Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Browar Bartek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Browar Bartek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2015

Szałpiw (Bartek): Duke of Flanders

Pinta wywołała ostatnio wzmożone zainteresowanie piwami kwaśnymi (notabene wypuszczając piwa bardzo delikatnie kwaśne), ale tym razem nie była pionierska. Eksperymenty z kwachami w Polsce już były, i to nie tylko wybuchające koszmary z AleBrowaru, a również dostojne kwasy leżakowane w beczkach po winie. Jedną z takich akcji popełnił Szałpiw, porywając się na flamandzkie czerwone ale i w dodatku wsadzając je na rok do beczki po winie, i w dodatku po Bordeaux. Ciężko się oprzeć.

Informacje ogólne:
Piwo: Duke of Flanders
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek
Styl: flamandzkie czerwone ale (Bordeaux Wine BA)
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 375 ml
Warka: do 31.12.2015 r.
Cena: 32 zł (42,67 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Świetne - gruba, elegancka butelka, korek i udana, oryginalnie trzyczęściowa etykieta. Trochę mniej komiksowo, a trochę bardziej subtelnie bym jeszcze prosił, aczkolwiek komiksowe postacie to wyznacznik stylu Szałpiwu trochę.
9/10

Barwa
Lawiruje od jasnomiedzianej do brązowej, pod mocnym światłem przypomina mus truskawkowy - dość zjawiskowe.
4,5/5

Piana
Dość obfita, bardzo gęsta, ładnie oblepia szkło, długo się utrzymuje, świetna jak na styl i beczki.
4/5

Zapach
Znakomity, łączy w sobie karmelowo-waniliową, wyraźnie beczkową słodycz z kwaskowatym charakterem przypominającym różne owoce: przede wszystkim wiśnie, ale również jabłka, rodzynki. Wchodzą również nuty winne, charakterystycznie cierpkie - całość jest bardzo dostojna, jakby przemyślana i przyjemna.
8,5/10

Smak
Jest kwaśność, ale raczej stonowana, więcej tu cierpkości klasycznej dla wytrawnego, czerwonego wina, a ta i tak jest udanie zbalansowana karmelowo-waniliową słodyczą, więc ostatecznie piwo jest dość łagodne, do tego bardzo przyjemna otoczka dębowa, ostatecznie brakuje mu dużo do klasyków stylu (bardziej zdecydowana kwaśność mogłaby dużo wnieść), ale jest bardzo smaczne i całkiem złożone, świetne piwo do delektowania się.
8,5/10

Tekstura
Trochę zanadto wysycone, ale bardzo dobra.
4/5

7.5/10

Świetne piwo, co prawda daleko mu już do Rodenbach Grand Cru czy Duchesse de Bourgogne, ale jak na polskie warunki - można przyklasnąć. Szałpiw trochę lepiej poradził sobie z leżakowaniem w beczkach - wycisnęli z nich maksimum - niż z tym szlachetnym stylem, ale tak czy inaczej to spore osiągnięcie. Cena jest jego wadą, acz nie jest to rozbój w biały dzień - łatwo dostać tańsze alternatywy w stylu, ale niekoniecznie jeśli chodzi o piwa leżakowane w beczkach po winie czerwonym.

poniedziałek, 16 marca 2015

Doctor Brew (Bartek): Double IPA

Po ostatnich paru niezbyt ekscytujących piwach od Doctora Brew oraz dość jednoznacznie nieprzychylnych recenzjach barleywine i RISa (sam bowiem nie miałem okazji pić, jakoś przeczułem, żeby się nie napalać i sprawa mnie ominęła) wykreśliłem warunkowo tego kontraktowca z mojej niedługiej listy browarów, od których biorę i degustuję w ciemno każdą nowość. Nie mogłem jednak przepuścić tego piwa, gdy zobaczyłem, że znowu zawitało na sklepowe półki. Imperialne IPA to bowiem pod pewnym względem najbardziej pasujący do doktorów styl piwa jako najmocniej nastawiony na chmiel ze wszystkich. Pod innym względem nie do końca - mimo wszystko dopasowałbym do nich zwykłe AIPA, bo IIPA, jak mówi moje doświadczenie, łatwiej schrzanić. Odczucie chmielu jest w nim bowiem tak intensywne, że jeśli goryczka jest nieszlachetna, czy to przez nieodpowiednią kontrę słodową, czy przez coś innego, to piwo jest może nie skasowane, ale bez szans na duży sukces. W AIPA da się jeszcze przeżyć. Ale dość krakania, doktorzy parę razy pokazali, że z amerykańskim chmielem potrafią czynić rzeczy wielkie.

Informacje ogólne:
Piwo: Double IPA
Kraj: Polska 
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.06.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasyczne opakowanie Doctora Brew, firmowego kapsla ciągle nie widać na horyzoncie (dziwi mnie to niezmiernie, akurat po tym kontraktowcu spodziewałbym się bardzo szybko wprowadzenia go). Opis z tyłu dalej bełkotliwy, ale już mniej grafomański, tutaj bardziej coś a la retoryka koncernów. Cascade i Amarillo między innymi wśród chmieli, jeśli miałbym wybrać swoje trzy ulubione, to chyba byłyby wśród nich te.
9/10

Barwa
Piękny, głęboki bursztyn, któremu przeszkadza trochę dość znaczne zmętnienie, ale i tak ładnie się prezentuje; po dolaniu drugiej porcji całkiem mętnieje. 
3,5/5

Piana
Obfita, dość gęsta, ładnie oblepia szkło, trwałość niezła, długo utrzymuje się gruby pierścień i solidne pozostałości w środku. 
3,5/5

Zapach
Zaczyna się od ładnego uderzenia amerykańskim chmielem, ale zanim zdąży się nawet poskładać myśli i dokładniej go określić, atakuje coś, co pachnie jak... połączenie diacetylu z DMSem, naprawdę mam wrażenie, że są tutaj obie te wady, na początku tylko diacetyl, a potem coraz mocniejszy DMS, który tłamsi jedyne sensowne w tym zapachu nuty mandarynkowe, w końcu zostaje sam DMS - całość nie jest aż tak odpychająca, jak można sobie to wyobrazić po tych słowach, ale zapach jest poza pierwszymi kilkunastoma sekundami tragiczny, zniechęcający do wzięcia pierwszego łyku. 
1/10
 
