Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premium bitter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premium bitter. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

Pracownia Piwa: Like On Nick

Zawsze cieszy mi się twarz, kiedy jakiś doniosły browar rzemieślniczy warzy angielską klasykę. W przypadku Pracowni dzieje się to nie od dziś, bo Like On Nick (wcześniej Like On Neck) to jedno z ich pierwszych piw. Pamiętam, że ich interpretacja angielskiego IPA była bardzo udana, więc wierzę, że i best bitter będzie pyszny.

Informacje ogólne:
Piwo: Like On Nick
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,6%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 330 ml
Warka: do 25.03.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Lajkonik w pracowniowej estetyce.
7/10



 
Barwa
Piękny ciemny bursztyn wpadający w miedź, lekkie zmętnienie, piękny gaz.
5/5

Piana
Monstrualna, zbyt obfita, przeszkadza w nalaniu piwa, choć i bardzo ładna.
4,5/5

Zapach
Brytyjski, ziołowo-kwiatowo-owocowy chmiel (ale w inny sposób owocowy niż nowa fala) oraz karmelowo-ziemisto-ciastkowa, cudowna słodowość. Niewiele więcej można chcieć od aromatów tradycyjnej Anglii, jest super.
9/10

Smak
Nic się tu nie zmienia praktycznie, dalej przeważa chmiel, może nawet odrobinę zanadto, bo fajny profil słodowy ma to piwo. Świetnie zbalansowane, sesyjne, kompletne piwo, może nie urywa, ale na swój sposób urywa.
8,5/10

Tekstura
Typówka w Pracowni - przegazowane. Jeszcze do znośnego poziomu, ale trochę to odbiera piwu pijalność. 
3/5

7.5/10

Świetna interpretacja stylu, typowo brytyjskie piwo, które powinno być bardzo szeroko dostępne. Dobrze, że komuś jeszcze zależy, by tradycyjna Anglia była na rynku. 

piątek, 3 lipca 2015

Meantime: London Pale Ale

Kolejne piwo z Meantime, londyńskiego browaru, który póki co za wszystkie trzy piwa, jakie degustowałem, zgarnął wybitne oceny. Zbiegiem okoliczności, koncepcja piwa przypominała do złudzenia moją ledwie wczorajszą warkę: tradycyjne, czyli angielskie pale ale chmielone Goldingsem, ale przerobione właściwie na amerykańskie Cascade'em (możliwe też, że Centennialem - strona internetowa browaru o nim wspomina, etykieta nie). Wyprzedzę jednak fakty i już teraz zdradzę, że to po prostu normalny angielski bitter, w którym nowofalowe chmiele nie odegrały poważnej roli poza może lekkim podbiciem goryczki.

Informacje ogólne:
Piwo: London Pale Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Meantime Brewing Company
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 05.12.2015 r.
Cena: 9,30 zł (14,09 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Tym razem zabrakło tego genialnego kształtu poprzednich butelek z Meantime, ale ta też jest bardzo ładna i ze świetną etykietą. Do tego dedykowany kapsel.
9/10

 
Barwa
Ciemne złoto, idealna klarowność, strużka gazu - ładne, czyste, może minimalnie zbyt banalne.
4/5

Piana
Dość obfita, umiarkowanie gęsta, z trwałością bardzo dobrze - dobra.
3,5/5

Zapach
Bardzo delikatny, nienarzucający się - łagodna, lekko karmelowa słodowość oraz spokojne akcenty kwiatowego, niekoniecznie nowofalowego chmielu - bardzo ładny, chociaż dość prosty i za bardzo delikatny.
7/10

Smak
W smaku może i dalej jest proste, ale dużo bardziej wyraziste - w ustach bardzo przyjemna, mocno zintensyfikowana słodowość typowa dla angielskiego ale, lekko ziemista, a po przełknięciu konkretna, ziołowa goryczka, na dalekim finiszu ziołowo-kwiatowa - lekkie i nieskomplikowane, ale twarde, konkretne, wyraziste, bardzo smaczne piwo, przykładny premium bitter.
8/10

Tekstura
Jest lekko przesycone, ale za bardzo to nie przeszkadza.
3,5/5

7.0/10

Bardzo fajny bitter, choć w przeciwieństwie do poprzednich piw z Meantime nie zapamiętam go jakoś specjalnie. Tradycyjne angielskie browary warzą już i lepsze, i tańsze, i łatwiej dostępne odpowiedniki, więc piwo właściwie do zapomnienia.

czwartek, 19 lutego 2015

Elav: Punks Do It Bitter

Miałem najpierw zdegustować wszystkie przywiezione piwa z mediolańskiego Lambrate, a potem wszystkie z Elav z Bergamo, ale jednak je trochę przemieszam. I tak dzisiaj biorę na warsztat premium bittera z tego drugiego browaru. Rzadko jest okazja skosztować piwo w tym stylu z browaru rzemieślniczego (ESB jeszcze się czasem trafi), tym bardziej ciekaw jestem rezultatu.

