Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie ale. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

Artezan: Bałwan

Artezan to jeden z tych browarów, które życzyłbym sobie gościć na moim blogu nieco częściej. Stanie na trzynastu piwach w ciągu pierwszych pięciu lat i pierwszego tysiąca recenzji. Bałwan to jedno z podstawowych piw browaru, lekkie, klasyczne APA.

Informacje ogólne:
Piwo: Bałwan
Kraj: Polska
Województwo: mazowieckie
Miasto: Błonie
Browar: Artezan
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: 02.04.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Fajne całkiem, takie letnio-zimowe, a gustowne. 
7/10

 


Barwa
Jasnozłote, niemal słomkowe, bardzo bardzo mętne, klasyka.
4/5

Piana
Raczej skromna, ale w porządku.
3/5

Zapach
Aromat soku z owoców tropikalnych z lekkim podbiciem zbożowym - marakuja na pierwszym planie, dalej grejpfrut i inne takie różne. Nic odkrywczego, po prostu świetna praca nowofalowego chmielu.
8/10

Smak
Przykładne, leciutkie APA, utkane na umiarkowanej goryczce, owocowym chmielu i fajnej zbożowości. Bez cienia wady, bez zawrotu głowy, ogromnie pijalne, niezobowiązujące, lecz z charakterem.
8/10

Tekstura
Brakuje mi trochę gazu.
3,5/5

7.0/10

W sumie jeszcze jedno piwo z Artezana, do którego nie sposób się przyczepić, ale które średnio zapadnie mi w pamięć i powtarzać nie będę. Moje własne APA jest podobne, a trochę lepsze i trzy razy tańsze nawet po policzeniu sobie całkiem wysokiej robocizny.

niedziela, 19 listopada 2017

AleBrowar: Pear Time

Jakiś czas temu pomyślałem sobie, że jeszcze nigdy nie piłem piwa z gruszką, a dzień później AleBrowar poinformował, że właśnie szykuje APA z pulpą gruszkową. Przeznaczenie, a zatem kupiłem i sprawdzam, jak tam sobie radzi weteran craftu.

Informacje ogólne:
Piwo: Pear Time
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Lębork
Browar: AleBrowar
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.03.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Dobre, choć miewali lepsze.
8/10 



 
Barwa
Jasne złoto, bardzo mocno zmętnione, przypomina trochę pulpę owocową.
4/5

Piana
Obfita, ale niezbyt gęsta i niezbyt trwała.
3/5

Zapach
Przyjemny aromat białych owoców pochodzących od chmielu - liczi, białe winogrona, pomelo, nawet yuzu - a dopiero na drugim planie gruszka. Bardzo świeży, bardzo owocowy, bardzo fajny.
7,5/10

Smak
No fajne, lekkie, owocowe APA, które nie zmienia świata, ale wchodzi całkiem miło. Wydaje mi się, że gruszka wniosła swoją charakterystyczną słodycz poza niuansami zapachowymi. To bardzo na plus, natomiast czepiłbym się szorstkiej, niezbyt szlachetnej goryczki. Bardzo bym się czepił. Z każdym łykiem coraz gorzej.
5,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

5.5/10

Średniactwo. Gruszka zrobiła fajną robotę, chmielenie na aromat też, ale zaniedbano chmielenie na goryczkę, warstwa słodowa z kolei ma po prostu nie przeszkadzać.

piątek, 13 października 2017

Piwne Podziemie (Browar Jana): Summer Freakout

Czekało się na Artezanów, czekało się na Pracownię Piwa, czekało się i na Piwne Podziemie. Dobrze, że najlepsze niebutelkujące browary w końcu przełamują się i zaczynają butelkować. Wielokrotnie zachwycałem się piwami Podziemia w pubach, ale jeszcze nie miałem okazji na blogu - no to proszę. Na początek prosty American Wheat. 

Informacje ogólne:
Piwo: Summer Freakout
Kraj: Polska
Województwo: lubelskie
Miasto: Rożdżałów
Browar: Piwne Podziemie
Styl: American Wheat
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 12.01.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Jeśli to standardowy poziom estetyczny Piwnego Podziemia, to nie dziwię się, że tak długo nie chcieli zacząć butelkować. Kurde, brzydkie to jest i to tak już bardzo. Nie ma też dokładnego składu, który mógłby uratować trochę sytuację.
3/10

Barwa
Słomkowe, bardzo mocno zmętnione, tak sobie właśnie wyobrażam AW.
4,5/5

Piana
Dość obfita, umiarkowanie gęsta, trwała.
4/5

Zapach
Piękny, świeży i rześki aromat cytrusów ze szczególnym uwzględnieniem białego grejpfruta i cytryny. Czuć zarówno chmielową, jak i bezpośrednio owocową proweniencję. Może odrobinę za prosty, ale wybitnie udany jako taki.
8,5/10

Smak
Dość przykładny American Wheat, choć średnio się wyróżniający. Wyraziście chmielowy, ale z powściągniętą goryczką, z lekką bazą słodową z wyraźnym udziałem pszenicy, niezwykle lekki i pijalny.
7,5/10

Tekstura
Niemałe wysycenie bardzo tu pasuje.
5/5

7.5/10

Bardzo udany American Wheat. Nie obezwładnia, ale spełnia całkowicie założenia tego średnio spektakularnego stylu. Świetne piwo na lato i po lecie.

niedziela, 8 października 2017

Brokreacja (Gryf): The Dealer

Trzecie podejście do Brokreacji. Zacząłem trochę od końca, bo od mocarnych porterów, no to czas na coś lekkiego i powszedniego - przenajzwyczajniejsze APA.

