wtorek, 28 lipca 2015

St. Bernardus: Pater 6

Jako że przerobiłem praktycznie wszystkie dostępne w Polsce piwa trapistów belgijskich i holenderskich, postanowiłem rychło wziąć się za Brouwerij St. Bernardus, który można nazwać trapistą numer siedem i pół (nie licząc tych z innych krajów). A dlaczego? No a dlatego, że powstał w 1945 w przedwojennej serowarni w Watou po to, żeby warzyć kontraktowo piwa dla arcysławnego klasztoru św. Sykstusa, znanego pod nazwą Westvleteren, który potrzebował pieniędzy na renowację. Co ciekawe, wykonawcą tego transferu był Polak, Mateusz Szafrański, mistrz piwowarski z Westvleteren, który zabrał ze sobą do Watou receptury, know-how i szczep drożdży. W 1992 roku licencja wygasła, ale browar postanowił warzyć dalej - te same piwa, tylko pod własną już marką. Udało mi się zdobyć cztery różne piwa - pierwszym jest Pater 6, lekki dość dubbel, być może odpowiednik niewarzonego już Westvleteren 6.

Informacje ogólne:
Piwo: Pater 6
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: dubbel
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 08.04.2016 r.
Cena: 8,95 zł (13,56 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Etykiety St. Bernardusa są może odrobinę przaśne, ale całkiem sympatyczne. Najlepsze są w tych opakowaniach natomiast świetne, dedykowane kapsle.
7,5/10
 

Barwa
Piękne - od ciemnego bursztynu, przez miedź do ciemnego brązu.
5/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, do końca utrzymuje się na całej tafli, wzorowa, piękna.
5/5

Zapach
Rewelacyjna krzyżówka czekolady, belgijskich drożdży, ciemnych i czerwonych owoców (wiśnie, jeżyny, śliwki), karmelu oraz szlachetnych nut alkoholowych, właściwie to likierowych - zapach kompletny, jednocześnie bardzo intensywny, wspaniały.
9,5/10

Smak
Świetny efekt połączenia mlecznej czekolady z lekko kawowymi, prażonymi akcentami; poza tym dalej ta dostojna likierowość, ostrość belgijskich drożdży, mniej natomiast owoców; zadziwiająco intensywny jak na swą moc finisz - wspaniałe, pyszne piwo.
9/10

Tekstura
Wysokie wysycenie jeszcze podbija pełnię smaku, acz nieco bym je stonował.
4/5

8.5/10

Wow. To był najlepszy dubbel, jakiego w życiu piłem. Zmiótł wszystkie sześć dubbli trapistów i te kilka innych, które piłem. A to dopiero lżejsza wersja, St. Bernardus ma w ofercie również dubbla mocniejszego o 1,3%. Cudowne piwo, do tego jeszcze w świetnej cenie - trochę policzek dla trapistów.

sobota, 25 lipca 2015

Solipiwko (Zarzecze): 1978

Piłem jedno piwo z kontraktowca zwanego Solipiwko, było to bardzo przeciętne rosanke (ich pierwsze piwo), które sprawiło, że drugą szansę odkładałem bardzo daleko, ale że uwarzyli rauchbocka zbierającego co najmniej dobre recenzje, to musiałem z tym skończyć. Piwo jest owocem współpracy kontraktowców z piwowarem domowym Andrzejem Milerem. Mam nadzieję, że będzie mu bliżej do koźlaka ze Schlenkerli niż z Kormorana (marzenia).

Informacje ogólne:
Piwo: 1978
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Solipiwko)
Styl: koźlak wędzony
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 24.09.2015 r.
Cena: 8,80 zł

Opakowanie
Świetna etykieta. Elegancka, ale nie za bardzo, fajna kolorystycznie, z czytelnie podanym dokładnym składem i krytyką "morskich opowieści" w miejscu, w którym zwykle pojawiają się na etykiecie morskie opowieści.
8,5/10
 
Barwa
Doskonała klarowność i przemieszanie brązu i miedzi daje doskonały, dostojny efekt.
5/5

