wtorek, 13 września 2016

Port Brewing: Lost Abbey - Serpent's Stout

Szczerze mówiąc to trzy razy na cztery próby Port Brewing mnie rozczarowało. Ta czwarta sprawia jednak, że na ich piwa wciąż patrzę z ogromną ekscytacją, bo było to jedno z dosłownie kilku najlepszych piw mojego życia. Będę więc jeszcze pewnie długo szukał czegoś równie dobrego z tego browaru. Dziś spora szansa - Serpent's Stout z sekcji Lost Abbey to mocarny RIS bez beczek i bez kawy. Po prostu RIS.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - Serpent's Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: stout imperialny
Alkohol: 11%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: brak danych
Cena: 62,30 zł (41,53 zł za 0,5 l)

Opakowanie
No cóż, po prostu genialne, jak wszystkie z Lost Abbey. Klasa sama w sobie.
10/10
 
 

Barwa
Nieprzejrzysta czerń.
5/5

Piana
Genialna jak na taką moc - bardzo obfita, drobna jak piasek, o pięknej barwie, bardzo trwała.
4/5

Zapach
Porażająco intensywne aromaty zbożowe, czekoladowe, kawowe, likierowe, tortu kawowo-czekoladowego, palonego słodu. Szczypta chmielu. Klasyka, tu nie ma jakiegoś nie wiadomo czego, czego nigdzie by nie było, ale i tak petarda - wzorowy zapach RISa.
10/10

Smak
Genialny. Jednocześnie potężny i zaborczy, a jednocześnie łagodny, kremowy, gładki. Doskonale ukryty alkohol. I znów lecimy - kawa, czekolada, palone zboże, likier, ciasto czekoladowe, śliwka, spora goryczka, ale nie niszczy wrażeń słodowych.
9,5/10

Tekstura
Obezwładniająca gęstość i niemal idealne, ale trochę za wysokie wysycenie. 
4/5

9.5/10

Krótko na temat - najlepszy stout imperialny bez kawy i bez beczek, jakim się kiedykolwiek raczyłem (lepszych z kawą/beczkami też znajdzie się tylko parę). Jakby ktoś mnie zapytał, jak powinien smakować klasyczny RIS bez dodatkowych atrakcji, to nic bym nie mówił, tylko postawił przed nim tę przepiękną butelkę. Wspaniałe piwo.

poniedziałek, 12 września 2016

Pinta (Zarzecze): Hoplaaga

Trzecie, jeśli się nie mylę, podejście Pinty do jasnego lagera (nie licząc realizacji zwycięskiej konkursowej receptury maibocka). Dość mocny jasny lager, chmielony potężnie amerykańskim chmielem (70 IBU, trzykrotne chmielenie na zimno). Pinta mówi India Pale Lager, ja mówię pilzner nowofalowy. Oki Doki, piwo z podobną koncepcją, było jednym z najgorszych piw Pinty, jakie piłem, może nawet najgorszym. Pierwsza Pomoc też bynajmniej nie jest jednym z lepszych. Czas odczarować jasne lagery.

Informacje ogólne:
Piwo: Hoplaaga
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: nowofalowy pilzner
Alkohol: 6,6%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 01.10.2016 r.
Cena: 8 zł

Opakowanie
Jedno z mniej udanych Pinty, ale sympatyczne i merytorycznie jak zwykle doskonałe.
8,5/10


 
Barwa
Klasyczne jasnolagerowe złoto + lekkie zmętnienie i ładnie ulatujący gaz, przyjemnie to wygląda.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, ładnie oblepia szkło, bardzo trwała.
4,5/5

Zapach
Mało lagera, dużo chmielu. Piękne, bardzo owocowe wydanie amerykańców - świeży sok z marakui, mango, grejpfrut, cytryna, szczypta żywicy. Znakomity i bardzo intensywny.
9/10

