Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 października 2017

Thornbridge: Wild Raven

Mam z Thornbridge'em kupę dobrych wspomnień z pierwszego półtorarocza mojego piwnego blogowania. Nie wiem, jakim cudem od ponad trzech lat nasze drogi ani razu się nie zeszły, ale w końcu postanowiłem to przełamać. Wild Raven to ciemne IPA, które wśród kilkuset piw Thornbridge'a ma dość wysoką pozycję w rankingach.
 
Informacje ogólne:
Piwo: Wild Raven
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Thornbridge Hall
Browar: Thornbridge Brewery
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka:
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Przez trzy lata bardzo udany styl Thornbridge'a nie uległ najmniejszej zmianie.
9/10 


 
Barwa
Jasne jak na BIPA, brązowe, pod światłem miedziane, a nawet bursztynowe miejscami. Podchodzi pod Brown IPA.
4/5

Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Przyjemna, słodkawa, czekoladowo-orzechowa słodowość i chmielowość udana w 3/4: głównie fajne ciemnawo-czerwone owoce zatopione w żywicy, ale i trochę niepotrzebnego kwasu izowalerianowego. Fajny, ale nie powala.
7/10

Smak
Przyjemne, ale trochę mi brakuje i słodu, i chmielu. Ten drugi niestety jest już tu mocno zwietrzały i izowalerianowy. Lekko przypalany słód, owocowo-izowalerianowy chmiel, niewiele słodyczy, niewiele jak na IPA goryczki - przyjemne, smaczne piwo, ale trochę mało wyraziste.
6,5/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone. 
4/5

6.5/10

Możliwe, że za długo postało na półce, no ale cóż, było w dacie. Mimo wszystko nie sądzę, żeby nawet na świeżo było to wielkie piwo, walory słodowe też pozostawiły trochę do życzenia. No cóż, rozczarowujący nieco powrót. 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Dugges & Wiper and True: The Twin Pines

Jakoś długo omijałem bardzo popularny ostatnio szwedzki browar Dugges - dorwał mnie za pomocą prezentu urodzinowego. A miejsce jak na europejski craft jest nieprzeciętnie wiekowe, bo założone w 2005 roku. Piwo jest imperialnym IPA uwarzonym we współpracy z angielskimi rzemieślnikami z Bristolu, zwanych jako Wiper and True, ma stanowić mocniejszą wersję jednego z piw właśnie tego angielskiego browaru i być bardzo mocno nastawione na nuty żywiczne.

Informacje ogólne:
Piwo: The Twin Pines
Kraj: Szwecja - uwarzone we współpracy z browarem z Anglii
Region: Västra Götaland
Miasto: Landvetter
Browar: Dugges Bryggeri i Wiper and True
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 14.02.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Trochę bezpłciowe - gdyby nie nazwa, kojarząca się z jedynym serialem, którego oglądanie nie jest stratą czasu, to nie zwróciłbym na nie uwagi w sklepie (gdybym to ja je kupował). Ale też nie ma w nim brzydoty, jest w porządku.
6/10

Barwa
Piękny, lekko zmętniony bursztyn.
4,5/5

Piana
Prawie idealna.
4,5/5

Zapach
Rzeczywiście totalnie żywiczny i iglakowy, w przepięknym wydaniu, taka żywica o lekkiej nucie pomarańczy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałem się z tak pięknie żywicznym obliczem chmielu.
8,5/10

Smak
Bardzo podobne odczucie jak w zapachu. Niesamowicie sosnowe, żywiczne, iglaste, z nutami pomarańczy. Przypomina mi to autentyczną żywicę, którą wąchałem niecałe dwa miesiące temu w Yosemite National Park w Kalifornii, też przewijała się ta pomarańczowość. Ponadto mamy tu bardzo dobre proporcje pomiędzy słodyczą a goryczką. Znakomite piwo.
9/10

Tekstura
Idealna.
5/5

8.5/10

Nie spodziewałem się takiej rewelacji, na RB wcale to piwo nie ma fantastycznej oceny. Tymczasem okazuje się po pierwsze jednym z najpiękniej, o ile nie najpiękniej żywicznych ukierunkowań chmielu, z jakimi się spotkałem, a po drugie jeszcze ma świetną bazę słodową.

poniedziałek, 22 maja 2017

Fuller's: London Porter

Kolejne podejście do Fuller'sa, którym jaram się jak nie wiem. London Porter to najsłynniejsze piwo browaru, jeśli brać pod uwagę liczbę ocen na ratebeerze, i prawie najlepsze - wyprzedza je tylko stout imperialny i dwie zamierzchłe (1999 i 2000) edycje Vintage Ale. Wynik ma niebywały wręcz jak na zwyczajny brown porter. W rankingu porterów innych niż bałtyckie i imperialne zajmuje ósme miejsce świata

Informacje ogólne:
Piwo: London Porter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: brown porter
Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 08.07.2017 r.
Cena: 11 zł

Opakowanie
Kolejna typowa, tradycyjna etykieta Fuller'sa, bardzo przyjemna.
8/10

 


Barwa
Od czerni, przez brązy aż do pięknych rubinowych refleksów.
5/5
 
Piana
Dość obfita, cudownie gęsta, bardzo trwała.
4,5/5

Zapach
Cudowny, absolutnie cudowny aromat przypieczonego chleba, ciasta, palonego zboża, spalonego karmelu. Nie jest bardzo złożony, ale jest bardzo intensywny i niesamowicie przyjemny.
8,5/10
 
Smak
Mistrzostwo w konkurencji umiarkowanego (porterowego) użycia palonego słodu. Doskonale wyważone proporcje czekolady, kawy, chleba, karmelu, zboża; doskonale wyważone proporcje subtelnej słodyczy i nieprzesadnej, ale konkretnej, ziemistej goryczki. Wspaniała pijalność.
9/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

8.0/10

Liczyłem może na odrobinkę więcej, ale to mimo wszystko bardzo zachowawczy brown porter. Jako taki jest genialny. Piwo mniej więcej na poziomie ESB z tego browaru, a więc kolejna cegiełka do mojej miłości doń. Jeden z najfajniejszych tradycyjnych browarów świata i kropka. Czy to najlepszy brown porter, jakiego piłem? Tak, najlepszy.

wtorek, 2 maja 2017

Fuller's: ESB

Nie recenzowałem żadnego bittera od... 2015 roku! Skandal to jest, bo uwielbiam doprawdy tradycyjne angielskie style. Nie byłem więc w stanie nie kupić ESB z mojego ulubionego angielskiego tradycyjnego browaru, kiedy zobaczyłem je na półce, zwłaszcza że to według ratebeera czwarty najlepszy bitter świata. Mam spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: ESB
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 23.11.2017 r.
Cena: 11 zł

