Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foreign Extra Stout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foreign Extra Stout. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lipca 2017

St. Jame's Gate (Phoenix): Guinness Foreign Extra

Trzecie podejście do Guinnessa. Tak jak Guinness Draught jest podręcznikowym przykładem i historycznie najbardziej wpływowym dry stoutem, tak podobną rolę Guiness Foreign Extra pełni w świecie Foreign Extra Stoutów. Styl zaczerpnął nawet od niego nazwę. O ile jednak Guinness Draught nie cieszy się wielką estymą, o tyle już GFE balansuje na granicy top 50 FESów na ratebeerze. Receptura piwa sięga 1801 roku, kiedy Irlandczycy na potrzeby eksportu do dalekich krajów musieli warzyć mocniej i bardziej chmielowo, by piwo przetrwało podróż. Dzisiaj jest ono warzone nie tylko w Irlandii, ale też w kilku browarach w bardzo egzotycznych krajach (z różnym skutkiem i różnymi ocenami na RB).

Mój egzemplarz został uwarzony na Mauritiusie - pięknej, małej wyspie, jedynym afrykańskim państwie, w którym byłem (ale dawno temu - piwo mi ktoś niedawno przywiózł). Ten Guinness będzie też zapewne na dłuższy czas pierwszym i jedynym afrykańskim piwem, jakie w życiu wypiję, chociaż należałoby raczej powiedzieć - irlandzkim piwem uwarzonym w Afryce. Też się jaram. Piwowarstwo na Mauritiusie wcale nie jest na jakiejś opłakanej pozycji - mają jeden duży browar, który nawet eksportuje do Europy prawdopodobnie paskudnego international lagera - Phoenix. Tutaj też warzy się na licencji Guinnessa. Jest i rzemieślniczy browar restauracyjny, który nie przestraszył się nawet RISa i belgijskiego mocnego ale, nie mówiąc o IPA czy witbierze. Mimo że działa dłużej niż każdy polski browar rzemieślniczy poza Artezanem, ma bardzo mało ocen i ciężko powiedzieć, jaka jest jakość tych piw. Guinness FE pozostaje wg RB najlepszym, czego można się napić na wyspie poza wspomnianym witbierem.

Informacje ogólne:
Piwo: Guinness Foreign Extra
Kraj: Mauritius - warzone na irlandzkiej licencji
Dystrykt: Plaines Wilhems
Miasto: Pont-Fer
Browar: Phoenix Beverages Group - na licencji St. Jame's Gate Brewery
Styl: Foreign Extra Stout
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 10.04.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Standardowa, bardzo ładna butelka i etykieta Guinnessa.
9/10



Barwa
Czarna, pod światłem leciutki rubinowy prześwit u nasady szkła.
4,5/5
 
Piana
Znakomita.
4,5/5

Zapach
Przyjemny, choć jakby nieśmiało zmierzający w stronę jakiejś DMS-owo brzmiącej wady aromat palonego zboża, mocno przypieczonego chleba, karmelu. Trochę jednak jest coś nie tak, jakaś szmatka mokra czy coś. Wciąż przyjemny.
6,5/10
 
Smak
Lepiej niż w aromacie - mała wada odchodzi w niepamięć, dostajemy po prostu bardzo przyjemny, bardzo intensywny stout, mocno kawowy, palony, z lekką czekoladową słodyczą. Nie do końca podoba mi się tylko trochę dziwny finisz, wręcz cierpkawy jak w nie najlepszej kawie. Później robi się popielniczkowo, ale o dziwo w przyjemny sposób. Mimo usterek piwo bardzo przyjemne, nawet bardzo bardzo. Ta paloność jest specyficzna, ale w zupełnie pozytywnym sensie.
8/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

7.0/10

Guinness Foreign Extra jest tylko trochę lepszy od guinnessowych dry stoutów. Mam pewien niedosyt - chcę jeszcze kiedyś spróbować irlandzkiej wersji. Natomiast mimo niedosytu była to dla mnie bardzo radosna degustacja. To miłe wiedzieć, że w takim miejscu jak Mauritius można napić się piwa, które zostało uwarzone na miejscu i które jest naprawdę dobre, nawet jeśli dalekie bardzo od wybitności. Wypiłem ze smakiem i z wielkim szacunkiem.

