Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bitter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bitter. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

Pracownia Piwa: Like On Nick

Zawsze cieszy mi się twarz, kiedy jakiś doniosły browar rzemieślniczy warzy angielską klasykę. W przypadku Pracowni dzieje się to nie od dziś, bo Like On Nick (wcześniej Like On Neck) to jedno z ich pierwszych piw. Pamiętam, że ich interpretacja angielskiego IPA była bardzo udana, więc wierzę, że i best bitter będzie pyszny.

Informacje ogólne:
Piwo: Like On Nick
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,6%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 330 ml
Warka: do 25.03.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Lajkonik w pracowniowej estetyce.
7/10



 
Barwa
Piękny ciemny bursztyn wpadający w miedź, lekkie zmętnienie, piękny gaz.
5/5

Piana
Monstrualna, zbyt obfita, przeszkadza w nalaniu piwa, choć i bardzo ładna.
4,5/5

Zapach
Brytyjski, ziołowo-kwiatowo-owocowy chmiel (ale w inny sposób owocowy niż nowa fala) oraz karmelowo-ziemisto-ciastkowa, cudowna słodowość. Niewiele więcej można chcieć od aromatów tradycyjnej Anglii, jest super.
9/10

Smak
Nic się tu nie zmienia praktycznie, dalej przeważa chmiel, może nawet odrobinę zanadto, bo fajny profil słodowy ma to piwo. Świetnie zbalansowane, sesyjne, kompletne piwo, może nie urywa, ale na swój sposób urywa.
8,5/10

Tekstura
Typówka w Pracowni - przegazowane. Jeszcze do znośnego poziomu, ale trochę to odbiera piwu pijalność. 
3/5

7.5/10

Świetna interpretacja stylu, typowo brytyjskie piwo, które powinno być bardzo szeroko dostępne. Dobrze, że komuś jeszcze zależy, by tradycyjna Anglia była na rynku. 

wtorek, 2 maja 2017

Fuller's: ESB

Nie recenzowałem żadnego bittera od... 2015 roku! Skandal to jest, bo uwielbiam doprawdy tradycyjne angielskie style. Nie byłem więc w stanie nie kupić ESB z mojego ulubionego angielskiego tradycyjnego browaru, kiedy zobaczyłem je na półce, zwłaszcza że to według ratebeera czwarty najlepszy bitter świata. Mam spore oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: ESB
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 23.11.2017 r.
Cena: 11 zł

Opakowanie
Piękna grawerowana butelka, solidna etykieta i dedykowany kapsel - bardzo ładnie. 
7,5/10


 
Barwa
Genialny, głęboki bursztyn.
5/5
 
Piana
Umiarkowanie obfita, średnio gęsta i niezbyt trwała.
2/5
 
Zapach
Rozkoszny karmel, nuty ciasteczkowe, tostowe, przypalane, ziemiste, trochę estrów owocowych i konserwatywnego chmielu. Bardzo ładny.
8/10
 
Smak
Bardzo podobnie jak w zapachu, z tym że uwydatniają się klasyczne dla stylu nuty ziemiste, przechodząc lekko w popiołowe; robi się też odrobinę bardziej chlebowo niż ciasteczkowo. Piwo prezentuje znakomity balans między słodową słodyczą, doprawdy rozkoszną, mającą wiele wspólnego z toffi, chlebem, biszkoptem, a subtelną, ziołową goryczką, która rozwija się w bardzo ładny sposób na fantastycznym finiszu. Genialny bitter.
9/10
 
Tekstura 
Jak na styl przystało, niskie wysycenie, odrobinę za niskie.
4,5/5

8.0/10

To piwo dobitnie mi uświadomiło, jak bardzo kocham tradycyjne angielskie piwowarstwo. Zdecydowanie najlepszy extra special bitter, jakiego w życiu piłem. Uwielbiam te momenty, w którym pozornie proste, tradycyjne piwowarstwo prowadzi do znakomitych przeżyć smakowych. Ma to w sobie jakąś magiczną subtelność. Fuller's to piękny browar. To jest naprawdę must drink za tę cenę.

piątek, 25 września 2015

Pinta (Zarzecze): Call Me Simon [2]

Pinta postanowiła powtórzyć - w moim odczuciu bardzo udany - epizod wspólnie uwarzonego piwa z walijskim vlogerem Simonem Martinem. Koncepcja bardzo podobna i podobnie dziwna - imperialna wersja lekkiego, brytyjskiego piwa, tym razem nie IRA, a bittera.

