Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stout czekoladowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stout czekoladowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 grudnia 2017

Piwne Podziemie: Coffeelicious Special

Piłem ten stout wiele razy w multitapach i zawsze bardzo mi smakował. Czas dać szansę wersji butelkowej i przypieczętować sąd o jego klasie.

Informacje ogólne:
Piwo: Coffeelicious Special
Kraj: Polska
Województwo: lubelskie
Miasto: Rożdżałów
Browar: Piwne Podziemie
Styl: kawowo-czekoladowy stout mleczny
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 15,8%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Dużo, DUŻO lepsze niż na Summer Freakout.
7,5/10


 

Barwa
Nie jest całkowicie czarne, są brązowe prześwity.
4/5

Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Dodatki jakoś niebotycznie nie wychodzą - jest takie ciemnosłodowe, ziemiste, trochę kakaowe, trochę kawowe, natomiast wanilii i laktozy za mocno nie czuć. Tak czy inaczej bardzo przyjemne.
7,5/10

Smak
Tutaj już bardzo fajnie grają właściwie wszystkie dodatki i jeszcze do tego słodowość. Nuty palone, czekolada mleczna, kawa, wanilia, laktoza. Świetny deserowy stout.
8,5/10

Tekstura
Nieznacznie za dużo gazu.
4,5/5

7.5/10

Nie zawiódł wiele razy w multitapach, nie zawiódł z butelki. Żelazna pozycja dla wielbicieli słodkich, "dodatkowych" stoutów.

środa, 6 maja 2015

Browar Stu Mostów: Nigredo

Nie byłem na Beer Geek Madness 2, chociaż chciałem być. Ale jeszcze bardziej chciałem robić tego wieczora coś innego, no i te kilkanaście premierowych piw polskiego craftu przeleciało mi przed nosem. Przynajmniej tak myślałem, ale okazało się, że niejedno z nich pójdzie w butelki. Przykładem tego jest Nigredo z Browaru Stu Mostów, Foreign Extra Stout z miętą i czekoladą, drugie piwo z serii ART. Jakby ktoś nie wiedział, było ono częścią koncepcji Stu Mostów, Piwoteki, Masona i Kraftwerku, czterech piw "alchemicznych", uwarzonych oczywiście w jedynym fizycznym z tych czterech browarów specjalnie na BGM2. Pozostałych już chyba nie dostanę.

Informacje ogólne:
Piwo: Nigredo
Kraj: Polska   
Województwo: dolnośląskie  
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: czekoladowy Foreign Extra Stout
Dodatki: mięta czekoladowa, mięta pieprzowa, prażone ziarno kakowca
Alkohol: 6,1%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 03.06.2015
Cena: 8,35 zł

Opakowanie
Fajna, nastrojowa etykieta, odrobinę mniej bogata w treść w porównaniu z poprzednimi BSM. 
8,5/10

 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne, piękne. 
5/5

Piana
Umiarkowanie, acz przyzwoicie obfita, o ładnej, ciemnobeżowej barwie, bardzo gęsta i niezbyt trwała, po kilkunastu minutach zostaje z niej tylko pierścień, po kolejnych kilkunastu znika i on. 
2/5

Zapach
Fantastycznie intensywne i czyste nuty palono-czekoladowe, przede wszystkim palone - kawa, czekolada mleczna, kakao, mocno przypalony karmel - mięta jest wyczuwalna, choć sam bym na nią chyba nie wpadł (chociaż intensyfikuje się z czasem), ale ta maestria ciemnego słodu z dodatkiem czekolady jest znakomita. 
9/10


Smak
Mniej łagodnie, dużo bardziej wytrawnie, ale jednocześnie bardziej czekoladowo - dominuje bardzo gorzka, bardzo intensywna czekolada i espresso, jest też subtelny, ale ewidentny akcent mięty, który nadaje trochę rześkości, na finiszu spora, spora goryczka, ale nie o chmielowym charakterze, a raczej właśnie jakby z bardzo mocnego espresso; cudowne piwo, nie genialne może, ale wybitne, czekolada nim rządzi, ale nie przykrywa słodowej części doznań, kunsztowne. 
9/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń, przyjemne, średnie wysycenie i fajna aksamitność.
5/5

8.5/10

No cóż, kolejne rewelacyjne piwo z Browaru Stu Mostów. Przykładne użycie dodatków w piwie, a jednocześnie przykładny FES. Zaczynają szturmować czołówkę mojego rankingu polskich browarów.

czwartek, 14 sierpnia 2014

BrewDog: Dead Metaphor

Powoli zbliża się pierwsze (i sądzę, że nie ostatnie) pięćdziesiąt piw z BrewDoga na blogu. Tymczasem zabieram się za nieco odmienne ich piwo, którą to odmienność zdradza już etykieta. Piwo dedykowane pisarzom i w kolaboracji z dwoma pisarzami (piszącymi o piwie) uwarzone. Już jest ciekawie, a jeszcze lepiej jest co do merytorycznej koncepcji piwa - "śniadaniowy szkocki stout czekoladowy", warzony z brazylijską kawą, owsem, laktozą i wenezuelskim kakaem. Czyli, na boga, połączenie czterech różnych stoutów - owsianego, mlecznego, kawowego i czekoladowego. Brzmi nieprawdopodobnie smacznie.

