Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielskie ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielskie ale. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

Pracownia Piwa: Like On Nick

Zawsze cieszy mi się twarz, kiedy jakiś doniosły browar rzemieślniczy warzy angielską klasykę. W przypadku Pracowni dzieje się to nie od dziś, bo Like On Nick (wcześniej Like On Neck) to jedno z ich pierwszych piw. Pamiętam, że ich interpretacja angielskiego IPA była bardzo udana, więc wierzę, że i best bitter będzie pyszny.

Informacje ogólne:
Piwo: Like On Nick
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,6%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 330 ml
Warka: do 25.03.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Lajkonik w pracowniowej estetyce.
7/10



 
Barwa
Piękny ciemny bursztyn wpadający w miedź, lekkie zmętnienie, piękny gaz.
5/5

Piana
Monstrualna, zbyt obfita, przeszkadza w nalaniu piwa, choć i bardzo ładna.
4,5/5

Zapach
Brytyjski, ziołowo-kwiatowo-owocowy chmiel (ale w inny sposób owocowy niż nowa fala) oraz karmelowo-ziemisto-ciastkowa, cudowna słodowość. Niewiele więcej można chcieć od aromatów tradycyjnej Anglii, jest super.
9/10

Smak
Nic się tu nie zmienia praktycznie, dalej przeważa chmiel, może nawet odrobinę zanadto, bo fajny profil słodowy ma to piwo. Świetnie zbalansowane, sesyjne, kompletne piwo, może nie urywa, ale na swój sposób urywa.
8,5/10

Tekstura
Typówka w Pracowni - przegazowane. Jeszcze do znośnego poziomu, ale trochę to odbiera piwu pijalność. 
3/5

7.5/10

Świetna interpretacja stylu, typowo brytyjskie piwo, które powinno być bardzo szeroko dostępne. Dobrze, że komuś jeszcze zależy, by tradycyjna Anglia była na rynku. 

wtorek, 8 sierpnia 2017

Firestone Walker: 805

Ze wszystkich dziewięciu browarów, jakie odwiedziłem w Kalifornii, stary wyjadacz Firestone Walker zrobił na mnie chyba największe wrażenie (i pod względem miejsca, i pod względem piw). Spędziłem tam może godzinę i ta godzina wystarczyła, bym musiał zacząć uznawać ten browar za jeden z kilku, góra kilkunastu najlepszych, z jakich piwami się spotkałem. Przywiozłem parę wybitnych piw ze sobą, ale też i jedno mało spektakularne, proste golden ale, które na swój sposób mi jednak zaimponowało.

Informacje ogólne:
Piwo: 805
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: Firestone Walker Brewing
Styl: angielskie golden ale
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: zapuszkowane 17 maja 2017 roku
Cena: brak danych

Opakowanie
Spójna estetycznie puszka, może nie powalająca, ale spójna i dopracowana.
7/10


 
Barwa
Zwyczajne dość jasne złoto, klarowne.
3,5/5

Piana
Słaba - niezbyt obfita, niezbyt gęsta i niezbyt trwała, choć nie ma tragedii.
1,5/5

Zapach
W sumie to głównie drożdże, karmelkowy słód, nieznaczne przebłyski chmielu. Prosty i średnio imponujący, przeciętny.
6/10

Smak
Proste, słodowe piwo, które jest takim maksymalnie lagerowym ale'em - czuć minimalnie ale'ową estrowość, ale poza tym jest takie czyste, wyjałowione i łagodne jak helles, niemal totalnie słodowe, no może trochę bardziej zdecydowane, jak dortmunder. Co nie znaczy, że złe - pije się przyjemnie, nie ma w nim cienia wady. Tyle że nic ciekawego.
6,5/10

Tekstura
Tu akurat idealnie.
5/5

6.0/10

Dużo, dużo lepiej je zapamiętałem. Aż tak dużo, że nie sądzę, by była to kwestia uroku, jakie rzuciło na mnie miejsce. To tutaj jest takim typowym piwem powszednim, jak najbardziej nadającym się do wypicia z przyjemnością, ale już do wypicia z refleksją i smakoszostwem niezbyt, jest banalne i mało wyraziste.

wtorek, 2 maja 2017

Fuller's: ESB

Nie recenzowałem żadnego bittera od... 2015 roku! Skandal to jest, bo uwielbiam doprawdy tradycyjne angielskie style. Nie byłem więc w stanie nie kupić ESB z mojego ulubionego angielskiego tradycyjnego browaru, kiedy zobaczyłem je na półce, zwłaszcza że to według ratebeera czwarty najlepszy bitter świata. Mam spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: ESB
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 23.11.2017 r.
Cena: 11 zł

Opakowanie
Piękna grawerowana butelka, solidna etykieta i dedykowany kapsel - bardzo ładnie. 
7,5/10


 
Barwa
Genialny, głęboki bursztyn.
5/5
 
Piana
Umiarkowanie obfita, średnio gęsta i niezbyt trwała.
2/5
 
Zapach
Rozkoszny karmel, nuty ciasteczkowe, tostowe, przypalane, ziemiste, trochę estrów owocowych i konserwatywnego chmielu. Bardzo ładny.
8/10
 
Smak
Bardzo podobnie jak w zapachu, z tym że uwydatniają się klasyczne dla stylu nuty ziemiste, przechodząc lekko w popiołowe; robi się też odrobinę bardziej chlebowo niż ciasteczkowo. Piwo prezentuje znakomity balans między słodową słodyczą, doprawdy rozkoszną, mającą wiele wspólnego z toffi, chlebem, biszkoptem, a subtelną, ziołową goryczką, która rozwija się w bardzo ładny sposób na fantastycznym finiszu. Genialny bitter.
9/10
 
