Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wee heavy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wee heavy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 grudnia 2017

Profesja: Dudziarz

Profesję szanuję, ale i jej nie uwielbiam, więc dawno tu jej nie było, grubo ponad rok. Skusili mnie porwaniem się na rzadko zgłębianą przez polski craft rodzinę tradycyjnych szkockich stylów piwa. Tutaj mamy tradycyjny, ale nietradycyjnie (choć bardzo szkocko) zinterpretowany szkocki styl - bardzo mocne wee heavy wędzone torfem.

Informacje ogólne:
Piwo: Basista
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: wędzone wee heavy
Alkohol: 9,6%
Ekstrakt: 20%
Objętość: 500 ml
Warka: do 28.02.2018 r.
Cena: brak danych
 
Opakowanie
W szacie graficznej Profesji nic się przez dwa i pół roku nie zmieniło - i bardzo dobrze, bo to jedne z ładniejszych polskich etykiet.
9/10


 
Barwa
Miedziane do jasnobrązowego, mętne, całkiem ładne.
3,5/5
 
Piana
Średnio-słaba.
2/5

Zapach
Bardzo, ale to bardzo fajne połączenie przyjemnego, zdecydowanego torfu z ładną słodowością spod znaku suszonej śliwki, rodzynek, może karmelu. Mózgu nie otwiera, ale nie da się przyczepić, chyba tak to miało wyglądać.
7,5/10

Smak
Torf jeszcze mocniej uderza, przechodzi w "spaloność", popiół, ostry dym i jodyna, osadzone na fajnym suszono-owocowo-karmelowym ciele słodowym. Nie ustrzegło się wszak alkoholowości, jest odrobinę szorstkie przez to, ale wciąż bardzo smaczne.
7,5/10

Tekstura
Trochę za mocno gazowane jak na tak ciężkie i tak piwo.
4/5

7.0/10

Fajne i oryginalne piwo, mało podobnych rzeczy jest na rynku. Samo w sobie nie jest wybitne, jest po prostu bardzo smaczne, natomiast przyznaję Profesji utajone punkty za wspieranie różnorodności.

piątek, 28 października 2016

Innis & Gunn (Wellpark): Fired Oak Scotch Ale

Dzisiaj ciekawostka ze Szkocji. Dawno temu Grant's, producent szkockiej whisky mieszanej, postanowił spróbować leżakowania swojego wyrobu w beczkach po piwie (właśnie tak, nie na odwrót). W końcu udało się stworzyć zadowalającą recepturę. Piwo poleżało w beczkach, zostało bezczelnie wylane, no i jego miejsce zajęła whisky. Po paru miesiącach ktoś w destylarni wpadł na pomysł (łał!), żeby może chociaż wziąć łyk tego piwa przed wylaniem i okazało się, że smakuje wspaniale. Pomysłodawca receptury postanowił odłączyć się od destylarni i ruszyć z własnym browarem kontraktowym, który skupiłby się na piwach leżakowanych w beczkach - no i tak zrobił i browar działa już 13-14 lat. Nie jest to takie piękne jak wygląda, bo Innis & Gunn tylko czasem używa autentycznych beczek, a czasem maszynki, która przez określony czas przepuszcza piwo przez dębowe wióry. Ja trafiłem w Dreźnie na piwo tak ekskluzywne, że nawet nie ma go na stronie browaru. Uwarzone zostało w wielkim browarze koncernowym w Glasgow. 

Informacje ogólne:
Piwo: Fired Oak Scotch Ale
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Miasto: Glasgow
Browar: Wellpark Brewery (Innis & Gunn)
Styl: wee heavy
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 28.02.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Topowe. Piękny kartonik, grawerowana butelka o nietypowym kształcie, oldskulowa i elegancka zarazem etykieta, firmowy kapsel.
10/10


Barwa
Piękny, głęboki bursztyn, całkowicie klarowne.
4,5/5
 
Piana
Obfita, dość gęsta, solidnie trwała.
3,5/5
 
Zapach
Dominuje nie drewno, a słód - bardzo przyjemne, mocno karmelowe, ciasteczkowe i przypiekane akcenty typowe dla szkockiego ale z lekkimi wtrąceniami ziemistymi i tytoniowymi. Drewno świetnie się z tym komponuje, dając zaokrąglony, bogaty i bardzo przyjemny aromat.
8,5/10

Smak
Rozpościera jeszcze mocniejszą słodowość, moim zdaniem naprawdę ujmującą, karmel podszyty ziemią i tytoniem. Drewno zdecydowanie jest podporządkowane słodowi, ale robi swoje. Bardzo smaczne piwo, dostojne. Jedynym minusem jest minimalne żelazo.
8,5/10

Tekstura
Nieznacznie za wysokie wysycenie.
4,5/5

7.5/10

Nasłuchałem się trochę złego o tym browarze - że trochę wydmuszka, że nie beczki tak naprawdę, że piwo dla drewna a nie odwrotnie. No cóż, nie wiem jak z innymi produktami, ale ta limitowana edycja jest świetna. I muszę częściej pić szkockie ale, słodowość typowa dla tej rodziny stylów jest mi niezmiernie miła.

