Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia Południowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia Południowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 listopada 2017

Brouwerij t' IJ: IPA

Choć żadne piwo z Brouwerij t' IJ nie znajduje się w zdominowanym przez de Molena top 50 holenderskich piw ratebeera, to jest to drugi najlepiej oceniany browar ze stolicy kraju. Powstał w 1985 roku, więc jak na standardy craftowe jest to już browar z brodą. Dzięki uprzejmości pewnego podróżnika mam okazję dać mu dwie szansy - oto pierwsza z nich, klasyczne, sztandarowe AIPA.

Informacje ogólne:
Piwo: IPA
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Północna
Miasto: Amsterdam
Browar: Brouwerij t' IJ
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Etykieta jak na polskie warunki niecodzienna, bo właściwie soft-pornograficzna. Jak na taką - w całkiem dobrym smaku, z niezłym efektem kolorystycznym, choć to tylko czerń i biel. Podoba mi się.
8/10

 
Barwa
Mętne złoto, pięknie pracujący gaz.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita, gęsta, trwała.
5/5

Zapach
Bardzo ładny, świeży aromat kwiatowo-owocowego chmielu i zbożowo-karmelowego słodu, który nie przesłania, a jedynie ładnie podkreśla chmielowe nuty. Nie jest to jednak jakaś chmielowa bomba, a z czasem wychodzi leciutki diacetyl.
7/10

Smak
Solidne IPA z miejscem na owocowe aromaty chmielu, lekko karmelową słodowość, trawiastość, dość wysoką i szlachetną goryczkę. Bardzo fajny, długi finisz.
7,5/10  
Tekstura
Trochę za dużo gazu. 
4/5

6.5/10

Taka tam przyjemna ipka, do miłego wypicia, ale i do zapomnienia gdyby nie ta niecodziennie pornograficzna etykieta. Browar zupełnie nie przykuł mojej uwagi, ale dostanie jeszcze jedną okazję na wykazani się.

wtorek, 22 sierpnia 2017

De Molen: Mooi & Meedogenloos Bourbon BA

Wczoraj rozczarowanie de Molenową kooperacją z Omnipollo, dziś liczę na sowite zadośćuczynienie. Leżakowana w beczkach po bourbonie wersja Mooi & Meedogenloos (piękny i bezwzględny) to ścisła czołówka piw z najsłynniejszego holenderskiego browaru - top 10 (z kilkuset), a nie licząc piw wycofanych, to nawet top 6. Czy zbliży się do poziomu wyśmienitego Weer & Wind?

Informacje ogólne:
Piwo: Mooi & Meedogenloos Bourbon BA
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Styl: stout imperialny (Bourbon BA)
Alkohol: 11,2%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 15 września 2016 roku (do 15.09.2021 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasyczna ascetyczna etykieta de Molena i czarny lak - arcydzieło butelkowej estetyki, osiągnięte w prosty sposób.
9,5/10

 

Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5
 
Piana
Raczej słaba.
2/5
 
Zapach
Niezbyt intensywny, słodowy, bardzo ciemny, bardzo mocno palony słód przechodzący dość ewidentnie w nuty wędzone, i beczka, ale właściwie samo drewno, jakby nic w nim nie leżało. Właściwie to rozczarowanie, dziwna ta kompozycja i brak intensywności. Z czasem trooochę się otwiera.
6,5/10
 
Smak
Dużo lepszy niż aromat, duuużo lepszy. Pyszny, gładziutki, intensywny RIS smagnięty beczką; piękna, czekoladowo-ciastowo-przypalano-wędzonkowa słodowość wzbogacona słodkimi nutami bourbonowej wanilii, marcepana, no i po prostu nutami drewna. Bardzo pijalne jak na taką moc. Finisz jest genialny, długi i intensywny, na nim nawet lepiej niż w ustach ujawnia się genialne połączenie bourbona z RISem. Cudowne.
9,5/10
 
Tekstura
Nie mam uwag.
5/5

8.0/10
 
Dziwne piwo, nie wiem skąd ta rażąca dysproporcja między przeciętnym aromatem a znakomitym smakiem. Gdyby oba były na poziomie tego drugiego, mielibyśmy piwo fantastyczne, porównywalne z Weer & Wind. Wciąż jest to świetna propozycja.

czwartek, 17 sierpnia 2017

De Molen & Omnipollo: SitiS

Dziesiątą setkę recenzji otwieram kooperacją dwóch gwiaździstych europejskich browarów, względnie konserwatywnego jak na craft de Molena i nieznającego żadnych granic Omnipollo. 900 zrecenzowanych piw za mną, a chyba jeszcze nigdy, ani tu ani poza blogiem, nie miałem okazji spróbować piwa z ananasem - to będzie pierwsze. Konkretnie - IIPA z ananasem.