Tekstura 
Jak na styl przystało, niskie wysycenie, odrobinę za niskie.
4,5/5

8.0/10

To piwo dobitnie mi uświadomiło, jak bardzo kocham tradycyjne angielskie piwowarstwo. Zdecydowanie najlepszy extra special bitter, jakiego w życiu piłem. Uwielbiam te momenty, w którym pozornie proste, tradycyjne piwowarstwo prowadzi do znakomitych przeżyć smakowych. Ma to w sobie jakąś magiczną subtelność. Fuller's to piękny browar. To jest naprawdę must drink za tę cenę.

wtorek, 15 listopada 2016

AleSmith: Nut Brown

AleSmith to nie tylko genialna seria Speedway Stoutów i inne mocarne piwa. Jednym z bardziej znanych piw browaru z San Diego jest Nut Brown, stuprocentowo tradycyjne angielskie brown ale. Uwielbiam ten styl jak zresztą większość brytyjskich tradycyjnych stylów, a kiedy ostatnio recenzowałem jakieś piwo uwarzone na jego modłę? Prawie dwa lata temu! Skandal,

Informacje ogólne:
Piwo: Nut Brown
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: AleSmith Brewing Company
Styl: angielskie brown ale
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13,3%
Objętość: 650 ml
Warka: z 03.06.2015 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Ascetyczne, bez jakiejkolwiek grafiki poza logiem browaru, sam tekst. Prosto i oszczędnie, ale bardzo mi się to podoba. Bardzo rzeczowy opis piwa, firmowy kapsel.
8,5/10

 
Barwa
Brązowo-miedziane, sporo ulatującego gazu, piękne.
4,5/5

Piana
Genialna.
5/5

Zapach
Intensywny aromat drewna, wiśni, śliwek (nie suszonych), karmelu, orzechów, chleba, szczypta chmielu i trochę ziemistości oraz kawy. Świetny.
8,5/10

Smak
Tu już jest po prostu arcyprzyjemne. Słodkie, ciastkowe, karmelowo-orzechowe, trochę czekoladowe i bardzo trochę kawowe, z lekkimi wytrawnymi nutami ziemistości i chmielu dla przełamania. Bardzo deserowa interpretacja stylu, ale dla mnie jest doprawdy wybitna. Gdyby było minimalnie bardziej wytrawne, byłoby już idealne. Geniusz w prostocie, chociaż wcale nie aż takiej prostocie.
9,5/10

Tekstura
Może odrobinę za wysokie wysycenie.
4/5

8.5/10

Coś fantastycznego. Padam na kolana przed czymś tak wybitnym w tak zachowawczym, tradycyjnym stylu. Podobno to piwo nie jest od urywania dupy, ale mi urwało, na swój sposób. Jedno mnie tylko martwi - że być może już w całym życiu nie trafię na lepszą interpretację tego stylu. A Nut Brown delikatnie mówiąc dobrze dostępny w Polsce nie jest. Mógłbym je pić codziennie. AleSmith to browar genialny - mówię to ze zdecydowaniem po zaledwie dwóch wypitych od nich piwach!

sobota, 5 listopada 2016

Fuller's: 170th Anniversary Celebration Ale

Bardzo lubię londyński browar Fuller's, wręcz uwielbiam, i skoro nadarzyła mi się okazja, by uczcić ich 170-lecie, to nie mogłem nie skorzystać. Obchodzili je w zeszłym roku, ja dopiero dziś wypiję uwarzone na tę okazję piwo. Piwo to tradycyjne, mocne angielskie ale, ale z twistem w postaci skórki pomarańczowej. Brzmi bardzo fajnie i w dodatku wchodzi w top 50 English Strong Ale na ratebeerze.

Informacje ogólne:
Piwo: 170th Anniversary Celebration Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: angielskie mocne ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do końca 2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Jeszcze piękniejszy karton niż na Vintage Ale'ach. Etykieta nie aż tak wykwintna, ale piękna. Nie ma o czym mówić, wspaniałe opakowanie.
10/10

Barwa
Piękny, jasny bursztyn i dość mocne zmętnienie.
4,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, bardzo trwała.
4/5
 
Zapach
Bardzo owocowy, czuć, że skórka pomarańczowa nie poszła tutaj w ilościach symbolicznych, a w sporych; chmiel również dostarcza owocowych wrażeń, może mniej cytrusowych, a bardziej spod znaku słodkich jabłek, nektarynek, moreli. Pomarańcze i cytryny jednak przeważają. Do tego bardzo przyjemna nuta miodowa i trochę słodowości - jest znakomicie.
8,5/10
 
Smak
Tutaj owoce zostają nieco powstrzymane na rzecz przyjemnej, pełnej słodowości, ale dalej przeważają, zwłaszcza cytrusy. Jest trochę słodko, trochę gorzko, trochę żywicznie, minimalnie cierpko (ewidentna skórka pomarańczowa), krótko mówiąc kompletnie. Piwo leży gdzieś w pół drogi między lekkim, wchodzącym jak złoto bitterem a dostojnym, pełnym esencji old ale/barleywine i wyciąga zalety z obu tych stronnictw. Świetne.
8,5/10
 
Tekstura
Bardzo dobra, chociaż odczułem je jako odrobinę zbyt pełne, zbyt gęste.
4/5

8.0/10

Świetne, piękne tradycyjne piwo z lekkim twistem. Zrehabilitowało się za moje małe rozczarowanie zeszłoroczną edycją Vintage Ale. Fuller's to wybitny browar. Szkoda, że to piwo nie zostanie powtórzone.

poniedziałek, 3 października 2016

The Bruery: Cuivre

Dziwna sprawa - piłem póki co tylko jedno piwo z The Bruery, ale czuję się tak, jakbym spróbował już z dziesięciu i wszystkie były znakomite. To częściowo zasługa tego, że to jedyne było wspaniałe, a częściowo wszędobylskich rekomendacji. Po zbyt długim czasie powracam do tego browaru, by zmierzyć się z piwem, co do którego mam gigantyczne oczekiwania. Cuivre to jedno z kilku najdroższych i kilku najmocniejszych piw, jakie piłem. Jest to old ale, które powstaje przez zmieszanie świeżej warki z częścią starej, która jakiś czas spędziła w beczce po bourbonie.