Informacje ogólne:
Piwo: The Dealer
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Szczyrzyc
Browar: Szczyrzycki Browar Cystersów Gryf (Brokreacja)
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.04.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Trochę mi się styl Brokreacji podoba, a trochę nie. Tu akurat mi się spodobał bardziej niż zwykle.
7,5/10
 
 

Barwa
Złoto, klarowne, klasyka.
3,5/5
 
Piana
Gęsta, przyzwoicie obfita, średnio trwała.
3,5/5
 
Zapach
Średnio udany - zamiast chmielowej burzy lekki diacetyl i mocniejsza autoliza, trochę słodu i ledwie muśnięcie owocami, kojarzące mi się najmocniej z kiwi i melonem. Nie jest nieprzyjemny, ale bardzo zachęcający też nie.
4/10
 
Smak
Tu również bez szału. Nijaka baza słodowa i dosłownie resztki chmielowego aromatu, w dodatku nieco izowalerianowego w odczuciu; tyle że całkiem spox balans słodowość/goryczka. Nie jest to nic wstrętnego czy niepijalnego, ale wadliwa nędza.
4/10

Tekstura
Trochę za mało gazu.
4/5

4.0/10

No tak, no niezbyt. Jedno z najnędzniejszych APA, jakie piłem, po prostu do niczego. Brokreacja za prędko na bloga nie powróci. 

poniedziałek, 11 września 2017

Pinta (Zarzecze): Hopby

Nie po raz pierwszy Pinta angażuje się w popychanie do przodu rynku piwa bardzo lekkiego, który ostatnio zaniedbywany jest coraz mniej, ale w tym sektorze moim zdaniem im więcej, tym lepiej. Pinta określa Hopby jako "Hoppy Table Beer", w gruncie rzeczy trzeba to nazwać sesyjną wersją APA. Ciekawostką jest użycie do warzenia nie tylko chmielu w standardowej postaci, ale i czystej lupuliny z Mosaica.

Informacje ogólne:
Piwo: Hopby
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 4%
Ekstrakt: 9%
Objętość: 500 ml
Warka: pierwsza
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Udało się Pincie - jest świetnie dopasowane do koncepcji piwa.
9/10 



 
Barwa
Zmętnione, jasne złoto.
3,5/5

Piana
Nieobfita, ale dość gęsta i trwała.
4,5/5

Zapach
Delikatna, owocowo-trawiasta chmielowość połączona z leciusieńką bazą słodową o minimalnym zabarwieniu karmelowym. Ani chmiel jakoś nie miażdży, ani słodowość, ale bardzo przyjemny to zapach i zachęcający, świeży.
6,5/10

Smak
A tutaj już mega fajne. Chmiel o dziwo wcale nie gra pierwszych skrzypiec, jak dla mnie rządzi tym piwem subtelna, swojska, "stołowa" właśnie słodowość, a dopiero w drugiej kolejności odczuwam fajne posmaki owoców tropikalnych i konkretną goryczkę, nawet bardzo konkretną. Pije się bardzo lekko, ale smak jest bardzo wyrazisty. Super.
8,5/10

Tekstura
Perfekcyjna, trochę ponadprzeciętne nagazowanie zapobiega wodnistości.
5/5

7.5/10

Świetne piwo sesyjne, idealne na gorące popołudnie na werandzie swojego domu w Argentynie. No, albo na balkonie w mieszkaniu we Wrocławiu. Nie rozwala mózgu, bo i absolutnie tego nie ma robić. W swojej klasie natomiast ociera się o majstersztyk. Brawo, brawo.

niedziela, 3 września 2017

Port Brewing: Lost Abbey - My Black Parade

Jeszcze jedno grubo zapowiadające się piwo z Lost Abbey. Bliżej nieokreślone strong ale, leżakowane w beczce po bourbonie z całą gamą dodatków: ziarna kakao, ziarna wanilii i przyprawy nienazwane, ale co nieco sugerują obiecywane nuty smakowe - wędzone chili, cynamon i kardamon. 19. najlepsze American Strong Ale świata na RB.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - My Black Parade
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: przyprawowe imperialne amerykańskie ale (Bourbon BA)
Alkohol: 12%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: brak danych
Cena: 89 zł (118,67 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jeszcze jedno przepiękne dzieło Lost Abbey, tutaj w wydaniu dość nekromanckim.
10/10 


 
Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5

Piana
Bardzo ładna się tworzy, obfita i gęsta, ale szybko znika dość.
4/5

Zapach
Baaardzo przyprawowy i "dodatkowy". Ciężko powiedzieć, co jest motywem przewodnim, ale są obecne: kakao, wanilia, beczka po bourbonie, papryczki chili (nie wpadłbym na to bez informacji, ale faktycznie wędzone), kardamon. Kurde, nawet ten tytoń obiecywany poczułem (i to bardzo mocno), tylko cynamonu nie. Niezwykły aromat, może tylko wolałbym, żeby położony został na jakimś piękniejszym słodowym podłożu, ale przepiękny.
9/10

Smak
Podobnie jak w aromacie, jest ogarnięte przez swoje przyprawy, aczkolwiek tutaj słodowość już mocniej się zaznacza, jest cudownie czekoladowo-orzechowa (kakao zapewne potęguje efekt). Ogólnie słodziaczek, bardziej niż jakąś poważniejszą goryczką przełamany średnio-lekką pikanterią chili. Fascynujące i arcyprzyjemne piwo, idealne do długiego sączenia.
9/10

Tekstura
Troszeńkę za dużo gazu.
4,5/5

8.5/10

Jak na Lost Abbey nie jest to petarda petard, ale kolejne znakomite piwo do kolekcji. Nie wiem, czy piłem kiedyś piwo tak bardzo naładowane dodatkami, a tak wysokiej klasy. Wszystko to jest bardzo intensywne, ale i bardzo przemyślane.

niedziela, 6 sierpnia 2017

AleSmith: X

Z AleSmith Brewery, mojego być może ulubionego amerykańskiego browaru, piłem już sporo piw, ale o dziwo jeszcze żadnego opartego na chmielu nowofalowym. Czas to zmienić - oto X, sztandarowe lekkie piwo browaru, klasyczne APA.

