Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brabancja Walońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brabancja Walońska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 grudnia 2017

Oude Mûre Tilquin à l'Ancienne

Podejście trzecie do zacnej lambikarni Tilquin. Był lambik śliwkowy, było gueuze, czas na odsłonę lambika której jeszcze nigdy nie spotkałem - lambik z jeżynami. Specjalnie się tym nie podniecam, bo śliwki były na granicy wyczuwalności i tu pewnie będzie podobnie, ale podniecam się spodziewaną bardzo wysoką jakością piwa.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Mûre Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: lambik jeżynowy
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 23.11.2025 r. (rocznik 2015-2016)
Cena: 56,30 zł (85,30 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Pięękne fiolety.
8,5/10


Barwa
Cudowna, czerwonawa, nieosiągalna za pomocą samego słodu.
5/5
 
Piana
Skromna, ale przyzwoita.
3/5
 
Zapach
Fantastyczne połączenie lambikowej klasyki - stajnia, siano, cytryna, mokra skóra - z intensywną owocowością, w której przewodzą maliny, jeżyny porzeczki jak najbardziej. Brakuje mi jakiejś kropki nad i, ale tylko kropki.
8,5/10
 
Smak
Nieco mniej zachwycający niż aromat - intensywnie cierpkie, kwaśne, owocowe, natomiast poskromione zostają nieco dzikie nuty typowego lambika.
8/10  
Tekstura
Więcej gazu bym chciał.
4,5/5

7.5/10

Bardzo dobry lambik, ale z tej lambikarni zdecydowanie najmniej mi zaimponował. W sumie nie jestem jakimś fanatykiem jeżyn - to raz, a dwa, że po prostu czysto lambikowe oblicze jest tu jakieś mniej udane. Piwo świetne, chociaż za tę cenę już trochę ciężko by je kupić drugi raz.

niedziela, 28 maja 2017

Oude Gueuze Tilquin à l'Ancienne

Lambik śliwkowy z Gueuzerie Tilquin był piwem świetnym, mimo że śliwek za bardzo czuć tam nie było. Co do gueuze z tej blendowni lambików mam zatem spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Gueuze Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: gueuze
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 12.11.2025 r. (rocznik 2015-2016)
Cena: brak danych

Opakowanie
Poza niuansami kolorystycznymi identyczne jak w przypadku Quetsche, łatwo pomylić.
8/10
 
Barwa
Mocno mętne, ciemne złoto.
3,5/5

Piana
Marna.
1,5/5

Zapach
Bardzo skórzany, trochę też taka mokra sierść konia, ostra dzikość, mocno wyczuwalna już tutaj kwaśność z minimalnymi wtrąceniami octowymi. Wszystko to przełamane lekką owocowością spod znaku białych winogron i jabłek. Znakomity, bezkompromisowy, klasyczny aromat gueuze.
9/10

Smak
Nie tylko kwaśne, cierpkie, ale też mocno wytrawne, kontra słodowa jest prawie żadna, co czyni piwo bardzo ostrym i wyrazistym. Mokre liście, skóra, cytryny, beczka.
8,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

8.0/10

Podobny poziom co Quetsche. Trochę niższy. Oba te piwa były świetnymi lambikami, do których nie da się przyczepić, ale też nie umieszczam ich w swoim panteonie kwachów. Tilquin nie podgryzł nawet Cantillon i 3 Fonteinen. 

czwartek, 29 grudnia 2016

Tilquin: Oude Quetsche Tilquin à l'Ancienne

Prowadzę bloga od prawie czterech lat, a po raz pierwszy spotykam się z piwem, którego pierwsze autorstwo należy się podmiotowi, nie będącemu ani browarem fizycznym, ani browarem kontraktowym. Zakład Tilquin to jedna z nielicznych w Belgii "gueuzerie", czyli "gueze'owni", "mieszalni gueuze". Tilquin nie warzy piwa - kupuje świeżo uwarzone brzeczki od belgijskich browarów produkujących lambiki (konkretnie z Boon, Cantillon, Girardin i Lindemans), następnie wedle uznania wciska je na fermentację i leżakowanie do dębowych beczek, dodaje owoców i robi co tam jeszcze chce. Zdecydowanie mocniej zatem przykłada rękę do ostatecznego obrazu piwa od browarów, które je uwarzyły, ale mimo wszystko oddam faktycznym browarom ich honory. Oude Quetsche to lambik śliwkowy ze śliwkami odmiany Quetsche véritable d’Alsace, powstały z mieszanki rocznych i dwuletnich lambików (śliwki spędzają w nich cztery miesiące, 250 gramów na litr).