Smak
Jak można przypuszczać, jest dużo lepiej, ale wcale nie dobrze - wady znacznie się zmniejszają, ale nie usuwają, na pomoc przychodzi mocna, choć nie miażdżąca goryczka, która jednak też ma swoją wadę - jest po prostu nieszlachetna, łodygowa; do tego nieprzekonująca, landrynkowa jakby słodowość i tragedia się dopełnia - broni się natomiast finisz, na którym wreszcie wady odpuszczają, a goryczka stopniowo się uszlachetnia; z czasem również w ustach robi się akceptowalne, słodowość staje się przyjemniejsza, bardziej karmelowa, chmiel nabiera owocowego charakteru, a wady mocno odpuszczają i da się je pić z pewną przyjemnością, ale po pierwsze nieprzesadną, a po drugie złe wrażenie po pierwszych kilkunastu minutach picia pozostaje. 
3,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

3.0/10  

Najgorsze piwo rzemieślnicze, jakie w życiu piłem, nieznacznie przebiło Duby Smalone z Peruna. Doktorzy chyba nie notują ostatnio za dobrej passy, oczywiście ich nie skreślam, ale zostałem mocno utwierdzony w postanowieniu, by nie brać od nich wszystkich nowych piw i ciężko będzie to postanowienie przełamać.

piątek, 23 stycznia 2015

Doctor Brew (Bartek): Xmas Rye

Ostatnie piwo Doctora Brew jest dość wyjątkowe z paru powodów. Po raz pierwszy - a to już, jeśli dobrze liczę, czternaste (z czego IIPA mnie ominęło) - nie uwarzyli piwa w stylu, w którym chmiele nowofalowe mają do zagrania główną lub przynajmniej bardzo ważną rolę (normalnie miałbym obawy o wynik, ale tym razem piwo zostało zasypane nie nowofalowym chmielem, a przyprawami). Poza tym to piwo świąteczne, będę więc mógł się przenieść w czasie ładny miesiąc do tyłu; w końcu skład nie może pozostawić obojętnym. Poza słodem żytnim mamy tam curacao, cynamon, kardamon, gałkę muszkatołową, anyż i goździki. Pierwsze wrażenie to "wow", drugie to "czy aby nie za dużo?", ale jestem dobrej myśli. Przypomina to trochę pumpkin ale w wydaniu cięższym i ciemnosłodowym - nie piłem nigdy czegoś takiego, ale w teorii to dla mnie brzmi jak idealnie świąteczne piwo.

Informacje ogólne:
Piwo: Xmas Rye
Kraj: Polska   
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Styl: świąteczne
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.03.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Pierwszy raz urozmaicenie na etykiecie Doctora - płatki śniegu i wstążka na nazwie piwa (a raczej nazwa na wstążce). Ładnie wkomponowane. Z tyłu dla odmiany normalny tekst, a konkretniej życzenia świąteczne.
9/10


Barwa
Wydaje się czarne, ale mocne światło czyni je zupełnie czerwonym, ciemnomiedzianym może - piękna metamorfoza.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, ponadprzeciętnie gęsta, ładnie oblepia szkło, trwałość bardzo dobra, ale nie idealna. 
4/5

Zapach
Pachnie totalnie przyprawowo, chociaż trochę miejsca się znajdzie i na słód - przede wszystkim jednak goździki, gałka muszkatołowa, słód żytni, anyż, skórka pomarańczowa, kardamon, a gdzieś tam daleko w tle czekolada - mniej więcej w tej kolejności, choć miesza się z czasem, jedynie cynamon mi umknął, wspaniała sprawa, że wszystkie pozostałe przyprawy faktycznie idzie wyłapać, zapach niezwykle intensywny i totalnie świąteczny. 
8,5/10
Smak
Nieco mniej bajkowo, a bardziej piwnie przede wszystkim przez całkiem mocno odczuwalną goryczkę, poza tym jednak dalej dominują przyprawy na czele z gałką i goździkami, finisz natomiast podzielony między nuty czekoladowe i anyż - piwo zupełnie nietypowe, ale takie właśnie ma być i od święta to świetna sprawa, bardzo dobre, może trochę przystopowałbym z goryczką, żeby bardziej nacieszyć się tą przyprawową perfumerią. 
8/10

Tekstura
Nie mam zastrzeżeń, lekka oleistość pochodząca od żyta bezbłędnie współpracuje z nie za wysokim wysyceniem - przyjemnie skleja usta.
5/5

7.0/10

Bardzo dobre piwo świąteczne, uwarzone, że tak powiem, totalnie - ciężko przejść nad nim obojętnie. Gdybym miał coś takiego pić codziennie, to chyba bym oszalał, ale raz na jakiś czas - zwłaszcza, gdy za oknem śnieg, mróz i ciemno - to świetny pomysł. Jednocześnie daleko do klasy porteru świątecznego z Mikkellera, no ale tak czy inaczej piwo na zdecydowany plus. Teraz spróbuję dorwać barleywine i stout imperialny od DB.

wtorek, 20 stycznia 2015

Doctor Brew (Bartek): Centennial IPA

No i drugi single hop od Doctora Brew z późnej jesieni 2014. Mosaic nieco mnie zawiódł, może dla równowagi Centennial będzie wybitny - ten drugi chmiel kojarzy mi się chyba jakoś lepiej.

Informacje ogólne:
Piwo: Centennial IPA
Kraj: Polska 
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Gatunek: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 07.03.2015
Cena: 8,50 zł

Opakowanie
To samo - poza kolorem - opakowanie, ten sam - poza chmielem - skład i nawet bardzo podobna wątpliwej jakości opowiastka z tyłu, co na Mosaicu. Oby piwo się jednak znacznie różniło.
9/10
 

Barwa
Złote, na początku tylko nieznacznie zmętnione - trochę mało wyraziste, ale całkiem ładne; później mętnieje po dolaniu i robi się jeszcze ładniejsze. 
3,5/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, puchowa, od początku tworzy ciekawe kształty, oblepia ładnie szkło i utrzymuje się do końca - idealna. 
5/5

Zapach
Bardzo ładny zapach amerykańskiego chmielu, który łączy oblicze żywiczne i cytrusowe, z czego to pierwsze jest dominujące, choć mało ostre - ugładzone owocową słodyczą (ananas, mango, trochę słodkiego grejpfruta) - nie jest to zapach rzucający na kolana, ale bardzo przyjemny.
8/10
Smak
Niestety lekkie rozczarowanie, jest dobre, ale odrobinę puste, cytrusy zupełnie się gdzieś ulatniają, a żywica robi się nieco rozrzedzona, dominuje przyjemna, ale sama w sobie dość prosta goryczka, przez co piwo jest niezbyt ekscytujące, jakkolwiek pije się je bez wątpienia z przyjemnością, najfajniejszy chyba jest przyjemnie rozpływający się finisz, z każdym łykiem zyskuje. 
7,5/10