Informacje ogólne:
Piwo: SitiS
Kraj: Holandia - uwarzone w kooperacji ze szwedzkim browarem kontraktowym
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen i Omnipollo
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 11 maja 2017 roku (do 11.05.2018 r.)
Cena: 20,70 zł (31,36 zł za 0,5 l)

Opakowanie
No cóż, ta kolorystyka psuje mocno cały efekt ascetycznych etykiet de Molena. Ale nie jest źle i podobać się musi skład - już nie tylko dowiadujemy się, jakie chmiele zostały wykorzystane, ale które w którym momencie procesu powstawania piwa zostały wykorzystane.
6,5/10
 
Barwa
Najbardziej spektakularne, nierównomierne zmętnienie, jakie widziałem. Wygląda to trochę podejrzanie, ale i pięknie.
4,5/5
 
Piana
Dość obfita i gęsta, nietrwała wszak.
4/5
 
Zapach
Intensywny, bardzo ostro chmielowy i bardzo owocowy - grejpfrut, biały grejpfrut na przedzie, to piwo pachnie wręcz kwaśno; poza tym są słodsze przebłyski liczi i rzeczywiście niemało ananasa. Taki na maksa biało-owocowy aromat, znakomity.
8,5/10
 
Smak
Dużo mniej udany od aromatu. Dalej jest bardzo owocowo, wręcz sokowato pod pewnym względem, natomiast w miejscu, w którym powinna następować fajna słodowa kontra, jest alkoholowy dech, taki już naprawdę nieprzyjemny. Ta soczysta, chmielowa owocowość jest super, więc ciężko mi potępić to piwo w czambuł, ale dawno się z tak rażącym alkoholem nie spotkałem.
4/10
 
Tekstura
Trochę za mocno gazowane, ale jest dobrze.
3,5/5

4.5/10

Piwo z masą zalet, a jednak musiałem wylać 2/3 butelki. Naprawdę niedopuszczalny poziom alkoholowości, nieprzystojny obu browarom. Chociaż swoją drogą to już drugie bardzo nieudane IIPA od Omnipollo, z jakim się zetknąłem, z tym poprzednim z trzy lata temu, kiedy jeszcze o Omnipollo było w miarę cicho.

piątek, 12 maja 2017

De Molen: Weer & Wind

Weer & Wind, tradycyjne barleywine leżakowane w beczce po bourbonie, to bez wątpienia jeden z kandydatów na chef d'oeuvre holenderskiego browaru. Na RB wyprzedza je parę stoutów imperialnych, natomiast jeśli chodzi o barleywine'y, to najlepiej ocenianej piwo z Młyna i dwudzieste czwarte najlepsze na świecie. Zdradzę, że piłem je już na grupowej degustacji w listopadzie i było fantastyczne, więc to dla mnie taka trochę degustacja na pewniaka. Lubię takie, przyznam, mimo że i odkrywać nowe lądy uwielbiam.

Informacje ogólne:
Piwo: Weer & Wind
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Styl: angielskie barleywine (Bourbon BA)
Alkohol: 12,4%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: z 5 września 2016 roku (do 05.09.2041 r.)
Cena: 25,20 zł (38,18 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Standardowa asceza de Molena, którą tak uwielbiam, a do tego czerwony laka - świetnie to wygląda.
9,5/10


 
Barwa
Głęboki bursztyn przechodzący w miedź, piękne.
4,5/5

Piana
Marna.
2/5

Zapach
Przepiękny, intensywny, słodki aromat wykorzystanej na całego beczki po bourbonie (wszechogarniająca wanilia), rodzynek, szlachetnego karmelu, chleba, fig, suszonych owoców. Jak jakiś pyszny karmelowy deser nasączony bourbonem.
9,5/10

