Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemne India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemne India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

Pinta (Browar na Jurze): TakAHaka

Nie mogłem sobie podarować jeszcze jednego piwa Pinty przed osiągnięciem tysiąca recenzji - być może żaden inny browar nie odegrał równie ważnej roli w mojej edukacji piwnej. TakAHaka to ciemne IPA z pulpą z ananasa, mango i marakui, które Pinta uwarzyła po raz pierwszy prawie trzy lata temu na Beer Geek Madness, specjalnie w tym celu odbywając podróż na Nową Zelandię. Do butelek trafiło chyba dopiero teraz.

Informacje ogólne:
Piwo: TakAHaka
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: owocowe ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 07.09.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Nawet fajna kolorystyka, choć zdarzają się Pincie lepsze etykiety.
8,5/10



 
Barwa
Ciemny brąz, widać że jest bardzo mętne, nawet fajnie to wygląda.
4/5
 
Piana
Bardzo wysokiej klasy.
4,5/5
 
Zapach
Bardzo oryginalny - jest jednocześnie bardzo czekoladowo-orzechowy, jak i bardzo tropikalny. Przeważa marakuja, dalej pomarańcza i mango, dalej ananas. Specyficzny aromat, bardzo przyjemny.
8/10
 
Smak
Podobny jak aromat, tylko jeszcze lepszy. Pinta nie żałowała ciemnych słodów i piwo może śmiało podchodzić pod stout amerykański, natomiast nie żałowała też chmielu. Piwo do złudzenia przypomina mi smak owocowych galaretek w czekoladzie - tylko że takich słodyczy mam dość po jednej-dwóch sztukach, a tego piwa ciągle chce się więcej dzięki zbiciu słodyczy przez sporą goryczkę. Dla mnie bomba, chociaż goryczka mogłaby być nieco szlachetniejsza.
9/10
 
Tekstura
Ciut za dużo gazu przy takiej gęstości.
4,5/5

8.0/10

Jedno z lepszych piw Pinty jakie w ostatnim czasie piłem. Trochę niedoceniane, a bardzo oryginalne i bardzo smaczne, mieli panowie świetny pomysł i co najmniej ta warka doczekała się świetnego wykonania. 

sobota, 21 października 2017

Thornbridge: Wild Raven

Mam z Thornbridge'em kupę dobrych wspomnień z pierwszego półtorarocza mojego piwnego blogowania. Nie wiem, jakim cudem od ponad trzech lat nasze drogi ani razu się nie zeszły, ale w końcu postanowiłem to przełamać. Wild Raven to ciemne IPA, które wśród kilkuset piw Thornbridge'a ma dość wysoką pozycję w rankingach.
 
Informacje ogólne:
Piwo: Wild Raven
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Thornbridge Hall
Browar: Thornbridge Brewery
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka:
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Przez trzy lata bardzo udany styl Thornbridge'a nie uległ najmniejszej zmianie.
9/10 


 
Barwa
Jasne jak na BIPA, brązowe, pod światłem miedziane, a nawet bursztynowe miejscami. Podchodzi pod Brown IPA.
4/5

Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Przyjemna, słodkawa, czekoladowo-orzechowa słodowość i chmielowość udana w 3/4: głównie fajne ciemnawo-czerwone owoce zatopione w żywicy, ale i trochę niepotrzebnego kwasu izowalerianowego. Fajny, ale nie powala.
7/10

Smak
Przyjemne, ale trochę mi brakuje i słodu, i chmielu. Ten drugi niestety jest już tu mocno zwietrzały i izowalerianowy. Lekko przypalany słód, owocowo-izowalerianowy chmiel, niewiele słodyczy, niewiele jak na IPA goryczki - przyjemne, smaczne piwo, ale trochę mało wyraziste.
6,5/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone. 
4/5

6.5/10

Możliwe, że za długo postało na półce, no ale cóż, było w dacie. Mimo wszystko nie sądzę, żeby nawet na świeżo było to wielkie piwo, walory słodowe też pozostawiły trochę do życzenia. No cóż, rozczarowujący nieco powrót. 

sobota, 27 maja 2017

Rockmill (Bytów): Mystery

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jakiś nowy kontraktowiec wzbudził tyle pozytywnych emocji co Rockmill, którego głównym piwowarem jest słynny Andrzej Miler. Robią furorę zwłaszcza nowofalowo chmielone piwa browaru - jedno z nich zdołało się nawet wedrzeć do top 50 ratebeerowych APA wszech czasów. Ja zaczynam od ciemnego IPA z kawą i solą.

Informacje ogólne:
Piwo: Mystery
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Bytów
Browar: Bytów Browar Kaszubski (Rockmill)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.06.2017 r.
Cena: 9,50 zł

Opakowanie
Etykiety niezbyt się wyróżniające, ale całkiem ładne.
7/10 



 
Barwa
Całkowicie czarne, jedynie w nóżce mojego szkła ciemnobrązowe.
4,5/5
 
Piana
Bardzo gęsta i obfita, solidnie trwała.
4/5
 
Zapach
Bardzo intensywny i właściwie dokładnie taki, jak obiecuje etykieta - czekoladowy i potężnie żywiczny, może z lekkim skrzywieniem cytrusowym, przy czym strona chmielowa zdecydowanie przeważa nad słodową. Po jakimś czasie dołącza delikatna kawa. Znakomity.
8,5/10
 
Smak
Tu proporcje się trochę odwracają - chmiel się cofa, a bardzo masywna słodowość idzie do przodu. Patrząc na to, że goryczka wcale nie jest bardzo wysoka, przypomina to raczej stout amerykański niż ciemne IPA, w najlepszym razie coś na granicy dwóch stylów, ale tak czy inaczej jest to bardzo smaczne piwo. Całość kończy się wyraźnym ukłuciem soli, której jest tu nie mniej niż w przeciętnym gose.
8,5/10

