Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buxton Brewery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buxton Brewery. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2016

Buxton: Pic Tor

Jeden z moich ulubionych browarów świata uwarzył piwo na moją część. To bardzo miłe, choć wolałbym stout imperialny, quardrupla albo barleywine, a nie marakujowe kwaśne ale. Cóż, dobre i to, dzięki panowie. To chyba dobry moment, żeby wyjaśnić pochodzenie mojego nicka. Nie skorzystam z niego i go nie wyjaśnię, a jedynie odeślę do obejrzenia "Siódmej pieczęci", jednego z największych arcydzieł kina wszech czasów. Tam znajduje się rozwiązanie zagadki. No to Pic Tor, pale ale zakwaszone lactobacillusami z dodatkiem owoców marakui.

Informacje ogólne:
Piwo: Pic Tor
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: marakujowe kwaśne ale
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 29 lipca 2015 roku (do 29.07.2017 r.)
Cena: 19,50 zł (29,55 zł)

Opakowanie
Bardzo ładne, jak to w Buxton.
8,5/10 



 
Barwa
Ładna, złota barwa i dużo mniej ładne, przesadzone zmętnienie.
3/5

Piana
Bardzo obfita, nie bardzo gęsta i niezbyt trwała, przeciętna.
2,5/5

Zapach
Rześki, tropikalny zapach owocowy, łączący w sobie słodycz, cytrusową cierpkość/gorzkość i kwaśność wyraźnie pochodzącą od bakterii kwasu mlekowego. Z czasem wchodzi trochę dziwna nuta gumy, bynajmniej nie do żucia, która jest chyba tym mniej ładnym obliczem marakui. Bardzo ładny, bardzo czysty, orzeźwiający, zachęcający, ale nic wielkiego.
7,5/10

Smak
Kwaśne, cierpkie, owocowe, odrobinę szorstkie, bardzo wyraziste, bardzo przyjemne, choć mogłoby być trochę gładsze; marakuja objawia się tu bardzo cierpko i kwaśno, prawie w ogóle nie słodko, nuta słodyczy mogłaby podnieść poziom.
7/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3/5

6.5/10

Łe. Piwo, które Buxton ochrzcił moim nickiem, okazało się najsłabsze ze wszystkich, jakie piłem z tego browaru. Jestem niepocieszony. Tak serio to piwo jest dobre, ale za 20 zł (30 za pół litra!) to jest za przeproszeniem żart niezbyt śmieszny. Za takie kwoty to już latają genialne stouty imperialne. Za dużo na rynku i dużo tańszych, i dużo lepszych kwasów już jest, żebym był w stanie polecić to. Wydaje mi się, że marakuja to nie był najszczęśliwszy pomysł.

niedziela, 20 grudnia 2015

Buxton & Oedipus & Rooie Dop: Ring Your Mother

Po nieprzyzwoicie długiej, bo prawie pięciomiesięcznej przerwie wracam do jednego z moich ulubionych browarów świata, Buxton Brewery. Anglicy uwarzyli we współpracy z dwoma holenderskimi craftami (od których jeszcze nic nie piłem) bardzo mocne piwo, które podpisali stylem "1832 XXXX Mild". O co tu chodzi? Związek z tym, co dziś rozumiemy pod pojęciem milda, będzie oczywiście czysto historyczny i nominalny - powstało na podstawie receptury browaru Truman's Brewery z 1832 roku, które było czymś dzisiaj niespotykanym - Imperial Mild Ale. Czy dowiemy się, jak smakowało tak dawne piwo? Ano niekoniecznie, bo craftowcy dołożyli od siebie amerykański chmiel.

Informacje ogólna:
Piwo: Ring Your Mother
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - we współpracy z browarami z Holandii
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery, Oedipus Brewing i Rooie Dop
Styl: amerykańskie barleywine
Alkohol: 9,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 24 lutego 2015 r.
Cena: 19,45 zł (29,47 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Klasyczna etykieta Buxton, Holendrzy nie dołożyli nic od siebie i dopóki nie sięgnąłem po to piwo - a stało sobie u mnie, przyznam, jakieś pół roku - byłem pewien, że to indywidualna robota Anglików. Bardzo ładnie.
8,5/10

Barwa
Bursztyn i bardzo nietypowe, drobinkowe zmętnienie - ładne, oryginalne.
3,5/5

Piana
Bez rewelacji; niezbyt obfita, średnio gęsta, najlepiej jest z trwałością, choć też daleko ideału.
3/5