środa, 31 maja 2017

Browar Zakładowy: Przerwa kawowa

Browar Zakładowy cieszy się naprawdę mocnym uznaniem, a ja dopiero dziś po raz pierwszy zrecenzuję jego piwo, choć istnieje od 2015 roku. Powstał w budynku, w którym wcześniej mieściły się zakłady produkujące sprzęt AGD od 1937 do 1998 roku, w Poniatowej niedaleko Lublina. Będzie to więc pierwszy browar z województwa lubelskiego, którego piwo zrecenzuję. Zostanie mi już tylko świętokrzyskie. Piwo to bardzo mocny, prawie imperialny stout, nazywany jednak przez twórców FESem. Z kawą. Na ratebeerze - jedno z trzech najlepszych browaru.

Informacje ogólne:
Piwo: Przerwa kawowa
Kraj: Polska
Województwo: lubelskie
Miasto: Poniatowa
Browar: Zakładowy
Styl: kawowy Foreign Extra Stout
Alkohol: 8%
Ekstrakt: 22%
Objętość: 500 ml
Warka: do 24.07.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Fajne mają etykiety, niesztampowe, nawet jeśli nie w pełni w moim guście. Firmowy kapsel, brak opisu piwa. 
8/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarna.
5/5
 
Piana
Szalenie obfita, średnio gęsta, średnio trwała.
3,5/5

Zapach
Bardzo przyjemny, zintensyfikowany aromat ciemnego słodu. Bardzo mocna czekolada i kawa - po prostu, ale wypada to świetnie. Są też jakieś wtrącenia karmelowe, palono-zbożowe czy melanoidynowe, ale przede wszystkim to równie proste co piękne połączenie kawy i czekolady.
8/10
 
Smak
Niestety tu jest dużo słabiej niż w zapachu. Dalej bardzo fajny napór kawowo-czekoladowy, ale piwo jest też wyposażone w nieprzyjemną goryczkę, bardzo ściągającą, ziemistą w nieprzyjemny sposób, popielniczkową i alkoholową. Złe nie jest, ale dobre też niespecjalnie.
5,5/10

Tekstura
Co zdradziła już piana, jest przegazowane, bardzo mocno. Potwornie pęcznieje w ustach.
0,5/10

5.0/10

Nie jest to udane piwo, choć domyślam się, że w dobrych warkach może być nawet bardzo dobre. Niestety nieprzyjemna goryczka i przede wszystkim koszmarne przegazowanie zabijają je. Wymarzonym początkiem znajomości z browarem to nie jest. Mniej udane stouty, jakie pojawiły się na blogu, policzyłbym na palcach jednej ręki, mimo że to już był 117. stout.

sobota, 6 maja 2017

Pinta (Browar na Jurze): Havana Stout

Skonstatowałem ostatnio, że Pinta jest browarem stosunkowo niechętnym stoutom. Jak sięgam pamięcią, to w sumie wyszedł im jeden stout genialny - pierwszy Lublin to Dublin - a poza tym to do żadnego ich piwa z tej szerokiej rodziny stylów bym nie wrócił z jakimś wielkim zapałem. Zobaczymy, jak będzie z tym dość nietypowym piwem - oto jest FES z cukrem Muscovado, melasą i płatkami dębowymi macerowanymi w 80% rumie Stroh. 

Informacje ogólne:
 Piwo: Havana Stout
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: Foreign Extra Stout
Alkohol: 6,9%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 14.12.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Wyjątkowo udane jak na ostatnie etykiety Pinty. To połączenie czerwieni, złota i czerni wyjątkowo mi pasuje.
9/10 


 
Barwa
Na zwężeniu szkła pojawia się rubin, poza tym czerń.
4,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, średnio gęsta, średnio trwała.
3/5

Zapach
Intensywna klasyka - czekolada, palone zboże, sporo melanaoidyn w postaci przypieczonego spodu od ciasta, nawet niekoniecznie mocno przypieczonego. Byłoby pięknie, aczkolwiek pałęta mi się tu jakaś niepożądana nuta, trochę warzywna. Mimo to bardzo ładny zapach, zwłaszcza że z czasem ta nuta znika.
7,5/10

