Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwone India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwone India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 stycznia 2018

BrewDog: Slot Machine

Im bliżej do końca pierwszego tysiąca recenzji, tym bardziej sentymentalny się robię. Lata lecą, a ciągle najwięcej z tych recenzji dotyczy piw szkockiego BrewDoga, swojego czasu mojego ulubionego browaru we wszechświecie. Po rozszerzeniu horyzontów oczywiście ciężko mi już uważać Szkotów za geniuszy piwowarstwa, ale ciągle mam do tego browaru sympatię, uznanie i sentyment. A więc jeszcze raz nim dobiję do tysiąca, po raz 82., przed państwem BrewDog. Czerwone żytnie IPA, styl w którym już raz Szkoci uwarzyli świetne piwo, prototypowy Interstellar.

Informacje ogólne:
Piwo: Slot Machine
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: czerwone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 14.10.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Po raz pierwszy zrecenzuję BrewDoga z puszki. Trzeba przyznać, że ich nowa estetyka świetnie do puszek pasuje, nawet bardziej niż do etykiet.
8,5/10



Barwa
Ciemny bursztyn wpadający w głęboką miedź, piękna.
5/5
 
Piana
Znakomita, bardzo obfita i puszyście gęsta, o beżowej barwie.
5/5
 
Zapach
Atrakcyjna bomba tropikalnych owoców (ale raczej nie cytrusów, może delikatne nuty grejpfruta), mango, liczi, papai, ananasa; do tego piękna żywica i nuty herbaciane. Taki trochę oldskulowy East Coast, od którego craftowcy ostatnio uciekają i bardzo mi z tego powodu żal w przeciwieństwie do większości beer geeków.
9/10
 
Smak
Od pierwszego łyku czuć gęstą żytnią bazę z charakterystyczną dla żyta przyprawowością, która świetnie komponuje się z coraz mocniej wyczuwalną żywicą, słodkimi owocami i lekko karmelowym słodem. Ogólnie słodka kompozycja dobrze uzupełnia się ze średnio-wysoką goryczką. Brakuje mi minimalnie głębi, ale jest pyszne.
8/10
 
Tekstura
Fajna żytnia gęstość, trochę za dużo gazu.
4/5

7.5/10

Zabijcie mnie, brakuje mi na rynku takich nie-soczkowych, nie-bezgoryczkowych, nie-cytrusowych, nie-bezkarmelowych, a jednak bardzo dobrze zrobionych IPA. Lata mijają, BrewDog rozrasta się do rozmiarów niemal korporacyjnych, ale ciągle zachowuje wysoki poziom, bardzo mnie to cieszy.

poniedziałek, 23 marca 2015

Raduga (Zodiak): Sunset Blvd

Raduga, sądząc po ocenach innych osób, to największy nieobecny polskiego craftu na blogu (poza Artezanem z wiadomych przyczyn). No to czas zabrać się za nadrabianie. Na początek czerwone żytnie IPA, brzmi bardzo zachęcająco - piłem już taką kombinację w wykonaniu prototypowego piwa BrewDoga, Interstellar, i było zachwycające.

Informacje ogólne:
Piwo: Sunset Blvd
Kraj: Polska  
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Bierzwienna Długa-Kolonia
Browar: Zodiak (Raduga)
Styl: czerwone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.06.2015
Cena: 7,90 zł

Opakowanie
Na wstępie mają u mnie plusa za koncepcję etykiet i nazw piw. Chrzczą swoje wyroby tytułami kultowych filmów, póki co raczej niemłodych - Sunset Blvd z 1950 r. to chyba najmłodszy z dotychczasowo wykorzystanych. Jeśli chodzi o kino (i muzykę zresztą też), to dla mnie bezkonkurencyjne są lata sześćdziesiąte, ale i tak doceniam tę koncepcję. No i nie tylko koncepcję, a i wykonanie, etykiety są bardzo gustowne, ta również. Na kontrze konkretny opis, czego można się spodziewać po piwie i w miarę dokładny skład. Cudo. Goły kapsel usprawiedliwiony.
9,5/10

Barwa
Piękna, w zależności od oświetlenia ciemnobursztynowa, miedziana lub nawet jasnobrązowa - pełna klarowność.
5/5

Piana
Bardzo obfita i cudownie gęsta, bogato oblepiająca szkło w sposób iście artystyczny, utrzymuje się do samego końca - nie da się do niej przyczepić. 
5/5

Zapach
Świetny, intensywny aromat amerykańskiego chmielu, ukierunkowany przede wszystkim na nuty żywiczne, iglaste, w mniejszym stopniu owocowe, niekoniecznie cytrusowe, bardziej mango, marakuja, morela - do tego szczypta karmelu i mamy bardzo udaną kompozycję. 
8,5/10