środa, 18 marca 2015

Belhaven (Greene King): 90/~ Wee Heavy

Trzecie już tradycyjne szkockie piwo z browaru Belhaven - dotychczasowe dwa były dobre, ale nie w pełni satysfakcjonujące, po nim obiecuję sobie najwięcej. Choć 444 piwa już za mną, pierwszy raz na blogu pojawia się tradycyjne wee heavy (niedawno pojawiło się wędzone). Patrząc na bardzo znikomą popularność szkockich ale, możliwe, że to również ostatni raz na dłuższy czas, podchodzę więc do niego z namaszczeniem.

Informacje ogólne:   
Piwo: 90/~ Wee Heavy
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: East Lothian
Miasto: Dunbar
Browar: Belhaven (Greene King)
Styl: wee heavy
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 05.2016
Cena: brak danych

Opakowanie
Butelka i etykieta w tym samym stylu co na Scottish Ale, tylko czerwona. Bardzo zachęcający opis na kontrze, podsumowany określeniem piwa "ciastem świątecznym w butelce". Firmowy kapsel.
9/10

 
Barwa
Przepiękna, lawirująca od ciemnobrązowej do jasnomiedzianej, idealnie klarowne, cudowne. 
5/5

Piana
Bardzo obfita, bardzo gęsta, o kremowej barwie, trwałość już słabsza, ale przyzwoita. 
3,5/5

Zapach
Świetny, dominują rewelacyjne estry owocowe, idące nawet w stronę nut winnych, do tego przyjemna, karmelowo-chlebowa słodowość, trochę miodu i jakby słodkiej żywicy. 
8,5/10

Smak
Największa rewelacja zaczyna się jednak w smaku, gdzie wybucha miodem, skórką od chleba, piernikiem, karmelem, a bazę dla tego wszystkiego stanowią owoce trochę skierowane w stronę wina - cudowny, bogaty smak i intensywny, słodki, długi finisz z dosłownie szczyptą czekolady - jedynym mankamentem jest znana już z poprzednich piw Belhaven bardzo lekka na szczęście metaliczność, poza tym jest cudowne. 
8,5/10

Tekstura
Doskonałe, średnie nagazowanie.
5/5

8.0/10

Tak, wreszcie wielkie piwo od Belhaven, wreszcie wielkie szkockie ale. Wee heavy to zaprawdę wspaniałe pole do popisu dla możliwości słodu. Szkoda, że szkockie style cieszą się tak znikomą popularnością w dobie rewolucji, ale będę ich wypatrywał.

sobota, 28 lutego 2015

Elav: Sick & Tired

Przedostatnie piwo przywiezione z Włoch będzie nowym stylem na blogu, wee heavy, najmocniejszym szkockim ale. Ostatnia przygoda z Belhaven, mimo że nie do końca satysfakcjonująca, rozbudziła we mnie ciągoty do tradycyjnych szkockich stylów, ale czy będzie tak tradycyjnie, to nie wiem, bo w zasypie jest tu słód wędzony torfem. Wędzone wee heavy, czy jednak jego dodatek okaże się nieznaczny? Zobaczymy.

Informacje ogólne:
Piwo: Sick & Tired
Kraj: Włochy
Region: Lombardia
Miasto: Bergamo
Browar: Birrificio Indipendente Elav
Styl: wędzone wee heavy
Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 330 ml
Warka: do 15.07.2017
Cena: 4 euro (6,06 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Najładniejsza etykieta ze wszystkich browaru Elav. Nie wiem o co chodzi, ale czyż nadąsany mors, grający w szkockim nakryciu głowy na dudach, może nie wzbudzać sympatii? No i kolorystycznie pięknie.
8,5/10
 

Barwa
Piękna, rozpościerająca się od ciemnego bursztynu do jasnego brązu, przede wszystkim miedziana; podejrzewam, że byłaby doskonała, gdyby nie mocne zmętnienie. 
4/5

Piana
Nie jest imponująca, nie powala ani obfitością, ani gęstością, ani trwałością, choć z żadnym z nich nie jest też źle, solidny pierścień utrzymuje się do końca. 
3/5

