Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michigan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michigan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 sierpnia 2017

Bell's Comstock: Expedition Stout

Wiekopomna chwila - oto mój dorobek recenzji piw znajdujących się w top 50 ratebeera powiększy się do okrągłej dziesiątki. Wyżej położone w tym rankingu piwa piłem tylko trzy. Oto Expedition Stout, legendarny RIS z legendarnego browaru z Michigan, zgodnie z rankingiem 14. najlepszy RIS świata i 18. piwo w ogóle. Expedition Stout był jednym z pierwszych amerykańskich RISów, jakie powstały, podobnie jak Bells był jednym z pierwszych rzemieślniczych browarów. Starcia z takimi legendami są zawsze trochę stresujące, ale mam przeczucie, że będzie co najmniej wyśmienicie.

Informacje ogólne:
Piwo: Kalamazoo Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Bell's Comstock Brewery (filia browaru Bell's Brewery)
Styl: stout imperialny
Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 26%
Objętość: 355 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Proste, niezbyt imponujące, ale schludne i z firmowym kapslem.
7/10
 


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarna.
5/5
 
Piana
Może nie przesadnie obfita, ale bardzo gęsta, o pięknej barwie, trwała.
3,5/5
 
Zapach
Cudny, dokładnie tego szukam w RISie - gęsta, słodko-gorzka czekolada, palone zboże, przypalone ciasto, kawa, czarny chleb, mocno wysuszone śliwki. K-l-a-s-y-k-a.
9,5/10
 
Smak
Co zapach obiecuje, tego smak dostarcza. Raczej wytrawny RIS, mimo że ze sporą dawką czekolady, ale przede wszystkim nuty palone, wybitnie intensywne, przechodzące w wyłącznie przyjemną popiołowość. Dość wysoka, nawet bardzo wysoka jak na RISa goryczka, ale o dziwo pasuje, tworzy fajną bombę intensywności w połączeniu ze słodem. Jest dość niebezpiecznie pijalne. Mimo wszystko goryczkę trochę bym stonował.
9/10
 
Tekstura
Perfekcyjna - cudowna gęstość, gładkość i niskie, ale obecne wysycenie.
5/5

8.5/10

O ile ponad wszelką wątpliwość nie jest to dla mnie 18. najlepsze piwo świata - trochę wręcz zawód jak na tak wysoką pozycję - o tyle jest to znakomity, klasyczny RIS. Wzór postępowania z tym stylem, jeśli nie ma się do dyspozycji ani beczek, ani dodatków. Tzn. wzór - no da się lepiej, ale o to w tym chodzi mniej więcej.

czwartek, 11 maja 2017

Dogfish Head: 90 Minute IPA

60 Minute IPA przyniosło minimalny zawód. Mam nadzieję, że imperialne 90 Minute IPA tak nie zrobi, ale może, bo oczekiwania mam wyższe - to już naprawdę znakomicie notowane piwo, 40. najlepsze IIPA świata (i swoją drogą dzierżące zdecydowanie najwięcej oddanych na nie głosów w ratebeerowym top 50 tego stylu), drugie najlepiej oceniane spośród kilkuset piw browaru. 

Informacje ogólne:
Piwo: 90 Minute IPA
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dogfish Head Brewery
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: zabutelkowana 2 marca 2017 roku
Cena: brak danych

Opakowanie
Właściwie identyczne jak 60 Minute IPA, poza subtelnościami kolorystycznymi, które dotyczą także kapsla. 
7,5/10


 
Barwa
Jaśniutki bursztyn, prawie złoto. Idealnie klarowne. Bardzo estetyczne.
5/5

Piana
Obfita, puszysta, niemal idealnie trwała.
4,5/5

Zapach
Trochę mało intensywny, ale ładny: skondensowana słodkoowocowa, tropikalna chmielowość na przyjemnym, karmelowym tle. Ładny, tak, ale prawdę mówiąc to okropnie bez szału.
6/10