Opakowanie
Piękna grawerowana butelka, solidna etykieta i dedykowany kapsel - bardzo ładnie. 
7,5/10


 
Barwa
Genialny, głęboki bursztyn.
5/5
 
Piana
Umiarkowanie obfita, średnio gęsta i niezbyt trwała.
2/5
 
Zapach
Rozkoszny karmel, nuty ciasteczkowe, tostowe, przypalane, ziemiste, trochę estrów owocowych i konserwatywnego chmielu. Bardzo ładny.
8/10
 
Smak
Bardzo podobnie jak w zapachu, z tym że uwydatniają się klasyczne dla stylu nuty ziemiste, przechodząc lekko w popiołowe; robi się też odrobinę bardziej chlebowo niż ciasteczkowo. Piwo prezentuje znakomity balans między słodową słodyczą, doprawdy rozkoszną, mającą wiele wspólnego z toffi, chlebem, biszkoptem, a subtelną, ziołową goryczką, która rozwija się w bardzo ładny sposób na fantastycznym finiszu. Genialny bitter.
9/10
 
Tekstura 
Jak na styl przystało, niskie wysycenie, odrobinę za niskie.
4,5/5

8.0/10

To piwo dobitnie mi uświadomiło, jak bardzo kocham tradycyjne angielskie piwowarstwo. Zdecydowanie najlepszy extra special bitter, jakiego w życiu piłem. Uwielbiam te momenty, w którym pozornie proste, tradycyjne piwowarstwo prowadzi do znakomitych przeżyć smakowych. Ma to w sobie jakąś magiczną subtelność. Fuller's to piękny browar. To jest naprawdę must drink za tę cenę.

piątek, 24 lutego 2017

Fuller's: Vintage Ale 2014

Było zachwycające 2013, było bardzo dobre, ale rozczarowujące 2015, czas na 2014. Absolutnie przepadam za Fuller'sem i każde ich piwo to dla mnie wydarzenie. W szczególności, jeśli jest to legendarne Vintage Ale. Edycja 2014 jest wyjątkowo specjalna, bo została nachmielona na zimno chmielem Cascade - pytanie, czy nie wyjdzie z tego bardziej amerykańskie BW niż angielskie. Warto wspomnieć, że według ratebeera to najlepsza edycja Vintage Ale od 2002 roku i szósta najlepsza ze wszystkich dziewiętnastu. Zajmuje siódme miejsce w rankingu najlepszych English Strong Ale świata. 

Pamiętam, że zastanawiałem się, czy rozczarowanie 2015 nie wynikło stąd, że wypiłem ją za wcześnie. 2013 zachwyciła mnie, gdy obaliłem ją w 2015 roku. 2014 piję jeszcze odrobinę starszą, więc powinna być nienagannie ułożona, choć pytanie, co z chmielem.

Informacje ogólne:
Piwo: Vintage Ale 2014
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: amerykańskie barleywine
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: z 2014 r. (do 31.12.2024 r.)
Cena: 38 zł

Opakowanie
Identyczne jak w przypadku 2015, a więc zmiana kształtu butelki i etykiety nastąpiła właśnie w 2014. Genialne.




Barwa
Przepiękna, na granicy miedzi i bursztynu, lekkie zmętnienie działa tylko na korzyść.
5/5
 
Piana
Genialnie obfita, ładny lacing, można by wymagać więcej od trwałości.
4/5
 
Zapach
Piękne połączenie skrajnie owocowego, wręcz słodkowoocowego chmielu (ale z nutą cytrusową) z tłustą, karmelową słodowością, dostarczającą nut również owocowych, ale bardziej owoców suszonych, ewentualnie karmelizowanych. Suszone morele, o, bardzo dojrzałe jabłka, śliwki.
9/10
 
Smak
Tutaj słodowość nie daje już się tak przepychać chmielom. Słodka w najpozytywniejszym ze znaczeń, przyjemnie karmelowa, miodowa, chlebowa. Jeśli chodzi o chmiel, to tu już mocniej działa Goldings, dostarczając przyjemnej ziołowości i rozsądnej goryczki, co świetnie współgra ze słodem, zwłaszcza na finiszu. Wchodzą nawet lekkie nuty przyprawowe, pieprzne i szlachetny alkohol. Ależ pyszne, i niebezpiecznie pijalne. Jedyny minus to lekkie żelazo, ale szybko zniknęło.
9,5/10
 
Tekstura
Przyjemnie puszyste, no może minimalnie za wiele gazu.
4,5/5

9.0/10

Ech, wspaniałe. Vintage Ale, jako seria, jest moim zdaniem mocno niedohajpowanym piwem. Żal mi jednak, że nie zwróciłem uwagi, iż ta edycja była chmielona Cascadem i nie wypiłem go trochę wcześniej. Zachowało niemało z nowofalowej chmielowości, ale świeższe mogło rozwalać tak już totalnie. 2013 rozwaliło mnie nieznacznie bardziej.

poniedziałek, 31 października 2016

Fuller's: Vintage Ale 2015

Vintage Ale z Fuller'sa z 2013 roku tak mnie zachwyciło, że ciężko mi było nie sięgnąć po inne roczniki, bo jak wiadomo co roku jest to trochę inne piwo. Akurat przed paroma dniami zgarnąłem edycję 2014, ale tę z 2015 trzymam już jakieś pół roku, więc czas najpierw na nią. Dla uczczenia 50-lecia chmielu Maris Otter tym razem Vintage Ale powstało wyłącznie z brytyjskich składników. Poza tą odmianą są tu jeszcze cztery inne brytyjskie chmiele.

