Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Bruery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Bruery. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 grudnia 2017

The Bruery: The Grade

Dawno nie piłem nic z The Bruery i chyba czas najwyższy wypić. Piwo interesujące, bo porter bałtycki z syropem klonowym i kozieradką oraz naturalnymi aromatami. Nie jest to jakiś hedaliner browaru, ale zobaczymy, bo The Bruery zwykle oceniam wyżej niż oceniają ten browar ludzie na ratebeerze.

Informacje ogólne:
Piwo: The Grade
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: porter bałtycki
Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2016
Cena: 90,90 zł (60,60 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Na ogół Bruery ma lepsze, ale to też ładne.
8/10 


 

Barwa
Czarne, bez porterowych brązów i miedzi.
4/5

Piana
Wygląda genialnie na początku, ale redukuje się do mniej imponujących widoków.
4/5 
 
Zapach
Oj jaki piękny - intensywny syrop klonowy, melasa, toffi, karmel, mleczna czekolada, prażone orzechy. Deserowy, słodki, bardzo zachęcający.
9/10
 
Smak
Niby to samo, a jednak nie to samo, gorzej niż w zapachu. Niby dalej syrop, orzechy, karmel, czekolada, ale zamiast mega wyklejającego, pełnego, intensywnego smaku, jest tutaj trochę pustki, jeśli chodzi o stronę słodową, którą wypełnia nawet trochę alkoholowej ciężkości. Nie no, brzmi to źle, a piwo jest bardzo smaczne, nawet bardzo-bardzo - to nie tak że puste, broń boże, po prostu mogłoby być troszkę pełniejsze. Zapach po prostu robił nadzieję na coś więcej.
8,5/10

Tekstura
Bez uwag.
5/5

8.0/10

Ej, nasłuchałem się trochę niepochlebnych opinii o tym piwie, a to naprawdę świetny bałtyk. Trafione dodatki, trafiona ilość dodatków, świetna baza. Przekonuje mnie to nie mniej niż osławione BW z beczek po bourbonie z The Bruery. Dygresja - Black Jack z Hopkinsa jest bardzo podobny. Co prawda zdecydowanie słabszy, ale też z sześć razy tańszy. 

środa, 31 maja 2017

The Bruery: Colonel Kernel

Szansa na rehabilitację za rozczarowujące White Oak innym mocnym piwem. Colonel Kernel to wyjątkowo mocne barleywine z kukurydzą, leżakowane w beczce po bourbonie.

Informacje ogólne:
Piwo: Colonel Kernel
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: angielskie barleywine (Bourbon BA)
Alkohol: 14,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2016 edition
Cena: 94,70 zł (63,13 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jedno z bardziej udanych tego browaru.
9/10



 
Barwa
Miedziana, mocno mętne.
4/5

Piana
Obfita, ale ani gęsta, ani trwała.
2,5/5
 
Zapach
Cudowny ekstrakt z beczki po bourbonie. Totalna wanilia, karmel, toffi nawet bardziej niż karmel, trochę węglowego dębu, kokos, migdał, kakao i jeszcze więcej wanilii. Mógłby może być bardziej złożony (wiem, wymieniłem sporo różnych aromatów, ale wszystkie poza wanilią i toffi są niuansami), ale jest niesamowicie przyjemny.
9/10
 
Smak
Właściwie sytuacja się powtarza, choć wanilia odrobinę ustępuje miejsca czekoladzie i w ogóle nutom cięższym, również suszonych owoców. Bardzo to przyjemne, ale o dziwo na finiszu jest zaskakująco pusto. No i potężny alkohol trochę jednak jest wyczuwalny.
7/10
 
Tekstura
Oczekiwałbym większej gęstości po takim mocarzu, ale jest blisko ideału.
4,5/5

7.0/10

To drugie rozczarowanie The Bruery, choć zdecydowanie mniejszego kalibru niż w przypadku White Oak. Colonel Kernel ma zapach właściwie genialny, ale w smaku powtarza się ta sama tajemnicza historia - zaskakująca jak na taki browar i taki ekstrakt płaskość. Inaczej niż z White Oak, to piwo jest już bardzo przyjemne, ale nie warte ani swojej ceny, ani nadwyrężania sobie jego mocą żołądka i okolic. Potwierdza się moje przekonanie o barleywine'ach z The Bruery - znakomicie eksponują beczkę po bourbonie, ale strona słodowa wydaje się niemal zaniedbywana. Chyba będę się trzymał ich kwasów i stoutów/porterów.