Informacje ogólne:
Piwo: Cuivre
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: old ale (Bourbon BA)
Alkohol: 16,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: brak danych
Cena: 147,80 zł (98,53 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak to w przypadku The Bruery, eleganckie i kozackie.
9,5/10



 
Barwa
Miedź? Tak, ale pod bardzo mocnym światłem - generalnie to bardziej brąz. Bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Nie jest jego największym atutem - ani zbyt obfita, ani trwała, choć tłusty pierścień utrzymuje się całkiem długo.
2,5/5
 
Zapach
Genialny, intensywny jak cholera, esencjonalny - święto słodu, przede wszystkim wanilia, bourbon, orzechy, czekolada, śliwki suszone, wiśnie w czekoladzie, karmel, chleb, cukier kandyzowany. Odjazd.
9,5/10
 
Smak
To może być najbardziej intensywne w smaku piwo, jakie piłem. Pierwszy łyk rozwala mózg. Orzechy, karmel, nuty przypalane, wanilia i drewno, czekolada. Świetnie ukryty alkohol, który pojawia się dopiero w przełyku, przyjemnie go rozgrzewając. Lekka kwaskowatość uatrakcyjnia przygodę, choć nie obraziłbym się, gdyby jej jednak nie było. Ciągnący się finisz spod znaku toffi, czekolady, pomarańczy w czekoladzie. Genialne piwo, ale do doskonałości jeszcze pół kroku.
9,5/10
 
Tekstura
Zaskakująco spore wysycenie - można by je sobie darować, piwo jest bardzo gęste.
4/5

9.0/10

Rozczarowanie to trochę za duże słowo, no ale miałem cichą nadzieję, że będzie to jedno z kilku najlepszych piw mojego życia, zdecydowanie nie jest, choć jest fantastyczne i być może najbardziej intensywne, z jakim się spotkałem (konkurencja to tylko wymrażane eksperymenty BrewDoga). Niezłe doznanie, ale za taką cenę można lepiej trafić.

sobota, 1 października 2016

AleBrowar (Gościszewo): Ortodox Pale Ale

Czwarte piwo z serii Orthodox, którą bardzo sobie cenię, bo póki co wszystkie trzy mi bardzo smakowały. AleBrowar, jeden z bardziej nastawionych na ekstremum browarów na rynku, bardzo dobrze radzi sobie też w stonowanych, tradycyjnych brytyjskich stylach. Oby English Pale Ale, a tak naprawdę English Golden Ale, bo pale ale to w UK zwyczajowa nazwa bursztynowych bitterów, nie był wyjątkiem.

Informacje ogólne:
Piwo: Ortodox Pale Ale
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Styl: angielskie golden ale
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 31.10.2015 r.
Cena: 7,30 zł

Opakowanie
Klasyka serii - po łasicy, psie i słoniu czas na ptaka. 
8/10



 
Barwa
Głębokie złoto, lekka mętność i niezbyt atrakcyjny wizualnie osad, nie prezentuje się najpiękniej. 
1,5/5

Piana
Przyzwoicie obfita, o wspaniałej gęstości, pięknie oblepia szkło i długo się utrzymuje.
5/5

Zapach
Zdominowany przez jasny, biszkoptowy, słodki słód; do tego szczypta dość owocowego chmielu (ale nie na sposób nowofalowy), trochę drożdży i minimalna apteka. Solidny, nic więcej.
6/10

Smak
Problem przy fermentacji jeszcze wyraźniejszy - mocniejsza apteka (dalej bardzo niska, no ale) i wyraźna kwaskowatość. Udało się uzyskać klasyczne dla brytyjskiego ale ziemiste w odczuciu połączenie chmielu i słodu, ale jest to mocno przykryte przez wadę. Słaby wywar.
4/10

Tekstura
Nieco za niskie wysycenie.
4/5

4.0/10

No cóż, jedno z dwóch najgorszych piw AleBrowaru, jakie piłem. Najgorsze spośród samodzielnych. Fermentacja wyraźnie wymknęła się spod kontroli. Szkoda, bo póki co seria Ortodoksów, mająca już ponad trzy lata, była świetna.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Sensolibero: Amarela

Trzecie podejście do niszowego włoskiego mikrusa Sensolibero. Pierwsze skończyło się najgorszym stoutem w moim życiu, drugie bardzo dobrym APA. Jak wyjdzie piwo w mało popularnym stylu golden ale?

