Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Browar Witnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Browar Witnica. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Raduga (Witnica): Naked City

Czwarte piwo z Radugi i czwarte IPA, ale tym razem nie wyłącznie na amerykańskie kopyto, albowiem belgijskie IPA, styl trochę niejednolity. Czasem pod tą nazwą spotyka się zwykłe AIPA/IIPA z niemal homeopatycznym dodatkiem Belgii, mam nadzieję, że tu jest inaczej. Niestety znowu warzone w Witnicy, mam dużo więcej zaufania do Zodiaka.

Informacje ogólne:
Piwo: Naked City
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Raduga)
Styl: belgijskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 06.09.2015 r.
Cena: 7,75 zł

Opakowanie
Niezła etykieta, choć męczy mnie trochę, że pani na obrazku ma piersi przy samej szyi i bez sutków. No ale dobra tam, fajna kolorystyka, filmowo, klimacik.
8/10

 
Barwa
Bardzo ładne, bursztynowe, może jasnobursztynowe, zmętnienie działa na niekorzyść - mogłoby być większe lub mniejsze.
4/5

Piana
Doskonale obfita, bardzo gęsta, osiada na szkle w dużych ilościach, z trwałością mogłoby być nieco lepiej, ale też jest dobrze.
4,5/5

Zapach
Słodki, chmielowy zapach owoców oraz nuty pikantne, niekoniecznie o belgijskim charakterze, bardziej chmielowa żywica, chociaż jednak drożdże belgijskie są wyczuwalne - to wszystko niestety podszyte witnicowym masełkiem, raczej nieodrzucającym, ale przykrywającym aromat w za dużym stopniu - zapach najwyżej solidny.
6/10
Smak 
Dużo mniej słodko, żywiczny chmiel, mocna, choć nie za mocna, trochę mało szlachetna goryczka, niezły balans słodycz-goryczka mimo dużej przewagi tej drugiej, wszystko rujnuje tym razem nie diacetyl, a paskudne gwoździe, nie jakieś przytłaczająco intensywne, nie trwają też ciągle, ale paskudne, zdobywają najciekawszą fazę, czyli wczesny finisz - mimo to piwo pije się w miarę przyjemnie, o dziwo chce się wziąć następny łyk (daleki finisz jest bardzo dobry), ale jest to przyjemność naznaczona pewnym cierpieniem, jakbyśmy jedli smaczną potrawę przy bólu gardła - mimo wszystko pozytywne przeżycie, ale nie jakoś bardzo.
6/10

Tekstura
Wysokie wysycenie bardzo do niego pasuje, jeno odrobinę bym obniżył.
4,5/5

5.5/10

Pierwsze zupełnie niesatysfakcjonujące piwo z Radugi, kompletnie niewarte swojej ceny. Nie dość, że Belgii wiele tu nie ma, to nawet nie patrząc na zgodność ze stylem średnie. Jeśli kolejne piwo z Radugi, które już kupiłem, nie wywrze na mnie sporego wrażenia, to się pożegnamy na jakiś czas. Może jednak trzeba się trzymać od Witnicy jak najdalej - trzy na trzy piwa Radugi uwarzone tam miały trochę diacetylu, a tutaj jeszcze dodatkowo żelazo. To dobra okazja, by wspomnieć o doświadczeniu, jakie ostatnio przeżyłem - na urodzinach u koleżanki zostałem poczęstowany Porterem Witnickim z ogromnej butli (a la Porter Grudniowy z Ciechana) - było to najbardziej żelazowe piwo, jakie w życiu wypiłem, paskudny trunek (a nie tak dawno, pity z normalnej, półlitrowej butelki, przecież mnie zachwycił!).

wtorek, 7 kwietnia 2015

Raduga (Witnica): Metropolis

W trzecim podejściu do Radugi cofam się do ich debiutu, klasycznego amerykańskiego IPA. Wtedy chyba nie spotkało się z jakimś niebywale entuzjastycznym przyjęciem, ale dziś Raduga uznawana jest już za czołówkę polskiego craftu, więc może i nowe warki Metropolis powstają teraz świetne.

