Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Brytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Brytania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

BrewDog: Nanny State

Slot Machine nie był jednak ostatnim piwem BrewDoga, które wypiję przed dobiciem do tysięcznej recenzji. Skąd pomysł, by na recenzję nr 999 wybrać piwo bezalkoholowe? Chyba głównie stąd, że chciałem sobie odpocząć od ciężarów przed ciężarem, jaki przyjmę na siebie na jubileusz. Ale możemy to też potraktować jako akt symboliczny, deklarację, że nie dla alkoholu był ten tysiąc wypitych piw. Tak czy inaczej, Nanny State - ale o 0,5% alkoholu, już dość stara marka BrewDoga. Ciekawe, jak wypadnie w konfrontacji z 1 na 100 z Kormorana.

Informacje ogólne:
Piwo: Slot Machine
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 0,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 17.08.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
BrewDogowy standardzik, który bardzo lubię.
8,5/10


 

Barwa
Ciemne złoto wpadające w bursztyn.
3/5
 
Piana
Całkiem przyzwoita.
4,5/5
 
Zapach
Bardzo przyjemny aromat, pachnie właściwie jak klasyczne East Coast IPA - chmielowe owoce w typie tropikalnym bardziej niż cytrusowym i powiew pozytywnego karmelu. Trochę mu zbywa na intensywności, ale poza tym niczego sobie.
7,5/10
 
Smak
Wodnistość jest niezaprzeczalna, ale naprawdę jest dobrze - jest bardzo chmielowe zarówno jeśli chodzi o owocowo-żywiczne aromaty, jak i o goryczkę, a też trochę karmelowego słodu się znajdzie. Zbywa mu na szlachetności goryczki, nie smakuje wcale jak pełnoprawne piwo, ale całkiem blisko. Super pijalne, bardzo fajne.
7/10
 
Tekstura
Minimalnie za dużo gazu, choć generalnie wysokie wysycenie w piwie bezalkoholowym musi być, żeby podbić pełnię. 
4,5/5

6.5/10

1 na 100 tańsze i lepsze, aczkolwiek inne. Wyrób Kormorana to bardziej grzeczna APA, wyrób Szkotów - grzeczne East Coast IPA. Chętnie bym konsumował częściej jedno i drugie, gdyby były trochę szerzej dostępne.

czwartek, 18 stycznia 2018

BrewDog: Slot Machine

Im bliżej do końca pierwszego tysiąca recenzji, tym bardziej sentymentalny się robię. Lata lecą, a ciągle najwięcej z tych recenzji dotyczy piw szkockiego BrewDoga, swojego czasu mojego ulubionego browaru we wszechświecie. Po rozszerzeniu horyzontów oczywiście ciężko mi już uważać Szkotów za geniuszy piwowarstwa, ale ciągle mam do tego browaru sympatię, uznanie i sentyment. A więc jeszcze raz nim dobiję do tysiąca, po raz 82., przed państwem BrewDog. Czerwone żytnie IPA, styl w którym już raz Szkoci uwarzyli świetne piwo, prototypowy Interstellar.

Informacje ogólne:
Piwo: Slot Machine
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: czerwone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 14.10.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Po raz pierwszy zrecenzuję BrewDoga z puszki. Trzeba przyznać, że ich nowa estetyka świetnie do puszek pasuje, nawet bardziej niż do etykiet.
8,5/10



Barwa
Ciemny bursztyn wpadający w głęboką miedź, piękna.
5/5
 
Piana
Znakomita, bardzo obfita i puszyście gęsta, o beżowej barwie.
5/5
 
Zapach
Atrakcyjna bomba tropikalnych owoców (ale raczej nie cytrusów, może delikatne nuty grejpfruta), mango, liczi, papai, ananasa; do tego piękna żywica i nuty herbaciane. Taki trochę oldskulowy East Coast, od którego craftowcy ostatnio uciekają i bardzo mi z tego powodu żal w przeciwieństwie do większości beer geeków.
9/10
 
Smak
Od pierwszego łyku czuć gęstą żytnią bazę z charakterystyczną dla żyta przyprawowością, która świetnie komponuje się z coraz mocniej wyczuwalną żywicą, słodkimi owocami i lekko karmelowym słodem. Ogólnie słodka kompozycja dobrze uzupełnia się ze średnio-wysoką goryczką. Brakuje mi minimalnie głębi, ale jest pyszne.
8/10
 
Tekstura
Fajna żytnia gęstość, trochę za dużo gazu.
4/5

7.5/10

Zabijcie mnie, brakuje mi na rynku takich nie-soczkowych, nie-bezgoryczkowych, nie-cytrusowych, nie-bezkarmelowych, a jednak bardzo dobrze zrobionych IPA. Lata mijają, BrewDog rozrasta się do rozmiarów niemal korporacyjnych, ale ciągle zachowuje wysoki poziom, bardzo mnie to cieszy.

sobota, 21 października 2017

Thornbridge: Wild Raven

Mam z Thornbridge'em kupę dobrych wspomnień z pierwszego półtorarocza mojego piwnego blogowania. Nie wiem, jakim cudem od ponad trzech lat nasze drogi ani razu się nie zeszły, ale w końcu postanowiłem to przełamać. Wild Raven to ciemne IPA, które wśród kilkuset piw Thornbridge'a ma dość wysoką pozycję w rankingach.
 
