Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7-8%. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7-8%. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

Pinta (Browar na Jurze): TakAHaka

Nie mogłem sobie podarować jeszcze jednego piwa Pinty przed osiągnięciem tysiąca recenzji - być może żaden inny browar nie odegrał równie ważnej roli w mojej edukacji piwnej. TakAHaka to ciemne IPA z pulpą z ananasa, mango i marakui, które Pinta uwarzyła po raz pierwszy prawie trzy lata temu na Beer Geek Madness, specjalnie w tym celu odbywając podróż na Nową Zelandię. Do butelek trafiło chyba dopiero teraz.

Informacje ogólne:
Piwo: TakAHaka
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: owocowe ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 07.09.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Nawet fajna kolorystyka, choć zdarzają się Pincie lepsze etykiety.
8,5/10



 
Barwa
Ciemny brąz, widać że jest bardzo mętne, nawet fajnie to wygląda.
4/5
 
Piana
Bardzo wysokiej klasy.
4,5/5
 
Zapach
Bardzo oryginalny - jest jednocześnie bardzo czekoladowo-orzechowy, jak i bardzo tropikalny. Przeważa marakuja, dalej pomarańcza i mango, dalej ananas. Specyficzny aromat, bardzo przyjemny.
8/10
 
Smak
Podobny jak aromat, tylko jeszcze lepszy. Pinta nie żałowała ciemnych słodów i piwo może śmiało podchodzić pod stout amerykański, natomiast nie żałowała też chmielu. Piwo do złudzenia przypomina mi smak owocowych galaretek w czekoladzie - tylko że takich słodyczy mam dość po jednej-dwóch sztukach, a tego piwa ciągle chce się więcej dzięki zbiciu słodyczy przez sporą goryczkę. Dla mnie bomba, chociaż goryczka mogłaby być nieco szlachetniejsza.
9/10
 
Tekstura
Ciut za dużo gazu przy takiej gęstości.
4,5/5

8.0/10

Jedno z lepszych piw Pinty jakie w ostatnim czasie piłem. Trochę niedoceniane, a bardzo oryginalne i bardzo smaczne, mieli panowie świetny pomysł i co najmniej ta warka doczekała się świetnego wykonania. 

niedziela, 31 grudnia 2017

Russian River: Supplication

Na zakończenie roku czas na wyjątkowe piwo. Supplication to piwo, które poza Pliniuszem Starszym zaimponowało mi najmocniej w trakcie wizyty w browarze Russian River. Jest to swobodna interpretacja flandersa - brown ale leżakowane w beczkach po winie Pinot Noir z dodatkiem wiśni, fermentowane na brettach, zakwaszane bakteriami kwasu mlekowego. Wg ratebeera najlepszy flanders świata.

Informacje ogólne:
Piwo: Supplication
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Santa Rosa
Browar: Russian River Brewing Company
Styl: flamandzkie czerwone ale
Alkohol: 7,75%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: 27.02.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Konsekwencja szaty graficznej z Beatification i Sanctification.
8,5/10 



 
Barwa
Głęboki bursztyn podchodzący pod czerwień, mętne.
3,5/5

Piana
Dość słaba.
2/5

Zapach
Intensywny, bardzo złożony i elegancki aromat wiśni, ziemi, siana, brettów, malin, ale przede wszystkim czerwonego wina. Arcydzieło.
10/10

Smak
Skrzyżowanie trzech światów: czerwonego, mocno wytrawnego wina z jego nutami ciemnych owoców, szlachetną cierpkością i winogronowością, flamandzkiego ale pełnego czerwonych owoców, kwasu i minimalnej octowości oraz wild ale z nutami funku i wsi. Jest świetne też na poziomie smaków podstawowych - bardzo subtelna i idealnie zbalansowana gra kwasu, cierpkości, goryczki i słodyczy. Wszystkie cztery są delikatne, ale dobrze zaakcentowane.
9,5/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone.
4/5

9.5/10

Dobrze wybrałem piwo na koniec roku, który pod względem średniej jakości próbowanych przeze mnie piw był bez wątpienia najlepszym rokiem w moim dotychczasowym życiu. Spróbowałem w nim chyba tyle piw klasy światowej, co przez całe poprzednie życie. To koniec już piątego kalendarzowego roku prowadzenia tego bloga - co mnie bardzo cieszy, w dalszym ciągu czuję wymierny wzrost mojej wiedzy o piwie, w dalszym ciągu było dużo horyzontów do poszerzenia i wiem, że ciągle dużo jest. Nie udało mi się wprawdzie dobić do tysiąca recenzji na koniec roku, kończę 2017 z dokładnie 980 zrecenzowanymi piwami na koncie, ale już praktycznie na pewno uda mi się to zrobić na pięciolecie bloga, które nadejdzie w połowie najbliższego lutego. Wtedy nadejdzie czas wielkich omówień, wielkich statystyk i być może wielkich zmian, więc na razie kończę już i życzę szczęśliwego nowego roku.

A Supplication? Jedno z kilkunastu najlepszych piw, jakie piłem, jeden z trzech najlepszych kwasów, najlepszy flanders - o ile tak można je traktować, bo jednak paleta smaków i aromatów odchodzi tu dość znacząco od kanonu wyznaczanego przez Rodenbachy i inne belgijskie piwa. Subtelne, złożone, intensywne i wyśmienite.

niedziela, 17 grudnia 2017

Pinta (Browar na Jurze): Grape Ale

Ciekawy nowy koncept Pinty - mocne, mocno odfermentowane pale ale z dodatkiem świeżo tłoczonego soku z białych winogron odmiany Hibernal i Jutrzenka. Mignęło mi już, że recenzje są fatalne, ale dam szansę.