Informacje ogólne:
Piwo: Metropolis  
Kraj: Polska  
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Raduga)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: 14,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 05.07.2015
Cena: 7,90 zł

Opakowanie
Etykieta oczywiście znowu filmowa, ale znowu nie tak ładna jak na Sunset Blvd. Parametry, co ciekawe, identyczne jak w przypadku Nosferatu. Pięć odmian chmielu. Oczywiście goły kapsel.
8/10

 
Barwa
Bursztynowe, może jasnobursztynowe, całkiem klarowne, do tego trochę ulatującego gazu - bardzo przyjemne dla oka. 
4/5

Piana
Znakomita, nie tylko bardzo obfita, ale i idealnie gęsta, do tego ładnie oblepia szkło i utrzymuje się do samego końca - idealna. 
5/5

Zapach
W intensywnym aromacie rządzi amerykański chmiel, który prezentuje zdecydowanie żywiczne oblicze - zaczęło się bardzo ładnie, wręcz pięknie i czysto, niestety już po paru minutach wszedł witnicowy diacetyl, który mocno przykrył aromat - jego rządy potrwały kilkanaście minut, po czym mocno się rozrzedził, znów robiąc miejsce dla chmielu - po dolaniu drugiej porcji piwa znów wkroczył i znów trzeba było go przeczekać, na szczęście krócej - istny roller coaster, gdyby nie te przerwy na diacetyl, byłoby świetnie, a tak jest najwyżej solidnie.
6/10

Smak
W smaku wada niestety w dalszym ciągu jest obecna, znika natomiast wraz z każdym przełknięciem, wtedy bowiem wkracza bardzo mocna i bardzo przyjemna, chmielowa goryczka, stuprocentowo iglasta, żywiczna - naprawdę świetna i po niedługim czasie eliminuje diacetyl (albo, tak jak i w zapachu, eliminuje się on sam), nie jest też to piwo bardzo jednowymiarowe, na finiszu jest też miejsce dla bardzo zwiewnych co prawda akcentów jasnego słodu - piwo proste, ale bardzo przyjemne. 
8/10

Tekstura
Prawie idealna, minimalnie zwiększyłbym wysycenie. 
4,5/5

6.5/10

Bardzo podobne piwo do Nosferatu, tyle że jasne - te same parametry, i również tym razem diacetyl z Witnicy pozwolił sobie na jeszcze więcej, znów został szybko wyeliminowany w smaku. Póki co Raduga powala mnie tylko tym, że każde ich piwo miało jak dotąd idealną pianę, ale nie smakiem swoich piw. Trzymają (jeśli chodzi o smak, bo aromat tu i w Nosferatu niesatysfakcjonujący) bardzo wysoki poziom zdecydowanie godny rzemieślników, ale brakuje czegoś ekstra. Może w następnych piwach.

poniedziałek, 30 marca 2015

Raduga (Witnica): Nosferatu

Bardzo szybki powrót do Radugi. Swoją drogą dopiero teraz zauważyłem, że póki co warzą same India Pale Ale. Póki piwa są dobre i zróżnicowane, to nie mam nic przeciwko takiej specjalizacji. Dzisiaj klasyczne ciemne IPA (przynajmniej z nazwy). Tym razem warzone w Witnicy, tam gdzie parę pierwszy piw Birbanta.

Informacje ogólne:
Piwo: Nosferatu
Kraj: Polska  
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Raduga)
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: 14,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.04.2015
Cena: 6,90 zł

Opakowanie
Etykieta inspirowana filmem "Nosferatu - symfonia grozy" z 1922 roku, absolutnym klasykiem kina grozy i niemieckiego ekspresjonizmu. Nie wypada aż tak klimatycznie jak Sunset Blvd, ale dalej fajnie, bardzo wyraziście, a ode mnie wciąż dodatkowy plus za filmową koncepcję.
8,5/10

Barwa
Czarne z nieznacznymi rubinowymi i ciemnobrązowymi prześwitami, które mogłyby być nieco śmielsze, ale i tak jest bardzo ładne. 
4,5/5

Piana
Wspaniale gęsta, bardzo obfita, cudownie oblepiła szkło i utrzymywała się na całej tafli do samego końca.
5/5