Zapach
Tak daleko od milda, jak się da - przypomina coś pomiędzy amerykańskim barleywine a imperialnym IPA; najpierw dominuje skondensowany nowofalowy chmiel na potężnej słodyczą podbudowie słodowej. Odczucie chmielowe jest dalekie od ideału, trochę łodygowe, natomiast na słodowym tle wypada już nawet nieźle, a potem słodowość coraz bardziej przeważa, wprowadza efektowne nuty karmelowe i biszkoptowe i jest już świetnie. Daleki od doskonałego, ale bardzo fajny aromat.
8,5/10

Smak
W ustach słód ma swoje najbardziej aktywne pięć minut, choć co prawda jest dalej bardzo chmielowo, to nasila się słodycz; po przełknięciu natomiast wkracza nieustępliwa, bardzo przyjemna, wysoka goryczka i finisz jest już totalnie chmielowy. Ciut za bardzo alkoholowe jak na mniej niż 10%, ale bardzo przyjemne i dostojne, takie nieustanne przeciąganie liny przez słód i chmiel.
8/10

Tekstura
Bez zarzutu - wysoka, ale nie za wysoka gęstość i niskie, ale nie za niskie wysycenie idealnie współpracują ze smakiem.
5/5

7.5/10

Proszę mi tu nie mydlić oczu, za dużo piw w życiu wypiłem - nie wiem, jak smakowało piwo z 1832 roku, ale dzięki potężnej ilości nowofalowego chmielu (przypominam, że piwo było uwarzone dziesięć miesięcy temu i mimo to chmiel dominuje) ten twór wyszedł jak ewidentne amerykańskie barleywine. Piwo bardzo dobre z plusem, ale jak na ten wybitny styl i jak na tę cenę to takie tam, do machnięcia ręką. Z dziesięciu piw Buxton, które piłem do tej pory, przebiło tylko dwie interpretacje berliner weisse - przy takim ekstrakcie jest to trochę zawód.

czwartek, 23 lipca 2015

Buxton: Nth Cloud

Moje dziesiąte piwo z Buxton Brewery to imperialne IPA na Simcoe i Mosaicu. Ciemne IIPA z tego browaru było fantastyczne i mam nadzieję, że również jasne mnie rozwali. Ciekawostką jest fakt, że mój egzemplarz został zabutelkowany w ostatnim dniu ubiegłego roku.

Informacje ogólna:
Piwo: Nth Cloud
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 31.12.2014 r. (do 31.12.2015 r.)
Cena: 15,95 zł (24,17 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Kolejna odsłona standardowego stylu etykiety Buxton.
8,5/10 


 
 
Barwa
Piękny, lekko zamglony, ale świetlisty pomarańcz, świetne.
4,5/5

Piana
Rewelacyjnie gęsta i obfita, genialnie oblepia szkło, niemal w całości utrzymuje się do końca, prawie idealna.
4,5/5

Zapach
Piękne nuty owoców cytrusowych i tropikalnych - pomarańcza, liczi, mango, grejpfrut, do tego ostrzejsze nuty żywiczne i trochę trawiastych, bardzo ładny popis chmielu, natomiast zastrzeżenia można mieć do intensywności, nawet znaczne.
8/10


Smak
W smaku nie ma już mowy o niedoborze intensywności, piwo daje świetny balans intensywnej, chmielowej goryczki ze słodową, słodką, odrobinę karmelową kontrą, ogólnie wypada nawet słodko przez słodkoowocowe oblicze chmielu; niezwykle przyjemne piwo, dopracowane, co prawda jak na styl nie jest jakieś rozbrajające, ale na próżno szukać w nim fałszywej nuty.
8,5/10

Tekstura
Opuściłbym wysycenie o pół stopnia.
4,5/5

7.5/10

Jest to jedno ze słabszych piw z Buxton, jakie piłem (co już dużo mówi o tym wybitnym browarze), a w natłoku dużo lepszych IIPA mocno przepada, ale przede wszystkim to kolejny świetny produkt tych niebywale niezawodnych Anglików. Myślę, że druga dziesiątka ich piw jest formalnością.

wtorek, 14 lipca 2015

Buxton: Rain Shadow

Z ekscytacją czekałem na tę degustację, jako że Buxton Brewery to jeden z moich ulubionych browarów świata, a stout imperialny - jeden z ulubionych stylów piwa. Choć gdy to piszę, temperatura powietrza sprzyja bardziej grodziskiemu niż RISowi, nie zamierzam czekać na chłodniejszą okazję. Buxton jak to Buxton niewiele zdradza na temat swojego piwa - napisali tylko, że receptura powstawała osiem miesięcy w akompaniamencie licznych poprawek - więc pozostaje mi otworzyć butelkę.