Informacje ogólne:
Piwo: Call Me Simon [2]
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: bitter imperialny
Alkohol: 8,1%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.12.2015 r.
Cena: 8,00 zł

Opakowanie
Podobna do zeszłorocznej etykieta, tym razem angielsko-walijska. Poza tym wysoki standard Pinty.
9,5/10


 
Barwa
Bursztynowo-czerwonawa, dzięki zmętnieniu wyjątkowo ładna, wręcz intrygująca.
4,5/5

Piana
Obfita i gęsta, gorzej z trwałością, już po paru minutach są pierwsze dziury na tafli.
3/5

Zapach
Dużo wszystkiego - trochę skondensowanego, słodkiego, owocowego chmielu, trochę słodu a la przypieczona skórka od chleba, a również trochę nut ciężkich, wręcz winnych, przypominających angielskie barley wine. Zapach złożony i dostojny, poza tym po prostu przyjemny, może tylko trochę za ciężki, zbyt alkoholowy.
8/10


Smak
Odbicie zapachu - tu dominuje już zdecydowanie ta sfera winna, wręcz likierowa, przypominająca mi trochę... Martini, poza tym dalej wtrącenia chlebowej słodowości, a na finiszu mocne uderzenie chmielową, ziołową goryczką. Gdyby nie ten przegięty jak na moc alkohol, mogłoby być znakomite, ocierać się o genialne, bo jest złożone, intensywne i eleganckie i można się nim - tak jak ja - delektować przez ponad godzinę, a tak nazwę je tylko bardzo dobrym.
8/10

Tekstura
Nie pomaga w zwalczeniu jedynej wady, a właściwie ją trochę pogłębia - wysoka gęstość i wysokie wysycenie jeszcze trochę podnoszą ciężkość, acz tragedii nie ma.
2,5/5

7.0/10

Szkoda, że nie udało się lepiej zapanować nad tym alkoholem, bo poza tym to niesamowicie dostojne i złożone, no i po prostu pyszne, degustacyjne piwo. Takie trochę piwo dla cierpliwych osób. Po oszlifowaniu mógłby to być majstersztyk, ale pewnie Pinta nie poświęci mu za dużo czasu.

piątek, 3 lipca 2015

Meantime: London Pale Ale

Kolejne piwo z Meantime, londyńskiego browaru, który póki co za wszystkie trzy piwa, jakie degustowałem, zgarnął wybitne oceny. Zbiegiem okoliczności, koncepcja piwa przypominała do złudzenia moją ledwie wczorajszą warkę: tradycyjne, czyli angielskie pale ale chmielone Goldingsem, ale przerobione właściwie na amerykańskie Cascade'em (możliwe też, że Centennialem - strona internetowa browaru o nim wspomina, etykieta nie). Wyprzedzę jednak fakty i już teraz zdradzę, że to po prostu normalny angielski bitter, w którym nowofalowe chmiele nie odegrały poważnej roli poza może lekkim podbiciem goryczki.

Informacje ogólne:
Piwo: London Pale Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Meantime Brewing Company
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 05.12.2015 r.
Cena: 9,30 zł (14,09 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Tym razem zabrakło tego genialnego kształtu poprzednich butelek z Meantime, ale ta też jest bardzo ładna i ze świetną etykietą. Do tego dedykowany kapsel.
9/10

 
Barwa
Ciemne złoto, idealna klarowność, strużka gazu - ładne, czyste, może minimalnie zbyt banalne.
4/5

Piana
Dość obfita, umiarkowanie gęsta, z trwałością bardzo dobrze - dobra.
3,5/5

Zapach
Bardzo delikatny, nienarzucający się - łagodna, lekko karmelowa słodowość oraz spokojne akcenty kwiatowego, niekoniecznie nowofalowego chmielu - bardzo ładny, chociaż dość prosty i za bardzo delikatny.
7/10

Smak
W smaku może i dalej jest proste, ale dużo bardziej wyraziste - w ustach bardzo przyjemna, mocno zintensyfikowana słodowość typowa dla angielskiego ale, lekko ziemista, a po przełknięciu konkretna, ziołowa goryczka, na dalekim finiszu ziołowo-kwiatowa - lekkie i nieskomplikowane, ale twarde, konkretne, wyraziste, bardzo smaczne piwo, przykładny premium bitter.
8/10

Tekstura
Jest lekko przesycone, ale za bardzo to nie przeszkadza.
3,5/5

7.0/10

Bardzo fajny bitter, choć w przeciwieństwie do poprzednich piw z Meantime nie zapamiętam go jakoś specjalnie. Tradycyjne angielskie browary warzą już i lepsze, i tańsze, i łatwiej dostępne odpowiedniki, więc piwo właściwie do zapomnienia.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Brodacz (Kościerzyna): Mózg