Piana
Piękna czapa, nie tylko potężna, ale i gęsta niebywale, długo się utrzymuje, ale w końcu zostaje tylko tłusty pierścień i ładne ślady na szkle.
4/5

Zapach
Fantastyczny - bardzo intensywna, typowo drzewna wędzonka, lekko szynkowa, ale bardziej drewno, palące się drewno, trochę liściastego dymu; do tego na drugim planie koźlak - karmel i dużo owoców pod różnymi postaciami: suszone śliwki, wędzone śliwki, kandyzowane wiśnie. Maestria, prosto w mój gust, na drodze do doskonałości stanął lekki spadek intensywności z czasem.
9,5/10

Smak
Również przecudownie: rozkoszna, ogniskowa wędzonka narzucająca akcent słony, świetna strona koźlakowa, dająca przyjemną jak diabli, karmelowo-chlebowo-śliwkową słodycz; subtelna goryczka, wszystko cudnie się komponuje. Piwo byłoby doskonałe, gdyby odrobinę podbić goryczkę albo odrobinę obniżyć słodycz, ale genialne tak czy inaczej pozostaje, rozkoszne po prostu, niebezpiecznie pijalne.
9,5/10

Tekstura
Jako jedyna godna lekkiego przyczepienia się - zbiłbym trochę wysycenie, ale poza tym jest przyjemnie gęsto.
4/5

9.0/10

A jednak marzenia się spełniają. Ten genialny rauchbock to jedno z czterech-pięciu najlepszych piw wędzonych, jakie piłem, a na samym blogu oceniłem trzydzieści różnych. Poddało się tylko rauchbockowi i rauchweizenowi Schlenkerli, porterowi z Alaskan Brewing i mniej więcej zrównało z Bloed, Zweet & Tranen z de Molena. Rzutem na taśmę zmieściłoby się też w top 10 polskich piw, a zbliżam się już do końca drugiej setki. Fajnie, że na takie perełki można trafić w ofercie raczej średnio rozsławionego kontraktowca, znak to, że jednak wciąż warto dawać szanse nowym niby-browarom, nie tylko tym uznanym. Solipiwko zasłużyło sobie na co najmniej kilka następnych degustacji.

Pinta (Browar na Jurze): Raj z rajs

Raj z rajs było jednym z najlepszych piw, jakie piłem na ostatnim Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu, kandydowało nawet na najlepsze - nie dziwota zatem, że z utęsknieniem wyczekiwałem możliwości zdegustowania butelkowej wersji. Anegdotka jest taka, że pijąc je na FDP, byłem przekonany, że to AIPA, nie podejrzewałem go o bycie imperialną wersją stylu - tak lekko i dobrze wchodziło mimo potężnej pełni smaku i wysokiej goryczki (a jak zobaczyłem ekstrakt, to nie mogłem uwierzyć). Zasługa ryżu? Cóż, mam niekrytą nadzieję, że z butelki będzie smakować identycznie jak na Festiwalu i będę mógł uważniej się mu przyjrzeć.

Informacje ogólne:
Piwo: Raj z rajs
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 7,9%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 19.11.2015 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Tęsknię co prawda bardzo do abstrakcyjnych etykiet Pinty, z jednym, dominującym kolorem, ale za to wspaniałą wiadomością jest to, że Pinta przeszła na ten genialny materiał, z którym pierwszy raz spotkałem się u Kingpina. Wcześniejszy styl plus ten materiał plus jak zawsze wyśmienite bogactwo treści dałoby ideał.
9,5/10

Barwa
Istotnie bardzo jasne, jasnozłote, właściwie trochę cytrynowe, wyjątkowo świetnie się na to patrzy jak na tak jasne piwo, duża w tym zasługa pięknego zamglenia.
4,5/5

Piana
Bardzo, bardzo dobra - obfita, cudownie gęsta, oblepia szkło, utrzymuje się bardzo długo, w końcu nieco poddając.
5/5