Informacje ogólna:
Piwo: Rain Shadow
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: stout imperialny
Alkohol: 11,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 03.09.2014 r. (do 03.09.2024 r.)
Cena: 21,10 zł (31,97 zł za 0,5 l) 

Opakowanie
Etykieta z typowym szablonem browaru, ale dużo ładniejsza od wszystkich poprzednich dzięki genialnej kolorystyce, która mówi jasno i czytelnie, że w środku butelki czai się RIS i nie trzeba nawet tego sprawdzać.
8/10

Barwa
Nieprzejrzyście czarne, a jakże.
5/5

Piana
Bardzo dobra - zadziwiająco obfita, genialnie wprost gęsta, w dodatku o przepięknym kolorze cukru trzcinowego i pięknie oblepia szkło, nie utrzymuje się do samego końca w całości, ale pozostawia tłusty pierścień.
4/5

Zapach
Wspaniale intensywny, gęsty aromat wszelkich nut ciemnosłodowych: na pierwszym planie nuty kawowe, ostro palone, ale zaraz za nimi wyrasta czekolada - właściwie nie, nie ma planów, wszystko zlewa się w jedną, genialną całość, czekoladową kawę z dodatkiem wanilii - rewelacyjny zapach.
9,5/10
Smak
W smaku nie zwalnia: podobnie jak w zapachu, silny napór połączonych sił strony wytrawnej, kawowej, palonej, ze słodką - kakaową, kremową; do tego dochodzi wysoka jak na styl przystało goryczka, ale - jak również na styl przystało - mimo swojej wysokości nie gra pierwszych skrzypiec, a doskonale zlewa się z symfonią słodu; intensywny, mocno palony finisz z subtelnymi wstawkami ziołowego chmielu; absolutnie wyśmienite piwo, któremu nic się nie da zarzucić, zabrakło mi "tego czegoś" do wystawienia najwyższej noty, ale było blisko.
9,5/10

W teksturze cudownie gęste, aksamitne, natomiast wysycenie jest nieco za wysokie i to jedyna rzecz, do jakiej można się w ogóle w tym piwie przyczepić.
4/5

9.0/10 

Ach, Buxton. Nie mogli zawieść. Właściwie jest to niemal perfekcyjny RIS, naprawdę jedyne, do czego można się doczepić, to odrobinkę za duży gaz. Zarówno jednak w zapachu, jak i w smaku, zabrakło mi "czegoś więcej", to znaczy więcej niż perfekcyjnego, skutkiem czego jednak Rain Shadow poddaje się kilku RISom, jakie piłem. Ale nie no, piwo fenomenalne i mogę już stwierdzić na pewno, że Buxton to po BrewDogu, Pincie i Mikkellerze to mój czwarty ulubiony browar/inicjatywa rzemieślnicz.

poniedziałek, 18 maja 2015

Buxton & To Øl: Sky Mountain Sour

Trzecie berliner weisse i trzecie z londyńskiego Buxton Brewery, ale tym razem Anglicy wzięli sobie do pomocy duńskich piwowarów z To Øl, kontraktowca mającego na koncie już sporo różnych przygód z kwasami. Tym razem albo jest to w miarę klasyczny reprezentant stylu, albo autorzy piwa nie pochwalili się jakimiś ponadprogramowymi dodatkami w postaci nowofalowego chmielu (wiem tylko, że jest tam owies). Sky Mountain (z duńska Himmelbjerget) to wzgórze z najwyżej położonym punktem w Danii (jak pisze To Øl, "należałoby raczej powiedzieć, że to najmniej niski punkt" - 147 metrów).

Informacje ogólne:
Piwo: Sky Mountain Sour
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - uwarzone we współpracy z browarem kontraktowym z Danii 
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery i To Øl
Styl: nowofalowe berliner weisse
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 21.08.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Oryginalna, komiczna etykieta, prezentująca dwa wymyślone najpewniej wykresy: na temat zadowolenia Duńczyków ze wzgórza Himmelbjerget w 2012 roku oraz snów Duńczyków o tym miejscu w latach 2002-2012. 
7/10
 
Barwa
Jasnobursztynowe, trochę ulatującego gazu, po dolaniu drugiej części totalnie zmętnione - bardzo atrakcyjne, wyraziste.
4/5

Piana
Marna, tworzy się tylko cienki kożuszek, który zaraz znika do marnego pierścienia.
0,5/5

Zapach
Bardzo przyjemny, słodki aromat owoców leśnych i tropikalnych, a nade wszystko moreli - taki dość nietypowy, stanęły mi przed oczami jakieś słodycze z dzieciństwa. Piękny, bardzo udany aromat. 
8,5/10
Smak
W smaku ta sielanka się kończy, wkracza kwaśność a la sok z grejpfruta lub cytryny, choć stosunkowo ugładzona, fajnie komponująca się z owocowym aromatem oraz jasnym słodem, dając bardzo smaczne i ekstremalnie orzeźwiające, lekkie piwo - życzyłbym sobie jednak większej kwaśności, bo finisz jest trochę pustawy, ale poza tym jest świetnie.
8/10