Informacje ogólne:
Piwo: Vintage Ale 2013
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: angielskie barleywine
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: z 2015 r. (do 31.12.2025 r.)
Cena: 38 zł

Opakowanie
Fuller's przeszedł lekki lifting, moim zdaniem lepiej to wyglądało wcześniej, ale to i tak genialne opakowanie. 
10/10


Barwa
Głęboki bursztyn, przejrzyste, bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita i gęsta, trochę słabiej z trwałością.
3,5/5
 
Zapach
Dominują owoce o pochodzeniu w sumie ciężkim do określenia - trochę w tym chmielu, trochę słodu i drożdży. Brzoskwinie, dojrzałe winogrona, akcenty niemal szampańskie. Nuty drewna cedrowego i przypraw jakby, momentami mocno kojarzy się z whisky. Bogaty i przyjemny, choć nie jest to olśniewająca kompozycja.
8/10
 
Smak
Tu wreszcie odzywa się trochę więcej klasycznej słodowości - karmel, ziemistość, nawet lekki tytoń, trochę szorstka goryczka, minimalna kwaskowatość. Jest dość wytrawne jak na BW, te ziemisto-tytoniowe akcenty są coraz mocniejsze z każdym łykiem i dominują na finiszu; w sumie fajna sprawa. Podobnie jak w zapachu - bardzo dobre, złożone, dostojne piwo, ale to dostojeństwo jest odrobinę rozdmuchane.
8,5/10

Tekstura
Za dużo gazu, ale jeszcze w porządku.
3/5

7.0/10

Patrzę na swoją recenzję rocznika 2013 sprzed roku i dostrzegam wiele podobnych spostrzeżeń, podobnych smaków i aromatów - tam jednak były one dużo lepiej skomponowane, więc jednak diabeł tkwi w szczegółach. A może w czasie? 2013 piłem dwuletnie, 2015 tylko roczne. I jeszcze zdjęcie mi nie wyszło, no rozczarowany jestem.

wtorek, 28 czerwca 2016

Buxton: Pic Tor

Jeden z moich ulubionych browarów świata uwarzył piwo na moją część. To bardzo miłe, choć wolałbym stout imperialny, quardrupla albo barleywine, a nie marakujowe kwaśne ale. Cóż, dobre i to, dzięki panowie. To chyba dobry moment, żeby wyjaśnić pochodzenie mojego nicka. Nie skorzystam z niego i go nie wyjaśnię, a jedynie odeślę do obejrzenia "Siódmej pieczęci", jednego z największych arcydzieł kina wszech czasów. Tam znajduje się rozwiązanie zagadki. No to Pic Tor, pale ale zakwaszone lactobacillusami z dodatkiem owoców marakui.

Informacje ogólne:
Piwo: Pic Tor
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: marakujowe kwaśne ale
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 29 lipca 2015 roku (do 29.07.2017 r.)
Cena: 19,50 zł (29,55 zł)

Opakowanie
Bardzo ładne, jak to w Buxton.
8,5/10 



 
Barwa
Ładna, złota barwa i dużo mniej ładne, przesadzone zmętnienie.
3/5

Piana
Bardzo obfita, nie bardzo gęsta i niezbyt trwała, przeciętna.
2,5/5

Zapach
Rześki, tropikalny zapach owocowy, łączący w sobie słodycz, cytrusową cierpkość/gorzkość i kwaśność wyraźnie pochodzącą od bakterii kwasu mlekowego. Z czasem wchodzi trochę dziwna nuta gumy, bynajmniej nie do żucia, która jest chyba tym mniej ładnym obliczem marakui. Bardzo ładny, bardzo czysty, orzeźwiający, zachęcający, ale nic wielkiego.
7,5/10

Smak
Kwaśne, cierpkie, owocowe, odrobinę szorstkie, bardzo wyraziste, bardzo przyjemne, choć mogłoby być trochę gładsze; marakuja objawia się tu bardzo cierpko i kwaśno, prawie w ogóle nie słodko, nuta słodyczy mogłaby podnieść poziom.
7/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3/5

6.5/10

Łe. Piwo, które Buxton ochrzcił moim nickiem, okazało się najsłabsze ze wszystkich, jakie piłem z tego browaru. Jestem niepocieszony. Tak serio to piwo jest dobre, ale za 20 zł (30 za pół litra!) to jest za przeproszeniem żart niezbyt śmieszny. Za takie kwoty to już latają genialne stouty imperialne. Za dużo na rynku i dużo tańszych, i dużo lepszych kwasów już jest, żebym był w stanie polecić to. Wydaje mi się, że marakuja to nie był najszczęśliwszy pomysł.

wtorek, 21 czerwca 2016

Hobsons: Old Prickly

Warto mieć dziewczynę i imieniny też warto mieć. Rodzi się wtedy szansa, że dostanie się zupełnie za darmo wyjątkowe piwo w dość wyjątkowym, rzadkim stylu. I akurat taka historia mi się przydarzyła. Hobsons Brewery, tradycyjny angielski browar, z którego niemal dwa lata temu miałem okazję pić pysznego bittera, ma w swojej ofercie piwo warzone na cześć i ku pomocy Brytyjskiemu Stowarzyszeniu Ochrony Jeży, którego siedziba znajduje się tylko siedem mil od browaru. Jeże podobno nie mają się dobrze w UK, ich populacja spada i trzeba je ratować, a zatem każde pięć pensów ze sprzedaży tego piwa pójdzie im na ratunek. Trzeba być nienormalnym, żeby nie uwielbiać jeży, wychylę więc z dumą i wdzięcznością dla mojej sponsorki szklankę tego golden ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Old Prickly
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: West Midlands
Miasto: Cleobury Mortimer
Browar: Hobsons Brewery
Styl: angielskie golden ale
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych 

Opakowanie
Jeż. Mnie zachwyca i tyle. Fajne są też te gumy na szyjkach butelek z Hobsons, wyróżniają ich piwa.
9/10


 
Barwa
Jasna, bardzo ładna, złota barwa, ale popsuta trochę przez nieeleganckie, drobinkowe zmętnienie. Wciąż bardzo ładnie i świeżo się prezentuje.
4/5

Piana
Wybitnie obfita i nienagannie trwała, bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Interesujący - na pierwszy niuch nosa pachnie jak jasny lager, i to całkiem niezły, słodowo zaokrąglony; szybko jednak odkrywa ziołową, brytyjską chmielowość z nutką trawy cytrynowej oraz klasyczne brytyjskie estry. Nic oszałamiającego, ale bardzo przyjemny, rześki, zachęcający aromat, dopracowany i przez tę trawę cytrynową bardzo ciekawy.
7,5/10

Smak
Trochę bardziej nastawiony na chmiel niż zapach, ziołowo-cytrusowe posmaki bardzo fajnie się uruchamiają i wchodzi nie taka mała, ale wyjątkowo krótka goryczka. Solidne uderzenie, a potem natychmiastowe wyciszenie - ciekawy efekt. Pojawia się też typowa dla angielskich ale ziemistość na finiszu, która szalenie mi odpowiada, tu połączona z chlebowością. Jedyny minus to odrobinę wychodzący alkohol, co nie jest powodem do dumy przy zawartości 4,2%.  Poza tym to bardzo dobre piwo, lekkie i średnio złożone, ale w swojej prostocie nieomal świetne.
7,5/10

Tekstura
Nieco przegazowane, ale w porządku.
3/5

7.0/10

To najlepsze golden ale, jakie piłem. Nie piłem ich wielu, ale parę piłem. Bardzo fajne piwo, pięknie się nadające do sesyjnego posiedzenia, ale i do szybkiego wychylenia szklanki w ciepły dzień. Niech żyją jeże.