Smak
Mniej więcej to samo co w aromacie, tylko dwa razy bardziej intensywnie i z wkraczającą nutą przypalaną. Cudowna fala słodyczy. Przepyszne, łączy potężną złożoność z ogromną prozaiczną przyjemnością z picia, a odczuwalny ciężar z nie najgorszą pijalnością. Nie jest idealne, ale niedalekie od ideału.
9,5/10

Tekstura
Nieco za dużo gazu jak na tak ciężkie piwo.
4/5

9.0/10

Wspaniałe piwo, ocierające się o geniusz. W temacie niechmielonego nowofalowo barleywine biją je tylko trzy piwa, jakie znam - dwa z serii Riserva Teo Musso z Baladin i jeden rocznik Vintage Ale z Fuller'sa. W dodatku było bardzo tanie jak na taki kaliber - teraz chyba z 10 zł droższe, ale warte tych pieniędzy.

poniedziałek, 1 maja 2017

De Molen & Piwoteka: Łódź i młyn

Choć piwa z De Molena zalegają na półkach polskich sklepów specjalistycznych, to rzadko decyduję się je kupić. Kompletnie nie jestem w stanie się zgodzić z werdyktem konkursu Ratebeer Best 2016, który umieścił holenderski browar w światowym top10 - zakrawa mi to doprawdy na kuriozum. Póki co piłem z De Molena dwa piwa faktycznie znakomite, wybitne, ale cała reszta była mniejszym lub większym rozczarowaniem. Na Łódź i młyn skusiłem się ze względu na huczną kooperację z polską Piwoteką i fakt jednorazowości tego piwa. Jest to stout imperialny z jarzębiną. Miałem okazję pić go z kranu chyba nawet w dniu premiery i zrobił na mnie wrażenie pozytywne, aczkolwiek umiarkowanie, bo był bardzo alkoholowy. Mam nadzieję, że pół roku leżakowania wyeliminowało ten mankament.

Informacje ogólne:
Piwo: Łódź i młyn
Kraj: Holandia - uwarzone w kooperacji z polskim browarem kontraktowym
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen i Piwoteka
Styl: stout imperialny
Alkohol: 13,8%
Ekstrakt: 29,7%
Objętość: 330 ml
Warka: do 19.10.2021 r.
Cena: 21,90 zł (33,18 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Całkiem fajne etykiety ma Piwoteka, a ta jest udana w szczególności. Kapsel De Molena.
8/10

 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5

Piana
Prawie idealna.
4,5/5

Zapach
Ciężkie nuty ciemnego słodu - czekolada gorzka i trochę mniej gorzka, palone zboże, likier kawowy, orzechy - łączą się z delikatnymi wtrąceniami jakby owocowymi i jakby kwaskowatymi, które można przypisać jarzębinie. Bardzo przyjemny aromat, aczkolwiek jak na styl brakuje mu trochę głębi.
8/10

Smak
Przyjemny napór kawy, czekolady i nut mocno palonego zboża, zakończenie w postaci nawet sporej, ziołowej goryczki, do tego element z innego świata, zapewne ze świata jarzębiny. Niestety mimo półrocznego leżakowania suchy alkohol w dalszym ciągu jest mocno wyczuwalny i odbiera piwu szlachetność.
6,5/10

Tekstura
Świetna, może odrobinę za dużo gazu.
4,5/5

6.5/10

Pół roku leżakowania to zdecydowanie za mało. Może za kolejny rok, może za parę lat to piwo będzie bardzo dobre - póki co jest piwem niezłym, to znaczy jednym z najmniej okazałych RISów, jakie spotkałem. Szczerze mówiąc, dałbym mu tak nawet z pięć lat, żeby nie powiedzieć dziesięć. Mam jeszcze butelkę w piwnicy i chyba spotkam się z jej zawartością najwcześniej pod koniec następnej dekady. Patrząc na to, że cena ani trochę mniejsza nie jest przez współpracę z polskim browarem, to jest to zwyczajna strata kasy przy RISowej konkurencji w podobnej cenie.