Tekstura
Wysokie, bliskie ideału wysycenie, pasujące do smaku, tylko odrobinę przesadzone.
4,5/5

7.0/10 
 
Kolejny przykład na to, że z berliner weisse zmagać się warto. Jest dalekie od znakomitości Far Skyline, ale też znacznie lepsze od malinowego Red Raspberry Rye. Podobnie jak to pierwsze, Sky Mountain Sour również można nazwać amerykańskim berliner weisse - użycie nowofalowego chmielu jest niepodważalne. Dochodzę do wniosku, że BW + amerykański chmiel to być może najlepszy pomysł ze wszystkich, jeśli celujemy w walory orzeźwiające.

sobota, 18 kwietnia 2015

Buxton: Red Raspberry Rye

Drugie berliner weisse na blogu i zarazem drugie z Buxton Brewery. Pierwsze pozostało i chyba już pozostanie w mojej pamięci jako najbardziej orzeźwiające piwo, jakie w życiu piłem oraz piwo z najbardziej naturalnym efektem grejpfruta, z jakim się spotkałem. Oczekiwania są więc spore, chociaż koncepcja dużo inna - tam berliner był po prostu trochę podchmielony po amerykańsku, tutaj mamy spory dodatek malin (1/10) i słód żytni (trochę mi niepasujący, ale pozory mylą). Porównanie do oryginalnego Berliner Kindl z sokiem malinowym (niektórzy hejtują tę praktykę dolewania soku do surowego berlinera, ale jak dla mnie w ten sposób powstaje najlepsza oranżada świata) nasuwa się samo.

Informacje ogólne:
Piwo: Red Raspberry Rye
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: malinowe berliner weisse
Dodatki: maliny
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 27.08.2015
Cena: 15,50 zł (23,48 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Kolejny kolor etykiety Buxton do kolekcji. Jak mówi opis, ma być orzeźwiająco, ale i ze smakiem złożonym i pełnym ciała dzięki żytu. To nie tak łatwo połączyć, ale kto jak nie Buxton?
8,5/10
 
Barwa
Świetna, prowadząca od jasnego brązu przez wszystkie możliwe odcienie miedziane.
4,5/5

Piana
Bardzo nieobfita i od razu się ulatnia, prawie jej nie ma.
0,5/5

Zapach
Nieznaczna kwaśność, na pierwszym planie ścisłe powiązanie czerwonych owoców z nutami karmelowymi, tostowymi, podpalanymi - w efekcie pachnie jak dżem, bardziej truskawkowy niż malinowy. Ładny i ciekawy, acz trochę wątły i za słodki. 
7/10
Smak
Dalej jak przetwory, ale już z malin - słodycz prawie znika, na jej miejsce wkracza kwaśność - nieprzegapialna, ale niczego nie wykręcająca, pochodząca chyba po części od malin, po części od samego piwa; bardzo przyjemne, rześkie (choć nie do przesady) piwo, natomiast trochę zbyt nieśmiałe, odrobinę wodniste - maliny mogłyby nieco bardziej się narzucać, kwaśność ewentualnie też. 
7,5/10

Tekstura
Adekwatne do smaku, wysokie wysycenie, tylko odrobinę za mocne.
4,5/5

6.5/10

Buxton pierwszy raz mnie lekko zawiódł - to zawsze w końcu musi nastąpić. Dobrze, że przy owocowym berliner weisse, a nie czymś konkretniejszym. Nie wiem, czy to przez żyto, ale piwo nie jest ani pełne, ani w połowie tak orzeźwiające jak Far Skyline. Może to sprawa sentymentu, ale z dwójki RRR z malinami - Berliner Kindl z (zapewne sztucznawym) sokiem malinowym wybrałbym to drugie piwo, żeby orzeźwić sobie dzień. Choć RRR to zdecydowanie dobra rzecz.

niedziela, 5 kwietnia 2015

Buxton: Axe Edge

Szóste piwo z wyśmienitego browaru rzemieślniczego z Anglii, Buxton Brewery. Pierwsze pięć były to piwa świetne, znakomite albo genialne i... czuję presję, jaka spoczywa na każdym następnym. Dziś amerykańskie IPA, ale nie takie zwyczajne - dość mocne i chmielone mieszanką chmielów północnoamerykańskich, europejskich i nowozelandzkich.