Zapach
W aromacie idealnie świeże zderzenie słodko-kwaskowatych cytrusów (grejpfrut, cytryna) i liczi oraz pikantnych, wyrazistych nut żywicznych, do tego później dochodzi jeszcze ziołowy, szyszkowy, świeży chmiel - świetny zapach, pokazujący trzy różne oblicza chmielu; ośmielę się też powiedzieć, że czuję udział ryżu; problemem jest minimalny DMS, zupełnie do przeżycia, o nieodpychającym obliczu, ale trochę kradnie z zapachu.
8/10

Smak
Zderzenie paru przeciwieństw - jak najbardziej czuć, że to bardzo mocne piwo, jednocześnie faktycznie wchodzi bardzo lekko jak na swoją moc, ale również nie dlatego, żeby było cienkie od strony słodowej, przeciwnie - najpierw pojawia się przyjemna, czysta, wyważona słodowa słodycz, a następnie bardzo wysoka i szlachetna, ziołowo-cytrusowa goryczka - znakomite piwo, gdyby jeszcze pohamować trochę zbyt śmiały alkohol, byłoby bodaj genialne.
9/10

Tekstura
Tekstura tak doskonała, że zupełnie nie zwróciłem na nią uwagi.
5/5

8.0/10 

Trochę słabiej niż na festiwalu (tym razem bardzo wyraźna moc), ale w dalszym ciągu - wybitne IIPA, bardzo błyskotliwa koncepcja i nienaganne wykonanie. Nie mogę się opędzić od wrażenia, że inspiracją dla twórców tego piwa był Heady Topper, też taka jaśniejsza, lżejsza - ale nie pod względem zawartości alkoholu, a odbioru - wersja tego stylu. Aż tak dobrze to nie wyszło, ale i tak ścisły top polskich imperialnych IPA.

czwartek, 23 lipca 2015

Buxton: Nth Cloud

Moje dziesiąte piwo z Buxton Brewery to imperialne IPA na Simcoe i Mosaicu. Ciemne IIPA z tego browaru było fantastyczne i mam nadzieję, że również jasne mnie rozwali. Ciekawostką jest fakt, że mój egzemplarz został zabutelkowany w ostatnim dniu ubiegłego roku.

Informacje ogólna:
Piwo: Nth Cloud
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 31.12.2014 r. (do 31.12.2015 r.)
Cena: 15,95 zł (24,17 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Kolejna odsłona standardowego stylu etykiety Buxton.
8,5/10 


 
 
Barwa
Piękny, lekko zamglony, ale świetlisty pomarańcz, świetne.
4,5/5

Piana
Rewelacyjnie gęsta i obfita, genialnie oblepia szkło, niemal w całości utrzymuje się do końca, prawie idealna.
4,5/5

Zapach
Piękne nuty owoców cytrusowych i tropikalnych - pomarańcza, liczi, mango, grejpfrut, do tego ostrzejsze nuty żywiczne i trochę trawiastych, bardzo ładny popis chmielu, natomiast zastrzeżenia można mieć do intensywności, nawet znaczne.
8/10


Smak
W smaku nie ma już mowy o niedoborze intensywności, piwo daje świetny balans intensywnej, chmielowej goryczki ze słodową, słodką, odrobinę karmelową kontrą, ogólnie wypada nawet słodko przez słodkoowocowe oblicze chmielu; niezwykle przyjemne piwo, dopracowane, co prawda jak na styl nie jest jakieś rozbrajające, ale na próżno szukać w nim fałszywej nuty.
8,5/10

Tekstura
Opuściłbym wysycenie o pół stopnia.
4,5/5

7.5/10

Jest to jedno ze słabszych piw z Buxton, jakie piłem (co już dużo mówi o tym wybitnym browarze), a w natłoku dużo lepszych IIPA mocno przepada, ale przede wszystkim to kolejny świetny produkt tych niebywale niezawodnych Anglików. Myślę, że druga dziesiątka ich piw jest formalnością.

wtorek, 21 lipca 2015

Beer City (Wąsosz): Wit

W końcu musiało się to stać - powstał browar kontraktowy, który założył sobie specjalizację w warzeniu klasycznych stylów piwa, znaczy się, jak rozumiem, nierewolucyjnych. Ciężko się nie cieszyć z tej przeciwwagi dla ogólnego trendu, choć oczywiście muszą to jeszcze być piwa dobre. Beer City, bo tak się ta inicjatywa nazywa, przyciągnęło mnie do siebie zresztą właśnie dzięki swojej koncepcji, bo rozpaczliwie szukałem jakiegokolwiek altbiera (poza tym z Ambera, no bo kurde Amber), jako że jedynym na blogu pozostaje ten z Pinty, w dodatku degustowany już ponad dwa lata temu! Niebywale rzadki styl w świecie craftu i już za sam pomysł uwarzenia go Beer City ma u mnie plusa.