Informacje ogólne:
Piwo: Wild Raven
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Thornbridge Hall
Browar: Thornbridge Brewery
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka:
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Przez trzy lata bardzo udany styl Thornbridge'a nie uległ najmniejszej zmianie.
9/10 


 
Barwa
Jasne jak na BIPA, brązowe, pod światłem miedziane, a nawet bursztynowe miejscami. Podchodzi pod Brown IPA.
4/5

Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Przyjemna, słodkawa, czekoladowo-orzechowa słodowość i chmielowość udana w 3/4: głównie fajne ciemnawo-czerwone owoce zatopione w żywicy, ale i trochę niepotrzebnego kwasu izowalerianowego. Fajny, ale nie powala.
7/10

Smak
Przyjemne, ale trochę mi brakuje i słodu, i chmielu. Ten drugi niestety jest już tu mocno zwietrzały i izowalerianowy. Lekko przypalany słód, owocowo-izowalerianowy chmiel, niewiele słodyczy, niewiele jak na IPA goryczki - przyjemne, smaczne piwo, ale trochę mało wyraziste.
6,5/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone. 
4/5

6.5/10

Możliwe, że za długo postało na półce, no ale cóż, było w dacie. Mimo wszystko nie sądzę, żeby nawet na świeżo było to wielkie piwo, walory słodowe też pozostawiły trochę do życzenia. No cóż, rozczarowujący nieco powrót. 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Dugges & Wiper and True: The Twin Pines

Jakoś długo omijałem bardzo popularny ostatnio szwedzki browar Dugges - dorwał mnie za pomocą prezentu urodzinowego. A miejsce jak na europejski craft jest nieprzeciętnie wiekowe, bo założone w 2005 roku. Piwo jest imperialnym IPA uwarzonym we współpracy z angielskimi rzemieślnikami z Bristolu, zwanych jako Wiper and True, ma stanowić mocniejszą wersję jednego z piw właśnie tego angielskiego browaru i być bardzo mocno nastawione na nuty żywiczne.

Informacje ogólne:
Piwo: The Twin Pines
Kraj: Szwecja - uwarzone we współpracy z browarem z Anglii
Region: Västra Götaland
Miasto: Landvetter
Browar: Dugges Bryggeri i Wiper and True
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 14.02.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Trochę bezpłciowe - gdyby nie nazwa, kojarząca się z jedynym serialem, którego oglądanie nie jest stratą czasu, to nie zwróciłbym na nie uwagi w sklepie (gdybym to ja je kupował). Ale też nie ma w nim brzydoty, jest w porządku.
6/10

Barwa
Piękny, lekko zmętniony bursztyn.
4,5/5

Piana
Prawie idealna.
4,5/5

Zapach
Rzeczywiście totalnie żywiczny i iglakowy, w przepięknym wydaniu, taka żywica o lekkiej nucie pomarańczy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałem się z tak pięknie żywicznym obliczem chmielu.
8,5/10

Smak
Bardzo podobne odczucie jak w zapachu. Niesamowicie sosnowe, żywiczne, iglaste, z nutami pomarańczy. Przypomina mi to autentyczną żywicę, którą wąchałem niecałe dwa miesiące temu w Yosemite National Park w Kalifornii, też przewijała się ta pomarańczowość. Ponadto mamy tu bardzo dobre proporcje pomiędzy słodyczą a goryczką. Znakomite piwo.
9/10

Tekstura
Idealna.
5/5

8.5/10

Nie spodziewałem się takiej rewelacji, na RB wcale to piwo nie ma fantastycznej oceny. Tymczasem okazuje się po pierwsze jednym z najpiękniej, o ile nie najpiękniej żywicznych ukierunkowań chmielu, z jakimi się spotkałem, a po drugie jeszcze ma świetną bazę słodową.

poniedziałek, 22 maja 2017

Fuller's: London Porter

Kolejne podejście do Fuller'sa, którym jaram się jak nie wiem. London Porter to najsłynniejsze piwo browaru, jeśli brać pod uwagę liczbę ocen na ratebeerze, i prawie najlepsze - wyprzedza je tylko stout imperialny i dwie zamierzchłe (1999 i 2000) edycje Vintage Ale. Wynik ma niebywały wręcz jak na zwyczajny brown porter. W rankingu porterów innych niż bałtyckie i imperialne zajmuje ósme miejsce świata

Informacje ogólne:
Piwo: London Porter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: brown porter
Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 08.07.2017 r.
Cena: 11 zł

Opakowanie
Kolejna typowa, tradycyjna etykieta Fuller'sa, bardzo przyjemna.
8/10

 


Barwa
Od czerni, przez brązy aż do pięknych rubinowych refleksów.
5/5
 
Piana
Dość obfita, cudownie gęsta, bardzo trwała.
4,5/5

Zapach
Cudowny, absolutnie cudowny aromat przypieczonego chleba, ciasta, palonego zboża, spalonego karmelu. Nie jest bardzo złożony, ale jest bardzo intensywny i niesamowicie przyjemny.
8,5/10
 
Smak
Mistrzostwo w konkurencji umiarkowanego (porterowego) użycia palonego słodu. Doskonale wyważone proporcje czekolady, kawy, chleba, karmelu, zboża; doskonale wyważone proporcje subtelnej słodyczy i nieprzesadnej, ale konkretnej, ziemistej goryczki. Wspaniała pijalność.
9/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

8.0/10

Liczyłem może na odrobinkę więcej, ale to mimo wszystko bardzo zachowawczy brown porter. Jako taki jest genialny. Piwo mniej więcej na poziomie ESB z tego browaru, a więc kolejna cegiełka do mojej miłości doń. Jeden z najfajniejszych tradycyjnych browarów świata i kropka. Czy to najlepszy brown porter, jakiego piłem? Tak, najlepszy.

wtorek, 9 maja 2017

Fuller's: India Pale Ale

Po wyśmienitym bitterze czas na kolejną klasykę brytyjską od Fuller'sa. Jedno z najsłynniejszych angielskich India Pale Ale na świecie, może nawet najsłynniejsze. Ciekawe, jak wypadnie w porównaniu z tymi, które już piłem, a piłem sporo pysznych.