Informacje ogólne:
Piwo: Grape Ale
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: 15,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 15.08.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
To co najmniej się tu Pincie udało, bardzo ładna etykieta. 
8,5/10


 

Barwa
Złoto.
3/5

Piana
Solidna.
3/5
 
Zapach
Najpierw trochę nikły, ale jak najbardziej przyjemny - delikatne owoce nowofalowego chmielu i sok z winogron. Potem wjeżdża diacetyl, choć taki jeszcze do zniesienia.
5,5/10
 
Smak
Tu już niestety jest nieudane, choć może nie jakieś strasznie straszne. Winogrona dały fajny kwasek, natomiast poza tym jest puste jak nieudany jasny lager, mocno alkoholowe i jeszcze na dobitkę metaliczne. Bardzo źle.
3/10
 
Tekstura
Minimalnie przegazowane. 
4/5

3.5/10

Ojej, jedno z najgorszych piw Pinty ever. Z pitych przeze mnie, a piłem ich już koło osiemdziesięciu, prawie na pewno wręcz to najgorsze i zresztą w ogóle jeden z najgorszych kraftów. W sumie zamysł nie był zły, był dobry, tylko: 1) powinno być znacznie lżejsze, podchodzi pod jakiegoś stronga 2) trzeba by wyeliminować aż dwie wady, metalikę i diacetyl 3) poprawić chmielenie na aromat. Wpadka dość sporych rozmiarów jak na takiego weterana, który na ogół jak już nie robi dobrych piw, to robi przynajmniej przeciętne.

sobota, 16 grudnia 2017

The Bruery: The Grade

Dawno nie piłem nic z The Bruery i chyba czas najwyższy wypić. Piwo interesujące, bo porter bałtycki z syropem klonowym i kozieradką oraz naturalnymi aromatami. Nie jest to jakiś hedaliner browaru, ale zobaczymy, bo The Bruery zwykle oceniam wyżej niż oceniają ten browar ludzie na ratebeerze.

Informacje ogólne:
Piwo: The Grade
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: porter bałtycki
Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2016
Cena: 90,90 zł (60,60 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Na ogół Bruery ma lepsze, ale to też ładne.
8/10 


 

Barwa
Czarne, bez porterowych brązów i miedzi.
4/5

Piana
Wygląda genialnie na początku, ale redukuje się do mniej imponujących widoków.
4/5 
 
Zapach
Oj jaki piękny - intensywny syrop klonowy, melasa, toffi, karmel, mleczna czekolada, prażone orzechy. Deserowy, słodki, bardzo zachęcający.
9/10
 
Smak
Niby to samo, a jednak nie to samo, gorzej niż w zapachu. Niby dalej syrop, orzechy, karmel, czekolada, ale zamiast mega wyklejającego, pełnego, intensywnego smaku, jest tutaj trochę pustki, jeśli chodzi o stronę słodową, którą wypełnia nawet trochę alkoholowej ciężkości. Nie no, brzmi to źle, a piwo jest bardzo smaczne, nawet bardzo-bardzo - to nie tak że puste, broń boże, po prostu mogłoby być troszkę pełniejsze. Zapach po prostu robił nadzieję na coś więcej.
8,5/10

Tekstura
Bez uwag.
5/5

8.0/10

Ej, nasłuchałem się trochę niepochlebnych opinii o tym piwie, a to naprawdę świetny bałtyk. Trafione dodatki, trafiona ilość dodatków, świetna baza. Przekonuje mnie to nie mniej niż osławione BW z beczek po bourbonie z The Bruery. Dygresja - Black Jack z Hopkinsa jest bardzo podobny. Co prawda zdecydowanie słabszy, ale też z sześć razy tańszy. 

poniedziałek, 6 listopada 2017

Brouwerij t' IJ: IPA

Choć żadne piwo z Brouwerij t' IJ nie znajduje się w zdominowanym przez de Molena top 50 holenderskich piw ratebeera, to jest to drugi najlepiej oceniany browar ze stolicy kraju. Powstał w 1985 roku, więc jak na standardy craftowe jest to już browar z brodą. Dzięki uprzejmości pewnego podróżnika mam okazję dać mu dwie szansy - oto pierwsza z nich, klasyczne, sztandarowe AIPA.

Informacje ogólne:
Piwo: IPA
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Północna
Miasto: Amsterdam
Browar: Brouwerij t' IJ
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Etykieta jak na polskie warunki niecodzienna, bo właściwie soft-pornograficzna. Jak na taką - w całkiem dobrym smaku, z niezłym efektem kolorystycznym, choć to tylko czerń i biel. Podoba mi się.
8/10

 
Barwa
Mętne złoto, pięknie pracujący gaz.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita, gęsta, trwała.
5/5

Zapach
Bardzo ładny, świeży aromat kwiatowo-owocowego chmielu i zbożowo-karmelowego słodu, który nie przesłania, a jedynie ładnie podkreśla chmielowe nuty. Nie jest to jednak jakaś chmielowa bomba, a z czasem wychodzi leciutki diacetyl.
7/10

Smak
Solidne IPA z miejscem na owocowe aromaty chmielu, lekko karmelową słodowość, trawiastość, dość wysoką i szlachetną goryczkę. Bardzo fajny, długi finisz.
7,5/10  
Tekstura
Trochę za dużo gazu. 
4/5

6.5/10

Taka tam przyjemna ipka, do miłego wypicia, ale i do zapomnienia gdyby nie ta niecodziennie pornograficzna etykieta. Browar zupełnie nie przykuł mojej uwagi, ale dostanie jeszcze jedną okazję na wykazani się.

