Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperymentalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperymentalne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

Pinta (Browar na Jurze): Grape Ale

Ciekawy nowy koncept Pinty - mocne, mocno odfermentowane pale ale z dodatkiem świeżo tłoczonego soku z białych winogron odmiany Hibernal i Jutrzenka. Mignęło mi już, że recenzje są fatalne, ale dam szansę.

Informacje ogólne:
Piwo: Grape Ale
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: 15,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 15.08.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
To co najmniej się tu Pincie udało, bardzo ładna etykieta. 
8,5/10


 

Barwa
Złoto.
3/5

Piana
Solidna.
3/5
 
Zapach
Najpierw trochę nikły, ale jak najbardziej przyjemny - delikatne owoce nowofalowego chmielu i sok z winogron. Potem wjeżdża diacetyl, choć taki jeszcze do zniesienia.
5,5/10
 
Smak
Tu już niestety jest nieudane, choć może nie jakieś strasznie straszne. Winogrona dały fajny kwasek, natomiast poza tym jest puste jak nieudany jasny lager, mocno alkoholowe i jeszcze na dobitkę metaliczne. Bardzo źle.
3/10
 
Tekstura
Minimalnie przegazowane. 
4/5

3.5/10

Ojej, jedno z najgorszych piw Pinty ever. Z pitych przeze mnie, a piłem ich już koło osiemdziesięciu, prawie na pewno wręcz to najgorsze i zresztą w ogóle jeden z najgorszych kraftów. W sumie zamysł nie był zły, był dobry, tylko: 1) powinno być znacznie lżejsze, podchodzi pod jakiegoś stronga 2) trzeba by wyeliminować aż dwie wady, metalikę i diacetyl 3) poprawić chmielenie na aromat. Wpadka dość sporych rozmiarów jak na takiego weterana, który na ogół jak już nie robi dobrych piw, to robi przynajmniej przeciętne.

niedziela, 7 maja 2017

Pracownia Piwa: Krakowskie śniadanie

Bardzo oryginalne piwo od Pracowni Piwa, które można by nazwać kawowo-mlecznym stoutem, gdyby nie to, że nie jest stoutem, tylko bardzo jasnym piwem. Pierwszy raz w życiu doświadczę na własnych kubkach smakowych połączenia tak umiarkowanie logicznego jak jasne ale zatarte na słodko, kawa i laktoza. Znając Pracownię, przyjemność z picia będzie jak najbardziej logiczna.

Informacje ogólne:
Piwo: Krakowskie śniadanie
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: eksperymentalne
Dodatki: kawa, laktoza
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 330 ml
Warka: do 23.06.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Standard Pracowni, chociaż... trochę bardziej figuratywnie tu niż zawsze.
7/10

 
Barwa
Jasnozłote, z chyba najpiękniej, najobficiej ulatującym gazem, jaki widziałem.
5/5
 
Piana
Genialna.
5/5
 
Zapach
Pachnie po prostu kawą, ziarnami kawy, nawet niezmielonymi. Spod tego nieśmiało prześwieca trochę lagerowe, pilsowe właściwie w odczuciu słód i chmiel. Proste, ale bardzo przyjemne.
7/10
 
Smak
Smakuje bardzo podobnie, jak pachnie poza takimi kwestiami - jest tutaj niesamowite natarcie słodyczy - i z laktozy, i ze słodu - ponadto słód jest mocniejszy, ponadto ujawnia się chyba nowofalowy chmiel z niemałą goryczką. I generalnie nie wiem, czy to taka niesamowita autosugestia, ale chwilę po przełknięciu odczuwa się to bardzo podobnie jak smak tego pieprzonego obwarzanka na etykiecie. Świetne.
8/10
 
Tekstura
Zdecydowanie za dużo gazu. 
2,5/5

7.0/10

Spodziewałem się, że Pracownia wie co robi i miałem rację. Dziwne piwo, nawet bardzo dziwne, ale też bardzo dobre. Niekoniecznie warte powtarzania, ale całkowicie warte spróbowania.

wtorek, 6 grudnia 2016

Baladin: Elixir

Super mnie trochę zawiodło, więc wziąłem się za Elixir, inne bardzo mocne piwo z Baladin. Portale do oceny piwa określają je jako belgijskiego stronga, ja jednak po degustacji jestem bardziej skłonny uznać je za piwo eksperymentalne, zwłaszcza że sam browar do żadnej Belgii się nie przyznaje, a i piwo jest na drożdżach z zupełnie innych rejonów - drożdżach używanych do produkcji whisky z Islay.