Informacje ogólne:
Piwo: India Pale Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: angielskie India Pale Ale
Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 31.07.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Taki standardzik Fuller'sa, podobne jak na ESB.
7,5/10



 
Barwa
Bardzo głębokie złoto, wpadające prawie w bursztyn, a do tego po prostu genialnie zachowujący się gaz.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita i trwała, a również genialnie gęsta.
5/5
 
Zapach
Intensywny, do bólu (ale w moim przypadku to przyjemny ból) tradycyjny chmiel o czysto ziołowym profilu, podszyty subtelną słodowością spod znaku karmelu, ziemistości, chleba. Bardzo ładny aromat.
7,5/10
 
Smak
Smak tradycji. Intensywna, ziołowa chmielowość, ziemistość i subtelne, ciasteczkowe podbicie słodowe. Jest trochę przyciężkie, to znaczy odrobinę odczuwa się jego alkoholowość, ale bardzo smaczne, bardzo.
7,5/10
 
Tekstura
Trochę brakuje mi gazu.
4/5

7.0/10

Bardzo dobre piwo, ale tym razem Fuller's mnie nie rozwalił. Są dużo lepsze angielskie IPA i są dużo lepsze piwa z tego browaru w angielskich stylach. W sumie to wszystkie, które piłem są lepsze. To jednak też warto poznać.

wtorek, 2 maja 2017

Fuller's: ESB

Nie recenzowałem żadnego bittera od... 2015 roku! Skandal to jest, bo uwielbiam doprawdy tradycyjne angielskie style. Nie byłem więc w stanie nie kupić ESB z mojego ulubionego angielskiego tradycyjnego browaru, kiedy zobaczyłem je na półce, zwłaszcza że to według ratebeera czwarty najlepszy bitter świata. Mam spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: ESB
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 23.11.2017 r.
Cena: 11 zł

Opakowanie
Piękna grawerowana butelka, solidna etykieta i dedykowany kapsel - bardzo ładnie. 
7,5/10


 
Barwa
Genialny, głęboki bursztyn.
5/5
 
Piana
Umiarkowanie obfita, średnio gęsta i niezbyt trwała.
2/5
 
Zapach
Rozkoszny karmel, nuty ciasteczkowe, tostowe, przypalane, ziemiste, trochę estrów owocowych i konserwatywnego chmielu. Bardzo ładny.
8/10
 
Smak
Bardzo podobnie jak w zapachu, z tym że uwydatniają się klasyczne dla stylu nuty ziemiste, przechodząc lekko w popiołowe; robi się też odrobinę bardziej chlebowo niż ciasteczkowo. Piwo prezentuje znakomity balans między słodową słodyczą, doprawdy rozkoszną, mającą wiele wspólnego z toffi, chlebem, biszkoptem, a subtelną, ziołową goryczką, która rozwija się w bardzo ładny sposób na fantastycznym finiszu. Genialny bitter.
9/10
 
Tekstura 
Jak na styl przystało, niskie wysycenie, odrobinę za niskie.
4,5/5

8.0/10

To piwo dobitnie mi uświadomiło, jak bardzo kocham tradycyjne angielskie piwowarstwo. Zdecydowanie najlepszy extra special bitter, jakiego w życiu piłem. Uwielbiam te momenty, w którym pozornie proste, tradycyjne piwowarstwo prowadzi do znakomitych przeżyć smakowych. Ma to w sobie jakąś magiczną subtelność. Fuller's to piękny browar. To jest naprawdę must drink za tę cenę.

sobota, 1 kwietnia 2017

BrewDog: Paradox Islay

Do serii Paradoksów mam spory sentyment - to były moje początki z RISami i zarazem początki z piwami starzonymi w beczkach po alkoholach. Paradox Isle of Arran i Paradox Heaven Hill pozostają jednymi z najcieplej wspominanych przeze mnie RISów. Dzisiaj spora szansa, żeby było jeszcze lepiej niż wtedy, bo tym razem Paradox poszedł do beczek po whisky z Islay, a więc najbardziej torfowej z torfowych. Nie wiadomo niestety, po której whisky konkretnie, BD podaje jedynie czas leżakowania - 178 dni. Wprawdzie na ratebeerze wersja Islay nie cieszy się jakimiś genialnymi notami, wypada najsłabiej z całej serii, ale z drugiej strony najlepiej wypada Compass Box, dla mnie najsłabszy, więc zaufam swojemu osądowi. Zastanawiam się tylko, co to takie drogie - jeszcze ledwie dwa lata temu kupiłem Heaven Hill za 47 zł, a tutaj mamy 73. W przeliczeniu na pół litra drożej niż Xyauyu.

To będzie chyba osiemdziesiąte piwo BrewDoga na moim blogu. Przestałem trochę pić ich piwa, w zeszłym roku wypiłem zaledwie dwa, ale wciąż pozostają jednym z moich ulubionych browarów i jestem pewien, że dobiję do setki.

Informacje ogólne:
Piwo: Paradox Compass Box
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: wędzony stout imperialny (Islay Whisky BA)
Alkohol: 15%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 08.05.2026 r.
Cena: 72,60 zł (110 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Identyczne jak na Compass Boksie.
9,5/10 





Barwa
No wiadomo jaka.
5/5

Piana
Jak na piwo o takiej mocy leżakowane w beczkach, to wręcz świetna. Przyzwoita obfitość, zaskakująco dobra gęstość i nie najgorsza trwałość.
3,5/5

Zapach
Ostro torfowy, z torfem skierowanym mocno w stronę jodyny, bandaży, w mniejszym stopniu asfaltu i spalonych przewodów elektrycznych. To musiała być jedna z najostrzejszych whisky, jestem skłonny stawiać na Laphroaig. Spod tego bardzo nieśmiało wynurza się stout imperialny w postaci skondensowanej paloności. Trzeba przyznać, że trochę zbyt nieśmiało, ale ten torf jest piękny.
9/10

Smak
Torf nie zwalnia, jest piekielnie intensywny, tutaj w odrobinę bardziej dymnym wydaniu. Robi się też jednak więcej miejsca dla klasycznego RISa, jest sporo nut palonych, czekoladowych, ogólnie jest sporo słodyczy, choć i goryczka niemała. Wciąż można podnieść zarzut o niedostatecznej intensywności słodowych doznań, ale wędzonka jest mocno w moim guście i uważam je za pyszność. A poza tym jest rozkosznie łagodne jak na 15%.
8/10

Tekstura
Sporo gazu jak na tak mocne piwo, za wiele.
4/5

7.5/10

No nie jest to najlepszy z Paradoksów, zdecydowanie. Jest świetny, ale nie jest to genialne piwo i zdecydowanie nie jest warte swojej wygórowanej ceny. Nawet ja, fanatyk wędzonek drzewnych i torfowych, muszę przyznać, że za mało tu potęgi ciemnego słodu. Zbyt jednowymiarowe to po prostu jest jak na RISa z 15% alkoholu.

piątek, 24 lutego 2017

Fuller's: Vintage Ale 2014

Było zachwycające 2013, było bardzo dobre, ale rozczarowujące 2015, czas na 2014. Absolutnie przepadam za Fuller'sem i każde ich piwo to dla mnie wydarzenie. W szczególności, jeśli jest to legendarne Vintage Ale. Edycja 2014 jest wyjątkowo specjalna, bo została nachmielona na zimno chmielem Cascade - pytanie, czy nie wyjdzie z tego bardziej amerykańskie BW niż angielskie. Warto wspomnieć, że według ratebeera to najlepsza edycja Vintage Ale od 2002 roku i szósta najlepsza ze wszystkich dziewiętnastu. Zajmuje siódme miejsce w rankingu najlepszych English Strong Ale świata. 

