Pokazywanie postów oznaczonych etykietą old ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą old ale. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 października 2016

The Bruery: Cuivre

Dziwna sprawa - piłem póki co tylko jedno piwo z The Bruery, ale czuję się tak, jakbym spróbował już z dziesięciu i wszystkie były znakomite. To częściowo zasługa tego, że to jedyne było wspaniałe, a częściowo wszędobylskich rekomendacji. Po zbyt długim czasie powracam do tego browaru, by zmierzyć się z piwem, co do którego mam gigantyczne oczekiwania. Cuivre to jedno z kilku najdroższych i kilku najmocniejszych piw, jakie piłem. Jest to old ale, które powstaje przez zmieszanie świeżej warki z częścią starej, która jakiś czas spędziła w beczce po bourbonie.

Informacje ogólne:
Piwo: Cuivre
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Placentia
Browar: The Bruery
Styl: old ale (Bourbon BA)
Alkohol: 16,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: brak danych
Cena: 147,80 zł (98,53 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak to w przypadku The Bruery, eleganckie i kozackie.
9,5/10



 
Barwa
Miedź? Tak, ale pod bardzo mocnym światłem - generalnie to bardziej brąz. Bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Nie jest jego największym atutem - ani zbyt obfita, ani trwała, choć tłusty pierścień utrzymuje się całkiem długo.
2,5/5
 
Zapach
Genialny, intensywny jak cholera, esencjonalny - święto słodu, przede wszystkim wanilia, bourbon, orzechy, czekolada, śliwki suszone, wiśnie w czekoladzie, karmel, chleb, cukier kandyzowany. Odjazd.
9,5/10
 
Smak
To może być najbardziej intensywne w smaku piwo, jakie piłem. Pierwszy łyk rozwala mózg. Orzechy, karmel, nuty przypalane, wanilia i drewno, czekolada. Świetnie ukryty alkohol, który pojawia się dopiero w przełyku, przyjemnie go rozgrzewając. Lekka kwaskowatość uatrakcyjnia przygodę, choć nie obraziłbym się, gdyby jej jednak nie było. Ciągnący się finisz spod znaku toffi, czekolady, pomarańczy w czekoladzie. Genialne piwo, ale do doskonałości jeszcze pół kroku.
9,5/10
 
Tekstura
Zaskakująco spore wysycenie - można by je sobie darować, piwo jest bardzo gęste.
4/5

9.0/10

Rozczarowanie to trochę za duże słowo, no ale miałem cichą nadzieję, że będzie to jedno z kilku najlepszych piw mojego życia, zdecydowanie nie jest, choć jest fantastyczne i być może najbardziej intensywne, z jakim się spotkałem (konkurencja to tylko wymrażane eksperymenty BrewDoga). Niezłe doznanie, ale za taką cenę można lepiej trafić.

sobota, 11 lipca 2015

Birbant (Zarzecze): Old Ale

Nie mogę się przekonać do Birbanta, ale nie mogłem nie dać mu jeszcze jednej szansy, skoro uwarzyli styl tak sakramencko rzadki w polskim i w ogóle chyba każdym krafcie jak old ale. Ostatnio miałem okazję pić piwo w tym szlachetnym angielskim stylu aż szesnaście miesięcy temu, a było to Yorkshire Stingo z Samuel Smith Brewery. Opis na etykiecie zapowiada zupełnie klasyczne old ale i oby tak było. W każdym razie Birbant dostaje małego plusa już za samą chęć uwarzenia mało znanego i zapewne średnio się sprzedającego stylu.

Informacje ogólne:
Piwo: Old Ale
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Birbant)
Styl: old ale
Dodatki: cukier muscovado
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 27.10.2015 r.
Cena: 8,75 zł

Opakowanie
Bardzo konkretny ten nowy styl etykiet Birbanta. Wyraziście, jaskrawo, ale w miarę subtelnie. Wszystkie informacje na swoim miejscu, dokładny skład. Dalej goły kapsel.
8,5/10 
 
Barwa
Piękna - w zależności od oświetlenia ciemnobrązowa do ciemnomiedzianej, piękna gra refleksów, gdyby nie lekkie zmętnienie, byłoby idealnie.
4,5/5

Piana
Średnio obfita, dość gęsta, po paru minutach mamy już pierwsze dziury, do końca utrzymuje się dość gruby pierścień.
2,5/5

