Pokazywanie postów oznaczonych etykietą belgijskie blond ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą belgijskie blond ale. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 lutego 2018

Spencer: Trappist Ale

Przed dobiciem do tysiąca (mówię to już po raz któryś) zdążę jeszcze napić się nieznanego mi dotąd piwa trapistów. Nie belgijskich jednak ani holenderskich, ale amerykańskich. Klasztor św. Józefa w Massachusetts istnieje od prawie 70 lat, ale browar klasztoru dopiero od lat czterech. Przez pierwsze trzy lata warzył on tylko dwa belgijskie piwa, teraz również między innymi IPA i RISa. Mi trafiło się jednak flagowe, tradycyjne piwo od amerykańskich trapistów, które można chyba określić blondem.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappist Ale
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Massachusetts
Miasto: Spencer
Browar: Spencer Brewery
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 17.03.2019 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Może nie jest piękne, ale bardzo estetyczne, eleganckie. No, piękny jest co najmniej kapsel. Bardzo na plus. 
7,5/10


 
Barwa
Ciemne złoto, baardzo brzydki osad.
1,5/5

Piana
Solidna.
3,5/5

Zapach
Mocno estrowy - banany, pomarańcze, kandyzowane i suszone owoce. Ukłucia belgijskich fenoli. Baaardzo fajna, chlebowa szata słodowa. Naprawdę piękny, bardzo świeży i bogaty aromat.
8,5/10

Smak
W smaku to owocowe, wręcz multiwitaminowe odczucie jeszcze się wzmaga - doprawdy takie jabłko-banan-pomarańcza, bardzo dobrze to też współpracuje z chlebowym podszyciem i przyprawowymi fenolami. Jeden z lepszych blondów jakie piłem, pyszne piwo łączące w sobie orzeźwienie z intensywnością, pełnią, złożonością smaku.
8,5/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

8.0/10

Wow, a więc trapiści wymiatają nawet za oceanem. To chyba najlepszy blond, jakiego piłem kiedykolwiek, piękne piwo, nie jest maksymalnie klasyczną interpretacją, ale jest znakomite.

wtorek, 9 lutego 2016

Kustbrouwerij (Deca): Dunekeun

Kolejne piwo, które kupiłem w sklepie Brugii na chybił trafił (tym razem nie kierowałem się nawet stylem, a zającem na etykiecie), okazało się produktem belgijskiego kontraktowca. O nim samym niewiele mogę powiedzieć, bo nie władam flandryjskim, ale powiem chociaż tyle, że warzy zaledwie dwa różne piwa (ma za to do każdego dedykowane szkło). Dunekeun jest, zdaje się, klasycznym blondem. Kustbrouwerij warzy zaś w Deca Brouwerij, w miasteczku Woesten niedaleko granicy z Francją. Browar powstał pod koniec XIX wieku, został zniszczony podczas I wojny światowej. Współczesne dzieje przybytku datują się od 1980 roku, kiedy interes przejął Jo Christiaens i wraz z synem poprowadził browar do komercyjnego sukcesu. Zginął niestety w wypadku drogowym 3 grudnia 2013 roku w wieku 83 lat.

Informacje ogólne: 
Piwo: Dunekeun
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Woesten
Browar: Deca Brouwerij (Kustbrouwerij)
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do sierpnia 2016 r.
Cena: 2 euro (3,03 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Mam słabość do zajęcy - to zresztą sprawiło, że kupiłem to piwo. Niezbyt wyszukana może, ale fajna etykieta. Nie wiem, co tu robią owoce dzikiej róży - w piwie ich chyba nie ma. Goły kapsel.
7,5/10

 
Barwa
Bardzo ładne, klasyczne zmętnione złoto.
4,5/5

Piana
Słaba - niezbyt obfita, dość gęsta, już po minucie pierwsze dziury na tafli.
1,5/5
 
Zapach
Bardzo ładny, tradycyjny zapach blonda - słodki podkład jasnego słodu, nuty skórki pomarańczowej i fenolowa feeria belgijskich drożdży. Mógłby być odrobinę bardziej intensywny i nieco mniej zachowawczy, ale bardzo ładny.
7,5/10
 
Smak
Dość słodkie, a jednocześnie w charakterystyczny sposób pikantne od belgijskich drożdży, co tworzy ciekawą grę kontrastów. W ustach bardzo przyjemne, coś mi się natomiast nie podoba na finiszu, jest jakiś taki płaskawy. Dobry blond bez uniesień.
7/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

6.0/10

Dobry blond, tylko dobry. Przepada w starciu z niejednym belgijskim reprezentantem tego stylu. Jednym z nich jest dostępny na całym świecie blond La Trappe, co czyni poszukiwania Dunekeuna trochę bezsensownymi.