Informacje ogólne:
Piwo: Elixir
Kraj: Włochy
Region: Piemont
Miasto: Piozzo
Browar: Birrificio Baladin
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 10%
Ekstrakt: 20%
Objętość: 750 ml
Warka: do 07.2017 r.
Cena: brak danych
Opakowanie
To samo co w przypadku Super.
9,5/10




Barwa
Bardzo ładny, zmętniony bursztyn.
4/5

Piana
Bardzo obfita, ale znika z sykiem w mniej niż minutę praktycznie do zera - fatalnie.
0,5/5

Zapach
Złożony, słodowy, oryginalny. Maliny, truskawki, wiśnie, karmel, lekkie drożdżowe fenole, likier wiśniowy. Bardziej ciekawy niż piękny, ale bardzo ładny również.
8/10

Smak
Ojej, niedobrze. Jest potwornie alkoholowe, właściwie składa się z gazu i alkoholu. No dobra, są też jakieś reminiscencje bardzo udanego słodowego aromatu, ale strasznie przykryte. Dopiero na finiszu trochę mocniej mogą przemówić. Bardzo, bardzo słabo.
2,5/10

Tekstura
Koszmarnie przegazowane, katastrofa.
0/5

3.0/10

Mam wrażenie, że to było albo mogło być dobre piwo (zapach jest naprawdę bardzo dobry), ale coś poszło mocno nie tak przy fermentacji albo refermentacji. Może trzeba było jednak użyć normalnych drożdży. Piwo jest niespotykanie przegazowane, nie wiem czy spotkałem się kiedyś z aż tak świdrującym gazem. Jestem prawie pewien, że gdyby nie bardzo grube szkło butelki, rozsadziłoby ją, zanim zdążyłbym je otworzyć. Baladin będę kochał już dozgonnie, ale nie rozumiem, jak browar tworzący genialne trunki z serii Riserva Teo Musso mógł tak spartaczyć.

sobota, 16 lipca 2016

Browar Stu Mostów: ART6

Z morelami nie wyszło Browarowi Stu Mostów jakoś rewelacyjnie, może lepiej wyjdzie z marchwią. A dokładniej z marchwią karmelizowaną w miodzie i sokiem jabłkowym, w dodatku na słodzie orkiszowym. I jeszcze z chmielem niemieckim Huell Melon, który ma wnosić aromaty melona. Piwo miodowe piłem oczywiście nieraz, ale po raz pierwszym spotykam się z użyciem w piwie marchewki i jabłek (z jabłkami mógłbym się spotkać dużo wcześniej, ale jakoś nie miałem nigdy ochoty na dosładzanego jabłkowego lambika z Lindemans). Te eksperymenty są efektem współpracy z ciężko definiowalnym "kolektywem kulinarnym" Food Think Tank, którego celem jest "przywrócenie jakości do kulinariów". Wspaniale rozwlekły opis piwa znajduje się na stronie browaru, polecam się zapoznać.

Informacje ogólne:
Piwo: ART6
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: eksperymentalne
Dodatki: marchew, sok jabłkowy, miód
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: 11,8%
Objętość: 500 ml
Warka: do 16.07.2016 r.
Cena: 7,80 zł

Opakowanie
Chyba najładniejsze Browaru Stu Mostów do tej pory. Standardowa schludność przełamana artystycznym obrazkiem.
9/10
 
 
Barwa
Jasnozłota, zmętniona w trochę mało estetyczny sposób, nieco przymulona prezencja.
3,5/5

Piana
Diabelnie obfita, ale już z trwałością dużo gorzej. Wciąż dobra.
3,5/5
 
Zapach
Zaczęło się mocno weizenowo, potem doszły nowofalowe chmiele, a potem bardzo wyczuwalna zrobiła się nuta, którą jak najchętniej jestem w stanie utożsamić z karmelizowaną marchwią w miodzie, choć oczywiście sam bym tego nie wymyślił. Bardzo atrakcyjny, choć mógłby być śmielszy.
7,5/10
 
Smak
Mniej wyrazisty niż zapach - bardzo leciutkie, nawet przypomina trochę grodziskie, minimalnie kwaskowe. Nie wiem, czy to zasługa orkiszu, ale odczucie słodu jest bardzo przyjemne. Pałętają się w tle nuty niepiwne, pałętają się nieustannie, raz takie, raz trochę inne - w życiu nie byłbym w stanie wymyślić, że to sok jabłkowy i marchew karmelizowana w miodzie, ale są fajne. Lekka, ale wyrazista goryczka, ogólnie fajny balans - bardzo przyjemne piwo bez uniesień.
7,5/10

Tekstura
Minimalnie za wysokie.
4,5/5

7.0/10

Sporo zachodu, sporo zapowiedzi, a w sumie wyszło piwo bardzo lekkie i przystępne, w którym awangardowe smaki grają w tle. Ale grają. Jest na tyle ciekawe, że może i warto je raz kupić, choć generalnie 7,80 zł można wydać dużo lepiej. Swoją drogą to trzecie z rzędu piwo z BSM, które oceniam na dokładnie 7.6. To nie jest satysfakcjonujący mnie poziom jak na craft i craftowe ceny. Na ostatnie 9 piw z BSM usatysfakcjonowało mnie w pełni tylko jedno, co pokazuje, jakie fory im daję za to, że są moim ulubionym wrocławskim browarem.

sobota, 29 sierpnia 2015

Pinta (Zarzecze): Niedobity

Eksperymentalne piwo Pinty, które nie przyjęło się za dobrze na rynku i dorobiło się nawet kryptonimu "Niedopity", ale że moją zasadą jest "Pincie się nie odmawia", to mimo średnich recenzji i ja je zgłębię. Już skład zdradza, że może być bardzo egzotycznie, niebezpiecznie egzotycznie: miliard różnych słodów, trzy amerykańskie chmiele i jeden niemiecki, belgijskie drożdże i jeszcze do tego imbir, skórki pomarańczy, cukier kandyzowany i dębina.