Zapach
Dialog amerykańskiego chmielu z nutami palonymi i czekoladowymi - niestety nie udało się opanować zdradliwego sprzętu w Witnicy i jest lekko-średni diacetyl, który na nieszczęście przykrywa trochę za bardzo te przyjemniejsze wrażenia, zwłaszcza gdy skupimy wiązkę zapachu - wąchając z trochę mniejszą dokładnością jest całkiem przyjemnie, raz wygrywa chmiel, raz znowu ciemny słód. 
7/10
Smak
Na początku sprawia wrażenie raczej stoutu amerykańskiego z pewną domieszką stoutu mlecznego - w ustach jest przyjemnie kremowe, czekoladowo-palone z nieznaczną nutą cytrusowego chmielu, na finiszu natomiast rozpościera potężną goryczkę (chyba nieco więcej niż podawane 60 IBU) - z czasem coraz bardziej chmielowe, wybitnie przyjemne piwo. 
8,5/10

Tekstura
Dość niskie wysycenie, na początku trochę to przeszkadza, ale gdy goryczka zaczyna dominować podniebienie, staje się to zaletą.
4/5

7.0/10

Tym razem bez rewelacji, choć na pewno na poziomie godnym piwa rzemieślniczego. Wszystko poza zapachem wyszło świetnie, ale słynny diacetyl z Witnicy nie został całkiem wyeliminowany. Bardzo przyjemne piwo, ale ileż to ja już lepszych BIPA piłem z polskich browarów rzemieślniczych... przepada w tłumie.

piątek, 6 lutego 2015

Porter Witnicki

Krajowy porter bałtycki numer siedem (nie licząc Imperatora), tym razem uderzam do drzwi cieszącego się raczej marną sławą browaru Witnica. Marną, ale panuje przekonanie, że polskie portery bałtyckie są generalnie dobre i nawet w przypadku cieniutko notowanych browarów średniej wielkości można usłyszeć, że "wszystkie ich piwa są niewarte uwagi - no, poza porterem", a Witnica jest tym, o którym taką frazę słyszę bodaj najczęściej. Jako że niezbyt mam ochotę poświęcać czas na polskie browary regionalne w ogóle (wyjątkiem jest Kormoran) - za dużo ciekawego dzieje się w polskich craftach i browarach zagranicznych różnego kalibru - z Witnicą zetknąłem się póki co raz (tak naprawdę to pięć, ale cztery z tego to były piwa Birbanta), przy nawet niezłym piwie miodowym. Jeśli chodzi o dotychczasowe polskie portery, to zachwycony póki co nie jestem - piwem ocierającym się o geniusz był Porter Warmiński, znakomity był Komes i na tym koniec, jeśli chodzi o piwa, do których chciałbym powrócić - Cornelius był bardzo dobry, ale już jak na ten styl nie przykuł uwagi, Ciechan 22 podobnie - tylko dobry; Żywiec natomiast ocierał się lekko o granicę dobra i zła, a Grand Imperial Porter ją niestety wyraźnie przekroczył, wiadomo w którą stronę. Ciekawe, na które miejsce wstrzeli się Witnica.

Informacje ogólne:
Piwo: Porter Witnicki
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica
Styl: porter bałtycki
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: 18,1%
Objętość: 500 ml
Warka: 11.05.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Postępowe jak na taki browar i bardzo ładne, z dużą klasą się prezentuje subtelny, jednokolorowy nadruk na butelce. Z tyłu krótko opisane właściwości piwa. Tylko jasny kapsel nie pasuje, poza tym jest co prawda minimalnie inny niż ten, który był na miodowym i powiększy moją kolekcję, ale pogorszył się - umieszczony na środku teoretyczny rok założenia browaru zastąpiła data ważności, nieelegancki proceder.
8/10

Barwa
Z pozoru czarne, pod światłem natomiast całkowicie zmienia się na ciemnomiedziane, rubinowe - słowem, doskonała barwa porteru bałtyckiego. 
5/5

