Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brouwerij Lindemans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brouwerij Lindemans. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 grudnia 2017

Lindemans: Oude Gueuze Cuvée René Special Blend 2010

Do Brouwerij Lindemans, choć Cantillon i 3 Fonteinen cenię bez porównania wyżej, ciężko mi nie mieć dużego sentymentu. To ich oude gueuze wprowadziło mnie - bardzo boleśnie wtedy zresztą - w magiczny świat spontanicznej fermentacji. Oto przede mną najlepiej oceniane piwo z tego browaru, specjalna edycja ich oude gueuze, mieszanka 4-letniego i świeżego lambika, zabutelkowana w 2014 roku, w sprzedaży od 2015 w nakładzie ledwie 15 tysięcy butelek.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Gueuze Cuvée René Special Blend 2010
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Styl: gueuze
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: zabutelkowana w czerwcu 2014 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Chyba najładniej opakowany lambik, z jakim się spotkałem. Wzór z etykiet Cuvée René, ale nie na etykiecie, lecz malowany na butelce.
10/10

 
Barwa
Lekko zmętnione złoto, burza gazu.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita, ale niezbyt drobna i dość szybko ginie.
3,5/5
 
Zapach
Bardzo intensywny, bardzo dziki, ale i elegancki - cytryna, funk, ziemistość, stajnia, skóra, mokre siano, piwnica.
9/10
 
Smak
Równie intensywny co aromat - do wyżej wspomnianych walorów dochodzi o dziwo łagodna i krótka, niemęcząca kwaśność, bogata mineralność, szlachetna cierpkość, potężna rześkość. Takie wytrawne, eleganckie, na swój sposób "czyste" gueuze. 
9/10

Tekstura
Troszkę za dużo gazu.
4,5/5 

8.5/10

Tak, sądzę że to zdecydowanie chef d'oeuvre browaru - dopiero wraz z wypuszczeniem tego piwa Lindemans zaczął się naprawdę LICZYĆ. Oczywiście wciąż nie jest to poziom najwybitniejszych gueuze z 3F, ale kolejne miejsce po nich.

czwartek, 29 grudnia 2016

Tilquin: Oude Quetsche Tilquin à l'Ancienne

Prowadzę bloga od prawie czterech lat, a po raz pierwszy spotykam się z piwem, którego pierwsze autorstwo należy się podmiotowi, nie będącemu ani browarem fizycznym, ani browarem kontraktowym. Zakład Tilquin to jedna z nielicznych w Belgii "gueuzerie", czyli "gueze'owni", "mieszalni gueuze". Tilquin nie warzy piwa - kupuje świeżo uwarzone brzeczki od belgijskich browarów produkujących lambiki (konkretnie z Boon, Cantillon, Girardin i Lindemans), następnie wedle uznania wciska je na fermentację i leżakowanie do dębowych beczek, dodaje owoców i robi co tam jeszcze chce. Zdecydowanie mocniej zatem przykłada rękę do ostatecznego obrazu piwa od browarów, które je uwarzyły, ale mimo wszystko oddam faktycznym browarom ich honory. Oude Quetsche to lambik śliwkowy ze śliwkami odmiany Quetsche véritable d’Alsace, powstały z mieszanki rocznych i dwuletnich lambików (śliwki spędzają w nich cztery miesiące, 250 gramów na litr).

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Quetsche Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: lambik śliwkowy
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 03.02.2025 r. (rocznik 2014-2015)
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasyczna lambikowa butelka z korkiem i dość elegancką etykietą.
8/10


Barwa
Złote, lekko zmętnione, słup gazu. Ładne.
3,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, bardzo trwała.
4/5

Zapach
Bogaty świat brettanomyces: skóra, stajnia, dębowa beczka, bardzo wyczuwalna cierpkość, taniny. Owoców właściwie nie wyczuwam. Ostry, intensywny, agresywny, znakomity, bezkompromisowy aromat prawdziwego lambika.
9/10