czwartek, 25 maja 2017

The Bruery: Sour in the Rye

To jest tak zwana degustacja na pewniaka. Sour in the Rye miałem już okazję pić na panelu degustacyjnym piw z The Bruery na parę dni przed końcem roku 2016 i co najmniej w moich oczach rozwaliło ten panel, w pozytywnym sensie. Wybitny kwach. Kupiłem więc sobie butelkę do domu, by wypić w zacisznych warunkach. Co może pójść źle? Praktycznie nic, chyba że przez cztery miesiące stało się z nim coś niefajnego, ale to bardzo wątpliwe w przypadku tego typu piwa. A jest to leżakowane w beczkach żytnie kwaśne wild ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Sour in the Rye
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: żytnie kwaśne ale
Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2015 edition
Cena: 95,70 zł (63,80 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Etykiety Bruery Terreux bardzo lubię za szablon, a tu jeszcze wyjątkowo przyjemna kolorystyka.
9/10 


 
Barwa
Piękny bursztyn.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita, gęsta, ponadprzeciętnie trwała.
4,5/5
 
Zapach
Genialny aromat przepięknego, wręcz wysublimowanego funku, silne nuty dębowej beczki, takiej fest drzewnej, obsesyjnej ziemistości, a to wszystko łagodnie przechodzi w skrajnie kwaśną, ale lekko złamaną słodyczą owocowość trochę spod znaku marakui. Nieprawdopodobnie złożony, wspaniale przyjemny, genialny.
9,5/10
 
Smak
Do powtarzających się wrażeń z aromatu dochodzi jeszcze świdrująca, naprawdę podchodząca pod ekstremum kwaśność oraz świetnie kontrapunktująca ją słodycz od masywnej podbudowy słodowej. Nie aż tak złożone, jak obiecywał zapach, ale przepyszne.
9/10
 
Tekstura
Dość wysokie wysycenie, mocno tu pasujące. 
4,5/5

8.5/10

Odrobinę lepiej je zapamiętałem, ale to i tak wybitny kwas. Czy warty cen Bruery? No wiecie, są lepsze kwasy w cenie niższej, DUŻO niższej. Ale chyba jeszcze warty. Ciężko mi to bowiem postawić w dokładnie tym samym szeregu z czymkolwiek, co piłem, jest to piwo dość oryginalne.

sobota, 20 maja 2017

The Bruery: White Oak

Prawie trzy miesiące bez The Bruery się obchodziłem, czas to przełamać czymś mocarniejszym. White Oak to blend w 50% wheatwine'a leżakowanego w beczce po bourbonie i w 50%... po prostu ale, jak określa etykieta. Bardzo mocne i jasne zarazem piwa to zawsze ryzyko, ciekawe jak wybrnęło z tego znakomite Bruery.

Informacje ogólne:
Piwo: White Oak
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: wheatwine (Bourbon BA)
Alkohol: 12,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2016 edition
Cena: 79,70 zł (53,13 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jedno z mniej udanych The Bruery przez trochę mdłą kolorystykę, ale i tak bardzo ładne.
8/10 
 
 

Barwa
Ciemne złoto, prawie bursztyn. Klarowne. Spokojne, ale ładne.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita jak na tak mocne piwo, o dobrej gęstości, trwała.
4/5
 
Zapach
Przewodnim motywem jest nuta, której nie potrafię dobrze określić, najbardziej przypomina mi chyba cynamon. Poza tym jest strasznie drewniane, dębowe, aż do taniniczności. Karmel. I coś kwaskowatego, co wydaje się niezbyt pożądane. Z czasem idzie dość mocno w stronę białego wina i w ogóle się rozwija. Miły aromat, ale rozczarowujący dość.
7/10
 