Czasy się zmieniają. Jeszcze chyba rok temu, może z hakiem, nie mógłbym nie dać szansy nowej inicjatywie rzemieślniczej, chociaż jednej szansy, a do pewnego czasu nawet dwóch. Teraz nie nadążam za nowymi rewolucjonistami, wielu z nich muszę sobie podarować, dokonując selekcji w sklepie. Są jednak sposoby, żeby mnie przyciągnąć bez zawahania - najlepiej działa metoda "na rzadki styl". Extra special bitter to oczywiście aż taki rzadki nie jest, ale jest rzadki na tyle, bym - bardzo, ale to bardzo go lubiąc - nie miał okazji wypić żadnego jego nowego reprezentanta od ponad półtora roku! Co prawda tak naprawdę nie wypić, a zrecenzować, bo na zeszłorocznym FDP piłem ESB z Artezana, ale i tak - rany, strasznie długo. I tu pojawia się browar kontraktowy Brodacz, warzący w browarze restauracyjnym w Kościerzynie, mieście położonym pomiędzy Wdzydzkim a Kaszubskim Parkiem Narodowym.

Informacje ogólne:
Piwo: Mózg
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Kościerzyna
Browar: Stary Browar Kościerzyna (Browar Brodacz)
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml

Warka: do 18.05.2015
Cena: 8,35 zł

Opakowanie
Etykiety na bardzo wysokim poziomie, bez uniesień co prawda, ale maksymalnie estetyczne i symetryczne. Pięknie wypisany skład (słód orkiszowy w zasypie), prosty, dobry opis i trochę dziwna metryczka ("słodycz - 20" jeszcze potrafię sobie wytłumaczyć, ale "aromat - 25"? hę?).
9/10
 
Barwa
Ciemne złoto vel. jasny bursztyn, dość znacząco zmętnione - bardzo proste, ale ładne. 
3,5/5

Piana
Umiarkowanie, choć przyzwoicie obfita, bardzo gęsta i o dobrej trwałości, dobra. 
3,5/5

Zapach
Zupełnie ogarnięty słodowością na czele z nutami biszkoptowymi, ciastkowymi, próbującymi przebić się w stronę karmelu - zapach miły, ale nieco za prosty, przydałby się jakiś chmielowy akcent; po jakimś czasie weszła dość znacząca, prostacka drożdżowość i ogólnie przestało pachnieć dobrze. 
6/10

Smak
Nadrabia ten niedobór chmielu, odrobinę przeginając w drugą stronę, ale jest ok - chmielowość nie jest jakaś niebiańsko szlachetna, ale przyjemna, konkretna, ziołowa, najfajniejsza na finiszu; słód natomiast daje zupełnie inne odczucie niż w aromacie, jest trochę ziemisty, w połączeniu z goryczką daje bardzo wytrawne piwo, proste, niemal prostackie, ale w miarę przyjemne w odbiorze, przynajmniej przez pierwszą połowę spożycia; wyczuwalne są niestety pierwsze, minimalne oznaki skwaśnienia. 
5,5/10

Tekstura
Wysycenie za wysokie, nie ma tragedii, ale przeszkadza ewidentnie.
1,5/5

5.0/10

Żegnam się z Browarem Brodacz do odwołania, chociaż dopiero co się przywitałem. Średniutka interpretacja ESB, piłem chyba same lepsze. Przez pierwszą połowę degustacji da się czerpać z tego piwa znaczną przyjemność, potem już tylko nieznaczną i trzeba się ku temu wysilać. Nie jest złe, ale zdecydowanie niewarte zachodu i swojej ceny.

czwartek, 19 lutego 2015

Elav: Punks Do It Bitter

Miałem najpierw zdegustować wszystkie przywiezione piwa z mediolańskiego Lambrate, a potem wszystkie z Elav z Bergamo, ale jednak je trochę przemieszam. I tak dzisiaj biorę na warsztat premium bittera z tego drugiego browaru. Rzadko jest okazja skosztować piwo w tym stylu z browaru rzemieślniczego (ESB jeszcze się czasem trafi), tym bardziej ciekaw jestem rezultatu.

Informacje ogólne:
Piwo: Punks Do It Bitter
Kraj: Włochy
Region: Lombardia
Miasto: Bergamo
Browar: Birrificio Indipendente Elav
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 10,8%
Objętość: 330 ml
Warka: do 03.08.2016
Cena: 3,10 euro (4,70 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Browar przyjął koncepcję wiązania każdego nowego piwa z jakimś gatunkiem muzycznym (no, prawie zawsze), co całkiem trafia w mój gust i tworzy dobre, spójne etykiety. Tutaj padło na punk i kolorystykę flagi brytyjskiej, wyszło bardzo ładnie. Na etykiecie znajdziemy najbardziej podstawowy opis piwa. Na uwagę zasługuje bardzo ładny, firmowy kapsel.
8,5/10

