociaż dużo mniejszy kaliber partnera niż Nøgne Ø czy Artezan, bo Birbant). Piwo jest dopięte na ostatni guzik, nie tylko w smaku i zapachu, ale i wygląda przepięknie i w przepiękną butelkę jest opakowane, dzięki czemu w rankingu "ogólnym" zajęło osiemnaste miejsce na czterysta sześćdziesiąt dziewięć, drugie z polskich piw po Imperatorze Bałtyckim (w rankingu "esencjonalnym" już nie aż tak genialnie, 42. pozycja).

środa, 15 kwietnia 2015

Partizan: Porter

Czas na zapoznanie się z kolejnym angielskim i kolejnym londyńskim browarem rzemieślniczym. Partizan Brewing, bo tak się nazywa, powstał w 2012 roku w południowym Londynie i uwarzył już całą masę piw. Ja zacznę znajomość od porteru, który można chyba nazwać robust porterem i mam nadzieję, że na tym nie skończę. Trochę drogo, nie obraziłbym się na więcej niż dobre piwo.

Informacje ogólne:
Piwo: Porter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)   
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Partizan Brewing
Styl: robust porter
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 16.07.2014 (do 16.07.2015)
Cena: 16 zł (24,24 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Fajna etykieta, trochę mi zajęło, zanim zauważyłem, że jest na niej nazwa piwa. Bardzo oszczędna w informacje tylko. Goły kapsel.
7/10



Barwa
Dość jasne, pomiędzy brązem a ciemną miedzią, bardzo ładne i zmienne w zależności od oświetlenia. 
 4/5

Piana
Doskonale gęsta, o dużej obfitości, pięknie oblepia szkło, utrzymuje się do końca, bez zarzutu.
5/5

Zapach
Łagodny, ukierunkowany mocno na orzechy - poza tym nutki palone, lekko popiołowe, kawowe, na chwilę mignęły wiśnie - miły, ale bardzo mało efektowny, z czasem coraz więcej popiołu, który robi się intrygujący.
6,5/10

Smak
Dużo lepiej, bo dużo bardziej wyraziście - orzechowo-popiołowy charakter robi się dość spektakularny, a na finiszu przejmuje stery wysoka goryczka; choć zdecydowanie wytrawne, ma w sobie jakiś element gładkiej kremowości. Z czasem zaczyna dominować popiół, może odrobinę za mocny, ale fajny; intrygujące, bardzo dobre piwo. 
7,5/10

Tekstura
Wysokie wysycenie dobrze na nie działa, ale jednak mogłoby trochę spuścić z tonu.
4/5

6.5/10

To chyba najbardziej popiołowe piwo, jakie piłem. Nie jest to jakość, za jaką warto zapłacić 16 złotych, ale za tę oryginalność chyba warto. Inna już sprawa, czy będę miał ochotę wracać do Partizan Brewing - obawiam się, że w natłoku nowych piw do spróbowania drugiej szansy może nie być już w ogóle, a na pewno nie w najbliższej przyszłości. A robust porter istotnie pasuje do określenia tego piwa ze względu na sporą goryczkę.

środa, 13 sierpnia 2014

Birbant (Witnica): Robust Porter

Po pewnej przerwie powracam do jednego z bardziej wyrazistych kontraktowców na naszej scenie, Birbanta. Bardzo spodobało mi się jego brown ale, ale już single hop IPA mocno zawiodło - teraz mam chyba największe oczekiwania, przede mną styl, który jeszcze tu nie zagościł, a który już na papierze bardzo mi się podoba - robust porter, trochę mocniejszy, bardziej intensywny i bardziej chmielowy od brown porteru.

Informacje ogólne:
Piwo: Robust Porter
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Birbant)
Produkowane od: 2014
Styl: robust porter
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: 14,7%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Tak jak sądziłem, etykiety Birbanta z każdą kolejną do kompletu wyglądają lepiej. Tutaj mamy fryzurę słynnego wcielenia Samuela L. Jacksona z Pulp Fiction i w kontekście stylu wygląda to bardzo przekonująco. Z tyłu jak zawsze dokładny skład.
8/10


Barwa
Bardzo ciemne, ale nie czarne - pozostawia miejsce na piękne, rubinowe i ciemnobrązowe przebłyski; znakomite.
5/5

Piana
Jest umiarkowanie obfita, za to piekielnie gęsta i bogato oblepiająca szkło; utrzymuje się do samego końca prawie w całości. 
4,5/5

Zapach
Wpierw rewelacyjny, intensywny aromat, w którym dominującą nutą jest palone zboże, mamy też dodatek słodkiego, czekoladowego zaokrąglenia, doszukać można się śliwek w czekoladzie, ogólnie jednak najbardziej skupia uwagę palenizna; traci na intensywności z czasem.
8/10
Smak
W smaku bardzo podobnie, na samym początku dostajemy potężne uderzenie paloności, które jednak bardzo szybko jest równoważone sporą dawką nut czekoladowo-kremowych, przez co piwo raz pokazuje wytrawne, a raz słodkie oblicze i daje to świetny, ciekawy efekt; na koniec pojawia się jeszcze wyraźna, ale nie za wysoka, chmielowa goryczka, może trochę za mało szlachetna, a na finiszu możemy delektować się na powrót akcentami palonymi - wyśmienite. 
9/10

Tekstura
Jest bardzo gęste, przyjemnie gęste, do tego dochodzi umiarkowane wysycenie i mamy idealną teksturę.
5/5

8.0/10

Zdecydowanie najlepsze z dotychczasowych trzech piw Birbanta, które sprawia, że można z tym browarem wiązać spore nadzieje. Nie jest to na pewno jeszcze poziom wysokiej formy Pinty, a nawet AleBrowaru czy Doctora Brew, ale to drugie po Brown Ale piwo świetne i można się spodziewać, że birbanci wiedzą, co robią, zwłaszcza że tutaj już amerykański chmiel nie mógł załatwić sprawy.