Pamiętam, że zastanawiałem się, czy rozczarowanie 2015 nie wynikło stąd, że wypiłem ją za wcześnie. 2013 zachwyciła mnie, gdy obaliłem ją w 2015 roku. 2014 piję jeszcze odrobinę starszą, więc powinna być nienagannie ułożona, choć pytanie, co z chmielem.

Informacje ogólne:
Piwo: Vintage Ale 2014
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: amerykańskie barleywine
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: z 2014 r. (do 31.12.2024 r.)
Cena: 38 zł

Opakowanie
Identyczne jak w przypadku 2015, a więc zmiana kształtu butelki i etykiety nastąpiła właśnie w 2014. Genialne.




Barwa
Przepiękna, na granicy miedzi i bursztynu, lekkie zmętnienie działa tylko na korzyść.
5/5
 
Piana
Genialnie obfita, ładny lacing, można by wymagać więcej od trwałości.
4/5
 
Zapach
Piękne połączenie skrajnie owocowego, wręcz słodkowoocowego chmielu (ale z nutą cytrusową) z tłustą, karmelową słodowością, dostarczającą nut również owocowych, ale bardziej owoców suszonych, ewentualnie karmelizowanych. Suszone morele, o, bardzo dojrzałe jabłka, śliwki.
9/10
 
Smak
Tutaj słodowość nie daje już się tak przepychać chmielom. Słodka w najpozytywniejszym ze znaczeń, przyjemnie karmelowa, miodowa, chlebowa. Jeśli chodzi o chmiel, to tu już mocniej działa Goldings, dostarczając przyjemnej ziołowości i rozsądnej goryczki, co świetnie współgra ze słodem, zwłaszcza na finiszu. Wchodzą nawet lekkie nuty przyprawowe, pieprzne i szlachetny alkohol. Ależ pyszne, i niebezpiecznie pijalne. Jedyny minus to lekkie żelazo, ale szybko zniknęło.
9,5/10
 
Tekstura
Przyjemnie puszyste, no może minimalnie za wiele gazu.
4,5/5

9.0/10

Ech, wspaniałe. Vintage Ale, jako seria, jest moim zdaniem mocno niedohajpowanym piwem. Żal mi jednak, że nie zwróciłem uwagi, iż ta edycja była chmielona Cascadem i nie wypiłem go trochę wcześniej. Zachowało niemało z nowofalowej chmielowości, ale świeższe mogło rozwalać tak już totalnie. 2013 rozwaliło mnie nieznacznie bardziej.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

BrewDog: Sink the Bismarck!

Osiemset! Nie zdążyłem dobić do ośmiuset degustacji przed końcem 2016 roku, robię to więc w styczniu roku następnego, na niecały miesiąc przed czwartą rocznicą rozpoczęcia tej mojej skromnej działalności cyberprzestrzennej. A więc niemal równo dwieście degustacji rocznie mi wychodzi, choć średnia dużo mocniej niż teraz przekraczałaby dwie setki, gdyby nie przymusowa zeszłoroczna przerwa od alkoholu podyktowana kuracją leczniczą. Osiemset to liczba jak liczba, w tym momencie człowiek patrzy już raczej w stronę tysiąca - mój plan jest taki, by tysięczne piwo na blogu było ostatnim, które zrecenzuję w 2017 roku - niemniej okrągłość trzeba uczcić. Z okazji trzysetnej recenzji, pamiętam ten dzień znakomicie, otworzyłem butelkę piwa, która do dziś pozostaje najdroższą ze wszystkich, jakie w życiu otworzyłem, i zawierającą jedno z dwóch najmocniejszych piw. Był to Tactical Nuclear Penguin, wymrażany RIS z BrewDoga, moim zresztą zdaniem piwo naprawdę genialne - do dziś mam jeszcze jego resztkę z tej samej butelki, dalej jest pyszne. Dziś przebijam jednak to wszystko.

Sink the Bismarck to wymrażane IPA o zawartości alkoholu 41%. Najmocniejsze i najdroższe piwo mojego życia. Browar określa jako "poczwórne IPA". Zawiera "poczwórną dawkę chmielu" i było cztery razy wymrażane, by uzyskać tak ogromną wartość alkoholu. W swoim czasie było najmocniejszym kiedykolwiek wyprodukowanym piwem świata. Nazwa nawiązuje bezpośrednio do tej brytyjsko-niemieckiej walki o najmocniejsze piwo wszech czasów - BrewDog stworzył je w odpowiedzi na to, jak niemiecki Schorschbräu wypuścił 40-procentową wersję swojego lodowego koźlaka.