sobota, 18 lipca 2015

De Molen: Rasputin Laphroaig/Caol Ila

Jaram się tym piwem jak nie wiem. Tak się złożyło, że nie miałem do tej pory okazji zdobyć podstawowej wersji jednego z bardziej legendarnych RISów Europy, Rasputina z Brouwerij de Molen, za to trafiłem na jego wersję leżakowaną w beczkach bo sławetnych szkockich whisky, Laphroaigu i Caol Ili. Obie destylarnie mieszczą się na równie słynnej wyspie Islay, będącej skupiskiem gorzelni, które produkują whisky mocno torfowe (choć nie wszystkie, jak np. Bunnahabhain), czyli takie, do których ciągnie mnie najmocniej. Laphroaig jest w ogóle często uważana za najmocniej torfową whisky świata (nie mogę potwierdzić - piłem już Ardbega, Lagavulin, Caol Ilę, ale butelka 10-letniej Laphroaig póki co czeka na swoją kolej w szafce). Wchodzę w to.

Informacje ogólne:
Piwo: Rasputin Laphroaig/Caol Ila
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Styl: wędzony stout imperialny (Laphroaig & Caol Ila whisky BA)
Alkohol: 11,4%
Ekstrakt: 23%
Objętość: 330 ml
Warka: z 19 marca 2013 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Do cudownej etykiety dołączyła tu czarna guma, pokrywająca szyjkę i kapsel. Bardzo ascetyczne, ale jak dla mnie - genialne opakowanie.
10/10

 
Barwa
Jest bardzo ciemne, ale do czerni mu daleko - pod mocnym światłem robi się wręcz brązowo-rubinowe - ładne to, ale jak na RISa po prostu daleko za jasne.
2,5/5

Piana
Całkiem obfita i gęsta, utrzymuje się nawet długo.
3,5/5

Zapach
Zdecydowana dominacja torfu, ale mimo że bardzo mocnego, to i nie agresywnego, takiego jakby ugładzonego, bardzo przyjemnego, mocno dymnego; do tego kwaskowate, suszone/wędzone śliwki i wiśnie w alkoholu, daleko w tle jakieś przebłyski ciemnosłodowe - potężny i świetny aromat, choć z czasem za bardzo zaczyna dominować kwaśność.
8,5/10


Smak
W smaku właściwie bardzo podobnie - mariaż mocnego, ale jednocześnie gładkiego torfu z kwaskowatością suszonych, ciemnych i czerwonych owoców - ta kwaskowatość jest bardzo zastanawiająca, bo w sumie skąd miałaby się wziąć (za dużo jak na efekt palonego słodu), ale o dziwo bardzo dobrze komponuje się z całością, choć trochę za bardzo dominuje; brak trochę jakichś mocniejszych uderzeń ciemnego słodu, czegoś typowego dla normalnego stoutu imperialnego (choć lekka czekoladowa słodycz jest), poza tym świetne piwo.
8,5/10

Tekstura
Zdecydowanie za wysokie wysycenie jak na taką moc, choć tragedii nie ma.
2/5

7.0/10 

Strasznie dziwna przygoda. Czy w ogóle w tej butelce był stout imperialny? Po prawdzie ta wersja Rasputina przypomina mi bardziej flamandzkie brązowe ale niż RISa. A skoro jest to RIS, no bo Rasputin to RIS jak cholera (akurat trafiłem na niego w multitapie parę dni temu), to jedynym wyjaśnieniem pozostaje zakażenie (nienaturalnie wysokie wysycenie jak na moc i beczki zdaje się to potwierdzać), tylko co, wlali do cholernie drogich beczek zakażone piwo (żeby nie było, że moja butelka była felerna - wrażenia ratebeerowców są jednoznaczne, piwo jest mocno kwaskowate)? No i jak wyjaśnić, że nawet w barwie to bardziej przypomina flamandzkie brązowe ale niż stout imperialny, a cała ta kwaśność wydaje się zupełnie przemyślana? Nic z tego nie rozumiem, poza tym, że właśnie wypiłem bardzo dobre piwo, jakkolwiek nie tak dobre, na jakie liczyłem. Wrzucam je do stoutów imperialnych tylko dlatego, że nie lubię się kłócić z etykietami, jakbym miał je w ciemno zakwalifikować, to naprawdę skłaniałbym się ku... wędzonemu, imperialnemu flamandzkiemu brązowemu ale. Ciekawy przypadek do dyskusji nad paradoksem piw kwaśnych.

