Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemny lager. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemny lager. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 października 2016

Brovarnia Gdańsk: Starogdańskie Ciemne

Tego piwa prawdopodobnie nie wypiłbym przez całe życie, ale że dostałem je w prezencie, to piję. Brovarnia Gdańsk to browar restauracyjny w hotelu zlokalizowanym w spichlerzu z XVII wieku w pobliżu centrum Gdańska. Nie wydaje się specjalnie wyróżniać, wygląda na typową polską brostaurację, która odrobinę bardziej skupia się na otoczce niż na jakości piwa - tak przynajmniej wynika z not na RB. Akurat to piwo, które dostałem, jest jedynym ocenianym całkiem przyzwoicie, więc liczę na coś przyjemnego.

Informacje ogólne:
Piwo: Starogdańskie ciemne
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gdańsk
Browar: Brovarnia Gdańsk
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: nieznany
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.10.2016 r.
Cena: brak danych
Opakowanie
Butelka z zamknięciem kabłąkowym zawsze na propsie, etykieta nieco zachowawcza. Aha, i uwaga, bo ciekawy moment - to jest 749. piwo, które recenzuję i pierwsze, którego producent nie podaje zawartości alkoholu.
7,5/10 

Barwa
Ładny, głęboki brąz, pod światłem przebłyski rubinowe.
4/5

Piana
Doskonała.
5/5

Zapach
Bardzo ładny, taki przedrewolucyjno-lagerowy. Chleb, chleb i chleb, poza tym dość subtelny karmel, zboże, delikatna czekolada, cukier kandyzowany, symboliczne wtrącenia chmielu - prosty, ale bardzo przyjemny i intensywny.
8,5/10

Smak
Konsekwentny w stosunku do zapachu, właściwie dokładnie to samo. Jest dość słodkie, ale w bardzo przyjemny sposób, dokładnie na tyle słodkie, na ile dunkel powinien być. Delikatne, ale pełne smaku, subtelne, lecz zdecydowane. Delikatna goryczka każe zapomnieć o jakimkolwiek zemdleniu słodyczą. Jestem pod wrażeniem.
8,5/10

Tekstura
Co ciekawe, jest dość gęste. Fajne odczucie, ale przez to gaz jest odrobinę nadprogramowy.
4,5/5

8.0/10

Wow, dostałem to piwo przypadkiem, a okazało się pierwszym naprawdę bardzo dobrym dunkelem, jakiego tu zrecenzowałem. I w ogóle z jakiegoś powodu uruchomiło we mnie lawinę przedrewolucyjnych wspomnień, wspomnień o czasach, kiedy zachwycał pierwszy lepszy weizen, bitter czy dunkel właśnie. Bardzo pozytywne zaskoczenie.

czwartek, 1 września 2016

Störtebeker: Schwarz-Bier

Störtebeker Braumanufaktur, XIX-wieczny browar z prawego górnego rogu Niemiec, w nazwie odwołuje się do postaci słynnego pirata, który grasował w tamtych i nie tylko w tamtych okolicach w XIV wieku. To najdalej wysunięty na północ browar niemiecki, z którego będę miał okazję pić piwo, i pierwszy z Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Potwierdzi czy podłamie moją tezę, że poza Bawarią piwowarstwo w Niemczech to średniactwo? Przed państwem schwarzbier.

Informacje ogólne:
Piwo: Schwarz-Bier
Kraj: Niemcy
Land: Meklemburgia-Pomorze Przednie
Miasto: Straslund
Browar: Störtebeker Braumanufaktur
Styl: schwarzbier
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 11.09.2016 r.
Cena: 5,70 zł

Opakowanie
Całkiem ładna etykieta, stylizowana na zniszczoną. Na kontrze sporo informacji o piwie, po niemiecku co prawda. Firmowy kapsel.
7,5/10


 
Barwa
Czarne, pod światłem prześwity brązowo-rubinowe, ale tylko u nasady pokala. Bardzo ładne.
4/5
 
Piana
Bardzo obfita, o genialnej gęstości, trwała.
4/5
 
Zapach
Klasyka stylu - czekolada, cukier kandyzowany, karmel, odrobina kawy, chleb, melanoidyny różniste, jest i nieznaczny akcent chmielowy. Byłoby pewnie nawet bardzo ładnie, ale bardzo mało intensywny jest, a w dodatku z czasem wychodzi kwaskowa nuta, kartonowa nuta i alkoholowa nuta. Brzmi to gorzej niż wypada, ale i tak wypada źle.
4/10
 