Informacje ogólne:
Piwo: X
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: AleSmith Brewing Company
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 5,25%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 650 ml
Warka: brak daty
Cena: brak danych

Opakowanie
Znakomita malowana butelka z przyciągającym uwagę znakiem X, profesjonalny opis piwa i piękny kapsel.
9/10
 
 

Barwa
Klasyka - bardzo jasne złoto, lekko zmętnione, piękna rzecz.
4,5/5
 
Piana
Znakomita.
5/5
 
Zapach
Intensywnie cytrusowy, piękne grejpfruty - słodkie i kwaśne z przewagą kwaśnych - szczypta sosny, trochę mango i liczi, w końcu piękne, biszkoptowe zbożowe podłoże. Wzór.
8,5/10
 
Smak
Podobnie jak w aromacie jest to po prostu połączenie cytrusowej chmielowości z wybitnie zgrabną bazą słodową. Doskonała harmonia pomiędzy słodyczą i goryczką. Jedyny mankament - trochę wyczuwalny alkohol. Ale to bardzo udane APA, wręcz świetne.
8/10
 
Tekstura
Bez zarzutu. 
5/5

7.5/10

Jak na taki browar to może nie ma szału, natomiast piwo jest baaardzo dobre, ciężko dostać w Polsce APA na takim poziomie ot tak. AleSmith sprawdza się w każdej sytuacji.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Modern Times: Dymaxion

Podążam dalej za moimi zdobyczami z Kalifornii. Modern Times to browar z San Diego, w którym to browarze nie zdążyłem się pojawić, więc przynajmniej kupiłem sobie coś z niego w sklepie "na pamiątkę". Choć najlepiej ocenianymi piwami MT są ciężary, to słyną oni bardziej z rzeczy lżejszych i nastawionych na chmiel, więc wybór APA chmielonego nowozelandzkimi chmielami wydał mi się słuszny, by jakoś reprezentatywnie zapoznać się z tym słynnym browarem. Mamy tu bardzo jasny zasyp (5 SRM), wśród którego znajdzie się poza jęczmieniem również pszenica i owies, a z chmieli Motuekę (znam, nawet chyba coś warzyłem na nim), Riwakę (nie znam) i nienazwane jeszcze eksperymentalne odmiany z Nowej Zelandii. Zostało zabutelkowane już trochę dawno, więc muszę się spieszyć.

Informacje ogólne:
Piwo: Dymaxion
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Diego
Browar: Modern Times Beer
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 650 ml
Warka: zabutelkowane 24 lutego 2017 r.
Cena: 6,99 $

Opakowanie
Może na pierwszy rzut oka szału nie robi, ale jest tak na wskroś kalifornijskie w swojej jasności i niezobowiązującej lekkości, że ciężko mi go nie lubić i to bardzo. Do tego bardzo ładny kapsel z logiem browaru.
8,5/10
 
Barwa
Bardzo jasne i bardzo zmętnione złoto.
4,5/5
 
Piana
Obfita i cudownie gęsta, bardzo trwała.
4,5/5
 
Zapach
Mimo paru miesięcy starości zachował potężną chmielową świeżość - pachnie jak świeżo wyciśnięty sok z grejpfruta i limonki, jest naprawdę obłędnie soczysty. Może trochę prosty - jedynym towarzyszem cytrusów jest jakaś szczypta żywicy - ale cudownie intensywny i nieskazitelnie owocowy.
9/10

Smak
Tutaj chmiel nie zachowuje się aż tak soczyście owocowo. Robi się sporo miejsca dla leciutkiego, zbożowego słodu i niestety również dla nut alkoholowych, słabych ale wyraźnych. Goryczka jest ani niska, ani wysoka, a więc do APA w sam raz. Mimo usterki to świetne piwo, cudownie lekkie i rześkie, wchodzi obłędnie szybko.
8,5/10
 
Tekstura
Nie umiem się przyczepić.
5/5

8.0/10

Jak to jest jedno z wielu, przeciętnie oceniane piwo Modern Times, to jak smakują te najlepsze? Doprawdy Dymaxion to przykładne, przykładne i nieskazitelne APA. Szkoda, że nie znalazłem chwili, by wstąpić do browaru.

poniedziałek, 22 maja 2017

Golem (Czarnków): Hopken! Hopken! 2.0

Kontraktowy browar Golem istnieje już dość długo, bo od września 2015 roku, ale poruszenie wywołał dopiero niedawno swoim stoutem imperialnym Lilith - najpierw zwykłą wersją, a potem leżakowaną w beczce po bourbonie, która obecnie jest dziesiątym najlepszym polskim piwem wg ratebeera. Nie piłem go, piłem za to Naftali na BGM i tym zostałem oczarowany - było to jedno ze ściśle najlepszych piw wieczoru. Kupiłem już butelkę do degustacji, ale najpierw coś, co bardziej wymaga świeżości - APA z suszonym grejpfrutem, pomysł tak logiczny, że dziwne, iż dopiero teraz na coś takiego się natknąłem.

Informacje ogólne:
Piwo: Hopken! Hopken! 2.0
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Czarnków
Browar: Czarnków (Golem)
Styl: grejpfrutowe amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 11,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 09.2017 r.
Cena: brak danych
  
Opakowanie
No nie, piękne to to nie jest. Brzydkie może też nie, ale raczej brzydkie niż ładne. Jest za to szczegółowy skład i bardzo konkretny opis piwa. Goły kapsel. 
6/10 

 
Barwa
Jasne złoto, mocno zmętnione.
4/5

Piana
Żenująca.
1/5

Zapach
Piękny, cytrusowo-tropikalny. Grejpfrut bardzo wyraźny, ale o dziwo nie dominuje, jest sporo miejsca na inne owoce, a także trochę słodu. Bardzo fajny.
7,5/10

Smak
Tu grejpfrut narasta, jest właściwie... no, grejpfrutowe. Ale jest i miejsce na fajną, nienachalną, ale pełną słodowość i dziwną, a bardzo przyjemną goryczkę - po przełknięciu zdaje się, jakby jej nie było, a dopiero na finiszu trochę narasta. Trochę jednowymiarowa kompozycja, ale absolutnie pozytywna.
8/10

Tekstura
Główny problem i przyczyna braku piany - jest niemal całkiem wygazowane. Nie jestem jakimś fanatykiem CO2, ale w takim piwie brak gazu to spory problem. 
1/5

6.5/10

Bardzo dobry pomysł, ale wykonanie nie do końca. Po pierwsze z tym gazem mocno nie wyszło, po drugie trochę jednowymiarowe. Mimo wszystko fajne piwo, zwłaszcza w ciepłe dni będzie robić robotę, ale nie jest to żaden must drink.