Smak
W smaku od początku spora kontra słodowa, karmelowa przede wszystkim, swoją rolę spełnia też słód żytni, choć nie jest przesadnie wyczuwalny - poza tym jednak mocno rozpycha się chmiel, tutaj już niemal całkowicie żywiczny, sosnowy, i dostarcza niemałej, choć powoli się rozkręcającej goryczki, która prowadzi fajny dialog ze słodyczą - piwo nie jest może oszałamiające, ale jakby znakomicie przemyślane i bezbłędnie wykonane, co składa się na niezwykle przyjemny trunek. 
8,5/10

Tekstura
Najmniej współpracuje z resztą, wysycenie do solidnego podwyższenia.
3/5

7.5/10

Bardzo przyjemny początek znajomości. Nie jest to wybitne IPA i BrewDog zrobił to lepiej, ale godne miana piwa rzemieślniczego, bardzo dopracowane, pyszne. Dobre opinie chyba nie wzięły się znikąd, następnym razem nie kupię w sklepie jednego piwa Radugi, a po jednym z każdego, które będzie.

piątek, 17 października 2014

BrewDog: Interstellar

Dziś degustacja ważna, ale też i nieco wstydliwa. Pod koniec lutego bieżącego roku zrecenzowałem Brixton Porter, brown porter z BrewDoga, jedno z trzech piw z serii Prototype Challenge 2013, będącej konkursem, w którym konsumenci mogli wybrać piwo, które BrewDog ma włączyć do stałej oferty. Luty był bardzo dawno, konkurs został już dawno zakończony, wygrał właśnie Brixton Porter, a ja miałem już nawet okazję wypić go drugi raz, by zdobyć nową etykietę. Pozostałe dwa piwa wezmę na warsztat dopiero teraz, co słusznie można wziąć za moje lekkie zaniedbanie. Z drugiej strony fakt, że te piwa już nie zostaną (raczej) uwarzone, nada degustacjom trochę wyjątkowości. Tej jednak i tak nic dodawać nie trzeba - to będzie pięćdziesiąte piwo z BrewDoga, jakie opiszę! Na jakieś obszerniejsze teksty pochwalne poczekam może do setnego, bo sądzę, że setne nadejdzie, już teraz w kolejce czeka kolejne dziewięć. Póki co powiem tyle, że uważam te pół setki piw za świetnie wydane pieniądze (nie każde z osobna oczywiście, ale jako całokształt) i wbrew popularnemu dziś wymyślaniu BrewDoga od przerostu formy nad treścią, taniego marketingu, niepowalających piw powiem też, że to mój ulubiony browar obok rodzimej Pinty i może trapistów z Chimay.

Informacje ogólne:
Piwo: Interstellar
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: czerwone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 14,5%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta identyczna jak na prototypowej wersji Brixton Porteru. W niepodanym składzie musi występować słód żytni - piwo reprezentuje egzotyczny, ale coraz popularniejszy gatunek żytnich IPA, konkretnie amerykańskie żytnie IPA, a jeszcze konkretniej czerwone żytnie IPA.
7/10

Barwa
Piękna, jasnobrązowa, bardzo urzekająca - możemy też zobaczyć przebłyski bursztynowe, a pod specyficznym światłem również miedziane - do tego spora klarowność i mamy bardzo zachęcający wygląd. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, a przede wszystkim niebywale ziemska, puchowa, od początku oblepia szkło i utrzymuje się długo na całej powierzchni. 
4,5/5

Zapach
Wspaniały, aromatyczny chmiel tworzy urzekający bukiet kwiatowo-malinowy, a na trzecim planie mamy ciekawe, siermiężny akcenty zbożowe, ewidentnie pochodzące od żyta - piękny, niesztampowy aromat, byłby blisko ideału, gdyby nie jedna, na szczęście istniejąca na granicy wyczuwalności kiepska nuta, jakby cebulowa.
8,5/10

Smak 
W smaku dzieje się jeszcze więcej - pozostaje ta malinowa słodycz, pozostaje, a raczej wzmacnia się nuta typowa dla słodu żytniego, a do tego dochodzą jeszcze akcenty karmelowe i porządna, chmielowa goryczka, w zasadzie o idealnej wysokości; fascynujący jest daleki finisz, na którym wkracza intensywna nuta miodowa w towarzystwie znanej już z zapachu malinowej - przepyszne piwo, bardzo interesujące. 
9,5/10