Informacje ogólne:
Piwo: Amarela
Kraj: Włochy
Region: Lombardia
Miasto: Cesate
Browar: Sensolibero
Styl: angielskie golden ale
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do sierpnia 2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
To samo co na pozostałych piwach, a jednak nie to samo. Biała czcionka na jasnożółtym tle, serio? 
7,5/10


 
Barwa
Bardzo ładne, lekko zmętnione złoto i ulatujący gaz.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta, prawie idealnie trwała.
4,5/5

Zapach
Połączenie trzech różnych wymiarów chmielu - kapka zalatujących nową falą cytrusów, trochę takiej czystej zieleniny jak po starciu w ręce świeżej szyszki, a najwięcej chyba kwiatowych nut chmielu angielskiego. Jest też lekka baza słodowa o profilu biszkoptowo-ziemistym. Bardzo ciekawy, świeży i ładny aromat.
8,5/10

Smak
W dalszym ciągu bardzo barwna plejada różnych oblicz chmielu jak w zapachu, tu natomiast zwiększa się udział strony słodowej, wraz z którą naciera brytyjska ziemistość, którą bardzo lubię. Połączenie ziołowej goryczki z ziemistą słodowością wypada na finiszu naprawdę obłędnie w swojej klasyczności. Świetne piwo, choć może za dużo w nim takiej czysto zielonej, granulatowej lupuliny jak na mój gust.
8/10

Tekstura
Minimalnie za duży gaz, ale to trochę czepialstwo. 
4,5/5

7.5/10

No, robi się interesująco. Browar, który uwarzył najgorszy stout w moim życiu, uwarzył też najlepsze golden ale w moim życiu. Jedno jest pewne - Sensolibero naprawdę dobrze sobie zapamiętam. Ale jeszcze witbier przede mną.

wtorek, 21 czerwca 2016

Hobsons: Old Prickly

Warto mieć dziewczynę i imieniny też warto mieć. Rodzi się wtedy szansa, że dostanie się zupełnie za darmo wyjątkowe piwo w dość wyjątkowym, rzadkim stylu. I akurat taka historia mi się przydarzyła. Hobsons Brewery, tradycyjny angielski browar, z którego niemal dwa lata temu miałem okazję pić pysznego bittera, ma w swojej ofercie piwo warzone na cześć i ku pomocy Brytyjskiemu Stowarzyszeniu Ochrony Jeży, którego siedziba znajduje się tylko siedem mil od browaru. Jeże podobno nie mają się dobrze w UK, ich populacja spada i trzeba je ratować, a zatem każde pięć pensów ze sprzedaży tego piwa pójdzie im na ratunek. Trzeba być nienormalnym, żeby nie uwielbiać jeży, wychylę więc z dumą i wdzięcznością dla mojej sponsorki szklankę tego golden ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Old Prickly
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: West Midlands
Miasto: Cleobury Mortimer
Browar: Hobsons Brewery
Styl: angielskie golden ale
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych 

Opakowanie
Jeż. Mnie zachwyca i tyle. Fajne są też te gumy na szyjkach butelek z Hobsons, wyróżniają ich piwa.
9/10


 
Barwa
Jasna, bardzo ładna, złota barwa, ale popsuta trochę przez nieeleganckie, drobinkowe zmętnienie. Wciąż bardzo ładnie i świeżo się prezentuje.
4/5

Piana
Wybitnie obfita i nienagannie trwała, bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Interesujący - na pierwszy niuch nosa pachnie jak jasny lager, i to całkiem niezły, słodowo zaokrąglony; szybko jednak odkrywa ziołową, brytyjską chmielowość z nutką trawy cytrynowej oraz klasyczne brytyjskie estry. Nic oszałamiającego, ale bardzo przyjemny, rześki, zachęcający aromat, dopracowany i przez tę trawę cytrynową bardzo ciekawy.
7,5/10

Smak
Trochę bardziej nastawiony na chmiel niż zapach, ziołowo-cytrusowe posmaki bardzo fajnie się uruchamiają i wchodzi nie taka mała, ale wyjątkowo krótka goryczka. Solidne uderzenie, a potem natychmiastowe wyciszenie - ciekawy efekt. Pojawia się też typowa dla angielskich ale ziemistość na finiszu, która szalenie mi odpowiada, tu połączona z chlebowością. Jedyny minus to odrobinę wychodzący alkohol, co nie jest powodem do dumy przy zawartości 4,2%.  Poza tym to bardzo dobre piwo, lekkie i średnio złożone, ale w swojej prostocie nieomal świetne.
7,5/10

Tekstura
Nieco przegazowane, ale w porządku.
3/5

7.0/10

To najlepsze golden ale, jakie piłem. Nie piłem ich wielu, ale parę piłem. Bardzo fajne piwo, pięknie się nadające do sesyjnego posiedzenia, ale i do szybkiego wychylenia szklanki w ciepły dzień. Niech żyją jeże.

wtorek, 14 czerwca 2016

Pracownia Piwa: Dżok

Dałem Pracowni Piwa czas, żeby ogarnęli kwestię nagazowania butelkowanych piw, z którą po zainstalowaniu linii do butelkowania był spory problem, przynajmniej według moich doświadczeń. Czas ten na szczęście w końcu minął i pora nadrabiać zaległości. Na gładkie wejście wybrałem coś bardzo lekkiego, milda - dopiero trzecie piwo na blogu w tym niedocenianym stylu.