Tekstura
Dość istotnie niedogazowane.
3/5

6.5/10  

No i niestety piwo na praktycznie identycznym poziomie co Mosaic, nadrobiło jego zaległości z zapachu, ale z kolei w ustach słabsze. Czyżbym za szybko ochrzcił Doktorów mistrzami IPA? Mam nadzieję, że w następnym (a na pewno będzie następne) powrócą do formy znanej mi z wspaniałych Cascade, Kinky Ale i Black IPA.

niedziela, 18 stycznia 2015

Doctor Brew (Bartek): Mosaic IPA

Wielkimi krokami zbliżają się premiery RISa i barleywine od Doktorów, czas więc nadrobić zaległości w ich piwach, czyli dwa single hopy i piwo świąteczne. Na początek Mosaic IPA. Oczekiwania mam spore, bo dwa z trzech najlepszych piw DB to były właśnie single hopy, Cascade i Kinky Ale. Słusznie sugeruje się, że Doktorzy nie mają za wiele do zaoferowania poza IPA, ale ja jednocześnie uważam, że są tego stylu mistrzem na polskiej scenie, wręcz nie miałbym nic przeciwko, żeby cały czas operowali tylko na nim i różnych jego odnogach. 

Informacje ogólne:
Piwo: Mosaic IPA
Kraj: Polska  
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 07.03.2015
Cena: 8,50 zł

Opakowanie
Standardowe opakowanie DB, czyli nowoczesna elegancja, dokładny skład i Paulo Coelho z tyłu. Skład i parametry identyczne jak w Kinky Ale, poza chmielem oczywiście. Mogliby powoli myśleć nad firmowym kapslem.
9/10
 
Barwa
Złote, zmętnione w mało ładny sposób - początkowo niezbyt ekscytujące, ale w porządku, natomiast po dolaniu drugiej połowy robi się totalnie mętne, ciemnieje od tej mętności do bursztynu i tu już wygląda bardzo ładnie. 
3,5/5

Piana
Bardzo drobna, dość obfita, w cudny sposób oblepia szkło i utrzymuje się na całej tafli prawie do samego końca. 
4,5/5

Zapach
Chmielowy, ale dość łagodny, zdecydowanie słodki, owocowo-karmelowy; w tle czają się ostrzejsze, żywiczno-grejpfrutowe nuty, ale przykryte są trochę tą słodyczą, momentami - aromat ładny i przyjemny, ale na więcej za mało intensywny i zbyt wygładzony słodyczą, wydaje mi się też, że na parę sekund pojawił się lekki DMS. 
6,5/10

Smak
W smaku jest już zdecydowanie lepiej - słodycz dalej wszystko otacza, ale tym razem znajduje twardą kontrę w postaci przyjemnej, dość szlachetnej, żywicznej goryczki, co daje w efekcie piwo bardzo dobre, choć też dalekie od wybitnego - jest w sumie dość nietypowe jak na AIPA przez tę słodycz, pije się szybko i bardzo przyjemnie. 
8/10

Tekstura
Odrobinę brakuje gazu.
4/5

6.5/10

Zawód, to najsłabsze IPA od Doktorów ze wszystkich sześciu dotychczasowych, jakie piłem. Wydaje mi się, że w dużej mierze to jednak mosaic nie dał do końca rady w pojedynkę. Dobre jest, ale przy takiej ilości świetnych AIPA na rynku przepada. Szkoda, oby to było to gorsze piwo z duetu. 

środa, 17 grudnia 2014

Doctor Brew (Bartek): Molly IPA

Wracam do Doctora Brew, a Doctor Brew wraca do India Pale Ale. Bardzo mnie to cieszy, bo to styl, który wychodzi im zdecydowanie najlepiej - powiedziałbym nawet, że to prawdziwi mistrzowie IPA w Polsce (inna sprawa, że nic innego przesadnie dobrze im nie wychodzi jak na rzemieślników). American IPA było jeszcze nienadzwyczajne, ale tercet Cascade-Kinky-Black mnie rozwalił i ciągle śni mi się po nocach. Mam nadzieję, że tercet numer dwa: Molly-Centennial-Mosaic będzie na podobnym poziomie. Nie mówiąc o tym, co doktorzy szykują na końcówkę roku. Na początek Molly, czyli dopiero drugie IPA nieciemne i niejednochmielowe w ofercie DB.

Informacje ogólne:
Piwo: Molly IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7,1%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.02.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Kolejny kolor do kolekcji. Piwo jest podobno ekstremalnie goryczkowe i etykieta zdaje się to potwierdzać (95 IBU). Do tego spora jak na styl moc i płatki ryżowe. Zmierzmy się z tym. Opowieść z tyłu etykiety wyjątkowo mało bełkotliwa.
9/10
 
Barwa
Tak jak kazał przewidywać zasyp, piwo bardzo jasne, jasnozłote, niemal słomkowe - zmętnienie nie jest może najładniejsze, takie drobinkowe, ale chyba nadaje mu trochę charakteru; ogólnie dość ładne, trochę niepozorne, nie wiem, czy spotkałem aż tak jasne przy tej mocy piwo. 
3,5/5

Piana
Kosmicznie obfita, nie pozwala w spokoju nalać piwa, pozwala za to modelować rozmaite kształty, gęstość miejscami niebywała, oblepia szkło w sposób cudowny, do końca utrzymuje grubą warstwę - fenomen. 
5/5

Zapach
Cudowny, rześki, owocowy aromat nowofalowego chmielu, cytryny, cytryny i jeszcze raz limonki, dużo też słodyczy trochę chyba brzoskwiniowej, ogólnie masa owocowości, której nie potrafię nazwać konkretnie, ale która mnie zachwyca - genialny zapach, prawie idealny. 
9,5/10

Smak
W smaku jeszcze przed przełknięciem zmienia się na wytrawne, choć w dalszym ciągu jest ta niezwykle przyjemna, owocowa słodycz; goryczka rozkręca się - jak zazwyczaj - z pewnym opóźnieniem, ale faktycznie jest bardzo, bardzo wysoka - po paru łykach zaczyna już wykręcać kubki smakowe, ale z klasą, z klasą - jest szlachetna i po prostu smaczna, niespecjalnie zalegająca; dominuje piwo i jest ono przez to minimalnie jednowymiarowe, ale nie sprawia, że jest ciężkie czy niezbalansowane - pozostaje pyszne i orzeźwiające, choć już w smaku nie ma takiego bogactwa jak w zapachu; w miarę degustacji goryczka mocno ustępuje; niebywale lekkie jak na zawartość alkoholu. 
9/10