Smak
Dzieje się tu coś bardzo podobnego jak w 60 Minute IPA. Chmielowość z owocowej robi się bardziej ziołowa, monochromatyczna że tak powiem. I jak na styl to nie jest jakaś wszechogarniająca. Spora za to jest rola chlebowo-karmelowego słodu. I nawet goryczka nie wywiera za dużego wrażenia, chociaż jest bardzo przyjemna.
7/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

6.5/10

To już jest ostre rozczarowanie. Bardzo ostre. 40. IIPA świata? Moja butelka zawierała po prostu niezłe piwo i to wszystko. I podobnie jak 60 Minute - strasznie zachowawcze. Niemal nijakie. Generalnie to fajny trunek, ale IIPA kalekie. Ale trzeba mu też oddać, że świetnie ukrywa alkohol jak na tak mocne i jasne piwo.

środa, 10 maja 2017

Dogfish Head: 60 Minute IPA

Dogfish Head Brewery z Milton w stanie Delaware (tak, mi też nic nazwa tego stanu nie powiedziała - to drugi najmniejszy stan USA, znajdujący się na północy wschodniego wybrzeża między Filadelfią a Waszyngtonem - naprawdę malutki jak na Stany, mniejszy nawet od województwa opolskiego) to jeden z weteranów amerykańskiego craftu z historią liczącą sobie już 22 lata. Browar, jak wiele amerykańskich, przeszedł długą drogę od małego rzemieślnika - dziś na stronie internetowej widzimy na starcie zdjęcie szeregu potężnych tanków, ładne siedem razy wyższych od człowieka. Dowiadujemy się też, że browar dorobił się destylarni (robią rum, wódkę i gin), paru restauracji i... zgrabnego pensjonatu. Można się tylko cieszyć, gdy się widzi coś takiego - oczywiście zakładając może odrobinkę naiwnie, że jakość piw pod wpływem tego rozwoju nie uległa pogorszeniu ani o kawałeczek.

Piwa Dogfisha w Polsce są chyba praktycznie nie do kupienia. A ja mam, i to dwa! Na pierwsze podejście biorę flagowe piwo browaru, klasyczne amerykańskie east coast IPA, według ratebeera lepsze od ponad 97% amerykańskich IPA na świecie.

Informacje ogólne:
Piwo: 60 Minute IPA
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dogfish Head Brewery
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: z marca 2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta może zbyt oryginalna nie jest, ale butelka ma bardzo atrakcyjne żłobienie z logiem browaru. Firmowy kapsel.
7,5/10

 

Barwa
Złoto, całkowicie klarowne, ładnie ulatujący gaz.
4,5/5

Piana
Doskonała.
5/5

Zapach
Bardzo przyjemny, chmielowy aromat z totalnym ukierunkowaniem na owoce, słodki z nutą przyprawowej pikanterii. Minimalnie diacetylowy, ale zupełnie do przeżycia. Nie jest to jak na dzisiejsze standardy jakiś orgiastyczny wybuch chmielu, ale ciężko się poważniej przyczepić, po prostu ładnie pachnące IPA.
7,5/10

Smak
Tu jeszcze grzeczniej od zapachu. Chmielowość jest wprawdzie dość intensywna, ale niezbyt barwna, te owoce nawet trochę przechodzą w zioła. Goryczka też jest raczej stonowana jak na styl. Jest też spora podbudowa słodowa, bardzo przyjemna. Smaczne piwo, ale strasznie grzeczne jak na amerykańskie IPA - jeszcze trochę mniej chmielu i mogłoby robić za pilsa. 
7,5/10

Tekstura
Nie umiem się przyczepić.
5/5

7.0/10

Bardzo smaczne piwo i raczej rozczarowujące. Legendarne piwo amerykańskiego craftu? Takich legendarnych IPek to ja mam na kopy w najbliższym sklepie specjalistycznym. Poważnie, gdyby to piwo wyszło w Polsce jako IPA jakiegoś tam kontraktowca to po kwartale nikt by o nim nie pamiętał.