Piana
Niezbyt obfita, choć coś tam się tworzy, jest przynajmniej dość gęsta, jednak bardzo szybko pojawiają się już na powierzchni pierwsze ubytki, po jakimś czasie trzeba zadowolić się niezbyt okazałym pierścieniem - nawet jak na styl kiepsko. 
2/5

Zapach
Bardzo przyjemny ładunek ciemnosłodowy, w którym mniej więcej równy udział dostaje się kawie, czekoladzie, kakau, a gdzieś tam w tle pojawiają się suszone śliwki i wiśnie, jest też bardzo mocno przypalony karmel - świetny zapach, który w dodatku zyskuje z czasem, zamiast tracić, może nie wybitny, ale naprawdę na bardzo wysokim poziomie. 
8,5/10

Smak
Tu prezentuje się jeszcze bardziej wyraziście - tu jest już dość mocno wytrawne, nuty palone grają pierwsze skrzypce, ale nie są osamotnione, w sukurs przychodzi im spora dawka słodkiej, ale w najmniejszym stopniu nie za słodkiej czekolady, jest też całkiem znaczna goryczka, ogólnie prowadzi to do doprawdy idealnego balansu, a przy tym - choć trochę może brakuje jakichś owoców - kawa i czekolada występują w przeróżnych formach i toczą ze sobą fascynującą dyskusję, która rodzi piwo znakomite, prawdziwie wybitne, na rozkosznym finiszu dostajemy nawet trochę chmielu, a poza tym wzorowo ukrywa alkohol, przez co jest bardzo niebezpiecznie pijalne. 
9/10

Tekstura
Odrobinkę większy gaz by nie zaszkodził, bo nie jest przesadnie gęste.
4,5/5

8.0/10

Niesamowite odkrycie. Witnicki porter bezsprzecznie zmieścił się na podium najlepszych polskich tradycyjnych porterów bałtyckich, jakie piłem, mniej więcej na równi z Komesem (dużo gorzej z pianą, odrobinę lepiej spisał się w ustach). Czy trafiłem na świetną warkę, czy zawsze jest tak świetnie - nie wiem, ale tak czy inaczej Witnica mi... zaimponowała i mimo jej kiepskich opinii wstyd byłoby mi nie dać temu browarowi jeszcze jakiejś okazji do wykazania się.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Birbant (Witnica): American Wheat

Czwarte piwo z jednego z ciekawszych polskich kontraktowców, Birbanta. Póki co udaje mi się dostać wszystko, co wypuszczą i myślę, że będę walczył o kolejne propozycje, nawet jeśli dzisiaj nie będzie najlepiej. Co zaś do piwa, które stoi przede mną, to jest efektem nowej mody wśród rzemieślników, mody na amerykańskie pszeniczne ale. Ciekaw jestem, jak Birbant to udźwignął, najbardziej podobne z dotychczasowych ich piw, Citra IPA, było najsłabsze.

Informacje ogólne:
Piwo: American Wheat
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Birbant)
Produkowane od: 2014
Styl: American Wheat
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Kolejna fryzura do kolekcji. Jak już Birbant dorobi się z dziesięciu piw, to ich komplet będzie się prezentował znakomicie. A nawet komplet etykiet, jaki będę zapewne posiadał. Czekam.
8/10



Barwa
Bardzo jasne i mocno zmętnione - w efekcie wygląda świeżo, atrakcyjnie, cytrynowo - blisko ideału. 
4,5/5
 
Piana
Niestety bardzo skromna, a i gęstość pozostawia wiele do życzenia - już po paru minutach pozostają marne resztki, a jedynym większym plusem jest oblepienie szkła. 
2/5

Zapach
Owocowy aromat amerykańskiego chmielu, połączony z mocną, słodką nutą słodową - trochę niewyraźny, ciężko doszukiwać się w nim nie wiadomo ilu owoców, czuć głównie cytrynę - ani specjalnie wyszukany, ani intensywny, chociaż bez wątpienia dość miły. 
6,5/10
Smak
W smaku ma podobny problem, brak mu pełni - ma to co prawda swoją dobrą stronę, jest rewelacyjnie orzeźwiające, ale mogłoby takim pozostać, gdyby cytrusowe nuty udzielały się nieco nachalniej; w ustach jest proste, nawet bardziej słodowe niż chmielowe, na przełyku przemyka nieśmiało niewysoka, ale przyjemna goryczka, a finisz wreszcie daje trochę pola do popisu dla chmielu - jest smaczne, a nade wszystko niebywale rześkie, ale nie jest to nektar bogów i nawet nim być nie próbuje. 
7/10