piątek, 13 listopada 2015

De Halve Maan: Brugse Zot

Zaczynam powoli rozprawiać się ze zdobyczami z mojej podróży do Belgii. Był przedskoczek w postaci piwa owocowego, teraz biorę się za pierwsze piwo z brugijskiego browaru De Halve Maan, który miałem okazję szczegółowo zwiedzić. Jako że Brugia została oficjalnie moim ulubionym miejscem we wszechświecie i trochę wątpliwe, by kiedykolwiek się to zmieniło, to dla mnie ważna i sentymentalna degustacja. Brugse Zot to podstawowy produkt browaru, stanowi, jeśli dobrze pamiętam, 70% produkcji mimo warzenia wielu innych piw. Piłem już tego blonda na miejscu i był znakomity, acz dostaliśmy wtedy wersję świeżą, niebutelkowaną, dostępną chyba tylko w wyszynku firmowym browaru.

Informacje ogólne:
Piwo: Brugse Zot
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Brugia
Browar: Brouwerij De Halve Maan
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 13,5%
Objętość: 330 ml
Warka: do 09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Ładne, z dedykowanym kapslem, ale i nic specjalnego.
7/10 



 
Barwa
Piękne złoto i trochę mniej piękne kawałeczki osadu.
3,5/5
 
Piana
Świetna - cudownie obfita, cudownie gęsta i trwała, choć w końcu odrobinę się poddaje.
4,5/5

Zapach
Świeży aromat mocno fenolowej, belgijskiej drożdżowości, przyprawowej, wręcz korzennej, lekko pieprznej; podkład do tego stanowi łagodny, lekko biszkoptowy, lekko mączny jasny słód i szczypta ziołowego chmielu. Nie ma tu może nic niespotykanego, ale jest do perfekcji świeży, czysty i tak typowo belgijski, że bardziej się nie da; gdyby jeszcze intensywność była większa, mogłoby być genialnie.
8,5/10
Smak
Podobnie do zapachu, choć trochę mniej barwnie - w ustach dominują belgijskie drożdże, jeszcze ostrzejsze niż w aromacie, jeszcze bardziej korzenne; na finiszu wraca łagodna słodowość i pojawia się lekka goryczka, bardziej typu skórki cytrusowej niż chmielowa; bardzo dobre, ale nie ma tej świeżości co zapach.
8/10

Tekstura
Jest jedynym mankamentem - znacznie za wysokie wysycenie odbiera piwu lekkość, którą mogłoby mieć.
1/5

7.0/10

Jak można się było spodziewać, wersja świeża pita na miejscu była dużo lepsza. Tamten blond był wybitny, ten jest "tylko" bardzo dobry. Jeszcze jeden powód, by wrócić do Brugii.

środa, 1 lipca 2015

Wrężel (Zarzecze): Belgian Blond Ale

I jeszcze jeden kontraktowiec. Wrężel jest już na rynku od jakiegoś czasu, na tyle długiego, że piwo, które mam przed sobą, ma już nieaktualną etykietę, a dokładniej od ponad roku. Jeśli wszystkie ich produkty są na ich stronie, to popełnili już dziewięć różnych piw. Jest niezła różnorodność jak na polskiego kontraktowca, poza pięcioma amerykańcami jest weizen, stout owsiany, marcowe i właśnie blond, którym mnie do siebie przyciągnęli.

Informacje ogólne:
Piwo: Belgian Blond Ale
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Wrężel)
Styl: belgijskie blond ale
Dodatki: skórka słodkiej pomarańczy
Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 17.12.2015 r.
Cena: 8,20 zł

Opakowanie
Jak wspominałem, Wrężel zmienił etykiety - nie bez powodu, sypały się na nich gromy za poprzednie. Ja tam bym gromu nie zrzucił, czcionka faktycznie jest fatalna, pewne elementy szablonu też, a nazwa piwa zlewa się z tłem, ale ten rysuneczek, jakkolwiek Beksiński to to nie jest, jest ciekawszy od beztreściowych nowych etykiet Wrężela. Na plus też czytelny, dokładny skład, podane IBU, szarpnęli się nawet na liczbowe określenie koloru piwa. Opis bardzo słaby, trochę w kierunku Doctora Brew.
7/10

Barwa
Bardzo przyjemne, głębokie złoto leciutko wpadające w bursztyn, pełna klarowność, bardzo ładne.
4/5

Piana
Straszliwie mizerna: bardzo nieobfita, w dosłownie minutę redukuje się do marnych resztek i pierścienia, ten za to długo się utrzymuje chociaż.
1/5