Barwa
Jasnozłoty kolor, minimalne zmętnienie i żywo ulatujący gaz - ładnie, po dolaniu drugiej części mętnieje już bardzo mocno, ale dalej jest ładnie. 
3,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, utrzymuje się do samego końca i bogato ozdabia szkło, bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Kwiatowo-owocowy zapach chmielu, raczej amerykański niż angielski, ale mimo małej zgodności ze stylem bardzo ładny - dominuje grejpfrut, jest też cytryna, skórka pomarańczowa, no i kwiaty; intensywny, świeży, dobrze łączy słodycz z kwaskowatością, świetny w zasadzie aromat. 
8,5/10


Smak
Gdy już się wydaje, że będzie to APA, w smaku nagle ta owocowo-kwiatowa parada znika i dostajemy prostą, angielską słodowość z dodatkiem ziołowo-trawiastego chmielu (może jeszcze trochę kwiatów w nim zostaje), który dostarcza dość wysokiej jak na styl, bardzo przyjemnej w swej prostocie goryczki, ta opanowuje finisz w towarzystwie ziemistości - świetne, proste piwo sesyjne, można by je pić przez cały wieczór. 
8,5/10

Tekstura
Najbardziej można się przyczepić do wysycenia - najpierw było zdecydowanie za wysokie, po przyjęciu tylko odrobinę agresywniejszej techniki nalewania zrobiło się znowu zdecydowanie za niskie.
2/5

7.0/10

Świetne piwo z ciekawym zwrotem akcji. W aromacie to raczej APA, w smaku natomiast o dziwo zupełnie zgodne z sugerowanym stylem. Taką wariację to rozumiem, bo zdarza się, że browary rewolucyjne robią, jak sądzą, bittera, chmielą go mocno amerykańcami, ale zamiast wariacji wychodzi po prostu amerykańskie ale.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Greene King: Old Hoppy Hen

Zachciało mi się niezmiernie wypić prostego, tradycyjnego, angielskiego bittera z jakiegoś przedrewolucyjnego browaru. Nic dziwnego - przez ostatni rok wypiłem tylko jedno takie piwo, a bardzo sobie ten styl cenię. W tym celu postanowiłem odświeżyć znajomość z serią "Old Henów", warzonych przez brytyjski mini-koncern Greene King. Dotychczasowe dwa piwa z tej serii były właśnie takimi może nie wybitnymi, ale uczciwymi, bardzo dobrymi angielskimi ale. Tym razem Old Hoppy Hen, który będzie chyba takim odrobinę podkręconym premium bitterem (jest w nim szczypta żyta i amerykańskiego chmielu chinook).

Informacje ogólne:
Piwo: Old Hoppy Hen
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bury St Edmunds
Browar: Greene King Brewery
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.2015
Cena: 7 zł

Opakowanie
Poza kolorem identyczne jak na Old Speckled Henie, bardzo, bardzo ładne. Tym razem jednak goły kapsel, szkoda. 
7,5/10



Barwa
Ciemnozłote, w pełni klarowne - proste i ładne.
3,5/5

Piana
Obfita, ale pozostawiająca wiele do życzenia, jeśli chodzi o gęstość, poza tym jednak pozostawia trochę śladów na szkle i do końca utrzymuje się na prawie całej powierzchni.
4/5

Zapach
Zaczęło się bardzo ładnie - od klasycznej bitterowej kwiatowej chmielowości z bardzo delikatną nutką obiecywanego w opisie grejpfruta, ale po chwilach paru wszystko mocno przysłonił diacetyl, ostatecznie nie można nazwać zapachu lepszego niż słabym, choć potencjał był na bardzo dobry.
3,5/10


Smak
Znacznie lepiej, tu diacetyl jest już śladowy i można cieszyć się udanym, typowo angielskim mariażem jasnego słodu i tradycyjnego chmielu, nawet z dość wyraźną przewagą tego drugiego - proste, ale miłe ziołowe nuty opanowują zwłaszcza bardzo przyjemny finisz. Nie jest to piwo wykwintne, nie jest w żadnej mierze wybitne, ale jest dobre i wyraziste.
7/10

Tekstura
Prawie doskonała, jedynie odrobinę podbiłbym gaz.
4,5/5

5.5/10
 
Tego się nie spodziewałem, ze wszystkich piw z tych tradycyjnych angielskich browarów, jakie piłem, w żadnym chyba nie było nawet grama wyczuwalnego diacetylu. Szkoda, bo mógł to być kolejny może nie bardzo dobry, ale choć niezły bitter z tego browaru i moje pragnienie zostałoby zaspokojone, ale skończyło się na piwie ledwie przyzwoitym.