Informacje ogólne:
Piwo: Oude Quetsche Tilquin à l'Ancienne
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Rebecq-Rognon
Browar: Gueuzerie Tilquin - stworzone z brzeczki uwarzonej przez Brouwerij Boon, Brasserie Cantillon, Brouwerij Girardin i Brouwerij Lindemans
Styl: lambik śliwkowy
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 03.02.2025 r. (rocznik 2014-2015)
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasyczna lambikowa butelka z korkiem i dość elegancką etykietą.
8/10


Barwa
Złote, lekko zmętnione, słup gazu. Ładne.
3,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, bardzo trwała.
4/5

Zapach
Bogaty świat brettanomyces: skóra, stajnia, dębowa beczka, bardzo wyczuwalna cierpkość, taniny. Owoców właściwie nie wyczuwam. Ostry, intensywny, agresywny, znakomity, bezkompromisowy aromat prawdziwego lambika.
9/10

Smak
W dalszym ciągu bardzo dzikie, ale jeszcze bardziej kwaśne. Potężna, przejmująca kwaśność przypominająca sok z cytryny, która to cytryna jest tu zresztą jedynym wyczuwalnym owocem, śliwek nie odnotowałem. Kwaśność, choć potężna, to nie jest za długa, finisz jest bardzo spokojnym piwo łączy więc w pewien sposób intensywność z lekkością. Świetne, ale jakby ta śliweczka jednak tu wkroczyła, to mogłoby być super.
8,5/10

Tekstura 
Minimalnie za mało gazu. 
4,5/5

8.0/10

Świetny lambik smakujący trochę bardziej jak gueuze niż jak lambik owocowy. Napaliłem się na te śliwki, praktycznie ich jednak nie wyczułem, no ale w lambikach bywa tak bardzo często. Gueuzerie to trochę ekscentryczne twory, ale jak widać mają jak najbardziej sens.

wtorek, 3 grudnia 2013

Lefebvre: Blanche de Bruxelles

Zaniedbuję Belgię. Po wsiąknięciu w pachnącą amerykańskimi chmielami krainę piwnej rewolucji ten kraj przestał mi się już jednoznacznie jawić jako niepodważalne centrum browarniczego wszechświata, ciągle jednak, jeśli miałbym wymienić tylko jeden kraj, który piwowarsko miłuję najbardziej, byłaby to Belgia. Dziwi mnie więc tak niski odsetek ichnich piw we wszystkich zdegustowanych na blogu. Z drugiej strony jednak cieszę się, że przede mną jeszcze tak wiele belgijskich klasyków. Dziś piwo mało ikoniczne; witbier z browaru, który kojarzę głównie z piwem Hopus, którego fascynującą otoczkę kiedyś tu opiszę. A teraz - białe brukselskie.

Informacje ogólne:
Piwo: Blanche de Bruxelles
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Walońska
Miasto: Quenast
Browar: Brasserie Lefebvre
Produkowane od: brak danych
Styl: witbier
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta to trochę pomyłka. Sikająca rzeźba w centrum etykiety jasnego piwa, naprawdę panowie? Nawet pomijając ten fakt, graficznie, kolorystycznie bardzo słabo. Kapsel dedykowany, ale trochę dziwny: zawiera po prostu napis "białe piwo" w czterech językach. W składzie widnieje cukier. Kiepskie wrażenie.
2,5/10
Barwa
Kolor ekstremalnie jasny, istotnie dążący ze słomkowości do bieli; mocno, choć nie totalnie zmętnione, ogółem klasyczny wygląd witbiera.
4/5

Piana
Gęsta i obfita, nie zdołała utrzymać się w całości, ale w większości owszem; oblepia nieco szkło. 
4/5

Zapach
Już tu wyczuwalny cukier; poza tym jak na gatunek dość prosto, kolendra i curacao praktycznie niewyczuwalne, zastępuje je owocowa kwaskowość, która przywodzi mi na myśl gueuze; dziwny, ale całkiem przyjemny.
6/10
Smak
Lepiej; choć kolendry ciągle brak, ujawnia się skórka pomarańczowa, nie tylko w samych odczuciach aromatycznych, ale i krótkiej, charakterystycznej, choć średnio przyjemnej goryczce; poza tym bardzo zwiewne, dzięki temu pijalne, aczkolwiek trochę za mało ma do zaoferowania i wydaje się nieco wodniste.
6,5/10

Tekstura
Początkowo idealne wysycenie, ale ekstremalnie szybko spada, co przyjmuje się z żalem, bo większe mogłoby podreperować brak pełni; pod koniec prawie zerowe.
2,5/5

5.5/10

Jakichś wielkich spodziewań nie miałem, ale i tak lekkie rozczarowanie; to w końcu Belgia. Jeden z mniej ciekawych witbierów, jakie w życiu piłem; dość płaski, dość mało aromatyczny, ogólnie zaledwie solidny. W sklepach, w których ten okaz można nabyć, zazwyczaj gdzieś obok na półce stoi wspaniałe Blanche de Namur - jeśli nie szukamy nowości, a jakości, wybór spośród tych dwóch może być tylko jeden, choć Blanche de Bruxelles jest piwem przyjemnym.