Informacje ogólne:
Piwo: Wit
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Beer City)
Styl: altbier
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: 1 (do 25.09.2015 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Podoba mi się koncepcja etykiet - inne miasto średniowieczne na każdym piwie - wykonanie trochę mniej, zwłaszcza to przaśne tło mi wadzi. Dokładny skład zawsze podbija ocenę. Goły kapsel. Opis z tyłu mnie (chyba) niezamierzenie rozbawił. Ogółem bardzo dobrze. Niefortunna (celowo?) nazwa piwa.
8/10

Barwa
Bardzo ładny bursztyn, z pełną klarownością byłoby idealne.
4/5

Piana
Przyzwoicie obfita, wybitnie gęsta i całkiem długo się utrzymuje, acz po pewnym czasie zostaje tylko gruby pierścień.
3,5/5

Zapach
Wyjątkowo przyjemne nuty karmelowe, leciutko przypalane, toffi, krówki, te klimaty, do tego trochę estrów owocowych - zapach nie jest może oszałamiający ani bardzo złożony, ale bardzo przyjemny.
7,5/10

Smak
W smaku dużo bardziej wytrawnie niż w zapachu - dalej rządzi słód, ale już nie objawia się tak karmelowo (zostają natomiast akcenty tostowe, przypalane, tu nawet lekko popiołowe), przypomina to bardziej jasną słodowość z pilznera, efekt jest skrajnie prosty, ale bardzo przyjemny; kończy się niemałą jak na styl, ziołową goryczką, całkiem smaczną.
7,5/10

Tekstura
Brakuje co nieco wysycenia.
3,5/5

7.0/10

Jak na rzadki styl, w którym ciężko o spektakularność, Beer City spisało się bardzo dobrze, co mnie też cieszy - nie majstrowało przy tym altbierze, żeby go podrasować, to klasyczny reprezentant stylu. Zaryzykuję tezę, że lepszy altbier na 7,5/10 niż tysięczne AIPA na 8/10. Jest to doprawdy ważna odskocznia, nawet jeśli nie kładzie naszych kubków smakowych na łopatki.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Szałpiw (Bartek): Duke of Flanders

Pinta wywołała ostatnio wzmożone zainteresowanie piwami kwaśnymi (notabene wypuszczając piwa bardzo delikatnie kwaśne), ale tym razem nie była pionierska. Eksperymenty z kwachami w Polsce już były, i to nie tylko wybuchające koszmary z AleBrowaru, a również dostojne kwasy leżakowane w beczkach po winie. Jedną z takich akcji popełnił Szałpiw, porywając się na flamandzkie czerwone ale i w dodatku wsadzając je na rok do beczki po winie, i w dodatku po Bordeaux. Ciężko się oprzeć.

Informacje ogólne:
Piwo: Duke of Flanders
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek
Styl: flamandzkie czerwone ale (Bordeaux Wine BA)
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 375 ml
Warka: do 31.12.2015 r.
Cena: 32 zł (42,67 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Świetne - gruba, elegancka butelka, korek i udana, oryginalnie trzyczęściowa etykieta. Trochę mniej komiksowo, a trochę bardziej subtelnie bym jeszcze prosił, aczkolwiek komiksowe postacie to wyznacznik stylu Szałpiwu trochę.
9/10

Barwa
Lawiruje od jasnomiedzianej do brązowej, pod mocnym światłem przypomina mus truskawkowy - dość zjawiskowe.
4,5/5

Piana
Dość obfita, bardzo gęsta, ładnie oblepia szkło, długo się utrzymuje, świetna jak na styl i beczki.
4/5