środa, 3 września 2014

Hobsons: Evolution

Czas na kolejny angielski browar do kolekcji, ale tym razem nie owoc rewolucji, a jeden z tych tradycyjnych, warzących niemal wyłącznie klasyczne, bardzo lekkie, angielskie ale. Hobsons Brewery został założony w 1993 roku, a piwo, które zdegustuję, uwarzył z okazji swojej dwudziestej rocznicy powstania w zeszłym roku. Żadna jednak ekwilibrystyka stylowa - na dwudziestolecie stworzyli to, co przez te lata robili najlepiej - kolejnego bittera. No i dobrze - bardzo sobie cenię prostotę angielskich piw tradycyjnych, a nie natykam się na nie za często, bo to średnio popularny styl wśród rzemieślników.

Informacje ogólne:
Piwo: Evolution
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: West Midlands
Miasto: Cleobury Mortimer
Browar: Hobsons Brewery
Produkowane od: 2013
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Piękna, malowana butelka, która przyciągnęła mój wzrok spośród pozostałych znajdujących się na półce piw z tego browaru. Z tyłu długi wywód oczywiście na temat historii i funkcjonowania browaru, szkoda że o samym piwie nic za bardzo nie ma, ale dobre i to. Szyjka ładnie przyozdobiona gumą z połączeniem melonika, symbolu browaru, z kolorystyką flagi brytyjskiej.
8,5/10  
Barwa
Złote, nawet jasnozłote, trochę ulatującego gazu i bardzo duża klarowność - wygląda bardzo niewinnie, nawet zbyt niewinnie, ale całkiem ładne.
3,5/5

Piana
Znakomita - obfita, a przede wszystkim niezwykle gęsta i niesamowicie oblepiająca szkło, utrzymuje się niemal w całości do samego końca, ale jednak jakaś tam dziura na tafli powstaje.
4,5/5

Zapach
Świetny, chmielowy, o innym profilu niż ten, który znamy z Ameryki - wspaniała dominacja nut kwiatowych oraz sosnowych, te dwie sfery idealnie się uzupełniają, do tego jeszcze przyjemna otoczka słodowa: aromat prosty, ale przy tym jakże błogi, jakże przyjemny.
8,5/10
Smak
Tu dalej zdecydowanie rządzi chmiel, ale nie jest już aż tak brawurowy, z kwiatowo-sosnowego zmienia się bardziej w trawiasto-ziołowy, niemniej jednak w dalszym ciągu wyśmienicie przyjemny; do głosu dochodzi też słodowość o wyrazistym, ale nieprzesadzonym posmaku ziemistym; finisz jest wspaniały, mocno goryczkowy, chmielowy. Pyszne piwo, choć nie rzuca może na kolana, bo jest za proste, to jednak pije się wspaniale i szybko.
8,5/10

Tekstura
Za wysokie wysycenie jest największym mankamentem piwa.
3/5

7.5/10

No i jest - takie przykładne, angielskie piwo na długie posiedzenia. Piwo proste, choć nie tak do końca - momentami chmiel poczynał sobie wręcz ekstrawagancko. Nie jest to może trunek, który śniłby mi się po nocach i za którym spoglądałbym z nadzieją na półkę przy każdej wizycie w sklepie, zwłaszcza że piłem już niejednego lepszego bittera, również jednego premium bittera, ale bardzo doceniam takie prostolinijne, a przy tym świetne piwa. Chętnie spróbuję innych z Hobsons.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Redwillow: Feckless

Przez natłok innych piw dopiero teraz udaje mi się powrócić do angielskiego Redwillow, który to browar powalił mnie swoim imperialnym IPA. To ostatnie piwo stamtąd, które spróbuję na jakiś czas - mam nadzieję, że rodzima wersja pale ale wyszła im znacznie lepiej niż amerykańska, tą drugą byłem bowiem dość rozczarowany po niesamowitych wrażeniach z degustacji wspomnianego IIPA. Również liczę, że w kategorii premium bittera solidnie pobije interpretację z Wells & Young's.

Informacje ogólne:
Piwo: Feckless
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: North West England
Miasto: Macclesfield
Browar: Redwillow Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Dla odmiany większa butelka, w bardzo ładnym kształcie, z etykietą w tym samym stylu co na poprzednich trzech, tylko tym razem wreszcie w znacznie innym, zielonym kolorze. W składzie, a jakże, słód pszeniczny, standard tego browaru. Krótki, ale treściwy opis piwa zapowiada - w bardzo luźnym tłumaczeniu - "trochę bardziej niż klasycznego bittera". Niestety goły kapsel.
9/10
 
Barwa
Zaskakująco ciemne; od ciemnego bursztynu przechodzi nawet do jasnego brązu, trochę ulatującego gazu - po nalaniu wszystkiego dołącza mocny drożdżowy osad, po którym już zupełnie odbija w brąz, bardzo ładne, choć bez rewelacji. 
3,5/5

Piana 
Obfita, bardzo gęsta, osiadająca na szkle i pozostająca do końca degustacji - nie da rady się do niej przyczepić.
5/5

Zapach
Bardzo ładny i ciekawy, stanowiący połączenie świeżego chmielu z nutami karmelu, a nawet suszonych śliwek i drewna. 
7,5/10

Smak
Zadziwiająco pełne i wyraziste, stanowi odbicie wrażeń z aromatu, jest tylko nieco mniej chmielowe, bardziej chlebowe i nawet lekko palone, przypomina wręcz nieco kwas chlebowy i jest właśnie zdecydowanie zbyt kwaskowate. Smaczne, miły finisz, jednak w najmniejszym stopniu nie zwala z nóg i traci w miarę degustacji.
6,5/10

Tekstura
Nie za wysokie, ale przyjemne wysycenie i zaskakująco daleko od wodnistości.