Smak
W dalszym ciągu chmiel przeważa, ale dołącza tu do niego największy atut jasnych lagerów - okrągła, czysta, przyjemnie słodka słodowość. Piwo jest kompletne, idealnie zbalansowane. Goryczka raczej nie wydaje się tak wysoka jak zapowiada etykieta (70 IBU), ale za to wybitnie szlachetna, dość pilsowa, ziołowa. Znakomite piwo.
9/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

8.5/10

Wspaniała Pinta rozwala mnie drugim piwem z rzędu, tym jeszcze bardziej niż Farmhouse'em. Na luzie top 10 Pinty ever i - uwaga - najlepszy jasny lager, jakiego piłem w życiu! Brzmi to bardzo mocno, ale trzeba oddać, że jasne lagery rzadko chmieli się rewolucyjnie i wśród tej pewnie ok. setki piw w tym stylu, jaką próbowałem, może z pięć wykorzystało nowofalowy chmiel. Podkreślam jednak, że znakomitości Hoplaagi nie nakręca wyłącznie chmiel, a jego połączenie z atutami klasycznego pilsa. Za tę cenę to jeden z najlepszych interesów, jakie można w Polsce ubić.

sobota, 10 września 2016

Gentleman (Gryf): Miedziany Drań

Nie mam w zwyczaju dawania szans browarom kontraktowym, o których nie słyszałem wcześniej wielu dobrych rzeczy, ale browar Gentleman ma to szczęście, że to piwo dostało mi się w prezencie. Wcześniej nie tylko nie słyszałem o nim nic dobrego, ale nawet w ogóle o nim nie słyszałem, co pokazuje rozrost polskiej sceny rzemieślniczej. Miedziany Drań to klasyczne AIPA - jeśli w tak podstawowym dla rewolucji i relatywnie łatwym do uwarzenia stylu Gentleman się nie popisze, to szans następnych raczej nie dostanie.

Informacje ogólne:
Piwo: Miedziany Drań
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Szczyrzyc
Browar: Szczyrzycki Browar Cystersów Gryf (Gentleman)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.09.2016
Cena: brak danych

Opakowanie
Na plus dokładny skład i zwięzły opis. Szata graficzna mnie średnio przekonuje. Postać dżentelmena kontrastuje z czcionką, która nadawałaby się bardziej na sygnaturę zespołu hardcore punkowego.
5,5/10

Barwa
Ciemny bursztyn do głębokiej miedzi, lekkie zmętnienie, piękna rzecz.
4,5/5

Piana
Niemal idealna, brakuje trwałości minimalnie.
4,5/5

Zapach
Na pierwszym planie zdecydowanie nie chmiel, a baza słodowa mocno w stylu lagera wiedeńskiego - karmel, karmel, karmel, nuty tostowe, cukier i różne owoce (śliwki i jabłka na czele). Zupełnie czego innego oczekuje się od AIPA, a i ta słodowość nie jest rewelacyjna delikatnie mówiąc, ale nawet niezły ten aromat, choć nie najczystszy.
6,5/10

Smak
W dalszym ciągu w palecie aromatycznej dominuje słód, tu przypomina mi wręcz cukier trzcinowy (poza karmelem i owocami), chmiel natomiast uruchamia się w postaci wysokiej goryczki. Goryczka bardzo przyjemna, ale szkoda, że chmiel nie zdominował również palety aromatycznej, bo nie jestem przekonany do tej słodowości. Dobre piwo.
7/10

Tekstura
Trochę za niskie wysycenie.
4/5

6.0/10

Dobre. Na tyle, by dać Gentlemanowi drugą szansę? No nie. Jestem w jakiś tam sposób usatysfakcjonowany, bo nie spodziewałem się w sumie niczego - jeśli o jakimś browarze/kontraktowcu nie słyszałem, to znaczy, że albo powstał wczoraj, albo nie warzy rewelacyjnych piw - to oczywiście nie jest rewelacyjne, jest w ogóle średnio w stylu, ale jest dobre. Gdyby piwo na tym poziomie wypuścił jakiś uznany browar, byłby rozczarowany.

piątek, 9 września 2016

Pinta (Browar na Jurze): FarmHouse!