środa, 17 maja 2017

Rebelia (Wąsosz): Ramones-K

Drugie podejście do Rebelii i prawdopodobnie ostatnie, chyba że zdarzy się cud. Ramones-K to według etykiety "piwo typu ale", a według ratebeera American Amber Ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Ramones-K
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Rebelia)
Styl: amerykańskie amber ale
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,8%
Objętość: 500 ml
Warka: do 17.07.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Paskudne.
2,5/10 



 
Barwa
Bardzo jasny bursztyn, prawie wpadający w złoto. Bardzo ładne.
4/5

Piana
Bez zarzutu.
5/5

Zapach
Przyjemny, dość intensywny aromat słodkich tropikalnych owoców (liczi, mango), żywicy i karmelowego słodu. Może trochę ciężkawy, ale jak najbardziej przyjemny, z czasem tylko słabnie.
6,5/10

Smak
Już nie tak dobrze, ale przyzwoicie. Brakuje temu piwu głębi - chmiel jest odczuwalny właściwie wyłącznie jako goryczka, a strona słodowa jest bardzo uboga, co skutkuje alkoholowością. Mimo to pije się je w miarę w porządku, tylko nie wiadomo po co.
5/10

Tekstura
Trochę za mało gazu, ale bardzo ok.
4/5

5.0/10

Jak łatwo było się spodziewać, podejście do mocno chmielonego piwa górnej fermentacji dużo bardziej udane niż do jasnego lagera. W dalszym ciągu jest to piwo raczej nieudane, ale tym razem zupełnie znośne i od biedy na jakimś zadupiu by uszło.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Pracownia Piwa: Róg Brackiej

Pamiętam czasy narzekania, że prawie wszystkie piwa rewolucji to APA i IPA. Minęły tak płynnie, że nawet się nie zorientowałem - dziś na monotonię raczej się już nie narzeka, częściej na przekombinowania. A mówię o tym, bo postanowiłem sobie zafundować stare dobre APA od starego dobrego polskiego browaru rzemieślniczego. No, to konkretne APA może nie aż takie bardzo stare, bo zadebiutowało niewiele ponad rok temu, ale Pracownia już jak na warunki polskiego craftu to dojrzały pan z wąsem po pięćdziesiątce.

Informacje ogólne:
Piwo: Róg Brackiej
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 330 ml
Warka: do 07.07.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Wyjątkowo figuratywny rysunek jak na Pracownię. 
7/10



 
Barwa
Jasne złoto, lekko mętne, bardzo okej.
3,5/5
 
Piana
Obfita, dość grubopęcherzykowa, ładny lacing, trwała.
4/5
 
Zapach
Znakomity aromat świeżo wyciśniętych cytrusów, przede wszystkim cytryn i grejpfrutów, położony na subtelnym tle słodowym o obliczu zbożowym z minimalną nutą ciastkową. Bez orgazmu, ale bardzo dobrze.
8/10
 
Smak
Cytrusowo, leciutko, aczkolwiek z bardzo subtelną podbudową słodową, intensywna, ale wyjątkowo szlachetna i gładka goryczka a la skórka pomarańczowa, długi wytrawny finisz.
8/10
 
Tekstura
Trochę zanadto gazowane, ale jak na butelkowaną Pracownię to super.
3,5/5

7.5/10

Baaardzo fajne APA. Podchodzące pod świetne. Zabrakło mi po prostu jakiegoś błysku geniuszu, ale zaprezentowała tutaj Pracownia właściwie doskonałe podejście do tego stylu. Intensywnie chmielowo, ale i leciutko.

wtorek, 11 października 2016

Szałpiw (Wąsosz): Kociamber

Piwo Szałpiwu w amerykańskim stylu ostatnim razem piłem dwa lata temu. Tym razem ten uniwersalny browar uwarzył APA z dodatkiem kiwi i aframonu madagaskarskiego. Tego pierwszego jeszcze nigdy w piwie nie spotkałem, a tego drugiego nie spotkałem jeszcze w całym życiu gdziekolwiek. Według wikipedii jego nasiona to ostra i aromatyczna w smaku przyprawa, a roślina jest z rodziny imbirowatych. Połączenie tego wszystkiego brzmi tak specyficznie, że w sumie nie wiem, czego się spodziewać.

Informacje ogólne:
Piwo: Kociamber
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: amerykańskie pale ale
Dodatki: kiwi i aframon madagaskarski
Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: do 13.12.2015 r.
Cena: 8 zł 

Opakowanie
Lubię zwierzaki Szałpiwu, ale białe na jasnozielonym tle - bolą oczy, dosłownie (ciężko się doczytać) i w przenośni (brzydkie połączenie to jest). I goły kapsel.
5,5/10

Barwa
Głębokie złoto, niezbyt ładne zmętnienie.
2,5/5

Piana
Bardzo cienka, dość gęsta, niezbyt trwała - no słaba.
1,5/5

Zapach
Trochę surowej słodowości i dziwna kompozycja owocowa, która nie do końca mi pasuje, jest nieco mdła. Ożywienie wprowadza lekka przyprawowość. Pierwsze wrażenie było "no niezbyt", ale z czasem coraz bardziej mi się podobał.
6,5/10

Smak
Tutaj połączenie APA z kiwi nabiera więcej sensu. Kiwi jest bardzo wyraźne i fajnie komponuje się z przyjemną goryczką chmielu i fajną podbudową słodową. Nie wiem, czy zasugerowałem się imbirowymi konotacjami aframonu, ale mam mocne wrażenie, że jest lekko pikantne. Bardzo przyjemne, pije się raz-dwa. Mimo wszystko nic wielkiego, i ta lekka mdłość kiwi pozostaje.
7/10

Tekstura
Nieco za dużo gazu.
4/5

6.0/10

Jak dla mnie jedno z najmniej udanych piw Szałpiwu. Może coś mi nie pasuje w połączeniu kiwi z piwem, bo recenzje przeważnie były entuzjastyczne. Do wypicia i zapomnienia - mimo oryginalności.