Informacje ogólne:
Piwo: Sink the Bismarck!
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: lodowe imperialne India Pale Ale
Alkohol: 41%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 14.01.2021 r.
Cena: 450 zł (600 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Podobnie jak Pingwin, ładna butelka z odrobinę mniej ładną niż w przypadku Pingwina etykietą, zawinięta w papier, który okazuje się być torbą. Do tego korek rozporowy, który pozwoli zakonserwować piwo na lata.
9/10
 
Barwa
Mieni się od jasnego brązu przez genialną miedź, czerwień aż do głębokiego, ciemnego bursztynu i pomarańczy. Przepiękne.
5/5
Piana
Oczywiście nie ma prawa jej być.
0/0
 
Zapach
Nie tyle jak imperialne IPA, co raczej jak amerykańskie barleywine. Zachowało mocny, chmielowy, owocowy charakter, ale nie są to typowe nowofalowe cytrusy (choć lekki cytrus też wpadnie). Mamy brzoskwinie, morele, karmelizowane pomarańcze, bardzo słodkie jabłka, rodzynki, poza tym mnóstwo toffi i karmelu, trochę migdałów. Wszystko jest skąpane w sporej dawce alkoholu, ale zupełnie nie przeszkadzającym, tak jak nie przeszkadza on w dobrej whisky. Jest naprawdę wspaniały, potężnie dużo się tu dzieje, no i oczywiście niewyobrażalnie intensywny.
9,5/10
 
Smak
Wyciąg z chmielu. W ustach zaczyna się jeszcze od uderzenia barleywine'owej słodyczy, bardzo szybko wkracza ostrość alkoholu, a od razu po przełknięciu następuje przeciągłe dźgnięcie potężnej, ziołowej goryczki, która ciągnie się i ciągnie jeszcze na bardzo dalekim finiszu. Totalnie nowe przeżycie, ciężkie do porównania z czymś, choć na pewno nie jakieś genialne - w przeciwieństwie do zapachu, tutaj złożoność nie wynagradza w pełni gryzącej strony alkoholu.
8/10
 
Tekstura
Oleiste jak dobra whisky, super.
5/5

7.5/10

Nasuwa mi się parę deskryptorów. Bardzo oryginalne. Znakomicie pachnące. Bardzo smaczne. Ekstremalnie gorzkie. Nieidealnie ułożone. I w końcu - totalnie niewarte swojej ceny, aczkolwiek nie do końca, bo jeden kieliszek za te 30 zł warto byłoby sobie zafundować, dla samej oryginalności przeżycia. Szczerze mówiąc, podejrzewałem, że tak będzie, ale miałem bardzo dobry dzień, gdy kupowałem tę butelkę. Bardzo dobre piwo, aczkolwiek nie rozumiem, po co ładować się w tak kosztowny proces jakim jest wymrażanie dla zrobienia megaimperialnego IPA. Stout imperialny, quadrupel czy nawet porter bałtycki wydają się tak znacznie, znacznie, znacznie lepszymi pomysłami.

sobota, 5 listopada 2016

Fuller's: 170th Anniversary Celebration Ale

Bardzo lubię londyński browar Fuller's, wręcz uwielbiam, i skoro nadarzyła mi się okazja, by uczcić ich 170-lecie, to nie mogłem nie skorzystać. Obchodzili je w zeszłym roku, ja dopiero dziś wypiję uwarzone na tę okazję piwo. Piwo to tradycyjne, mocne angielskie ale, ale z twistem w postaci skórki pomarańczowej. Brzmi bardzo fajnie i w dodatku wchodzi w top 50 English Strong Ale na ratebeerze.

Informacje ogólne:
Piwo: 170th Anniversary Celebration Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: angielskie mocne ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do końca 2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Jeszcze piękniejszy karton niż na Vintage Ale'ach. Etykieta nie aż tak wykwintna, ale piękna. Nie ma o czym mówić, wspaniałe opakowanie.
10/10

Barwa
Piękny, jasny bursztyn i dość mocne zmętnienie.
4,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, bardzo trwała.
4/5
 
Zapach
Bardzo owocowy, czuć, że skórka pomarańczowa nie poszła tutaj w ilościach symbolicznych, a w sporych; chmiel również dostarcza owocowych wrażeń, może mniej cytrusowych, a bardziej spod znaku słodkich jabłek, nektarynek, moreli. Pomarańcze i cytryny jednak przeważają. Do tego bardzo przyjemna nuta miodowa i trochę słodowości - jest znakomicie.
8,5/10
 
Smak
Tutaj owoce zostają nieco powstrzymane na rzecz przyjemnej, pełnej słodowości, ale dalej przeważają, zwłaszcza cytrusy. Jest trochę słodko, trochę gorzko, trochę żywicznie, minimalnie cierpko (ewidentna skórka pomarańczowa), krótko mówiąc kompletnie. Piwo leży gdzieś w pół drogi między lekkim, wchodzącym jak złoto bitterem a dostojnym, pełnym esencji old ale/barleywine i wyciąga zalety z obu tych stronnictw. Świetne.
8,5/10
 
Tekstura
Bardzo dobra, chociaż odczułem je jako odrobinę zbyt pełne, zbyt gęste.
4/5

8.0/10

Świetne, piękne tradycyjne piwo z lekkim twistem. Zrehabilitowało się za moje małe rozczarowanie zeszłoroczną edycją Vintage Ale. Fuller's to wybitny browar. Szkoda, że to piwo nie zostanie powtórzone.

poniedziałek, 31 października 2016

Fuller's: Vintage Ale 2015

Vintage Ale z Fuller'sa z 2013 roku tak mnie zachwyciło, że ciężko mi było nie sięgnąć po inne roczniki, bo jak wiadomo co roku jest to trochę inne piwo. Akurat przed paroma dniami zgarnąłem edycję 2014, ale tę z 2015 trzymam już jakieś pół roku, więc czas najpierw na nią. Dla uczczenia 50-lecia chmielu Maris Otter tym razem Vintage Ale powstało wyłącznie z brytyjskich składników. Poza tą odmianą są tu jeszcze cztery inne brytyjskie chmiele.