Tekstura
Nieznaczny niedostatek wysycenia. 
4,5/5

7.5/10

O mały kroczek od świetności, zabrakło jakiegoś mocniejszego akcentu, ale piwo na wysokim poziomie. Sól zagrała tu naprawdę sensownie, co trochę mnie zdziwiło, a naprawdę jej dodatek bynajmniej nie był homeopatyczny. Ładna zapowiedź najlepszych piw Rockmilla.

czwartek, 16 marca 2017

Mikkeller (Lervig): Beer Hop Breakfast

Beer Hop Breakfast to niestandardowa wariacja na temat najsłynniejszej serii piw Mikkellera. Do tej pory wszystkie Beer Geeki/Weaki, jakie piłem, opierały się wyłącznie na kawie, słodzie i beczkach, tutaj Mikkeller poszedł w chmiel i zrobił ze swoich stoutów ciemne India Pale Ale. Połączenie tego stylu z kawą wydaje mi się pomysłem kontrowersyjnym, ale tak kocham tę serię, że wstyd by mi było nie spróbować, tym bardziej że to według ratebeera czwarte najlepsze BIPA na świecie.

Informacje ogólne:
Piwo: Beer Hop Breakfast
Kraj: Norwegia - uwarzone przez duński browar kontraktowy
Okręg: Rogaland
Miasto: Stavanger
Browar: Lervig Aktiebryggeri (Mikkeller)
Styl: ciemne India Pale Ale
Dodatki: kawa (1%)
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 10 października 2016 roku (do 10.10.2026 r.)
Cena: 23 zł (34,85 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Standardową szatę graficzną serii tu zdominował kolor zielony, bardzo ładnie to wygląda.
9/10

 
Barwa
Czerń.
5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
Potwornie intensywna mieszanka słodkiej kawy, typowej dla serii, z ziołowymi, żywicznymi i w mniejszym stopniu cytrusowymi nutami chmielu. Bardzo dziwne uczucie, jakby się wąchało dwa zupełnie inne piwa naraz. Dziwne i świetne.
9/10
 
Smak
O ile w zapachu pachniało to bardziej jak american stout, tutaj jest już ipowato. Chmiel przeważa, jest bardzo intensywny zarówno w aromacie, jak i w postaci trochę szorstkiej, ale przyjemnej, cytrusowej goryczki. Kawowo-czekoladowo-ziemiste podbicie słodowe świetnie z tym współpracuje, łącząc się w piwo przepyszne.
9/10
 
Tekstura
Nie mam zastrzeżeń.
5/5

8.5/10

Znakomite piwo, jeszcze jedno znakomite piwo z tej serii. Okolice podium BIPA mojego życia. Puryści być może narzekaliby na zbyt intensywną słodowość jak na IPA, ale zdecydowanie prędzej jest to BIPA niż stout amerykański, bo chmielowość jest wszechogarniająca. Przy jego przyzwoitej cenie must have.

wtorek, 10 stycznia 2017

Bevog: Rudeen

IPA pozostaje najobszerniej zrecenzowaną przeze mnie rodziną stylów piwa, ale wyraźnie coraz rzadziej do niej podchodzę. I dobrze, bo jak kocham te piwa, tak nie powinny mieć aż takiej przewagi w moim spożyciu nad innymi. Że jednak przez cały rok 2016 tylko raz zdegustowałem jakieś ciemne IPA, to trochę smutno. Nadróbmy trochę. Rudeen to BIPA warzona przez austriacki browar Bevog, z którym zetknąłem się w lecie, próbując ich znakomitego AIPA. Niech będzie przynajmniej równie dobrze, a będę całkowicie usatysfakcjonowany. Uwaga uwaga - piwo na ratebeerze dzierży tytuł drugiego najlepszego piwa w całej Austrii.

Informacje ogólne:
Piwo: Rudeen
Kraj: Austria
Land: Styria
Miasto: Bad Radkersburg
Browar: Brauhaus Bevog
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: do 24.05.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
No cóż, jedna z osławionych, pięknych etykiet Bevoga z fantastycznym stworem. Ciekawy kapsel z napisem "Beware of the cangsters!". Czyżby Bevog nie przepadał za puszkami?
9/10
 

Barwa
Od czerni przez brązy do rubinów, przepiękne.
5/5
 
Piana
Absolutnie doskonała.
5/5
 
Zapach
Ojej, no klasyka. Dominują mocno żywiczne i owocowe aromaty chmielu, w połączeniu z ciemnym słodem przechodzące w owoce leśne, nawet truskawki. Na drugim, ale niedalekim planie pyszne wtrącenia karmelowe, czekoladowe, kawowe. Intensywność potężna, naprawdę genialny aromat.
9,5/10

Smak
Ależ to jest dopracowane, ależ to jest przemyślane i idealnie wyważone. Doskonała gra owocowo-żywicznego chmielu, kawowo-czekoladowo-karmelowo-chlebowej słodowości, słodyczy, goryczki i nagazowania. Może mimo wszystko przesunąłbym nacisk mocniej na chmiel, a odrobinę zdjął go ze słodowości, jeśli ma to być IPA pełną gębą, ale jakie to ma znaczenie. Wybitne, wybitne piwo, które znika ze szkła w mgnieniu oka mimo przecież sporej mocy.
9/10
 
Tekstura
Bez zastrzeżeń.
5/5

8.5/10

Jedno z trzech najlepszych nieimperialnych Black IPA, jakie piłem. Szkoda, że Bevoga nie idzie (już) kupić w Polsce, to znakomity browar i muszę to stwierdzić zaledwie po dwóch piwach. Co prawda jeśli to faktycznie jest drugie najlepsze piwo Austrii, to szału w tej Austrii nie ma, ale z Bevogiem tam nie zginą.