czwartek, 29 września 2016

AleBrowar (Gościszewo): Roo Ride

Ostatnio nowe piwo z AleBrowaru recenzowałem w listopadzie. Ta spora przerwa nie była bynajmniej podyktowana moją niechęcią do AB - mam do nich ogromną chęć, wciąż bardzo sobie cenię tego kontraktowca, tylko po prostu strasznie zbastowali z premierami. Jeśli ma to służyć dopracowywaniu dotychczasowych piw i nastawieniu na powtarzalność warek, to super. Tak czy inaczej ostatnio AleBrowar wreszcie wrzucił parę nowych rzeczy na rynek i czas się z nimi zapoznać.W przypadku poprzedniego piwa, Last Cut, AB określił je mianem American Golden Ale, a ja powiedziałem, że to jest AIPA. Teraz chcą mi wmówić, że to sesssion IPA, a ja mówię, że to APA. No sorry. 3,1%, 40 IBU - z której strony to jest IPA? No chyba z żadnej. Najważniejsze jednak, żeby było po prostu dobre. AleBrowar nie poszedł w taki radykalizm co Kormoran, ale i tak bardzo się cieszę, że tak słabe piwa powstają.

Informacje ogólne:
Piwo: Roo Ride
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 3,1%
Ekstrakt: 9%
Objętość: 500 ml
Warka: do 31.10.2016 r.
Cena: 7,30 zł

Opakowanie
AleBrowar zmienił krój etykiet po raz kolejny. No i szkoda - ta poprzednia seria bardziej mi się podobała. Ale ta też jest świetna. I nowy kapsel.
8,5/10


Barwa
Jasne złoto, niemal słomka, mocno zmętnione - fajne.
4/5

Piana
Niezbyt obfita, za to gęsta i przyzwoicie trwała. Pięknie oblepia szkło.
3,5/5

Zapach
Piękny, świeży, cytrusowo-żywiczno-ziołowy chmiel, przede wszystkim grejpfrutowy i cytrynowy. Przełamuje to bardzo przyjemna, trochę ziemista nuta słodowa, taka brytyjska. Świetny, mega intensywny jak na tak niski ekstrakt.
8,5/10

Smak
Ogarnięte przez chmiel w bardzo przyjemny sposób. Trochę ziołowości, żywicy i cytrusów i mocno odczuwalna, bardzo szlachetna goryczka. Lekka kontra słodowa też się znajdzie, choć ogólnie jest totalnie wytrawne. Proste, ale dzięki chmielowi barwne i w efekcie wybitnie przyjemne piwo.
8,5/10

Tekstura
Nieco za dużo gazu.
4/5

7.5/10

Piękne APA i uwaga - najlepsze piwo poniżej 3,8%, jakie piłem w życiu. Nie wiem, skąd narzekania na męczącą goryczkę - superancka właśnie jest, a nie jestem jakimś wielkim hopheadem. Mogę się nie zgadzać z AleBrowarem co do klasyfikacji stylowej ich piw, ale najważniejsze, że bardzo mi smakują.

wtorek, 30 sierpnia 2016

Kormoran: 1 na 100

Najsłabszym piwem, jakie zrecenzowałem w ciągu tych ponad siedmiuset recenzji, było Grodziskie 2.0 z Pinty i miało 2,5%. Czas je mocno przebić. Podczas gdy rzemieślnicy przekrzykują się na kolejne style, Browar Kormoran prowadzi swoją własną rewolucję na trochę innych obszarach. Po pierwsze sprawia, że w miejscach, gdzie jeszcze niedawno napicie się znośnego piwa graniczyło z cudem, teraz można się w każdej chwili napić piwa bardzo dobrego. A po drugie wrzuca na rynek 1 na 100, czyli być może pierwsze dobre piwo bezalkoholowe. Pomysł na APA o zawartości alkoholu 1% wydawał mi się tak potrzebny, że dziwię się, że na jego realizację poczekaliśmy do 2016 roku. 5 lat piwnej rewolucji musiało minąć, by powstało w Polsce piwo bezalkoholowe (prawie) nie na alibi, a jako pełnoprawny produkt z ciekawym pomysłem. Recenzje są entuzjastyczne, mam nadzieję, że moja też będzie, ale nawet jeśli nie - wyrażam już teraz nadzieję, że Kormoran pociągnie za sobą tłumy. 6,5% ekstraktu, 1% alkoholu, Citra oraz trzy polskie chmiele Lubelski, Marynka i Sibilla. Słody jęczmienne, żytnie, pszeniczny. Bardzo mi na tym zależy, żeby to było jak najlepsze.

Informacje ogólne:
Piwo: 1 na 100
Kraj: Polska
Województwo: warmińsko-mazurskie
Miasto: Olsztyn
Browar: Kormoran
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 1%
Ekstrakt: 6,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 08.09.2016 r.
Cena: 4,50 zł

Opakowanie
Nie jest to jedna z najbardziej udanych etykiet Kormorana, ale wciąż jest bardzo udana. Będzie się wyróżniać na półce swoją prostotą.
8/10
 

Barwa
Bardzo mocno zmętnione złoto, wygląda to oryginalnie i ładnie.
4/5
 
Piana
Obfita, bardzo gęsta i całkiem trwała.
4,5/5
 
Zapach
Intensywnie chmielowy - nie tylko grejpfrut i cytryna, ale i ziołowość. Wyraźna podbudowa słodowa, w której palce bez wątpienia maczało żyto - taki zbożowy, chlebowy aromat. Nic oszałamiającego, ale bardzo ładny.
7,5/10
 
Smak
Czuć, że to bardzo słabe piwo, ale zdecydowanie nie czuć, że aż tak słabe. Gdyby ktoś powiedział, że ma 3% - uwierzyłbym bez wahania. Od 4% w górę zacząłbym powątpiewać. Po pierwsze jest mocno naładowane chmielem, cytrynowo-ziołowe, a goryczka jest naprawdę wysoka i ostra, ale w wyłącznie przyjemny sposób. Po drugie, podkład słodowy jest naprawdę solidny. Bardzo dobre, po prostu bardzo dobre.
8/10

Tekstura
Nie najmniejsze wysycenie i solidne ciało to ważny element sukcesu - nie tylko smak, ale i tekstura pracuje z całych sił, by uczynić to piwo wyrazistym.
5/5

7.0/10

Bingo. O to chodziło. Oczywiście jest wiele, wiele lepszych APA, ale wątpię, czy w całej Polsce znajdzie się lepsze piwo poniżej 2% alkoholu. Poniżej 3% nawet będzie ciężko. Rzecz w tym, że to piwo, choć tak słabe, wcale nie jest takie lekkie, wcale nie wchodzi jak woda! Jeśli szukacie piwa maksymalnie bezinwazyjnego po względem smaku, a nie działania alkoholu, to szukajcie grodziskich, a nie 1 na 100 (lżejsze jest też chociażby Rosanke z Kormorana).