Informacje ogólne:
Piwo: Punks Do It Bitter
Kraj: Włochy
Region: Lombardia
Miasto: Bergamo
Browar: Birrificio Indipendente Elav
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 10,8%
Objętość: 330 ml
Warka: do 03.08.2016
Cena: 3,10 euro (4,70 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Browar przyjął koncepcję wiązania każdego nowego piwa z jakimś gatunkiem muzycznym (no, prawie zawsze), co całkiem trafia w mój gust i tworzy dobre, spójne etykiety. Tutaj padło na punk i kolorystykę flagi brytyjskiej, wyszło bardzo ładnie. Na etykiecie znajdziemy najbardziej podstawowy opis piwa. Na uwagę zasługuje bardzo ładny, firmowy kapsel.
8,5/10

Barwa
Jasnozłoty kolor, minimalne zmętnienie i żywo ulatujący gaz - ładnie, po dolaniu drugiej części mętnieje już bardzo mocno, ale dalej jest ładnie. 
3,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, utrzymuje się do samego końca i bogato ozdabia szkło, bez zarzutu. 
5/5

Zapach
Kwiatowo-owocowy zapach chmielu, raczej amerykański niż angielski, ale mimo małej zgodności ze stylem bardzo ładny - dominuje grejpfrut, jest też cytryna, skórka pomarańczowa, no i kwiaty; intensywny, świeży, dobrze łączy słodycz z kwaskowatością, świetny w zasadzie aromat. 
8,5/10


Smak
Gdy już się wydaje, że będzie to APA, w smaku nagle ta owocowo-kwiatowa parada znika i dostajemy prostą, angielską słodowość z dodatkiem ziołowo-trawiastego chmielu (może jeszcze trochę kwiatów w nim zostaje), który dostarcza dość wysokiej jak na styl, bardzo przyjemnej w swej prostocie goryczki, ta opanowuje finisz w towarzystwie ziemistości - świetne, proste piwo sesyjne, można by je pić przez cały wieczór. 
8,5/10

Tekstura
Najbardziej można się przyczepić do wysycenia - najpierw było zdecydowanie za wysokie, po przyjęciu tylko odrobinę agresywniejszej techniki nalewania zrobiło się znowu zdecydowanie za niskie.
2/5

7.0/10

Świetne piwo z ciekawym zwrotem akcji. W aromacie to raczej APA, w smaku natomiast o dziwo zupełnie zgodne z sugerowanym stylem. Taką wariację to rozumiem, bo zdarza się, że browary rewolucyjne robią, jak sądzą, bittera, chmielą go mocno amerykańcami, ale zamiast wariacji wychodzi po prostu amerykańskie ale.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Greene King: Old Hoppy Hen

Zachciało mi się niezmiernie wypić prostego, tradycyjnego, angielskiego bittera z jakiegoś przedrewolucyjnego browaru. Nic dziwnego - przez ostatni rok wypiłem tylko jedno takie piwo, a bardzo sobie ten styl cenię. W tym celu postanowiłem odświeżyć znajomość z serią "Old Henów", warzonych przez brytyjski mini-koncern Greene King. Dotychczasowe dwa piwa z tej serii były właśnie takimi może nie wybitnymi, ale uczciwymi, bardzo dobrymi angielskimi ale. Tym razem Old Hoppy Hen, który będzie chyba takim odrobinę podkręconym premium bitterem (jest w nim szczypta żyta i amerykańskiego chmielu chinook).