Smak
Nawet słabiej niż w zapachu. Karmel wchodzący w toffi, wanilia typowa dla beczki po bourbonie i ciężar mocnego jasnego piwa, umiarkowanie przyjemny ciężar. Rażąco pusty finisz. Trzeba mu oddać, że dobrze ukrywa alkohol i uderzenie słodyczy przy braniu każdego łyka jest bardzo fajne, ale jak na 12,5% to marność nad marnościami, jeśli chodzi o intensywność doznań.
6,5/10
 
Tekstura
Fajna gęstość, mimo dużej piany wciąż za dużo gazu. 
3/5

6.0/10

Chyba póki co największe rozczarowanie 2017 roku dla mnie. W sumie nawet się jakoś niebywale nie napalałem na nie, ale i tak nie spodziewałem się czegoś tak daremnego po The Bruery. To pozytywne piwo, ale ledwo. Wydajcie te pieniądze inaczej, błagam, wystarczy już że ja kupiłem za 80 zł piwo na 6/10.

poniedziałek, 27 lutego 2017

The Bruery: Mash

Dopiero pierwszy raz w tym roku piję piwo z The Bruery. Zobaczymy, co będzie miało do powiedzenia jako jeden z głównych kandydatów w walce o mój ulubiony browar ze Stanów. Miejmy nadzieję, że nieprzeciętnie dużo. Mash zapowiada się na piwo potężne - to bardzo mocne, angielskie barleywine, leżakowane w beczkach po bourbonie. Klasyka, po prostu, właściwie nic więcej browar o tym piwie nie mówi, poza wymienieniem obiecywanych nut smakowych. Prestiżu degustacji nadaje fakt, że zgodnie z informacją na stronie browaru nie zostanie to piwo już więcej stworzone.

Informacje ogólne:
Piwo: Shegöat
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: angielskie barleywine (Bourbon BA)
Alkohol: 12,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: 2015 edition
Cena: 105 zł (70 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle w przypadku The Bruery, monumentalne. Znakomita etykieta, piękna barwa.
9/10


 
Barwa
Głęboki bursztyn, bardzo ładne, choć nic ciekawego.
3,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, przyzwoicie gęsta i trwała.
4/5
 
Zapach
Cudowne uderzenie słodyczy. Obłędne ilości wanilii, karmelu, beczki, suszonych owoców, przypieczonego chleba. Orzechy. Genialny aromat, jakkolwiek jak na taką moc mógłby być bardziej intensywny.
9,5/10
 
Smak
Wybitnie subtelna gra wanilii, cukru kandyzowanego, karmelu, przypieczonej skórki od chleba, bourbonu, dębiny, suszonych gruszek, suszonych śliwek, daktyli, fig. Może nawet odrobinę zbyt subtelna, znaczy się postulowałbym jednak jak na 12,5% większe pieprznięcie intensywnością smaku. Wciąż to wielka rzecz. Można się delektować, no nie wiem, godzinami.
8,5/10

Tekstura
Odrobinę za dużo gazu.
4/5

8.0/10

Świetne piwo, wiem że niektórym osobom będzie się wręcz jawiło jako genialne. Jak na The Bruery i potężną cenę jestem wszak minimalnie rozczarowany. Piłem już poza domem parę innych ich barleywine, wszystkie opierają się na podobnych zasadach i chyba nie zostanę wielkim fanem ich podejścia do tego stylu - fajnie że potężnie eksponują beczkę, ale mniej fajniej że kosztem słodowości. Znacznie bardziej przekonuje mnie ich wizja kwasów i ciemnosłodowców.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

The Bruery: Terreux Gypsy Tart

Teraz to już każde kolejne piwo z The Bruery będzie dla mnie świętem. Póki co same znakomitości. Dziś ich imperialna interpretacja flandersa, a dokładnie oud bruin, i już z góry wiem, że będzie co najmniej bardzo dobrze, bo miałem już okazję tego piwa próbować, choć nie wywarło na mnie aż takiego wrażenia jak Beret. Może w domowym zaciszu będzie na odwrót?