Smak
Trochę bardziej zdecydowany niż zapach, nawet porządnie kawowy, niestety wkracza tu z kolei przeszkadzająca kwaskowatość i jeszcze minimalny karton. Słaby wywar.
4,5/10
 
Tekstura
Brakuje trochę wysycenia.
3,5/5

4.0/10 

Z każdym kolejnym piwem spoza Bawarii mam coraz gorsze zdanie o niemieckim piwowarstwie. Bezpłciowy, lekko wadliwy schwarzbier. Zabawne, niedawno piłem schwarzbiera z Grecji, który przewyższył tego o trzy klasy. Ciężko będzie mnie na powrót przekonać do Störtebekera, zwłaszcza że ich oceny na ratebeerze też nie powalają.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Olympic: FIX Dark

Dzięki uprzejmości bardzo dobrych ludzi dodam sobie do statystyk jeszcze jeden, dwudziesty ósmy kraj - Grecję. W Grecji z piwem jest tak samo jak w Hiszpanii i Portugalii, a właściwie to jeszcze gorzej, bo w Hiszpanii akurat coś się ostatnio ruszyło. Schwarzbier ze sporego browaru o wymownej nazwie Olympic Brewery, założonego w 2010 roku.

Informacje ogólne:
Piwo: FIX Dark
Kraj: Grecja
Region: Grecja Środkowa
Miasto: Ritsona
Browar: Olympic Brewery
Styl: schwarzbier
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: do sierpnia 2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Proste, bezinwazyjne i dość bezpłciowe, ale estetyczne. Plusem jest dedykowany kapsel i grawerka na butelce.
6,5/10


 
Barwa
Czarne, pod światłem wyraźne prześwity brązowe i miedziane, bardzo ładne.
4,5/5
 
Piana
Bardzo dobra.
4/5
 
Zapach
Typowy schwarzbier - przypieczona skórka od chleba, karmel, ciasteczka, palone zboże, różniste melanoidyny. Bez ani jednej niechcianej nuty, całkiem intensywny, czysty, naprawdę bardzo ładny.
8/10

Smak
Bardzo przyjemne - tutaj do tych wszystkich melanoidyn z zapachu dochodzi jeszcze przebłysk czekolady i całkiem mocny błysk kawy, która wplata się mocno w nie taką małą goryczkę. Jest minimalnie szorstko-ściągające, może od alkoholu - gdyby nie ta niewielka wada, byłby to naprawdę nienaganny schwarz.
7/10
 
Tekstura
Nieznacznie za mocne wysycenie.
4/5

6.5/10

Przyznam, że tego to ja się nie spodziewałem. Raczej modliłem, żeby było znośne chociaż, a tu co? A tu schwarzbier dobry z plusem, bezczelność. Zdaje się, że to piwo jest w Grecji szeroko dostępne - a gdzie w Polsce szeroko dostępny schwarzbier na tym poziomie? Nie jest to piwo, do którego bym wracał, nie jest jakieś wyśmienite, ale trochę mi Grecy zaimponowali.

czwartek, 28 stycznia 2016

Prost: Dark

Wrocław w ciągu roku z miasta z jednym browarem (który wedle relacji browar.bizu podaje klientom zlewki z piw poprzednich klientów) stał się miastem z sześcioma browarami. Super? Nie do końca - wśród tych sześciu (nie licząc Warsztatu Piwowarskiego, z którym się nie zetknąłem) nie ma żadnego, który "brałbym w ciemno". Ilość już mamy, ale jakością naprawdę godną rzemieślniczego szyldu i rzemieślniczych cen szczycić się mógł tylko BSM... tak przez pierwsze parę miesięcy działalności. No nic, to temat na felieton, o który się niedługo chyba pokuszę - póki co wypiję w jednym rzędzie cztery piwa z Browaru Prost. Prost powstał z inicjatywy biznesmena, Ryszarda Pachury, który dorobił się nieprzeciętnie dzięki firmie produkującej siłowniki pneumatyczne. Pan Ryszard przekazał firmę synom, "wyrzucił" ich do ośmiokrotnie większej siedziby, a w starej postanowił urządzić wymarzony browar restauracyjny w bawarskim stylu. Jak wyszło?