Smak
Strasznie fajna pełnia czekoladowo-palona, wzbogacona skrajnie delikatnym drewnianym posmakiem, ale jest też minimalnie nadmierna drożdżowość, minimalnie odczuwalny alkohol (rum? chyba nie) i średnio przyjemna cierpkość na finiszu, zapewne pochodna dębiny. Są to malutkie wady, ale złożone do kupy trochę pogarszają sytuację, która jednak pozostaje bardzo dobra, bo słodowa pełnia jest naprawdę świetna.
7,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu. 
4/5

7.0/10

Mam mieszane uczucia. Niby udane, dobre piwo, ale i Pintę stać na dużo więcej, i FESy stać na dużo więcej. Mimo wszystko warto to kupić i wypić, jest takie, hm, nienachalnie oryginalne. Taka bardzo słaba siódemka, ale jednak siódemka.

piątek, 16 grudnia 2016

Carlow & Pinta: O'Hara's Lublin To Dublin 2016 Edition

Oryginalny Lublin To Dublin to najlepiej przeze mnie oceniony stoute nieimperialny. Rozczarowanie przyniosła edycja 2015, milk stout - w 2016 z kooperacji Pinty ze świetnym irlandzkim browarem Carlow Brewing wyniknął Foreign Extra Stout, który na WFDP bardzo mi smakował, ale wziąłem tylko łyka i nie skupiałem się za bardzo. Ogólna koncepcja taka sama - irlandzkie słody, polskie chmiele. O'Hara's Leann Folláin, FES warzony regularnie przez Carlow, pozostaje najlepszym niewędzonym piwem w tym stylu, jakie piłem, więc oczekiwania są ogromne. Piwo w dodatku balansuje na granicy top 50 FESów na ratebeerze.

Informacje ogólne:
Piwo: O'Hara's Lublin to Dublin 2016 Edition
Kraj: Irlandia - warzone we współpracy z polskim browarem kontraktowym
Prowincja: Leinster
Miasto: Carlow
Browar: Carlow Brewing Company i Pinta
Styl: Foreign Extra Stout
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 18,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 28.11.2017 r.
Cena: brak danych
Opakowanie
Przyznam, że połączenie czerni i złota rzadko mnie nie zdobywa.
8,5/10
 

 
Barwa
Czarne jak smoła.
5/5
 
Piana
Bardzo dobra.
4/5

Zapach
Mleczna czekolada, przypalone ziarno jęczmienia, ciut kawy, lekki popiół i wyraźne wtrącenia ziołowego chmielu, acz subtelne. Pięknie buchnął na początku, a potem niestety bardzo mocno stracił na intensywności.
6/10
 
Smak
Bardziej wytrawne, akcent z czekolady zdecydowanie przesuwa się w stronę kawy i palonego jęczmienia. Lekkie praliny, likier czekoladowy, dość wyraźnie zaznaczona goryczka i bardzo dziwny posmak, kwaśno-słony jakby, specjalnie nie przeszkadza. Trochę popiołu na finiszu. Bardzo smaczne i intensywne.
8/10
 
Tekstura
Mega przyjemna gęstość, trochę za wysokie wysycenie.
4,5/5

7.0/10

Lepiej niż w zeszłym roku, ale wciąż jest to piwo bardzo, bardzo dalekie od poziomu pierwotnego Lublin To Dublin. Zarówno od świetnego Carlow, jak i od wybitnej Pinty spodziewam się więcej, gdy biorą się za styl z takim potencjałem jak FES. Ale najlepiej by było, jakby darowali sobie FESy i po prostu wrócili do wspólnego warzenia tego, co na początku znajomości.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kingpin (Zarzecze): Turbo Geezer

Geezer udał się Kingpinowi w moim odczuciu znakomicie, więc co do jego podkręconej wersji mam spore oczekiwania. Wyższy ekstrakt, większa moc, więcej dodatków, czyli kawy, wanilii i laktozy. A moc na tyle większa, że w BJCP-owskiej klasyfikacji piwo mogłoby być nawet stoutem imperialnym. Byle nie przeholować.