Informacje ogólne:
Piwo: Niedobity
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: eksperymentalne
Dodatki: imbir, skórki pomarańczy, cukier kandyzowany
Alkohol: 9%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 330 ml
Warka: do 01.12.2015 r.
Cena: 8,10 zł

Opakowanie
Chyba po raz pierwszy w przypadku samodzielnie uwarzonego piwa Pinta odeszła od swojego klasycznego szablonu. Etykieta jest bardzo wyrazista, ale bardziej niż z klimatem horroru (zamierzonym) kojarzy mi się przez tę kolorystykę i napis "Underground" z PPP i powstaniem warszawskim. Od małego nie cierpię tematyki powstania warszawskiego. No, mniejsza o to, poza moimi skojarzeniami etykieta jest bardzo udana i jak zawsze niezwykle bogata merytorycznie.
8/10

Barwa
Bardzo ładne, ciemnomiedziane, lekko wpadające w brąz, całkiem klarowne.
4,5/5

Piana
Obfita i gęsta, acz bardzo szybko się redukuje do pierścienia i pozostałości, po trochę dłuższym czasie znika niemal całkiem.
2,5/5

Zapach
Istotnie bardzo rzadko spotykany w piwie, przypomina trochę syrop klonowy, a trochę bardzo mocno przypalony, wręcz spalony karmel, co rodzi podejrzenia, że dominującym czynnikiem jest cukier kandyzowany. Wyczuwalna jest także skórka pomarańczowa i imbir oraz dębina. Jak dla mnie aromat bardzo ładny, jakkolwiek paradoksalnie mało potężny, dość łagodny mimo egzotyki.
8/10
Smak
Dość podobnie do zapachu, dalej dominują przyprawy i dębina, podwyższa się udział wanilii i dochodzą estry owocowe oraz nuta alkoholowa, acz piwo jak na swoją moc jest bardzo łagodne. Główny temat w tym piwie to nuty mocno przypalane, opiekane, ale jeszcze nie palone, przypomina mi trochę, a nawet mocno, smak bourbonu, czyli mocno opalana beczka dębowa i kukurydziana (w tym przypadku: cukrowa) słodycz. Nie jest do końca w moim typie, ale smaczne, degustacyjne i bardzo ciekawe piwo, w dodatku wbrew wielu opiniom bardzo pijalne jak na taką moc.
7,5/10

Tekstura
Jest bardzo dobra, choć trochę mniejsze wysycenie bardziej by pasowało do smaku.
4/5

6.5/10

Istotnie nie jest to piwo szaleńczo dobre, ale też nie nazwałbym go niewypałem. No, jest ewentualnie o tyle niewypałem, że w przeważającej większości Pinta warzy lepsze piwa, natomiast głównie spadła na nie krytyka pod kątem pijalności, dziwaczności, przekombinowania. Jest faktycznie bardzo oryginalne, ale moim zdaniem również bardzo przystępne, zwłaszcza jak na taką moc.

środa, 26 sierpnia 2015

Kormoran: Kłos Wielozbożowy

Seria Podróży Kormorana ucichła i niedługo minie rok, odkąd ostatnio pojawiło się w niej nowe piwo. Nie chcąc się jednak rozstawać na tak długo z tym znamienitym browarem, sięgnąłem po inną propozycję, właściwie co najmniej równie ciekawą co dotychczasowe z Podróży. Kłos Wielozbożowy to piwo bezstylowe, właściwie eksperymentalne - powstało z pięciu zbóż: słodu żytniego, orkiszu, płaskurki, samopszy oraz płatków owsianych. Ponadto nachmielone zostało Citrą i polskimi chmielami.

Informacje ogólne:
Piwo: Kłos Wielozbożowy
Kraj: Polska
Województwo: warmińsko-mazurskie
Miasto: Olsztyn
Browar: Kormoran
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 01.10.2015 r.
Cena: 6,50 zł

Opakowanie
Kormoran jak zwykle trzyma klasę, świetna etykieta  i piękna butelka z grawerunkami. 
9/10 


 
Barwa
Wspaniale się prezentuje - cytrynowy kolor i mocna, ale zarazem elegancka mętność.
5/5

Piana
Obfita i bardzo gęsta, z trwałością już dużo gorzej, po kilkunastu minutach zostaje tylko marny pierścień.
3/5
 
Zapach
Na początku bardzo zachęcający, słoneczny, grejpfrutowo-cytrynowy zapach amerykańskiego chmielu, niestety szybko wkracza bardzo lekki co prawda diacetyl, który jednak przykrywa trochę doznań - mimo wszystko na plus.
6/10
 
Smak
Chmiel schodzi na dalszy plan, diacetyl na szczęście odpada, na pierwszy plan wysuwają się zboża wszelakie - jest mimo niskiej mocy bardzo pełne, gęste smakiem, jakby mocno naładowane słodem, czuć jego odmienność od innych piw. Na finiszu powraca chmiel w postaci subtelnej, trawiastej goryczki - dobre, łagodne, rześkie, ale bardzo intensywne piwo.
7,5/10

Tekstura
Wysycenie na idealnym poziomie, jest natomiast mimo wszystko ciut za gęste jak na tak lekkie piwo.
4,5/5