Informacje ogólne:
Piwo: Vintage Ale 2013
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: angielskie barleywine
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: z 2015 r. (do 31.12.2025 r.)
Cena: 38 zł

Opakowanie
Fuller's przeszedł lekki lifting, moim zdaniem lepiej to wyglądało wcześniej, ale to i tak genialne opakowanie. 
10/10


Barwa
Głęboki bursztyn, przejrzyste, bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita i gęsta, trochę słabiej z trwałością.
3,5/5
 
Zapach
Dominują owoce o pochodzeniu w sumie ciężkim do określenia - trochę w tym chmielu, trochę słodu i drożdży. Brzoskwinie, dojrzałe winogrona, akcenty niemal szampańskie. Nuty drewna cedrowego i przypraw jakby, momentami mocno kojarzy się z whisky. Bogaty i przyjemny, choć nie jest to olśniewająca kompozycja.
8/10
 
Smak
Tu wreszcie odzywa się trochę więcej klasycznej słodowości - karmel, ziemistość, nawet lekki tytoń, trochę szorstka goryczka, minimalna kwaskowatość. Jest dość wytrawne jak na BW, te ziemisto-tytoniowe akcenty są coraz mocniejsze z każdym łykiem i dominują na finiszu; w sumie fajna sprawa. Podobnie jak w zapachu - bardzo dobre, złożone, dostojne piwo, ale to dostojeństwo jest odrobinę rozdmuchane.
8,5/10

Tekstura
Za dużo gazu, ale jeszcze w porządku.
3/5

7.0/10

Patrzę na swoją recenzję rocznika 2013 sprzed roku i dostrzegam wiele podobnych spostrzeżeń, podobnych smaków i aromatów - tam jednak były one dużo lepiej skomponowane, więc jednak diabeł tkwi w szczegółach. A może w czasie? 2013 piłem dwuletnie, 2015 tylko roczne. I jeszcze zdjęcie mi nie wyszło, no rozczarowany jestem.

piątek, 28 października 2016

Innis & Gunn (Wellpark): Fired Oak Scotch Ale

Dzisiaj ciekawostka ze Szkocji. Dawno temu Grant's, producent szkockiej whisky mieszanej, postanowił spróbować leżakowania swojego wyrobu w beczkach po piwie (właśnie tak, nie na odwrót). W końcu udało się stworzyć zadowalającą recepturę. Piwo poleżało w beczkach, zostało bezczelnie wylane, no i jego miejsce zajęła whisky. Po paru miesiącach ktoś w destylarni wpadł na pomysł (łał!), żeby może chociaż wziąć łyk tego piwa przed wylaniem i okazało się, że smakuje wspaniale. Pomysłodawca receptury postanowił odłączyć się od destylarni i ruszyć z własnym browarem kontraktowym, który skupiłby się na piwach leżakowanych w beczkach - no i tak zrobił i browar działa już 13-14 lat. Nie jest to takie piękne jak wygląda, bo Innis & Gunn tylko czasem używa autentycznych beczek, a czasem maszynki, która przez określony czas przepuszcza piwo przez dębowe wióry. Ja trafiłem w Dreźnie na piwo tak ekskluzywne, że nawet nie ma go na stronie browaru. Uwarzone zostało w wielkim browarze koncernowym w Glasgow. 

Informacje ogólne:
Piwo: Fired Oak Scotch Ale
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Miasto: Glasgow
Browar: Wellpark Brewery (Innis & Gunn)
Styl: wee heavy
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 28.02.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Topowe. Piękny kartonik, grawerowana butelka o nietypowym kształcie, oldskulowa i elegancka zarazem etykieta, firmowy kapsel.
10/10


Barwa
Piękny, głęboki bursztyn, całkowicie klarowne.
4,5/5
 
Piana
Obfita, dość gęsta, solidnie trwała.
3,5/5
 
Zapach
Dominuje nie drewno, a słód - bardzo przyjemne, mocno karmelowe, ciasteczkowe i przypiekane akcenty typowe dla szkockiego ale z lekkimi wtrąceniami ziemistymi i tytoniowymi. Drewno świetnie się z tym komponuje, dając zaokrąglony, bogaty i bardzo przyjemny aromat.
8,5/10

Smak
Rozpościera jeszcze mocniejszą słodowość, moim zdaniem naprawdę ujmującą, karmel podszyty ziemią i tytoniem. Drewno zdecydowanie jest podporządkowane słodowi, ale robi swoje. Bardzo smaczne piwo, dostojne. Jedynym minusem jest minimalne żelazo.
8,5/10

Tekstura
Nieznacznie za wysokie wysycenie.
4,5/5

7.5/10

Nasłuchałem się trochę złego o tym browarze - że trochę wydmuszka, że nie beczki tak naprawdę, że piwo dla drewna a nie odwrotnie. No cóż, nie wiem jak z innymi produktami, ale ta limitowana edycja jest świetna. I muszę częściej pić szkockie ale, słodowość typowa dla tej rodziny stylów jest mi niezmiernie miła.

sobota, 8 października 2016

BrewDog: Milk Stout

Stoutów mlecznych wypiłem w życiu mniej niżbym sobie życzył. Połączenie laktozy z lekkim stoutem bardzo do mnie przemawia. Póki co ideałem pozostaje Milk Stout z Mikkellera - zobaczmy, co pokaże drugi gigant europejskiego craftu, BrewDog. Teoretycznie powinien pokazać sporo, bo ten prototypowy stout mleczny zdążył już na tyle spodobać się publice, że wszedł do stałej oferty browaru jeszcze zanim zdążyłem wypić swój egzemplarz. Nie piłem nic z BD od wczesnego stycznia, co jest moją najdłuższą przerwą od tego browaru.

Informacje ogólne:
Piwo: Milk Stout
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: stout mleczny
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 14,3%
Objętość: 330 ml
Warka: do 02.12.2016 r.
Cena: 11,45 zł (17,35 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Dużo lepsza szata graficzna prototypowych piw BrewDoga niż kiedyś. 
8/10 



Barwa
Czarne, nieznaczne przebłyski brązu u podstawy szkła.
4,5/5
 
Piana
Prawie idealna.
4,5/5
 
Zapach
Czekolada, kawa z mlekiem, słód palony, praliny, karmel, toffi. Wybitnie deserowy, wybitnie przyjemny, acz mógłby być bardziej intensywny.
8/10
 
Smak
Rozkoszne, trochę jak Beer Geek Vanilla Shake w miniaturce. Mnóstwo kawy i czekolady, subtelny, ale bardzo wyraźny dodatek laktozy, delikatna goryczka dla skontrowania słodyczy. Małym minusem jest minimalnie za wysoka kwaskowatość, ale wiadomo, ciężko jej uniknąć w stoucie. Wzorcowy milk stout.
9/10
 