Solidnie at best. Ciężko się zżymać na lokalizację browaru, bo skoro budynek był, to trzeba go było wykorzystać, ale niestety dojazd do niego komunikacją miejską jest katastrofalny, a jakie to ma znaczenie przy browarze restauracyjnym - wiadomo. Wnętrze jest przyjemne, dość wymuskane, ale przez to trochę chłodne - gdyby nie warzelnia w centrum sali, nie przypuszczałbym, że jestem w browarze. Zabrakło trochę polotu, jaki jest choćby w Złotym Psie, ale jest w porządku - gdy sala jest pełna, może być nawet klimatycznie. Niestety serwuje się tam jedzenie raczej znośne niż przeciętne, a kelner, który mnie obsługiwał, był okropnie nadgorliwy i udawał, że zna się na piwie. A piwo?

Siedem różnych pozycji brzmi ładnie na papierze, ale rzeczywistość to trzy jasne lagery (jeden póki co nie będzie dalej warzony), hefeweizen, schwarzbier, marcowe, które może uchodzić za jasnego lagera i rzekomo czerwonawe (tak naprawdę złoto-bursztynowe) piwo chmielone nowofalowo (chmiel niestety w ilości "na odwal się"). Jakby się niesympatycznie uprzeć, to jasnych lagerów jest pięć. Nudą wieje tak, że można się zaziębić, ale tu moja bezczelna krytyka się kończy - wszystkie piwa poza marcowym z diacetylem były co najmniej solidne, weizen bardzo dobry, a schwarzbier wręcz świetny - jeden z najlepszych, jakie piłem, cudownie kawowy. Poza tymi dwoma ostatnimi żadnego piwa co prawda bym nie wziął do domu, gdybym nie chciał wspierać wrocławskich inicjatyw, ale wynik na najważniejszym polu działalności browaru oceniłbym na solidną czwórkę z minusem (jak na początek działalności, przynajmniej).

Przygarnąłem cztery piwa. Na pierwszy ogień biorę to, które mnie urzekło, schwarzbiera.

Informacje ogólne:
Piwo: Dark
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: schwarzbier
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo ładna, spójna seria etykiet i fajne, trochę wyższe, bardziej smukłe niż standardowe butelki.
8/10

 

Barwa
Bez światła ciemnobrązowe, podświetlone zmienia się na miedziane, ładne bardzo.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita i o genialnej wprost gęstości, wspaniale koronkuje szkło, utrzymuje się bardzo długo.
4,5/5

Zapach
Piękne nuty kawowe, które zapamiętałem z browaru, są tu niestety bardzo znacząco przykryte przez odór przypominający kiszoną kapustę. Niech to szlag, paskudny.
0,5/5

Smak
Odór kapuchy się przerzedza, ale dalej ma dużą rolę do odegrania. Czuć, że pod spodem kryje się słód przekuty na kawę, ale na kryciu się właściwie kończy. Smak, w przeciwieństwie do zapachu, nie jest nieprzyjemny, ale jest dość nijaki, płytki.
4/10

Tekstura
Do niej przynajmniej nie da się przyczepić - aksamitna gładkość i idealne wysycenie mocno ratują smak.
5/5

3.0/10

Nie mam ostatnio szczęścia do piw. Co posmakuje mi jakieś piwo pite na miejscu w browarze, przywiezione do domu w butelce okazuje się bez porównania gorsze. Tutaj już w wersji ekstremalnej. Ordynarny DMS zabił kawową rozkosz. Bleh.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nothelfer Trunk Export Dunkel

Kolejne piwo przywiezione z Frankonii prowadzi mnie do klasztornego, mało popularnego browaru Trunk z Vierzehnheiligen, malutkiej miejscowości ponad 20 km na północ od Bambergu. Miejsce słynie z imponującej barokowej bazyliki z rokokowym wnętrzem - właściwie poza nią (i poza browarem, oczywiście) nic tam za bardzo nie ma, nie wiem, czy ktoś tam mieszka poza ewentualnie duchownymi i właścicielami browaru. Piwo to dunkel, który, miejmy nadzieję, odczaruje na moim blogu ten wyjątkowo marnie prezentujący się do tej pory styl.