Tekstura
Odrobinę za niskie wysycenie.
4,5/5

8.5/10

Fantastyczne piwo. Nie mam pojęcia, jakim cudem Brixton Porter mógł z nim wygrać, sądzę, że to wielka szkoda dla świata, że Interstellar nigdy nie zostanie już więcej uwarzony. Miałem wrażenie, że ktoś dodał do niego miodu i dolał soku malinowego, niesamowite. Cieszy też, że mimo że nie piłem go najświeższego (acz oczywiście przed upływem daty ważności), zaprezentowało się tak znakomicie. Teraz jestem jeszcze bardziej zmotywowany do dotarcia do stu piw z BrewDoga.

sobota, 13 września 2014

Birbant (Zarzecze): Red AIPA

Kolejne piwo z Birbanta, ale tym razem nie nowe - jak wiadomo, panowie z Birbanta wcześniej pracowali w minibrowarze Haust, rozlewającym na mniejszą skalę niż Birbant. Zabrali ze sobą swoją recepturę, stworzyli nie identyczną, ale ewidentnie bardzo podobną etykietę i w tym roku postanowili znowu zacząć je warzyć, na większą skalę, choć nie w Witnicy, a w... Zarzeczu. Powoli miszmasz kontraktowy zaczyna się robić trochę skomplikowany.

Informacje ogólne:
Piwo: Red AIPA
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Birbant)
Produkowane od: 2012
Styl: czerwone India Pale Ale
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Nie podoba mi się specjalnie ta historyczna etykieta, wolę typowy styl Birbanta znany z Witnicy. Ocenę podbija w górę za to dokładny skład. Autorzy nie ukrywają też historii piwa.
6/10



Barwa
Piękna, głęboko bursztynowa barwa w połączeniu z całkowitą klarownością daje efekt czysty, elegancki, ale i jednocześnie swojski - prawie idealne. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, a ponad wszystko ekstremalnie gęsta, naprawdę niezwykle zbita - bardzo ładnie oblepia szkło i utrzymuje grubą warstwę do samego końca. 
5/5

Zapach
Dominuje oczywiście amerykański chmiel, ale w towarzystwie karmelu - ma raczej dość słodki, owocowy profil, choć i jakieś nuty żywiczne gdzieś tam w tle się kryją - wśród owoców szczególnie mocne wydaje się liczi - ogólnie bardzo ładny zapach, ale trochę więcej intensywności byłoby bardzo mile widziane. 
7/10

Smak
W smaku znacznie bardziej wytrawne, od początku najbardziej rzuca się na nas bardzo mocna goryczka, trochę w towarzystwie owoców, ale skromnym - ogólnie poza goryczką wiele w tym piwie nie ma, ta zaś co prawda byłaby niemal idealna, jednak wkrada się na pewnym etapie każdego łyku ewidentna, bardzo psująca obraz nuta kartonowa, papierowa, szorstka i sucha - szkoda, piwo byłoby bez tego bardzo dobre (mimo że wyjątkowo nieskomplikowane), a tak jest najwyżej niezłe; fajny, długi finisz, na którym karton jest już nieobecny, pozostaje przyjemne, żywiczne oblicze goryczki. 
7/10

Tekstura
Odjąłbym mu sporo gazu, ale źle z teksturą nie jest, jest w porządku.
3/5

6.0/10

Możliwe, że odpocznę sobie od Birbanta na jakiś czas. Nie skreślam ich, ale trzy z pięciu ich piw, które piłem, nie były godne uwagi i pieniędzy, statystyka robi się więc już trochę kiepska. Szkoda, bo był moment, że liczyłem na konkurencję dla Pinty i AleBrowaru, ale chyba nic z tego - na szczęście pojawili się inni kandydaci.

czwartek, 10 lipca 2014

Buxton: High Tor

Niespodziewanie szybko powracam do Buxton Brewery. Po fenomenalnym początku przygody z tym browarem nie mogłem sobie pozwolić na ominięcie innych ich piw w sklepie, ale spodziewałem się, że będą musiały trochę poczekać na swoją kolejkę. Wziąłem wszystkie - czyli dokładnie to jedno, jakie zdegustuję, więcej nie było - i okazało się, że tak jak na poprzednim nie ma daty ważności, tylko data zabutelkowania (styczeń) i napis "drink as fresh as possible". Black Rocks znakomicie wytrzymało taką próbę czasu, oby tu nie było inaczej - styl pokrewny, więc nadzieje są.

