Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stout żytni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stout żytni. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 października 2017

Carlow & Pinta: O'Hara's Lublin to Dublin 2017

Tylko pierwsza edycja LtD, z 2014 roku, była dla mnie satysfakcjonująca, ale za to tak bardzo, że nie jestem w stanie odpuszczać kolejnych, mimo że 2015 rozczarowała, a 2016 nie wyróżniła się. Tym razem Pinta wraz z irlandzkim Carlow uwarzyła stout żytni.

Informacje ogólne:
Piwo: O'Hara's Lublin to Dublin 2017
Kraj: Irlandia - warzone we współpracy z polskim browarem kontraktowym
Prowincja: Leinster
Miasto: Carlow
Browar: Carlow Brewing Company i Pinta
Styl: stout żytni
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 20.02.2016 r.
Cena: 12,95 zł

Opakowanie
Wyjątkowo ładna wariacja kolorystyczna na temat tego samego od trzech lat wzoru.
8,5/10


Barwa
Zasadniczo czarne, chociaż u nasady szkła przebłyski ciemnobrązowe, a nawet rubinowe są dość wyraźne.
4,5/5

Piana
Spektakularna, idealna.
5/5

Zapach
Bardzo intensywny, "gęsty" zapach ciemnego słodu: przede wszystkim takie bezpośrednie palone ziarno, a dopiero dalej wchodzi kawa, kakao. Nie jest bardzo złożony ani wysublimowany, ale przyjemny i intensywny.
7,5/10

Smak
Tu już trochę mniej przekonujący. Częściowo przenosi się ciężar ciemnych słodów z aromatu, ale częściowo mamy ciężar alkoholowy, co jeszcze w połączeniu ze średnio szlachetną goryczką nie gra za dobrze. Rezultat to wcale nie taki pełny smak, jakiego można się było spodziewać. Mimo wszystko to smaczne piwo, szczególnie finisz może się podobać, ale trochę toporne.
6/10

Tekstura
Fajna gęstość, ale wobec tego mniej wysycenia poproszę.
4/5

6.0/10

Moim zdaniem zdecydowanie najsłabsza edycja kooperacji. Spoko piwo do jednorazowego wypicia bez przesadnej kontemplacji walorów smakowych. To bardzo mało jak na Pintę. Oddajcie mi moje Lublin to Dublin z 2014 roku...

czwartek, 5 listopada 2015

Pracownia Piwa: 6 Joseph's Street

W krótkim czasie recenzuję już piąte piwo z Pracowni. To zapowiada się najciekawiej z dotychczasowych - bardzo lubię stouty i bardzo lubię piwa z żytem. Jedynym stoutem żytnim, jaki piłem do tej pory, był McStout z Browaru Mason, który był jeszcze przy okazji wędzony i wypadł bardzo smacznie.

Informacje ogólne:
Piwo: 6 Joseph's Street
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: stout żytni
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.11.2015 r.
Cena: 7,10 zł (10,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak można było się domyślić, etykiety Pracowni odrobinę lepiej prezentują się na tle piwa czarnego.
7/10


 
Barwa
Czarne, lekki prześwit rubinowy u podstawy szkła, bardzo ładne.
4,5/5
 
Piana
Potwornie obfita i nieziemsko trwała - jak się okaże, to wynik potężnego przegazowania, no ale prezentuje się idealnie.
5/5
 
Zapach
Świetna ofensywa intensywnego, ciemnego słodu - rządzą nuty palone, czekoladowe, niemalże piernikowe, w tle trochę ziołowego chmielu; bardzo udany, choć trochę większa intensywność by nie zawadziła.
8/10

Smak
Tu już bardzo intensywnie, zarówno bardziej esencjonalnie zachowują się ciemne słody (wspaniały splot kawy i czekolady) jak i chmiel zaczyna się wprost wyrywać przed szereg i daje bardzo wysoką, pikantną goryczkę, która może tylko trochę za bardzo zasłania stronę słodową - bardzo dobre piwo, tylko mniej chmielu bym sypnął.
8/10

Tekstura
Tak jak wszystkie butelkowe piwa Pracowni, jest przesycone, ale tutaj to już na poziomie zupełnie nieakceptowalnym - okropne przegazowanie, przeszkadzające w degustacji.
0/5