6.5/10

No liczyłem na dużo więcej, nie powiem. Piwo przyjemne, acz z wadą w zapachu i trochę bardziej interesujące niż przyjemne. Przynajmniej jest odpowiednio wyraźnie tańsze od Podróży.

niedziela, 2 listopada 2014

Baladin: Birra Nazionale

Po przerwie, która potrwała cały kwartał, mam przyjemność zaprezentować kolejne piwo z Birrificio Baladin. Włoski browar rozwalił mi mózg swoim ekskluzywnym barley wine, po czym trochę rozczarował trzema piwami z ocenami z przedziału 7,5-8/10. Dziś może nastąpi przełamanie, zwłaszcza że piwo dość istotne w ofercie rzemieślników z Piemontu. Birra Nazionale, czyli piwo narodowe, to, jak twierdzą, pierwsze w historii piwo, uwarzone w stu procentach z włoskich składników. Ciężko je jakoś zakwalifikować, zwłaszcza zważywszy na dodatek bergamotki i kolendry.

Informacje ogólne:
Piwo: Birra Nazionale
Kraj: Włochy
Region: Piemont
Miasto: Piozzo
Browar: Birrificio Baladin
Produkowane od: 2011
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Standardowa butelka Baladin, choć etykieta dość odmienna od wszystkich. Oczywiście firmowy kapsel i oczywiście po szczegółówe informacje na temat piwa trzeba się pofatygować na stronę internetową browaru.
9/10


Barwa
Bardzo mocno, ekstremalnie niemal zmętnione - barwa to raczej ciemne złoto, ale dzięki zmętnieniu uzyskuje efekt raczej bursztynu; bardzo atrakcyjne, bardzo zaokrąglone, zmętnienie nie pozbawia go intrygujących przebłysków. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, gęstość dobra, z trwałością nieco słabiej, ładnie za to oblepia szkło. 
4/5

Zapach
Przepiękny aromat, którym rządzi kolendra oraz owoce, owoce i jeszcze raz owoce - ciężko powiedzieć, jaka w tym rola chmielu, a jaka przypraw (zdaje mi się, że mniej więcej po równo), ale efekt jest cudowny, mnóstwo cytrusów, pomarańcze, cytryny, grejpfruty czynią ten aromat niesamowicie orzeźwiającym i zachęcającym; również wyraźna obecność drożdżowych akcentów belgijskich - bardzo zbliżone do witbiera; większa intensywność uczyniłaby go doskonałym. 
9,5/10

Smak
Bardzo podobny profil, dalej piękna rewia owoców, ale są i wyraźne zmiany - zamiast słodyczy, a może bardziej obok niej, dostajemy gorzkość skórki pomarańczowej i trochę ziemistej słodowości; zawodzi nieco finisz, do którego pasowałaby jak ulał mocna albo nawet potężna goryczka - jest tymczasem bardzo słaba, prawie żadna; poza tym to jednak wyjątkowo radosne piwo, bardzo smaczne i orzeźwiające, faktycznie wydaje mi się idealnie pasować do włoskiej kuchni i upałów. 
9/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone.
4/5

8.0/10

Baladin wraca do gry. Znakomite piwo, które jak ulał pasuje na piwo narodowe Włochów, tak jak mówiłem, świetne na ich upały i kuchnię. Zadziwiające jednak, że stylowo wydaje się wstrzelać gdzieś między witbiera i blonda. No, witbier zrozumiały, bo kolendra, ale obecność typowo belgijskiej drożdżowości przy użyciu włoskich drożdży ciekawa.

środa, 20 sierpnia 2014

Thornbridge: Bracia

Dziś piwo wyjątkowo wyjątkowe. Thornbridge, jeden z bardziej fascynujących mnie angielskich browarów, postanowił uwarzyć ekskluzywne piwo historyczne, nawiązujące do trunku, jaki rzekomo warzony był (no, to chyba potwierdzone źródłami pisanymi) w Europie w epoce żelaza. Inicjatywa godna podziwu - pytanie, czy godna sporych pieniędzy, jakie na butelkę tego eksperymentu trzeba wydać. Paradoksalnie - bo inne piwo z ekskluzywnej serii Thornbridge mocno mnie zawiodło - mam do tego browaru dużą dawką zaufania.

Informacje ogólne:
Piwo: Bracia
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Thornbridge Hall
Browar: Thornbridge Brewery
Produkowane od: 2009
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 10%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Opakowanie identyczne jak na Sour Brown, czyli czysta elegancja, choć tym razem obeszło się bez pudełeczka. Na przedzie dokładny opis wrażeń sensorycznych, z tyłu długa i ciekawa historia tego trunku oraz dokładny skład. Rewelacja.
9,5/10


Barwa
Ekstremalnie ciemne, po prostu czarne, emanuje dostojeństwem, klasą - doskonałe. 
5/5

Piana
Znakomicie obfita, o przepięknej, brązowej barwie, niemal idealnie gęsta, a do tego z wielkimi skłonnościami do oblepiania szkła - jedynie trwałość nie zadowala w pełni. 
4/5