Informacje ogólne:
Piwo: High Tor
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Produkowane od: 2011
Styl: czerwone India Pale Ale
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie Etykieta utrzymana w konwencji znanej z Black Rocks, niestety jak wspomniałem i tutaj brak daty ważności oraz firmowego kapsla.
8,5/10




Barwa
Nadspodziewanie ciemne, właściwie bardziej brązowe niż miedziane - jasny brąz w połączeniu z pięknymi rubinowymi przebłyskami i lekkim zmętnieniem daje efekt bardzo ładny.
4,5/5

Piana
Obfita, szalenie gęsta, o ładnej, beżowej barwie - niepokonana.
5/5

Zapach
Niemal zupełnie rządzi chmiel, choć zostaje też trochę miejsca dla karmelowej, przyjemnej słodowości - przede wszystkim mamy jednak owocową chmielowość, dość słodką, kojarzącą się z mango, marakują, ale chyba w największym stopniu z owocami leśnymi, jest też akcent ewidentnie pikantny. Rewelacyjna kompozycja, bardzo intensywna.
9/10

Smak
Bardzo podobnie do zapachu - również na pierwszym planie mamy bardzo przyjemny chmiel, łączący owoce z charakterystyczną pikanterią; goryczka jest dość łagodna, ale za to bardzo szlachetna, ziołowo-przyprawowa. W tle cały czas nieśmiało czai się słodowy karmel, co tworzy delikatne, ale pyszne zestawienie - nie powala na kolana, ale ciężko się do czegoś przyczepić.
9/10

Tekstura
Odciąga piwo od wybitności, a konkretniej czyni to za niskie wysycenie - nie ma z nim tragedii, ale dobrze nie jest.
2/5

8.0/10
 
Znacznie niżej niż Black Rocks, ale Buxton Brewery potwierdza, że warto przyjrzeć się im z bardzo bliska. Gdyby jeszcze tekstura dała radę... niestety kto wie, kiedy znowu natrafię na jakieś ich piwo, z Redwillow na przykład już się więcej nie pojawiły, z Meantime też bardzo kiepsko - a szkoda, wielka szkoda, Anglia mi wyrasta na kraj numer jeden w piwowarstwie.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Green Flash: Hop Head Red

Trzecią setkę rozpoczynam podróżą do Stanów, a dokładniej, jak zazwyczaj w przypadku eskapad za ocean, do Kalifornii. Docieram jednak do nowego dla mnie browaru, Green Flash Brewing Company z San Diego. Dodaję sobie też do statystyk nowy styl, choć w zasadzie to raczej wariacja na temat amerykańskiego India Pale Ale - czerwone IPA.

Informacje ogólne:
Piwo: Hop Head Red
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: Green Flash Brewing Company
Produkowane od: brak danych
Styl: czerwone India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml

Opakowanie
Pozytywy opakowania kończą się na grawerowanej butelce i firmowym kapslu. Etykieta niestety nie robi szału pod względem projektu, a kolorystycznie jest moim zdaniem po prostu kiepska. Nie zawiera też żadnego opisu piwa, choć dwóch rzeczy się dowiemy - stylu piwa i tego, że zostało chmielone na zimno chmielem amarillo.
6/10
 
Barwa
Bardzo, bardzo atrakcyjny, bursztynowo-miedziany kolor, w połączeniu z niemal idealną klarownością pozostawia niewiele do życzenia; pod mocnym światłem faktycznie czerwone. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, bardzo gęsta i idealnie trwała, w dodatku oblepia przepięknie szkło - nie da się przyczepić. 
5/5

Zapach
Świetne, leśno-żywiczne nuty amerykańskiego chmielu - owoce tropikalne też są obecne, ale raczej na drugim planie; zapach piękny, intensywny i bardzo przyjemny, choć do absolutnej rewelacji trochę brakuje. 
9/10

Smak
W smaku dominacja chmielu również totalna - owoce schodzą na daleki plan, właściwie ich rolą jest już tylko przyjemna słodycz, poza którą piwo jest totalnie żywiczne, zarówno w ustach, gdzie obezwładnia wyrazistością, na przełyku, gdy uderza bliska doskonałości goryczka - bardzo mocna, ale zupełnie nie zalegająca - jak i na długim, bardzo konkretnym finiszu, który chyba najlepiej oddaje tę żywiczną magię - znakomite. 
9/10

Tekstura
Perfekcyjnie współgra ze smakiem i winduje pijalność do bardzo wysokich poziomów mimo sporej goryczki.
5/5

8.5/10

Niepozorne opakowanie kryło w sobie absolutnie rewelacyjne IPA. Na pewno nie najlepsze, ale jedno z najwybitniejszych stylowo amerykańskich interpretacji gatunku, jakie piłem. Ściślej, tylko ta mierna etykieta odebrała mu obecność na podium.