środa, 1 listopada 2017

Paulaner Salvator

Salvator z Paulanera to prawdopodobnie najpopularniejszy doppelbock świata (na RB więcej ocen ma co prawda słynny Celebrator z Aying, ale to w dużej mierze dlatego, że jest na pierwszym miejscu i beer geecy na niego polują). Wątpliwe, by był najlepszym, tak jak i od najlepszości dalekie są weizeny z Paulanera, ale o top 50 koźlaków dubeltowych na RB się ociera i wypadałoby w końcu go poznać przy jego szerokiej dostępności.

Informacje ogólne:
Piwo: Paulaner Salvator
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Monachium
Browar: Paulaner Brauerei
Styl: koźlak dubeltowy
Alkohol: 7,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml 
Warka: do 07.2018 r.
Cena: 9,30 zł

Opakowanie
Przaśna i rubaszna, ale i klimatyczna etykieta, trzeba przyznać.
7,5/10


 

Barwa
Głęboka pomarańcz przechodząca w czerwień, bardzo mętne, piękne.
4,5/5
 
Piana
Przyzwoita obfitość, ładna gęstość, solidna trwałość.
3,5/5
 
Zapach
Ciężki, niezbyt wyrazisty słodowy aromat - chleb, jabłka, karmel. Poza tym że nie powala ani kompozycją, ani intensywnością, to jeszcze jest tu coś nie tak.
6/10
 
Smak
Podobnie jak w zapachu, tylko bez wad - ciężkie, słodowe, przyjemnie toporne piwo o wiodącej nucie chlebowej z delikatnymi owocami naokoło, lekką nutą alkoholową. Nieciekawe, grubo ciosane piwo, ale całkiem przyjemne. Fajnie by się je zwłaszcza piło w odpowiednim miejscu, jakimś starym klasztorze czy browarze.
6,5/10

Tekstura
Fajny ciężar, ale trochę za dużo gazu.
4/5

6.0/10

No meh, piwo które jak najbardziej można, ale i którego jak najbardziej można nie. To już weizeny Paulanera są bardziej imponujące. Ja w dodatku jestem dość tolerancyjny w stosunku do takich grubo ciosanych, topornych piw - wiele osób je potępi i nie będę się dziwił.

piątek, 20 października 2017

Trzech Kumpli (Zapanbrat): Pan IPAni Double

Klasyczne Pan IPAni jakoś przesadnie mi nie podeszło (będę to musiał zrewidować jeszcze, bo jestem niezwykle odosobniony w tej opinii i może trafiłem na gorszą/przejrzałą warkę), a może podwójne Pan IPAni podejdzie przesadnie. 

Informacje ogólne:
Piwo: Pan IPAni Double
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Żywiec
Browar: Zapanbrat (Browar Trzech Kumpli)
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 7,7%
Ekstrakt: 18,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 05.02.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Równie piękne jak w przypadku podstawowej wersji piwa.
9,5/10
 


 
Barwa
Lekko zmętnione złoto.
4/5
 
Piana
Przyzwoicie obfita, bardzo gęsta, świetny lacing, bardzo trwała.
4,5/5
 
Zapach
Piękny i przeintensywny, soczyście owocowy, przede wszystkim grejpfrutowy, ale też cytrynowy, limonkowy, pomarańczowy, marakujowy, z lekką ostrzejszą nutą żywiczną oraz zbożową od słodu. Wspaniały, rzadko w Polsce piwowarzy robią aż tak piękne rzeczy z chmieleniem na aromat.
9,5/10
 
Smak
Dokładnie takie, jak zapowiada etykieta - łączy w sobie korzyści ciężkości, to znaczy intensywności imperialnego IPA, jak i lekkości pszenicznego zasypu. Super fajna gra chmielowych owoców, połączona z całkiem głośną bazą słodową, ale niemal całkowicie wyzbytą karmelu, raczej taką zbożową właśnie. Bardzo przyjemna słodycz fajnie dopełniająca się z goryczką, może odrobinę za niską.
8,5/10
 
Tekstura
Ciut za mało gazu.
4/5

8.0/10

Ścisły top polskich imperialnych IPA, bez dwóch zdań. Ta bardzo przyjemna degustacja utwierdziła mnie w planie powtórzenia przygody z podstawowym Pan IPAni.

czwartek, 27 lipca 2017

St. Jame's Gate (Phoenix): Guinness Foreign Extra

Trzecie podejście do Guinnessa. Tak jak Guinness Draught jest podręcznikowym przykładem i historycznie najbardziej wpływowym dry stoutem, tak podobną rolę Guiness Foreign Extra pełni w świecie Foreign Extra Stoutów. Styl zaczerpnął nawet od niego nazwę. O ile jednak Guinness Draught nie cieszy się wielką estymą, o tyle już GFE balansuje na granicy top 50 FESów na ratebeerze. Receptura piwa sięga 1801 roku, kiedy Irlandczycy na potrzeby eksportu do dalekich krajów musieli warzyć mocniej i bardziej chmielowo, by piwo przetrwało podróż. Dzisiaj jest ono warzone nie tylko w Irlandii, ale też w kilku browarach w bardzo egzotycznych krajach (z różnym skutkiem i różnymi ocenami na RB).

Mój egzemplarz został uwarzony na Mauritiusie - pięknej, małej wyspie, jedynym afrykańskim państwie, w którym byłem (ale dawno temu - piwo mi ktoś niedawno przywiózł). Ten Guinness będzie też zapewne na dłuższy czas pierwszym i jedynym afrykańskim piwem, jakie w życiu wypiję, chociaż należałoby raczej powiedzieć - irlandzkim piwem uwarzonym w Afryce. Też się jaram. Piwowarstwo na Mauritiusie wcale nie jest na jakiejś opłakanej pozycji - mają jeden duży browar, który nawet eksportuje do Europy prawdopodobnie paskudnego international lagera - Phoenix. Tutaj też warzy się na licencji Guinnessa. Jest i rzemieślniczy browar restauracyjny, który nie przestraszył się nawet RISa i belgijskiego mocnego ale, nie mówiąc o IPA czy witbierze. Mimo że działa dłużej niż każdy polski browar rzemieślniczy poza Artezanem, ma bardzo mało ocen i ciężko powiedzieć, jaka jest jakość tych piw. Guinness FE pozostaje wg RB najlepszym, czego można się napić na wyspie poza wspomnianym witbierem.