środa, 31 sierpnia 2016

Pinta (Zarzecze): Hopus Jumbo

Hopus Pokus pozostaje jednym z najlepszych BIPA, jakie piłem w życiu. Mógłbym teraz napisać, że wobec tego nie mogłem odmówić jego imperialnej wersji, ale tak naprawdę wobec czegoś innego - po prostu nie odmawiam żadnemu piwu z Pinty.

Informacje ogólne:
Piwo: Hopus Jumbo
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: imperialne ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7,9%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 02.09.2016 r.
Cena: 9 zł

Opakowanie
To jedna z najgorszych etykiet Pinty ever (nie licząc oczywiście pierwszej serii). Kojarzy mi się z mangą, fuj. Na szczęście tylko trochę. Nie no, to wygląda całkiem w porządku, tylko nie jak na Pintę. Standardowo doskonały poziom merytoryczny.
7/10
 
Barwa
Pozorna czerń, pod mocnym światłem piękny rubin.
4,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, o genialnej, kremowej gęstości, bardzo (nie idealnie) trwała i pięknie zdobi szkło.
4,5/5
 
Zapach
Łagodny, ale potężny zarazem. Nowofalowy, bardzo mocno żywiczny chmiel na gładkim, kremowym podłożu czekoladowo-zbożowym. Bombonierkowy. Może nie do końca w stylu, bo sporo słodowości, ale mi się bardzo podoba. Problemem jest zanikająca intensywność.
7,5/10
 
Smak
Jeszcze więcej czekolady i zboża, wręcz ciasta. Chmiel jest jak na standardy podwójnego IPA wręcz skrajnie stonowany - zarówno bukiet aromatyczny tylko trochę wzbogaca ziołowością/żywicą, jak i goryczka jest po prostu średnia. Minimalnie przebija się alkohol, poza tym bardzo smaczne, ale bardzo daleko tu od smakowej bomby, którą imperialne IPA jakby nie patrzeć powinno być.
7/10
 
Tekstura
Nie zwróciłem nań uwagi, czyli nie mam zastrzeżeń.
5/5

6.5/10

No jedno z mniej udanych piw Pinty. IPA, a zwłaszcza imperialne, kojarzy się przede wszystkim z potężną wyrazistością - tu tymczasem mamy piwo nieprzyzwoicie łagodne i nie chodzi o to, że nie przystaje do stylu, ale jest tak po prostu za mało wyraziste jak na 7,9%. Dobre, przyjemne, niewymagające, niezapadające w pamięć - od rzemieślników, a od Pinty najbardziej, wymagam jednak więcej.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Trzech Kumpli (Gryf): Blackcyl

Po świetnym "sesyjnym IPA" od razu wypróbowuję Trzech Kumpli w wadze cięższej - przede mną dość mocne BIPA. Producenci w opisie piwa najpierw poruszają kwestię problemu z tym stylem, czyli nadmiernym udziałem nut ciemnego słodu w bukiecie na niekorzyść chmielu, co w praktyce czyni piwo stoutem amerykańskim, i piszą, że chcą, by ich BIPA od jasnego IPA różniło się głównie barwą. Zaraz okazuje się, że słowo "głównie" jest nieprzypadkowe, bo jednocześnie obiecują czekoladową nutę ciemnosłodową. No i tak ma być, zobaczmy, jak to wygląda w praktyce. Po świetnym Piece of Cake i opiniach innych osób mam już spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Blackcyl
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Szczyrzyc
Browar: Szczyrzycki Browar Cystersów Gryf
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,9%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 14.06.2016
Cena: brak danych

Opakowanie
Ciężko odróżniać poziomem poszczególne etykiety Trzech Kumpli, wszystkie są niemal równie świetne. 
9/10 

 

Barwa
Czarne, pod światłem ciemnobrązowe prześwity, które mogłyby być śmielsze, ale i tak się bardzo ładnie prezentuje.
4/5

Piana
Obfita, wybitnie wprost gęsta, kremowa, o ładnej barwie, prawie idealna trwałość. Wspaniale oblepia szkło.
4,5/5

Zapach
Po pierwsze chmiel - żywiczny i ziołowy, raczej nieprzesadnie barwny, choć wpadnie i nuta truskawkowa - na całkiem mięsistym, czekoladowym podłożu ciemnego słodu. Świetny, dość prosty, ale świetny.
8,5/10


Smak
Znakomity balans żywicznego chmielu i czekoladowo-palonej słodowości, goryczki i słodyczy. W ustach jest to taka mieszanina właśnie, a po przełknięciu następuje już zdecydowany atak wysokiej goryczki (choć nie jest to jakaś wojna totalna, 75 IBU nie jest odczuwalne). Bardzo lekkie jak na swoją moc, wybitnie pijalne.
8,5/10

Tekstura
Ciut za niskie wysycenie.
4,5/5

8.0/10

Mimo wysokich oczekiwań ani trochę się nie rozczarowałem, choć i powalony nie jestem. Blackcyl to Black IPA bardzo przykładne, dla mnie ideologicznie idealne - dominacja chmielu, ale jednak istotny udział ciemnego słodu. Okej, znajomość z Trzema Kumplami idzie do przodu, póki co jest świetnie, ale do wybitności jeszcze bardzo duży krok.

piątek, 15 kwietnia 2016

Solipiwko (Zarzecze): Black Bicz

Po raz czwarty na blogu Solipiwko i również po raz czwarty imperialna wersja ciemnego IPA. Niedoścignionym wzorem pozostaje Imperial Black z Buxton Brewery. Solipiwko to kontraktowiec, który swoim koźlakiem wędzonym zbliżył się na podejrzanie niedużą odległość do Urbocka ze Schlenkerli, więc ma potencjał, by i Anglikom rzucić wyzwanie.