Powtórka 13.10.2018

Złociste, wbrew zapiskom sprzed dwóch lat dość klarowne, piana przyzwoita, niezbyt obfita ale bardzo trwała. Bardzo przyjemnie pachnie owocami tropikalnymi i nietropikalnymi (mango, brzoskwinia, grejpfrut, papaja) i słodem z przełomu chleba i karmelu. Nie obezwładnia, ale pachnie zupełnie jak pełnoprawne APA. W smaku następuje w zasadzie powtórzenie wrażeń zapachowych - smakuje po prostu jak lekkie, ale bynajmniej nie aż tak lekkie APA. Fajna goryczka, silna chmielowość, nie najgorsza podbudowa słodowa, dobre nasycenie. Arcydzieło w swojej kategorii.

7.0/10

wtorek, 23 sierpnia 2016

Solipiwko (Zarzecze): Clint

Zbyt rzadko Solipiwko tu gości. Na cztery ich piwa jedno było znakomite, a jedno ocierało się o geniusz, ja ich tymczasem wciąż zaniedbuję. Póki co wymiatają w mocniejszych stylach, teraz sprawdzę ich zdolności w lekkim, żytnim APA, które jest malutkim hołdem dla jednego z lepszych aktorów w historii, Clinta Eastwooda, "męską muzę" Sergio Leone. W składzie całe trio: jęczmień, pszenica i żyto.

Informacje ogólne:
Piwo: Clint
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Solipiwko)
Styl: żytnie amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: do 29.08.2016 r.
Cena: 8,70 zł

Opakowanie
Solipiwko przerzucił się na etykiety z mojego ulubionego materiału. Dziękuję.
8,5/10


 
Barwa
Dość jasne złoto, całkiem klarowne, w porządku.
3/5
 
Piana
Umiarkowanie obfita, raczej gęsta, o dobrej trwałości.
3,5/5
 
Zapach
Przyjemny aromat nowofalowego chmielu nastawiony na słodkie owoce, niekoniecznie cytrusy, raczej gruszkę, mango, brzoskwinię. Ładne, acz amerykański chmiel stać na dużo więcej.
6,5/10
 
Smak
Mniej barwnie niż w zapachu - chmiel jest dużo mniej owocowy, a dużo bardziej trawiasty, podchodzi nawet pod chmiel tradycyjny, jest też spora, jasna słodowość i solidna, zupełnie trawiasta goryczka. Niezłe piwo, ale bardzo zwykłe, podchodzi pod pilsa. Trawiastość jest zbyt dominująca.
6,5/10
 
Tekstura
Brakuje gazu, tym bardziej, że nie jest mega pełne smaku. 
2,5/5

6.0/10

Solidny wywar, godny jednak raczej podstawowych piw browarów regionalnych za 5 zł niż craftu za 9 zł. Solipiwko póki co albo wypuszcza piwa niesatysfakcjonujące, albo rozwalające. Clinta proponuję sobie podarować. Powiem więcej: jeśli ktoś stara się trzymać samych w miarę sprawdzonych browarów i kontraktowców, to na APA słabsze od Clinta będzie mu ciężko natrafić.

piątek, 5 sierpnia 2016

Warsztat Piwowarski: Jedynka

Warsztat Piwowarski po raz trzeci. W Bergamłocie browar udowodnił, że potrafi świetnie połączyć nowofalowy chmiel z owocowym dodatkiem, niech sprawdzi się i bez dodatku - Jedynka to APA bez czegokolwiek niepiwnego, a nawet z tylko jednym chmielem, Mosaikiem. Na WFDP smakowało mi to piwo bardzo, oby z butelki nie było gorzej. Nazwa pochodzi stąd, że było to pierwsze uwarzone przez Warsztat piwo.

Informacje ogólne:
Piwo: Jedynka
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Warsztat Piwowarski
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,1%
Objętość: 330 ml
Warka: do 19.07.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Standard Warsztatu.
7/10


 

Barwa
Jasnozłote, lekko mętne - klasyka APA.
4/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta, pięknie oblepia szkło, prawie idealnie trwała.
4,5/5

Zapach
Rewelacyjny aromat chmielowy - skrajnie cytrusowy, zwłaszcza grejpfrutowy, limonkowy i skórki gorzkiej pomarańczy. Do tego garść kwiatów. Słodki, kwaskowaty i wytrawny zarazem. Wspaniały.
9/10

Smak
Nie wybucha aż tak kolorowo jak zapach, ale też jest na bardzo wysokim poziomie. Skórki cytrusów, grejpfrut, cytryna, sensowna kontra słodowa, bardzo przyjemna goryczka o takiej sympatycznej chropowatości. Jest niezwykle lekkie i rześkie, pije się haustami.
8,5/10

Tekstura
Odrobinę zabrakło mi wysycenia. 
4,5/5

8.0/10

Drugie znakomite APA, minimalnie słabsze od Bergamłota. Warsztat to zdecydowanie najcichszy, najskromniejszy browar Wrocławia, ale kto wie, czy nie najlepszy. Teraz jeszcze za wcześnie na takie stwierdzenia, ale to bardzo możliwe. Pozostaje czekać na następne piwa w butelkach. 

czwartek, 4 sierpnia 2016

Warsztat Piwowarski: Bergamłot

Pierwsze piwo z Warsztatu Piwowarskiego niczego nie urwało, ale liczę, że drugie już urwie. Zwłaszcza że tak naprawdę już mi urwało i to dwa razy - raz w pubie, raz na Festiwalu we Wrocławiu. Połączenie AAA z suszoną skórką pomarańczy bergamota, cytrusa, którego aromat od zawsze uwielbiam w earl greyach, wyszło znakomicie - kwestia tylko, czy wersja butelkowa nie jest w jakiś sposób kulawa względem beczkowej.