Informacje ogólne:
Piwo: Dżok
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: mild
Alkohol: 3,8%
Ekstrakt: 9,5%
Objętość: 330 ml
Warka: do 10.06.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Standard Pracowni. Przez mały format etykiet, identyczną kolorystykę i kreskę, wszystkie wyglądają bardzo podobnie.
7/10

 

Barwa
Ciemnobrązowa z rubinowymi prześwitami, klasyka stylu.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita, niezbyt gęsta, bardzo trwała.
4,5/5
 
Zapach
Klasyczne oblicze angielskiej, brązowej słodowości. Ziemistość, orzechy laskowe, nuty chlebowe o rozmaitych obliczach. Bardzo przyjemny i zachęcający aromat, choć taki prosty.
7,5/10
 
Smak
Mniej więcej to samo, co w zapachu, tylko bardzo nasilone i z wstawką czekoladową oraz popiołowo-chmielową. Bardzo udane połączenie lekkości z kombinacją słodyczy, kwaskowatości i delikatnej goryczki. Smak idealny dla piwa sesyjnego, bardzo smaczna rzecz. Podbiłbym tylko odrobinę goryczkę, poza tym świetne piwo.
8/10

Tekstura
Ups, bardzo przegazowane. Stanowi to tutaj niemały problem, odbiera walor sesyjności.
1/5

6.5/10

No i problemów z gazem nie koniec. Piwo najpierw zaczęło bardzo powoli wychodzić samo z butelki po odkapslowaniu, potem utworzyła się mimo dość delikatnego nalewania potężna piana, potem odczułem to w ustach, a potem podczas mieszania piwem w szkle w celu odgazowania potężna piana tworzyła się jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze. Zróbcie coś z tym, bo świetne są te piwa, a Dżok, gdyby miał takie wysycenie, jakie na milda przystało, byłby znakomitym potwierdzeniem, że mildy to bardzo niedoceniane piwa. Wspaniała parada orzechów, chleba żytniego, czekolady i brytyjskiej ziemistości/popiołowości. Jestem pod wrażeniem mimo katastrofy średnich rozmiarów na polu nagazowania.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Profesja: Listonosz

Skoro Profesja w końcu urzekła mnie jakimś piwem, to z racji ich wrocławskiego pochodzenia nie czekałem długo z kolejną szansą, zwłaszcza że mild to styl rzadki u nas niebywale. Póki co pojawił się u mnie na blogu tylko raz - świetna interpretacja AleBrowaru, choć alkoholowo wychodząca dość istotnie spoza widełek BJCP. Profesja zastosował się w pełni do wytycznych tej organizacji i ich wersja ma zaledwie 3,2%. 

Informacje ogólne:
Piwo: Listonosz
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: mild
Alkohol: 3,2%
Ekstrakt: 9%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.05.2016 r.
Cena: 6,99 zł

Opakowanie
Klasyka Profesji, która tak wybitnie mi się podoba.
9,5/10 
 

 

Barwa
Ciemnobrązowe, w dodatku chyba dość mętne, co jeszcze zaciemnia sprawę. Ładne takie, rustykalne.
3,5/5

Piana
Przepiękna, bardzo obfita i gęsta, długo się utrzymuje.
5/5

Zapach
Niezbyt intensywny, ale ładny - na pierwszym planie "brązowa" słodowość, trochę orzechowa, trochę czekoladowa, odrobinę karmelowa; dalej trochę tradycjonalnego chmielu. Brakuje jednak tej intensywności, brakuje.
6/10

Smak
Dalej brakuje intensywności, w sumie jeszcze bardziej. Strona słodowa, zbyt nikła, zostaje przykryta nadmierną chmielowością, drożdżowością i nawet lekkimi nutami alkoholowymi. Ma nawet fajny balans (jest zarówno mało słodyczy, jak i mało goryczy, co jednak nie daje odczucia płaskiego, a po prostu lekkie), ale zupełnie nie eksponuje swojej najważniejszej, czyli słodowej strony. Dla mnie najwyżej znośne.
4/10

Tekstura
Tu przynajmniej jest dobrze - bardzo dobre, stonowane wysycenie jak na milda przystało, ja bym je jeszcze trochę obniżył.
4,5/5

4.5/10

Nie na to liczyłem. Drugie już po Zielarce nieudane piwo Profesji - tak w ogóle to można je nazwać przeciętnym, ale nie jak na standardy i ceny craftowe, mierzone wedle nich jest po prostu bardzo słabe. Wyeksponowanie słodowej strony w brytyjskich piwach nie jest takie proste, wiem z doświadczenia w piwowarstwie domowym, że chmiel i drożdże często za bardzo rzucają się na bukiet. Profesja powinna to jednak opanować, zanim wypuściła milda na rynek.

piątek, 25 września 2015

Pinta (Zarzecze): Call Me Simon [2]

Pinta postanowiła powtórzyć - w moim odczuciu bardzo udany - epizod wspólnie uwarzonego piwa z walijskim vlogerem Simonem Martinem. Koncepcja bardzo podobna i podobnie dziwna - imperialna wersja lekkiego, brytyjskiego piwa, tym razem nie IRA, a bittera.

Informacje ogólne:
Piwo: Call Me Simon [2]
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: bitter imperialny
Alkohol: 8,1%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.12.2015 r.
Cena: 8,00 zł

Opakowanie
Podobna do zeszłorocznej etykieta, tym razem angielsko-walijska. Poza tym wysoki standard Pinty.
9,5/10


 
Barwa
Bursztynowo-czerwonawa, dzięki zmętnieniu wyjątkowo ładna, wręcz intrygująca.
4,5/5

Piana
Obfita i gęsta, gorzej z trwałością, już po paru minutach są pierwsze dziury na tafli.
3/5

Zapach
Dużo wszystkiego - trochę skondensowanego, słodkiego, owocowego chmielu, trochę słodu a la przypieczona skórka od chleba, a również trochę nut ciężkich, wręcz winnych, przypominających angielskie barley wine. Zapach złożony i dostojny, poza tym po prostu przyjemny, może tylko trochę za ciężki, zbyt alkoholowy.
8/10