Informacje ogólne:
Piwo: Black Bicz
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Solipiwko)
Styl: imperialne ciemne India Pale Ale
Alkohol: 8,1%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 14.06.2016 r.
Cena: 8,85 zł

Opakowanie
Standard Solipiwka.
8,5/10


 

Barwa
Czarne, bez prześwitów, piękne.
5/5
 
Piana
Majestatyczna. Bardzo obfita, bardzo gęsta, pięknie oblepia szkło i utrzymuje się na większości tafli do samego końca.
4,5/5
 
Zapach
Wypadkowa intensywnego, skondensowanego chmielu, sporego alkoholu oraz gęstej słodowości dała taki bardzo ciężki, wręcz oleisty aromat; wymagający, ale w gruncie rzeczy bardzo dostojny i piękny, złożony. Trochę owocowy, ale bardziej żywiczny chmiel gra pierwsze skrzypce, słód robi dla niego za tło, a szlachetne wtrącenia alkoholowe podkreślają całość. Wymaga skupienia, ale jest na wysokim poziomie. Chmiel natomiast mógłby się jednak zachowywać nieco... barwniej.
8,5/10
 
Smak
Jest dość dokładnym powtórzeniem zapachu, tylko w lepszej wersji. Trochę nasilają się nuty słodowe, a konkretnie palone, które bardzo dobrze komponują się ze szlachetną, ziołową goryczką. Dostojne piwo do powolnego delektowania się. Jest takie trochę wycofane, to znaczy nie strzela finezyjnymi nutami nowofalowego chmielu prosto w twarz, ale jego wartość tkwi głębiej. Przyjemny finisz, kojarzący się z tytoniem, ziołami i espresso. Można co najwyżej ponarzekać na zbyt małą goryczkę - zapowiadane 112 IBU okazuje się zdecydowanie humbugiem, niektórym też może się wydać nadmiernie alkoholowe, ale moim zdaniem ten alkohol jest świetnie wkomponowany. Piękne i nieoczywiste piwo.
9/10
 
Tekstura
Idealne, stonowane wysycenie i przyjemna oleistość.
5/5

8.5/10

Dopiero czwarte piwo, w dodatku do dwóch z nich bym nie wrócił, ale Solipiwko rośnie mi już na jedną z ciekawszych inicjatyw w Polsce. Dwa wybitne piwa to raczej nie przypadek, zwłaszcza że oba w niełatwych koncepcjach. Black Bicz pewnie niejednego zawiedzie - tych konkretnie, co bardzo liczą na feerię nowofalowego, barwnego chmielu i potężną goryczkę. Dla mnie to znakomita interpretacja stylu.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Browar Stu Mostów: Salamander Black IPA

Już po raz trzynasty stykam się z Browarem Stu Mostów. To bardzo wysoka liczba, niewiele browarów oceniałem aż tak wiele razy; trzeba niestety przyznać, że BSM zasłużył na nią nie do końca jakością, a faktem, że mimo wahań poziomu swoich piw wciąż wydaje mi się najsensowniejszym wrocławskim browarem (nie liczę Warsztatu Piwowarskiego, z nim się nie zetknąłem i pewnie prędko to nie nastąpi). Sporo piw BSM mnie ostatnio rozczarowało - z pięciu ostatnich żadne nie jest godne powrotu, a tylko jedno ewentualnie przy swojej cenie było godne uwagi. Z drugiej strony, z wcześniejszych siedmiu sześć było wybitnie godnych uwagi, więc tak prędko nie odpuszczę. Nie wahałem się zbyt długo przy zakupie tego piwa - ciemne IPA to jeden z moich ulubieńszych stylów i nie pozbawiłbym ulubionego browaru z mojego miasta na pokazanie swoich sił w tej kategorii. BSM wybrał interpretację o dość wysokim ekstrakcie i nie za wysokiej (nie za niskiej również) jak na styl goryczce (68 IBU).

Informacje ogólne:
Piwo: Salamander Black IPA
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,8%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 09.03.2016 r.
Cena: 8,35 zł

Opakowanie
Klasyczna szata Salamandrów plus logo Wrocławskiego Szlaku Piwnego, na który to piwo zostało specjalnie uwarzone, a który przegapiłem przez wredne przeziębienie.
9/10

 
Barwa
Czarne z nieznacznymi, ciemnobrązowymi prześwitami - powinny być nieco śmielsze, ale ładnie.
4/5

Piana
Nie do przesady obfita, acz porządnie, natomiast gęstość i trwałość są perfekcyjne. Wspaniale koronkuje szkło.
4,5/5

Zapach
Piękne, intensywne aromaty chmielowe ukierunkowane głównie na żywicę i lekkie cytrusy, a jako tło subtelne, delikatne nuty czekoladowego i palonego słodu. Klasyka stylu, może słodowość jest trochę ponadprogramowa, ale jednak stonowana. Nie ma jakichś fajerwerków, ale nie ma najmniejszej skazy.
8,5/10
Smak
Uświadamia, że zapach był dość słodki - tu jest bardzo wytrawnie, owoce i słód słabną (ale nie nikną), nasila się żywica, no i wkracza oczywiście konkretna, nieprzesadzona, ale jednak wysoka goryczka. Wyśmienicie zbalansowane piwo, bo jednak przy tej wyrazistej jak na styl przystało pracy chmielu, słód zapewnia wystarczającą kontrę słodyczy. Znów nic szczególnie oryginalnego, ale piwo bardzo dopracowane.
8,5/10

Tekstura
Przyjemnie kremowe, wysycenie ciut za wysokie.
4,5/5

7.5/10

Przełamanie! Browar Stu Mostów nie zapomniał, jak się warzy piwa świetne. Co prawda kawałek jeszcze stąd do ich najwyższego poziomu z początków działalności jest, a ponadto w kategorii ciemnego IPA jest w Polsce spora konkurencja i do interpretacji BSM raczej już nie powrócę mimo jej jakości, no ale tak czy inaczej wypiłem właśnie pyszne, bardzo dopracowane, godnej swojej ceny i rzemieślniczej otoczki piwo, wybijające się znacznie ponad średni poziom rynku.

poniedziałek, 30 marca 2015

Raduga (Witnica): Nosferatu

Bardzo szybki powrót do Radugi. Swoją drogą dopiero teraz zauważyłem, że póki co warzą same India Pale Ale. Póki piwa są dobre i zróżnicowane, to nie mam nic przeciwko takiej specjalizacji. Dzisiaj klasyczne ciemne IPA (przynajmniej z nazwy). Tym razem warzone w Witnicy, tam gdzie parę pierwszy piw Birbanta.