Tekstura
Średnie wysycenie, niemal idealne, odrobinę bym je jeszcze obniżył.
4,5/5

8.0/10

Znakomity milk stout, na szczęście wszedł do stałej oferty BrewDoga (pod nazwą Jet Black Heart). Do Mikkellerowego trochę mu brakuje, ale wiele więcej w tym stylu się nie uzyska. Chyba czas przywrócić BD do łask i przyśpieszyć dobijanie do pierwszej setki spróbowanych od nich piw.

wtorek, 28 czerwca 2016

Buxton: Pic Tor

Jeden z moich ulubionych browarów świata uwarzył piwo na moją część. To bardzo miłe, choć wolałbym stout imperialny, quardrupla albo barleywine, a nie marakujowe kwaśne ale. Cóż, dobre i to, dzięki panowie. To chyba dobry moment, żeby wyjaśnić pochodzenie mojego nicka. Nie skorzystam z niego i go nie wyjaśnię, a jedynie odeślę do obejrzenia "Siódmej pieczęci", jednego z największych arcydzieł kina wszech czasów. Tam znajduje się rozwiązanie zagadki. No to Pic Tor, pale ale zakwaszone lactobacillusami z dodatkiem owoców marakui.

Informacje ogólne:
Piwo: Pic Tor
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: marakujowe kwaśne ale
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 29 lipca 2015 roku (do 29.07.2017 r.)
Cena: 19,50 zł (29,55 zł)

Opakowanie
Bardzo ładne, jak to w Buxton.
8,5/10 



 
Barwa
Ładna, złota barwa i dużo mniej ładne, przesadzone zmętnienie.
3/5

Piana
Bardzo obfita, nie bardzo gęsta i niezbyt trwała, przeciętna.
2,5/5

Zapach
Rześki, tropikalny zapach owocowy, łączący w sobie słodycz, cytrusową cierpkość/gorzkość i kwaśność wyraźnie pochodzącą od bakterii kwasu mlekowego. Z czasem wchodzi trochę dziwna nuta gumy, bynajmniej nie do żucia, która jest chyba tym mniej ładnym obliczem marakui. Bardzo ładny, bardzo czysty, orzeźwiający, zachęcający, ale nic wielkiego.
7,5/10

Smak
Kwaśne, cierpkie, owocowe, odrobinę szorstkie, bardzo wyraziste, bardzo przyjemne, choć mogłoby być trochę gładsze; marakuja objawia się tu bardzo cierpko i kwaśno, prawie w ogóle nie słodko, nuta słodyczy mogłaby podnieść poziom.
7/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3/5

6.5/10

Łe. Piwo, które Buxton ochrzcił moim nickiem, okazało się najsłabsze ze wszystkich, jakie piłem z tego browaru. Jestem niepocieszony. Tak serio to piwo jest dobre, ale za 20 zł (30 za pół litra!) to jest za przeproszeniem żart niezbyt śmieszny. Za takie kwoty to już latają genialne stouty imperialne. Za dużo na rynku i dużo tańszych, i dużo lepszych kwasów już jest, żebym był w stanie polecić to. Wydaje mi się, że marakuja to nie był najszczęśliwszy pomysł.

wtorek, 21 czerwca 2016

Hobsons: Old Prickly

Warto mieć dziewczynę i imieniny też warto mieć. Rodzi się wtedy szansa, że dostanie się zupełnie za darmo wyjątkowe piwo w dość wyjątkowym, rzadkim stylu. I akurat taka historia mi się przydarzyła. Hobsons Brewery, tradycyjny angielski browar, z którego niemal dwa lata temu miałem okazję pić pysznego bittera, ma w swojej ofercie piwo warzone na cześć i ku pomocy Brytyjskiemu Stowarzyszeniu Ochrony Jeży, którego siedziba znajduje się tylko siedem mil od browaru. Jeże podobno nie mają się dobrze w UK, ich populacja spada i trzeba je ratować, a zatem każde pięć pensów ze sprzedaży tego piwa pójdzie im na ratunek. Trzeba być nienormalnym, żeby nie uwielbiać jeży, wychylę więc z dumą i wdzięcznością dla mojej sponsorki szklankę tego golden ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Old Prickly
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: West Midlands
Miasto: Cleobury Mortimer
Browar: Hobsons Brewery
Styl: angielskie golden ale
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych 

Opakowanie
Jeż. Mnie zachwyca i tyle. Fajne są też te gumy na szyjkach butelek z Hobsons, wyróżniają ich piwa.
9/10


 
Barwa
Jasna, bardzo ładna, złota barwa, ale popsuta trochę przez nieeleganckie, drobinkowe zmętnienie. Wciąż bardzo ładnie i świeżo się prezentuje.
4/5

Piana
Wybitnie obfita i nienagannie trwała, bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Interesujący - na pierwszy niuch nosa pachnie jak jasny lager, i to całkiem niezły, słodowo zaokrąglony; szybko jednak odkrywa ziołową, brytyjską chmielowość z nutką trawy cytrynowej oraz klasyczne brytyjskie estry. Nic oszałamiającego, ale bardzo przyjemny, rześki, zachęcający aromat, dopracowany i przez tę trawę cytrynową bardzo ciekawy.
7,5/10

Smak
Trochę bardziej nastawiony na chmiel niż zapach, ziołowo-cytrusowe posmaki bardzo fajnie się uruchamiają i wchodzi nie taka mała, ale wyjątkowo krótka goryczka. Solidne uderzenie, a potem natychmiastowe wyciszenie - ciekawy efekt. Pojawia się też typowa dla angielskich ale ziemistość na finiszu, która szalenie mi odpowiada, tu połączona z chlebowością. Jedyny minus to odrobinę wychodzący alkohol, co nie jest powodem do dumy przy zawartości 4,2%.  Poza tym to bardzo dobre piwo, lekkie i średnio złożone, ale w swojej prostocie nieomal świetne.
7,5/10

Tekstura
Nieco przegazowane, ale w porządku.
3/5

7.0/10

To najlepsze golden ale, jakie piłem. Nie piłem ich wielu, ale parę piłem. Bardzo fajne piwo, pięknie się nadające do sesyjnego posiedzenia, ale i do szybkiego wychylenia szklanki w ciepły dzień. Niech żyją jeże.