Informacje ogólne:
Piwo: Nothelfer Trunk Export Dunkel
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Vierzehnheiligen
Browar: Brauerei Trunk
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 5,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 0,5 l
Warka: do 03.2016 r.
Cena: brak danych
Opakowanie
Niemiecka konserwa bez polotu, ale wizerunek bazyliki wyróżnia etykietę, jest to pewna regionalna unikalność.
6,5/10 


 
Barwa
Brąz, a pod mocnym światłem miedź, żeby nie powiedzieć bursztyn - ładne, klarowne, ale trochę za jasne jak na dunkla.
3/5

Piana
Genialnie obfita i gęsta, jak na weizenie, utrzymuje się niemal do samego końca; bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Niezbyt wyszukana słodowość podszyta nieznacznie aldehydem octowym, karmelem i ledwo wyczuwalnymi nutami przypalanymi; raczej amber lager niż dark lager, a w dodatku amber lager mocno przeciętny. Kompozycja byłaby może i bardzo przyjemna, gdyby była dużo bardziej intensywna.
5/10


Smak
Dalej daleko od rewelacji, ale za to w smaku to już faktycznie dunkel, choć wciąż skręcający w stronę czegoś jaśniejszego - akcenty przypalane, karmelowe, tostowe, biszkoptowe, chlebowe tworzą niebrzydką, ale mało esencjonalną, mało intensywną kompozycję, w dodatku podszytą lekkim metalem. Złe nie jest, można wypić bez narzekań i z lekką przyjemnością, ale przeciętne bardzo.
5,5/10

Tekstura
Stonowane wysycenie pasuje mi tu idealnie.
5/5

5.5/10

Pierwszy dunkel, który otrzymał ode mnie ocenę pozytywną na blogu, ale i tak rozczarowanie. Piwo zaledwie solidne. Póki co moje frankońskie zdobycze wypadają dużo nędzniej, niż się spodziewałem. Na siedem póki co spróbowanych piw - jedno godne zapamiętania.

czwartek, 31 grudnia 2015

Altstadthof: SchwarzBier

Hausbrauerei Altstadthof to jeden z najbardziej fascynujących browarów, w jakich byłem. Co urzekło mnie najbardziej, to że destyluje się tam również whisky i destylaty z piwa (oczywiście z piwa tego browaru). Ponadto zabudowania browaru są bardzo rozległe i zawiłe, wręcz romantyczne; jest wybitnie klimatyczny, obity drewnem pub, są warzelnia i destylarnia na widoku, jest restauracja, są dwa sklepy z piwem (również innych browarów) i innymi dobrami. Na bazie swojego piwa produkuje się tu nawet ocet i musztardę. Do tego położenie na przepięknej starówce Norymbergi i przede wszystkim - wszystkie trzy piwa, jakich próbowałem, były bardzo dobre. Jako że butelkują tylko w litrowe butle, przywiozłem ze sobą jeno dwa różne - schwarzbiera i bocka, na pierwszy ogień idzie ciemniak.

Informacje ogólne:
Piwo: SchwarzBier
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Norymberga
Browar: Hausbrauerei Altstadthof
Styl: schwarzbier
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 1 l
Warka: do 23.01.2016 r. 
Cena: 7,60 euro (3,80 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Urzekająca, potężna butla z kabłąkowym zamknięciem, z gustownie malowaną etykietą. Bardzo mi się podoba.
8,5/10


 
Barwa
Bez światła czarno-brązowe, pod mocnym światłem miedziane - bardzo ładne, choć jak na schwarzbiera to dość jasne.
4/5
 
Piana
Jak na weizenie - wybitnie obfita i gęsta, tworzy efektowne, trójwymiarowe kształty, utrzymuje się prawie do samego końca.
4,5/5
 
Zapach
Trochę mało intensywny, ale bardzo ładny zapach kombinacji słodowej ze szczyptą chmielu - karmel, orzechy, chleb, kawa zbożowa. Gdyby było tak z trzy razy bardziej intensywne, to mogłoby być wybitne, a tak tylko dobre z plusem. Z czasem pojawia się kwaskowatość, która jeszcze odbiera tego plusa.
7/10