Informacje ogólne:
Piwo: Nosferatu
Kraj: Polska  
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Raduga)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: 14,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.04.2015
Cena: 6,90 zł

Opakowanie
Etykieta inspirowana filmem "Nosferatu - symfonia grozy" z 1922 roku, absolutnym klasykiem kina grozy i niemieckiego ekspresjonizmu. Nie wypada aż tak klimatycznie jak Sunset Blvd, ale dalej fajnie, bardzo wyraziście, a ode mnie wciąż dodatkowy plus za filmową koncepcję.
8,5/10

Barwa
Czarne z nieznacznymi rubinowymi i ciemnobrązowymi prześwitami, które mogłyby być nieco śmielsze, ale i tak jest bardzo ładne. 
4,5/5

Piana
Wspaniale gęsta, bardzo obfita, cudownie oblepiła szkło i utrzymywała się na całej tafli do samego końca.
5/5

Zapach
Dialog amerykańskiego chmielu z nutami palonymi i czekoladowymi - niestety nie udało się opanować zdradliwego sprzętu w Witnicy i jest lekko-średni diacetyl, który na nieszczęście przykrywa trochę za bardzo te przyjemniejsze wrażenia, zwłaszcza gdy skupimy wiązkę zapachu - wąchając z trochę mniejszą dokładnością jest całkiem przyjemnie, raz wygrywa chmiel, raz znowu ciemny słód. 
7/10
Smak
Na początku sprawia wrażenie raczej stoutu amerykańskiego z pewną domieszką stoutu mlecznego - w ustach jest przyjemnie kremowe, czekoladowo-palone z nieznaczną nutą cytrusowego chmielu, na finiszu natomiast rozpościera potężną goryczkę (chyba nieco więcej niż podawane 60 IBU) - z czasem coraz bardziej chmielowe, wybitnie przyjemne piwo. 
8,5/10

Tekstura
Dość niskie wysycenie, na początku trochę to przeszkadza, ale gdy goryczka zaczyna dominować podniebienie, staje się to zaletą.
4/5

7.0/10

Tym razem bez rewelacji, choć na pewno na poziomie godnym piwa rzemieślniczego. Wszystko poza zapachem wyszło świetnie, ale słynny diacetyl z Witnicy nie został całkiem wyeliminowany. Bardzo przyjemne piwo, ale ileż to ja już lepszych BIPA piłem z polskich browarów rzemieślniczych... przepada w tłumie.

niedziela, 29 marca 2015

Buxton: Imperial Black

Cztery na cztery piwa z Buxton Brewery były co najmniej świetne, a i trafiło się genialne. Coś takiego zdarza się bardzo rzadko i wręcz do tego piwa podchodzę w strachu, że passa się skończy. Piłem póki co tylko dwa na tyle mocne ciemne IPA, by można je było jednocześnie nazwać imperialnymi i choć były to piwa bardzo dobre, to trochę rozczarowujące jak na zagraniczny craft i do dziś podświadomie czuję, że zwykłe, jasne IIPA jest dużo lepszym pomysłem. Świadomie natomiast wierzę, że po prostu nie trafiłem jeszcze na odpowiednie piwo w jego ciemnej wersji. I oby to było to, wszak to piwo z Buxton, które było genialne, było w stylu BIPA i do dziś pozostaje najlepszym jego reprezentantem, z jakim się spotkałem. Niebezpodstawnie na to liczę, na ratebeer.com jest dziesiątym Black IPA w rankingu.

Informacje ogólne:
Piwo: Imperial Black
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)     
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: imperialne ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.06.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo ładna jak zawsze etykieta Buxton i jak zawsze goły kapsel. Opis mówi bardzo krótko - po prostu pełne, czarne ale ze świeżym, chmielowym aromatem owoców leśnych i cytrusowych.
8,5/10

 
Barwa
Niemal całkowicie czarne, ale jednak coś tam się minimalnie błyska na rubinowo i ciemnobrązowo - piękne.
4,5/5

Piana
Cudownie gęsta i obfita, pięknie oblepia szkło i do samego końca pokrywa całą taflę - nie da się przyczepić. 
5/5

Zapach
Wspaniałe połączenie owoców leśnych w pełnym ich przekroju, dżemu truskawkowego, nut iglastych, które zresztą rewelacyjnie komponują się z owocami leśnymi, a do tego może dosłownie szczypta czekolady. Raczej słodko, ale i z charakterem w postaci tych iglaków, przepiękny koncert amerykańskiego chmielu. 
9,5/10
Smak
Na początek z tła wychodzi słód, mocno napierając nutami palonymi, ale w momencie przełknięcia chmiel wraca ze zdwojoną, albo i potrojoną siłą - wkracza bardzo wysoka goryczka z lekkim akcentem popiołowym, ale generalnie chmielowa, ziołowa. Na finiszu wraca bardziej aromatyczny wymiar chmielu, choć owoce i iglaki nie są już tak wyraźne jak w aromacie, poza tym rozpościera się goryczka, która jest bardzo wysoka, ale i dość szlachetna, co daje prawdziwie wybitne piwo, mocne i ekstremalnie intensywne jak na imperiala przystało, ale z dużą dozą subtelności, wyśmienite. 
9,5/10

Tekstura
Jest na początku za mocno wysycone jak na taką intensywność smaku, ale z czasem wysycenie spada i jest bardzo dobrze.
4/5

9.0/10

Buxton to jacyś geniusze, cholera. Czy warzą w ogóle jakieś nie słabe, nie średnie, ale chociaż "tylko dobre" piwa? Zamierzam to sprawdzać do upadłego! W dodatku patrzę na ratebeer.com i co widzę - to dziesiąte piwo w rankingu wszystkich ciemnych IPA. Spośród dwudziestu pięciu IIPA - dowolnej barwy - piłem tylko cztery lepsze.