piątek, 17 czerwca 2016

Broughton: Dark Dunter

Jako szkotofil jestem chętny na każdy nowy szkocki browar na mojej drodze, zwłaszcza że póki co trafiłem tylko na trzy, w tym jeden to bardzo słaby Brewmeister, a drugi postmodernistyczny BrewDog, który jakoś bardzo ze Szkocją się nie identyfikuje (Brewmeister zresztą też, ale to akurat dobrze). Broughton dużo mocniej nawiązuje do tradycji lokalnych, choć jest to browar nazywający się rzemieślniczym. Powstał w 1979 roku w przerobionej na browar zagrody owiec (!) i mieni się pierwszym szkockim mikrobrowarem. Choć zwą się craftem, skupiają się niemal całkiem na tradycyjnych brytyjskich ale (jakieś tam AIPA w ofercie się przewija). Dark Dunter to piwo, które określają jako... "porter/stout", a które okazało się być stuprocentowym brown porterem. Dunter z kolei to goblin, który według legendy ma strzec zamków na pograniczu szkocko-angielskim.

Informacje ogólne:
Piwo: Dark Dunter
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Scottish Borders
Miasto: Broughton
Browar: Broughton Ales
Styl: brown porter
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do lutego 2017 r.
Cena: 16,30 zł 

Opakowanie
Całkiem fajna etykieta z tytułowym goblinem i żłobiona butelka, goły kapsel. Nie jest to jakaś piękność, ale klimatyczne opakowanie. Duży props za dokładny skład.
8/10 

 
Barwa
Ciemnobrązowa do ciemnomiedzianej. Pod światłem piękna gra rubinów i miedzi. Bardzo ładne, klasyczny porter.
4,5/5

Piana
Wzorowa - bardzo obfita, doskonale gęsta i bardzo trwała.
5/5

Zapach
Karmel, jeszcze raz karmel, wiśnie, niezbyt aromatyczne ciasteczka z dżemem, trochę nut zbożowych i czekoladowych. Jest całkiem przyjemnie, ale też bardzo skromnie i brakuje intensywności.
6/10

Smak
Tak jak w zapachu - jest bardzo delikatne, słodowe, jak ciasteczka maślane z lekkim posmakiem orzechów i czekolady. Niezły finisz o ziemistym i chlebowym charakterze. W sumie fajne piwo, takie nieefektowne i w sumie dla samego smaku bez sensu je pić, ale przyjemnie wchodzi.
6,5/10

Tekstura
Wysycenie jest bardzo niskie, co normalnie mogłoby przeszkadzać, ale jednocześnie piwo jak na swoją moc jest wyjątkowo gęste, kremowo gęste, co odpowiada mi w połączeniu całkowicie.
5/5

6.0/10

Solidne piwo do wychylenia w pubie bez większej refleksji. Nie jestem usatysfakcjonowany, bo lubię refleksję, a za taką cenę to rozbój w biały dzień. Póki co Taddy Porter z angielskiego Samuela Smitha rozpieprza w pył wszystkie brown portery, jakie piłem w życiu.

środa, 15 czerwca 2016

Weird Beard: 貞子 [Sadako]

Z londyńskim Weird Beard miałem styczność tylko dwa razy, a chciałbym mieć dwadzieścia. Oba ich piwa, jakie miałem szczęście pić, były wyśmienite - niestety partia wyrobów tego browaru pojawiła się we wrocławskich sklepach chyba tylko raz i to ponad dwa lata temu. Z małym wyjątkiem - jeszcze w zeszłym roku wypatrzyłem na półce to cacko. Stout imperialny z dziesięciu różnych słodów i owsa z dodatkiem miodu, melasy i świeżych ziaren kawy, dojrzewający w browarze przez pół roku przed wypuszczeniem w świat. Nadzieje spore. Sadako, jakby ktoś był ciekawy, to imię żeńskie, w tym przypadku nawiązujące do postaci-potwora z nieco zbyt popularnego filmu The Ring.

Informacje ogólne:
Piwo: 貞子 [Sadako]
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Weird Beard Brew Co
Styl: stout imperialny
Alkohol: 9,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana w grudniu 2014 roku (do grudnia 2020 r.)
Cena: 22,25 zł (33,71 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Etykiety WB się nie zmieniły, tu natomiast mamy mniejszą butelkę (i bardzo dobrze) i obfity lak/gumę pokrywający szyjkę.
9/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5

Piana
Bardzo obfita i drobna, o pięknej barwie i bliskiej ideału trwałości, choć w końcu trochę się poddaje.
4,5/5

Zapach
Genialny. Ciemny słód, w którym łączy się wspaniała kawa i wspaniała czekolada (gorzka, bardzo gorzka i mleczna). Nuty orzechowe, zbożowe, miodowe, palone, toffi, śliwki w czekoladzie. Olśniewający.
9,5/10

Smak
Cudownie złożone. Kawa, czekolada, zboże, orzechy, śliwki, nuty mocno palone, najsubtelniejsze wtrącenia alkoholowe, jakie są możliwe. Na finiszu subtelne akcenty popiołowe. Odrobinę zabrakło mi intensywności na finiszu - po przełknięciu nieco za szybko się wycisza, przydałoby się tu podkręcić słodycz lub goryczkę lub jedno i drugie.
9/10

Tekstura
Jest gęste i nisko wysycone. Wypada to niemal idealnie, ale ja bym tak odrobinę jeszcze podkręcił ciało - albo gęstością, albo gazem.
4,5/5

8.5/10

Wspaniały, złożony RIS, jeszcze jedno znakomite piwo z Weird Beard. Ta skuteczność jest powalająca i strasznie mi szkoda, że ich piw nie ma już za bardzo w Polsce. Być może byłby to jeden z dosłownie kilku moich ulubionych browarów na świecie, po trzech piwach niestety takiego wyroku nie mogę ogłosić. A co do dodatków - żaden się nie wychyla, w sumie nie wpadłbym na to, że jest tam coś poza słodem, ale myślę, że swoje zrobiły.