piątek, 26 grudnia 2014

De Molen: Mout & Mocca

Dwudziesty stout imperialny opisany na blogu będzie piwem de Molena. Holenderski browar z RISów słynie, na ratebeer.com Hel & Verdoemenis oraz Rasputin są najczęściej ocenianymi jego produktami, znacząco wyprzedzając wszystkie pozostałe. Mnie wpadł w ręce nieco mniej popularny Mout & Mocca, czyli Słód i Mokka (gatunek kawy), a więc oczywiście RIS warzony z kawą. Piwo ma już prawie dwa lata, a więc zapewne nawet przy 11,6% alkoholu przeszło już jakieś przeobrażenie względem świeżo wypuszczonego.

Informacje ogólne:
Piwo: Mout & Mocca
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Styl: kawowy stout imperialny
Alkohol: 11,6%
Ekstrakt: 23,7%
Objętość: 330 ml
Warka: z 31.01.2013 (do 31.01.2018)
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasyczna, piękna etykieta de Molena. Co ciekawe, kawa w składzie nie jest podana, acz bez wątpienia się w nim znajduje.
9,5/10


 
Barwa
Czarne do bólu, nawet pod bardzo mocnym światłem ciężko dojrzeć jakiekolwiek prześwity. 
5/5

Piana
Mizerna, udaje się nalać cienką warstwę, ale dość szybko redukuje się ona do grubopęcherzykowego pierścienia i smug na środku. 
2/5

Zapach
Bardzo intensywny zapach palonego słodu i bardzo aromatycznych ziaren kawy wysokiej jakości, te dwa oblicza, choć podobne, to jednak istotnie się różnią, dobrze ze sobą komponują i napędzają nawzajem; próbują się poza tym przebić jakieś owoce, suszone śliwki, ale udaje im się to ledwo co, rządzi kawa; piękny aromat. 
9/10

Smak
W smaku gorzej, pierwsze łyki są jeszcze wybitne, stanowią powtórkę z aromatu, ale po niedługim czasie tej wspaniałości wchodzą w drogę trzy rzeczy: trochę za wysoka kwaskowatość, trochę za wysoka goryczka i trochę za mocno wyczuwalne nuty alkoholowe; wszystko to naprawdę nieznacznie przesadzone, ale występując naraz zabija szansę na wybitne piwo, choć i tak jest bardzo dobre, bardzo intensywne, wkradają się nieobecne w zapachu nuty czekoladowe, bardzo przyjemna rzecz, tylko od geniuszu daleka. 
8/10

Tekstura
Jest znaczącym problemem - piwo jest prawie całkiem odgazowane, a o dziwo nie nadrabia tak jak wiele stoutów imperialnych gęstością, przez co występuje efekt wodnistości.
1,5/5

7.0/10

Spory zawód, taka ocena, choć oznacza piwo bardzo dobre, to jednak nie jest wysoka jak na stout imperialny, jest wręcz niska - zwłaszcza jak na importowany, czyli dość drogi (choć tu chyba cena nie była taka duża). Zapamiętam je głównie z tego, że piłem je w wigilię. Póki co na cztery piwa de Molena - choć wszystkie były przynajmniej dobre - tylko jedno mnie w pełni usatysfakcjonowało, no ale za to było od razu ocierające się o geniusz, więc na pewno Holendrzy się tu jeszcze nieraz pojawią.  

wtorek, 11 listopada 2014

De Molen: Alpha & Omega

Zaskakujące, że zrecenzowałem jak dotąd zaledwie dwa piwa z de Molena, bo są bardzo dobrze dostępne, a jedno z nich pozostaje jednym z moich kilkunastu ulubionych. Cóż, w końcu czas na trzecie. Alpha & Omega jest trochę bezrefleksyjnie nazywane przez wszystkich India Pale Ale. Sam browar nazywa je natomiast "I.P.A.-ish", a chodzi tu o to, że to w ogóle nie jest ale, a mocno nachmielone piwo dolnej fermentacji, w dodatku na słodzie pilzneńskim (i karmelowym). Pozwolę sobie się nieco porządzić i podpiąć je pod pilznera nowofalowego - to chyba bardziej sensowne określenie niż kombinowanie z IPA.