Informacje ogólne:
Piwo: Axe Edge
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)   
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 30.06.2015
Cena: 13,10 zł (19,85 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Kolejna etykieta z klasycznej serii Buxton, tym razem w szatach intensywnej, chmielowej zieleni.
8,5/10


 
Barwa
Złote, może z błyskiem bursztynu, zmętnione w idealny sposób, do tego burza ulatującego gazu - piękne.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta, ładnie oblepia szkło i utrzymuje się do samego końca, idealna. 
5/5

Zapach
Cudowny aromat amerykańskiego chmielu, nastawiony całkowicie na owoce - limonka, grejpfrut, liczi, może mango, może brzoskwinia, daleko w tle lekkie muśnięcie jasnego słodu - piękny i intensywny.
9/10

Smak
Jeszcze bardziej owocowe, wita nas wręcz słodyczą soku z jakichś słodkich cytrusów, następnie przechodzi w wytrawnego grejpfruta, by na finiszu zakończyć sprawę bardziej już ziołową goryczką - dobrze zbalansowane (chociaż nie obraziłbym się na odrobinę większą goryczkę, a mniejszą słodycz - mogłoby być wtedy genialne), bardzo barwne i smaczne, niebezpiecznie pijalne, może nie genialne, ale świetne, owocowe AIPA.
8,5/10

Tekstura
Dobra, ale trochę podwyższyłbym wysycenie.
4/5

8.0/10

Nie, Buxton znów nie zawodzi, kolejne piwo na bardzo wysokim poziomie, chociaż może po dotychczasowych wynikach liczyłem na troszkę więcej - niejedno lepsze AIPA piłem, w tym sporo polskich. Kompozycja aromatyczna znakomita, ale zabrakło trochę goryczki, jest po prostu słodkie jak na styl. Tak czy inaczej Buxton dołącza do niedługiej listy browarów, z których kupuję każdą nową propozycję.

niedziela, 29 marca 2015

Buxton: Imperial Black

Cztery na cztery piwa z Buxton Brewery były co najmniej świetne, a i trafiło się genialne. Coś takiego zdarza się bardzo rzadko i wręcz do tego piwa podchodzę w strachu, że passa się skończy. Piłem póki co tylko dwa na tyle mocne ciemne IPA, by można je było jednocześnie nazwać imperialnymi i choć były to piwa bardzo dobre, to trochę rozczarowujące jak na zagraniczny craft i do dziś podświadomie czuję, że zwykłe, jasne IIPA jest dużo lepszym pomysłem. Świadomie natomiast wierzę, że po prostu nie trafiłem jeszcze na odpowiednie piwo w jego ciemnej wersji. I oby to było to, wszak to piwo z Buxton, które było genialne, było w stylu BIPA i do dziś pozostaje najlepszym jego reprezentantem, z jakim się spotkałem. Niebezpodstawnie na to liczę, na ratebeer.com jest dziesiątym Black IPA w rankingu.

Informacje ogólne:
Piwo: Imperial Black
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)     
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: imperialne ciemne India Pale Ale
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.06.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo ładna jak zawsze etykieta Buxton i jak zawsze goły kapsel. Opis mówi bardzo krótko - po prostu pełne, czarne ale ze świeżym, chmielowym aromatem owoców leśnych i cytrusowych.
8,5/10

 
Barwa
Niemal całkowicie czarne, ale jednak coś tam się minimalnie błyska na rubinowo i ciemnobrązowo - piękne.
4,5/5

Piana
Cudownie gęsta i obfita, pięknie oblepia szkło i do samego końca pokrywa całą taflę - nie da się przyczepić. 
5/5

Zapach
Wspaniałe połączenie owoców leśnych w pełnym ich przekroju, dżemu truskawkowego, nut iglastych, które zresztą rewelacyjnie komponują się z owocami leśnymi, a do tego może dosłownie szczypta czekolady. Raczej słodko, ale i z charakterem w postaci tych iglaków, przepiękny koncert amerykańskiego chmielu. 
9,5/10
Smak
Na początek z tła wychodzi słód, mocno napierając nutami palonymi, ale w momencie przełknięcia chmiel wraca ze zdwojoną, albo i potrojoną siłą - wkracza bardzo wysoka goryczka z lekkim akcentem popiołowym, ale generalnie chmielowa, ziołowa. Na finiszu wraca bardziej aromatyczny wymiar chmielu, choć owoce i iglaki nie są już tak wyraźne jak w aromacie, poza tym rozpościera się goryczka, która jest bardzo wysoka, ale i dość szlachetna, co daje prawdziwie wybitne piwo, mocne i ekstremalnie intensywne jak na imperiala przystało, ale z dużą dozą subtelności, wyśmienite. 
9,5/10

Tekstura
Jest na początku za mocno wysycone jak na taką intensywność smaku, ale z czasem wysycenie spada i jest bardzo dobrze.
4/5