Smak
Tu jest dużo bardziej wyraziste, bardzo gładkie, a zarazem pełne smaku, wyraziście chlebowe z nutą karmelu i kawy, z minimalną, ale wystarczającą chmielową kontrą. Wyjątkowo długi finisz jak na tak słabe, słodowe piwo. Pojawia się jednak inny problem - nadmierna kwaskowatość. Dobre, ale mogło być świetne, gdyby nie to.
7/10

Tekstura
Brakuje ciut gazu, za to aksamitnie gładkie. 
4,5/5

6.5/10

Jak to czasem bywa, schwarzbier z nalewaka w Norymberdze smakował dużo, dużo lepiej. Ten być może smakowałby tak samo, gdyby nie wkradła się kwaskowatość.

Krug-Bräu: Weihnachtsbier

Pierwsze z przywiezionych z Norymbergi piw świątecznych srogo mnie rozczarowało - nie dość, że okazało się piwem marcowym, to w dodatku bardzo średnim. Może drugiemu pójdzie lepiej - co prawda tym razem zrobiłem rozeznanie na ratebeerze i wygląda na to, że to z kolei będzie po prostu dunkel (skład na etykiecie pozbawiony jakichkolwiek dodatków), ale za to ma znacznie lepszą ocenę niż tamto. Krug-Bräu to - znowu - browar restauracyjny z hotelem, położony we wsi Breitenlesau, stosunkowo odległej od większych miast i dróg (mniej więcej w połowie drogi z Bambergu do Bayreuthu, ale z solidnym odbiciem na południe). Browar wydaje się być zdecydowanie najważniejszym punktem wsi i jednym z niezliczonych bezimiennych (prawie) miejsc w Niemczech, które łapią mnie za serce swoją sielankową estetyką. Ten przybytek na odludziu powstał w 1834 roku (ile bym oddał, żeby w Polsce na co drugim kroku, na jakichś wsiach, gdzie nie dociera google street view, stały sobie browary ze 180-letnią historią) i skupia się całkowicie na tradycyjnych niemieckich stylach.

Informacje ogólne:
Piwo: Weihnnachtsbier
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Breitenlesau
Browar: Krug-Bräu
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.05.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Niezbyt wyrafinowana, ale jakże urokliwa etykieta, na której widnieje budynek browaru w świątecznej, śnieżnej scenerii. Jest i świetny firmowy kapsel... też z wizerunkiem budynku browaru.
8/10

 
Barwa
Ekstremalnie jasny brąz - pod mocnym światłem jest wręcz bursztynowe. Z lekka niemrawe, ale ładne.
3,5/5
 
Piana
Bardzo obfita, o niezłej gęstości, dość długo się utrzymuje.
3,5/5
 
Zapach
Banalna, maksymalnie jednowymiarowa słodowość, i to nawet niespecjalnie dunklowa, a mączna, niemal jasnolagerowa, z nieznacznymi wstawkami biszkoptu. Dodajmy lekki diacetyl, nie taki lekki kwasek i zupełne zanikanie intensywności z czasem i jest po prostu fatalnie.
1,5/10
 
Smak
Niespecjalnie coś się zmienia względem zapachu - banalny, mączny słód z trochę mniej symbolicznym niż w aromacie dodatkiem ciemniakowej słodyczy, na finiszu lekki karton. Nieprawdopodobnie puste piwo (a przecież wcale nie jest słabe). Ciężko nazwać je nieprzyjemnym (daleki finisz jest nawet lekko przyjemny), ale stoi bardzo niedaleko od wody gazowanej z jedną czwartą łyżeczki cukru.
2,5/10

Tekstura
Trzyma poziom, tylko trochę za mocno wysycone.
4/5

2.5/10

Na bogów, to piwo jest antytezą świąt. Jest tak koszmarnie nudne, nijakie, takie smutne po prostu, że płakać się chce, a nie świętować. 3/4 poszło w kanał. Przy okazji mam wrażenie, że często im bardziej sielankową wizję browaru sobie stworzę, im bardziej wkręcę się w klimat, tym gorsze okazuje się piwo. Piw z Krug-Bräu prawdopodobnie nigdy już los nie postawi na mojej drodze. Swoją drogą monachijskie dunkle to ewenement - rzadko oceniam piwo poniżej granicy dobra i zła 5/10, bo staram się wybierać piwa, po których spodziewam się dużo. Tymczasem pięć na pięć zrecenzowanych piw w tym stylu oceniłem poniżej 5/10. Muszę odczarować dunkle, bo wiem, że potrafią być bardzo przyjemne.