środa, 15 czerwca 2016

Weird Beard: 貞子 [Sadako]

Z londyńskim Weird Beard miałem styczność tylko dwa razy, a chciałbym mieć dwadzieścia. Oba ich piwa, jakie miałem szczęście pić, były wyśmienite - niestety partia wyrobów tego browaru pojawiła się we wrocławskich sklepach chyba tylko raz i to ponad dwa lata temu. Z małym wyjątkiem - jeszcze w zeszłym roku wypatrzyłem na półce to cacko. Stout imperialny z dziesięciu różnych słodów i owsa z dodatkiem miodu, melasy i świeżych ziaren kawy, dojrzewający w browarze przez pół roku przed wypuszczeniem w świat. Nadzieje spore. Sadako, jakby ktoś był ciekawy, to imię żeńskie, w tym przypadku nawiązujące do postaci-potwora z nieco zbyt popularnego filmu The Ring.

Informacje ogólne:
Piwo: 貞子 [Sadako]
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Weird Beard Brew Co
Styl: stout imperialny
Alkohol: 9,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana w grudniu 2014 roku (do grudnia 2020 r.)
Cena: 22,25 zł (33,71 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Etykiety WB się nie zmieniły, tu natomiast mamy mniejszą butelkę (i bardzo dobrze) i obfity lak/gumę pokrywający szyjkę.
9/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5

Piana
Bardzo obfita i drobna, o pięknej barwie i bliskiej ideału trwałości, choć w końcu trochę się poddaje.
4,5/5

Zapach
Genialny. Ciemny słód, w którym łączy się wspaniała kawa i wspaniała czekolada (gorzka, bardzo gorzka i mleczna). Nuty orzechowe, zbożowe, miodowe, palone, toffi, śliwki w czekoladzie. Olśniewający.
9,5/10

Smak
Cudownie złożone. Kawa, czekolada, zboże, orzechy, śliwki, nuty mocno palone, najsubtelniejsze wtrącenia alkoholowe, jakie są możliwe. Na finiszu subtelne akcenty popiołowe. Odrobinę zabrakło mi intensywności na finiszu - po przełknięciu nieco za szybko się wycisza, przydałoby się tu podkręcić słodycz lub goryczkę lub jedno i drugie.
9/10

Tekstura
Jest gęste i nisko wysycone. Wypada to niemal idealnie, ale ja bym tak odrobinę jeszcze podkręcił ciało - albo gęstością, albo gazem.
4,5/5

8.5/10

Wspaniały, złożony RIS, jeszcze jedno znakomite piwo z Weird Beard. Ta skuteczność jest powalająca i strasznie mi szkoda, że ich piw nie ma już za bardzo w Polsce. Być może byłby to jeden z dosłownie kilku moich ulubionych browarów na świecie, po trzech piwach niestety takiego wyroku nie mogę ogłosić. A co do dodatków - żaden się nie wychyla, w sumie nie wpadłbym na to, że jest tam coś poza słodem, ale myślę, że swoje zrobiły.

wtorek, 31 maja 2016

Durham: Temptation

Już maj, a ja w tym roku jeszcze ani razu nie zawitałem do Anglii. To osobliwe, bo cenię piwowarstwo tego kraju jak cholera. Pocisnę więc z grubej rury i sprawdzę w końcu, jak smakuje stout imperialny z Durham Brewery, który trzymam już w piwnicy od zeszłego roku. Durham to browar założony przez małżeństwo nauczycieli w 1994 roku, który zdecydowanie nie jest typowo craftowym tworem, ale i nie trzyma się sztywno klasyki. Dzisiaj ma być jednak klasycznie i dostojnie - to takie trochę nie do końca na miejscu zaczynać przygodę z browarem od RISa, bo teoretycznie nie powinni mieć mi do zaoferowania nic znacznie lepszego, ale co tam.

Informacje ogólne:
Piwo: Temptation
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: North East England
Miasto: Bowburn
Browar: Durham Brewery
Styl: stout imperialny
Alkohol: 10%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do września 2019 r.
Cena: 23,20 zł

Opakowanie
Elegancka etykieta, butelka o pięknym kształcie, firmowy kapsel, zwięzły opis piwa. Bardzo ładne.
8,5/10


 
Barwa
Doskonała czerń.
5/5

Piana
Obfita i długo się utrzymuje.
4,5/5

Zapach
Czekolada, palone zboże, dużo suszonej śliwki, karmel, szczypta szlachetnego alkoholu. Dość porterowy, ale bardzo ładny aromat.
8/10

Smak
Na początek niestety zbyt mocne uderzenie alkoholowe, dopiero po przełknięciu rozpościera się bardzo ładny, dla odmiany od zapachu wytrawny finisz pełen kawy, suszonej śliwki i palonego ziarna. Ten alkohol jest za mocny, ale jest za to dość szlachetny, nie spirytusowy, a bardzo likierowy, więc ani przez chwilę nie jest to piwo nieprzyjemne. Wciąż proporcje odczucia alkoholu do pełni piwnego smaku są tu trochę słabe.
6/10

Tekstura
Minimalnie za wysokie wysycenie i przydałoby się trochę gęściej, ale ogólnie bardzo dobrze.
4/5

6.0/10

No niestety, taka ocena w przypadku stoutu imperialnego to trochę przegrana browaru. Temptation jest po pierwsze mocno porterowe, mimo 10% nie jest to zbyt tłusty RIS (widać to nawet w dość jasnej pianie), a po drugie jest za bardzo alkoholowe i to po rocznym leżakowaniu. Nie jestem w stanie go polecić, za taką kasę można zrobić nieskończenie wiele rozsądniejszych zakupów piwnych.

niedziela, 20 grudnia 2015

Buxton & Oedipus & Rooie Dop: Ring Your Mother

Po nieprzyzwoicie długiej, bo prawie pięciomiesięcznej przerwie wracam do jednego z moich ulubionych browarów świata, Buxton Brewery. Anglicy uwarzyli we współpracy z dwoma holenderskimi craftami (od których jeszcze nic nie piłem) bardzo mocne piwo, które podpisali stylem "1832 XXXX Mild". O co tu chodzi? Związek z tym, co dziś rozumiemy pod pojęciem milda, będzie oczywiście czysto historyczny i nominalny - powstało na podstawie receptury browaru Truman's Brewery z 1832 roku, które było czymś dzisiaj niespotykanym - Imperial Mild Ale. Czy dowiemy się, jak smakowało tak dawne piwo? Ano niekoniecznie, bo craftowcy dołożyli od siebie amerykański chmiel.