Tekstura
Wysycenie to istny rollercoaster - na początku było bardzo, bardzo niskie i już myślałem, że cała para poszła w pianę, natomiast jakimś sposobem rosło, zaś przy nalaniu drugiej porcji podskoczyło do rozmiarów potwornych, nie pozwala utrzymać piwa w ustach; trzecie nalanie... i znowu prawie zero - pierwszy raz spotkałem się z aż takimi zawirowaniami w teksturze, fatalna sprawa, która mocno pogarsza odbiór piwa, wysycenie jest raz symboliczne, raz koszmarne, a nigdy dobre - nie wiem, jak trzeba by je nalewać, by trafić w środek, próbowałem wszystkiego i zawsze dostawałem skrajność, choć jeszcze mogłoby być gorzej.
0,5/5

8.0/10

Jeśli chodzi o smak i zapach, to jest to kolejne wybitne AIPA od doktorów. Goryczka faktycznie okazała się wielka, choć ekstremalną bym jej nie nazwał, ale i bardzo przyjemna. Coś jednak schrzanili z wysyceniem (niesamowita piana nie wzięła się znikąd) albo dostałem jakąś felerną butelkę, bo w innych recenzjach nie widzę większych narzekań na teksturę. Szkoda, szkoda, choć nawet z tą ewidentną wadą jest to świetne piwo.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Doctor Brew (Bartek): Summer Ale

Dziś mały powrót do przeszłości w towarzystwie Doctora Brew. Jak wiadomo, ten wyjątkowo interesujący browar rzemieślniczy wystartował, wypuszczając na rynek amerykańskie pale ale o zawrotnej jak na styl wysokości IBU 83. Kiedy delikatnie zwrócono im uwagę, że to nie styl na taką goryczkę, następną warkę uwarzyli już z prawie dwa razy mniejszą. I znowu nie wszyscy byli zadowoleni takim stanem rzeczy, bo Sunny Ale zebrało dużo zwolenników. Efekt jest taki, że w końcu nową, ugładzoną wersję doktorzy postanowili nazwać Summer Ale i w gruncie rzeczy stworzyli osobne piwo, które teraz zrecenzuję.

Informacje ogólne:
Piwo: Summer Ale
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta bardzo podobna do Sunny Ale, to znaczy kolorystycznie, chociaż chyba ten żółty trochę został zzieleniony. Opis na kontrze to katastrofa, jakiej jeszcze nie było, bo producenci zaczęli te swoje bzdury... rymować. Dno dna, ale poza tym etykieta na najwyższym poziomie. Ciekawe, kiedy doczekamy się firmowego kapsla.
8,5/10

Barwa
Głęboko złote, o niezbyt atrakcyjnym zmętnieniu - w porządku, ale bez rewelacji; po dolaniu końcówki natomiast robi się tak mętne, że przypomina miód z mnóstwem białych kawałeczków drożdży. 
2,5/5

Piana
Mało obfita, wręcz skąpa, ale nadrabia dobrą trwałością i pięknym oblepianiem szkła, jest też solidnie gęsta. 
4/5

Zapach
Pierwsze, co poczułem, to intensywna woń dżemu truskawkowego - coś niebywałego, ale niestety na tym się skończyło - później owocowe aromaty amerykańskiego chmielu mocno przykrył wyraźny diacetyl - nie odrzucający, w zasadzie neutralny, ale po prostu zakrywający inne aromaty; woń truskawek jeszcze się jednak przewija przez resztę degustacji, nie jest więc źle. 
6,5/10

Smak
W ustach podobnie, choć tutaj zamiast "mało wyraziste" powiedziałbym raczej "bardzo łagodne" - dostajemy poza delikatnymi akcentami chmielowymi również przyjemną podbudowę słodową - ostrzej robi się na finiszu za sprawą fajnej, trawiasto-grejpfrutowej goryczki, prostej i nie za wysokiej, ale przyjemnej - dobre, sympatyczne piwo bez jakichkolwiek zachwytów. 
7/10

Tekstura
Największy mankament - niemal kompletnie wygazowane.
1/5

5.5/10

Kiepścizna. Gorszy z dziewięciu piw DB był tylko American Weizen. Piwo przyjemne, ale niegodne rzemieślników. To ja już wolę zachmielone do przesady Sunny Ale niż to. Najsłabsze APA, jakie piłem.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Doctor Brew (Bartek): Black IPA

Podejście ósme do Doctora Brew. Po niezbyt udanej przygodzie z trzema egzotycznie chmielonymi piwami pszenicznymi, powracam do tego, co doktorom wychodzi najlepiej, czyli do IPA. Po raz pierwszy mierzą się oni jednak z piwem ciemnym. Marzę o powrocie do poziomu Cascade IPA albo chociaż Kinky Ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Black IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Kolejna etykieta, kolejny kolor do kolekcji, kolejny stek bzdur na tyłach etykiety. 66 IBU, niespodziewanie mało jak na ten browar, zwłaszcza że w ciemnych IPA wyrazista kontra słodowa zmniejsza odczuwalność goryczki.
9/10


Barwa
Piękne, nieprzenikliwie czarne, jedynie z ciemnobrązowymi konturami. 
5/5

Piana
Nie jest szalenie obfita, ale pięknie prezentuje się gęstością i barwą, obficie osadza na szkle, bardzo długo utrzymuje w całości. 
5/5

Zapach
Świetny, wspaniale łączy aromatyczne, amerykańskie chmiele, które przejawiają się w rozkosznej owocowości (cytrusy i truskawki) i żywicy, z wplecionymi w tę owocowość bardzo wyrazistymi nutami palono-kawowymi i ich kwaskowatością - niezwykle przyjemny, nadzwyczajnie udany, przy tym bardzo intensywny i mamy niemal ideał. 
9,5/10
Smak
Również rewelacja - najpierw dostajemy dawkę uderzeniową aromatycznej, chmielowej świeżości, owocowego orzeźwienia, następnie, na przełknięciu, do dzieła wkraczają nuty palone i kawowe, a całość dopełnia goryczka o w zasadzie idealnej wysokości, o ile ktoś nie chce zostać nią zniszczony - w opozycji do poprzedniego przejawiania się chmielu, goryczka jest bardziej ziołowa niż owocowa, prosta, dosadna, ale bardzo przyjemna i tworzy na finiszu świetną parę z akcentami ciemności; po prostu kwintesencja stylu, zabrakło mi czegoś kompletnie wyjątkowego, by wystawić maksymalną notę, ale jest rewelacyjnie. 
9,5/10

Tekstura
Brakuje odrobinę wysycenia, ale poza tym jest jakieś niezwykle aksamitne, jakby kremowe, co bardzo ulepsza i tak już świetny odbiór.
4,5/5