Informacje ogólne:
Piwo: Turbo Geezer
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Kingpin)
Styl: słodki kawowy Foreign Extra Stout
Dodatki: cukier kandyzowany ciemny, kawa, laktoza, wanilia burbońska
Alkohol: 8,3%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: 1 (do 01.10.2015 r.)
Cena: 9,50 zł

Opakowanie
Etykieta, jak widać, to wariacja na temat etykiety Geezera. Te żółte wtrącenia trochę burzą świetną kolorystykę pierwowzoru, ale i tak jest bardzo dobrze.
8/10

Barwa
Nieprzejrzyście czarne, piękne, nic dodać, nic ująć.
5/5

Piana
Ładna, ciemnobeżowa, obfita, bardzo gęsta, trochę słabiej z trwałością, ale tłusty pierścień utrzymuje się do samego końca.
3,5/5

Zapach
Bardzo duże ilości słodkiej od wanilii (i być może cukru) kawy na tle ciemnego, palonego słodu, są też subtelne nuty dębowe, całość jest znakomita, intensywna, słodka, oryginalna, niezwykle przyjemna, aczkolwiek pojawia się efekt lekkiego przesycenia dodatkami, który nie pozwala pójść w stronę aromatu genialnego.
9/10

Smak
W smaku dość podobnie co w zapachu, natomiast bardzo istotny staje się udział laktozy, a ponadto wszystko zostaje zanurzone w mocarnym charakterze piwa o wysokim ekstrakcie; wyśmienite, bezkompromisowe piwo, słodycz jest dobrze kontrowana nie za dużą goryczką, jest tylko może trochę za bardzo kwaskowate od palonych słodów, poza tym rewelacja i znakomicie maskuje alkohol.
8,5/10

Tekstura
Problemem jest wysycenie niezbyt dalekie od zera, przez które piwo mimo swojej pełni smaku może się momentami wydać odrobinę wodniste (ale bez tragedii).
2,5/5

7.5/10

No tak bywa. Piwo jest bardzo podobne do Geezera, bardzo, ale jednocześnie wypada zdecydowanie słabiej, choć też godne uwagi. Lekko przeholowane dodatki (co bez wątpienia znajdzie swoich amatorów, ja wolę trochę więcej stoutu w stoucie) i problem z wysyceniem sprawiają, że wybieram "niepodkręconą" wersję.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Birbant (Zarzecze): Miss Big Foot

Dużo już mija czasu, odkąd postanowiłem zrobić sobie przerwę od Birbanta ze względu na zbyt rzadkie wypuszczanie przez tego kontraktowca piw na poziomie rzemieślniczym. W międzyczasie Birbant zdążył uwarzyć mnóstwo nowych piw i ugruntować swoją pozycję na rynku, stając się jednym z bardziej poważanych rzemieślników. Przywołali mnie do siebie z powrotem stylem piwa, jakie uwarzyli - wędzony Foreign Extra Stout brzmi jak coś bardzo pod moje gusta (jest nim notabene wybitny Smoky Joe). Jak się okazuje, jest też zasypany przeróżnymi dodatkami. Piwo jest nietypową kooperacją, bo nie z innym browarem kontraktowym, a z poznańskim pubem Piwna Stopa, a konkretniej z reprezentującym ów pub piwowarem domowym, Sebastianem Leszczakiem.

Informacje ogólne:
Piwo: Miss Big Foot
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Birbant)
Styl: wędzony Foreign Extra Stout
Dodatki: cukier muscovado, skórki pomarańczy, polskie wędzone śliwki, laska wanilii
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 17,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 03.09.2015 r.
Cena: 8,65 zł

Opakowanie
Etykieta seksowna i seksowna w dobrym guście, chociaż panienka ma trochę elementów bardzo nie w moim typie (krzykliwe tatuaże und tunele w uszach). Do tego bardzo dobrze narysowana, zapada w pamięć i wyróżnia się. Ładnie podany dokładny skład. Ogólnie super, no, może ewentualnie Birbant mógłby powoli myśleć o własnych kapslach.
8,5/10

Barwa
Nieprzejrzyście ciemne, choć nawet mimo tego widać gdzieniegdzie nieładną, błotnistą mętność, co odbiera majestatu czerni.
3,5/5

Piana
Bardzo obfita, o ładnej barwie, ale już umiarkowanie, żeby nie powiedzieć niezbyt gęsta i z trwałością też nieszczególnie.
3/5