Zapach
Jest niebywały, niespotykany - zaczyna się zdecydowanie od mocnego kopnięcia wyrazistymi, naturalnymi orzechami laskowymi, następnie kwaskowate muśnięcie cytryną i lukrecją, a wszystko to zatopione jest w słodkiej od miodu czekoladzie - do ideału brakuje idealnej intensywności, ale jest niesamowity.
9/10

Smak
Smak stanowi równie fascynującą wycieczkę, są jednak pewne zmiany - bardzo wzrasta udział nut palonych, które w zapachu były ukryte za słodszą czekoladą; tu jest bardziej wytrawnie, miód odchodzi na dalszy plan, wchodzi kawa, ciągle w otoczeniu orzechów, ciągle mamy też ukłucie cytryną i lukrecją, choć już nie tak wyraźne. Jest wybitnie intensywne, potężne, ale nie ociężałe, alkohol ukrywa dość dobrze; dysponuje niezłą, ale bardzo krótką goryczką; finisz opętany przez akcenty palone i wędzone, tak, na koniec wkrada się bardzo mocna, niemal torfowa wędzonka, są też akcenty drewna - niebywałe. 
9,5/10

Tekstura
Bardzo gęste, co wychodzi mu tylko na dobre i podkreśla pełnię; nisko wysycone i to również bardzo dobrze, ale odrobinę więcej gazu by nie zaszkodziło.
4,5/5

9.0/10

Znakomite i wręcz nieziemsko ciekawe piwo. Zupełnie niesztampowe, przed degustacją spodziewałem się czegoś, co będzie stało bardzo blisko stoutu imperialnego, ale jednak nie - to zupełnie odrębna rzecz. Jedno z najbardziej intensywnych doznań, z jakimi się w piwie spotkałem, acz na pewno nie najprzyjemniejsze. I jeszcze - bardzo, bardzo możliwe, że to najciemniejsze piwo, jakie piłem. Nie przypominam sobie aż tak ciemnej piany ani aż takiej trudności w dostrzeżeniu choćby najmniejszego odstępstwa od czerni.

środa, 6 sierpnia 2014

Solipiwko (Widawa): Młócka

W czwartą setkę wchodzę łagodnie, ale z nutą tajemniczości. Wysyp browarów kontraktowych/rzemieślniczych w Polsce zaczyna przybierać tempo zawrotne i ich ilość powoli staje się trudna do ogarnięcia. Jednym z tych, które niedawno się objawiły, jest Solipiwko (nazwany od nazwiska jednego z założycieli), inicjatywa dwóch panów z Warmii. Sięgnąłem po ich pierwszą propozycję głównie dlatego, że nie zaczynają jak prawie wszyscy od APA/AIPA, a o stylu ("stylu"?), o którym chyba nikt poza Polską nie słyszał. Ja usłyszałem o nim dopiero z okazji tego piwa, a jest to odmiana jasnego lagera, która przygotowywana była dla warmińskich chłopów na czas żniw. Ważne, żeby było dobre. Przy okazji jubileusz goni jubileusz - niedawno setne piwo "polskie", teraz setne uwarzone w Polsce degustuję.

Informacje ogólne:
Piwo: Młócka
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Chrząstawa Mała
Browar: Widawa (Solipiwko)
Produkowane od: 2014
Styl: rosanke
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: 11,6%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta jest, no cóż, widoczna. Zabawna rzecz, choć oczywiście estetyczna tak jak i estetyczni są chłopi na polu. Niestety zabrakło dokładnego składu i jakiegokolwiek opisu piwa, bardzo słabo pod tym względem. Kapsel oczywiście goły, czego za wadę nie można tak szybko poczytać.
6/10

Barwa
Kolor zaczyna się od bardzo ciemnego złota, przechodzi przez wszelki odcienie bursztynu, a kończy na jasnej miedzi - świetny, a lekka mętność nadaje mu trochę pełni, choć chyba lepszy byłby bez niej. 
4,5/5

Piana
Jest mało obfita, bardzo niska, ale za to też bardzo gęsta - utrzymuje się niespodziewanie długo w całości. 
3,5/5

Zapach
Dominują nuty słodowo-owocowo-cedrowe, za nimi bardzo nieśmiało czai się skromny powiew niezbyt wyszukanego chmielu; nic ciekawego, jest banalny, prosty, niewyszukany, choć i nie nieprzyjemny - ot, zupełna przeciętność. 
5/10


Smak
Znacznie lepiej, ale dalej średnio - jego cztery główne składowe to trochę kartonowa słodowość, nieco za wysoka kwaskowatość, wspomniany akcent prostolinijnego chmielu oraz zdecydowanie najprzyjemniejsza z tego wszystkiego goryczka, która dość przyjemnie rozchodzi się na finiszu w towarzystwie ładniejszych już wtedy nut słodowych - fajnie też orzeźwia, ale to w sumie tyle z większych pozytywów. 
6,5/10

Tekstura
Jest bardzo słabo wysycone, zdecydowanie nie działa to na jego korzyść, powoduje odczucie wodnistości w ustach.
1/5