Informacje ogólne:
Piwo: Old Hoppy Hen
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bury St Edmunds
Browar: Greene King Brewery
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.2015
Cena: 7 zł

Opakowanie
Poza kolorem identyczne jak na Old Speckled Henie, bardzo, bardzo ładne. Tym razem jednak goły kapsel, szkoda. 
7,5/10



Barwa
Ciemnozłote, w pełni klarowne - proste i ładne.
3,5/5

Piana
Obfita, ale pozostawiająca wiele do życzenia, jeśli chodzi o gęstość, poza tym jednak pozostawia trochę śladów na szkle i do końca utrzymuje się na prawie całej powierzchni.
4/5

Zapach
Zaczęło się bardzo ładnie - od klasycznej bitterowej kwiatowej chmielowości z bardzo delikatną nutką obiecywanego w opisie grejpfruta, ale po chwilach paru wszystko mocno przysłonił diacetyl, ostatecznie nie można nazwać zapachu lepszego niż słabym, choć potencjał był na bardzo dobry.
3,5/10


Smak
Znacznie lepiej, tu diacetyl jest już śladowy i można cieszyć się udanym, typowo angielskim mariażem jasnego słodu i tradycyjnego chmielu, nawet z dość wyraźną przewagą tego drugiego - proste, ale miłe ziołowe nuty opanowują zwłaszcza bardzo przyjemny finisz. Nie jest to piwo wykwintne, nie jest w żadnej mierze wybitne, ale jest dobre i wyraziste.
7/10

Tekstura
Prawie doskonała, jedynie odrobinę podbiłbym gaz.
4,5/5

5.5/10
 
Tego się nie spodziewałem, ze wszystkich piw z tych tradycyjnych angielskich browarów, jakie piłem, w żadnym chyba nie było nawet grama wyczuwalnego diacetylu. Szkoda, bo mógł to być kolejny może nie bardzo dobry, ale choć niezły bitter z tego browaru i moje pragnienie zostałoby zaspokojone, ale skończyło się na piwie ledwie przyzwoitym.

środa, 3 września 2014

Hobsons: Evolution

Czas na kolejny angielski browar do kolekcji, ale tym razem nie owoc rewolucji, a jeden z tych tradycyjnych, warzących niemal wyłącznie klasyczne, bardzo lekkie, angielskie ale. Hobsons Brewery został założony w 1993 roku, a piwo, które zdegustuję, uwarzył z okazji swojej dwudziestej rocznicy powstania w zeszłym roku. Żadna jednak ekwilibrystyka stylowa - na dwudziestolecie stworzyli to, co przez te lata robili najlepiej - kolejnego bittera. No i dobrze - bardzo sobie cenię prostotę angielskich piw tradycyjnych, a nie natykam się na nie za często, bo to średnio popularny styl wśród rzemieślników.

Informacje ogólne:
Piwo: Evolution
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: West Midlands
Miasto: Cleobury Mortimer
Browar: Hobsons Brewery
Produkowane od: 2013
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Piękna, malowana butelka, która przyciągnęła mój wzrok spośród pozostałych znajdujących się na półce piw z tego browaru. Z tyłu długi wywód oczywiście na temat historii i funkcjonowania browaru, szkoda że o samym piwie nic za bardzo nie ma, ale dobre i to. Szyjka ładnie przyozdobiona gumą z połączeniem melonika, symbolu browaru, z kolorystyką flagi brytyjskiej.
8,5/10  
Barwa
Złote, nawet jasnozłote, trochę ulatującego gazu i bardzo duża klarowność - wygląda bardzo niewinnie, nawet zbyt niewinnie, ale całkiem ładne.
3,5/5

Piana
Znakomita - obfita, a przede wszystkim niezwykle gęsta i niesamowicie oblepiająca szkło, utrzymuje się niemal w całości do samego końca, ale jednak jakaś tam dziura na tafli powstaje.
4,5/5

Zapach
Świetny, chmielowy, o innym profilu niż ten, który znamy z Ameryki - wspaniała dominacja nut kwiatowych oraz sosnowych, te dwie sfery idealnie się uzupełniają, do tego jeszcze przyjemna otoczka słodowa: aromat prosty, ale przy tym jakże błogi, jakże przyjemny.
8,5/10
Smak
Tu dalej zdecydowanie rządzi chmiel, ale nie jest już aż tak brawurowy, z kwiatowo-sosnowego zmienia się bardziej w trawiasto-ziołowy, niemniej jednak w dalszym ciągu wyśmienicie przyjemny; do głosu dochodzi też słodowość o wyrazistym, ale nieprzesadzonym posmaku ziemistym; finisz jest wspaniały, mocno goryczkowy, chmielowy. Pyszne piwo, choć nie rzuca może na kolana, bo jest za proste, to jednak pije się wspaniale i szybko.
8,5/10