Zapach
W zapachu niespodzianka, jest ogarnięte przez wędzone śliwki, poza tym amerykański chmiel jest tu czynnikiem istotnym, choć jest i miejsce na ciemny, lekko czekoladowy słód - efekt jest bardzo, bardzo dziwny, w pierwszym odruchu w ogóle nie kojarzy się z piwem, a raczej z jakimś daniem na ciepło - na boga, przypomina mi pieczeń wieprzową z dużą ilością jałowca i żurawiny, schab ze śliwką też pasuje; przy mocniejszym skupieniu się na zapachu, a właściwie przy długim pociągnięciu nosem, jest już normalniej, bardziej czekoladowo, czuć wanilię; po jakimś czasie chmiel się usuwa, zostają wędzone śliwki w czekoladzie, pumpernikiel, zapach sauny i suszone figi - jeśli oceniałbym tylko oryginalność i złożoność, to musiałbym chyba walnąć dziesiątkę za zapach, ale jednak jest on dużo bardziej nietypowy i złożony niż przyjemny; mimo wszystko bardzo mi się podoba.
8,5/10

Smak
W smaku jest właściwie równie dziwnie: dominuje ta popieprzona, śliwkowo-jałowcowa, lekko popiołowa wędzonka, aż czuć jej słono-kwaśny smak, jest też trochę chmielowych cytrusów; coś z normalnego stoutu czuć dopiero na mocno palonym, leciutko czekoladowym finiszu ze sporą goryczką, acz sprawiającą wrażenie nie chmielowej, a takiej z mocnej kawy bardziej; i jeszcze nie koniec, parę ostatnich łyków po prostu paliło gardło, chociaż sam już nie wiem, czy pikanterią czy słonością - piwo nie jest jakieś rozkoszne na pewno, choć całkiem smaczne, natomiast tak pozytywnie zakręcone, że nie umiem nie wystawić mu bardzo wysokiej noty.
8/10

Tekstura
Jest trochę niedogazowane, choć prawdę mówiąc przy tym smaku ciężko zwrócić uwagę na teksturę.
3,5/5

7.0/10

Dawno nie popełniłem tak długiego opisu degustacji, co bardzo dużo mówi o tym piwie. Choć przeczytałem skład, jakoś nie zajarzyłem, że nie ma w nim słodu wędzonego, a zatem za wędzonkę miały odpowiadać śliwki - no i co tu dużo mówić, odpowiedziały twardo. Piekielnie ciekawe i oryginalne piwo, szkoda tylko, że przyjemność z picia nie dorównała oryginalności (trochę "za dużo wszystkiego" jednak), ale i tak jest bardzo dobre. Szkoda, że pewnie nigdy się nie dowiem, jak komponowałoby się z jakimś konkretnym mięsiwem, w każdym razie jak ktoś jeszcze uchował butelkę, to polecam zestawić z czymś takim.

niedziela, 17 maja 2015

Kingpin (Zarzecze): Geezer

Czwarte piwo z Kingpina, uwarzone jeszcze w zimie, brzmi dla mnie wyjątkowo zachęcająco. Foreign Extra Stout z kawą, laktozą i wanilią, leżakowany z płatkami dębowymi whisky? Nie mógłbym nie być na tak, mam tylko nadzieję, że dodatki będą trochę mniej homeopatyczne niż w poprzednich piwach Kingpina.

Informacje ogólne:
Piwo: Geezer
Kraj: Polska 
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Kingpin)
Styl: słodki kawowy Foreign Extra Stout
Dodatki: kawa, laktoza, wanilia burbońska
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: 1 (do 24.08.2015)
Cena: 8,80 zł

Opakowanie
Tym razem kingpinowska świnia w irlandzkiej otoczce. Z każdym kolejnym wydaniem coraz bardziej mi się podobają etykiety tego kontraktowca. 
8,5/10

Barwa
Czarne, jedynie na samym dole szkła lekkie prześwity rubinowo-brązowe, piękne. 
5/5