9.0/10

Doktorzy przebili moje najśmielsze oczekiwania. Ponad tym genialnym IPA w Polsce są tylko Imperator Bałtycki i Lublin to Dublin (tym samym krajowe podium obsadzone jest teraz w pełni piwami ciemnymi, choć jednocześnie wszystkie trzy mają ze sobą mało wspólnego). Wszystkie piwa AleBrowaru muszą się pokłonić, nawet Brown Foot (dwie setne punktu różnicy). Jedenaste piwo ogółem. Tak jak kiedyś AleBrowar ochrzciłem królem stoutów (Lublin to Dublin zasiał w tej kwestii wątpliwość), tak teraz mianuję Doctora Brew absolutnym królem IPA. Pierwsze było bez szału, ale tercet Cascade-Kinky-Black rozwalił mi mózg. Czekam na kolejne atrakcje, tak jak na początku narzekałem na ciągłe warzenie IPA, tak teraz mówię - nie warzcie nic innego, doktorzy, eksperymentujcie z tym stylem!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Doctor Brew (Bartek): Australian Weizenbock

No i ostatnie z trzech piw pszenicznych, zaserwowanych przez Doctora Brew, które jak dotąd pozwoliły mi na stworzenie tezy, że doktorzy nic poza APA i IPA warzyć za dobrze nie potrafią. Może jednak dziś odkupią winy, na sam koniec zostawiłem sobie najciekawiej zapowiadające się piwo, weizenbocka na australijskich chmielach. Pierwszy raz DB warzy coś o "aż" 7% alkoholu - do tej pory maksimum było 6,2%. Jestem nieco sceptyczny co do pomysłu zachmielenia aromatycznym chmielem weizenbocka, bo styl już sam w sobie dostarczać powinien wspaniałą paradę aromatów, ale może paradoksalnie tym razem będzie wreszcie satysfakcjonująco.

Informacje ogólne:
Piwo: Australian Weizenbock
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: nowofalowy weizenbock
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 17,5%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Fioletowe wydanie etykiety do kolekcji, a tymczasem "opisy" z tyłu butelki wyraźnie zaczynają dążyć ku szczytom bełkotu. Kapsel niezmiennie goły. Znów trzy słody, znów trzy chmiele, których nazwy tym razem nic mi nie mówią; 44 IBU, zdecydowanie najwięcej z tej trójki pszenicznych.
9/10

Barwa
Wygląda pięknie, mimo że jak na styl dość jasne; jasny bursztyn dążący w kierunku złota w połączeniu z bardzo mocnym zmętnieniem jest rewelacyjny - gdzieniegdzie piwo jest złote, a gdzieniegdzie wręcz czerwone; wybitnie ciekawe. 
4,5/5

Piana
Szaleńczo obfita jak na piwo pszeniczne przystało - cudownie wysoka, pięknie osiada na szkle i tworzy efektywne czapy, bardzo gęsta i trwała, bezbłędna. 
5/5

Zapach
Interesujący - na pierwszym planie weizenowa drożdżowość goździkowo-bananowa, a w tle inne owoce; nuty koźlaka są raczej znikome, ale przy mocnym skupieniu zauważalne, zwłaszcza w postaci delikatnego wtrącenia karmelowego; akcentów egzotycznego chmielu raczej nie wyczuwam, może w postaci tej ogólnej owocowości; bardzo ładny, orzeźwiający, ale trochę zbyt jednowymiarowy, zbyt jednostronnie weizenowy jak na taką fuzję. 
8/10

Smak
Lepiej, tukażdy z trzech elementów tego stylu dostaje swoją ewidentną przestrzeń - na początku mamy orzeźwiający, goździkowy efekt weizena, który jednak szybko zostaje przykryty przez bardzo wysoką (zdecydowanie sprawiającą wrażenie mocniejszej niż 44 IBU) goryczkę, agresywną, trochę szorstką, ale fajną, chmielową; na finiszu, w miarę wyciszania się tejże goryczki, dominować zaczynają śliwkowo-karmelowe nuty weizenbocka; świetna podróż, byłoby naprawdę bliskie ideału, gdyby nie jedna spora wada - kiepsko przykryty alkohol, wchodzący zwłaszcza na przełyku i początkowym finiszu. 
8,5/10

Tekstura
Niezłe, acz za wysokie wysycenie - piwo, choć orzeźwiające, to za lekkie nie jest, więc gaz mógłby być mniejszy.
3,5/5

7.0/10
 
A więc jednak - australijski weizenbock okazał się zdecydowanie najlepszym z tercetu nowofalowych piw pszenicznych. Nie nazwałbym go rehabilitacją za dwa poprzednie - aż tak dobry nie był - ale udowodnił, że Doctor Brew może się odnaleźć w czymś innym niż w amerykańskich ale'ach i India Pale Ale'ach.

Doctor Brew (Bartek): American Weizen

Druga część pszenicznej trylogii Doctora Brew. Amerykański weizen to już krok dalej niż amerykański witbier - aromat amerykańskiego chmielu już na papierze pasuje do cytrusowo-kolendrowych nut witbiera; pomieszanie go z weizenowymi fenolami jest trochę bardziej ekscentryczne (acz ostatnia część trylogii będzie jeszcze bardziej). Piłem już kiedyś, niemal dokładnie rok temu podobną kompozycję, tylko że Pinta i AleBrowar nazwały ją "weizen IPA", idąc mocniej w chmiel, tutaj mamy chyba przede wszystkim weizena, a chmiel ze Stanów ma być dodatkiem. Mam nadzieję, że wyjdzie znacznie lepiej od witbiera.

Informacje ogólne:
Piwo: American Weizen
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: nowofalowy hefeweizen
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Znowu róż na etykiecie Doctora, tym razem w nieco zimniejszym odcieniu, etykieta oczywiście standardowa. Trzy słody, trzy chmiele i 29 IBU (rekordowo nisko). Opis z tyłu niesamowicie bełkotliwy i grafomański - szkoda, w pewnym momencie wydawało mi się już, że zorientowali się, jakie to beznadziejne, a okazuje się, że chyba próbują uczynić z tych koszmarnych opowieści swój znak rozpoznawczy.
9/10

Barwa
Wybitnie jasne, przypomina nawet trochę bardziej witbiera niż weizena; w połączeniu z ekstremalnym zmętnieniem i brawurowo ulatującym gazem daje efekt bardzo ładny, ale psuje go niestety wyjątkowo nieestetyczny, skawalony osad; po dolaniu - ostrożnym nawet - pozostałości, zmętnienie robi się już naprawdę przegięte, brzydkie. 
1/5

Piana
Jak na weizena przystało - nieokiełznana, potwornie bardzo gęsta, wysoka i trwała. 
4,5/5