6.0/10
 
Jak na złość, gdy przed degustacją zażyczyłem sobie, by piwo nie rozczarowało mnie jak dobre, ale niewybitne Wreckless, okazało się, że ocena Feckless różni się od oceny tego pierwszego o jedną setną punktu. W dodatku na minus. Choć trzy na cztery próbowane piwa nie są - może z wyjątkiem Smokeless - szczególnie godne zapamiętania, na pewno wrócę jeszcze do Redwillow, jak zobaczę jakieś nowe ich piwo na półce, bo Ageless za bardzo mnie zauroczyło.

wtorek, 19 listopada 2013

Young's Bitter

Dobiega końca już piąty miesiąc, odkąd wziąłem do ust znakomitego ESB z Wells & Young's. Dziś powracam do tego browaru, chcąc zmierzyć się z jego najbardziej standardowym produktem. Lżejszy od ESB premium bitter nie jest może stylem o jakimś niebywale finezyjnym potencjale, ale można z niego zrobić piwo doskonale pijalne i przepyszne; na to liczę.

Informacje ogólne:
Piwo: Young's Bitter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bedford
Browar: Wells & Young's Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Jak zawsze w przypadku W&Y znakomite opakowanie: grawerowana butelka w oryginalnym kształcie, firmowy kapsel, bardzo ładna etykieta. Na krawatce krótki opis piwa, nawet rekomendowane doń jedzenie, z tyłu zalecana temperatura serwowania. Piwo dojrzewające w butelce.
9/10

Barwa
Przyjemny, choć nie powalający jasnozłoty kolor; dość znacznie zmętnione; dużym atutem jest ładnie pracujący gaz. 
3,5/5

Piana
Wysoka, obfita, dość gęsta, utrzymuje się do końca na całej tafli i osiada na szkle. 
5/5

Zapach
Przyjemny mimo dość znaczącej nuty kwaśności, lekko owocowej słodowości i delikatnego, trochę mało wyrafinowanego chmielu; można się przyczepić do intensywności. 
5,5/10

Smak
Bardziej nasączony chmielem, mimo to nieco pusty, minimalnie kwaskowaty; obecna jest całkiem wysoka jak na styl, aczkolwiek mało szlachetna, trochę wręcz alkoholowa goryczka, która robi się po pewnym czasie trochę męcząca; jak na swój niski woltaż zdecydowanie daleko mu do lekkości; w porządku i nic ponadto. 
5,5/10

Tekstura
Wysycenie początkowo nieco za wysokie, normuje się, ale później znów spada zbyt drastycznie; ogólnie jednak wszystko w dobrych granicach.
4/5

5.0/10

Niestety gorzko się zawiodłem. Piwo w smaku i zapachu przeciętne z lekkim plusem, trochę ratowane przez ładny wygląd, ostatecznie jedynie przyzwoita marka, bez startu do Special London Ale i w ogóle chyba najmniej satysfakcjonujący produkt z Anglii, jaki miałem w życiu okazję pić. Nie jest to dobre piwo sesyjne - jakim premium bitter powinien być - bo mimo niskiej zawartości alkoholu jego odbiór jest dość ciężki.

piątek, 25 października 2013

Greene King: Old Speckled Hen

I jeszcze jeden extra special bitter. Po jednoznacznie pozytywnych odczuciach wynikłych z degustacji Old Crafty Hena niemal na początku tej ery bloga, obiecałem sobie "prędzej czy później" zaznajomić się z pozostałymi piwami z serii Old Henów. Okazało się, że raczej później niż prędzej, bo minęło już przeszło pół roku, ale powracam. Nawiasem mówiąc - jak prowadzenie tego bloga pięknie daje odczuć upływ czasu.