Tekstura
Bardzo dobra, sprzyja orzeźwieniu, może trochę więcej gazu by nie zaszkodziło.
4/5

6.0/10
 
A więc jednak mamy dwa na dwa. Dwa piwa z Birbanta były świetne, ale tyle samo okazało się sporym zawodem, jak na warunki rzemieślnicze naprawdę sporym. American Wheat ma swoje zalety - jest niebywale orzeźwiające i sesyjne, ale to nie wszystko, jest poza tym po prostu dość nudne. Po Brown Ale i Robust Porterze Birbant mnie tak łatwo do siebie nie zrazi, ale druga taka "wpadka" na cztery piwa oddala ich mocno od wysokich lokat w rankingu polskich rzemieślników.

środa, 13 sierpnia 2014

Birbant (Witnica): Robust Porter

Po pewnej przerwie powracam do jednego z bardziej wyrazistych kontraktowców na naszej scenie, Birbanta. Bardzo spodobało mi się jego brown ale, ale już single hop IPA mocno zawiodło - teraz mam chyba największe oczekiwania, przede mną styl, który jeszcze tu nie zagościł, a który już na papierze bardzo mi się podoba - robust porter, trochę mocniejszy, bardziej intensywny i bardziej chmielowy od brown porteru.

Informacje ogólne:
Piwo: Robust Porter
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Birbant)
Produkowane od: 2014
Styl: robust porter
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: 14,7%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Tak jak sądziłem, etykiety Birbanta z każdą kolejną do kompletu wyglądają lepiej. Tutaj mamy fryzurę słynnego wcielenia Samuela L. Jacksona z Pulp Fiction i w kontekście stylu wygląda to bardzo przekonująco. Z tyłu jak zawsze dokładny skład.
8/10


Barwa
Bardzo ciemne, ale nie czarne - pozostawia miejsce na piękne, rubinowe i ciemnobrązowe przebłyski; znakomite.
5/5

Piana
Jest umiarkowanie obfita, za to piekielnie gęsta i bogato oblepiająca szkło; utrzymuje się do samego końca prawie w całości. 
4,5/5

Zapach
Wpierw rewelacyjny, intensywny aromat, w którym dominującą nutą jest palone zboże, mamy też dodatek słodkiego, czekoladowego zaokrąglenia, doszukać można się śliwek w czekoladzie, ogólnie jednak najbardziej skupia uwagę palenizna; traci na intensywności z czasem.
8/10
Smak
W smaku bardzo podobnie, na samym początku dostajemy potężne uderzenie paloności, które jednak bardzo szybko jest równoważone sporą dawką nut czekoladowo-kremowych, przez co piwo raz pokazuje wytrawne, a raz słodkie oblicze i daje to świetny, ciekawy efekt; na koniec pojawia się jeszcze wyraźna, ale nie za wysoka, chmielowa goryczka, może trochę za mało szlachetna, a na finiszu możemy delektować się na powrót akcentami palonymi - wyśmienite. 
9/10

Tekstura
Jest bardzo gęste, przyjemnie gęste, do tego dochodzi umiarkowane wysycenie i mamy idealną teksturę.
5/5

8.0/10

Zdecydowanie najlepsze z dotychczasowych trzech piw Birbanta, które sprawia, że można z tym browarem wiązać spore nadzieje. Nie jest to na pewno jeszcze poziom wysokiej formy Pinty, a nawet AleBrowaru czy Doctora Brew, ale to drugie po Brown Ale piwo świetne i można się spodziewać, że birbanci wiedzą, co robią, zwłaszcza że tutaj już amerykański chmiel nie mógł załatwić sprawy.