Informacje ogólna:
Piwo: Ring Your Mother
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - we współpracy z browarami z Holandii
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery, Oedipus Brewing i Rooie Dop
Styl: amerykańskie barleywine
Alkohol: 9,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 24 lutego 2015 r.
Cena: 19,45 zł (29,47 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Klasyczna etykieta Buxton, Holendrzy nie dołożyli nic od siebie i dopóki nie sięgnąłem po to piwo - a stało sobie u mnie, przyznam, jakieś pół roku - byłem pewien, że to indywidualna robota Anglików. Bardzo ładnie.
8,5/10

Barwa
Bursztyn i bardzo nietypowe, drobinkowe zmętnienie - ładne, oryginalne.
3,5/5

Piana
Bez rewelacji; niezbyt obfita, średnio gęsta, najlepiej jest z trwałością, choć też daleko ideału.
3/5

Zapach
Tak daleko od milda, jak się da - przypomina coś pomiędzy amerykańskim barleywine a imperialnym IPA; najpierw dominuje skondensowany nowofalowy chmiel na potężnej słodyczą podbudowie słodowej. Odczucie chmielowe jest dalekie od ideału, trochę łodygowe, natomiast na słodowym tle wypada już nawet nieźle, a potem słodowość coraz bardziej przeważa, wprowadza efektowne nuty karmelowe i biszkoptowe i jest już świetnie. Daleki od doskonałego, ale bardzo fajny aromat.
8,5/10

Smak
W ustach słód ma swoje najbardziej aktywne pięć minut, choć co prawda jest dalej bardzo chmielowo, to nasila się słodycz; po przełknięciu natomiast wkracza nieustępliwa, bardzo przyjemna, wysoka goryczka i finisz jest już totalnie chmielowy. Ciut za bardzo alkoholowe jak na mniej niż 10%, ale bardzo przyjemne i dostojne, takie nieustanne przeciąganie liny przez słód i chmiel.
8/10

Tekstura
Bez zarzutu - wysoka, ale nie za wysoka gęstość i niskie, ale nie za niskie wysycenie idealnie współpracują ze smakiem.
5/5

7.5/10

Proszę mi tu nie mydlić oczu, za dużo piw w życiu wypiłem - nie wiem, jak smakowało piwo z 1832 roku, ale dzięki potężnej ilości nowofalowego chmielu (przypominam, że piwo było uwarzone dziesięć miesięcy temu i mimo to chmiel dominuje) ten twór wyszedł jak ewidentne amerykańskie barleywine. Piwo bardzo dobre z plusem, ale jak na ten wybitny styl i jak na tę cenę to takie tam, do machnięcia ręką. Z dziesięciu piw Buxton, które piłem do tej pory, przebiło tylko dwie interpretacje berliner weisse - przy takim ekstrakcie jest to trochę zawód.

niedziela, 1 listopada 2015

Fuller's: Imperial Stout

Dzisiejsza degustacja to jeszcze pozostałość po ostatnim Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa, na którym miałem okazję dorwać parę nie lada piw, z czego wszystkie poza tym jednym już zrecenzowałem. Do browaru Fuller's podchodziłem na blogu dwa razy - niedawno oczarował mnie genialnym barley wine, a w czasach nieomal starożytnych, na początku działania bloga, dwa i pół roku temu - niewiele mniej znakomitym premium bitterem. Dziś szansa na trzecie piwo wybitne, bo przede mną stout imperialny. Wydawało się, że Vintage Ale to crème de la crème browaru, a tu pyk - RIS za cenę 50 zł. Nie wiem, czy info pt. "limited edition" to prawda, czy ściema, ale na pewno nie jest to piwo szeroko dostępne.

Informacje ogólne:
Piwo: Imperial Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: stout imperialny
Alkohol: 10,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do końca 2024 r.
Cena: 50 zł

Opakowanie
Jedno z trzech najpiękniej opakowanych piw, jakie spotkałem. Nie dość, że wspaniałe pudełko, to jeszcze butelka o przyciągającym kształcie, grawerowana i z doskonałą etykietą. I podpis głównego piwowara.
10/10
Barwa
Nieprzenikniona czerń.
5/5

Piana
Bardzo gęsta, dość obfita zwłaszcza jak na taki woltaż, utrzymuje się dość długo.
3,5/5
 
Zapach
Obłędna intensyfikacja ciemnego słodu z wyczuwalną szczyptą nowofalowego chmielu przechodzi w aromaty kawowe, palone, lukrecjowe, jest i szczypta czekolady oraz szlachetnego alkoholu; niesamowicie intensywny, genialny no i tyle, choć do ideału zabrakło mi jeszcze tego czegoś ekstra.
9,5/10
 
Smak
Orzechy, czekolada, spalenizna, tytoń, popiół, drewno, likier kawowy - o rany, niesamowite wrażenia. Do tego doskonały balans nut słodkich i wytrawnych, wyważona goryczka. Nie jest idealne (życzyłbym sobie odrobinę mniej chmielu, a więcej słodu na finiszu), ale rewelacyjne.
9/10

Tekstura
Przyjemna gęstość, minimalnie za wysokie wysycenie. 
4,5/5

8.5/10

I w smaku, i w zapachu zabrakło tego czegoś do ideału, ale cóż - tak, to kolejne wybitne piwo od Fuller'sa, trzecie na trzy. A czy warte 50 złotych? Niespecjalnie. Jeśli chcecie się szarpnąć na któreś z tych drogich i ekskluzywnych piw londyńskiego browaru, to bierzcie Vintage Ale, a RISa kupcie i tańszego, i lepszego - nie takie trudne to już dzisiaj.

niedziela, 6 września 2015

Fuller's: Vintage Ale 2013

Vintage Ale z londyńskiego Fuller's Brewery to wielki klasyk, choć dopiero niedawno dowiedziałem się, że jest to raczej klasyczna seria - piwo warzone jest tylko raz w roku i choć za każdym razem jest tak samo mocne, to receptura nie jest powtarzalna, różni się przede wszystkim chmieleniem. Edycja z 2013 roku, która wpadła mi w ręce siedemnasta w historii browaru, uwarzona została na chmielach Goldings, Sovereign, Challenger i Admiral oraz jęczmieniu ozimym.