American farmhouse ale, czyli nowofalowy saison, znakomicie wyszedł Profesji - oby więc Pinta nie była gorsza. Ten powinien być odrobinę bardziej klasycznym saisonem, nie weszły tu w grę dzikie drożdże. Chmielenie samymi gwiazdami - Citra, Cascade, Centennial i Mosaic.

Informacje ogólne:
Piwo: FarmHouse!
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: nowofalowy saison
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Wyjątkowo figuratywna grafika jak na Pintę. Ładna, podoba mi się kolorystyka.  Etykieta zapowiada, że będzie to dość szalony saison.
9/10

 

Barwa
Piękne złoto. Zobaczyłem dwa jego oblicze - pierwsze nalanie było tylko lekko zmętnione drobinkowym osadem, po dolaniu drugiej części zrobiła się totalna mętność. Do tego słup gazu.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita, zadowalająco gęsta, bardzo trwała.
4,5/5
 
Zapach
Jasny słód i klasyczne drożdże do saisona, lekkie kwiaty. Praktycznie nie czuję amerykańskiego chmielu, ale to nic złego - drożdże robią robotę, jest wiejsko, ale łagodnie, elegancko.
8,5/10
 
Smak
Drożdże drożdżami, ale baza słodowa tu wygrywa - lekko chlebowa słodycz jest rozkoszna, a jednocześnie ani trochę męcząca. Na drugim planie wysublimowane akcenty wiejskie i belgijskie. Piwo bardzo spokojne, chmiel zaznacza się tylko w postaci goryczki (no, może taka kwiatowość, która się tu pojawia w tle, to jego zasługa) i to wcale nie za wysokiej, ale piwo jest rozkoszne. Subtelne. I bardzo sesyjne.
9/10

Tekstura
Normalnie tak wysokie wysycenie nazwałbym za wysokim, tu pasuje mi idealnie do smaku.
5/5

8.5/10

Zdaję sobie sprawę, że to piwo furory nie zrobi - jest za łagodne, zbyt subtelne. Jeśli do czegokolwiek się tu przyczepić, to do pewnej niezgodności etykiety z rzeczywistością - to nie jest trąba powietrzna na wsi, a najwyżej trochę mocniejszy niż zwykle wiatr, znaczy się - niewiele tu Ameryki. Dla mnie to jedna z najlepszych kompozycji, na jakie Pinta wpadła. To już 53. piwo tego browaru kontraktowego, jakie piłem, i zajęłoby w rankingu 11. miejsce, jeśli dobrze liczyłem. Kwas Epsilon, Farmhouse - mam wrażenie, że to już teraz jest lepszy rok dla Pinty niż poprzedni.

czwartek, 8 września 2016

Bevog: Kramah

Dzięki wycieczce do Drezna i wizycie w tamtejszym sklepie z piwem będę miał wreszcie okazję zapoznać się z austriackim browarem rzemieślniczym Bevog. Browar położony jest w ciekawym miejscu, tuż przy granicy ze Słowenią, na takim austriackim cypelku (zakładając że Słowenia to morze, a Austria ląd, można by powiedzieć - półwyspie). Patrząc na południowy wschód od browaru, kilometr w prawo, dwa kilometry w lewo i cztery kilometry prosto odeń jest Słowenia, a z tyłu Austria. Choć Austria blisko, a spożycie piwa jest tam jednym z najwyższych na świecie, póki co zetknąłem się tylko z czterema austriackimi browarami, z czego dwa odwiedziłem w Wiedniu. Ostatnio ponad dwa lata temu. Mam nadzieję, że Kramah, mocne AIPA, przebije wszystkie austriackie piwa, jakie piłem do tej pory.