Informacje ogólne:
Piwo: Old Speckled Hen
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bury St Edmunds
Browar: Greene King Brewery
Produkowane od: 1979
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Crafty Hena zapamiętałem z jednego z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejszego opakowania, jakie tu widziałem. Niestety Speckled ma inny, teoretycznie bardzo podobny, ale jednak ostatecznie mniej korzystny wygląd. Przy tym i tak zdecydowanie udany, ale szkoda, że nie aż tak.
8,5/10 
 
Barwa
Bardzo ładny, klarowny bursztyn, trochę ulatującego gazu - angielska klasyka.
4,5/5

Piana
Tworzy się niezbyt obficie, raczej niska i szybko opada do cienkiej warstwy, a potem do nędznego pierścienia, jednak początkowo dość ładna, gęsta. 
2,5/5

Zapach
Wspaniały, typowy dla stylu - połączenie bardzo szlachetnej słodowości ze sporą dawką chmielu, wyzwalającego aromaty owocowe z pomarańczą na pierwszym planie. 
8,5/10

Smak
Nieco bardziej puste, ale i tak bardzo smaczne, chmielowe, z przyjemną, delikatną goryczką i głęboko schowanymi nutami karmelu; jak na tak niewielką zawartość alkoholu mógłby być tenże mniej wyczuwalny. 
8/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

7.0/10

To zdecydowanie bardzo dobre piwo, ale nie aż tak godne zapamiętania jak old ale z tej serii ani tak jak kilka innych bitterów tu opisywanych. Trochę mało się wyróżnia na coraz szerszym tle, jakie tu sobie tworzę.

środa, 23 października 2013

Shepherd Neame: Bishops Finger

Po długiej, długiej przerwie wpada mi w ręce kolejne na blogu angielskie pale ale i kolejny extra special bitter - o ile dobrze pamiętam, pierwsze w takim stylu piwo (zarówno w tym wąskim, jak i szerokim ujęciu), jakie piłem w życiu. Nie tylko dlatego traktuję je z pewną dozą sentymentu, ale i przez fakt, że był to dzień dość charakterystyczny pod innym względem i przez to już sama etykieta przypomina mi z automatu piękne chwile. Dość wspomnień, czas spróbować piwa z podobno najstarszego browaru w Anglii i porównać je z poprzednikami.

Informacje ogólne:
Piwo: Bishops Finger
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: South East England
Miasto: Faversham
Browar: Shepherd Neame Brewery
Produkowane od: 1958
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Ładna, skromnie grawerowana, przezroczysta butelka, bardzo ładna, wyrazista i zapadająca w pamięć etykieta. Dedykowany kapsel.
8,5/10



Barwa
Bardzo, bardzo ładny, ciemnobursztynowy, wpadający w miedź kolor. 
4,5/5

Piana
Gęsta, obfita, dość wysoka, zostaje niemal w całości do końca, wspaniale osiadając na szkle. 
4,5/5

Zapach
Dominuje karmel, dopiero później, stopniowo rozwija nuty chmielu, ciasta, owoców, nawet w delikatnym stopniu bardzo przyjemnej starości drewna - nie rzuca na kolana od razu, ale ostatecznie bardzo ładny. 
8/10

Smak
Skomplikowane; łączy w całkiem zgrabny, choć nie idealny sposób posmaki chmielowe i ciastkową słodycz, goryczka początkowo niemal niezauważalna, po chwili spożycia eksploduje całkiem solidnie; pojawia się element mdłości, ale mimo to bardzo pijalne.
8,5/10

Tekstura
Wysycenie bardzo przyjemne, choć we wspomnianej mdłości zdaje się mieć swój udział tekstura.
4/5

7.5/10

Bardzo dobry, ciekawy, rozwijający się mocno w miarę konsumpcji bitter. Nie genialny jednak - oba ESB, które już tu degustowałem, zrobiły na mnie lepsze wrażenie. Trzeba w każdym razie doznać przynajmniej raz.

piątek, 14 czerwca 2013

Pinta (Browar na Jurze): Angielskie Śniadanie

Druga i nie ostatnia Pinta. Po fantastycznym pierwszym wrażeniu poprzeczka zawieszona bardzo wysoko. Była klasyka Stanów, czas na klasykę Anglii.

Informacje ogólne:
Piwo: Angielskie Śniadanie
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Produkowane od: 2012
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Tak jak zawsze w przypadku Pinty - bardzo ładne i maksymalnie bogate merytorycznie. Niebieski kolor niekoniecznie wytłumaczalny, ale nie przeszkadza.
9,5/10

Barwa
Piękny, idealnie bursztynowy kolor. 
4,5/5

Piana
Wyjątkowo gęsta, dość wysoka, biało-beżowa; utrzymuje się jakiś czas, potem zostaje już tylko w formie pierścienia i na szkle. 
4/5

Zapach
Bardzo przyjemny, typowy dla stylu: na początku dominują owocowe estry, później zaskakująco wypiera je słodowość; o stopień za mało intensywny. 
8,5/10

Smak
Atakuje ale’owa ziołowość, a już za chwilę duża goryczka – ta ostatnia trochę za bardzo dominuje, sprawiając że piwo ma za mało do powiedzenia poza nią. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie i ogólne odczucie w ustach niedalekie od ideału.
4/5

7.5/10 

Świetne piwo, choć półkę-dwie pod Atakiem Chmielu. Mogłoby wiele nauczyć sporo angielskich wyrobów dostępnych w polskich sklepach.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Fuller's: London Pride

Zdecydowanie najbardziej londyńskie piwo świata przywiezione prosto z Londynu. Po przygodzie z Old Crafty Henem wymagania są wysokie.