poniedziałek, 8 maja 2017

Dark Horse: Plead the 5th

Piąte piwo od świetnego michigańskiego browaru specjalizującego się w stoutach. Przypomnijmy - znakomity stout owsiany, genialny borówkowy, świetny wędzony i bardzo dobry mleczny to dotychczasowy bilans. Czas na RISa, wypuszczanego chyba tylko rokrocznie w grudniu. Jakież mogę mieć oczekiwania, jak nie potężne?

Informacje ogólne:
Piwo: Plead the 5th
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dark Horse Brewing Co.
Styl: stout imperialny
Alkohol: 11%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: brak daty ważności
Cena: 21 zł (29,58 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Mniej więcej to samo co na pozostałych stoutach z tego browaru.
6,5/10

 


Barwa
Smoła.
5/5
 
Piana
Niezbyt obfita, dość gęsta, o pięknej barwie, nawet w miarę się utrzymuje.
3/5
 
Zapach
Cudownie intensywny aromat skondensowanego ciemnego słodu - czekolada, ciasto czekoladowo-wiśniowe, palone zboże (niemal przechodzące w dymność), praliny, subtelna kropla sosu sojowego. Nie jest to może coś obezwładniającego jak na RISa, ale wybitny aromat.
9/10
 
Smak
Mega palone, wręcz przepalone, ale mi to odpowiada. Podobnie jak w zapachu, ta "spaloność" przechodzi niemal w wędzonkę, jest to w ogóle lekko słone piwo. Bardzo dobrze się to komponuje z czekoladą i zgrabną goryczką. Cudowny, długi finisz. Smakuje mi coraz bardziej z każdym łykiem, cudownie wszechogarnia kubki smakowe, jest doskonale ułożone, nie ma tu nawet pół nuty, która by przeszkadzała.
9,5/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

8.5/10

Chyba spodziewałem się odrobinę mocniejszego pieprznięcia po tamtych stoutach, ale nie nazwałbym tego rozczarowaniem, to znakomite piwo. Trzeba dodać, że jest to piwo w rażąco przystępnej cenie jak na stout imperialny importowany z USA. Głupio nie kupić.

niedziela, 19 marca 2017

Bell's Comstock: Kalamazoo Stout

Bell's Brewery to jeden z najbardziej legendarnych i najbardziej szanowanych browarów świata. Założony w 1983 w Michigan, w mieście Kalamazoo, może poszczycić się aż trzema piwami w top 50 ratebeeru, w tym jednym na 43. miejscu, jednym na 18. i jednym na 9. Piwo, które dzisiaj zrecenzuję, nie jest jednym z nich, ale ma inne osiągnięcia - to według ratebeeru czwarty najlepszy nieimperialny stout świata, a więc jest ostro. Jest to stout amerykański warzony z dodatkiem lukrecji.

Bell's rozrósł się właściwie do dwóch browarów, położonych od siebie w odległości siedmiu mil. Mój Kalamazoo Stout, choć zgodnie z nazwą honoruje miasto pierwszego oddziału browaru, uwarzony został w tym drugim, w Comstock.

Informacje ogólne:
Piwo: Kalamazoo Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Bell's Comstock Brewery (filia browaru Bell's Brewery)
Styl: stout amerykański
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: z 18 maja 2016 roku
Cena: brak danych

Opakowanie
Bez uniesień, ale solidnie, i firmowy kapsel.
6,5/10


 

Barwa
Czerń.
5/5

Piana
Przyzwoita obfitość, genialna gęstość i trwałość, ładny lacing.
4/5

Zapach
Słodki, karmelowy, ciastkowy, czekoladowy, z delikatnym, ale ewidentnym udziałem lukrecji. Zero chmielu i właściwie bardzo mało mocno palonej słodowości, taki trochę Guinnessowy ten zapach, tylko że znacznie bardziej intensywny i bardziej złożony niż Guinness.
8/10