Informacje ogólne:
Piwo: Kramah
Kraj: Austria
Land: Styria
Miasto: Bad Radkersburg
Browar: Brauhaus Bevog
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: do 22.09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Bevog ma świetne etykiety rodem z fantasy - ta konkretna przedstawia stwora niezbyt przyjaznego. Całość dopełnia fantastyczny kapsel.
9/10
 
 
Barwa
Ciemne złoto przechodzące w bursztyn dzięki zmętnieniu. Piękne.
5/5

Piana
Nienagannie obfita i gęsta, niemal doskonale trwała.
4,5/5
 
Zapach
Mocne uderzenie chmielem - po pierwsze żywica, po drugie cytrusy i owoce tropikalne (mango, marakuja, grejpfrut, pomarańcza). Soczysty, świetny, choć pałęta się tam niemal niezauważalna nuta łodygowa.
8,5/10

Smak
Jeszcze lepszy od zapachu. Wyraziste chmielowe owoce, mocna, ale szlachetna goryczka żywiczno-ziołowa i odpowiednia kontra słodowa. Nuta łodygowa zniknęła zupełnie, jeśli w ogóle jakaś była. Przykładne AIPA, barwne, ale mocarne. Świetnie ukrywa te 7%. 
9/10

Tekstura
Może odrobinę za mało gazu.
4,5/5

8.0/10

Warto było czekać na Bevoga. Znakomite piwo, dawno nie piłem tak dobrego klasycznego AIPA, ostatnio w zeszłym roku. No i zgodnie z moimi życzeniami to najlepsze austriackie piwo, z jakim się spotkałem. Mam nadzieję, że jeszcze zdobędę jakieś ich piwa.

środa, 7 września 2016

Trzech Kumpli (Browar Jana): Pan IPAni

Pan IPAni to sztandarowe piwo browaru kontraktowego Trzech Kumpli. To właśnie to pszeniczne IPA ich rozsławiło i setnie przyczyniło do tego, że dziś uznawani są za czołówkę polskich rzemieślników (no, za tą "klasyczną" czołówką). Konkurencja w temacie jest oczywiście ogromna (to znaczy traktując to piwo jako AIPA), ale mam nadzieję, że zmieści się w czołówce krajowej.

Informacje ogólne:
Piwo: Pan IPAni
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar Jana (Browar Trzech Kumpli)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 16,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.09.2016 r.
Cena: 9,10 zł

Opakowanie
Genialna etykieta - uwielbiam styl Trzech Kumpli, ale ten witraż jest szczególnie znakomity.
9,5/10
 
 

Barwa
Piękne, mocno zmętnione złoto. Niestety po dolaniu drugiej połowy bardzo brzydki osad.
3/5
 
Piana
Znakomicie obfita, gęsta i o solidnej trwałości.
4/5
 
Zapach
Ostro-słodki aromat amerykańskiego chmielu - sporo cytrusów, zwłaszcza grejpfrutów i cytryn, a poza tym żywica. Po jakimś czasie wychodzi leciutka wada, ale wiele nie zmienia. Bardzo dobry, lecz nic wybitnego jak na chmiel nowofalowy.
8/10

Smak
Bardzo lekkie jak na 6%. Od początku urzeka balans - doskonale wyważona kontra słodowa i umiarkowana jak na styl, ale pasująca tu goryczka. W sumie to odczucie słodowe podoba mi się nawet bardziej od chmielowego. Chmiel zachowuje się trochę mało barwnie i to jest tu największym problemem. Leciutko wychodzi alkohol (mimo lekkości). Bardzo dobre piwo, ale tylko bardzo dobre.
7,5/10
 
Tekstura
Nieznacznie za niskie wysycenie.
4,5/5

7.0/10

Bardzo dobre piwo z minusem, ale spore rozczarowanie, bo miało być jednym z najlepszych. To zdecydowanie nie jest wywar, o którym mogłoby trąbić całe craftowe podziemie. Bardzo niestety możliwe, że te wybitne warki są warzone w Gryfie, a w cieszącym się raczej ciężką sławą Browarze Jana trudniej uzyskać taką jakość.

 


_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 28.10.2017 r., warka do 16.01.2018 r.
 