Zapach
Niesubtelne połączenie estrów owocowych, chlebowego, wręcz mącznego jasnego słodu (najprzyjemniejszy element) oraz minimalnego charakteru belgijskich drożdży - bardziej przypomina mi koźlaka majowego niż blonda i to koźlaka niezbyt wysokich lotów; marnie.
4,5/10
Smak
Nie jest lepiej, a nawet dużo gorzej - zaczyna się jeszcze jako tako, mamy nawet przyjemne, bo bardzo pełne uderzenie przyjemniejszymi niż w zapachu owocami oraz słodowością, ale zaraz robi się tragiczne przez wysoki, ordynarny alkohol, który ogarnia całość aż do odległego finiszu, na którym powracają jakieś nuty słodkoowocowe - da się to pić, ale bez przyjemności, z lekką nieprzyjemnością.
3/10

Tekstura
Jedyny sensowny element, wysycenie jest tylko trochę za wysokie.
4/5

3.0/10

Dramat. Może trochę przydługo je u siebie potrzymałem, ale w dobrych warunkach, a powinno być jeszcze ważne przez pół roku. A zresztą alkohol to raczej z czasem powinien się chować, a nie wyłazić, więc to chyba nie kwestia tego. Niestety piwo jest klasycznym dowodem na to, że Belgia to bardzo trudny obszar piwowarstwa, chyba najtrudniejszy. Połowa piwa ląduje w zlewie, a ja Wrężelowi co prawda nie mówię "nigdy więcej", bo nie chcę nikogo spławiać po jednej szansie, ale drugą szansę odkładam daleko w kalendarzu i w praktyce może nawet nigdy nie nadejść.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Szałpiw (Wąsosz): Niuda

Szałpiw popełnił kolejne belgijskie piwo, które nazwał wymyślnie Belgian Golden Ale - zdaje się, że to po prostu blond, ewentualnie nowofalowy blond, bo pływają w nim nowozelandzkie chmiele. Generalnie zbiera sporo negatywnych recenzji, ale jeśli ktokolwiek na polskiej scenie jako-tako ogarnia tematy belgijskie, to jest to Szałpiw, więc nie zamierzam przepuszczać żadnego ich belgijskiego ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Niuda
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: nowofalowe belgijskie blond ale
Dodatki: skórka pomarańczy, kolendra
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 26.09.2015 r.
Cena: 7,70 zł

Opakowanie
Bardzo rzucająca się w oczy etykieta, wpisująca się w kanon tej bardziej kolorowej serii etykiet Szałpiwu. Sympatyczna.
8/10

 
Barwa
Nazwa zobowiązuje - piękna barwa złoto-bursztynowa jest przełamana sporą mętnością i masą ciemnego, kawałkowatego osadu, jakby ktoś nasypał żwiru - wbrew pozorom nie wygląda to źle, może dlatego, że kolor jest naprawdę świetny.
3,5/5

Piana
Żartobliwa, z trudem nalewa się cieniutki kożuszek, który błyskawicznie redukuje się do obwódki i nieregularnych resztek - te za to o dziwo utrzymują się dość długo, ale i tak tragedia.

Zapach
Zapach witbierowaty - dominuje zdecydowanie skórka pomarańczy w towarzystwie kolendry, na dalszym planie owoce i kwiaty pochodzące od nowofalowych chmieli, dopiero w trzecim rzędzie cięższe nuty belgijskie - zapach jest trochę niezrównoważony, ale bardzo przyjemny, w miarę ogrzewania się piwa właściwie za każdym powąchaniem możemy spotkać coś innego, z czasem intensyfikują się nuty belgijskie, fenolowe.
7,5/10

Smak
W smaku mocno się udziela bardzo rzadko albo prawie wcale niespotykana w piwie słodka nuta, której nie potrafię powiązać z czymś konkretnym, w każdym razie występuje chyba w jakichś ciastach, coś w stronę przypraw korzennych, ale to jeszcze nie to, podoba mi się tak sobie; poza tym dużo więcej belgijskiej drożdżowości niż w zapachu, słodko - zmienia się to po przełknięciu, bo nowofalowe chmiele wniosły sporą, cytrusową goryczkę, która bardzo przyjemnie ogarnia finisz; piwo jest dość dziwaczne, ale zdecydowanie pozytywne, fajnie zderza ze sobą słodycz z goryczką, a belgijsko-amerykański finisz jest wprost świetny, jest wyraziste, choć może zgodnie z nazwą trochę chaotyczne.
8/10