Tekstura
Za wysokie wysycenie jest największym mankamentem piwa.
3/5

7.5/10

No i jest - takie przykładne, angielskie piwo na długie posiedzenia. Piwo proste, choć nie tak do końca - momentami chmiel poczynał sobie wręcz ekstrawagancko. Nie jest to może trunek, który śniłby mi się po nocach i za którym spoglądałbym z nadzieją na półkę przy każdej wizycie w sklepie, zwłaszcza że piłem już niejednego lepszego bittera, również jednego premium bittera, ale bardzo doceniam takie prostolinijne, a przy tym świetne piwa. Chętnie spróbuję innych z Hobsons.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Redwillow: Feckless

Przez natłok innych piw dopiero teraz udaje mi się powrócić do angielskiego Redwillow, który to browar powalił mnie swoim imperialnym IPA. To ostatnie piwo stamtąd, które spróbuję na jakiś czas - mam nadzieję, że rodzima wersja pale ale wyszła im znacznie lepiej niż amerykańska, tą drugą byłem bowiem dość rozczarowany po niesamowitych wrażeniach z degustacji wspomnianego IIPA. Również liczę, że w kategorii premium bittera solidnie pobije interpretację z Wells & Young's.

Informacje ogólne:
Piwo: Feckless
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: North West England
Miasto: Macclesfield
Browar: Redwillow Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Dla odmiany większa butelka, w bardzo ładnym kształcie, z etykietą w tym samym stylu co na poprzednich trzech, tylko tym razem wreszcie w znacznie innym, zielonym kolorze. W składzie, a jakże, słód pszeniczny, standard tego browaru. Krótki, ale treściwy opis piwa zapowiada - w bardzo luźnym tłumaczeniu - "trochę bardziej niż klasycznego bittera". Niestety goły kapsel.
9/10
 
Barwa
Zaskakująco ciemne; od ciemnego bursztynu przechodzi nawet do jasnego brązu, trochę ulatującego gazu - po nalaniu wszystkiego dołącza mocny drożdżowy osad, po którym już zupełnie odbija w brąz, bardzo ładne, choć bez rewelacji. 
3,5/5

Piana 
Obfita, bardzo gęsta, osiadająca na szkle i pozostająca do końca degustacji - nie da rady się do niej przyczepić.
5/5

Zapach
Bardzo ładny i ciekawy, stanowiący połączenie świeżego chmielu z nutami karmelu, a nawet suszonych śliwek i drewna. 
7,5/10

Smak
Zadziwiająco pełne i wyraziste, stanowi odbicie wrażeń z aromatu, jest tylko nieco mniej chmielowe, bardziej chlebowe i nawet lekko palone, przypomina wręcz nieco kwas chlebowy i jest właśnie zdecydowanie zbyt kwaskowate. Smaczne, miły finisz, jednak w najmniejszym stopniu nie zwala z nóg i traci w miarę degustacji.
6,5/10

Tekstura
Nie za wysokie, ale przyjemne wysycenie i zaskakująco daleko od wodnistości.

6.0/10
 
Jak na złość, gdy przed degustacją zażyczyłem sobie, by piwo nie rozczarowało mnie jak dobre, ale niewybitne Wreckless, okazało się, że ocena Feckless różni się od oceny tego pierwszego o jedną setną punktu. W dodatku na minus. Choć trzy na cztery próbowane piwa nie są - może z wyjątkiem Smokeless - szczególnie godne zapamiętania, na pewno wrócę jeszcze do Redwillow, jak zobaczę jakieś nowe ich piwo na półce, bo Ageless za bardzo mnie zauroczyło.

wtorek, 19 listopada 2013

Young's Bitter

Dobiega końca już piąty miesiąc, odkąd wziąłem do ust znakomitego ESB z Wells & Young's. Dziś powracam do tego browaru, chcąc zmierzyć się z jego najbardziej standardowym produktem. Lżejszy od ESB premium bitter nie jest może stylem o jakimś niebywale finezyjnym potencjale, ale można z niego zrobić piwo doskonale pijalne i przepyszne; na to liczę.