Mętne jasne złoto i piękna piana. Boski, intensywny aromat cytrusów na czele z grejpfrutem i limonką oraz jasnych owoców - liczi, gruszka, melon, mango; naprawdę wybitny. W smaku niesamowita lekkość, ale i pełnia smaku - soczysta, chmielowa, owocowa, z doskonałą, lekką, zbożową kontrą słodową. Może tylko gazu troszkę za mało, poza tym to bezbłędne piwo i faktycznie topowe polskie IPA. Decyzja o spróbowaniu ponownie tego piwa była strzałem w dziesiątkę - nie wiem, czy to kwestia świeżości, czy tego, że ten egzemplarz został uwarzony w Zapanbracie, ale różnica spora.
 
 
 
 
 
 

8.5/10

niedziela, 4 września 2016

Pinta & Tanker (Zarzecze): All Ryed!

Współpraca z estońskim browarem rzemieślniczym Tanker doprowadziła Pintę do koncepcji żytniego jasnego lagera. Brzmi to odrobinę niecelnie, bo jasny lager kojarzy się raczej z lekkością i pijalnością, ale mogło i wyjść coś ciekawego.

Informacje ogólne:
Piwo: All Ryed!
Kraj: Polska - uwarzone we współpracy z browarem z Estonii
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta i Tanker)
Styl: żytni jasny lager
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Spore urozmaicenie w stosunku do standardowej szaty graficznej Pinty, bardzo udane, no i merytorycznie dalej klasa sama w sobie.
9/10 

 

Barwa
Ciemne złoto i lekkie zmętnienie, w porządku.
3/5
 
Piana
Bardzo dobra.
4/5
 
Zapach
Na pierwszym planie piękny, owocowy, nowofalowy chmiel (liczi, mango, marakuja, brzoskwinie), na drugim tłusta, żytnia baza słodowa. Bardzo ładny, na większą intensywność bym się nie obraził.
8/10
 
Smak
Fascynujący - przypomina w pierwszym odczuciu pewien deser, którego nie jestem w stanie sobie przypomnieć, w każdym razie jest mocno karmelowe, ale w wyłącznie przyjemny sposób. Potęga akcentów chlebowych i zbożowych, jakieś nuty przyprawowo-korzenne, chmiel raczej wycofany z palety, dostarcza natomiast niemałą goryczkę dla skontrowania. Piwo bardzo przyjemne i jeszcze bardziej ciekawe, może odrobinę za słodkie i pod koniec trochę mulące.
8/10
 
Tekstura
Genialnie gęste, niemal niczym RIS. Zabrakło mi tylko nieco wysycenia.
4/5

7.5/10

Pierwsze łyki i niuchy robią nadzieję na piwo fantastyczne dzięki swojej oryginalności, ale ostatecznie jest tylko bardzo dobre. No i faktycznie nieprzeciętnie oryginalne. Może nie top 10 jasnych lagerów, jakie próbowałem, ale top 20 już na pewno, bardzo warte uwagi.

piątek, 2 września 2016

Andechs: Weissbier Dunkel

W Andechs byłem ponad dwa lata temu, a ostatni raz piwo piłem stamtąd - niecałe dwa. To jeden z najwyżej kilku najlepszych niemiecki browarów - twierdzi tak ratebeer, twierdzę tak i ja. Doppelbock Dunkel z tego klasztornego przybytku pozostaje najlepszym niewędzonym koźlakiem, jakiego w życiu piłem, a z wędzonych tylko Schlenkerla go bije. Potrafią ponadto wycisnąć bardzo dobre piwo ze stylu wyklętego, czyli maibocka. Znakomitego warzą też hefeweizena. Po tych dwóch latach udało mi się spotkać w Polsce piwo z Andechs, którego jeszcze nie piłem, a jest nim dunkelweizen.