Smak
W dalszym ciągu bardzo dzikie, ale jeszcze bardziej kwaśne. Potężna, przejmująca kwaśność przypominająca sok z cytryny, która to cytryna jest tu zresztą jedynym wyczuwalnym owocem, śliwek nie odnotowałem. Kwaśność, choć potężna, to nie jest za długa, finisz jest bardzo spokojnym piwo łączy więc w pewien sposób intensywność z lekkością. Świetne, ale jakby ta śliweczka jednak tu wkroczyła, to mogłoby być super.
8,5/10

Tekstura 
Minimalnie za mało gazu. 
4,5/5

8.0/10

Świetny lambik smakujący trochę bardziej jak gueuze niż jak lambik owocowy. Napaliłem się na te śliwki, praktycznie ich jednak nie wyczułem, no ale w lambikach bywa tak bardzo często. Gueuzerie to trochę ekscentryczne twory, ale jak widać mają jak najbardziej sens.

czwartek, 9 czerwca 2016

Lindemans & Mikkeller: SpontanBasil

Ciężko mi było nie kupić piwa pod tytułem "Lindemans i Mikkeller łączą się, by stworzyć bazyliowego lambika". Z najbardziej popularnym, choć zdecydowanie nie najlepszym producentem lambików, który mnie i wiele innych osób wprowadził w świat spontanicznej fermentacji, nie miałem do czynienia już bardzo długo, bo przez ponad dwa i pół roku. Na nazwę Lindemans mimo wszystko zawsze będę patrzył z uśmiechem pełnym wspomnień, więc cieszę się z powrotu.

Informacje ogólne:
Piwo: SpontanBasil
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans i Mikkeller
Styl: lambik bazyliowy
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z lutego 2015 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Wspaniałe. Okazała, bardzo elegancka w kształcie butelka, piękny, malowany wzór i ta sugestywna kolorystyka od góry do dołu. Z niczym nie dałoby się go pomylić. 
9,5/10
 

Barwa
Jasnozłote, dość klarowne, pięknie pracujący gaz. Ładne.
3,5/5

Piana
Bardzo obfita, o średniej gęstości. Utrzymuje się bardzo długo i genialnie oblepia szkło.
4,5/5
 
Zapach
Nie żartowali z tą bazylią, jest naprawdę intensywna, wręcz stanęła mi przed oczami dobra, włoska pizza. Drugi niuch i można już zauważyć, że jest tu i sporo charakteru lambika - klasyczna końska derka i wszelkie wiejskie tematy królują. Aromat jest bardzo specyficzny, ale połączenie okazuje się bardzo atrakcyjne, cholernie wyraziste. Burzliwe, a jednak dostojne.
9/10
Smak
Tu bazylia spuszcza z tonu i robi się z tego już bardziej klasyczny lambik z tłustą nutą tej przyprawy w tle. Kwas nie jest za mocny, wręcz delikatny, a już na pewno bardzo krótki, nie pozostaje go wiele na finiszu. Raczej stonowane jak na prawilnego lambika, ale nie zmienia to faktu, że bardzo przyjemne i ciekawe. Na finiszu trochę kwiatów.
8/10

Tekstura
Dość niskie jak na lambika wysycenie, co bardzo mi odpowiada, choć odrobinę bym go dodał.
4,5/5

7.5/10

Świetne i bardzo oryginalne piwo. Właściwie to trochę ciekawsze niż lepsze - jeśli chodzi o czystą przyjemność z picia to zdecydowanie nie warto płacić zań kilkudziesięciu złotych (i to bliżej stu niż dziesięciu), ale nietypowe doznania trochę to rekompensują.

czwartek, 31 października 2013

Lindemans: Gueuze Cuvée René

To dla mnie szokujące spostrzeżenie, ale archiwum nie kłamie: przez trzy i pół miesiąca nie wypiłem żadnego piwa z Belgii. Co więcej, ostatnio z tego kraju degustowałem standardowe Gueuze z Lindemans, a na dzisiejszy dzień zaplanowałem opisanie niejako wersji premium tego trunku. Owo Cuvée René to pierwszy lambik, którego piłem w życiu, w bardzo wczesnym etapie swojej przygody z piwem. Był to bez wątpienia największy szok, jakiego w jej trakcie doznałem. Teraz, gdy już niejednego lambika mam za sobą, zacieram ręce na myśl o tej butelce.