Informacje ogólne:
Piwo: London Pride
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Produkowane od: 1959
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml 

Opakowanie
Wybitnie gustowna etykieta, przepiękny kształt butelki, mnóstwo grawerunków, dedykowany kapsel. Opakowanie idealne. 
10/10
 


Barwa
Leży gdzieś pomiędzy ciemnym złotem a głębokim bursztynem; dość ładna, ale trochę mało ciekawa.
3,5/5

Piana
Pojawia się na chwilę w małej grubości i natychmiast redukuje do pierścienia, a po chwili do zera; prawie jej nie ma.
1,5/5

Zapach
Jest niesamowicie owocowy, słodowy, wybitnie orzeźwiający, przypomina syrop klonowy z dodatkiem likieru pomarańczowego. 
9,5/10


Smak
W smaku zupełnie się zmienia - zostają jeszcze posmaki pomarańczy, ale dominuje tym razem potężna korzenność i mniej potężna goryczka; ciągle przy tym dość słodkie, ale na bardzo przyjemnym poziomie - wraz z zapachem tworzą świetną parę.
9,5/10

Tekstura
Wysycenie na początku idealne, ale za szybko spada; odczucie w ustach przy tym jednak świetne.
4,5/5

8.5/10

Fantastyczny ale. Tak samo jak ostatnio Black Hope, tak i to piwo traci na szczegółach, ale walory smakowo-zapachowe są nie do przegapienia.


_________________________________________________________________________________


Powtórka 04.05.2017 r., warka do 13.07.2017 r. 

Barwa bez zmian, jasny bursztyn, klarowne. Piana względnie obfita, gruby pierścień utrzymuje się bardzo długo. Zapach istotnie bardzo owocowy, estrowy, typowy też dla karmelowego słodu, karmelkowy, szczypta chmielu minimalnie izowalerianowego, ale w przyjemny sposób, ciut popiołowości. Bardzo przyjemnie. W smaku bardzo wytrawne, ziemiste, wciąż nieprzeciętnie owocowe (rzeczywiście jest tu ewidentna nuta pomarańczowa). Na finiszu umiarkowana ziołowo-ziemista goryczka i narastające posmaki karmelu. Cudownie pijalne; leciutkie, ale charakterne. Pasujące niskie wysycenie. Świetny bitter. Opakowanie - bardzo na minus!

7.5/10

Wells Bombardier

Wreszcie czas na jakieś klasyczne, angielskie ale. To tutaj podkreśla swoją angielskość na każdym kroku, aspirując do miana narodowego piwa Anglii. Przekonajmy się, czy to poważny kandydat.

Informacje ogólne:
Piwo: Wells Bombardier
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bedford
Browar: Wells & Young's Brewery
Produkowane od: 1980
Styl: extra special bitter
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Być może najbardziej angielskie opakowanie wszech czasów. Tak czy inaczej, typowa dla wysp, nieco pękata butelka, z małymi grawerunkami. Etykieta odrobinę krzywo naklejona, ale wygląda świetnie. Dedykowany, bardzo udany kapsel. Prawie idealne. 
9,5/10

Barwa
Piękny, głęboko bursztynowy kolor; bardzo klarowne. 
4,5/5

Piana
Niesamowita - gęsta, drobnopęcherzykowa i zabójczo trwała, pozwala tworzyć efektowne czapy - doskonała.
5/5

Zapach
Orzeźwiający zapach suszonych owoców, zwłaszcza śliwek, ładny, ale zbyt nieśmiały.
7/10

Smak
Na początku bardzo zachęcające, po jakimś czasie zaczyna się w szybkim tempie nudzić; najciekawsze wrażenia na finiszu, potężna goryczka, posmaki chmielu i ziołowe, ale to za mała rekompensata za ogólną nijakość.
6/10

Tekstura
Wysycenie nieznacznie za małe, ale trwałe; mocno wodniste, ale pije się dość dobrze.
3/5

6.0/10

W tym piwie znakomite jest wszystko poza tylko dobrym zapachem i mało ciekawym smakiem. Ogólnie wychodzi piwo najwyżej niezłe. Mimo wszystko warto zapoznać się z tym charakterystycznym produktem, ale Anglia ma dużo, dużo znacznie lepszego do zaoferowania.