Informacje ogólne:
Piwo: Vintage Ale 2013
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: angielskie barleywine
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: z 2013 r. (do 31.12.2023 r.)
Cena: 29,90 zł

Opakowanie
Najładniej opakowane piwo obok Riserva Teo Musso Terre 2010 z Baladin. Trochę bardziej oldskulowo, co najmniej równie pięknie. Wspaniałe, kartonowe pudełko, butelka o genialnym kształcie, pokryta grawerunkami, no i mistrzowska, skrajnie elegancka etykieta, do tego sporo informacji o piwie na kontrze, podpis piwowara, numer butelki, firmowy kapsel - lepiej się nie da, można tylko równie dobrze.
10/10

Barwa
Ciemny bursztyn, nieśmiało zahaczający o miedź, lekkie zmętnienie, bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Obfita i dość gęsta, trochę gorzej z trwałością, już po kilku minutach mamy pierwsze dziury.
3/5

Zapach
Wspaniały, niezmiernie intensywny splot słodu i chmielu z przewagą tego pierwszego: od słodu dostajemy esencjonalne nuty karmelowe, toffi, rodzynkowe, wiśniowe, jabłkowe i po prostu czysto winne; do tej niezwykłej dostojności dołącza ziołowo-owocowy (ale nie cytrusowy) chmiel - ciężko właściwie rozsądzić co do niektórych nut, czy pochodzą od słodu, czy od chmielu, ale jedno jest pewne - aromat to genialny.
9,5/10

Smak
Nie mniej cudowne uderzenie niż w zapachu - słód gra swoją symfonię, do nut owocowych, karmelowych i winnych dochodzą jeszcze eleganckie akcenty ziemiste, nawet subtelnie popiołowe, bardziej wytrawne; chmiel sprowadza się głównie do idealnej, ziołowej goryczki, wysokiej, ale ani myślącej wychodzić przed szereg. Poza tym, że przepyszne, to piwo jest w samym smaku bardzo dostojne, eleganckie, złożone (na finiszu przypomina whisky!), zasłużyło na swoje opakowanie.
9,5/10

Tekstura
Bez zarzutu, idealne, stonowane wysycenie i przyjemna gęstość.
5/5

9.0/10

Genialne piwo. Dochodziły mnie już słuchy, że jest nudne (sic!), niczego nie urywa, przecenione - rozumiem, że może kogoś nie porwać, nie smakować wprost, ale o nudzie mogą mówić chyba tylko osoby, których horyzonty zaczynają się od 70 IBU. Elegancja w każdym calu, chciałoby się rzec. 

sobota, 22 sierpnia 2015

Meantime: London Stout

Piwo bardziej konfundujące, niż się wydaje. Meantime postanowił odtworzyć w miarę współczesnych warunków tzw. stout portery, znane w Anglii w XIX wieku, warzone w przeciwieństwie do irlandzkich dry stoutów bez palonego jęczmienia, fermentowane w dość niskich temperaturach i lagerowane. Efekt: niektórzy uznają je za stout, inni za schwarzbiera (sic!), a ja uznam je chyba za... porter angielski, brown porter, ale to jeszcze rozsądzę po degustacji.

Informacje ogólne:
Piwo: Raspberry Wheat
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Meantime Brewing Company
Styl: brown porter
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 12.06.2016 r.
Cena: 15,50 zł

Opakowanie
Jeszcze jeden (czwarty już!) kształt butelki Meantime i co najmniej trzeci wspaniały. Do tego jak zawsze piękna etykieta, tylko krawatka krzywo naklejona i kapsel goły, nie wiedzieć czemu.
9/10
 
Barwa
Przepiękny rubin pod mocnym światłem, bez światła czerń - no porter jak nic, a poza tym to wspaniale się prezentuje.
5/5
 
Piana
Dość obfita, wyśmienicie gęsta, niemal w całości pokrywa taflę do końca, bliska ideału.
4,5/5
 
Zapach
No porter no - ciemny słód, ale mało nut palonych, raczej czekolada, prażone orzechy, owoce, głównie wiśnie, może śliwki - przyjemny, zwłaszcza orzechy z czasem robią spore wrażenie, jakkolwiek trochę asekurancki i leciutko metaliczny.
6,5/10
 

Smak
Trochę jak brakujące ogniwo między brown ale a brown porterem - trochę czekolady, nawet mlecznej, ale i trochę ziemistości, ciemnej karmelowości, orzechów, prostej, z lekka popiołowej słodowości typowej dla angielskich ale, właściwie zero nut palonych - takie dość surowe piwo, acz może właśnie dzięki temu wręcz kosmicznie pijalne, do picia na hausty. Poza tym po prostu bardzo smaczne. Podobnie jak w zapachu, leciuśko metaliczne.
7/10
 
Tekstura
Minimalnie za wysoki gaz.
4,5/5

6.0/10
 
Zdecydowanie nie jest to stout, ani tym bardziej schwarzbier, jak chciałby ratebeer. Bliżej od tych dwóch mu już do angielskiego brown ale, ja zaś zostanę przy swoim i nazwę je brown porterem (w gruncie rzeczy jest takim brown-ale'ującym brown porterem, niech żyje ekwilibrystyka stylowa). Swoją drogą, mimo paradoksalnej nazwy, piwo jest dobrym materiałem poznawczym dla osób, które nieopatrznie zrównują ze sobą stouty i portery. Cenna lekcja, rzekłbym, no a nie licząc walorów edukacyjnych to piwo niewarte uwagi przy tej cenie.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Meantime: Raspberry Wheat

Tegoroczne upały są tak koszmarne, że nawet ja, generalnie nieprzywiązujący wagi do pory roku przy wyborze stylu piwa i z lubością pijący w lipcu i sierpniu RISy i portery bałtyckie, spasowałem i postanowiłem, że dopóki to piekło się nie skończy, to piję tylko piwa lekkie, a przynajmniej nieciężkie (w momencie publikacji tej recenzji robi się już co prawda wreszcie ludzko). Sięgnąłem na początek po oczekujące już trochę na mnie piwo z Meantime, dla którego bazą był american wheat, ale tylko bazą, bo ostatecznie trzeba to bez ogródek nazwać piwem smakowym, konkretnie owocowym, a jeszcze konkretniej malinowym. Jako takie było strasznie drogie, ale kocham Meantime i nie zamierzam odpuszczać żadnego ich piwa, bo nie za wiele się ich w Polsce pojawia.