Informacje ogólne:
Piwo: Gueuze Cuvée René
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Produkowane od: brak danych
Styl: gueuze
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml

Opakowanie
Piękna, szampańska butelka z szampańską etykietą i korkiem, tak samo jak w przypadku krieka z tej edycji. Czysta elegancja, choć kriek przez kolorystykę robił trochę potężniejsze wrażenie. 
9,5/10



Barwa
Złote, bardzo mocno zmętnione, niebywale agresywnie ulatujący gaz, sporo mało ciekawie wyglądających kawałeczków drożdży; ogólnie jednak bardzo korzystne. 
4/5

Piana
Niemal natychmiast redukuje się do minimalnych pozostałości. 
0,5/5

Zapach
Bardzo kwaśny, wiejski - po prostu klasyka stylu, można się co najwyżej doczepić nieco do intensywności. 
9/10

Smak  
Odziwo dość ułożone, kwaśność oczywiście dominuje, ale nie jest przesadna; ma to swoje zalety, ale i wadę, bo pod spodem brakuje piwu trochę ciała. 
8,5/10

Tekstura
Ogromnie nagazowane, chociaż da się przeżyć.
2/5

7.5/10

Zdecydowanie lepsze, prawdziwsze gueuze od wersji standardowej, po prostu zgodne ze stylem. Chociaż nie jest dla mnie już tak ekstremalne, dla początkującego być musi, w związku z czym nie polecam tego piwa jako wprowadzenia do świata spontanicznej fermentacji - na pierwszy raz może lepiej zacząć z czymś dosładzanym.

środa, 17 lipca 2013

Lindemans: Gueuze

I jeszcze jeden, kolejny od Lindemans i ostatni na jakiś czas lambik. Tym razem gueuze.

Informacje ogólne:
Piwo: Gueuze
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Produkowane od: brak danych
Styl: gueuze
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 250 ml

Opakowanie
Butelka jest ładna, tym razem bez korka, ale i tak szampańska i elegancka. Etykieta już nie tak dobra jak w ostatnio opisywanych, a w dodatku zdradza, że lambik jest wbrew stylowi niestety dosładzany. 
8,5/10


Barwa
Bursztynowe, mnóstwo malutkich kawałków drożdży daje niecodzienne, ale mało zachęcające wrażenie. 
2,5/5

Piana
Gęsta i trwała, choć niewysoka.
4/5

Zapach
Na pierwszym planie pojawia się cukrowa słodycz, a dopiero na drugim kwaśno-wiejskie aromaty; daje to efekt najwyżej niezły, w dodatku jest mało intensywny. 
6,5/10

Smak
Lepiej, pije się je bardzo przyjemnie; jest wyraźnie dosładzane, przez co odbiega od stylu, ale słodycz raczej nie przeszkadza, choć odrobinę za bardzo reguluje kwaskowatość; nie przykrywa jednak niezłych nut piwnicznych. 
7/10

Tekstura
Wysycenie odrobinę zbyt duże, przez cukier zbyt kleiste, również odrobinę.
4/5

6.0/10

Najsłabszy lambik z dotychczasowych trzech. Ogólnie piwo smaczne, ale niczym nie powala, w dodatku miejsce cukru jest w faro, a nie gueuze. Można spróbować, ale ja wracać nie mam zamiaru.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Lindemans: Faro

Dziś degustuję kolejnego lambika, tym razem w bardzo rzadkim stylu faro (ratebeer ma w swojej bazie jedynie osiemnaście piw w tym gatunku, beeradvocate 15, w dodatku wiele z nich mało dostępnych i popularnych). Wersja Lindemans jest zdecydowanie najbardziej rozpowszechniona na świecie.