Informacje ogólne:
Piwo: Young's Bitter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bedford
Browar: Wells & Young's Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Jak zawsze w przypadku W&Y znakomite opakowanie: grawerowana butelka w oryginalnym kształcie, firmowy kapsel, bardzo ładna etykieta. Na krawatce krótki opis piwa, nawet rekomendowane doń jedzenie, z tyłu zalecana temperatura serwowania. Piwo dojrzewające w butelce.
9/10

Barwa
Przyjemny, choć nie powalający jasnozłoty kolor; dość znacznie zmętnione; dużym atutem jest ładnie pracujący gaz. 
3,5/5

Piana
Wysoka, obfita, dość gęsta, utrzymuje się do końca na całej tafli i osiada na szkle. 
5/5

Zapach
Przyjemny mimo dość znaczącej nuty kwaśności, lekko owocowej słodowości i delikatnego, trochę mało wyrafinowanego chmielu; można się przyczepić do intensywności. 
5,5/10

Smak
Bardziej nasączony chmielem, mimo to nieco pusty, minimalnie kwaskowaty; obecna jest całkiem wysoka jak na styl, aczkolwiek mało szlachetna, trochę wręcz alkoholowa goryczka, która robi się po pewnym czasie trochę męcząca; jak na swój niski woltaż zdecydowanie daleko mu do lekkości; w porządku i nic ponadto. 
5,5/10

Tekstura
Wysycenie początkowo nieco za wysokie, normuje się, ale później znów spada zbyt drastycznie; ogólnie jednak wszystko w dobrych granicach.
4/5

5.0/10

Niestety gorzko się zawiodłem. Piwo w smaku i zapachu przeciętne z lekkim plusem, trochę ratowane przez ładny wygląd, ostatecznie jedynie przyzwoita marka, bez startu do Special London Ale i w ogóle chyba najmniej satysfakcjonujący produkt z Anglii, jaki miałem w życiu okazję pić. Nie jest to dobre piwo sesyjne - jakim premium bitter powinien być - bo mimo niskiej zawartości alkoholu jego odbiór jest dość ciężki.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Fuller's: London Pride

Zdecydowanie najbardziej londyńskie piwo świata przywiezione prosto z Londynu. Po przygodzie z Old Crafty Henem wymagania są wysokie.

Informacje ogólne:
Piwo: London Pride
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Produkowane od: 1959
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml 

Opakowanie
Wybitnie gustowna etykieta, przepiękny kształt butelki, mnóstwo grawerunków, dedykowany kapsel. Opakowanie idealne. 
10/10
 


Barwa
Leży gdzieś pomiędzy ciemnym złotem a głębokim bursztynem; dość ładna, ale trochę mało ciekawa.
3,5/5

Piana
Pojawia się na chwilę w małej grubości i natychmiast redukuje do pierścienia, a po chwili do zera; prawie jej nie ma.
1,5/5

Zapach
Jest niesamowicie owocowy, słodowy, wybitnie orzeźwiający, przypomina syrop klonowy z dodatkiem likieru pomarańczowego. 
9,5/10


Smak
W smaku zupełnie się zmienia - zostają jeszcze posmaki pomarańczy, ale dominuje tym razem potężna korzenność i mniej potężna goryczka; ciągle przy tym dość słodkie, ale na bardzo przyjemnym poziomie - wraz z zapachem tworzą świetną parę.
9,5/10

Tekstura
Wysycenie na początku idealne, ale za szybko spada; odczucie w ustach przy tym jednak świetne.
4,5/5

8.5/10

Fantastyczny ale. Tak samo jak ostatnio Black Hope, tak i to piwo traci na szczegółach, ale walory smakowo-zapachowe są nie do przegapienia.


_________________________________________________________________________________


Powtórka 04.05.2017 r., warka do 13.07.2017 r. 

Barwa bez zmian, jasny bursztyn, klarowne. Piana względnie obfita, gruby pierścień utrzymuje się bardzo długo. Zapach istotnie bardzo owocowy, estrowy, typowy też dla karmelowego słodu, karmelkowy, szczypta chmielu minimalnie izowalerianowego, ale w przyjemny sposób, ciut popiołowości. Bardzo przyjemnie. W smaku bardzo wytrawne, ziemiste, wciąż nieprzeciętnie owocowe (rzeczywiście jest tu ewidentna nuta pomarańczowa). Na finiszu umiarkowana ziołowo-ziemista goryczka i narastające posmaki karmelu. Cudownie pijalne; leciutkie, ale charakterne. Pasujące niskie wysycenie. Świetny bitter. Opakowanie - bardzo na minus!

7.5/10