Informacje ogólne:
Piwo: Raspberry Wheat
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Meantime Brewing Company
Styl: malinowe
Dodatki: maliny
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 25.01.2016 r.
Cena: 13,90 zł (21,06 zł za 0,5 l)

Opakowanie
To samo perfekcyjne opakowanie co na kilku poprzednich piwach z Meantime, jakie piłem.
10/10

 
Barwa
Jasnobursztynowe, maliny wprowadziły ledwo dostrzegalny akcent nietypowej dla słodu czerwieni; najpierw całkiem klarowne, po dolaniu drugiej porcji całkowicie mętne - w tym pierwszym wydaniu ładne, w tym drugim świetne.
4/5

Piana
Tworzy się całkiem obfita, ale znika z sykiem do całkowitego zera w dosłownie kilka sekund - przykry widok.
0,5/5

Zapach
Sympatyczne połączenie słodkich owoców (niekoniecznie malin), karmelu i słodu - prosty zapach, niespecjalnie wyszukany, ale całkiem przyjemny.
6/10
Smak
Tu maliny trochę bardziej się narzucają, a to za sprawą ich charakterystycznej kwaśności, która daje dobry balans dla niemal syropowej (pod względem charakteru, nie intensywności) słodyczy, a także wprowadza cierpką nutę na finiszu - piwo zdominowane jest przez owoce, ale pojawia się też akcent słodowy; bardzo sympatyczne, orzeźwiające i zrobione z głową, nieprzesłodzone, dobrze zbalansowane, bardzo dobre piwo owocowe.
7,5/10

Tekstura
Dobrze dopasowane, wysokie wysycenie, może tylko odrobinę za wysokie.
4,5/5

6.5/10

Dobre piwo owocowe, jest zdominowane przez maliny, ale jednocześnie zachowało charakterek. Przy tej cenie natomiast ciężko je polecić.

piątek, 14 sierpnia 2015

Meantime: Coffee Porter

Dawno, dawno temu, już ponad dwa lata, miałem okazję pić pierwsze w życiu piwo z browaru Meantime z Londynu, którym to piwem był czekoladowy porter. Mówiąc zwięźle, zachwycił mnie. Dziś można odnieść wrażenie, że co trzecie piwo rzemieślnicze jest wyposażone w jakiś niepiwny dodatek, ale dwa lata temu było to jeszcze stosunkowo egzotyczne zjawisko (nie licząc piw smakowych, to jest totalnie zdominowanych przez ów dodatek). Dziś może przypomni mi się tamta degustacja, bo na tapecie piwo stosunkowo podobne - porter kawowy.

Informacje ogólne:
Piwo: Coffee Porter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Meantime Brewing Company
Styl: porter kawowy
Dodatki: kawa
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.05.2016 r.
Cena: 14,80 zł (22,42 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Ta sama genialna butelka i etykieta, których nie widziałem już od 2013 roku, cudeńko.
10/10

 
Barwa
Dość jasne nawet jak na porter (który, jak wiadomo, nie powinien być czarny) - bardzo ładne, rubinowo-brązowe, świetliste, klarowne.
4,5/5

Piana
Doskonała, obfita, o cudownej, kremowej gęstości, beżowa, oblepia szkło, utrzymuje się do samego końca.
5/5

Zapach
Piękna symfonia - mocno palona kawa, czekolada, orzechy, wanilia nawet, jednocześnie nie zatraca swojej porterowej tożsamości, jest ciemny słód, jest nawet śliwka w czekoladzie - dodatek kawy jest bardzo wyraźny, ale nie zdominował zapachu, ostatecznie blisko ideału.
9,5/10
Smak
Kremowo, gładko, jest sporo nut kawowo-palonych, ale tu bardziej czekoladowo, porterowo, słodko, jakby czekoladka o smaku kawy, początek każdego łyku niczym przegryzienie ziarna kakaa, ba, gdyby ktoś mi powiedział, że jest tu laktoza, to bym uwierzył; znakomite piwo-deser, i to deser zrobiony z głową, nie zasypany cukrem. No dobra, lekko obniżyłbym słodycz albo podbił goryczkę, ale tylko lekko.
9/10

Tekstura
Wysycenie jest jedynym problemem tego piwa, znacznie za niskie, właściwie ledwo obecne - generalnie niskie wysycenie pasuje do tego piwa, bo jest dość gęste, kremowe, ale tutaj przegięto w drugą stronę i już lekko zahacza o płaskość przez ten niedobór gazu.
2/5

8.0/10

No proszę. W Meantime naprawdę wiedzą, jak warzyć piwo i jak operować dodatkami. Czekoladowy porter trochę bardziej mi podszedł, ale kawowy też jest wybitnym trunkiem. To chyba nie przypadek. Po Buxton Brewery londyńczyków mogę już oficjalnie nazwać moim drugim ulubionym angielskim browarem, a konkurencja ogromna.

czwartek, 23 lipca 2015

Buxton: Nth Cloud

Moje dziesiąte piwo z Buxton Brewery to imperialne IPA na Simcoe i Mosaicu. Ciemne IIPA z tego browaru było fantastyczne i mam nadzieję, że również jasne mnie rozwali. Ciekawostką jest fakt, że mój egzemplarz został zabutelkowany w ostatnim dniu ubiegłego roku.

Informacje ogólna:
Piwo: Nth Cloud
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 31.12.2014 r. (do 31.12.2015 r.)
Cena: 15,95 zł (24,17 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Kolejna odsłona standardowego stylu etykiety Buxton.
8,5/10 


 
 
Barwa
Piękny, lekko zamglony, ale świetlisty pomarańcz, świetne.
4,5/5

Piana
Rewelacyjnie gęsta i obfita, genialnie oblepia szkło, niemal w całości utrzymuje się do końca, prawie idealna.
4,5/5

Zapach
Piękne nuty owoców cytrusowych i tropikalnych - pomarańcza, liczi, mango, grejpfrut, do tego ostrzejsze nuty żywiczne i trochę trawiastych, bardzo ładny popis chmielu, natomiast zastrzeżenia można mieć do intensywności, nawet znaczne.
8/10


Smak
W smaku nie ma już mowy o niedoborze intensywności, piwo daje świetny balans intensywnej, chmielowej goryczki ze słodową, słodką, odrobinę karmelową kontrą, ogólnie wypada nawet słodko przez słodkoowocowe oblicze chmielu; niezwykle przyjemne piwo, dopracowane, co prawda jak na styl nie jest jakieś rozbrajające, ale na próżno szukać w nim fałszywej nuty.
8,5/10

Tekstura
Opuściłbym wysycenie o pół stopnia.
4,5/5

7.5/10

Jest to jedno ze słabszych piw z Buxton, jakie piłem (co już dużo mówi o tym wybitnym browarze), a w natłoku dużo lepszych IIPA mocno przepada, ale przede wszystkim to kolejny świetny produkt tych niebywale niezawodnych Anglików. Myślę, że druga dziesiątka ich piw jest formalnością.