wtorek, 8 września 2015

Pinta (Browar na Jurze): I'm So Horny

Pinta jakoś w zeszłym miesiącu postanowiła w końcu zabutelkować pierwszą, styczniową "Pintę miesiąca", piwo z serii tych, które pierwotnie miały być dostępne tylko na kranach, ale ostatecznie to prawie wszystkie chyba poszły w butelki. 

Informacje ogólne:
Piwo: I'm So Horny
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: kawowy ciemny lager
Dodatki: kawa Adelante i Rio Azul
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 03.12.2015 r.
Cena: 8 zł

Opakowanie
Bardzo udana etykieta, ciekawe zestawienie kolorów.
9/10


 
Barwa
Czarne, ale pod światłem ujawnia nieśmiałe prześwity rubinowe i ciemnobrązowe - piękne, choć prześwity mogłyby być mocniejsze.
4,5/5

Piana
Genialna - absolutnie idealna obfitość i gęstość, w dodatku pięknie osiada na szkle i utrzymuje się do samego końca. 
5/5

Zapach
Rewelacyjny, intensywny aromat bardzo mocno palonej, ciężkiej kawy, spod którego wyłaniają się klasyczne nuty ciemnego lagera - karmel, czekolada, ugładzone ciemne słody, super.
8,5/10

Smak
Łączy piękną agresję mocno palonej, gorzkiej, ale aromatycznej kawy z gładkością, kremowością, słodyczą ciemnego lagera, pojawia się też wyraźnie zaznaczona, ziołowa goryczka, która broni przed ewentualną mdłością - świetne piwo.
8,5/10

Tekstura
Przyjemna, kremowa gładkość i idealne, stonowane wysycenie.
5/5

8.0/10

Zastanawiałem się, czy kawa nie pasuje aby bardziej do stoutów niż ciemnych lagerów, ale dostałem jedno z lepszych kawowych piw, jakie w życiu piłem. Gładkość lagera świetnie dopasowała się do aromatycznej kawy. Pinta w świetnej formie, celna koncepcja i nienaganne wykonanie.

wtorek, 24 lutego 2015

Majer: Schwarzbier

Mały przerywnik pomiędzy kolejnymi piwami przywiezionymi z Włoch, bo kupiłem piwo z bardzo krótką datą ważności i trzeba by je wypić jak najszybciej. A jest nim schwarzbier z gliwickiego minibrowaru Majer, z którym moje drogi krzyżują się po raz pierwszy. W gruncie rzeczy kupiłem je właśnie dlatego, że jest schwarzbierem - styl raczej rzadko spotykany w Polsce, większość ciemnych lagerów idzie raczej w kierunku monachijskiego dunkla. Może dzięki temu sięgnę i po inne wyroby z Gliwic, zobaczymy.

Informacje ogólne:
Piwo: Schwarzbier
Kraj: Polska  
Województwo: śląskie
Miasto: Gliwice
Browar: Minibrowar Majer
Styl: schwarzbier
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 24.02.2015
Cena: 6,95 zł

Opakowanie
Proste, ale ładne, klasyczne. Opis wrażeń smakowo-zapachowych brzmi zachęcająco, zobaczymy, czy będzie pokrywał się z rzeczywistością. Co ciekawe, w zasypie jest słód wędzony, ale nie wiadomo w jakim udziale. Goły kapsel niestety.
7,5/10
 
Barwa
Pozornie czarne, pod światłem mieni się różnymi odcieniami brązu, miedzi, a nawet minimalnie wskakuje w ciemny bursztyn - byłoby idealnie, gdyby nie lekkie zmętnienie, które odrobinę burzy świetny efekt. 
4/5

Piana
Bardzo obfita, ale niezbyt gęsta i niezbyt trwała, po dziesięciu minutach zostaje niezbyt imponujący pierścień. 
2,5/5