Informacje ogólne:
Piwo: Faro
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Produkowane od: brak danych
Styl: faro
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml

Opakowanie
Szampańska butelka z korkiem i ładną, elegancką etykietą.
9,5/10





Barwa
Dość ładny, ciemnobursztynowy kolor, któremu uroku dodaje szalejący gaz, w miarę dolewania pojawiają się drożdże i zmętnienie, co daje niezły efekt. 
4,5/5

Piana
Tworzy się niewysoka, umiarkowanie gęsta, ale w miarę trwała. 
3/5

Zapach
Udany, słodko-kwaśny, lekko winny i jabłkowy. 
8,5/10

Smak
Bardzo dobre - na pierwszym planie cukier karmelizowany, bardzo słodkie, ale dość dobrze balansuje w ten sposób posmaki kwaśne i piwniczne; nie idealnie, bo mógłby przykrywać je trochę delikatniej i mniej je dominować.
8,5/10

Tekstura
Wysycenie idealne, ale piwo daje za wysokie odczucie lepkości.
4/5

7.5/10

To kolejny bardzo dobry lambik od Lindemans. Dla niektórych będzie to z pewnością najlepszy styl z kanonu fermentacji spontanicznej z powodu przykrytej kwaśności; inni z kolei postawią go na samym końcu przez słodkość, a wręcz cukrowość.

piątek, 5 lipca 2013

Lindemans: Kriek Cuvée René

Są takie piwa, których się nie kupuje. Nie dlatego jednak, że są zbyt kiepskie (choć takie istnieją) ani dlatego, że są za drogie (i takie również można spotkać). Tych, o których mówię, się nie kupuje - bo je się po prostu dostaje. Za darmo. To oczywiście nie takie proste - trzeba mieć najpierw kogoś, kto nam je wręczy. I to już jest wyższa szkoła jazdy, bo ktoś taki to się trafia... praktycznie się nie trafia. A mi się jednak jakimś cudem udało i dlatego dzisiaj mogę degustować szampańską edycję krieka od słynnego Lindemans.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek Cuvée René
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Produkowane od: brak danych
Styl: kriek
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml

Opakowanie
Szampańska butelka z korkiem i wspaniałą etykietą. Po prostu nieskończona elegancja, która sprawia, że jeszcze przed degustacją mamy świadomość jej wyjątkowości. 
10/10



Barwa
Czerwony, krwisty kolor, bardzo mętne, widoczne kawałki drożdży, obłędnie musuje; genialne.
5/5

Piana
Tworzy się wysoka i pięknie różowa, ale niestety błyskawicznie redukuje, pozostaje jedynie piekielnie dynamicznie ulatujący gaz, który tworzy stale jej resztki.
1,5/5

Zapach
Kwaśny, winny, lekko (zbyt lekko) wiśniowy aromat, dominuje charakter lambika; ładny i bardzo intensywny.
8,5/10

Smak
Niebywale cierpkie, kwaśne, wykręca kubki smakowe; bardzo dostojne, skojarzenia ze szlachetnymi winami musującymi są aż nazbyt oczywiste - kwaśność jednak trochę za bardzo przykrywa pozostałe doznania i obniża pijalność.
8,5/10

Tekstura
Choć obłędnie wysycone, w ustach zachowuje się bardzo dobrze, tekstura w zasadzie bez zarzutu.
5/5

7.5/10

Bardzo dobry kriek, z jednej strony dobry wzór stylu, z drugiej pełen szlachetności, którą zapowiada butelka, traci jedynie dużo na pianie. Dziwaczny świat fermentacji spontanicznej nie ma chyba większych szans w rywalizacji z klasycznym ujęciem piwa, ale trzeba się z nim co najmniej zapoznać i warto robić to na tak wykwintnych przykładach jak ten.