Zapach
Znakomity, łączy w sobie karmelowo-waniliową, wyraźnie beczkową słodycz z kwaskowatym charakterem przypominającym różne owoce: przede wszystkim wiśnie, ale również jabłka, rodzynki. Wchodzą również nuty winne, charakterystycznie cierpkie - całość jest bardzo dostojna, jakby przemyślana i przyjemna.
8,5/10

Smak
Jest kwaśność, ale raczej stonowana, więcej tu cierpkości klasycznej dla wytrawnego, czerwonego wina, a ta i tak jest udanie zbalansowana karmelowo-waniliową słodyczą, więc ostatecznie piwo jest dość łagodne, do tego bardzo przyjemna otoczka dębowa, ostatecznie brakuje mu dużo do klasyków stylu (bardziej zdecydowana kwaśność mogłaby dużo wnieść), ale jest bardzo smaczne i całkiem złożone, świetne piwo do delektowania się.
8,5/10

Tekstura
Trochę zanadto wysycone, ale bardzo dobra.
4/5

7.5/10

Świetne piwo, co prawda daleko mu już do Rodenbach Grand Cru czy Duchesse de Bourgogne, ale jak na polskie warunki - można przyklasnąć. Szałpiw trochę lepiej poradził sobie z leżakowaniem w beczkach - wycisnęli z nich maksimum - niż z tym szlachetnym stylem, ale tak czy inaczej to spore osiągnięcie. Cena jest jego wadą, acz nie jest to rozbój w biały dzień - łatwo dostać tańsze alternatywy w stylu, ale niekoniecznie jeśli chodzi o piwa leżakowane w beczkach po winie czerwonym.

sobota, 18 lipca 2015

De Molen: Rasputin Laphroaig/Caol Ila

Jaram się tym piwem jak nie wiem. Tak się złożyło, że nie miałem do tej pory okazji zdobyć podstawowej wersji jednego z bardziej legendarnych RISów Europy, Rasputina z Brouwerij de Molen, za to trafiłem na jego wersję leżakowaną w beczkach bo sławetnych szkockich whisky, Laphroaigu i Caol Ili. Obie destylarnie mieszczą się na równie słynnej wyspie Islay, będącej skupiskiem gorzelni, które produkują whisky mocno torfowe (choć nie wszystkie, jak np. Bunnahabhain), czyli takie, do których ciągnie mnie najmocniej. Laphroaig jest w ogóle często uważana za najmocniej torfową whisky świata (nie mogę potwierdzić - piłem już Ardbega, Lagavulin, Caol Ilę, ale butelka 10-letniej Laphroaig póki co czeka na swoją kolej w szafce). Wchodzę w to.

Informacje ogólne:
Piwo: Rasputin Laphroaig/Caol Ila
Kraj: Holandia
Prowincja: Holandia Południowa
Miasto: Bodegraven
Browar: Brouwerij de Molen
Styl: wędzony stout imperialny (Laphroaig & Caol Ila whisky BA)
Alkohol: 11,4%
Ekstrakt: 23%
Objętość: 330 ml
Warka: z 19 marca 2013 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Do cudownej etykiety dołączyła tu czarna guma, pokrywająca szyjkę i kapsel. Bardzo ascetyczne, ale jak dla mnie - genialne opakowanie.
10/10

 
Barwa
Jest bardzo ciemne, ale do czerni mu daleko - pod mocnym światłem robi się wręcz brązowo-rubinowe - ładne to, ale jak na RISa po prostu daleko za jasne.
2,5/5

Piana
Całkiem obfita i gęsta, utrzymuje się nawet długo.
3,5/5

Zapach
Zdecydowana dominacja torfu, ale mimo że bardzo mocnego, to i nie agresywnego, takiego jakby ugładzonego, bardzo przyjemnego, mocno dymnego; do tego kwaskowate, suszone/wędzone śliwki i wiśnie w alkoholu, daleko w tle jakieś przebłyski ciemnosłodowe - potężny i świetny aromat, choć z czasem za bardzo zaczyna dominować kwaśność.
8,5/10