5.0/10

Kiepskie wejście w czwartą setkę. Znaczy nie no, nie kiepskie, piwo jest porządnym piwem (choć nie jak na standardy rzemieślnicze) i miażdży koncernowe lagery, ale nowy browar nie przyciągnął mojej uwagi za grosz i na pewno nie będę się napalał na drugą odsłonę, o ile w ogóle się z nią zetknę - jak mówiłem, wysyp nowych kontraktowców przestaje być możliwy do ogarnięcia, chyba że ktoś wcale albo prawie wcale nie wychyla się poza Polskę. Ja "niestety" wychylam się w dwóch piwach na trzy.

wtorek, 24 czerwca 2014

BrewDog: American Ale

Zajęło to niemało czasu, ale w końcu zamykam degustacje piw z serii Unleash The Yeast BrewDoga. Na koniec piwo, które ma wyeksponować właściwości drożdży dodawanych do amerykańskiego ale. Mam poważne wątpliwości, czy się uda, bo podkład pod drożdże jest już dość amerykański i piwo może smakować po prostu jak american ale i ciężko będzie odgadnąć, gdzie jest rola drożdży. Może jednak.

Informacje ogólne:
Piwo: American Ale
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Kolejne identyczne opakowanie dla tej serii ze zmianą koloru (no i nazwy) - mam wrażenie, że identyczny kolor pojawił się na jednym piwie z kanonu "IPA Is Dead". Co zrobić przy tylu piwach.
9/10



Barwa
Przyjemny, ciemnozłoty kolor wpadający w jasny bursztyn i umiarkowanie przyjemne zmętnienie, trochę zaśmiecające wizerunek piwa. 
3/5

Piana
Mało obfita, ale za to gęsta i ładnie oblepiająca szkło, o przeciętnej trwałości. 
3,5/5

Zapach
Na samym początku wydaje się być ogarnięty całkowicie przez chmiel, ale po krótkiej chwili ewidentnie staje się ewidentnie drożdżowy; nie jest to jakiś typowo drożdżowy zapach, ale coś nam mówi, że to ewidentnie jakiś gatunek drożdży; ogólnie aromat bardzo atrakcyjny, słodki, z dobrą bazą słodową, trochę krochmalowy, nie wybitny, ale naprawdę świetny i intensywny. 
8,5/10
Smak
Również bardzo dobrze jest w smaku, gdzie na początku otrzymujemy bardzo przyjemne połączenie słodu i chmielu, na przełyku wchodzi znana z zapachu nuta drożdżowa, a wszystko kończy się z gładkim finiszem o raczej delikatnej goryczce; bardzo smaczne, choć pojawia się zbyt wyraźny akcent alkoholu. 
8/10

Tekstura
Wysycenie, choć bardzo dobre, jednak ściągnąłbym trochę w dół.
4/5

7.0/10

Bardzo udane zakończenie serii, odrobinę słabsze od Pilsen Lagera, ale znacznie lepsze od pozostałych dwóch. Cóż, nic z Unleash The Yeast nie powaliło, ale ostatecznie serię uważam za ciekawą i całkiem pouczającą. Polecam raczej tym, którym się nudzi i którzy są świata ciekawi, bo wybitne piwa to to mimo wszystko nie są. Polecam też degustować je jedno po drugim, myślę, że efekt będzie bardziej bezpośredni.

sobota, 17 maja 2014

BrewDog: Belgian Trappist

Po pewnym odstępie czasu nadeszła pora na trzecie piwo z BrewDogowej serii Unleash The Yeast, której zadaniem jest skupienie wrażeń na pracy drożdży w piwie. Tym razem czas na drożdże belgijskie, grające dużą rolę w piwach w stylach okołotrapistycznych.

Informacje ogólne:
Piwo: Belgian Trappist
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Takie samo jak na poprzednich piwach z serii, oczywiście w nieco innym kolorze.
9/10




Barwa
Głęboko złote, nie obezwładnia, ale całkiem niezłe, bardzo klarowne. 
3,5/5

Piana
Dość obfita i dość gęsta, ładnie oblepia szkło, bardzo, choć nie idealnie trwała. 
4/5

Zapach
Na pierwszym planie zdecydowanie owocowe nuty amerykańskiego chmielu, ale gdy już się wydaje, że znów BrewDog przechmielił piwo, z tła wyłaniają się klasyczne akcenty belgijskie, całkowicie nie do przegapienia, i z czasem zyskują sobie coraz więcej przestrzeni - ogólnie bardzo ładny i interesujący. 
8/10

Smak
W smaku aż do przełknięcia o chmielu zupełnie się zapomina, belgijskie drożdże całkowicie zaczynają dominować - efekt jest bardzo ciekawy, jednocześnie ewidentnie smakuje belgijsko, ale i inaczej niż wszystkie belgijskie piwa, jakie próbowałem z powodu zwyczajnego zasypu, nie aż tak intensywnie, w dodatku kończy się chmielową, wyraźną goryczką, choć przemieszaną ciągle z tym, czego dostarczają drożdże; dobre, choć nie do końca zbalansowane. 
7,5/10

Tekstura
Jest zarówno mocno wysycone, jak i dość gęste, w dodatku już smak jest dość esencjonalny, przez co w efekcie jest po prostu za ciężkie (choć bez tragedii).
2/5

6.5/10

Nie było to już aż tak ciekawe piwo jak Pilsen Lager, może dlatego, że rola drożdży w piwach belgijskich jest bardziej oczywista niż w pilznerach, jednocześnie zasyp i chmielenie serii Unleash The Yeast lepiej skomponowało się w tym pierwszym przypadku, wyszło po prostu smaczniejsze piwo. Znacznie lepiej jest tu jednak niż w przypadku drożdży do weizena. Pozostało już tylko American Ale.