9.0/10

Buxton to jacyś geniusze, cholera. Czy warzą w ogóle jakieś nie słabe, nie średnie, ale chociaż "tylko dobre" piwa? Zamierzam to sprawdzać do upadłego! W dodatku patrzę na ratebeer.com i co widzę - to dziesiąte piwo w rankingu wszystkich ciemnych IPA. Spośród dwudziestu pięciu IIPA - dowolnej barwy - piłem tylko cztery lepsze.

niedziela, 25 stycznia 2015

Buxton: Rednik Stout

Piwo numer cztery z Buxton Brewery, angielskiego browaru, który wykazuje spory potencjał na zostanie jednym z moich najulubieńszych na świecie. Jedno z najlepszych BIPA (i IPA w ogóle zresztą), jakie piłem, znakomite czerwone IPA i wizjonerskie moim zdaniem berliner weisse chmielone po amerykańsku, najbardziej orzeźwiające piwo, jakie piłem. Dziś czas na potencjalnie coś bardziej stonowanego, "classic stout", czyli dry stout bez żadnych udziwnień, acz już Carlow Brewing pokazało mi, że z tego nieśmiałego stylu da się wycisnąć piwo olśniewające.

Informacje ogólne:
Piwo: Rednik Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)  
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: dry stout
Alkohol: 4,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 26.03.2015
Cena: 13,10 zł (19,85 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle ładna etykieta i goły kapsel, do tego bardzo treściwy opis piwa i data zabutelkowania, którą zawsze cenię.
8,5/10


 
Barwa
Czarne z pewnymi minimalnymi, ciemnobrązowo-rubinowymi prześwitami pod bardzo mocnym światłem, bardzo, bardzo ładne.
4,5/5

Piana
Onieśmielająco obfita, naprawdę cudownie potężna, miejscami ekstremalnie wręcz gęsta, utrzymuje bardzo wysoką warstwę do samego końca - perfekcyjna, chciałoby się takiej na każdym piwie.
5/5

Zapach
Piękny, intensywny aromat palonego słodu z subtelnym, acz zdecydowanym dodatkiem słodszych akcentów czekoladowych, melanoidynowych, a nawet minimalnie wiśniowych, znajdzie się też szczypta ziołowego chmielu, która z czasem przeradza się w istotny element. Dość prostolinijny, ale w tej prostocie niemal genialny aromat. 
8,5/10
Smak
Dużo mniej słodko, a bardziej wytrawnie, nie tylko dlatego, że paloność bierze zdecydowanie górę nad czekoladą i ciastkami, ale też przez sporą, chmielową, ziołową goryczkę, w zasadzie jeszcze trochę i byłaby przesadzona, ale ostatecznie bardzo dobrze komponuje się z nutami palonymi - świetne, zadziwiająco intensywne jak na swą moc piwo.
8,5/10

Tekstura
Minimalnie za wysokie wysycenie.
4,5/5

7.5/10

Buxton mnie nie zawodzi, jak na prosty i lekki styl, jakim jest dry stout, to znakomity wynik. Co prawda Carlow Brewing zrobiło to zdecydowanie bardziej po mistrzowsku, ale oni to naprawdę równych sobie nie mają w nierewolucyjnych stoutach. Chociaż w sumie aż taki "classic" to on wcale nie był, chmielenie było "staromodne" w jakości, ale dość podkręcone w ilości.

środa, 31 grudnia 2014

Buxton: Far Skyline

Na sam koniec roku udało mi się wreszcie przeprowadzić degustację jednego z bardzo już nielicznych stylów piwa, który jeszcze się tu nie pojawił (poza oczywiście stylami hybrydowymi, neostylami, pseudostylami i tak dalej, które można poszerzać w nieskończoność). Obok koźlaka lodowego i różnych stylów szkockich to zresztą chyba jedyny taki. A jest nim berliner weisse, styl do niedawna odrobinę wzgardzany, ostatnio na fali popularności kwaśności odżywający, czego dowodem jest choćby to, że uwarzył je angielski browar rzemieślniczy. Nie piłem czystego (znaczy, bez soku) berlinera chyba już z trzy i pół roku. Wówczas dziwiłem się, jak ktokolwiek może coś takiego pić (jednocześnie zachwycałem się wersjami smakowymi Berliner Kindl - do dziś uważam, że są lepsze od najlepszej oranżady i w ogóle jakichkolwiek słodkich, bezalkoholowych napojów - mogłyby być dostępne w każdym punkcie gastronomicznym świata). Obecnie, mając na plecach konkretny bagaż doświadczeń z lambikami, domyślam się, że jednak można to pić i to z ogromną przyjemnością. Jednocześnie wreszcie powracam do Buxton, kandydata na jeden z moich najulubieńszych browarów. Nie będzie to też takie klasyczne berliner weisse, bo chmielone na zimno, nazwę je więc amerykańskim.