środa, 4 marca 2015

Pinta (Zarzecze): Hopus Pokus

Gdy Pinta ogłosiła, że warzy ciemne IPA, sam byłem zaskoczony, że jeszcze nie wzięli tego jakże popularnego stylu na warsztat (poza żytnim BIPA, ale to jednak istotne urozmaicenie). No i szczęśliwy - to jeden z moich ulubionych gatunków, a Pinta to jeden z moich ulubionych browarów. Ciężko będzie o pierwsze miejsce, pozycja Black Rocks z Buxton i Black IPA z Doctora Brew jest bardzo mocno ugruntowana, ale Pinta to Pinta, mam duże oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Hopus Pokus
Kraj: Polska    
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: ciemne India Pale Ale 
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 13.07.2015
Cena: 7,60 zł

Opakowanie
Fajna etykieta, choć można byłoby ten pomysł wykorzystać trochę lepiej. Chmielenie jest nie tylko amerykańskie, na goryczkę poszedł również polski chmiel Magnum. 
9/10

 
Barwa
Pozornie czarne, pod światłem mieni się najróżniejszymi przebłyskami brązowymi i ciemnomiedzianymi, piękny i wzorowy wygląd. 
5/5

Piana
Wspaniała, kremowa, bardzo obfita, ekstremalnie gęsta i od początku bogato oblepiająca szkło, utrzymująca sporą warstwę do samego końca, doskonała, naprawdę nie da się więcej wymagać. 
5/5

Zapach
W aromacie chmiel amerykański ciągnie trochę w kierunku cytrusów, a trochę w stronę nut żywicznych, bardziej w stronę tych drugich, na dalekim tle dokładając jeszcze subtelny akcent palony  - piękny, świeży zapach, mógłby być odrobinę bardziej intensywny. 
8,5/10
Smak
Tu dość podobnie, choć są pewne różnice - owoce raczej się usuwają w cień na rzecz żywicy i zwiększa się rola ciemnego słodu, który dostarcza przyjemnej, lekko czekoladowej kontry dla chmielu, pojawia się też lekka kwaskowatość, ale w normie; goryczka jest nieprzesadzona, właściwie nie obraziłbym się na trochę wyższą, przy tym bardzo szlachetna; wyśmienite, niezwykle pijalne piwo. 
9/10

Tekstura
Nie mam zarzutów, w ogóle nie zwraca na siebie uwagi.
5/5

8.5/10

Topowe BIPA, ale jeszcze zdecydowanie nie poziom Doctora Brew i Buxton Brewery. W moim rankingu wskakuje na trzecie miejsce na trzynaście, minimalnie wyprzedzając Libertine Black Ale z BrewDoga. Świetnie Pinta weszła w nowy rok, to jedno z okołu pięciu ich najlepszych piw, jakie piłem, a piłem już trzydzieści pięć. Byle tak dalej.

piątek, 19 grudnia 2014

AleBrowar & Veholt (Gościszewo): Saint No More Hoppy Dark Ale

Długo czekałem na wejście w trzecią dziesiątkę piw AleBrowaru, od eksperymentalnych single hopów, które wypiłem na początku października, minęło sporo czasu. Nie był to jednak czas, w trakcie którego wzdychałem niesamowicie za AB, bo również na początku października mój egzemplarz Johna Cherry'ego wybuchł mi w szafce i narobił potwornego bałaganu (duch woni wiśniowego piwa, która wypełniła szafkę, pałęta się po niej do dziś). Dopiero na następny dzień AleBrowar ostrzegł konsumentów. Ostatecznie tragedii nie było, godzina sprzątania to rzecz do przeżycia, ale wizja przebiegu wydarzeń, gdyby akurat nie było mnie w domu lub gdybym spokojnie czytał sobie etykietę przed degustacją w trakcie wybuchu, sprawiła, że mocno ochłodziło to mój tak gorący wcześniej stosunek do AB. Piłem jednocześnie tyle wspaniałych ich piw, że ciężko byłoby się tak po prostu obrazić. Obrażę się, jak wybuchnie jeszcze jedno, a póki co daję im kolejną szansę. Trzeci rok z rzędu uwarzyli piwo świąteczne pod nazwą Saint No More, tym razem nawet dwa piwa - powtórkę z zeszłego roku i coś nowego. To piwo nie ma już zupełnie nic wspólnego ze świętami, jest po prostu normalnym ciemnym IPA (nazwanym kuriozalnie "hoppy dark ale" - bezsensowne mnożenie nazw dla tego samego stylu). Uwarzone w kolaboracji z browarem Veholt z Norwegii, a konkretniej z jednym z jego piwowarów (ale piwo markowane jest obiema firmami, więc liczę jako kolaborację).