piątek, 18 kwietnia 2014

Birbant (Witnica): Citra IPA

Jak obiecałem, tak robię - po świetnym pierwszym piwie z browaru kontraktowego Birbant od razu rzucam się na kolejne. Piwowarzy zostają przy amerykańskim chmielu, tym razem wypuszczając kolejnego już na rynku single hopa. W roli głównej citra, chmiel, który, jak nazwa wskazuje, dostarczać ma wrażeń głównie cytrusowych. Ciekaw jestem, jakiej dostarczy goryczki - ta była bowiem głównym punktem programu w Brown Ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Citra IPA
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Birbant)
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,9%
Ekstrakt: 14,2%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Browar oczywiście trzyma się koncepcji swoich etykiet i dobrze. Pofatygowałem się na ich fanpage'a i ujrzałem grafiki, które przedstawiają rysunek na etykiecie w całości. Trzeba przyznać, że wygląda to wtedy znacznie lepiej, ale cóż - Witnica ma takie a nie inne, owalne etykiety.
7,5/10

Barwa
Złote, dążące w kierunku jasnozłotego, mocno mętne - sugerując się nazwą, faktycznie może przyjść na myśl sok z cytryny. 
3/5

Piana
Słusznie obfita, niemal idealnie gęsta, dość trwała, ładnie oblepia szkło. 
4/5
 
Zapach
Aromat amerykańskiego chmielu, wyraźny, ale dość nienachalny - istotnie zupełna dominacja cytrusów, przede wszystkim cytryny i pomarańczy - zdecydowanie bardzo ładny, nie oszałamiający, ale bezbłędny - nie obraziłbym się na większą intensywność. 
8/10


Smak
W smaku, co ciekawe, pierwsze skojarzenia są belgijskie, ma gdzieś tam tę specyficzną, przyprawową duszę, generalnie jednak dominuje zupełnie amerykański chmiel, co jednak interesujące, w mało cytrusowy sposób, bardziej żywiczny, a właściwie ziołowy - taka jest w szczególności wysoka, ale trochę drapiąca, mimo wszystko przyjemna goryczka; trochę lepiej na finiszu; początkowo mocno pijalne i orzeźwiające, z czasem trochę się nudzi; dobre, nic ponadto. 
6,5/10

Tekstura
Wysycenie powinno być odrobinę większe, ale nie ono jest największym mankamentem tekstury - piwo jest po prostu trochę za gęste i przez to pijalność nie jest rewelacyjna.
3/5

6.5/10

No bardzo duże rozczarowanie, nawet to piwo nie stało koło Brown Ale. Ocena wskazuje na dobre piwo, ale generalnie w przypadku AIPA nie ma się czym chwalić. Amerykański chmiel potrafi dużo załatwić i ciężko tym stylem upaść zbyt nisko. Jak dotąd spośród czterdziestu wszystkich rodzajów India Pale Ale, jakie piłem, gorszy był tylko Prometeusz z Olimpu, który przez diacetyl dostał pół punktu za zapach. A może właśnie akurat citra w pojedynkę "nie robi roboty" i potrzeba już większych umiejętności, by uwarzyć z niej single hopa? Cóż, na Birbanta się nie obrażam, ale aż tak szybko na następne ich piwo się nie rzucę.

sobota, 22 marca 2014

Birbant (Witnica): American Brown Ale

Rozpoczynam przygodę z kolejnym browarem kontraktowym z Polski. I kolejnym bardzo świeżym, bo rozpoczął działalność w styczniu obecnego roku. Zdążyłem załapać się na degustację ich debiutu na parę dni przed wypuszczeniem drugiego piwa, ogłoszonego drugie parę dni temu. Na razie jeszcze prowizorycznie, bez strony internetowej, jedynie z profilem na facebooku. Na pierwszy raz nietypowo nie wybrali żadnego IPA, a amerykańskie brązowe ale.