Informacje ogólne:
Piwo: Far Skyline
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: nowofalowe berliner weisse
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 29.02.2015
Cena: brak danych

Opakowanie  
Typowa etykieta z Buxton: bardzo ładna, nierozgadana, ale udzielająca konkretnych informacji o profilu piwa. Goły kapsel. 
8,5/10


 
Barwa
Jasnozłote, niemal słomkowe, dzięki doskonałemu poziomowi zmętnienia i sympatycznie ulatującemu gazowi prezentuje się całkiem ładnie. 
4/5

Piana
Nalewa się bardzo cienka, prawie żadna, i znika w ciągu kilkudziesięciu sekund do bardzo cienkiego pierścienia - tragedia. 
0,5/5

Zapach
Niesamowicie udany, świetne i interesujące zarazem połączenie cytrusowego, aromatycznego chmielu z mocną kwaskowatością - efekt jest taki, że pachnie niemal identycznie jak biały grejpfrut i tylko doświadczenie pomaga mi wyśledzić subtelne sygnały, że to jednak chmiel - aromat naprawdę wybitny, czegoś tak orzeźwiającego nie wąchałem od dawna, chyba najbardziej grejpfrutowy zapach piwa, jaki spotkałem.
9,5/10

Smak
W smaku nie jest aż tak zachwycające, ale również świetne - tu już amerykański chmiel odchodzi na dalszy plan, dominuje kwaśność i cierpkość, oba nieprzesadzone, ale przez mało intensywną podbudowę słodową mocno dające się we znaki. Chmiel powraca na finiszu w postaci nieco kwiatowej (kwaśność nie jest długa, obowiązuje głównie w ustach, finisz to bardziej grejpfrutowa cierpkość) - pyszne, niezwykle pijalne. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie bardzo mocne, trochę za mocne nawet jak na kwaskowate i owocowe piwo.
3,5/5

8.0/10

Świetne piwo, totalnie mnie rozwaliło. Zdaje się, że w życiu nie piłem nic równie orzeźwiającego - wszelkie witbiery i grodziskie się chowają. Połączenie autentycznej kwaśności i aromatu amerykańskiego chmielu dało najbardziej autentyczny efekt grejpfruta w piwie, z jakim się spotkałem, mimo że piłem już tak wiele amerykańskich IPA. Pogratulować browarowi znakomitego pomysłu na piwo, szkoda tylko, że piany zabrakło. Buxton zdobywa mnie póki co każdym kolejnym piwem coraz bardziej.

czwartek, 10 lipca 2014

Buxton: High Tor

Niespodziewanie szybko powracam do Buxton Brewery. Po fenomenalnym początku przygody z tym browarem nie mogłem sobie pozwolić na ominięcie innych ich piw w sklepie, ale spodziewałem się, że będą musiały trochę poczekać na swoją kolejkę. Wziąłem wszystkie - czyli dokładnie to jedno, jakie zdegustuję, więcej nie było - i okazało się, że tak jak na poprzednim nie ma daty ważności, tylko data zabutelkowania (styczeń) i napis "drink as fresh as possible". Black Rocks znakomicie wytrzymało taką próbę czasu, oby tu nie było inaczej - styl pokrewny, więc nadzieje są.

Informacje ogólne:
Piwo: High Tor
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Produkowane od: 2011
Styl: czerwone India Pale Ale
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie Etykieta utrzymana w konwencji znanej z Black Rocks, niestety jak wspomniałem i tutaj brak daty ważności oraz firmowego kapsla.
8,5/10




Barwa
Nadspodziewanie ciemne, właściwie bardziej brązowe niż miedziane - jasny brąz w połączeniu z pięknymi rubinowymi przebłyskami i lekkim zmętnieniem daje efekt bardzo ładny.
4,5/5

Piana
Obfita, szalenie gęsta, o ładnej, beżowej barwie - niepokonana.
5/5

Zapach
Niemal zupełnie rządzi chmiel, choć zostaje też trochę miejsca dla karmelowej, przyjemnej słodowości - przede wszystkim mamy jednak owocową chmielowość, dość słodką, kojarzącą się z mango, marakują, ale chyba w największym stopniu z owocami leśnymi, jest też akcent ewidentnie pikantny. Rewelacyjna kompozycja, bardzo intensywna.
9/10

Smak
Bardzo podobnie do zapachu - również na pierwszym planie mamy bardzo przyjemny chmiel, łączący owoce z charakterystyczną pikanterią; goryczka jest dość łagodna, ale za to bardzo szlachetna, ziołowo-przyprawowa. W tle cały czas nieśmiało czai się słodowy karmel, co tworzy delikatne, ale pyszne zestawienie - nie powala na kolana, ale ciężko się do czegoś przyczepić.
9/10