Smak
Odbicie zapachu - tu dominuje już zdecydowanie ta sfera winna, wręcz likierowa, przypominająca mi trochę... Martini, poza tym dalej wtrącenia chlebowej słodowości, a na finiszu mocne uderzenie chmielową, ziołową goryczką. Gdyby nie ten przegięty jak na moc alkohol, mogłoby być znakomite, ocierać się o genialne, bo jest złożone, intensywne i eleganckie i można się nim - tak jak ja - delektować przez ponad godzinę, a tak nazwę je tylko bardzo dobrym.
8/10

Tekstura
Nie pomaga w zwalczeniu jedynej wady, a właściwie ją trochę pogłębia - wysoka gęstość i wysokie wysycenie jeszcze trochę podnoszą ciężkość, acz tragedii nie ma.
2,5/5

7.0/10

Szkoda, że nie udało się lepiej zapanować nad tym alkoholem, bo poza tym to niesamowicie dostojne i złożone, no i po prostu pyszne, degustacyjne piwo. Takie trochę piwo dla cierpliwych osób. Po oszlifowaniu mógłby to być majstersztyk, ale pewnie Pinta nie poświęci mu za dużo czasu.

sobota, 11 lipca 2015

Birbant (Zarzecze): Old Ale

Nie mogę się przekonać do Birbanta, ale nie mogłem nie dać mu jeszcze jednej szansy, skoro uwarzyli styl tak sakramencko rzadki w polskim i w ogóle chyba każdym krafcie jak old ale. Ostatnio miałem okazję pić piwo w tym szlachetnym angielskim stylu aż szesnaście miesięcy temu, a było to Yorkshire Stingo z Samuel Smith Brewery. Opis na etykiecie zapowiada zupełnie klasyczne old ale i oby tak było. W każdym razie Birbant dostaje małego plusa już za samą chęć uwarzenia mało znanego i zapewne średnio się sprzedającego stylu.

Informacje ogólne:
Piwo: Old Ale
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Birbant)
Styl: old ale
Dodatki: cukier muscovado
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 27.10.2015 r.
Cena: 8,75 zł

Opakowanie
Bardzo konkretny ten nowy styl etykiet Birbanta. Wyraziście, jaskrawo, ale w miarę subtelnie. Wszystkie informacje na swoim miejscu, dokładny skład. Dalej goły kapsel.
8,5/10 
 
Barwa
Piękna - w zależności od oświetlenia ciemnobrązowa do ciemnomiedzianej, piękna gra refleksów, gdyby nie lekkie zmętnienie, byłoby idealnie.
4,5/5

Piana
Średnio obfita, dość gęsta, po paru minutach mamy już pierwsze dziury, do końca utrzymuje się dość gruby pierścień.
2,5/5

Zapach
Bardzo, ale to bardzo mocno przypalony karmel, orzechy laskowe, tort orzechowo-czekoladowy, cukier, lekko suszone owoce, może lekkie akcenty dębu - niby to piękne, ale trochę przykryte dziwnym, jakby gumowym z lekka charakterem chyba pochodzącym od alkoholu, na szczęście tylko trochę - ostatecznie świetny aromat z pewnym uszczerbkiem.
7,5/10

Smak
Bardzo intensywne, dobry balans karmelowej słodyczy ze spaloną goryczką; dalej orzechy, dąb, ciemne owoce; spalenizna przypomina mi bardzo mocno tę typową dla brandy hiszpańskiej - znakomity efekt. Dalej niestety alkohol wchodzi w paradę tym pięknym smakom, tym razem bardziej niż w aromacie, burzy wczesny finisz, dopiero odległy finisz jest bardzo przyjemny - szkoda, piwo jest tylko dobre, a miało być może potencjał na świetne.
7/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone.
4/5

6.5/10

Po raz nie wiem który w przypadku Birbanta - coś tu jest błyskotliwego, ale ostatecznie piwo tylko dobre i niewarte zachodu za swoją cenę. Świetny efekt brandy w smaku, bardzo ciekawa kompozycja, ale niedopieszczona. Odpuszczam sobie tych kontraktowców do momentu usłyszenia jakichś bardzo-bardzo pozytywnych recenzji ich piw.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Brodacz (Kościerzyna): Mózg

Czasy się zmieniają. Jeszcze chyba rok temu, może z hakiem, nie mógłbym nie dać szansy nowej inicjatywie rzemieślniczej, chociaż jednej szansy, a do pewnego czasu nawet dwóch. Teraz nie nadążam za nowymi rewolucjonistami, wielu z nich muszę sobie podarować, dokonując selekcji w sklepie. Są jednak sposoby, żeby mnie przyciągnąć bez zawahania - najlepiej działa metoda "na rzadki styl". Extra special bitter to oczywiście aż taki rzadki nie jest, ale jest rzadki na tyle, bym - bardzo, ale to bardzo go lubiąc - nie miał okazji wypić żadnego jego nowego reprezentanta od ponad półtora roku! Co prawda tak naprawdę nie wypić, a zrecenzować, bo na zeszłorocznym FDP piłem ESB z Artezana, ale i tak - rany, strasznie długo. I tu pojawia się browar kontraktowy Brodacz, warzący w browarze restauracyjnym w Kościerzynie, mieście położonym pomiędzy Wdzydzkim a Kaszubskim Parkiem Narodowym.