Piana
Ładna, ciemnobeżowa, obfita i dość trwała, mogłaby być gęstsza. 
3,5/5

Zapach
Znakomity napór nut palonego słodu i kawy, splecionych ze sobą w mocnym uścisku, ale jednak rozróżnialnych, do tego powiew waniliowo-dębowej słodyczy: wszystko na swoim miejscu, piękny zapach, bezbłędnie skomponowany, jedynie z czasem intensywność trochę opada. 
9/10

Smak
W smaku dołącza do tej plejady gwiazd wyraźna, ale nie za wysoka laktoza, która świetnie łączy się z akcentami świeżo palonych ziaren kawy, efekt jest nieco czekoladowy, bardziej kakaowy nawet, świetny; na finiszu leciutka goryczka chmielowa, jest jej tyle, ile trzeba; piwo niezwykle pełne smaku, aż chce się je ugryźć, wyśmienite. 
9/10

Tekstura
Niskie wysycenie do niego pasuje, ale mogłoby jednak być trochę wyższe.
4/5

8.0/10

Strzał w dziewiątkę, tak jak się można było spodziewać. W końcu dodatki zapowiedziane na etykiecie naprawdę było czuć. Kingpin rośnie na znakomitego rzemieślnika. Wciąż moim ulubionym piwem od tego kontraktowca pozostaje Rocknrolla, ale tu również było znakomicie i nie mogę się doczekać Turbo Geezera, podkręconej wersji tego piwa.

środa, 6 maja 2015

Browar Stu Mostów: Nigredo

Nie byłem na Beer Geek Madness 2, chociaż chciałem być. Ale jeszcze bardziej chciałem robić tego wieczora coś innego, no i te kilkanaście premierowych piw polskiego craftu przeleciało mi przed nosem. Przynajmniej tak myślałem, ale okazało się, że niejedno z nich pójdzie w butelki. Przykładem tego jest Nigredo z Browaru Stu Mostów, Foreign Extra Stout z miętą i czekoladą, drugie piwo z serii ART. Jakby ktoś nie wiedział, było ono częścią koncepcji Stu Mostów, Piwoteki, Masona i Kraftwerku, czterech piw "alchemicznych", uwarzonych oczywiście w jedynym fizycznym z tych czterech browarów specjalnie na BGM2. Pozostałych już chyba nie dostanę.

Informacje ogólne:
Piwo: Nigredo
Kraj: Polska   
Województwo: dolnośląskie  
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: czekoladowy Foreign Extra Stout
Dodatki: mięta czekoladowa, mięta pieprzowa, prażone ziarno kakowca
Alkohol: 6,1%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 03.06.2015
Cena: 8,35 zł

Opakowanie
Fajna, nastrojowa etykieta, odrobinę mniej bogata w treść w porównaniu z poprzednimi BSM. 
8,5/10

 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne, piękne. 
5/5

Piana
Umiarkowanie, acz przyzwoicie obfita, o ładnej, ciemnobeżowej barwie, bardzo gęsta i niezbyt trwała, po kilkunastu minutach zostaje z niej tylko pierścień, po kolejnych kilkunastu znika i on. 
2/5

Zapach
Fantastycznie intensywne i czyste nuty palono-czekoladowe, przede wszystkim palone - kawa, czekolada mleczna, kakao, mocno przypalony karmel - mięta jest wyczuwalna, choć sam bym na nią chyba nie wpadł (chociaż intensyfikuje się z czasem), ale ta maestria ciemnego słodu z dodatkiem czekolady jest znakomita. 
9/10


Smak
Mniej łagodnie, dużo bardziej wytrawnie, ale jednocześnie bardziej czekoladowo - dominuje bardzo gorzka, bardzo intensywna czekolada i espresso, jest też subtelny, ale ewidentny akcent mięty, który nadaje trochę rześkości, na finiszu spora, spora goryczka, ale nie o chmielowym charakterze, a raczej właśnie jakby z bardzo mocnego espresso; cudowne piwo, nie genialne może, ale wybitne, czekolada nim rządzi, ale nie przykrywa słodowej części doznań, kunsztowne. 
9/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń, przyjemne, średnie wysycenie i fajna aksamitność.
5/5

8.5/10

No cóż, kolejne rewelacyjne piwo z Browaru Stu Mostów. Przykładne użycie dodatków w piwie, a jednocześnie przykładny FES. Zaczynają szturmować czołówkę mojego rankingu polskich browarów.