Zapach
Piękny popis słodu, który stworzył połączenie intensywnej, lekko przypalanej chlebowości i karmelu z niesamowicie bogatymi estrami owocowymi - słodkie jabłka, czereśnie, dżem truskawkowy i inne; na początku bardzo subtelna nutka torfu, z czasem staje się coraz ważniejsza w bukiecie; aromat ten ma jeden problem, jest niezbyt intensywny, wielka szkoda. 
6,5/10 
Smak
W smaku bardziej wyraziście, może dlatego, że na znacznie, znacznie więcej pozwala sobie torf - jest tu jedną trzecią do połowy wrażenia, poza tym jest dość słodko, intensywne są nuty chlebowo-karmelowe, melanoidynowe, ciastkowe, a nawet czekoladowe, owoce trochę odchodzą na dalszy plan z korzyścią dla torfu, który podobnie jak w zapachu jest coraz mocniejszy, w końcu piwo robi się od tej wędzonki aż słone; całość stanowi kompozycję bardzo udaną, ale nie urywającą niczego. 
7,5/10

Tekstura
Ogromny problem, jest niemal kompletnie wygazowane, nadaje wrażenia wodnistości, zupełnie nieprzystającej do intensywnego smaku.
0,5/5

6.0/10

Napaliłem się, a to póki co najsłabsze piwo ze wszystkich przywiezionych z Włoch i prawdopodobnie nim zostanie, bo na koniec zostawiłem stout imperialny. Jest, nie da się ukryć, bardzo interesujące (sensowne połączenie szkockiego piwa i szkockiej whisky), a w samym smaku też po prostu bardzo dobre, ale mała intensywność aromatu i wodnista tekstura nie pozwalają wzbić mu się na wyżyny.

piątek, 31 października 2014

BrewDog: Dogma

W ubiegłoroczne wakacje, które ochrzciłem zresztą wakacjami z BrewDogiem, gruntownie przetrawiłem tę najbardziej podstawową ofertę browaru. Szkoci nowe piwa wypuszczają w tempie, które przyprawia o zawrót głowy - tylko w moich statystykach to będzie już pięćdziesiąte drugie, a ilu jeszcze nie spróbowałem - aż strach pomyśleć. Mają jednak kilka-naście piw standardowych. We wspomniane wakacje przerobiłem chyba wszystkie poza jednym, które dziś zdegustuję. Jego styl można określić jako szkockie mocne ale z dodatkiem miodu wrzosowego. Przypomina mi się tu świąteczne piwo BrewDoga, Santa Paws, które brzmiało bardzo podobnie, tylko było dużo słabsze. Jeśli to była słabsza wersja Dogmy, to tutaj będzie co najmniej bardzo dobrze.

Informacje ogólne:
Piwo: Dogma
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2012
Styl: wee heavy
Alkohol: 7,4%
Ekstrakt: 19,7%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Dość dawno już nie widziałem takiej standardowej etykiety BrewDoga, ostatnio trochę eksperymentowali z wyglądem. Tutaj klasyczny układ w rażącym pomarańczu. Cieszy cytat filozoficzny w opisie piwa, choć jeśli już brytyjscy filozofowie, to zamiast Locke'a wolałbym Hume'a.
9/10
   
Barwa
Przepiękna - wydaje się czarne, ale pod światło prezentuje tajemnicze, świetne przebłyski brązowe i rubinowe - byłoby idealnie, gdyby były nieco mniej tajemnicze, a bardziej wyraźne. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, ale dość dziurawa i bardzo nietrwała - szybko potężna czapa znika, a zaraz potem mamy pierwsze dziury na tafli, wkrótce nie pozostaje już nic - bardzo słabo. 
1,5/5

Zapach
Piękny, na początku atakuje intensywną wonią czekolady, orzechów i miodu - zupełnie, jakby wąchało się ciasto, niestety szybko traci gdzieś swoją intensywność, ale kompozycja jest świetna. 
8,5/10

Smak
Początkowo bardzo słodkie, mocno czekoladowe, wspaniale melanoidynowe; na przełyku natomiast wkracza niebagatelna, a nawet w miarę wysoka chmielowa goryczka, która przełamuje tę ciastową błogość - finisz również z dużym udziałem chmielu; zmniejszyłbym trochę to chmielowe uderzenie i pozwolił mówić słodom do samego końca, ale i tak jest to przepyszne piwo. 
8,5/10

Tekstura
Znacznie za niskie wysycenie, choć jeszcze w granicach przyzwoitości.
3/5

7.0/10

Bardzo dobre piwo, niestety z fatalną pianą i przeciętną teksturą. Nieco rzeczywiście podobne do Santa Paws. Tam jednak już ten miód trochę bardziej był wyczuwalny, tu tylko trochę na początku w zapachu i to tyle. Cóż, jest dużo lepszych piw z BrewDoga, do Dogmy, mimo że pod względem smaku i zapachu świetna, nie będę za często wracał pamięcią.