6.5/10

Problem Pracowni z nagazowaniem ich piw butelkowanych jest już oczywisty. Pięć piw, pięć razy przegazowanie, ale tu już dramatyczne. Potrząsnąłem bardzo lekko parę razy butelką, w której została mi gdzieś jedna piąta piwa i momentalnie cała butelka wypełniła się pianą! Wypiję jeszcze ostatnie piwo z Pracowni, które kupiłem, i dam sobie z nimi spokój na parę miesięcy, żeby ogarnęli ten problem. A piwo bardzo dobre, ale nawet z nienagannym wysyceniem byłoby poniżej oczekiwań, jakie uformowały się we mnie na podstawie recenzji innych osób.

sobota, 17 stycznia 2015

Mason (Tarczyn): McStout

Dziś piwo uwarzone przez jednoosobowy browar kontraktowy Marcina Chmielarza, znanego w internetowym światku piwnym jako Mason. Inicjatywa, póki co, na bardzo małą skalę, a piwa warzone w wybitnie mało popularnym browarze Tarczyn, który produkuje jedynie piwo o dość jednoznacznej nazwie Rysy Mocne Eksportowe. Mocny kontrast z dzisiejszym trunkiem, które określone jest jako mocno chmielony, żytni, wędzony torfem stout. Brzmi super.

Informacje ogólne:
Piwo: McStout
Kraj: Polska    
Województwo: mazowieckie
Miasto: Tarczyn
Browar: Tarczyn (Mason)
Styl: wędzony stout żytni
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: do 05.03.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta, jaka jest, każdy widzi. A jakby nie widział, to powiem - no kiepska po prostu, w dodatku trochę krzywo naklejona i trochę podarta. Nadrabia za to zawartością merytoryczną kontry: pełny skład, rekomendacje kulinarne, napisana z humorem. Goły kapsel, o co ciężko się czepiać.
5/10

Barwa
Czarne, bardzo mocne światło ujawnia jakiś tam brąz u nasady szklanki - piękne. 
5/5

Piana
Pozostawia wiele do życzenia co do obfitości, choć nie jest źle, gęstość niezła, ładnie oblepia szkło, ale utrzymuje się dość krótko.
2/5

Zapach
Dominują typowe, palone nuty porządnego stoutu, intensywne i przyjemne, a poza tym wszystkiego po trochu - troszkę amerykańskiego chmielu, troszkę wędzonki, trochę takiej bardzo przyjemnej, karmelowo-ciastkowej słodyczy - dość słodki aromat, co z czasem nieco się zmienia, bo torf zyskuje sobie coraz więcej przestrzeni; bardzo dobry, życzyłbym sobie większej intensywności. 
8/10
Smak
W smaku zaczyna się zupełnie jak stout mleczny, naprawdę tak mocno, że zacząłem szukać w składzie laktozy; następnie mamy zupełny kontrast, mocną, chmielową, ziołową goryczkę, ta zaś łączy się z torfem; w pierwszych łykach po tym naporze słodyczy wchodzi dość wyraźna metaliczność, która jeszcze się potem trochę pałęta po finiszu, ale na szczęście z każdym łykiem spada, w końcu do zera; piwo bardzo złożone, wręcz nieprzewidywalne, nawet nieco dziwne; to zderzenie słodyczy (całkiem być może, że żyto maczało w niej palce) z twardą goryczką daje - co trochę zaskakuje - idealny niemal balans, który przekłada się na ogromną pijalność przy jednoczesnej niezwykłej jak na małą moc intensywności doznań - świetne piwo, nie jest może jakieś ekstremalnie wyśmienite, ale ta niezwykła złożoność czyni je wręcz magicznym. 
8,5/10

Tekstura
Na wysycenie w ogóle nie zwróciłem uwagi, dopóki nie musiałem o teksturze czegoś napisać - jest idealna.
5/5

7.5/10

Bardzo, bardzo interesujący stout, zupełnie nietypowy i niezwykle barwny - na życie, chmielu i wędzonce się nie skończyło. Poszerza horyzonty, można powiedzieć, choć miało potencjał na coś wybitnego, aspekt wizualny też trochę zawiódł. Tak czy inaczej chętnie dam drugą szansę Masonowi.