Informacje ogólne:
Piwo: Guinness Foreign Extra
Kraj: Mauritius - warzone na irlandzkiej licencji
Dystrykt: Plaines Wilhems
Miasto: Pont-Fer
Browar: Phoenix Beverages Group - na licencji St. Jame's Gate Brewery
Styl: Foreign Extra Stout
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 10.04.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Standardowa, bardzo ładna butelka i etykieta Guinnessa.
9/10



Barwa
Czarna, pod światłem leciutki rubinowy prześwit u nasady szkła.
4,5/5
 
Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Przyjemny, choć jakby nieśmiało zmierzający w stronę jakiejś DMS-owo brzmiącej wady aromat palonego zboża, mocno przypieczonego chleba, karmelu. Trochę jednak jest coś nie tak, jakaś szmatka mokra czy coś. Wciąż przyjemny.
6,5/10
 
Smak
Lepiej niż w aromacie - mała wada odchodzi w niepamięć, dostajemy po prostu bardzo przyjemny, bardzo intensywny stout, mocno kawowy, palony, z lekką czekoladową słodyczą. Nie do końca podoba mi się tylko trochę dziwny finisz, wręcz cierpkawy jak w nie najlepszej kawie. Później robi się popielniczkowo, ale o dziwo w przyjemny sposób. Mimo usterek piwo bardzo przyjemne, nawet bardzo bardzo. Ta paloność jest specyficzna, ale w zupełnie pozytywnym sensie.
8/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

7.0/10

Guinness Foreign Extra jest tylko trochę lepszy od guinnessowych dry stoutów. Mam pewien niedosyt - chcę jeszcze kiedyś spróbować irlandzkiej wersji. Natomiast mimo niedosytu była to dla mnie bardzo radosna degustacja. To miłe wiedzieć, że w takim miejscu jak Mauritius można napić się piwa, które zostało uwarzone na miejscu i które jest naprawdę dobre, nawet jeśli dalekie bardzo od wybitności. Wypiłem ze smakiem i z wielkim szacunkiem.

wtorek, 25 lipca 2017

Ballast Point: Grapefruit Sculpin

Ballast Point to jeden z browarów, który miałem okazję odwiedzić w USA. Jeden z tych rzemieślników, którzy zaczynali jeszcze w zeszłym stuleciu (1996 rok) i zdążyli rozrosnąć się do rozmiarów nieomal koncernowych, obecnie zresztą w rękach stricte koncernowych - właścicielem jest Constellation Brands, jeden z kilku największych koncernów piwnych świata. Z Ballast Point miałem już styczność ponad trzy lata temu - BrewDog uwarzył z nimi w Szkocji kooperacyjne piwo, które leżakowało z rodzynkami nasączonymi w rumie z Ballast Point (BP to nie tylko browar, ale i pierwsza w San Diego od czasów prohibicji mikrodestylarnia, chociaż teraz po przejęciu przez Constellation mają rozdzielić te dwie działalności na osobne podmioty). Grapefruit Scuplin to AIPA z naturalnymi aromatami grejpfruta - twist na temat sztandarowego piwa Ballast Point. Grapefruit Scuplin to również jedno z najważniejszych w ich ofercie piw, czwarte (z kilkuset) najlepiej oceniane na RB.

Informacje ogólne:
Piwo: Grapefruit Sculpin
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: Ballast Point Brewing Company
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: zabutelkowana 13 czerwca 2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Tak piękna etykieta, że aż kupiłem sobie blaszaną tabliczkę z nią do powieszenia na ścianie. Piękna jest ta ryba, kolorystycznie przede wszystkim. Kapsel firmowy też ładny.
9/10

 
Barwa
Lekko zmętnione, głębokie złoto.
3,5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
No cóż, niemal całkowicie grejpfrutowy. Są też tropikalne, słodsze owoce - mango, papaja - jak i szczypta chmielowej przyprawowości i odrobina karmelu. Bardzo ładny, chociaż... znam piwa bez aromatu grejpfruta, które piękniej pachną grejpfrutem.
7,5/10
 
Smak
Mało odkrywcze, ale bardzo przyjemne IPA - trochę chmielowych owoców, bardzo wysoka goryczka, solidna kontra słodowa. Grejpfrut? Grejpfrut jak grejpfrut, po prawdzie wcale nie jest nachalny, a nawet życzyłbym go sobie więcej. Jest "sharp", może nawet odrobinę zbyt sharp, ta goryczka ma minimalnie alkoholowy charakter. Bardzo smaczne piwo tak czy inaczej.
7,5/10

Tekstura
Odrobinę za mocno gazowane.
4,5/5

7.0/10

Bardzo dobre IPA, ale też rozczarowanie, podobne jak IPAmi z Dogfish Head. Skoro szansa, że wchodząc losowego dnia do losowego multitapu w Polsce będę mógł napić się lepszego piwa, jest bardzo wysoka, no to co jest za legendarne amerykańskie piwo? Fajnie się piło, ale można zapomnieć.

poniedziałek, 29 maja 2017

Rockmill (Bytów): Juicy Melody

Ciemne IPA wypadło bardzo dobrze, ale czas wreszcie podejść do tego, co Rockmillowi wychodzi podobno najlepiej, czyli do jasnych piw chmielonych nowofalowo. Święta trójca APA-AIPA-IIPA robi największą furorę na ratebeerze, przy czym szczególnie ogromną AIPA. Juicy Melody to to trzecie piwo, najmocniejsze. Jak zobaczyć można na etykiecie, poziom goryczki zapowiadany przez browar to zaledwie 2 na 6 punktów w skali, więc rażąco nisko jak na IIPA, ale nie zaszokuje to nikogo, kto zna obecne trendy w piwowarstwie.