Smak
Tutaj dla odmiany momentalnie robi się bardzo palono. Jednocześnie dalej mnóstwo tej czekolady, karmelu, ciasta; lukrecji już nie czuję. Solidna goryczka przy niemal niedostrzegalnym udziale aromatów chmielowych pozwala z lekkim przymrużeniem oka uznać to piwo za stout amerykański. Tak czy inaczej jest pyszne i znika w mgnieniu oka, niesamowicie intensywne jak na 6%.
9/10

Tekstura
Czepiam się chyba, ale minimalnie spuściłbym z gazu.
4,5/5

8.0/10

Ledwo stout amerykański, ale niech będzie. Przede wszystkim pyszne, skrajnie dopracowane piwo bez skazy. Może nie jest to stout genialny, ale jest to stout przykładny. No nie wiem naprawdę, jak ktokolwiek mógłby się tu przyczepić - może jedynie tego, że stout amerykański obiecuje więcej chmielowych aromatów i tego, że rola lukrecji jest marginalna.

środa, 7 grudnia 2016

Dark Horse: Too Cream Stout

Czwarty już stout z wybitnego amerykańskiego Dark Horse Brewing. Po stoucie borówkowym, wędzonym i owsianym nadchodzi kolej mlecznego, a niedługo zrecenzuję jeszcze RISa. Too Cream Stout to piwo, które było najlepszym, jakie spróbowałem na WFDP w 2015 roku. Jeśli z butelki będzie równie dobre, to miazga.

Informacje ogólne:
Piwo: Too Cream Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dark Horse Brewing Co.
Styl: stout mleczny
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: brak daty ważności
Cena: brak danych

Opakowanie
Standard tej serii.
6,5/10 

 


Barwa
Czarna, nieprzejrzysta.
5/5
 
Piana
Średnia z plusem, a więc dużo lepsza niż zwykle w tym browarze.
3/5
 
Zapach
Piękny, intensywny aromat palonego ziarna, czekolady mlecznej i gorzkiej, kawy, pralin, śliwek w czekoladzie. Wspaniałość.
9/10
 
Smak
Nie jest bardzo mleczne/kremowe, jest przede wszystkim kawowe, ale w świetny sposób. Poza tym gorzka czekolada, ziarno kakao i jeszcze więcej kawy. Laktozy po prawdzie nie wyczuwam, ale i tak jest znakomite. Jedyna wada to minimalnie za mocno ściągający finisz.
8,5/10

Tekstura
Zaniża poziom, gazu jest zdecydowanie za dużo, choć jeszcze jest to poziom pozytywny.
3/5

7.5/10

Póki co najsłabsze z serii i już raczej takim pozostanie, bo jedynie RIS został mi do zdegustowania. No, ale jeśli najsłabsze to 8,5/10, to można tylko dać browarowi owację na stojąco. Kolejne świetne piwo, ale poprzednie po prostu bardziej mi urwały. Trochę zatęskniłem za laktozą jednak.

środa, 6 stycznia 2016

Dark Horse: One Oatmeal Stout

Trzecie podejście do Dark Horse, amerykańskiego browaru specjalizującego się w stoutach. Pierwsze zakończyło się jednym z najlepszych paru stoutów, jakie piłem w życiu, a drugie już nie aż tak, ale również wybitnie. Po stoucie z borówkami i stoucie wędzonym coś prostszego - stout owsiany (acz jak na styl bardzo mocny).