Zapach
Typowe, drożdżowe nuty weizena; mnóstwo goździków, prawie wcale bananów, ale rolę owocową pełni tutaj amerykański chmiel, dość delikatnie, acz wyraźnie wnosi do zapachu akcenty cytrynowe i kwiatowe; efekt nie doskonały, ale bardzo orzeźwiający i przyjemny. 
7,5/10
Smak
Tu zdecydowanie gorzej; już nieco mniej przypomina klasycznego weizena, jest ewidentnie mocno owocowe, kwaskowate, wprost nieco cytrynowe; trochę weizenowej drożdżowości, ale przede wszystkim taka cytrynowo-limonkowa kwaskowatość (przesadzona) i rozciągająca się nie tylko na finiszu, ale od samego początku goryczka, niezbyt przyjemna i przykrywająca inne doznania; bardziej orzeźwiające niż smaczne, niestety. 
5,5/10

Tekstura
Z taką teksturą się jeszcze nie spotkałem - wysycenie na początku masakryczne, później spada na szczęście do normalnych rozmiarów, ale nie o to idzie - bronienie się zębami przed naprawdę sporymi kawałkami osadu jest naprawdę fatalną sprawą, na tyle, że bardzo łatwo sobie odpuścić sporą część końcówki.
0/5

5.0/10
 
Ojej, no nie tak to miało wyglądać. Połączenie weizena z Ameryką raczej nie jest chybione, co zdradzają pierwsze chwile zetknięcia się z piwem, kiedy zapach jeszcze jest bardzo atrakcyjny, a smak jakoś tam rokuje na przyszłość. Coś jednak zupełnie nie wyszło z realizacją, a o ile smak to jeszcze subiektywna sprawa, o tyle najgorsza tekstura, jaką spotkałem, to bardziej fakt. Jedno z kilku najgorszych rzemieślniczych piw w moim życiu, Doctor Brew mocno pracuje, by stracić zaufanie, jakim go obdarzyłem po dwóch single hopach, szkoda.

środa, 18 czerwca 2014

Doctor Brew (Bartek): American Witbier

Piąte piwo Doctora Brew stanowi początek nowofalowo-pszenicznej trylogii, z którą rozprawię się w krótkim odstępie czasu. Jako pierwszy idzie pod lupę American Witbier, czyli oczywiście witbier nachmielony po amerykańsku; piłem już jedno piwo w tym hybrydowym stylu, fenomenalną Viva la Witę z Pinty, która do dziś pozostaje jednym z najlepszych polskich i w ogóle wszystkich piw, jakie poznałem. Dużo więc sobie obiecuję.

Informacje ogólne:
Piwo: American Witbier
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: nowofalowy witbier
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Kolejna seryjna etykieta, kolejny kolorek do kolekcji. Patrząc na trójkę nowych pszenicznych piw DB, stwierdzam, że miałem rację - za mała powierzchnia na tych etykietach jest w tych indywidualnych kolorach, przez co już zaczynają się trochę zlewać. No, ale to pierdoły. Skład jest pełny, kapsla dalej nie ma, bełkot z tyłu powrócił. Dwa słody, płatki owsiane i pszeniczne, trzy amerykańskie chmiele i witbierowe dodatki.
9/10

Barwa
Klasyczny, słomkowy kolor witbiera z mocnym, choć nie jakoś nieprawdopodobnie mocnym zmętnieniem; ładny, również dzięki ulatującemu gazowi. 
3,5/5

Piana
Obfita, umiarkowanie gęsta, utrzymuje się do samego końca i ładnie oblepia szkło. 
4,5/5

Zapach
Ładne połączenie mlecznej cytrusowości witbierowej z bardzo subtelną dawką amerykańskiego chmielu; trochę kolendry; niestety trochę jednowymiarowy, po jakimś czasie amerykańskich chmieli jest już bardzo mało, a racja witbierowa też jakoś nie powala. 
6,5/10
Smak
Tu również jest to przede wszystkim witbier, lekki, dość mocno kremowy, orzeźwiający witbier; odrobinę zbyt wodnisty; chmiel objawia się jedynie w wysokiej goryczce, która byłaby nienormalna w zwykłym witbierze, aczkolwiek sama goryczka smakuje bardziej skórką pomarańczy i kolendrą niż chmielem; jest dobre, rześkie, ale nic ponadto. 
7,5/10

Tekstura
Strasznie przegięte wysycenie, które na szczęście w tak lekkim piwie jeszcze w miarę przejdzie.
1/5

6.0/10

Ech, a już było tak dobrze. Niestety jest to najmarniejsze piwo z Doctora Brew spośród dotychczasowych, a doktorzy śmiało mogą udać się do Zawiercia na pokaz warzenia Viva la Wity, żeby wziąć lekcję łączenia witbiera z amerykańskim chmielem. W ogóle rzecz niesamowita, ale jak bałem się przechmielenia, tak piwu można bez wątpienia zarzucić niedochmielenie, przynajmniej na aromat, goryczka radę daje. No nic, miejmy nadzieję że pozostałe pszenice będą dużo lepsze.

sobota, 14 czerwca 2014

Doctor Brew (Bartek): Kinky Ale

Z bardzo dużym entuzjazmem powracam do Doctora Brew, co jest oczywiście skutkiem znakomitego Cascade IPA pitego ostatnio. Doktorzy w zawrotnym tempie wypuszczają na rynek nowości - to już czwarte piwo od bodajże lutego, a przede mną już czekają kolejne trzy. Siedem różnych piw w pół roku to chyba jakiś rekord. Co robi się już trochę zabawne, siedem na siedem zachmielonych po amerykańsku (jedno australijskim chmielem, ale na to samo wychodzi chyba). Zabawne jednak nie oznacza od razu złe - patrząc tylko na Doctora to nuda straszliwa, ale nie oni jedni są na rynku, więc jeśli taką sobie wybrali specjalizację, to w porządku - byle tylko wszystko wychodziło im tak jak Cascade IPA, a nie dwa pierwsze piwa. Dzisiaj trzecie z rzędu IPA i drugi single hop, tym razem na nowym chmielu, który w dniu premiery nie miał jeszcze swojej nazwy, teraz zwie się już equinox.