Informacje ogólne:
Piwo: Weissbier Dunkel
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Andechs
Browar: Klosterbrauerei Andechs
Styl: dunkelweizen
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 16.09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Nic się nie zmieniła szata graficzna. Tu w kolorze czarnym. Czar wspomnień.
8,5/10



Barwa
Wspaniała, lawiruje od brązu do ciemnego bursztynu, a przede wszystkim poprzez różne odmiany miedzi.
5/5

Piana
Genialna i tyle.
5/5

Zapach
Banany, goździki, biszkopty, karmel, suszone śliwki, toffi, zboże, chleb, jabłka, ciastka maślane. Niebywała złożoność jak na tak lekkie piwo. Gdyby jeszcze był trochę bardziej intensywny, byłoby naprawdę genialnie.
9/10

Smak
Dominuje karmelowo-biszkoptowa słodowość z lekkimi wstawkami drożdży do weizena i suszonych owoców. Nie tak złożony jak aromat, ale też świetny; lekki, lecz wyrazisty. Sporo słodyczy, odrobina goryczki i kwaskowatości dają bardzo zbalansowane połączenie.
8/10

Tekstura
Wysycenie jakoś nie mogło mnie w pełni zadowolić - albo było trochę za wysokie, albo za niskie. Trochę brakowało mi też gęstości. Całość jednak nie jest bardzo daleka od pożądanych wartości.
3/5

7.5/10

Satysfakcjonujący dunkelweizen, choć spodziewałem się więcej po tak wybitnym browarze. Po prostu bardzo dobry z plusem. Zajmuje drugie miejsce w moim rankingu za... dunkelweizenem z Peruna. Który z tych dwóch daje natomiast większe prawdopodobieństwo powtarzalności, pozostaje kwestią dość oczywistą. Tak czy inaczej - brać, póki jest w sklepach.

czwartek, 1 września 2016

Störtebeker: Schwarz-Bier

Störtebeker Braumanufaktur, XIX-wieczny browar z prawego górnego rogu Niemiec, w nazwie odwołuje się do postaci słynnego pirata, który grasował w tamtych i nie tylko w tamtych okolicach w XIV wieku. To najdalej wysunięty na północ browar niemiecki, z którego będę miał okazję pić piwo, i pierwszy z Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Potwierdzi czy podłamie moją tezę, że poza Bawarią piwowarstwo w Niemczech to średniactwo? Przed państwem schwarzbier.

Informacje ogólne:
Piwo: Schwarz-Bier
Kraj: Niemcy
Land: Meklemburgia-Pomorze Przednie
Miasto: Straslund
Browar: Störtebeker Braumanufaktur
Styl: schwarzbier
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.09.2016 r.
Cena: 5,70 zł

Opakowanie
Całkiem ładna etykieta, stylizowana na zniszczoną. Na kontrze sporo informacji o piwie, po niemiecku co prawda. Firmowy kapsel.
7,5/10


 
Barwa
Czarne, pod światłem prześwity brązowo-rubinowe, ale tylko u nasady pokala. Bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita, o genialnej gęstości, trwała.
4/5
 
Zapach
Klasyka stylu - czekolada, cukier kandyzowany, karmel, odrobina kawy, chleb, melanoidyny różniste, jest i nieznaczny akcent chmielowy. Byłoby pewnie nawet bardzo ładnie, ale bardzo mało intensywny jest, a w dodatku z czasem wychodzi kwaskowa nuta, kartonowa nuta i alkoholowa nuta. Brzmi to gorzej niż wypada, ale i tak wypada źle.
4/10
 
Smak
Trochę bardziej zdecydowany niż zapach, nawet porządnie kawowy, niestety wkracza tu z kolei przeszkadzająca kwaskowatość i jeszcze minimalny karton. Słaby wywar.
4,5/10
 
Tekstura
Brakuje trochę wysycenia.
3,5/5

4.0/10 

Z każdym kolejnym piwem spoza Bawarii mam coraz gorsze zdanie o niemieckim piwowarstwie. Bezpłciowy, lekko wadliwy schwarzbier. Zabawne, niedawno piłem schwarzbiera z Grecji, który przewyższył tego o trzy klasy. Ciężko będzie mnie na powrót przekonać do Störtebekera, zwłaszcza że ich oceny na ratebeerze też nie powalają.