Informacje ogólne:
Piwo: Dead Metaphor
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: czekoladowo-kawowy stout owsiany
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta nie pasuje do pozostałych BrewDoga, ale sama w sobie jest bardzo ładna, w dodatku może się podobać opis poświęcony pisarzom i pisaniu. Piwo ma "rozpalać synapsy" - mam nadzieję. 
9/10



Barwa
Niemal nieprzejrzyście czarne, jednak pod mocnym światłem zdradza bardzo subtelne, rubinowe przebłyski - niemal idealne. 
4,5/5

Piana
Umiarkowanie obfita, nie najszczególniej też gęsta, za to o bardzo wyrazistej, ciemnobeżowej barwie - z trwałością niestety też kiepsko. 
2,5/5

Zapach
Rewelacyjny, intensywny aromat wszystkiego, co najlepsze w ciemności - mnóstwo kawy, spora porcja czekolady, nawałnica nut palonych, do tego subtelne podkreślenie w postaci wiśni w czekoladzie - przepiękny. 
9,5/10


Smak
Bardzo podobnie, aczkolwiek dużo bardziej czekoladowo; zaczyna się od świetnego, słodkiego uderzenia czekoladą, po czym na przełyku następuje przeskok na bardziej wytrawną, kawowo-paloną opcję, w zasadzie zbożową, znaną bardziej ze stoutów imperialnych - jest niezwykle pełne, nie ma cienia miejsca na pustkę, można je określić bardzo słabym stoutem imperialnym, a to niezwykle cenny efekt - wyśmienite. 
9/10

Tekstura
Jest niesamowicie aksamitne, ale jednak co nieco brakuje mu wysycenia.
4/5

8.5/10

Świetna, wręcz znakomita mieszanka czterech stoutów, aczkolwiek dużo bardziej podeszły mi chociażby takie niezmieszane: stout czekoladowy z Samuela Smitha, mleczny z AleBrowaru, kawowy z Kormorana i owsiany z Pinty, więc nasycenie wszystkim czym się da jeszcze nie gwarantuje bomby. Tym niemniej bez wątpienia pisanie byłoby zajęciem dużo łatwiejszym z zapasem Dead Metaphor. Kolejne rewelacyjne piwo z BrewDoga.

sobota, 24 maja 2014

AleBrowar & Pinta (Browar Gościszewo): B-Day 2.0 Przewrót Mleczny

Drugie urodzinowe piwo kolaboracyjne Pinty i AleBrowaru doszło do skutku i miało swoją premierę na Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu - przyszedł czas na ocenę wersji butelkowej. Styl oczywiście znów nie jest prosty - rok temu połączenie weizena z India Pale Ale, tym razem podwójny stout czekoladowo-mleczny. Odwróciły się za to role - w tym roku, przeciwnie do poprzedniego, to piwo bardziej AleBrowaru niż Pinty - uwarzone w Gościszewie, przez Pintę jedynie chmielone. Może to i dobrze, bo mistrzem stoutów jest AleBrowar, a Pinta powinna zadbać, by piwo nie było przechmielone. Zobaczymy, jak piwo wypadnie na tle niedawno recenzowanego, genialnego stoutu czekoladowego z Samuela Smitha.

Informacje ogólne:
Piwo: B-Day 2.0 Przewrót Mleczny
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Browar Gościszewo (AleBrowar i Pinta)
Produkowane od: 2014
Styl: stout czekoladowo-mleczny
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Tym razem za etykietę wziął się AleBrowar i niestety znowu efekt jest słabszy niż na piwach zarówno Pinty jak i AleBrowaru, przy czym i tak bardzo fajny, a szczegółowe informacje są na swoim miejscu, chociaż brak jakiegokolwiek opisu. W składzie oczywiście laktoza i ekwadorski kakaowiec.
8/10

Barwa
Nieprzejrzyście czarne, wydaje się też całkiem gęste, ale może to złudzenie - byłoby idealne, gdyby nie drobinki jakiegoś osadu. 
4,5/5

Piana
Bardzo gęsta, bardzo obfita, piękna, beżowa - dość szybko pojawiają się dziury na tafli, za to ładnie oblepia szkło. 
4/5

Zapach
Nie ma jakiejś czekoladowej bomby - przede wszystkim słód palony, trochę charakterystycznej nuty zbożowej; co ciekawe, całkiem wyraźny akcent chmielowy; pod spodem kryje się nieśmiało laktoza (coraz intensywniejsza w miarę degustacji) i kakao; bardzo ładny, ale nie powala, mógłby być bardziej wyrazisty.
8/10
Smak
Na samym początku uderza nas kwaskowatość palonych słodów, która natychmiast zostaje przyćmiona przez laktozę - ta momentami tłamsi wprost nawet akcenty ciemnosłodowe; trudno powiedzieć, żeby mleczność dominowała, ale jest chyba najbardziej charakterystyczną nutą w smaku piwa; kakao tudzież czekolada są stosunkowo mocno schowane, występują głównie na finiszu i to subtelnie - na nim również dominuje laktoza; jest bardzo smaczne, ale odrobinkę za mdłe, bardzo przydałaby się jakakolwiek goryczka, której praktycznie tu nie ma. 
8/10