Informacje ogólne:
Piwo: Mózg
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Kościerzyna
Browar: Stary Browar Kościerzyna (Browar Brodacz)
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml

Warka: do 18.05.2015
Cena: 8,35 zł

Opakowanie
Etykiety na bardzo wysokim poziomie, bez uniesień co prawda, ale maksymalnie estetyczne i symetryczne. Pięknie wypisany skład (słód orkiszowy w zasypie), prosty, dobry opis i trochę dziwna metryczka ("słodycz - 20" jeszcze potrafię sobie wytłumaczyć, ale "aromat - 25"? hę?).
9/10
 
Barwa
Ciemne złoto vel. jasny bursztyn, dość znacząco zmętnione - bardzo proste, ale ładne. 
3,5/5

Piana
Umiarkowanie, choć przyzwoicie obfita, bardzo gęsta i o dobrej trwałości, dobra. 
3,5/5

Zapach
Zupełnie ogarnięty słodowością na czele z nutami biszkoptowymi, ciastkowymi, próbującymi przebić się w stronę karmelu - zapach miły, ale nieco za prosty, przydałby się jakiś chmielowy akcent; po jakimś czasie weszła dość znacząca, prostacka drożdżowość i ogólnie przestało pachnieć dobrze. 
6/10

Smak
Nadrabia ten niedobór chmielu, odrobinę przeginając w drugą stronę, ale jest ok - chmielowość nie jest jakaś niebiańsko szlachetna, ale przyjemna, konkretna, ziołowa, najfajniejsza na finiszu; słód natomiast daje zupełnie inne odczucie niż w aromacie, jest trochę ziemisty, w połączeniu z goryczką daje bardzo wytrawne piwo, proste, niemal prostackie, ale w miarę przyjemne w odbiorze, przynajmniej przez pierwszą połowę spożycia; wyczuwalne są niestety pierwsze, minimalne oznaki skwaśnienia. 
5,5/10

Tekstura
Wysycenie za wysokie, nie ma tragedii, ale przeszkadza ewidentnie.
1,5/5

5.0/10

Żegnam się z Browarem Brodacz do odwołania, chociaż dopiero co się przywitałem. Średniutka interpretacja ESB, piłem chyba same lepsze. Przez pierwszą połowę degustacji da się czerpać z tego piwa znaczną przyjemność, potem już tylko nieznaczną i trzeba się ku temu wysilać. Nie jest złe, ale zdecydowanie niewarte zachodu i swojej ceny.

czwartek, 19 lutego 2015

Elav: Punks Do It Bitter

Miałem najpierw zdegustować wszystkie przywiezione piwa z mediolańskiego Lambrate, a potem wszystkie z Elav z Bergamo, ale jednak je trochę przemieszam. I tak dzisiaj biorę na warsztat premium bittera z tego drugiego browaru. Rzadko jest okazja skosztować piwo w tym stylu z browaru rzemieślniczego (ESB jeszcze się czasem trafi), tym bardziej ciekaw jestem rezultatu.

Informacje ogólne:
Piwo: Punks Do It Bitter
Kraj: Włochy
Region: Lombardia
Miasto: Bergamo
Browar: Birrificio Indipendente Elav
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 10,8%
Objętość: 330 ml
Warka: do 03.08.2016
Cena: 3,10 euro (4,70 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Browar przyjął koncepcję wiązania każdego nowego piwa z jakimś gatunkiem muzycznym (no, prawie zawsze), co całkiem trafia w mój gust i tworzy dobre, spójne etykiety. Tutaj padło na punk i kolorystykę flagi brytyjskiej, wyszło bardzo ładnie. Na etykiecie znajdziemy najbardziej podstawowy opis piwa. Na uwagę zasługuje bardzo ładny, firmowy kapsel.
8,5/10

Barwa
Jasnozłoty kolor, minimalne zmętnienie i żywo ulatujący gaz - ładnie, po dolaniu drugiej części mętnieje już bardzo mocno, ale dalej jest ładnie. 
3,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, utrzymuje się do samego końca i bogato ozdabia szkło, bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Kwiatowo-owocowy zapach chmielu, raczej amerykański niż angielski, ale mimo małej zgodności ze stylem bardzo ładny - dominuje grejpfrut, jest też cytryna, skórka pomarańczowa, no i kwiaty; intensywny, świeży, dobrze łączy słodycz z kwaskowatością, świetny w zasadzie aromat. 
8,5/10


Smak
Gdy już się wydaje, że będzie to APA, w smaku nagle ta owocowo-kwiatowa parada znika i dostajemy prostą, angielską słodowość z dodatkiem ziołowo-trawiastego chmielu (może jeszcze trochę kwiatów w nim zostaje), który dostarcza dość wysokiej jak na styl, bardzo przyjemnej w swej prostocie goryczki, ta opanowuje finisz w towarzystwie ziemistości - świetne, proste piwo sesyjne, można by je pić przez cały wieczór. 
8,5/10

Tekstura
Najbardziej można się przyczepić do wysycenia - najpierw było zdecydowanie za wysokie, po przyjęciu tylko odrobinę agresywniejszej techniki nalewania zrobiło się znowu zdecydowanie za niskie.
2/5

7.0/10

Świetne piwo z ciekawym zwrotem akcji. W aromacie to raczej APA, w smaku natomiast o dziwo zupełnie zgodne z sugerowanym stylem. Taką wariację to rozumiem, bo zdarza się, że browary rewolucyjne robią, jak sądzą, bittera, chmielą go mocno amerykańcami, ale zamiast wariacji wychodzi po prostu amerykańskie ale.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Greene King: Old Hoppy Hen

Zachciało mi się niezmiernie wypić prostego, tradycyjnego, angielskiego bittera z jakiegoś przedrewolucyjnego browaru. Nic dziwnego - przez ostatni rok wypiłem tylko jedno takie piwo, a bardzo sobie ten styl cenię. W tym celu postanowiłem odświeżyć znajomość z serią "Old Henów", warzonych przez brytyjski mini-koncern Greene King. Dotychczasowe dwa piwa z tej serii były właśnie takimi może nie wybitnymi, ale uczciwymi, bardzo dobrymi angielskimi ale. Tym razem Old Hoppy Hen, który będzie chyba takim odrobinę podkręconym premium bitterem (jest w nim szczypta żyta i amerykańskiego chmielu chinook).