Informacje ogólne:
Piwo: Saint No More Hoppy Dark Ale
Kraj: Polska - uwarzone w kolaboracji z browarem z Norwegii
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar i Bryggerhuset Veholt)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 25.01.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta poza głównym nurtem etykiet AB, co prawda postać znana z poprzednich Saint No More, ale "trochę" inny profil no i ogólny układ graficzny i styl etykiety. Bardzo ładnie to wygląda, również dlatego, że połączenie srebra z czernią to połączenie bardzo, ale to bardzo korzystne. Nowy kapsel, taki już pozostanie, stary przechodzi do lamusa. Dość prostacki tekst na kontrze, ale za to jak zwykle dokładny skład.
9/10
 
Barwa
Pozornie czarne, pod światłem zaś natłok prześwitów ciemnobrązowych i rubinowych - jeszcze mi czegoś zabrakło do ideału, ale blisko. 
4,5/5

Piana
Genialna, bardzo obfita, o cieszącej oko puchowej, gęstej konsystencji, od początku w zadziwiająco dużych ilościach pozostaje na szkle, a trwałość jest miażdżąca, gruba pierzyna do samego końca. 
5/5

Zapach
W mniej więcej równych ilościach rządzi czekoladowo-palona pełnia ciemnego słodu oraz żywiczny charakter amerykańskiego chmielu - wynik to piękny aromat, który pozwala przemówić obu stronom w wystarczającej ilości, złożony, a przede wszystkim bardzo przyjemny. 
8,5/10
Smak
Jak w zapachu był sojusz, tak smak to wojna tych dwóch sfer - w ustach słód atakuje bardzo intensywnymi nutami palonymi, natomiast po przełknięciu chmiel tłamsi go zaskakująco potężną i ostrą goryczką; jak łatwo się domyślić, chmiel tę walkę wygrywa i dominuje smak, co niestety na dobre nie wychodzi, bo można mieć do goryczki spore zastrzeżenia - niezbyt szlachetna, narowista, nieco zalegająca; szkoda, poza nią piwo jest pyszne, ale jej mało wyrafinowany charakter sprowadza je do najwyżej niezłego (chociaż daleki finisz, kiedy goryczka wygasa, a powraca trochę czekolady i dużo żywicy, na bardzo wysokim poziomie). 
6,5/10

Tekstura
Nie pomaga, jest wyraźnie przegazowane, choć jeszcze bez katastrofy.
1,5/5

6.0/10

Parę dni temu piłem Molly IPA z Doctora Brew z teoretycznie i praktycznie znacząco wyższą goryczką niż tutaj, ale tam byłem zakochany, a tutaj ta goryczka mi popsuła zabawę (choć piwo ostatecznie i tak jest dobre). Nie mówiąc o takim 1000 IBU Mikkellera, jednego z najlepszych IPA, jakie piłem, w którym goryczka była na poziomie absolutnie miażdżącym. Prowadzi mnie to do przekonania, że w goryczce zdecydowanie nie jest najważniejsza jej wysokość (to znaczy - o ile nie jest za mała; mówię o przypadku, w którym można by ją potencjalnie uznać za za dużą), a charakter, tak zwana szlachetność. 

To bez wątpienia ostatnie piwo AleBrowaru, jakie wypiłem w tym roku, mogę więc pokusić się o refleksję. Miało być ich dziesięć, było dziewięć. Jedno wybuchło, z pozostałych aż cztery nie były godne uwagi, trzy były, ale nie robiły szału jak na sektor rzemieślniczy, a dwa były wybitne, tyle że w jednym z tych dwóch - tym lepszym, co gorsza - maczało palce Nøgne Ø. Tak, jestem w stanie przyłączyć się do utyskiwań na spadek formy AleBrowaru. Ciągle mam w pamięci obraz z 2013 roku, obraz browaru, przed którego trzema różnymi stoutami - amerykańskim, wędzonym i mlecznym - padałem na kolana; który oczarował mnie trzema różnymi IPA - ciemnym, amerykańskim i brązowym; który w końcu na dokładkę dołożył rewelacyjną interpretację saisona. Dlatego w nowym roku dalej mam zamiar dawać każdemu nowemu piwu AB szansę, ale jeśli 2015 będzie na podobnym poziomie, co 2014, to w 2016 moja pamięć nieco się pogorszy i będę pił tylko te ich piwa, które spodobają mi się a priori, już ze względu na koncepcję - ewentualnie te, o których przeczytam wyśmienite recenzje - i nie będę się rzucał na każde nowe IPA, jakie uwarzą. Nie sądziłem, że to powiem, ale na chwilę obecną Doctor Brew, Szałpiw, a nawet Kingpin, z którego piłem jeno dwa piwa, to dla mnie bardziej ekscytujące inicjatywy.

niedziela, 30 listopada 2014

Kingpin (Zarzecze): Berserker

Po rewelacyjnej Rocknrolli postanowiłem nie zwlekać za długo z drugim piwem z Kingpina, tym bardziej przez wzgląd na styl, w jakim zostało uwarzone. Dziesięć ciemnych IPA, jakie pojawiło się do tej pory na blogu, to nie za wysoka liczba, jeśli spojrzeć na fakt, że to pretendent do mojego ulubionego gatunku spośród wszystkich nastawionych mocno na chmiel. Czy Kingpin przebije wielką dwójkę BIPA - od Buxton Brewery i od Doctora Brew? Pierwsze piwo pokazało, że potencjał jest, a tutaj dodatki brzmią jeszcze bardziej ekscytująco - jaśmin, wrzos i skórka pomarańczy (inna sprawa, że w Rocknrolli tych dodatków ostatecznie nie wyczułem).