Tekstura
Wysycenie jest bardzo niskie, niedalekie od zera (ale na pewno jakieś tam jest), co oczywiście działa na niekorzyść, ale nie aż tak, jak mogłoby się wydawać, bo jest bardzo pełne smaku i i tak nie ma mowy o wodnistości, co najwyżej jest przez to momentami lekko mdłe.
2/5

6.5/10 

Dawno nie spotkałem się z tak dobrze dobraną nazwą i etykietą piwa do jego istoty. Jest... brudne, bałaganiarskie, dzikie (nie w sensie dzikich drożdży, oczywiście), nieeleganckie właściwie, ale i bardzo sympatyczne. Mimo wszystko nieporównywalnie wolę bardziej, hm, przemyślane belgijskie piwa z Szałpiwu vide świetna Bździągwa i genialny Szczun. Ale Niuda, którą nawiasem mówiąc można nazwać śmiało amerykańskim blondem, dostarcza niemało przyjemności z picia, na pewno jest dużo lepsze niż Buba czy Jasny Dynks. Gdybym nie czytał wcześniej żadnych recenzji tego piwa, to byłbym rozczarowany, ale jako że czytałem i wiele z nich było nieprzychylnych, to jestem pozytywnie zaskoczony.

niedziela, 12 maja 2013

Du Bocq: St. Benoît Blonde

Po długiej przygodzie w Holandii rzucam okiem na trochę niepozorny produkt bardzo znanego browaru z Belgii, Du Bocq, z którym mam wspomnienia dość zamierzchłe, ale wyjątkowo pozytywne. Będzie to ostatnia degustacja przed dłuższą, bo ponad miesięczną przerwą na urlop naukowy.

Informacje ogólne:
Piwo: St. Benoît Blonde
Kraj: Belgia
Prowincja: Namur
Miasto: Purnode
Browar: Brasserie du Bocq
Produkowane od: brak danych
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Przyjemne, choć etykieta nieszczególnie wysublimowana, trochę razi po oczach tą żółcią. W połączeniu z dedykowanym kapslem jest jednak zupełnie w porządku.
6,5/10

Barwa
Piękny, złoty kolor w połączeniu z drożdżową mętnością i subtelnie pracującym gazem daje bardzo korzystny efekt.
4,5/5

Piana
Gęsta, wysoka, biała, utrzymuje do końca gruby kożuch; traci tylko trochę na nieregularności.
4,5/5

Zapach
Mocno słodowy i prawie wyłącznie taki; trochę nudny, choć przyjemny. 
7/10

Smak
W smaku wchodzi zdecydowanie zbyt nachalny alkohol i lekka goryczka - w dalszym ciągu straszne nudy, posmaki cytrusowe są, ale tak odległe jak to tylko możliwe. 
5,5/10

Tekstura
Znacznie za wysokie wysycenie i lekka gęstość nie ratują sprawy, choć pijalność jest nawet niezła jak na tak kiepskie parametry tekstury.
2/5

5.5/10

Piwo wygląda smakowicie, ale poza tym jest tylko niezłe. Zdecydowanie druga liga browaru, a w wymiarze całej Belgii - okręgówka.

środa, 8 maja 2013

Brouwerij de Koningshoeven (Bavaria): La Trappe Blond

Kolejna seria trapistów, tym razem zdegustuję cztery produkty z oferty jedynego klasztoru trapistów "piwnych" w Holandii, La Trappe. Na początek trunek najbardziej poboczny, Blond.

Informacje ogólne:
Piwo: La Trappe Blond
Kraj: Holandia
Prowincja: Brabancja Północna
Miasto: Berkel-Enschot
Browar: Brouwerij de Koningshoeven (Bavaria)
Produkowane od: 1928
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Piękna, stylizowana gotycko etykieta, oryginalna smukła butelka z grawerunkami, fantastycznie zrobiony dedykowany kapsel. Odrobinę za mały w tym przepych, ale prawie idealne.
9,5/10


Barwa
Wyjątkowo ładny, złoty kolor; lekko mętne. 
4/5

Piana
Tworzy się całkiem ładna, ale bardzo szybko redukuje do cienkiego pierścienia; kiepska. 
2/5

Zapach
Cytrusowo-słodowy, piękny, ale nie nadzwyczajnie intensywny i dość prosty. 
8,5/10

Smak
Ujawnia alkohol, poza tym bardzo dobre wrażenia z aromatu się powtarzają. 
7,5/10


Tekstura
Przeszkadza: zdecydowanie za duże wysycenie i lekka oleistość.
1,5/5

6.5/10

Lekkie rozczarowanie: blondy nie są najważniejszym gatunkiem wśród trapistów, ale i tak można było się spodziewać dużo więcej - co najmniej piwa, które warto powtórzyć, a tak raczej nie jest, choć zapoznać się wypada.