Tekstura
Odciąga piwo od wybitności, a konkretniej czyni to za niskie wysycenie - nie ma z nim tragedii, ale dobrze nie jest.
2/5

8.0/10
 
Znacznie niżej niż Black Rocks, ale Buxton Brewery potwierdza, że warto przyjrzeć się im z bardzo bliska. Gdyby jeszcze tekstura dała radę... niestety kto wie, kiedy znowu natrafię na jakieś ich piwo, z Redwillow na przykład już się więcej nie pojawiły, z Meantime też bardzo kiepsko - a szkoda, wielka szkoda, Anglia mi wyrasta na kraj numer jeden w piwowarstwie.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Buxton: Black Rocks

Kolejni rzemieślnicy z Anglii, namnożyło mi się ich trochę: Meantime, Redwillow, Redchurch, Weird Beard, Thornbridge... ze wszystkich pięciu mam co najmniej dobre wspomnienia, a więc czas na Buxton Brewery, podmiot nie taki już młody, bo z 2011 roku, mieszczący się w niewielkiej miejscowości Buxton (tylko dwadzieścia parę tysięcy mieszkańców, ale partnerstwo ze stolicą Zimbabwe jest). Na stronie internetowej nie znalazłem żadnych wzruszających opowieści, jak browar powstawał i tak dalej, raczej konkrety i to głównie liczbowe. Jeśli aktualizują bazę danych, to uwarzyli już osiemnaście różnych piw. Ja zaczynam romans z nimi od ciemnego IPA, o którym również jakoś specjalnie dużo się nie dowiemy, ale obiecują czarną porzeczkę i lukrecję, więc może być ciekawie.

Informacje ogólne:
Piwo: Black Rocks
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Produkowane od: 2011
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Całkiem ładny styl etykiety, chociaż trochę już zaczynam dostrzegać podobieństwa wśród poczucia estetyki angielskich mikrusów.  Brak daty przydatności do spożycia, jedynie data zabutelkowania (no trochę dawno, siódmy stycznia) i zalecenie "drink fresh". Niepasteryzowane - no to zaczynam się bać, że już jest po nim, ale trudno, trzeba było podać datę ważności. Chmielenie nowozelandzkie. Po trzech latach działalności i z eksportem swoich piw wypadałoby już mieć firmowy kapsel, niestety jest goły.
8,5/10

Barwa
Czarne z bardzo znikomymi, odrobinę za bardzo nieśmiałymi ciemnobrązowymi prześwitami; prawie idealne. 
4,5/5

Piana
Świetna, bardzo obfita i diabelsko gęsta, o ładnej, ciemnokremowej barwie, elegancko osiada na szkle i do samego końca zostawia nie tylko cienki kożuszek, ale konkretną, grubą warstwę - ponad skalą. 
5/5

Zapach
Piękny, rześki, intensywny, łączący pierwszoplanowe nuty ciemnosłodowe na czele z czekoladą z drugoplanowymi akcentami cytrusowo-chmielowymi; na siłę idzie się doszukać nawet tej czarnej porzeczki, acz normalnie byłoby ciężko; przede wszystkim czekolada, trochę truskawki w czekoladzie, poza jakąś jedną przeszkadzającą nutą wybitny aromat.
8,5/10

Smak
W ustach rządzi lekko kwaskowaty, owocowy chmiel, nadając piwu ogromnej pijalności i orzeźwienia, ale prawdziwe cuda zaczynają się od przełknięcia - wtedy wkracza spora, ale nieprzesadzona i przede wszystkim wyjątkowo szlachetna goryczka, a finisz jest już po prostu doskonały - idealnie łączy się przyjemna, czekoladowa słodowość z ciągle mocno pracującym goryczkowo-aromatycznie chmielem; genialne, wyśmienite.
10/10

Tekstura
Minimalnie za niskie, ale za to totalnie trwałe wysycenie, które współpracuje ze smakiem na tyle dobrze, że piwo czyni zdradziecko pijalnym.
4,5/5

9.0/10
Cóż, jeśli - powracając do etykiety - nie wypiłem tego piwa "fresh", to bardzo chciałbym to kiedyś zrobić, bo niemal półroczne było genialne; o pięć tysięcznych punktu wyprzedziło Brown Foot oraz koźlaka ze Schlenkerli i tym samym wdarło się na dziesiąte miejsce ogólnej klasyfikacji bloga. To nie tylko najlepsze ciemne IPA, jakie piłem, ale i najlepsze "lekkie" IPA, co oznacza, że przebiło wszystkie AIPA. A ja muszę przez to nakupić kolejne mnóstwo piw, tak jakbym już nie miał ogromnej kolejki.