Smak
W smaku właściwie bardzo podobnie - mariaż mocnego, ale jednocześnie gładkiego torfu z kwaskowatością suszonych, ciemnych i czerwonych owoców - ta kwaskowatość jest bardzo zastanawiająca, bo w sumie skąd miałaby się wziąć (za dużo jak na efekt palonego słodu), ale o dziwo bardzo dobrze komponuje się z całością, choć trochę za bardzo dominuje; brak trochę jakichś mocniejszych uderzeń ciemnego słodu, czegoś typowego dla normalnego stoutu imperialnego (choć lekka czekoladowa słodycz jest), poza tym świetne piwo.
8,5/10

Tekstura
Zdecydowanie za wysokie wysycenie jak na taką moc, choć tragedii nie ma.
2/5

7.0/10 

Strasznie dziwna przygoda. Czy w ogóle w tej butelce był stout imperialny? Po prawdzie ta wersja Rasputina przypomina mi bardziej flamandzkie brązowe ale niż RISa. A skoro jest to RIS, no bo Rasputin to RIS jak cholera (akurat trafiłem na niego w multitapie parę dni temu), to jedynym wyjaśnieniem pozostaje zakażenie (nienaturalnie wysokie wysycenie jak na moc i beczki zdaje się to potwierdzać), tylko co, wlali do cholernie drogich beczek zakażone piwo (żeby nie było, że moja butelka była felerna - wrażenia ratebeerowców są jednoznaczne, piwo jest mocno kwaskowate)? No i jak wyjaśnić, że nawet w barwie to bardziej przypomina flamandzkie brązowe ale niż stout imperialny, a cała ta kwaśność wydaje się zupełnie przemyślana? Nic z tego nie rozumiem, poza tym, że właśnie wypiłem bardzo dobre piwo, jakkolwiek nie tak dobre, na jakie liczyłem. Wrzucam je do stoutów imperialnych tylko dlatego, że nie lubię się kłócić z etykietami, jakbym miał je w ciemno zakwalifikować, to naprawdę skłaniałbym się ku... wędzonemu, imperialnemu flamandzkiemu brązowemu ale. Ciekawy przypadek do dyskusji nad paradoksem piw kwaśnych.

Brew By Numbers: 01 | 10

Kolejny browar rzemieślniczy z Anglii, kolejny z Londynu. Został założony oficjalnie pod koniec 2012 roku przez dwójkę przyjaciół, którzy poznali się na górskim tourze rowerowym po Azji, by niedługo razem skonstruować minibrowar z różnych nieprzeznaczonych pierwotnie do warzenia piwa urządzeń. Mają bliską memu sercu koncepcję nazywania swoich piw - każda nazwa to dwie liczby, pierwsza oznaczająca ogólny styl piwa, a druga - numer wariacji na jego temat. Co ciekawe, specjalizują się w saisonach (ewenement poza Belgią i Francją chyba) - popełnili już trzynaście wariacji na temat tego stylu. Mnie dostała się dziesiąta, czyli akurat... klasyczny saison (pozostałe są nowofalowo chmielone lub wzbogacane nietypowymi dla stylu przyprawami). 

Informacje ogólne:
Piwo: 01 | 10
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Brew By Numbers
Styl: saison
Dodatki: przyprawy
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 23 grudnia 2014 r. (do 23.12.2015 r.)
Cena: 18,60 zł (28,18 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Bardzo ładne, ascetyczne, wręcz matematyczne etykiety. Przypominają trochę De Molena, którego styl ubóstwiam - nie aż tak genialne, ale też trafiają do mojego wzroku. Goły kapsel.
9/10 
 
Barwa
Jasnozłote, cytrynowe, bardzo sympatycznie zamglone, a do tego burza ulatującego gazu - piękne.
4,5/5

Piana
Wybitnie obfita, trochę słabiej z gęstością, ale utrzymuje się prawie do samego końca.
4,5/5

Zapach
Ostry, mocno fenolowy, gryzący w przyjemny, belgijski sposób; do tego subtelne nuty rustykalne, konkretna dawka orzeźwiającej, wyraźnie cierpkiej cytrusowości, w końcu lekko ziemista, a lekko biszkoptowa słodowość - aromat kompletny, bardzo intensywny, złożony i piękny, majstersztyk.
9,5/10