Informacje ogólne:
Piwo: Old Hoppy Hen
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bury St Edmunds
Browar: Greene King Brewery
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.2015
Cena: 7 zł

Opakowanie
Poza kolorem identyczne jak na Old Speckled Henie, bardzo, bardzo ładne. Tym razem jednak goły kapsel, szkoda. 
7,5/10



Barwa
Ciemnozłote, w pełni klarowne - proste i ładne.
3,5/5

Piana
Obfita, ale pozostawiająca wiele do życzenia, jeśli chodzi o gęstość, poza tym jednak pozostawia trochę śladów na szkle i do końca utrzymuje się na prawie całej powierzchni.
4/5

Zapach
Zaczęło się bardzo ładnie - od klasycznej bitterowej kwiatowej chmielowości z bardzo delikatną nutką obiecywanego w opisie grejpfruta, ale po chwilach paru wszystko mocno przysłonił diacetyl, ostatecznie nie można nazwać zapachu lepszego niż słabym, choć potencjał był na bardzo dobry.
3,5/10


Smak
Znacznie lepiej, tu diacetyl jest już śladowy i można cieszyć się udanym, typowo angielskim mariażem jasnego słodu i tradycyjnego chmielu, nawet z dość wyraźną przewagą tego drugiego - proste, ale miłe ziołowe nuty opanowują zwłaszcza bardzo przyjemny finisz. Nie jest to piwo wykwintne, nie jest w żadnej mierze wybitne, ale jest dobre i wyraziste.
7/10

Tekstura
Prawie doskonała, jedynie odrobinę podbiłbym gaz.
4,5/5

5.5/10
 
Tego się nie spodziewałem, ze wszystkich piw z tych tradycyjnych angielskich browarów, jakie piłem, w żadnym chyba nie było nawet grama wyczuwalnego diacetylu. Szkoda, bo mógł to być kolejny może nie bardzo dobry, ale choć niezły bitter z tego browaru i moje pragnienie zostałoby zaspokojone, ale skończyło się na piwie ledwie przyzwoitym.

wtorek, 16 grudnia 2014

Nøgne Ø: Brown Ale

Dopiero drugie samodzielne piwo z Nøgne Ø, choć wydaje mi się, że powinno być więcej, bo póki co każde (samodzielne czy nie) było świetne, wręcz znakomite. Tym razem z radością degustuję angielskie brown ale, styl raczej rzadko wybierany przez rzemieślników, bo tradycyjny i nieekstremalny za bardzo w niczym. Zawsze dobrze widzieć, że ktoś spod znaku rewolucji piwnej pielęgnuje takie gatunki, podczas gdy wielu wolałoby uwarzyć dziesięć różnych AIPA. Trzeba jednak jeszcze robić to dobrze, póki co nie recenzowałem jeszcze żadnego oszałamiającego ABA, choć już cztery różne się tu pojawiły.

Informacje ogólne:
Piwo: Brown Ale
Kraj: Norwegia
Okręg: Aust-Agder
Miasto: Grimstad
Browar: Nøgne Ø
Styl: angielskie brown ale
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml
Warka: do 03.02.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta taka jest większość z tego browaru, nic specjalnie interesującego wizualnie, choć na pewno bardzo estetyczna i bardzo porządnie wykonana. Firmowy kapsel i bardzo konkretny, daleki od bajkopisarstwa opis piwa, brakuje tylko dokładnego składu. 
7,5/10  

Barwa
Bardzo przyjemna, brązowa do ciemnobrązowej barwa, dość przejrzyste, co pozwala zobaczyć piękne błyski - raczej stonowane, ale bardzo przyjemne dla oka. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, pięknie oblepia szkło, tworząc kształty przypominające walcowatą mapę jakiejś planety - bardzo trwała, prawie idealna. 
4,5/5

Zapach
Cudownie intensywny popis melanoidyn, rządzą i dzielą przede wszystkim orzechy ziemne i laskowe oraz chlebowość w każdym wydaniu - od świeżej, pszennej bułki po mocno przypieczoną skórkę od chleba, ba, nawet trochę ciemnej mąki; poza tymi dwoma elementami nic się tu za bardzo nie wychyla przed szereg, ale wystarczają one, żeby zrobić zapach wybitny w swojej łagodności i stonowaniu. 
9/10

Smak
W ustach trochę mniej orzechów, za to chyba jeszcze więcej chlebowości, wkracza zaś mocno przypalony karmel; przepyszne, choć tak łagodne i subtelne, na finiszu powracają orzechy i wchodzi minimalna chmielowa goryczka; jak na piwo o tak niskim ekstrakcie jest bardzo pełne smaku. 
8,5/10

Tekstura
Jak pozwalało przypuszczać piwo samo wydostające się z butelki, jest przegazowane, ale na szczęście tylko troszkę.
4/5

8.0/10

Wreszcie jakieś świetne angielskie brązowe ale. Nie jest to styl znacznie bardziej efektowny od pilznera czy lagera wiedeńskiego, więc taka ocena, choć ogólnie jeszcze nie wybitna, to w tym przypadku jest naprawdę zachwycająca. Jedyną wadą był gushing, ale taki tam, do zaakceptowania. Gdybym prowadził "Hall of fame piw sesyjnych", to na pewno by się w nim znalazło, mógłbym je cały wieczór pić w jakimś brytyjskim pubie, patrząc na deszcz za oknem. Nøgne Ø póki co jestem zachwycony, muszę ich obsypać kolejnymi szansami.