Informacje ogólne:
Piwo: Juicy Delight
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Bytów
Browar: Bytów Browar Kaszubski (Rockmill)
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 7,8%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 12.07.2017 r.
Cena: 10,95 zł

Opakowanie
Całkiem fajna, adekwatna do stylu, tropikalna etykieta.
7/10


 

Barwa
Piękne złoto, lekko zamglone.
4,5/5

Piana
Bliska doskonałości.
4,5/5

Zapach
Cudowny, arcyintensywny aromat świeżo wyciśniętego soku z cytrusów (grejpfruty, cytryny) z dodatkiem soku z owoców tropikalnych (mango, marakuja) i nieznacznym ukłuciem żywiczności, które jest takim chmielowym sztandarem w tym kolorowym świecie owoców. Genialny na początku, trochę za szybko słabnie, ale i tak bardzo imponujący.
9/10

Smak
A tu już aż tak orgazmicznie nie jest, ale też świetnie. Bardziej stonowanie, mniej tropikalnie, w ogóle dość łagodnie - ani słodowość nie jest nachalna, ani chmiel. Ten ostatni nie tylko jeśli chodzi o paletę aromatyczną, ale i - zgodnie z etykietą - goryczkę, która jest poniżej poziomu porządnego pilsa. Nie chcę zabrzmieć staromodnie, ale jak dla mnie to bardzo by się właśnie w tym miejscu przydała taka sążnista chmielowa gorycz, bez niej jest trochę zbyt puste i cukrowe.
7,5/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń.
5/5

7.5/10

Małe rozczarowanie. To bardzo dobre piwo, ale piłem sporo imperialnych IPA, które bardziej mi odpowiadały. O ile zapach jest fantastyczny, o tyle w smaku po prostu brakuje mi goryczki przy tak wysokim ekstrakcie.

sobota, 27 maja 2017

Rockmill (Bytów): Mystery

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jakiś nowy kontraktowiec wzbudził tyle pozytywnych emocji co Rockmill, którego głównym piwowarem jest słynny Andrzej Miler. Robią furorę zwłaszcza nowofalowo chmielone piwa browaru - jedno z nich zdołało się nawet wedrzeć do top 50 ratebeerowych APA wszech czasów. Ja zaczynam od ciemnego IPA z kawą i solą.

Informacje ogólne:
Piwo: Mystery
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Bytów
Browar: Bytów Browar Kaszubski (Rockmill)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.06.2017 r.
Cena: 9,50 zł

Opakowanie
Etykiety niezbyt się wyróżniające, ale całkiem ładne.
7/10 



 
Barwa
Całkowicie czarne, jedynie w nóżce mojego szkła ciemnobrązowe.
4,5/5
 
Piana
Bardzo gęsta i obfita, solidnie trwała.
4/5
 
Zapach
Bardzo intensywny i właściwie dokładnie taki, jak obiecuje etykieta - czekoladowy i potężnie żywiczny, może z lekkim skrzywieniem cytrusowym, przy czym strona chmielowa zdecydowanie przeważa nad słodową. Po jakimś czasie dołącza delikatna kawa. Znakomity.
8,5/10
 
Smak
Tu proporcje się trochę odwracają - chmiel się cofa, a bardzo masywna słodowość idzie do przodu. Patrząc na to, że goryczka wcale nie jest bardzo wysoka, przypomina to raczej stout amerykański niż ciemne IPA, w najlepszym razie coś na granicy dwóch stylów, ale tak czy inaczej jest to bardzo smaczne piwo. Całość kończy się wyraźnym ukłuciem soli, której jest tu nie mniej niż w przeciętnym gose.
8,5/10

Tekstura
Nieznaczny niedostatek wysycenia. 
4,5/5

7.5/10

O mały kroczek od świetności, zabrakło jakiegoś mocniejszego akcentu, ale piwo na wysokim poziomie. Sól zagrała tu naprawdę sensownie, co trochę mnie zdziwiło, a naprawdę jej dodatek bynajmniej nie był homeopatyczny. Ładna zapowiedź najlepszych piw Rockmilla.

czwartek, 25 maja 2017

The Bruery: Sour in the Rye

To jest tak zwana degustacja na pewniaka. Sour in the Rye miałem już okazję pić na panelu degustacyjnym piw z The Bruery na parę dni przed końcem roku 2016 i co najmniej w moich oczach rozwaliło ten panel, w pozytywnym sensie. Wybitny kwach. Kupiłem więc sobie butelkę do domu, by wypić w zacisznych warunkach. Co może pójść źle? Praktycznie nic, chyba że przez cztery miesiące stało się z nim coś niefajnego, ale to bardzo wątpliwe w przypadku tego typu piwa. A jest to leżakowane w beczkach żytnie kwaśne wild ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Sour in the Rye
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: żytnie kwaśne ale
Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2015 edition
Cena: 95,70 zł (63,80 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Etykiety Bruery Terreux bardzo lubię za szablon, a tu jeszcze wyjątkowo przyjemna kolorystyka.
9/10 


 
Barwa
Piękny bursztyn.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita, gęsta, ponadprzeciętnie trwała.
4,5/5
 
Zapach
Genialny aromat przepięknego, wręcz wysublimowanego funku, silne nuty dębowej beczki, takiej fest drzewnej, obsesyjnej ziemistości, a to wszystko łagodnie przechodzi w skrajnie kwaśną, ale lekko złamaną słodyczą owocowość trochę spod znaku marakui. Nieprawdopodobnie złożony, wspaniale przyjemny, genialny.
9,5/10
 