Informacje ogólne:
Piwo: Bergamłot
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Warsztat Piwowarski
Styl: amerykańskie amber ale
Dodatki: suszona skórka pomarańczy bergamota
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 13%
Objętość: 330 ml
Warka: do 19.07.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Właściwie to samo co na Bzyku, tylko zamiast kwiatu bzu przekrój bergamotki.
6,5/10
 
 
Barwa
Bardzo ciemne złoto, dzięki sporemu zmętnieniu wpadające nawet w bursztyn.
4,5/5

Piana
Umiarkowanie obfita, bardzo gęsta, dość trwała, dobra.
3,5/5

Zapach
Wystrzałowe, ale jednocześnie zbalansowane połączenie świeżej bergamotki, nowofalowego chmielu i lekko karmelowego podkładu słodowego. Niebotycznie rześki i przyjemny.
9/10

Smak
Podobnie jak w zapachu - równoprawne połączenie bergamotki, chmielu i słodu. Świetnie się to pije, ale zapach robił lepsze, czystsze wrażenie; minusikiem jest tu nieco za wysoka kwaskowatość na finiszu, która nieco podłamuje goryczkę. Nawet z tym jest to jednak znakomite piwo, dość oryginalne.
8,5/10

Tekstura
Bez zastrzeżeń. 
5/5

8.0/10

Tak je mniej więcej zapamiętałem. Znakomite AAA, świetny pomysł na piwo, u mnie top 10 amerykańskich ale. No i jedno z najlepszych wrocławskich piw - nie piłem na przykład ani jednego lepszego piwa z Profesji.





POWTÓRKA 10.03.2019

Bursztynowa barwa, mętne, z solidną pianą. Pachnie intensywnie bergamotką, w drugiej kolejności pojawiają się jakieś chmielowe owoce i kwiaty, później trochę karmelowego słodu - nie podoba mi się aż tak bardzo jak kiedyś, ale jest bardzo ładny. W smaku to taka east coast AAA - wrażeń słodowych jest tutaj nie mniej niż chmielowych, ma sporą pełnię spod znaku toffi i ciasteczek. Chmiel po prawdzie ujawnia się głównie w goryczce - w palecie aromatycznej dominuje bergamotka. Gdyby trochę bardziej było czuć chmiel, mogłoby to być piwo świetne, natomiast teraz jest po prostu bardzo dobre, aczkolwiek nie wskoczy w gusta "nowoangielskiej młodzieży" hejtującej karmel.

7.0/10

poniedziałek, 18 lipca 2016

Matuška: California

Pamięta ktoś taki kraj jak Czechy?

Bo ja prawdę mówiąc zacząłem już zapominać. Moja ostatnia recenzja czeskiego piwa sięga sierpnia 2014 roku, piłem wtedy zresztą Pilsnera Urquella. W sumie czeskich piw opisałem piętnaście - stanowią więc około 2% wszystkich recenzji. To dość szokujące, patrząc z perspektywy nawet trzech lat wstecz - wtedy Czechy nie tylko były postrzegane jako kraj o jednych z najmocniejszych tradycjach piwowarskich, ale i jedno z najciekawszych europejskich centrów craftu. Tymczasem Czesi stanęli w miejscu. Spójrzcie no tylko na ranking czeskich piw na ratebeerze. Na trzecim miejscu niefiltrowany Urquell, a poza tym czołówka zdominowana przez starych wyjadaczy, Clock i Matuškę. A oceny? Wcale nie powalają. 50. piwo w rankingu polskim ma notę 3.78 - taką jak piąte piwo w rankingu czeskim.

Rzecz jednak w tym, że aż do teraz nie miałem styczności ani z piwami Clocka, ani Matuški. Dzięki uprzejmości kuzyna, który przywiózł mi z Pragi po jednym reprezentancie z każdego browaru, w końcu to nadrobię.

Matuška, browar z już ponad siedmioletnią historią, położony jest w małej miejscowości Broumy w leśnych ostępach niedaleko Pragi. Założony został przez Adama Matuškę, słynnego czeskiego piwowara z ogromnym doświadczeniem. Jeszcze te trzy lata temu, o których wspomniałem, piwa z tego browaru robiły w Polsce furorę i wzbudzały wielkie podniecenie. Zobaczmy, czy California, APA, obudzi we mnie choć jakąś reminiscencję tej utraconej ekscytacji.

Informacje ogólne:
Piwo: California
Kraj: Czechy
Kraj (adm.): środkowoczeski
Miasto: Broumy
Browar: Pivovar Matuška
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: 12-12,99%
Objętość: 750 ml
Warka: do 17.07.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta nie jest brzydka i jest z porządnego materiału. To właściwie tyle zalet. Brzydka nie, ale trochę przaśna owszem, kojarzy mi się to wielkie logo na środku z jakimś logiem programu edukacyjnego dla dzieci, nie wiem czemu. W połączeniu z wielką butelką i gołym kapslem odrobinę zalatuje mi to tanimi winami, ale to już tak przejaskrawiając. Nie no nie jest źle.
5,5/10

Barwa
Bardzo jasne, jasnozłote do nawet słomkowego, wydaje się wręcz lekko zielonawe. Z ładnym zmętnieniem daje to oryginalny i ładny efekt.
4/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta, ładnie oblepia szkło i utrzymuje się bardzo długo.
5/5
 
Zapach
Chmielowy, owocowy, a konkretnie limonkowy, grejpfrutowy, skórka grejpfruta zwłaszcza, trochę pikanterii żywiczno-przyprawowej, gdzieś daleko ciut słodu. Bardzo dobry, ale i bardzo bez szału.
7,5/10
 