Informacje ogólne:
Piwo: Alpha & Omega
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Produkowane od: 2013
Styl: nowofalowy pilzner
Alkohol: 6,8%
Ekstrakt: 14,5%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta oczywiście w typowym, ascetycznym stylu de Molena, który bardzo mi się podoba. Jest i firmowy kapsel i dokładny skład, z którego można wywnioskować, że to żadne IPA. Zabutelkowane ósmego października 2013 roku. 
9,5/10
 

Barwa
Przyjemna, jasnobursztynowa, sympatycznie ulatujący gaz, a po dolaniu końcówki również przyjemne dla oka zmętnienie; bardzo ładne. 
4/5

Piana
Bardzo obfita, niestety stosunkowo dziurawa, zwłaszcza po bokach; oblepia jednak trochę szkło i bardzo długo się utrzymuje. 
4/5

Zapach
Dowodzi potencjału łączenia piw dolnej fermentacji z amerykańskim chmielem - aromatyczna owocowość wspaniale komponuje się z charkaterystyczną, pilznerową drożdżowością, dając zapach intensywny, choć nienachalny, lekko przyprawowy, nawet da się w nim wyczuć goździki - w miarę upływu czasu niestety trochę się rozmywa. 
8,5/10

Smak
Znacznie słabiej - jak w ustach mamy dalej mniej więcej to samo co w zapachu, tak na finiszu pojawia się niezbyt przyjemna kwaskowatość; jak jednak w zapachu sprawy się pogarszają, tak tutaj ta kwaskowatość w końcu zanika i robi miejsce dość szorstkiej, ale przyjemnej goryczce - wówczas piwo robi się naprawdę bardzo dobre, znów przyjemnie dźga a to owocami, a to przyprawowością, a to żywicą i drożdżami. 
7/10

Tekstura
Wysycenie prawie idealne, minimalnie za wysokie.
4,5/5

6.5/10

Zaczęło się pięknie, pierwsze pociągnięcia nosem pozwalały wierzyć, że będzie to piwo wybitne i bardzo ciekawe, a kończy jako dobre i dość ciekawe. Kierunek chyba jest bardzo dobry, tylko wykonanie nie do końca tu się udało - a może za bardzo się zestarzało, ale cóż, jeszcze prawie rok do końca terminu.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Kaapse: Gozer

Niedawno Emelisse, dziś Kaapse Brouwers poszerza gamę holenderskich browarów, z jakimi się zetknąłem. Do niedawna był to browar kontraktowy, który warzył w słynnym De Molenie, ale niedawno wybudowali własny budynek w Rotterdamie. Na początek przygody z nim istna bomba, imperialny stout owsiany. Dobrze by było, żeby była to bomba nie tylko na papierze, bo coraz trudniej przyciągnąć moją uwagę.

Informacje ogólne:
Piwo: Gozer
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Rotterdam
Browar: Kaapse Brouwers
Produkowane od: 2014
Gatunek: stout imperialny
Alkohol: 9,8%
Ekstrakt: 23%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Ładnie zaprojektowana etykieta, pasująca do tych, które ozdabiają pozostałe piwa z browaru. Kapsel goły, ale ciężko się jeszcze czepiać, na plus za to dokładny skład i podane EBU. 
8,5/10



Barwa
Czarne jak smoła, tylko pod najmocniejszym światłem ujawnia minimalne, ciemnobrązowe prześwity - piękne, majestatyczne. 
5/5

Piana
Niestety bardzo kiepska - nalewa się nieobficie, a marny kożuszek, który udaje się wytworzyć, znika w pół minuty, pozostawiając resztki i niezbyt gęsty pierścień. 
1/5