Smak
Do powtarzających się wrażeń z aromatu dochodzi jeszcze świdrująca, naprawdę podchodząca pod ekstremum kwaśność oraz świetnie kontrapunktująca ją słodycz od masywnej podbudowy słodowej. Nie aż tak złożone, jak obiecywał zapach, ale przepyszne.
9/10
 
Tekstura
Dość wysokie wysycenie, mocno tu pasujące. 
4,5/5

8.5/10

Odrobinę lepiej je zapamiętałem, ale to i tak wybitny kwas. Czy warty cen Bruery? No wiecie, są lepsze kwasy w cenie niższej, DUŻO niższej. Ale chyba jeszcze warty. Ciężko mi to bowiem postawić w dokładnie tym samym szeregu z czymkolwiek, co piłem, jest to piwo dość oryginalne.

poniedziałek, 27 marca 2017

Boon & 3 Fonteinen & De Cam & Hanssens & Lindemans & Oud Beersel & Tilquin & Timmermans & De Troch: Horal's Oude Geuze Mega Blend

Dzisiaj piwo bardzo specjalne, co łatwo spostrzec już po tytule posta. To nic, że to jedna z kilku najdroższych butelek piwa, jakie kupiłem. To nawet nic, że to 23. najlepsze gueuze świata według RB. Że to owoc kooperacji dziewięciu różnych browarów (lub blendowni lambików), to wciąż jeszcze mało. To bowiem piwo, które jest mieszanką piw uwarzonych w dziewięciu różnych browarach. HORAL (skrót niderlandzki od Wysokiej Rady Tradycyjnych Lambików) to organizacja zrzeszająca kilkanaście osób reprezentujących browary produkujące lambiki, powstała w celu ochrony, promocji i tak dalej tradycyjnych lambików. Zgrzyt jest taki, że spośród jedenastu z tych browarów siedem warzy poza tradycyjnymi produktami lambiki oszukane, dosładzane, w tym w przypadku pięciu jest to ponad 50% produkcji. Stąd brak w szacownym gronie reprezentacji Cantillon, którego przywódca, Jean Van Roy, nie chce, jak twierdzi, siedzieć w tym gronie przy jednym stole. Lambiki to poważny biznys.

Tak czy inaczej, począwszy od 2009 roku HORAL co dwa lata z okazji święta gueuze robi sobie "mega blend" gueuze z niespełna dziesięciu różnych browarów/lambikarni. Piwo butelkowane jest w Boon, ale warzone i leżakowane w beczkach po trochu w każdym z tych browarów. Ciężko mi to będzie zaksięgować w statystykach, ale póki co przejdę do degustacji. Przede mną edycja trzecia, na święto w 2013 roku, zabutelkowana 29 października 2012.

Informacje ogólne:
Piwo: Horal's Oude Geuze Mega Blend
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Lembeek
Browar: Brouwerij Boon, Brouwerij 3 Fonteinen, De Cam Geuzestekerij, Hanssens Artisanaal, Brouwerij Lindemans, Oud Beersel, Gueuzerie Tilquin, Brouwerij Timmermans i Brouwerij De Troch
Styl: gueuze
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2013 (zabutelkowana 29 października 2012 roku, do 29.10.2032 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Piękna, klasyczna butelka z korkiem, ale etykieta na tak specjalnym piwie mogłaby być ładniejsza. Mamy mozaikę zdjęć ze wszystkich browarów, z których pochodzi cząstka tego piwa, a z tyłu obszerny tekst w dwóch językach Belgii.
7/10

Barwa
Bardzo jasne złoto, lekkie zmętnienie, brzydki osad.
1,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, niezbyt gęsta ni trwała.
2,5/5
 
Zapach
Łagodny, subtelny i dość przystępny jak na lambika, ale też bardzo wyrazisty. Sporo w nim słodyczy, takiej dębowo-słodowej, jest też funk w dość przystępnym, niemal owocowym wydaniu, lekko skórzanym, minimalnie stajennym.
8/10

Smak
Również tutaj jest nieprzeciętnie przystępne. Inaczej niż w zapachu, raczej wytrawne niż słodkie, mocno ziemiste, skórzane, umiarkowanie funkowe. Bardzo pohamowana jest kwaśność, zastąpiona za to sporą cierpkością, przechodzącą niemal w goryczkę. Bardzo szlachetne gueuze, subtelne, dostojne. Nie rozwala, ale jest pysznie.
8,5/10
 
Tekstura
Znacznie za dużo gazu, ale w gueuze nie jest to tragedią.
2,5/5

7.5/10

Bardzo smaczne, najwięcej tu moim zdaniem gueuze z browaru, który butelkował to piwo, czyli z Boon - żadne inne nie jest takie wytrawne i mało kwaśne chyba. Trzeba to jednak napisać wprost, w przypadku tego piwa płaci się za wyjątkowość koncepcji, a nie za smak. Ja tam polecam kupić sobie małe butelki gueuze z Boon, 3 Fonteinen, Cantillon, Oud Beersel, Lindemansa i Tilquin, jest szansa że wystarczy kasy, którą trzeba wyłożyć na Mega Blend.

niedziela, 19 marca 2017

Bell's Comstock: Kalamazoo Stout

Bell's Brewery to jeden z najbardziej legendarnych i najbardziej szanowanych browarów świata. Założony w 1983 w Michigan, w mieście Kalamazoo, może poszczycić się aż trzema piwami w top 50 ratebeeru, w tym jednym na 43. miejscu, jednym na 18. i jednym na 9. Piwo, które dzisiaj zrecenzuję, nie jest jednym z nich, ale ma inne osiągnięcia - to według ratebeeru czwarty najlepszy nieimperialny stout świata, a więc jest ostro. Jest to stout amerykański warzony z dodatkiem lukrecji.