środa, 26 marca 2014

Carlow: O'Hara's Leann Folláin

Bardzo szybko przychodzi mi zabrać się za drugie piwo z Carlow Brewing, które udało mi się nabyć. I bardzo się z tego powodu cieszę, bo Irish Red było znakomite. Sądziłem, że drugie, które wziąłem z półki, jest klasycznym, irlandzkim dry stoutem - okazuje się jednak, że to jego mocniejszy krewniak, Foreign Extra Stout (albo jak nazywają to producenci - Irish Extra Stout). Czuję podekscytowanie, bo i browar do mnie niedawno bardzo przemówił, i przemawia do mnie koncepcja tego stylu, będąca wyważeniem między lekkimi dry stoutami i siermiężnymi imperialami.

Informacje ogólne:
Piwo: O'Hara's Leann Folláin
Kraj: Irlandia
Prowincja: Leinster
Miasto: Carlow
Browar: Carlow Brewing Company
Produkowane od: brak danych
Styl: Foreign Extra Stout
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 14,5%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta, choć zupełnie inna kolorystycznie, jest na tym samym, wysokim poziomie co na Irish Red. Bezbłędnie i porządnie wykonana, odrobinę za nudna, ale bardzo dobra. Tu niestety nie wiedzieć czemu obeszło się bez firmowego kapsla.
7/10


Barwa
Niemal nieprzenikalnie czarne; pod bardzo mocnym światłem udaje się dostrzec bardzo znikome, ciemnobrązowe prześwity - znakomite.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, bardzo gęsta i trwała - w końcu się oddaje, ale bliskie doskonałości. 
4/5

Zapach
Na początku atakuje nas nutami bardzo słodkimi, niczym ciasta czekoladowego; w tle czai się zboże, karmel i paloność; przepiękny, bezkonkurencyjnie przyjemny, nie jest to na pewno zapach absolutny, trochę za dużo karmelu, ale znakomity. 
9/10

Smak
Zmienia profil na zdecydowanie bardziej wytrawny i palony (choć czekolada dalej dominuje), a przy tym nie traci na pełni, jest bardzo zaokrąglone; na finiszu przyjemna, nie za wysoka, ale konkretna goryczka i ciekawe posmaki zbożowe; bardzo pijalne, przepyszne. 
9/10

Tekstura
Wysycenie jest idealne, a tekstura przyjemnie pełna.
5/5

8.5/10

Nie zawiodłem się, drugie piwo z Carlow jest na tym samym, nawet minimalnie wyższym poziomie co Irish Red, choć australijski Foregin Extra Stout z Coopers przemówił do mnie jeszcze bardziej. Nie słyszałem o tym browarze wcześniej i asekuracyjnie wziąłem z półki tylko dwa piwa, by zaliczyć zrobione w Irlandii IRA i stout, teraz bez wątpienia sięgnę po kolejne ich wyroby, o ile na nie natrafię.

piątek, 15 listopada 2013

Coopers: Best Extra Stout

Wreszcie dodaję do swoich statystyk piwnych - blogowych, jak i życiowych - nowy kraj; ostatnio zdarzyło mi się to dość dawno. Dziś degustuję po raz pierwszy piwo z Australii, ale to nie koniec nowości - po raz pierwszy zetknę się ze stylem Foreign Extra Stout. Gatunek to trochę specyficzny i warzony przez raczej niewielu; gdy wpiszemy w wyszukiwarce to albo skrócone do "Foreign Stout" lub "Extra Stout" (zamienne nazwy) hasło, zalani zostaniemy wszelkimi informacjami o jednym, konkretnym piwie, któremu na imię Guinness Foreign Extra Stout, a które ten styl wygenerowało. Czym jest FES od strony organoleptycznej? Można powiedzieć, że to brakujące ogniwo między znacznie bardziej popularnymi dry stoutem i stoutem imperialnym; ma się do dry stoutu tak samo, jak IPA do pale ale: więcej chmielu, więcej alkoholu, które pozwalały przetrwać "export" właśnie.