Tekstura
Pięta achillesowa - co prawda w kwestii gęstości jest bardzo sympatyczne, aksamitne, ale wysycenie jest prawie zerowe, co fatalnie pogłębia wrażenie mdłości ze smaku.
0,5/5

6.5/10  

Dziwna sprawa, piłem to piwo już wcześniej na Festiwalu i z lanym było odwrotnie - bardzo dużo czekolady, a prawie wcale mleka. Wtedy też smakowało mi trochę bardziej, nie było aż tak dużych problemów z wysyceniem. Niestety spore rozczarowanie, bo AleBrowar warzy już rewelacyjne Sweet Cow i po tym stylu spodziewałem się czegoś wybitnego, a tu prawie że najsłabsze piwo z całej oferty obu rzemieślników.

czwartek, 22 maja 2014

Samuel Smith: Organic Chocolate Stout

Długo wyczekiwany powrót do browaru Samuel Smith. Choć browar ten jeszcze nie rozłożył mnie na łopatki, to jakoś bardzo pozytywnie do niego jestem nastawiony. Może dlatego, że koncepcja piwa, jakie dziś zdegustuję, jest mi bardzo bliska - stout czekoladowy to bardzo podobna rzecz do porteru czekoladowego, a takowy utrzymuje się w pierwszej dziesiątce piwa ocenionych na blogu. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a oczekiwania mam naprawdę spore.

Informacje ogólne:
Piwo: Organic Chocolate Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: stout czekoladowy
Dodatki: ekstrakt kakaa
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 550 ml

Opakowanie
Rewelacyjne - grawerowana butelka o nietypowej objętości, jak zwykle w przypadku Samuela Smitha oldskulowa etykieta, ale tutaj wybitnie udana, niesamowicie pasująca do stylu. Na kontrze solidny opis piwa. Dedykowany kapsel. Jak się okazuje, czekoladowy efekt będzie uzyskany nie bezpośrednio przez czekoladę, a słód czekoladowy i ekstrakt kakaa.
10/10 

Barwa
Czarne z nieznacznymi, ciemnobrązowymi prześwitami - piękne, apetyczne.
5/5

Piana 
Bardzo obfita i niemal doskonale gęsta, w dodatku porządnie osiada na szkle i ma piękną, beżową barwę - bliska ideału, ale w końcu minimalnie się poddaje.
4,5/5

Zapach
Genialny - wszystko dominują niesamowicie intensywne nuty kakaa albo też bardzo szlachetnej czekolady; niesamowicie naturalne i wyraziste, słodkie, cudowne. Za tym wszystkim dość nieśmiało - odrobinę za bardzo - kryje się piwna, stoutowa natura. 
9,5/10

Smak
W smaku jest jeszcze lepiej, niemal doskonale - czekoladowość w dalszym ciągu jest niebywale wyrazista, przepyszna, ale czuć zdecydowanie więcej piwa; kakaowa, rozkoszna słodycz wspaniale ściera się z bardziej szorstkimi nutami palonego słodu, lekką goryczką i kwaskowatością. Fantastyczny, czekoladowo-palony finisz; pijalność jest po prostu obłędna, nie wiem, czy kiedykolwiek spotkałem się z większą; mimo wszystko odrobinę zbyt słodkie, przydałaby się nieco większa goryczka, ale bardzo blisko ideału. 
9,5/10

Tekstura
Przyczynia się do sukcesu, jest wspaniale aksamitne, jedynie wysycenie mogłoby być odrobinę wyższe.
4,5/5

9.0/10

Fenomenalne piwo. Poza opakowaniem i kolorem, które doskonałe są, ociera się o doskonałość w każdym aspekcie i tym samym wkracza na dziewiąte miejsce ogólnego rankingu piw, które w życiu piłem. Pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich miłośników czekolady i piwa, a w sumie to nawet miłośników tylko jednego z tych dwóch. Dobrze, że jest słabe, bo pijalność byłaby aż niebezpieczna.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 01.06.2017 r., warka do 05.2018 r.
 
Czarne, ale pod mocnym światłem rubinowe. Genialna piana. Cudownie przyjemny zapach mlecznej czekolady, może nie najbardziej wyrafinowany we wszechświecie, no i dość prosty, ale przyjemny cholernie. O ile w zapachu jednowymiarowa czekolada jest zbyt jednowymiarowa, o tyle w smaku już łączy się ze świetną, stoutową podbudową. Słodko, ale nie męcząco, bo jest odpowiednia goryczka. Rzeczywiście pijalność jest obłędna. Bliska ideału tekstura. Zdecydowanie nie jest to jakieś piwo genialne, jest w sumie proste, a ta czekolada - mimo moich spostrzeżeń sprzed trzech lat - wcale za szlachetna nie jest, ale wciąż wypada świetnie.




8.0/10