Bell's rozrósł się właściwie do dwóch browarów, położonych od siebie w odległości siedmiu mil. Mój Kalamazoo Stout, choć zgodnie z nazwą honoruje miasto pierwszego oddziału browaru, uwarzony został w tym drugim, w Comstock.

Informacje ogólne:
Piwo: Kalamazoo Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Bell's Comstock Brewery (filia browaru Bell's Brewery)
Styl: stout amerykański
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: z 18 maja 2016 roku
Cena: brak danych

Opakowanie
Bez uniesień, ale solidnie, i firmowy kapsel.
6,5/10


 

Barwa
Czerń.
5/5

Piana
Przyzwoita obfitość, genialna gęstość i trwałość, ładny lacing.
4/5

Zapach
Słodki, karmelowy, ciastkowy, czekoladowy, z delikatnym, ale ewidentnym udziałem lukrecji. Zero chmielu i właściwie bardzo mało mocno palonej słodowości, taki trochę Guinnessowy ten zapach, tylko że znacznie bardziej intensywny i bardziej złożony niż Guinness.
8/10

Smak
Tutaj dla odmiany momentalnie robi się bardzo palono. Jednocześnie dalej mnóstwo tej czekolady, karmelu, ciasta; lukrecji już nie czuję. Solidna goryczka przy niemal niedostrzegalnym udziale aromatów chmielowych pozwala z lekkim przymrużeniem oka uznać to piwo za stout amerykański. Tak czy inaczej jest pyszne i znika w mgnieniu oka, niesamowicie intensywne jak na 6%.
9/10

Tekstura
Czepiam się chyba, ale minimalnie spuściłbym z gazu.
4,5/5

8.0/10

Ledwo stout amerykański, ale niech będzie. Przede wszystkim pyszne, skrajnie dopracowane piwo bez skazy. Może nie jest to stout genialny, ale jest to stout przykładny. No nie wiem naprawdę, jak ktokolwiek mógłby się tu przyczepić - może jedynie tego, że stout amerykański obiecuje więcej chmielowych aromatów i tego, że rola lukrecji jest marginalna.

czwartek, 16 marca 2017

Mikkeller (Lervig): Beer Hop Breakfast

Beer Hop Breakfast to niestandardowa wariacja na temat najsłynniejszej serii piw Mikkellera. Do tej pory wszystkie Beer Geeki/Weaki, jakie piłem, opierały się wyłącznie na kawie, słodzie i beczkach, tutaj Mikkeller poszedł w chmiel i zrobił ze swoich stoutów ciemne India Pale Ale. Połączenie tego stylu z kawą wydaje mi się pomysłem kontrowersyjnym, ale tak kocham tę serię, że wstyd by mi było nie spróbować, tym bardziej że to według ratebeera czwarte najlepsze BIPA na świecie.

Informacje ogólne:
Piwo: Beer Hop Breakfast
Kraj: Norwegia - uwarzone przez duński browar kontraktowy
Okręg: Rogaland
Miasto: Stavanger
Browar: Lervig Aktiebryggeri (Mikkeller)
Styl: ciemne India Pale Ale
Dodatki: kawa (1%)
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 10 października 2016 roku (do 10.10.2026 r.)
Cena: 23 zł (34,85 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Standardową szatę graficzną serii tu zdominował kolor zielony, bardzo ładnie to wygląda.
9/10

 
Barwa
Czerń.
5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
Potwornie intensywna mieszanka słodkiej kawy, typowej dla serii, z ziołowymi, żywicznymi i w mniejszym stopniu cytrusowymi nutami chmielu. Bardzo dziwne uczucie, jakby się wąchało dwa zupełnie inne piwa naraz. Dziwne i świetne.
9/10
 
Smak
O ile w zapachu pachniało to bardziej jak american stout, tutaj jest już ipowato. Chmiel przeważa, jest bardzo intensywny zarówno w aromacie, jak i w postaci trochę szorstkiej, ale przyjemnej, cytrusowej goryczki. Kawowo-czekoladowo-ziemiste podbicie słodowe świetnie z tym współpracuje, łącząc się w piwo przepyszne.
9/10
 
Tekstura
Nie mam zastrzeżeń.
5/5

8.5/10

Znakomite piwo, jeszcze jedno znakomite piwo z tej serii. Okolice podium BIPA mojego życia. Puryści być może narzekaliby na zbyt intensywną słodowość jak na IPA, ale zdecydowanie prędzej jest to BIPA niż stout amerykański, bo chmielowość jest wszechogarniająca. Przy jego przyzwoitej cenie must have.

środa, 8 marca 2017

Maisel & Friends - Marc's Chocolate Bock

Od dwóch i pół roku nie miałem styczności Brauerei Maisel, browaru z miasta Wagnera. Marc's Chocolate Bock to chef d'oeuvre browaru, piwo wyprzedzające w rankingach nawet słynne Maisel's Weisse. Zajmuje też szczytne czwarte miejsce w rankingu dunkler bocków na ratebeerze. Jest to połączenie koźlaka ze stoutem, to znaczy bock wzbogacony niestandardowo dużym udziałem ciemnych słodów. Brzmi z założenia bardzo smacznie.