Informacje ogólne:
Piwo: American Brown Ale
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica (Birbant)
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie brown ale
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 13%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Na etykiecie widać jakiś tam koncept, nawet sympatyczny, ale daleki od wybitności, bardzo daleki. Wygląda, jakby się ktoś po prostu nie wysilił. Ratuje to podany pełny skład i IBU, z drugiej strony brak jakiegokolwiek opisu piwa rozczarowuje. Chociaż - lepsze to czy grafomania Doctora Brew? Mimo wszystko chyba to drugie - można nie czytać, a zawsze to jakaś informacja. Goły kapsel, ale w przypadku debiutu wybaczalny.
7,5/10

Barwa
W ciekawy sposób lawiruje od głębokiego bursztynu do jasnego brązu; jak na piwo niefiltrowane jest wprost doskonale klarowne, dopiero po wlaniu ostatnich kropel mętnieje i to w ładny sposób; piękne.
4,5/5

Piana
Obfita, bardzo gęsta, bardzo trwała i oblepia szkło w sposób nieprawdopodobnie widowiskowy, wprost artystyczny. 
5/5

Zapach
Piękne nuty amerykańskiego chmielu, które w połączeniu ze słodem karmelowym tworzą świetną, owocową gamę z naciskiem na śliwki i truskawki. 
8,5/10

Smak
Zaskakująco zmienia profil na mniej owocowy, a bardziej słodowy; bardzo lekkie i orzeźwiające; dochodzi do sporego kontrastu, na początku, w ustach, jest zwiewne, zdaje się bardzo łagodne, przyjemnie słodowo-chmielowe - po przełknięciu wchodzi naprawdę ogromna, zupełnie bezwzględna, ziołowa, a niemal piołunowa goryczka; kontrast jest odrobinę zbyt wysoki, goryczka mogłaby przystopować, bo niestety w miarę picia zagłusza wszystko inne włącznie z ciekawym, chlebowym finiszem. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie mogłoby być odrobinę mniejsze, ale jest bliskie ideału.
4,5/5

7.5/10
 
No i wreszcie kontraktowiec, który morze się mierzyć z Pintą i AleBrowarem. I to z dobrym efektem, bo piwo to przebiło mniej więcej połowę tych z wymienionej wielkiej dwójki. Gdyby nie było trochę zanadto przechmielone, byłoby naprawdę rewelacyjnie. Spośród Birbanta, Doctora Brew i Olimpu ten pierwszy zdecydowanie i bezwzględnie najmocniej przykuł moją uwagę. Będę śledził szczegółowo, bez wątpienia spróbuję już niedługo następnego ich piwa.

sobota, 3 sierpnia 2013

Witnica: Lubuskie Miodowe [ciemne]

Pierwszy raz od dawna trafia mi w ręce piwo miodowe, czyli styl w Polsce równie często spotykany, co lekceważony przez establishment. Wersja Koreba okazała się niewypałem, zobaczymy, jak będzie tym razem.

Informacje ogólne:
Piwo: Lubuskie Miodowe [ciemne]
Kraj: Polska
Województwo: lubuskie
Miasto: Witnica
Browar: Witnica
Produkowane od: 2010
Styl: miodowe
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Nędzne; etykieta mdła i banalna, choć bez tragedii, za to firmowy kapsel.
4,5/10




Barwa
Piękna, ciemnobrązowa, z ładnymi prześwitami pod światłem. 
4,5/5

Piana
Niewysoka, dość gęsta, umiarkowanie trwała.
3/5

Zapach
Najpierw przez sekundę czuć piwną słodowość, a potem wszystko dominuje miód; trochę za mało piwny, ale przyjemny.
7,5/10
Smak
Bardzo słodkie, trochę sztucznie, za bardzo nawet jak na typ piwa, zdecydowanie brakuje goryczki do skontrowania, gdyby była wysoka, mogłoby być bardzo ciekawie; miodowość jest nieoszukana, mocna, w miarę smaczna; na finiszu ciekawa nuta orzechowa; z niezłym potencjałem, ale przez przesadzoną słodycz można mieć duże problemy z dopiciem. 
6/10

Tekstura
Spore wysycenie, miejscami trochę za duże, ale chociaż ono przeciwstawia się słodkości.
4/5

6.0/10

Niezłe miodowe piwo, jak rzekłem - z potencjałem, jednak zmarnowanym. Czy kiedyś się to zmieni, już się nie dowiem, bo nie stać mnie na powtórne spożycie.