Zapach
Bardzo, ale to bardzo mocno przypalony karmel, orzechy laskowe, tort orzechowo-czekoladowy, cukier, lekko suszone owoce, może lekkie akcenty dębu - niby to piękne, ale trochę przykryte dziwnym, jakby gumowym z lekka charakterem chyba pochodzącym od alkoholu, na szczęście tylko trochę - ostatecznie świetny aromat z pewnym uszczerbkiem.
7,5/10

Smak
Bardzo intensywne, dobry balans karmelowej słodyczy ze spaloną goryczką; dalej orzechy, dąb, ciemne owoce; spalenizna przypomina mi bardzo mocno tę typową dla brandy hiszpańskiej - znakomity efekt. Dalej niestety alkohol wchodzi w paradę tym pięknym smakom, tym razem bardziej niż w aromacie, burzy wczesny finisz, dopiero odległy finisz jest bardzo przyjemny - szkoda, piwo jest tylko dobre, a miało być może potencjał na świetne.
7/10

Tekstura
Trochę za mocno wysycone.
4/5

6.5/10

Po raz nie wiem który w przypadku Birbanta - coś tu jest błyskotliwego, ale ostatecznie piwo tylko dobre i niewarte zachodu za swoją cenę. Świetny efekt brandy w smaku, bardzo ciekawa kompozycja, ale niedopieszczona. Odpuszczam sobie tych kontraktowców do momentu usłyszenia jakichś bardzo-bardzo pozytywnych recenzji ich piw.

środa, 26 lutego 2014

Samuel Smith: Yorkshire Stingo

Przede mną piwo, co do którego mam naprawdę spore oczekiwania i jeśli nie będzie przynajmniej bardzo dobre, to się obrażę. Trochę szybciej niż się spodziewałem powracam do magicznego browaru Samuel Smith, bo nie mogłem się oprzeć, widząc na półce sklepowej ich old ale'a. Piłem na razie tylko jedno piwo w tym stylu, z Marston's, i bardzo mi smakowało - po Samuelu Smithie spodziewam się jednak trochę więcej, zwłaszcza że piwo to starzone jest w dębowych beczkach przez ponad rok.

Informacje ogólne:
Piwo: Yorkshire Stingo
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Produkowane od: 2008
Styl: old ale
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 550 ml

Opakowanie
Podobna etykieta i opakowanie jak przy Taddy Porter - tu jednak większa, o nietypowej objętości 550 ml, więc bardziej pękata butelka. Grawerki jednak pozostały, bardzo ładna, oldskulowa etykieta również. Na kontrze całkiem spory tekst - a nawet dwa zdjęcia - opowiadający o piwie i procesie jego dojrzewania; podobno niektóre beczki mają ponad sto lat. Świetna powłoka.
9/10 

Barwa
Bardzo intrygujący, miedziany kolor o lekkim zmętnieniu, potrafi pod różnym światłem zrobić się bursztynowy lub nawet brązowy - piękny. 
5/5

Piana
Obłędnie gęsta, bardzo obfita, niemal idealnie trwała, lecz w końcu odrobinę ubywa jej z tafli.
4,5/5

Zapach
Znakomity aromat ciemnych i czerwonych owoców, alkoholowych wiśni w czekoladzie, rodzynek - jest nieco alkoholowości, ale bardzo szlachetnej: mocny i głęboki, ale jednocześnie dość świeży.
8,5/10


Smak
W smaku bardzo podobnie jak w aromacie; jeszcze bardziej ekspansywne nuty rodzynkowe, w dalszym ciągu likierowe owoce w czekoladzie, lekko kwaskowate; najciekawsze rzeczy dzieją się na przełyku, gdzie ta tajemnicza owocowość wzmaga się do zenitu i dołącza do niej wygładzony, lecz mimo wszystko trochę za mocno odczuwalny alkohol. Goryczka raczej znikoma, bardzo krótka, za to piękny, długi, ale'owy finisz, w którym można dopatrywać się efektów leżakowania.
8,5/10

Tekstura
Zdecydowanie zanadto wysycone, co trochę obniża pijalność w zestawieniu z ciężkością samego smaku.
2,5/5 

7.5/10

No nie obrażam się, ale na pewno liczyłem na więcej; piwo jest bezwzględnie bardzo dobre, wręcz świetne, lecz jednak nie wybitne. W gruncie rzeczy ledwie przebiło wspominanego Old Crafty Hena. Na pewno jednak bardzo znamienity reprezentant swojego stylu. Za jakiś czas na pewno zdegustuję kolejne piwo z Samuela Smitha.