Informacje ogólne:
Piwo: Berserker
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Kingpin)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Cena: 7,95 zł

Opakowanie
Po raczej optymistycznej etykiecie Rocknrolli tu mamy klimat śmierci. Nie do końca początkowo byłem przekonany do tego stylu, ale coś czuję, że jak się już zbierze trochę więcej piw Kingpina, to będą się strasznie fajnie prezentować. No i jakość materiału jest naprawdę powalająca, w Polsce jeszcze nie spotkałem chyba etykiet, które sprawiałyby wrażenie tak doskonale wykonanych.
8,5/10
 
Barwa
Klasyczny kolor BIPA: niby czerń, ale jednak bardziej ciemny brąz, zwłaszcza pod światłem - pod mocnym nawet przebłyski rubinowe, bardzo ładna rzecz. 
4,5/5

Piana
Oszałamiająco gęsta i cudownie oblepiająca prawie całe szkło, obfitość na poziomie może nie rozwalającym, ale w pełni zadowalającym, trwałość bezbłędna - cudo. 
5/5

Zapach
To, za co kocha się ten styl - orzeźwiający festiwal aromatycznego chmielu, przywodzący na myśl owoce tropikalne, kwiaty (wrzos wyczuwalny, ale czy bez uprzedzenia bym go wyczuł - nie wiem) i żywicę, podszyty czekoladową pełnią ciemnego słodu - wspaniały, aczkolwiek da się go zrobić bardziej spektakularnym, odrobinę wyższy udział słodu też by nie zaszkodził. 
9/10

Smak
W smaku od początku do końca rządzi chmiel, chmiel i chmiel - ciemny słód raczej nie bawi nas bogactwem swoich możliwości, a próbuje trochę nieporadnie skontrować ogromną od pierwszego łyku goryczkę swoją czekoladową słodyczą; ciężko jednak przesadnie narzekać, chmiel w piękny sposób łączy kwiatowo-żywiczną aromatyczność z bardzo, bardzo wysoką, acz raczej szlachetną goryczką - muszę jednak w końcu powiedzieć, że jest nieco niezbalansowana, mimo to piwo pozostaje świetne. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie zupełnie nie zwraca na siebie uwagi, znaczy się, jest idealne.
5/5

8.0/10
 
Jednak nie, jednak do klasy wspomnianych black IPA z Doctora Brew i Buxton Brewery Berserkerowi sporo zabrakło. Jest to jednocześnie piwo znakomite i choć miałem nadzieję na więcej po trochę lepszej Rocnkrolli, to nie zmienia to faktu, że ciężko mi nie podchodzić z entuzjazmem to następnych piw tego kontraktowca. Po/obok Pinty, AleBrowaru, Szałpiwu i Doctora Brew póki co najciekawiej zapowiadająca się inicjatywa rzemieślnicza w Polsce (z tych, które butelkują). Tyle że znowu coś cienko z tymi dodatkami, wyczułem jeno wrzos. Ale powtórzę - może to dobrze, może swoje wnoszą, a nie zasłaniają klasycznie piwnych aromatów.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Doctor Brew (Bartek): Black IPA

Podejście ósme do Doctora Brew. Po niezbyt udanej przygodzie z trzema egzotycznie chmielonymi piwami pszenicznymi, powracam do tego, co doktorom wychodzi najlepiej, czyli do IPA. Po raz pierwszy mierzą się oni jednak z piwem ciemnym. Marzę o powrocie do poziomu Cascade IPA albo chociaż Kinky Ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Black IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Kolejna etykieta, kolejny kolor do kolekcji, kolejny stek bzdur na tyłach etykiety. 66 IBU, niespodziewanie mało jak na ten browar, zwłaszcza że w ciemnych IPA wyrazista kontra słodowa zmniejsza odczuwalność goryczki.
9/10


Barwa
Piękne, nieprzenikliwie czarne, jedynie z ciemnobrązowymi konturami. 
5/5

Piana
Nie jest szalenie obfita, ale pięknie prezentuje się gęstością i barwą, obficie osadza na szkle, bardzo długo utrzymuje w całości. 
5/5

Zapach
Świetny, wspaniale łączy aromatyczne, amerykańskie chmiele, które przejawiają się w rozkosznej owocowości (cytrusy i truskawki) i żywicy, z wplecionymi w tę owocowość bardzo wyrazistymi nutami palono-kawowymi i ich kwaskowatością - niezwykle przyjemny, nadzwyczajnie udany, przy tym bardzo intensywny i mamy niemal ideał. 
9,5/10
Smak
Również rewelacja - najpierw dostajemy dawkę uderzeniową aromatycznej, chmielowej świeżości, owocowego orzeźwienia, następnie, na przełknięciu, do dzieła wkraczają nuty palone i kawowe, a całość dopełnia goryczka o w zasadzie idealnej wysokości, o ile ktoś nie chce zostać nią zniszczony - w opozycji do poprzedniego przejawiania się chmielu, goryczka jest bardziej ziołowa niż owocowa, prosta, dosadna, ale bardzo przyjemna i tworzy na finiszu świetną parę z akcentami ciemności; po prostu kwintesencja stylu, zabrakło mi czegoś kompletnie wyjątkowego, by wystawić maksymalną notę, ale jest rewelacyjnie. 
9,5/10

Tekstura
Brakuje odrobinę wysycenia, ale poza tym jest jakieś niezwykle aksamitne, jakby kremowe, co bardzo ulepsza i tak już świetny odbiór.
4,5/5

9.0/10

Doktorzy przebili moje najśmielsze oczekiwania. Ponad tym genialnym IPA w Polsce są tylko Imperator Bałtycki i Lublin to Dublin (tym samym krajowe podium obsadzone jest teraz w pełni piwami ciemnymi, choć jednocześnie wszystkie trzy mają ze sobą mało wspólnego). Wszystkie piwa AleBrowaru muszą się pokłonić, nawet Brown Foot (dwie setne punktu różnicy). Jedenaste piwo ogółem. Tak jak kiedyś AleBrowar ochrzciłem królem stoutów (Lublin to Dublin zasiał w tej kwestii wątpliwość), tak teraz mianuję Doctora Brew absolutnym królem IPA. Pierwsze było bez szału, ale tercet Cascade-Kinky-Black rozwalił mi mózg. Czekam na kolejne atrakcje, tak jak na początku narzekałem na ciągłe warzenie IPA, tak teraz mówię - nie warzcie nic innego, doktorzy, eksperymentujcie z tym stylem!