Informacje ogólne:
Piwo: Kinky Ale
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
 
Opakowanie
Standardowa etykieta, tym razem kolor różowy do kolekcji. Kapsel dalej goły. Opis z tyłu znów dość grafomański, ale po jakimś czasie już bardziej to bawi niż żenuje. Oczywiście wyszczególniony skład. Identyczny ekstrakt i alkohol co przy American IPA - czyli tym gorszym niestety. Goryczka pomiędzy, 71. Zwraca uwagę różnica w zasypie - w AIPA mieliśmy trzy różne słody, w Cascade aż pięć, tutaj jedynie słód pale ale.
9/10

Barwa
Bardzo jasne, jasnozłote, aczkolwiek potężne zmętnienie nadaje mu trochę mocy i ciemności; zmętnienie jakieś wyjątkowo ładne, wręcz intrygujące, bardzo dużo tutaj dobrego robi. 
3,5/5

Piana
Dość obfita, niesamowicie gęsta, cudownie oblepia szkło i długo się utrzymuje. 
5/5

Zapach
Bardzo ładny, chmielowy aromat kwiatowo-owocowy; mnóstwo owoców egzotycznych - przede wszystkim grejpfrut i niebywałe ilości liczi; za tło robią kwiaty; piękny, są ładniejsze, ale piękny. 
9/10

Smak
Przenosi wrażenia z zapachu, dokłada trochę żywicy i oczywiście goryczkę, grejpfrutową z ciekawymi akcentami pikantnymi, wręcz pieprzowymi, bardzo miłą, nieprzesadzoną, świetnie komponującą się z ogólnie dość słodkim charakterem piwa; niezwykle lekkie i przez to bardzo, wręcz niebezpiecznie pijalne; jest zaprzeczeniem niezbalansowanych dwóch pierwszych piw Doctora Brew, wprost idealnie ułożone; pyszne. 
9,5/10

Tekstura
Wysycenie jest dość niskie, bardzo dobrze pasuje do smaku, ale odrobinę wyższe jednak mogłoby być.
4/5

8.5/10
 
Fenomenalna sprawa, strzał w dziesiątkę, kolejny rewelacyjny single hop. Wspaniałe, świetnie pijalne piwo z niemal doskonałą goryczką i finiszem. Sceptycyzm, jaki nosiłem w sobie do Doctora po pierwszych dwóch piwach wyparowuje, albo się szybko uczą, albo na lepsze pomysły zaczęli wpadać. Zacieram ręce na myśl o tych trzech piwach, które są przede mną.

sobota, 31 maja 2014

Szałpiw (Bartek): Śrup

Wreszcie udało mi się dostać drugie piwo z Szałpiwu - polowałem na nie bardziej niż na kolejne wypusty Pinty i AleBrowaru nawet, bo Szczun zupełnie rozłożył mnie na łopatki. Szałowie nie pozwalają się nudzić - po połączeniu tripla z India Pale Ale (które okazało się być przede wszystkim triplem, ale to sam w sobie piękny styl) czas na ciemne IPA. Ciężko mi nie mieć do tego stylu sentymentu, bo Black Hope z AleBrowaru było pierwszym piwem rzemieślniczym i pierwszym na amerykańskich chmielach (nie tylko z Polski), jakie w życiu próbowałem. Od tamtej pory w tej kategorii przebiło je tylko Libertine Black Ale z BrewDoga, które pozostaje do dziś niedoścignionym liderem. Po rewelacyjnym Szczunie niebezpodstawnie liczę, że Śrup je przebije.

Informacje ogólne:
Piwo: Śrup
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Szałpiw)
Produkowane od: 2013
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta takiego samego kroju, natomiast nieco innej grafiki niż na Szczunie. Fajna, wyrazista, bardzo porządnie wykonana, choć styl Szczuna odrobinę bardziej mi się podobał. Znów krótki opis w gwarze i znów szczegółowe informacje, z których można dowiedzieć się między innymi o obecności płatków owsianych w zasypie. Firmowy kapsel, co miłe - inny kolorystycznie niż na Szczunie.
8/10
 
Barwa
Czarne, ale z dużą dawką prześwitów pod światłem, ciemnobrązowych, a nawet zmierzających w stronę rubinowych - bardzo ładne. 
4/5

Piana
Nie jakaś kosmicznie (ale zadowalająco) obfita, natomiast nieprawdopodobnie gęsta i bardzo trwała, niezwykle bogato osadza się na szkle. 
4,5/5

Zapach
Zdominowany przez amerykański chmiel - trochę owocowości i żywicy, ale bardziej taki zielony, czysty, ziołowy chmiel, bardzo daleko w tle jakieś nuty palonego słodu; bezwzględnie powinien być bardziej intensywny.
7,5/10

Smak
Dużo lepiej - najpierw solidne uderzenie chmielowe, na przełyku spora dawka kwaskowatości, a już na samym początku finiszu wreszcie słodowość poważniej daje się we znaki, choć tutaj również przeważa chmiel, ale finisz to najciekawszy moment tego piwa; ma jeden mankament, kwaskowatość na zbyt wiele sobie pozwala, ale ogólnie wyśmienite; goryczka jak na IPA na pewno nie powala, natomiast jest bardzo apetyczna i przyjemnie rozpływa się w czasie, więc mimo umiarkowanej mocy można się nią nacieszyć; czas jest jego sprzymierzeńcem, piwo co ciekawe w ogóle się nie nudzi, a w miarę degustacji przyciąga coraz bardziej. 
9/10

Tekstura
Prawie bez zarzutu, odrobinę więcej wysycenia by jednak nie zaszkodziło.
4/5

7.5/10  

Do BrewDoga jednak daleko, do AleBrowaru kawałek, ale Szałpiw i tak potwierdza, że jest poważnym graczem. Wyśmienite piwo trochę zdradzone przez zapach, które sprawia, że poszukiwania innych propozycji tego browaru tylko się wzmogą. To jednak dopiero po urlopie naukowym, który rozpoczyna się teraz i potrwa co najmniej dwa tygodnie.

środa, 23 kwietnia 2014

Doctor Brew (Bartek): Cascade IPA

Kolejne piwo od Doctora Brew, mam nadzieję, że zachowa tendencję i będzie jeszcze lepsze niż drugie. Doktorzy trochę przynudzają, bo po American IPA wypuszczają Cascade IPA, czyli również AIPA, tylko że single hopa. W stosunku do ich drugiego wypustu są jednak zmiany dużo większe niż tylko w chmielu - piwo jest lżejsze o 1,5 stopnia ekstraktu i 0,6% alkoholu, ma też znacznie, znacznie mniej IBU.