Smak
W smaku nie jest aż tak wybitnie, ale przenosi wiele zalet z aromatu - dalej dość ostro, fenolowo, przyprawowo, lekko pieprznie właściwie, dalej udziela się przyjemna, ziemista (tu również lekko chlebowa) słodowość i cierpkość a la skórka cytrusowa, brakuje może trochę klasycznych dla stylu, wyraźniejszych nut wiejskich, ale i tak jest to świetne, bardzo smaczne, pełne i orzeźwiające zarazem piwo.
8,5/10

Tekstura
Najsłabszy punkt programu - jest bardzo okej, ale wysycenie jednak zbiłbym tak dość konkretnie.
3,5/5

8.0/10

O rany, kolejny świetny angielski browar? To się zaczyna robić męczące, wypadałoby im wszystkim regularnie dawać kolejne możliwości popisu, a powoli przestaję je wszystkie pamiętać. Nie no, absolutnie klasowy saison, BBN faktycznie są mistrzami w tym temacie. Chętnie sięgnę po inne wariacje jak i inne style.

środa, 15 lipca 2015

Artezan: Mera IPA

Artezan kontra najpopularniejszy styl piwa w Polsce poza korpolagerem i radlerstwem. Klasyczne amerykańskie IPA, tak po prostu, nic dodać, nic ująć. A nie, można dodać, że wersja West Coast. Chęć dowiedzenia się czegoś więcej o tym piwie zaprowadziła mnie na stronę Artezana, gdzie znalazłem podział na piwa "warzone regularnie" (5), "sezonowe" (3) oraz "pojedyncze warki oraz piwa 'w stanie spoczynku', które w każdej chwili mogą zostać uwarzone ponownie' (kilkadziesiąt, nie liczę). Okazuje się, że do sztandarowej produkcji zaliczają się wszystkie trzy, które recenzowałem, a Mera będzie czwartym.

Informacje ogólne:
Piwo: Mera IPA
Kraj: Polska
Województwo: mazowieckie
Miasto: Błonie
Browar: Artezan
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 500 ml
Warka: do 15.08.2015 r.
Cena: 8,95 zł

Opakowanie
Jak zwykle klasowo wykonana etykieta, choć najsłabsza z dotychczasowych.
8/10


 
Barwa
Jasnozłote, niemal słomkowe, do tego lekkie zamglenie - klasyka West Coast IPA, bardzo ładne.
3,5/5

Piana
Znakomita, bardzo obfita, gęsta, oblepia szkło i utrzymuje się do samego końca.
5/5

Zapach
Piękny zapach amerykańskiego chmielu, zdominowany przez owoce cytrusowe i tropikalne - grejpfrut, liczi, cytryny - do tego trochę zaostrzających ogólną słodycz nut sosnowych oraz subtelne wtrącenia jasnego słodu - piękna kompozycja, choć z czasem traci na intensywności.
8/10

Smak
Dużo mniej słodko i nie chodzi tylko o goryczkę, a o kompozycję aromatu, która zmienia się na dużo mniej cytrusową, a bardziej żywiczną, sosnową, również trawiastą - wypada to słabiej, trochę banalniej niż w zapachu, ale też jest przyjemnie, również tutaj spory udział słodowości, goryczka jest niemała, chociaż jak na styl to i bez wątpienia nieduża (ciężko uwierzyć w 70 IBU) - piwo tylko dobre z plusem - bardzo smaczne, bez wad, ale i bez rewelacji.
7,5/10

Tekstura
Trochę za wysokie wysycenie.
3,5/5

6.5/10

To nie jest Artezan na miarę swoich możliwości. Piwo, do którego ciężko się mocniej przyczepić i które dostarcza dużo przyjemności, ale piłem dużo lepszych krajowych AIPA, o zagranicznych nie mówiąc. Błonie nie działają jeszcze na najwyższych obrotach, przynajmniej mam taką nadzieję, póki co żadne butelkowe piwo Artezana - poza kooperacyjnym So Far, So Dark uwarzonym w Gościszewie - niczego mi nie urwało.