Informacje ogólne:
Piwo: One Oatmeal Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dark Horse Brewing Co.
Styl: stout owsiany
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: brak daty ważności
Cena: brak danych

Opakowanie
To samo co na poprzednich dwóch w trochę innym wydaniu. Takie solidne.
6,5/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5

Piana
Tradycyjnie już w przypadku tego browaru - fatalna, nalewa się cienki i niezbyt gęsty kożuch, który bardzo szybko redukuje się do pierścienia - ten przynajmniej za szybko się nie poddaje.
1,5/5

Zapach
Wspaniały aromat ciemnego słodu, nakierowany przede wszystkim na kawę i nuty palone, do tego szczypta dość słodkiej czekolady, bardzo ciemnego pieczywa, belgijskich pralin - aromat klasyczny, ale wybitnie dopracowany i intensywny, gęsty, aż chce się go ugryźć.
9/10

Smak
Niesamowicie intensywne doznanie ciemnosłodowe, gęstość smaku jest porównywalna do intensywności stoutu imperialnego. Idzie w stronę jeszcze bardziej palonych nut, dalej kawa, dalej ciemne pieczywo i szczypta słodkiej, pralinowej czekolady dla skontrowania; na końcu świetna, kawowo-chmielowo-popiołowo-palona goryczka. Cudowny, królewski stout, mimo że tak daleki alkoholowo od RISa.
9,5/10

Tekstura
Jest odrobinę przesycone, natomiast owies wniósł zachwycającą aksamitność.
4,5/5

8.5/10

To nie jest przypadek - Dark Horse specjalizuje się w stoutach i faktycznie jest mistrzem stoutów. Wręcz rzucę się na kolejne piwo z tego browaru, jakie zobaczę na półce sklepowej. Stout owsiany uplasował się pomiędzy genialnym borówkowym a wybitnym wędzonym. To jest ta Ameryka, o której słyszy się piwne legendy.

środa, 19 sierpnia 2015

Dark Horse: Fore Smoked Stout

Długo oczekiwany powrót do jankeskiego browaru Dark Horse, specjalizującego się w stoutach wszelakich. Recenzowany na blogu stout z borówkami amerykańskimi był jednym z najdoskonalszych kilku, jakie w życiu piłem - w maju z kolei stout mleczny na Festiwalu we Wrocławiu był chyba najlepszym piwem, na jakie się tam natknąłem. A dziś przede mną w dodatku stout wędzony, więc moje oczekiwania szybują w przestworzach.

Informacje ogólne:
Piwo: Fore Smoked Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dark Horse Brewing Co.
Styl: stout wędzony
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: brak daty ważności
Cena: 18,70 zł (26,34 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Ta sama niezbyt widowiskowa, acz solidna etykieta co na poprzednim stoucie i ładny kapsel.
6,5/10


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne. 
5/5

Piana
Fatalna, tworzy się tylko cieniutka warstwa, która w ciągu pół minuty redukuje się do pierścienia, ten za to okazuje się bardzo trwały i utrzymuje do końca degustacji.
1,5/5

Zapach
Wyważone, bardzo intensywne połączenie wspaniałych, klasycznych nut mocno palonych, prażonych, kawowych, kakaowych, a również suszonych, ciemnych owoców, z lekko torfową, subtelną, ale łatwo wyczuwalną wędzonką - piękność, tylko trochę z czasem słabnie.
9/10

Smak
Genialny - jest niesamowicie pełne, intensywne niczym naprawdę stout imperialny, cudownie rozpościerają się na podniebieniu nuty świeżo zmielonej kawy, ziaren kakaa, gorzkiej czekolady, wędzonka trochę w tle, za bardzo w tle, ale obecna, jednocześnie kremowo aksamitne, gładkie.
9,5/10

Tekstura
Mankament - zdecydowanie brakuje gazu, nadrabia to gęstością, ale tylko trochę.
2/5

8.0/10

Wybitne piwo, choć miałem nadzieję na więcej - niedobór gazu mocno dał się we znaki (podobnie jak w przypadku poprzedniego stoutu, fatalna była też piana - przypadek?). Tak czy inaczej mam zamiar spróbować wszystkich stoutów z Dark Horse, trzy na trzy próbowane to piwa bezwzględnie wybitne.