Informacje ogólne:
Piwo: Terreux Gypsy Tart
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: imperialne oud bruin
Alkohol: 8,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z 17 września 2015 roku
Cena: 79,60 zł (59,70 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Mniej więcej takie jak na wszystkich piwach z segmentu Terreux, czyli świetne.
9/10


 
Barwa
Brunatno-czerwone, mocno zmętnione, trochę nieeleganckiego osadu, ładne.
4/5
 
Piana
Marna - tworzy się dość obfita, ale ulatnia szybko z sykiem i pozostaje cienki pierścień.
1,5/5
 
Zapach
Intensywny, totalnie owocowy aromat kwaśnych jabłek, wiśni, poziomek, ciemnych winogron, z subtelnymi wstawkami beczki i... liści spadłych z drzewa.
8,5/10
 
Smak
Do palety owoców wzbogaconej dębową beczką, znanych już z zapachu, dołącza bardzo mocna jak na flandersa kwaśność i spora cierpkość. Stara się to kontrować z lekka czekoladowa słodowość, ale średnio się udaje, szybko zanika, przez co piwo można nawet określić mianem ekstremalnego, tyle że w przyjemny sposób. Spory plus to zupełnie nieodczuwalny alkohol, który przecież jest bardzo wysoki.
8,5/10
 
Tekstura 
To jego jedyny problem - jest zdecydowanie przegazowane.
2/5

7.5/10

Pierwsze piwo z The Bruery, które mnie nie zachwyciło, ale też świetne. Bardzo intensywne. Zdecydowanie nie jest to butelka na jedną osobę, a nawet więcej niż dwie polecam. Z drugiej strony nie do końca jest sens to kupować przy dużo niższych cenach dużo lepszego Rodenbacha Vintage, który jest do Gypsy Tart bardzo podobny, tyle że, no, dużo lepszy.

środa, 14 grudnia 2016

The Bruery: Shegöat

Kolejne piwo z The Bruery, tym razem takie, które już nigdy nie zostanie uwarzone, więc trochę powagi trzeba zachować. Shegöat to weizenbock, który przy odrobinie dobrej woli mógłby nawet być nazwany imperialnym, obecnie nawet na stronie browaru nic na jego temat nie znajdziemy. Etykieta zapewnia, że będzie słodowo, bogato i idealnie na zimowy wieczór. Czyli na dzisiaj.

Informacje ogólne:
Piwo: Shegöat
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: weizenbock
Alkohol: 8,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z 11 kwietnia 2013 roku
Cena: 66 zł (44 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Świetne jak zwykle, choć trochę mniej niż zwykle.
8,5/10


 

Barwa
Brunatne z ładnymi przebłyskami miedzi.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita i gęsta, niestety trwałość już tak nie satysfakcjonuje.
3,5/5
 
Zapach
Bardziej koźlak niż weizen. Śliwka na pierwszym planie, inne owoce, również suszone (rodzynki, figi, daktyle), melasa, karmel, trochę melanoidynowo. Lekkie miodowe utlenienie, ale przyjemne. Bardzo ładny aromat i intensywny.
8,5/10
 
Smak
Jakby koźlak dubeltowy lekko kłaniający się barleywine'om. Bardzo pełny, bogaty, słodowy smak, Na finiszu w końcu trochę weizena, ale niewiele. Rodzynki, czekolada, karmel, jeszcze więcej czekolady (trochę takiej spod znaku dubbla/quadrupla), cudowna chlebowość, drożdżowość, ale kurde jakby bardziej belgijska niż weizenowa. Cholernie przyjemne, znakomite w zasadzie.
9/10
 
Tekstura
Nieznacznie za wiele gazu.
4/5

8.0/10

Nie spodziewałem się akurat po tym piwie z The Bruery jakiejś wielkiej wielkości, a jednak jest to kolejne znakomite piwo od nich. Polistylizm. Weizenbock, ale właściwie to po prostu bock trochę pożeniony z quadruplem i barleywine. Piękne. Szkoda, że nie będą go już warzyć, na szczęście udało mi się zabezpieczyć dwie butelki w piwnicy, wyjmę je po długich latach, piwo ma potencjał na starzenie.