Smak
Od pierwszego łyku uderza balans. Chmiel jest, zarówno aromatyczny i w postaci bardzo trafionej, leciutko chropowatej, ziołowo-trawiastej goryczki, ale jest i bardzo przyjemna słodycz kontry słodowej. Gdyby jeszcze było barwniej, gdyby chmiel dawał bardziej kolorowe aromaty, to byłoby naprawdę wybitnie.
8,5/10

Tekstura
Trochę za wysokie wysycenie.
3,5/5

7.5/10

Bardzo fajne APA, bardzo fajne, przemyślane. Niestety krótka wizyta w polskim sklepie specjalistycznym i prawdopodobnie wyhaczę parę lepszych, polskich, tańszych. Handlujcie z tym, Czesi.

piątek, 8 lipca 2016

Sensolibero: Red Sbang

Sensolibero prawdopodobnie na długi czas utkwi w mojej pamięci jako browar-stwórca najgorszego stoutu, jaki piłem w życiu. Wciąż mam jednak do zdegustowania trzy inne ich piwa i z racji niszowości browaru nie zamierzam ich odtrącać. Każdy ostatecznie zasługuje na drugą szansę. Być może piwo w łatwiejszym stylu niż stout owsiany lepiej im wyszło. APA to chyba najtrudniejszy styl do spieprzenia, więc jeśli tu będzie źle, to będę załamany.

Informacje ogólne:
Piwo: Red Sbang
Kraj: Włochy
Region: Lombardia
Miasto: Cesate
Browar: Sensolibero
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do lipca 2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Identyczne jak w przypadku stoutu, tylko czerwień zamiast czerni.
8/10 



Barwa
Ciemne złoto wpadające w jasny bursztyn, bardzo mocne zmętnienie, trochę ulatującego gazu - niezłe, ale zmętnienie trochę przegięte.
3/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta i utrzymuje się do samego końca.
5/5

Zapach
Naprawdę świetny aromat chmielu ukierunkowanego na chmiel w wydaniu owoców tropikalnych ze szczyptą żywicy, do tego subtelne nuty słodowo-biszkoptowe.
8,5/10

Smak
Podobnie jak w zapachu - na pierwszym planie owocowo-żywiczny chmiel (tu tylko udział żywicy się zwiększa) oraz przyjemna baza słodowa. Goryczka na idealnym jak na APA poziomie, konkretna, ale jeszcze nie wysoka. Bardzo przyjemne piwo, choć nie ma tu jakiejś mistrzowskiej pełni smaku. Wydaje się lżejsze niż 5,6%.
7,5/10

Tekstura
Jest wyraźnie przegazowane, ale bez tragedii.
2,5/5

6.5/10

Nooo, a więc da się. Red Sbang to co prawda nie orgazm w ustach, ba, nie jest to nawet piwo w pełni satysfakcjonujące jak na standardy rzemieślnicze, ale jest naprawdę dobre, niemal bardzo dobre. Teraz pytanie, czy wypadkiem przy pracy był obrzydliwy stout, czy dobre APA. Odpowiedź poznamy w następnym odcinku, zostało mi jeszcze golden ale i witbier.

czwartek, 24 marca 2016

Setka (Browar Jana): Enigma

Wypiłem mnóstwo piwa uwarzonego w Zawierciu. Dziś nadszedł czas, by spróbować czegoś z innego zawierciańskiego browaru niż Browar na Jurze. Browar Jana, podobnie jak BnJ, zajmuje się równocześnie produkcją własną i produkcją dla browarów kontraktowych. Opowiem o nim więcej niedługo, gdy będę degustował ich własne piwo. Z ich usług korzysta między innymi Browar Setka. Kontraktowiec powstał w zeszłym październiku z inicjatywy czterech panów, w tym Wojtka Frączyka, który jest już piwowarem głównym w Browarze Widawa. Na pierwszy i oby nie ostatni ogień idzie american amber ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Enigma
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar Jana (Browar Setka)
Styl: amerykańskie amber ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.04.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta na wysokim poziomie, wydaje się też mocno inspirowana etykietami Pinty w części informacyjnej. Zwięzły, króciutki tekst, dokładny skład, temperatura serwowania, polecane szkło, wskazówki do łączenia z jedzeniem. I wyjątkowo duża jak na kontraktowca "plakietka" fizycznego browaru, który to piwo wykonał (zwykle pojawia się tylko tekstowa wzmianka gdzieś z tyłu). Kapsel jest firmowy, ale też co ciekawe nie Setki, a Browaru Jana właśnie. Podoba mi się taka "więź" kontraktowca z browarem.
8,5/10

Barwa
Taki wyjątkowo uniwersalny bursztyn - są wstawki złote, są miedziane. Lekka mętność. Bardzo ładne, bardzo.
4,5/5

Piana
Średnio obfita, za to gęsta nienagannie, trwałość przyzwoita. Ogólnie solidna, nie więcej.
3/5

Zapach
Bardzo świeże i bardzo owocowe wydanie nowofalowej lupuliny. Ananas, marakuja, liczi, limonka, a również coś bardziej swojskiego - truskawki i brzoskwinie. Poza chmielowymi owocami nie ma tu praktycznie nic, ale bardzo rzadko spotykałem je aż tak zróżnicowane. Być może, że w żadnym piwie nie wyczułem nigdy tak autentycznego ananasa. Intensywny i naprawdę piękny, bez choćby jednej fałszywej nuty.
9/10

Smak
Nie przynosi zawodu, to doprawdy nienaganne AAA - chmiel w dalszym ciągu nim dyryguje, dalej jest cudownie owocowo, ale jednocześnie nie dominuje, pozostawia miejsce na ładne, równoważące temat wstawki karmelowo-tostowego słodu. Bardzo fajna, średnia goryczka, idealna do amerykańskiego ale - jest odrobinę za szorstka, ale to jedyne, do czego mogę się tu przyczepić, świetne piwo.
8,5/10

Tekstura
Idealna.
5/5

8.0/10

Piękny początek znajomości. Bardzo rzadko pierwsze lepsze piwo danego browaru, po które sięgnę, zaskakuje mnie taką jakością, zwłaszcza w dzisiejszych czasach ciągłych premier (już nie piw, ale premier browarów i kontraktowców). Zmieściło się na ostatnim miejscu top 10 amerykańskich ale, jakie piłem, a to już coś.