Zapach
Bardzo bogaty, dominuje oczywiście paloność, jest też sporo czekolady i to nawet nie bardzo gorzkiej - ogółem dość słodki, dołącza się do tego niestety również spora dawka alkoholu, ale przynajmniej są to nuty w miarę szlachetne, kojarzące się z koniakiem lub katalońską brandy - mimo wszystko trochę za mocne, da się też wyczuć trochę chmielu - ładny, ale nie olśniewa, zwłaszcza jak na styl. 
8/10

Smak
Na początku wydaje się, że lepiej maskuje alkohol, ale niestety powraca on po kilku łykach - na początku dalej jest słodkie, czekoladowe, ale już na przełyku przeważa wytrawna, kawowa paloność, finisz zaś, co ciekawe, zdominowany jest przez chmielową, ziołową goryczkę, naprawdę wysoką i bardzo odczuwalną jak na tak ciężkie piwo. Bardzo pełne, to, co dzieje się od przełknięcia włącznie przez parę sekund nazwałbym ekstremalnym - niespirytusowa, ale też ewidentna, wysoka moc w połączeniu z mocną goryczką daje potężny efekt. Co ciekawe, mamy ewidentny posmak słony; za demonstracją siły nie idzie wybitny smak, jest niezłe i interesujące, ale zbyt siermiężne i alkoholowe - ostatecznie dużo lepiej jest w zapachu, tutaj alkohol w końcu grzebie szansę na sukces. 
6/10

Tekstura
Wybitnie gęste, w połączeniu z niskim wysyceniem daje to teksturę bliską ideału.
4,5/5

5.5/10 

Jeden z gorszych stoutów imperialnych, jakie piłem. A nie - po prostu najgorszy i to bezapelacyjnie. Ociężały, alkoholowy, w zamian nie dający za dużo, choć ogólnie niezłe piwo, ale nie jak na jeden z najbardziej efektownych stylów. Ciężko będzie teraz ruszyć do przodu moją znajomość z Kaapse Brouwers.

wtorek, 8 lipca 2014

De Molen: Bloed, Zweet & Tranen

Słynny holenderski De Molen ponad pół roku musiał czekać na drugą szansę ode mnie. Faktycznie pierwsze ich piwo jak na głośno brzmiący styl imperialny tripel nie powaliło mnie, a nawet odrobinę rozczarowało, ale nie obraziłem się bynajmniej na browar - tak wyszło. Dzisiaj okaz jeszcze ciekawszy, choć styl ciężko jasno określić - jest to na pewno piwo wędzone, przy czym dość mocne, a w jego składzie znalazł się podobno wędzony słód z Bambergu oraz słód whisky.

Informacje ogólne:
Piwo: Bloed, Zweet & Tranen
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Produkowane od: 2008
Styl: stout wędzony
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Tak jak mówiłem pół roku temu, etykiety De Molena (i kapsle) bardzo do mnie trafiają mimo skrajnej wręcz prostoty. Podobnie trafia do mnie pełny skład, który prezentuje niezwykłe bogactwo słodów. Data zabutelkowania pozwala przenieść się w piękne czasy młodości - ta butelka liczy sobie już prawie dwa lata, została napełniona pierwszego sierpnia mojego ulubionego roku. Chwila zastanowienia i przypominam sobie, że to był bardzo pamiętny dzień w moim życiu! Mogłaby postarzeć się jeszcze o co najmniej trzy, ale ciekawość mówi "otwieraj".
9,5/10

Barwa
Wspaniała, niczym niezmącona czerń, całkowicie nie do przejrzenia - majestatyczna. 
5/5

Piana
Obłędnie obfita, wysoka; nie doskonale, ale bardzo gęsta, pięknej ciemnobeżowej barwy, doskonale trwała. 
5/5

Zapach
Podzielony jest na trzy części - jedna z nich to klasyczna, faktycznie jakby bamberska wędzonka, piękna, szynkowo-ogniskowa; druga to bardziej brudne, torfowe, wręcz asfaltowe akcenty bez wątpienia będące pochodną słodu whisky; te dwa typy dymności występują na trzecim elemencie, bogatym aromacie ciemnych słodów, nieco czekoladowym - potwornie wyraziste, bliskie ideału przedstawienie. 
9/10