Informacje ogólne:
Piwo: Maisel & Friends - Marc's Chocolate Bock
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Bayreuth
Browar: Brauerei Gebrüder Maisel KG
Styl: koźlak tradycyjny
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: 17,4%
Objętość: 750 ml
Warka: do 05.05.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Szata graficzna serii nie uległa najmniejszej zmianie przez te dwa i pół roku.
8/10


 
Barwa
Ciemny rubin przechodzący w brąz, pięknie.
5/5

Piana
Prawie idealna.
4,5/5
 
Zapach
Wbrew moim oczekiwaniom, przeważa zdecydowanie klasyka. Przyjemne, czyste, lagerowe nuty melanoidynowe - ciasteczka, lekka kawa, karmel, mnóstwo chleba, czekolady nie uświadczyłem, ale jest bardzo przyjemnie.
7,5/10
 
Smak
Tu już czekolada wkracza bezkompromisowo. Takie zbożowe ciasteczka z posypką czekoladową, tak to piwo smakuje. I trochę karmelu, chleba i nawet akcentów piwnicznych (lagerowość tego piwa jest nieprzegapialna), nawet orzechy laskowe się przewiną. Jest średnio złożone, ale niesamowicie smakowite i pijalne. Nie zawadziłoby lekkie podbicie goryczki, bo finisz jest trochę zbyt delikatny.
8,5/10

Tekstura
Nieznaczny naddatek gazu.
4,5/5

7.5/10

Smakuje raczej jak połączenie koźlaka ze schwarzbierem niż ze stoutem. Taki imperialny schwarzbier, doprawdy. Uwielbiam schwarzbiery, więc zupełnie mi to pasuje. Świetne piwo, nie jakieś legendarne, ale obowiązkowa pozycja dla każdego fana koźlaków i ciemnych lagerów. Nie wierzę, że ktoś z tych dwóch grup mógłby być nieusatysfakcjonowany.

poniedziałek, 6 marca 2017

Pracownia Piwa: 500!

Jubileuszowym piwem Pracowni Piwa, uwarzonym z okazji pięćsetnej warki browaru, niemal zachwyciłem się na Warszawski Festiwalu Piwa, gdzie znakomicie skomponowało mi się z chrupaniem ziaren kakaa. Byłem wtedy jednak po kilku degustacjach z rzędu i mogło to różnie wpłynąć na odbiór piwa. Zobaczmy, jak mocny, słony robust porter zaprezentuje się w domowych warunkach.

Informacje ogólne:
Piwo: 500!
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: robust porter
Dodatki: sól
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 330 ml
Warka: do 05.04.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Zamiast standardowych bazgrołów, po prostu wielka liczba 500. No spoko, taki ascetyzm nie gorszy od standardu.
7/10

 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne, po porterze spodziewałbym się jednak czegoś ciut jaśniejszego.
4,5/5
 
Piana
Monstrualna, po prostu zbyt obfita, przy ostrożnym nalewaniu wypełniła szklankę praktycznie w całości. W dodatku w cale nie jest doskonale trwała, nie utrzymuje się na całej powierzchni do końca.
3/5
 
Zapach
Nuty palone, palone i jeszcze raz palone. Szczypta czekolady, trochę karmelu, biszkoptu, sporo melanoidyn. Bardzo ładny i intensywny niczym w RISie.
8/10
 


Smak
Wszechogarniająca paloność i czekolada, podkręcone bardzo delikatnym wtrąceniem soli. Świetny, kawowo-palony finisz. Byłoby znakomicie, gdyby nie minimalna nuta alkoholowa.
8/10
 
Tekstura
Mimo tak ogromnej piany wciąż mnóstwo wysycenia zostało w piwie. Zbyt mnóstwo.
3/5

7.0/10

Z beczki smakowało mi dużo bardziej (już prawie dwa lata odkąd Pracownia poszła w butelki, a problem z przegazowaniem ciągle obecny), ale to bardzo dobre piwo, i niesztampowe. Warto się z nim zapoznać. Sól bardzo dobrze się wpasowała.

niedziela, 5 lutego 2017

Hendrych: H16

Ostatnia część tryptyku przywiezionego z Czech. W klasycznych czeskich stylach Rodzinny Browar Hendrych sprawdził się bardzo dobrze, choć bynajmniej nie wzorowo. Na koniec sprawdzę, jak poradzili sobie z pierwszym stylem rewolucji piwnej, AIPA. W tym przypadku tak mocnym, że ocierającym się już o wersję imperialną.

Informacje ogólne:
Piwo: H16
Kraj: Czechy
Kraj (adm.): hradecki
Miasto: Vrchlabi
Browar: Rodinný Pivovar Hendrych
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 330 ml
Warka: do 15.02.2017 r.
Cena: brak danych 

Opakowanie
Takie samo jak na poprzednich Hendrychach.
6,5/10

 


Barwa
Głębokie złoto, przechodzące w bursztyn i burza gazu, piękne.
5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
Bardzo ładne, słodkie chmielowe owoce tropikalne niestety przecięte niebagatelną dawką diacetylu. Takiego przyjaznego, swojskiego, czeskiego, ale to nie jest jego miejsce. Mimo wszystko przyjemnie się to wącha, ale piwo jest jakby niedoleżakowane.
6/10
 
Smak
AIPA zdecydowanie ze wschodniego wybrzeża, mocno stawiająca na bazę słodową, co całkiem mi się podoba, bo ładna to baza - mocno chlebowa, z rozsądną dawką karmelu, a jednocześnie wciąż tylko baza dla chmielowych owoców i sporej goryczki. Balans słodycz-goryczka jest naprawdę świetnie trafiony. Dosyć proste, ale koszmarnie pijalne jak na 7,5% AIPA, do którego w smaku (diacetyl prawie całkowicie zniknął) ciężko się przyczepić, choć i o jakiś zachwyt niełatwo.
7,5/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń.
5/5

6.5/10
 
Trochę zabite diacetylem w zapachu, ale dobre AIPA. W dawnych, prostszych czasach, mógłbym być klientem Hendrycha nawet codziennie. Robią po prostu dobre, bezpretensjonalna piwa. Na dzień dzisiejszy są to jednak piwa, do których bez sensu byłoby wracać.