Informacje ogólne:
Piwo: Best Extra Stout
Kraj: Australia
Stan: Australia Południowa
Miasto: Adelaide
Browar: Coopers Brewery
Produkowane od: 1862
Styl: Foreign Extra Stout
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml

Opakowanie
Ładna, grawerowana butelka, wyrazista etykieta, dedykowany kapsel. O samym piwie za wiele się nie dowiemy (składu nawet nie ma - ciekawe zwyczaje w tej Australii), poza tym że refermentuje w butelce. Browar chwali się jeszcze ukończeniem stu pięćdziesięciu lat, które świętował w zeszłym roku. Ta liczba zrobiłaby wrażenie zawsze, ale w przypadku browaru z Australii robi naprawdę spore.
8/10

Barwa
Po prostu czarne, świetne, żadnych prześwitów - byłby ideał, gdyby nie skromne, ale jednak burzące pełnię kawałeczki drożdży. 
4,5/5

Piana
Również bardzo ciemna, mocno zabrudzony, ciemny beż - gęsta, wysoka, trwała, pięknie osiada na szkle - nic dodać, nic ująć.
5/5

Zapach
Jako pierwsza atakuje przepiękna, czysta kawowość, a zaraz za nią stanowcze nuty palone, trochę czekolady, pojawia się nawet w oddali chmiel - piękny aromat, można wymagać tylko trochę większej intensywności. 
9/10

Smak
Przede wszystkim bardzo pełne, nie ma miejsca na jakąkolwiek wodnistość; można się rozpłynąć w kawowo-palonym koncercie - podbudowę słodu palonego w bezbłędny sposób uzupełnia wyrazista, acz nie przesadna goryczka; znakomity, palony finisz. Moc mogłaby być mniej nachalna, coś tam dałoby się dodać, ale wspaniałe. 
9/10

Tekstura
Wysycenie niskie, ale podwyższyłbym je tylko minimalnie, bo wysokie lub standardowe nadawałoby piwu za dużą ciężkość.
4,5/5

8.5/10

Znakomity początek przygody z Australią i nową odmianą stoutu. Piwo w niczym poza pianą nie doskonałe, ale też bez absolutnie żadnych punktów nieznakomitych. Pyszne. W ogóle rodzina stoutów wyrasta mi na królową wszystkich - każdy styl czymś urzeka. Żałuję, że FES jest tak rzadko spotykanym piwem, bo dla mnie może być idealnym pogodzeniem często zbyt wodnistego dry stoutu z często zbyt ciężkim stoutem imperialnym.

wtorek, 18 czerwca 2013

AleBrowar (Gościszewo): Smoky Joe

Jeszcze jedna propozycja z AleBrowaru, tym razem najnowsza i jeśli nie najbardziej egzotyczna, to najbardziej nietypowa. Jak podają producenci - "whisky extra stout", czyli Foreign Extra Stout z użyciem słodu wędzonego torfem.

Informacje ogólne:
Piwo: Smoky Joe
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Produkowane od: 2013
Styl: wędzony Foreign Extra Stout
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Tym razem bardziej udana etykieta od AleBrowaru, w ładnym kolorze, dobrze oddająca zawartość butelki. Jak zwykle oczywiście szczegółowe informacje o piwie.
8,5/10



Barwa
Czarne jak smoła z naprawdę minimalnymi brązowymi prześwitami. 
5/5

Piana
W ładnym kolorze cukru trzcinowego, w miarę gęsta, ale nietrwała i raczej niska. 
3,5/5

Zapach 
Nie wyczuwam torfu, ale i tak jest genialny; niesamowicie intensywna chlebowość walczy ze słodem palonym w fascynujący sposób. 
9,5/10

Smak
Czuć już bardzo, bardzo delikatną wędzoność, ale przede wszystkim mocno gorzką czekoladę i kawę; jest znakomity, przeszkadza jedynie trochę za duża kwaskowatość, która obniża pijalność. 
9/10

Tekstura
Nieco za gęste, jednak wysycenie idealne.
4,5/5

8.5/10

Kolejny fantastyczny stout od AleBrowaru. Jedyne rozczarowanie może (choć nie musi) stanowić fakt, że to przede wszystkim stout, a dopiero daleko na końcu piwo wędzone czy whisky stout - w Sweet Cow mleczność była bardzo wyczuwalna już od otwarcia butelki.