poniedziałek, 24 marca 2014

BrewDog: Pilsen Lager

Drugie piwo z serii Unleash the Yeast z BrewDoga, który uwarzył cztery piwa z takimi samymi słodami i chmielami, ale każde na innych drożdżach. Pierwsze, na drożdżach do weizena, zdecydowanie mnie nie zachwyciło, bo drożdże te nie pasowały chyba za bardzo do użytego zasypu i chmielu, a w dodatku amerykańskie chmiele zagłuszyły doznania drożdżowe. Tym razem drożdże do pilzneńskiego lagera, znaczy się pilznera - ta druga wada przy obecności takiej samej ilości i rodzaju chmielu raczej nie zniknie, ale mam nadzieję, że chociaż całość będzie bezwzględnie smaczna.

Informacje ogólne:
Piwo: Pilsen Lager
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta poza różnicą w kolorze - tu przyciemniona lekko magenta - i nazwą piwa identyczna jak na Bavarian Weizenie - taki sam opis i cała reszta, czyli jak zwykle na duży plus. Oczywiście firmowy kapsel.
9/10


Barwa
Bardzo ładna, jasnobursztynowa barwa, bardzo klarowne, leniwie ulatujące bąbelki gazu. 
4/5

Piana
Dość obfita, ale niezbyt gęsta ani trwała, dość szybko redukuje się do pierścienia i niezgrabnych pozostałości. 
3/5

Zapach
W zapachu naturalnie znów rządzi amerykański z chmiel, spod którego jednak wyraźnie wysuwają się nuty, które istotnie przywodzą na myśl pilznera i w miarę degustacji zyskują sobie coraz większy udział; naprawdę ciekawy, dużo w nim kwaśnych owoców na czele z limonką. 
8/10

Smak
Co jeszcze ciekawsze, w smaku zupełnie zmienia profil i amerykańskie cytrusy odchodzą na plan może nie bardzo daleki, ale jednak chyba drugi, pierwszy oddając charakterystycznym wrażeniom pilznerowym, obecnym zwłaszcza na finiszu; nawet solidna i apetyczna goryczka przypomina pilznera; nie chce się w pewnych momentach wierzyć, że pilznerowe w tym piwie są jedynie drożdże i właśnie o taki efekt chodziło; poza tym bardzo smaczne tak po prostu. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie obniżyłbym trochę bardziej niż trochę, ale ogólnie jest bardzo w porządku.
4/5

7.5/10

Bardzo miła niespodzianka. Niesłusznie po Bavarian Weizenie powiesiłem psy na tym projekcie - dzisiejsza degustacja pozwoliła mi posiąść być może niebywale cenne spostrzeżenie na temat roli drożdży w pilznerach. Na to nie liczyłem - liczyłem tylko, że drożdże te będą lepiej pasować do amerykańskiego chmielu niż bawarskie - i tu też się nie zawiodłem. Podtrzymuję, że piwa z tej serii są jak na swoją rolę przechmielone, ale już tutaj chyba nie da się nie zauważyć roli drożdży, więc gorąco polecam i z odzyskaną nadzieją czekam niecierpliwie na pozostałe dwa piwa.

wtorek, 25 lutego 2014

BrewDog: Bavarian Weizen

Po dłuższej przerwie powracam do piw BrewDoga, czyli ilościowo najbliższego mi na tym blogu browaru. Dziś bardzo ciekawe piwo, bo jedno z serii Unleash the Yeast. Były single hopy, które miały pokazać walory danych odmian chmielu, ta seria natomiast uwydatniać ma pracę drożdży. Szkoci przygotowali cztery piwa o identycznym podłożu słodowo-chmielowym, ale każde stworzone z użyciem innych odmian drożdży. To ciekawa inicjatywa i sympatyczny hołd dla tego pomijanego często składnika piwa, który jest przecież niezbędny do jego powstania, a w dodatku często decyduje o profilu smakowo-zapachowym piwa. Już na starcie coś mi się tu jednak nie podoba, a mianowicie nachmielenie tych piw aromatycznymi, amerykańskimi chmielami. Zobaczymy, może wiedzą, co robią. Na początek coś, co chyba szczególnie powinno ciekawić: pokaz drożdży do weizena w piwie bez słodu pszenicznego. I dlatego wbrew ratebeerowi i beeradvocate postanowiłem kategorycznie nie kwalifikować tego piwa do weizenów - wszak weizen to piwo pszeniczne, panowie.