niedziela, 20 listopada 2016

The Bruery: Terreux Beret

The Bruery równa się ekscytacja. Browar ten kalifornijski cieszy się ostatnio gigantyczną popularnością. Póki co piłem tylko dwa jego piwa - oba były mocarzami wybitnie nastawionymi na słodowe oblicze piwa. Dziś sprawdzę jeden z wielu kwasów/dzikusów, które wchodzą w skład serii Terreux. Seria ma nawet osobną stronę internetową, a nawet przez ratebeer jest uznawana za osobny... browar. Beret to piwo naprawdę niezwykłe. Podstawą jest witbier, tyle że imperialny, bardzo mocny - 9% alkoholu. Ale to tylko podstawa - piwo ląduje w dębowych beczkach, dochodzą do niego bakterie, które browar nazwał "stajennymi", w końcu dołącza doń niewielka ilość zmiksowanych malin.

Informacje ogólne:
Piwo: Terreux Beret
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: imperialne malinowe kwaśne ale
Alkohol: 9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z 2015 roku
Cena: 78,50 zł (52,33 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Uwielbiam opakowania The Bruery z każdym kolejnym piwem.
9/10


 

Barwa
Złoto, spore zmętnienie, bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Wybitnie obfita, ale jest efektem przegazowania, szybko się redukuje.
4/5
 
Zapach
Dzikość i maliny splecione w przepięknym uścisku. Stajnia, kwiaty, owoce (nie tylko maliny, również cytrusy), trawa cytrynowa, lekka ziemistość.
9/10
 
Smak
Pierwszy łyk to bardzo silny, niesamowicie rześki cios w nos kwasem, ale takim bardzo szlachetnym. Poza tym wciąż bardzo podobnie do zapachu - rządzi dzicz, ale potężna jest też opcja owocowa, maliny pokazują tu niesamowicie subtelne oblicze. Trochę dębowych tanin. Totalnie ukryty alkohol, to piwo naprawdę mogłoby mieć 5% na etykiecie i bym uwierzył bez zawahania.
9,5/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

9.0/10

Och, wspaniały kwas. Jeden z najlepszych, jakie piłem. Maliny doskonale współpracują z dzikością, piwo jest niebezpiecznie pijalne i orzeźwiające, bardzo dopracowane i przemyślane. The Bruery to wielki browar, ale czy ktoś jeszcze o tym nie wie?

poniedziałek, 3 października 2016

The Bruery: Cuivre

Dziwna sprawa - piłem póki co tylko jedno piwo z The Bruery, ale czuję się tak, jakbym spróbował już z dziesięciu i wszystkie były znakomite. To częściowo zasługa tego, że to jedyne było wspaniałe, a częściowo wszędobylskich rekomendacji. Po zbyt długim czasie powracam do tego browaru, by zmierzyć się z piwem, co do którego mam gigantyczne oczekiwania. Cuivre to jedno z kilku najdroższych i kilku najmocniejszych piw, jakie piłem. Jest to old ale, które powstaje przez zmieszanie świeżej warki z częścią starej, która jakiś czas spędziła w beczce po bourbonie.

Informacje ogólne:
Piwo: Cuivre
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: old ale (Bourbon BA)
Alkohol: 16,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: brak danych
Cena: 147,80 zł (98,53 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak to w przypadku The Bruery, eleganckie i kozackie.
9,5/10



 
Barwa
Miedź? Tak, ale pod bardzo mocnym światłem - generalnie to bardziej brąz. Bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Nie jest jego największym atutem - ani zbyt obfita, ani trwała, choć tłusty pierścień utrzymuje się całkiem długo.
2,5/5
 
Zapach
Genialny, intensywny jak cholera, esencjonalny - święto słodu, przede wszystkim wanilia, bourbon, orzechy, czekolada, śliwki suszone, wiśnie w czekoladzie, karmel, chleb, cukier kandyzowany. Odjazd.
9,5/10
 
Smak
To może być najbardziej intensywne w smaku piwo, jakie piłem. Pierwszy łyk rozwala mózg. Orzechy, karmel, nuty przypalane, wanilia i drewno, czekolada. Świetnie ukryty alkohol, który pojawia się dopiero w przełyku, przyjemnie go rozgrzewając. Lekka kwaskowatość uatrakcyjnia przygodę, choć nie obraziłbym się, gdyby jej jednak nie było. Ciągnący się finisz spod znaku toffi, czekolady, pomarańczy w czekoladzie. Genialne piwo, ale do doskonałości jeszcze pół kroku.
9,5/10
 