niedziela, 9 listopada 2014

Dark Horse: Tres Blueberry Stout

Dziś zapoznam się z Dark Horse Brewing Company, jednym z bardziej szacownych browarów ze Stanów Zjednoczonych, który ma jedno ze swoich piw w ratebeerowym top 50. Ten położony w stanie Michigan browar dzieli swoją ofertę na cztery segmenty - piwa w stałej ofercie, piwa w sezonowej ofercie, piwa warzone raz na jakiś czas i... stouty. To uhonorowanie jednej z moich ulubionych rodzin piwa może skłaniać do teorii, że Dark Horse w stoutach się specjalizuje. Dziś jeden z nich, stout z dodatkiem borówek amerykańskich (jednych z moich ulubieńszych owoców).


Informacje ogólne:
Piwo: Tres Blueberry Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Michigan
Miasto: Marshall
Browar: Dark Horse Brewing Co.
Produkowane od: brak danych
Styl: stout borówkowy
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml

Opakowanie
Etykieta robi średnie wrażenie, choć jakiś tam koncept w tym jest. Informacji o piwie na niej zero, ale przynajmniej parę słów znajdziemy na stronie internetowej. Polepsza sytuację ładny, firmowy kapsel.
6,5/10



Barwa
Wyjątkowo ciemne - czerń doskonała, brak miejsca choćby i na brąz, piękne. 
5/5

Piana
O wspaniałej, bardzo ciemnej barwie, ale niestety koszmarnie nieobfita - udaje się wytworzyć jedynie cienki kożuszek, a już po paru chwilach na tafli mamy pierwsze prześwity - na szczęście z trwałością nie jest aż tak strasznie, gruby pierścień utrzymuje się do końca. 
2/5

Zapach
Zachwycające połączenie bardzo intensywnej, bardzo ostrej paloności z nieprzesadzonym, ale wyrazistym aromatem borówek - te dwie strefy znakomicie wprost się ze sobą komponują, do tego trochę zbożowości oraz spora dawka czekolady i mamy zapach idealny - nic dodać, nic ująć. 
10/10

Smak
Niezwykle gładkie, lekkie mimo sporej mocy dzięki owocowej atmosferze - jednocześnie jest bardzo wyraziste i pełne smaku, mieszają się tu akcenty palone, dużo czekolady, a również spore ilości lukrecji - na finiszu ładna, dobrze wyważona goryczka i wspaniały koncert kawowo-palony: zdradliwie pijalne, rewelacyjne. 
9,5/10

Tekstura
Wysycenie minimalnie za wysokie, ale też na niemal idealnym poziomie.
4,5/5

9.0/10

Połączenie stoutu z borówkami okazało się strzałem jeśli nie w dziesiątkę, to przynajmniej w dziewiątkę i pół. Można powiedzieć, że mamy tutaj przykład idealnego użycia dodatku do piwa - borówki robią za drugi plan, nie dominują stoutowego majestatu piwa, ale też nie występują na granicy wyczuwalności (jak w przypadku borówkowych przygód BrewDoga), są ewidentne i wnoszą sobą coś do bukietu. Wspaniały stout, szkoda tej piany - patrząc tylko na zapach, smak i teksturę, wyprzedziły go tylko trzy, z czego dwa imperialne - a to już dokładnie czterdzieste piwo w tym stylu, jakie opisuję.



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 03.06.2017 r.
 
Znacznie bardziej borówkowe, niż trzy lata temu, przy czym dalej obłędne. Zapach to cudowne ciasto czekoladowo-borówkowe. W smaku nieco bardziej piwnie, stoutowo, nawet wcale nie jest słodko - kawa, czekolada, palone zboże, jagody, ciemny chleb. Pyszne. Trochę za dużo gazu tylko. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
8.5/10