sobota, 18 lipca 2015

Brew By Numbers: 01 | 10

Kolejny browar rzemieślniczy z Anglii, kolejny z Londynu. Został założony oficjalnie pod koniec 2012 roku przez dwójkę przyjaciół, którzy poznali się na górskim tourze rowerowym po Azji, by niedługo razem skonstruować minibrowar z różnych nieprzeznaczonych pierwotnie do warzenia piwa urządzeń. Mają bliską memu sercu koncepcję nazywania swoich piw - każda nazwa to dwie liczby, pierwsza oznaczająca ogólny styl piwa, a druga - numer wariacji na jego temat. Co ciekawe, specjalizują się w saisonach (ewenement poza Belgią i Francją chyba) - popełnili już trzynaście wariacji na temat tego stylu. Mnie dostała się dziesiąta, czyli akurat... klasyczny saison (pozostałe są nowofalowo chmielone lub wzbogacane nietypowymi dla stylu przyprawami). 

Informacje ogólne:
Piwo: 01 | 10
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Brew By Numbers
Styl: saison
Dodatki: przyprawy
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 23 grudnia 2014 r. (do 23.12.2015 r.)
Cena: 18,60 zł (28,18 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Bardzo ładne, ascetyczne, wręcz matematyczne etykiety. Przypominają trochę De Molena, którego styl ubóstwiam - nie aż tak genialne, ale też trafiają do mojego wzroku. Goły kapsel.
9/10 
 
Barwa
Jasnozłote, cytrynowe, bardzo sympatycznie zamglone, a do tego burza ulatującego gazu - piękne.
4,5/5

Piana
Wybitnie obfita, trochę słabiej z gęstością, ale utrzymuje się prawie do samego końca.
4,5/5

Zapach
Ostry, mocno fenolowy, gryzący w przyjemny, belgijski sposób; do tego subtelne nuty rustykalne, konkretna dawka orzeźwiającej, wyraźnie cierpkiej cytrusowości, w końcu lekko ziemista, a lekko biszkoptowa słodowość - aromat kompletny, bardzo intensywny, złożony i piękny, majstersztyk.
9,5/10

Smak
W smaku nie jest aż tak wybitnie, ale przenosi wiele zalet z aromatu - dalej dość ostro, fenolowo, przyprawowo, lekko pieprznie właściwie, dalej udziela się przyjemna, ziemista (tu również lekko chlebowa) słodowość i cierpkość a la skórka cytrusowa, brakuje może trochę klasycznych dla stylu, wyraźniejszych nut wiejskich, ale i tak jest to świetne, bardzo smaczne, pełne i orzeźwiające zarazem piwo.
8,5/10

Tekstura
Najsłabszy punkt programu - jest bardzo okej, ale wysycenie jednak zbiłbym tak dość konkretnie.
3,5/5

8.0/10

O rany, kolejny świetny angielski browar? To się zaczyna robić męczące, wypadałoby im wszystkim regularnie dawać kolejne możliwości popisu, a powoli przestaję je wszystkie pamiętać. Nie no, absolutnie klasowy saison, BBN faktycznie są mistrzami w tym temacie. Chętnie sięgnę po inne wariacje jak i inne style.

wtorek, 14 lipca 2015

Buxton: Rain Shadow

Z ekscytacją czekałem na tę degustację, jako że Buxton Brewery to jeden z moich ulubionych browarów świata, a stout imperialny - jeden z ulubionych stylów piwa. Choć gdy to piszę, temperatura powietrza sprzyja bardziej grodziskiemu niż RISowi, nie zamierzam czekać na chłodniejszą okazję. Buxton jak to Buxton niewiele zdradza na temat swojego piwa - napisali tylko, że receptura powstawała osiem miesięcy w akompaniamencie licznych poprawek - więc pozostaje mi otworzyć butelkę.

Informacje ogólna:
Piwo: Rain Shadow
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: stout imperialny
Alkohol: 11,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 03.09.2014 r. (do 03.09.2024 r.)
Cena: 21,10 zł (31,97 zł za 0,5 l) 

Opakowanie
Etykieta z typowym szablonem browaru, ale dużo ładniejsza od wszystkich poprzednich dzięki genialnej kolorystyce, która mówi jasno i czytelnie, że w środku butelki czai się RIS i nie trzeba nawet tego sprawdzać.
8/10

Barwa
Nieprzejrzyście czarne, a jakże.
5/5

Piana
Bardzo dobra - zadziwiająco obfita, genialnie wprost gęsta, w dodatku o przepięknym kolorze cukru trzcinowego i pięknie oblepia szkło, nie utrzymuje się do samego końca w całości, ale pozostawia tłusty pierścień.
4/5

Zapach
Wspaniale intensywny, gęsty aromat wszelkich nut ciemnosłodowych: na pierwszym planie nuty kawowe, ostro palone, ale zaraz za nimi wyrasta czekolada - właściwie nie, nie ma planów, wszystko zlewa się w jedną, genialną całość, czekoladową kawę z dodatkiem wanilii - rewelacyjny zapach.
9,5/10
Smak
W smaku nie zwalnia: podobnie jak w zapachu, silny napór połączonych sił strony wytrawnej, kawowej, palonej, ze słodką - kakaową, kremową; do tego dochodzi wysoka jak na styl przystało goryczka, ale - jak również na styl przystało - mimo swojej wysokości nie gra pierwszych skrzypiec, a doskonale zlewa się z symfonią słodu; intensywny, mocno palony finisz z subtelnymi wstawkami ziołowego chmielu; absolutnie wyśmienite piwo, któremu nic się nie da zarzucić, zabrakło mi "tego czegoś" do wystawienia najwyższej noty, ale było blisko.
9,5/10

W teksturze cudownie gęste, aksamitne, natomiast wysycenie jest nieco za wysokie i to jedyna rzecz, do jakiej można się w ogóle w tym piwie przyczepić.
4/5

9.0/10 

Ach, Buxton. Nie mogli zawieść. Właściwie jest to niemal perfekcyjny RIS, naprawdę jedyne, do czego można się doczepić, to odrobinkę za duży gaz. Zarówno jednak w zapachu, jak i w smaku, zabrakło mi "czegoś więcej", to znaczy więcej niż perfekcyjnego, skutkiem czego jednak Rain Shadow poddaje się kilku RISom, jakie piłem. Ale nie no, piwo fenomenalne i mogę już stwierdzić na pewno, że Buxton to po BrewDogu, Pincie i Mikkellerze to mój czwarty ulubiony browar/inicjatywa rzemieślnicz.