Smak
W smaku ani trochę nie spuszcza z tonu - w bogactwie przeróżnych wędzonek można się rozpłynąć; na początek dostajemy je wszystkie na przyjemnym, miękkim, słodkim tle słodowym z delikatnym muśnięciem wiśni; to, co się dzieje w okolicach przełyku, to skończona maestria - potężne uderzenie dymnej whisky i bamberskiej wędzonki; wyśmienite i bardzo bezpośrednie. 
9,5/10

Tekstura
Jedynym mankamentem piwa jest lekkie przegazowanie - niestety nadaje mu ciężkości, której przy niskim wysyceniu w ogóle by nie miało mimo wysokiego woltażu.
2,5/5

9.0/10

Raczej rzadko w ogóle mi się zdarza pić dwa piwa jednego dnia, a wystawienie dwóch dziesiątek za smak tego samego dnia to już istny cud. Fantastyczne piwo. Wdarło się na ostatnie miejsce blogowego top 10, przebijając między innymi wszystkie piwa ze Schlenkerli, co czyni je najlepszą wędzonką. Czas zacząć traktować de Molena z większą uwagą.

wtorek, 31 grudnia 2013

De Molen: Bitter & Zoet

Wreszcie na mojej drodze stanął tak często przytaczany przez polskich miłośników piwa holenderski browar de Molen. Sprawiający wrażenie dość kultowego, połączony z restauracją, mieszczący się w zabytkowym młynie De Arkduif, zbudowanym w 1697 roku. Wygląda na miejsce, w którym każdy poszukiwacz piwa, jedzenia i nie tylko bardzo chciałby się znaleźć - muszę przyznać, że wysoka świadomość kulinarna i piwna (specjalne pomieszczenie degustacyjne), która bije już ze strony internetowej, robi wrażenie i przyciąga. Ale jak jest z piwem? Na początek bomba, bo wysokoprocentowy, "imperialny tripel". Jest okazja do popisania się.

Informacje ogólne:
Piwo: Bitter & Zoet
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Produkowane od: 2013
Styl: tripel imperialny
Alkohol: 10%
Ekstrakt: 22,9%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Rzadko kiedy prostota i ascetyczność aż tak bardzo podbija moje serce, ale etykiety de Molena straszliwie do mnie trafiają - a że praktycznie się od siebie nie różnią, to ta również trafia. Ocenę utwierdzają szczegółowe informacje o składzie piwa i ładny firmowy kapsel. Goryczka nietypowo podana nie w IBU, a w EBU, wynosić ma 37 tych europejskich jednostek.
9,5/10

Barwa
Jasnobrązowe; bardzo mętne, co zaciemnia barwę - ładne, dość nietypowe, bez rewelacji, ale przyjemne. 
3,5/5

Piana
Bardzo gęsta i trwała, trzyma fason do samego końca, po drodze oblepiając szkło - bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Połączenie klasycznych, dość znacząco przyprawowych nut belgijskich, triplowych z bardziej koźlakowymi, ciemnymi, ciemnych owoców na czele ze śliwkami i karmelowymi - w tle przecieki alkoholowe, ale bardzo szlachetne; piękny aromat, choć nie doskonały. 
9/10
Smak
W smaku już uwydatnia się moc, ale w dość miły sposób, alkohol jak na tak dużą zawartość jest dobrze ukryty; na pierwszym planie typowe belgijskie drożdże, za nimi wchodzą na scenę pochodne karmelowego słodu palonego, słodkie, pełne; na finiszu wyraźna goryczka miesza się z delikatnym alkoholem - bardzo, bardzo smaczne, mimo wszystko nieco przyciężkie. 
8/10

Tekstura
Wyraźnie za wysokie wysycenie, całość tekstury jednak przyjemnie pełna, nie za gęsta.
3,5/5

7.0/10  

Za dużego popisu nie było, ale przykuł de Molen moją uwagę. Mimo wszystko piwo nie poradziło sobie z wysokim alkoholem tak dobrze, jak to możliwe - chociażby nieznacznie słabszego, a bardziej ekstraktywnego Imperatora Bałtyckiego piło mi się niedawno nieporównywalnie lżej. Niemniej jednak było to ciekawe doznanie, a Holendrzy na pewno dostaną jeszcze niejedną szansę. Choć nie za prędko - kolejka jest długa.