Informacje ogólne:
Piwo: Cascade IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: 14,5%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Standardowa, bardzo, bardzo ładna etykieta Doctora Brew - tym razem w wersji zielonej - i pięknie podane informacje na temat piwa. Dla równowagi z tylko jednym gatunkiem chmielu słodów mamy aż pięć, a ich rodzaje sugerują, że może tym razem piwu nie będzie brakowało ciała. Wyraźnie ogarnęli się też z opisami - po grafomanii z Sunny Ale za bardzo nie pozostał ślad.
9/10
 
Barwa
Kolor jasnobursztynowy, nieśmiało próbujący wpaść w złoto, ale chyba nawet bardziej dążący w kierunku głębokiego bursztynu - ładny, trochę pogarsza sprawę umiarkowanie ładne zmętnienie. 
3,5/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta i niepodważalnie trwała, osiadająca również na szkle - nie da się do niej przyczepić. 
5/5

Zapach
Rewelacyjny, chmielowy - dużo słodkich owoców na czele z mango - w tle dużo więcej, nawet truskawki - ale sporo też akcentów żywicznych, iglastych - suma jest bardzo, ale to bardzo atrakcyjna, nie idealna, lecz bezwzględnie wybitna. 
9,5/10
Smak
Tu dość istotnie zmienia profil, owocowość odchodzi w zapomnienie, a warunki już zupełnie dyktuje żywica - wybitnie smaczne, wybitnie chmielowe, jednocześnie nie brakuje mu podbudowy słodowej; dobrze zbalansowane, bardzo wytrawne, ale są pewne akcenty słodkie; w zasadzie idealna goryczka, spora, ale ani trochę nie męcząca, nie zalegająca, iglasta; przepyszne. 
9,5/10

Tekstura
Jest największym mankamentem przez wyraźnie zbyt wysokie wysycenie, chociaż nie przeszkadzające za bardzo.  
3,5/5

8.5/10  

Bum. Olśnienie. Zaczynałem już po pierwszych dwóch piwach traktować Doctora Brew bez większych oczekiwań, w głowie przemykała myśl, że doktorzy nie do końca wiedzą, co robią, poza tym, że trzeba nawalić mnóstwo chmielu amerykańskiego. Dostałem tymczasem najlepsze klasyczne amerykańskie IPA, jakie w życiu piłem poza Atakiem Chmielu. Cascade IPA wskakuje także na siódme miejsce w klasyfikacji polskich piw, wyrzucając z pierwszej dziesiątki Apetyt na Życie. Doctor Brew wyeliminował naraz wszystkie mankamenty z poprzednich piw - przede wszystkim brak balansu, poza tym średnią pianę, a nawet taki szczegół jak opis na etykiecie. Rewelacja, DB zyskał sobie dziś duży kredyt zaufania u mnie.

piątek, 28 marca 2014

Doctor Brew (Bartek): American IPA

Drugie podejście do Doctora Brew, browaru kontraktowego, który wdarł się na polską scenę rzemieślniczą chyba z największym hukiem (poza kilkoma pierwszymi, w przypadku których huk gwarantowało już owo pierwszeństwo). Na razie niekoniecznie piwem, ale otoczką, szczególnie premierami obu piw z muzyką na żywo, hostessami i takimi tam różnymi. Zerkając na relację z tych wydarzeń i słuchając wypowiedzi dwóch ojców przedsięwzięcia, odnoszę takie wrażenie - niegraniczące jednak z przekonaniem - że trochę na to za wcześnie. Sunny Ale w każdym razie wydało mi się piwem trochę za małym na własny zespół muzyczny. Mam nadzieję, że American IPA zmieni moje nastawienie, jeszcze bardziej sceptyczne przez mój niedawny zachwyt Szałpiwem i trochę mniej niż zachwyt Birbantem.

Informacje ogólne:
Piwo: American IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Cieśle
Browar: Bartek (Doctor Brew)
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Tym razem świetna, "nowocześnie elegancka" etykieta jest już na szczęście przyklejona idealnie równo. Nie zmienił się znakomity sposób podania informacji takich jak szczegółowy skład, nie zmienił się też goły kapsel, ale to ciągle jeszcze żaden grzech. Opis piwa na etykiecie szczęśliwie uległ poprawie - jest dalej słaby i dość pusty, ale nie jest to już jawna grafomania, jak było ostatnio. Wynalazłem sobie za to pewien mankament - kolejne etykiety będą się od siebie zbyt mało - mimo że ewidentnie - różnić. To, co w BrewDogu, a także w pewnej interpretacji w Pincie i AleBrowarze, buduje świetne wrażenie, gdy postawimy wiele piw obok siebie, czyli zmiana kolorów przy jednoczesnym zachowaniu ogólnego szablonu, tutaj trochę szwankuje, bo kolor, który się zmienia, obejmuje bardzo małą powierzchnię. Ale oczywiście to szczegół.
9/10

Barwa
Z pozoru wydaje się wyjątkowo ciemne, wprost brązowe, ale pod światłem prawda wychodzi na jaw - jest w gruncie rzeczy bursztynowe, tylko tak niezwykle zmętnione, że wydaje się znacznie ciemniejsze; efekt jest bardzo ciekawy. 
3,5/5

Piana
Bardzo, niemal skrajnie uboga pod względem obfitości, umiarkowanie gęsta, ale bardzo nadrabia solidną trwałością i bogatym oblepianiem szkła. 
3/5

Zapach
Wspaniałe rządy amerykańskich (i pokrewnych) chmieli, które objawiają się w potężnie intensywnej, niesamowicie naturalnej owocowości - nawet nie cytrusów, bardziej mango, marakui, w tle trochę żywicy, ale przede wszystkim owoce; przepiękny, choć jeszcze nie idealny. 
9/10

Smak
W smaku już nie tak świetnie, ale też bardzo przyjemnie - przenoszą się do niego owoce z zapachu, trochę większą rolę dostaje żywica, chmiel już nas po prostu ogarnia, bardzo wyraziste - podobnie jak w Sunny Ale brakuje jednak podbudowy słodowej, ciała, za bardzo przypomina chmiel w płynie; goryczka faktycznie wysoka, ale nie przesadzona - to nie goryczka jest za wysoka, a słodowość zbyt uboga - większe zastrzeżenia mam do jej nadmiernej prostoty, jest po prostu mało szlachetna i sprawia przyjemność nieprzesadzoną; ogólnie jednak smaczne, pijalne, przyjemne. 
7,5/10

Tekstura
Nie mogę się przyczepić.

7.0/10

To już jest jakiś konkret. Co prawda bardzo wielkiego progresu od Sunny Ale nie ma - znacznie porządniejszy aromat, ale w smaku dokładnie ten sam problem braku podbudowy słodowej w kontrze do ogromnej goryczki. Piwo bardzo przyjemne, ale po prostu nie umywa się do sztandarowych amerykańskich IPA Pinty ni AleBrowaru. Rewelacji nie ma, ale będę kontrolował Doctora. Przynajmniej na pewno radzi sobie znacznie lepiej niż Olimp.