Tekstura
Zaskakująco spore wysycenie - można by je sobie darować, piwo jest bardzo gęste.
4/5

9.0/10

Rozczarowanie to trochę za duże słowo, no ale miałem cichą nadzieję, że będzie to jedno z kilku najlepszych piw mojego życia, zdecydowanie nie jest, choć jest fantastyczne i być może najbardziej intensywne, z jakim się spotkałem (konkurencja to tylko wymrażane eksperymenty BrewDoga). Niezłe doznanie, ale za taką cenę można lepiej trafić.

poniedziałek, 23 listopada 2015

The Bruery: Smoking Wood

Na sześćsetną degustację, jak zwykle na okrągłą, musiałem wybrać coś specjalnego. Opcji było tym razem wyjątkowo sporo, mam w zanadrzu parę piw zapowiadających się zjawiskowo i wybór był trudny. Padło na to, które wydaje się najbardziej schlebiać moim gustom - wędzony żytni porter imperialny, leżakowany w beczkach po bourbonie z kalifornijskiego browaru The Bruery. Do tego 14% alkoholu i prawie 100 zł za butelkę (co prawda 750 ml), rocznik 2014. Chyba się nada?

Informacje ogólne:
Piwo: Smoking Wood
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: wędzony żytni porter imperialny (Bourbon BA)
Alkohol: 14%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z 2014 roku
Cena: 97,80 zł (65,20 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Monumentalna butelka i monumentalna etykieta, kapsel też niczego sobie. Etykieta bardzo dopasowana estetycznie do koncepcji piwa. Świetne.
9/10

 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita jak na taką moc i beczki, również całkiem gęsta, acz bardzo szybko redukuje się do pierścienia i nieznacznych pozostałości na środku tafli.
2,5/5
 
Zapach
Piekielnie intensywny fenomen - rdzeniem aromatu są esencjonalne nuty palonego i czekoladowego słodu, kawowo-czekoladowo-orzechowe, likierowe; rdzeń okolony jest zaś przez wyraźną, ale nie dominującą, raczej drzewną niż torfową wędzonkę oraz waniliową dębinę, zdradzającą, że miała styczność z jakimś raczej słodkim destylatem. Wyczuwalna jest również charakterystyczna nuta słodu żytniego, która zagęszcza aromat jeszcze bardziej. Koniec końców wszystkie elementy koncepcji piwa ujawniają się w tym zapachu, jest olśniewający, choć jeszcze nie idealny.
9,5/10
 
Smak
Zdradza odrębność od stoutu imperialnego, ma zdecydowanie słodki profil, kieruje się mocno w stronę czekolady bardziej niż kawy, choć czekolady bardzo ciemnej; tort orzechowy, dalej umiarkowana i dalej wyraźna wędzonka (zajmuje gdzieś tak 1/5 - 1/4 wrażeń), dalej wanilia typowa dla dębu i duch bourbonu; przebijają się delikatne nuty alkoholowe, ale szlachetne; bardzo stonowana goryczka, by podkreślić porterowość piwa. Połączenie słodyczy porterowej, czekoladowej ze słodyczą dębowej beczki daje cudowny efekt. Żyto podkręca intensywność, gęstość smaku do niemożliwości. Fantastyczne piwo, zabrakło mi tego czegoś do pełni szczęścia, ale fantastyczne.
9,5/10

Tekstura
Żyto zrobiło swoje, piwo jest niebywale gęste - niebywale przyjemnie gęste. Do tego symboliczne, ale obecne wysycenie i mamy ideał.
5/5

9.0/10

Uff, chyba dobrze wybrałem. Nie jest to bardzo ścisła czołówka pitych przeze mnie piw - i w zapachu, i w smaku zabrakło mi jeszcze jakiejś wisienki na torcie - ale nie patrząc na kwestie wizualne walczyłoby o top 30. Cudowne piwo, a teraz czas wejść w siódmą setkę.