Informacje ogólne:
Piwo: Bavarian Weizen
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Standardowa etykieta i kapsel BrewDoga. Na niej dobry tekst o idei serii i krótka lekcja o roli drożdży w piwie. Tylko chyba się już kolory kończą Szkotom - prawie identyczny jak jak na Danie z serii, notabene, single hopów.
9/10


Barwa
Ładna, choć może trochę mało przekonująca, złoto-bursztynowa barwa, niestety zmętnione w niezbyt ładny sposób, maleńkimi drobinkami. 
2/5

Piana
Umiarkowanie obfita, umiarkowanie gęsta i umiarkowanie trwała - byłaby idealnie przeciętna, ale nawet ładnie oblepiła szkło. 
3/5

Zapach
Przede wszystkim... amerykański chmiel; bardzo ładny, może odrobinę zbyt nikły, chyba nie do końca o to jednak chodziło; pod spodem ujawnia się weizenowy profil drożdżowy, nie tak ładny jednak jak w klasycznych weizenach, jakby nieokrzesany - w miarę upływu czasu coraz mocniej wyłania się spod chmielu, ale nie zyskuje na jakości. 
6,5/10
Smak
W smaku solidne, orzeźwiające, dominuje przełamany czymś odrobinę metalicznym amerykański chmiel - bez rewelacji; odrobinę mdłe, goryczka jest dość gryząca, mało przyjemna - da się pić z (nieprzesadną) przyjemnością, ogólnie jednak nie zmusza do kolejnych łyków. 
6/10

Tekstura
Za niskie wysycenie, acz akceptowalne.
3/5

5.5/10

Ha, i co teraz? Podekscytowałem się i pogratulowałem pomysłu, a po degustacji mam wrażenie, że BrewDog ma te drożdże trochę gdzieś i po prostu chciał zbić byle jak na chwytliwym pomyśle kasę. Tak trudno przewiedzieć, że amerykany dominują wszystko na swojej drodze, więc użycie ich w piwie, które ma skupiać się na drożdżach, jest pomylone? Widać trudno - w końcu nie ja prowadzę browar od siedmiu lat. Ostatecznie udało się wyczuć trochę tego co trzeba, ale za mało jak na taką serię. W każdym razie - nawet abstrahując od rozminięcia się z przeznaczeniem! - najsłabsze piwo ze wszystkich dwudziestu dziewięciu BrewDoga, jakie brałem do ust. Może z pozostałą trójką wyjdzie lepiej albo chociaż różnice między nimi sprawią, że ta seria będzie ciekawym doświadczeniem.

piątek, 20 grudnia 2013

Stillwater Artisanal (Dog Brewing): Sensory Series v. 1 - Lower Dens

Dziś piwo, o którym nie umiem za dużo powiedzieć przed spróbowaniem. Sięgnąłem po nie z półki w zasadzie przypadkowo, chcąc tylko wziąć cokolwiek ze Stanów. O browarze dowiedziałem się zaledwie, że to kontraktowiec z Baltimore, nie mający stałego miejsca warzenia piwa, a przede mną, jak nazwa wskazuje, pierwsza odsłona "Sensory Series", uwarzona w Pub Dog Brewing w Westminster. Piwo powstało w wyniku kolaboracji rzemieślników z całkiem popularnym zespołem indierockowym Lower Dens, ma być oparte na jednym z ich utworów. Jestem trochę zdezorientowany, ale i ciekawy.

Informacje ogólne:
Piwo: Sensory Series v. 1 - Lower Dens
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Maryland
Miasto: Westminster
Browar: Dog Brewing Company (Stillwater Artisanal)
Produkowane od: 2012
Styl: eksperymentalne
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml

Opakowanie
Etykieta równie nietypowa co reszta otoczki. Bardzo oryginalna, choć nie zrzuca mnie z krzesła. Butelka w kształcie, z jakim się jeszcze nie spotkałem. Trochę to wszystko psuje ordynarnie goły kapsel. Bardzo mało danych o piwie, ale odsyłają na stronę internetową, gdzie jest ich już dość dużo. No, w zasadzie to gigantycznie dużo, tylko nie do końca o piwie, bardziej o rodzeniu się koncepcji, historii współpracy z muzykami.
8,5/10

Barwa
Złote, mocno zmętnione z arcygenialnie zachowującym się gazem; piękne, w życiu nie widziałem w piwie tak szalejącego gazu. 
5/5

Piana
Również absolutnie fenomenalna; niesamowicie obfita i niesamowicie gęsta, trwała i osiadająca na szkle. 
5/5

Zapach
Na początku dziwi trochę zwykłością, ale przy bliższym zapoznaniu się zaczyna oferować bardzo ciekawe nuty belgijskich drożdży, lekkiej pikantności i bardzo głęboko schowanego hibiskusa; nie genialny, ale coraz piękniejszy w miarę konsumpcji, świetny. 
8,5/10

Smak
W smaku jeszcze bardziej belgijsko, bardzo ciekawie, dość dziko, drożdżowo; niesamowicie pełne, zero wodnistości; finisz dość weizenowy, bardziej słodki niż goryczkowy, bardzo przyjemny. 
9/10

Tekstura
Wysycenie to najsłabszy punkt programu, najpierw wyraźnie za wysokie, później spada za nisko, ale generalnie wszystko w granicach przyzwoitości.
3,5/5

8.0/10

Spodziewałem się zupełnie czego innego, ale to, co dostałem, i tak było ciekawe i znakomite. Liczyłem na doznania trochę bardziej egzotyczne, dostałem raczej serię takich, które już znam, ale bardzo interesująco i pięknie złożonych. Za tę cenę ciężko będzie do niego wrócić, bo jest jednak dużo lepszych za znacznie mniejsze pieniądze, ale to było bardzo przyjemne doświadczenie.