Zapach
Niestety wyraźnie przykryty kwaśnością, nie jakąś przytłaczającą, ale jednak na poziomie nieakceptowalnym; spod niej wyłania się karmel, kawa, palony jęczmień, wszystko przyjemne, ale nie zachwycające, bo za mało intensywne przez wadę - bez kwasku mogłoby być dobrze, jest słabo i coraz gorzej z czasem. 
2,5/10


Smak
W smaku kwaśność nie odpuszcza całkowicie, ale znacznie się zmniejsza, więc i jest dużo lepiej - fajnie współpracują wytrawne nuty palone i słodsze, czekoladowo-karmelowe, dając piwo łagodne, lekkie, ale zarazem nie mdłe mimo prawie zerowej goryczki; nie jest to jednak nic wybitnego, a jednocześnie kwaśność w dalszym ciągu jest obecna, więc ostatecznie pije się to średnio. 
5/10

Tekstura
Przeciętna, nie przeszkadza jakoś bardzo, ale jednak jest dość znacząco przegazowane.
2,5/5

4.0/10
 
No kiepsko, panie. Piłem je cztery dni przed opublikowaniem posta, więc na niedługo przed upływem terminu ważności, no ale nie ja ten termin ustalałem. No i szybciej po kupieniu się nie dało wypić, a jest albo podpsute, albo źle uwarzone. Majera sobie na razie podaruję, chociaż nikogo po jednym piwie nie skreślam.

środa, 24 grudnia 2014

Eibauer Schwarzbier

Trzecie podejście do Eibau, tak jak wspominałem - prawdopodobnie będzie kluczowe dla dalszych losów mojej relacji z tym browarem. Po tej degustacji wciąż pozostanie mi jeszcze pięć piw, ale jeśli jej wynik okaże się zły, to prawdopodobnie nie będę tracił miejsca na blogu na żadne z nich. Przemęczyłbym się nawet i poświęcił rzeczone miejsce, gdyby przynajmniej saksoński browar warzył po prostu kiepskie trunki; niestety dosypywanie sacharyny do swoich wyrobów rodzi wątpliwość, czy przypadkiem nie należałoby w ogóle zaliczyć Niemców do złej strony mocy w świecie piwa i przestać im się kłaniać. Postanowiłem jednak być nierychliwym i dać chociaż szansę ich okrętowi flagowemu, schwarzbierowi, zwłaszcza że w końcu korzenie ten styl ma właśnie - obok Turyngii - w Saksonii. No i przesadnej liczby reprezentantów w Polsce dostać raczej się nie da.

Informacje ogólne:
Piwo: Eibauer Schwarzbier
Kraj: Niemcy  
Land: Saksonia
Miasto: Eibau
Browar: Münch-Bräu Eibau
Styl: schwarzbier
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 24.02.2015  
Cena: brak danych 

Opakowanie
W tej kolorystyce standardowa etykieta Eibau wygląda nawet ładnie, tylko zabrakło jakimś cudem firmowego kapsla. Na kontretykiecie zamiast tego, co na poprzednich piwach, reklama Oktoberfestu w Kemnitz.
6/10
 

Barwa
Nawet z pozoru nie jest czarny, raczej ciemnobrązowy, pod światłem natomiast nawet jasnobrązowy - trochę za jasne jak na schwarzbiera, ale dość ładne. 
3,5/5

Piana
Dość obfita, średnio gęsta, oblepia nieco szkło, trwałość średnia. 
3/5

Zapach
Średnio zachęcający, słodowo-kwaśnawo-chlebowy, trochę karmelu, trochę znanej z poprzednich dwóch piw jabłkowości (na szczęście nie za dużej) - bardzo słabo, przede wszystkim przez podejrzaną kwaśność, ale i pod spodem zdaje się nie kryć nic ciekawego. 
2/10

Smak
Dużo lepiej, tu wreszcie uruchamia się ciemny słód i dostarcza nut palonych, mało intensywnych, ale jednak przyjemnych, kwaśność z zapachu znika, najlepszy chyba jest finisz, wręcz subtelny, przypalany, chlebowy, karmelowy, bardzo przyjemny; poza tym piwo jest jednak mocno wodniste, pustawe, zupełnie nieekscytujące, najwyżej poprawne. 
5,5/10

Tekstura
Spory gaz obniża trochę pijalność, acz nie jest na złym poziomie.
2,5/5

4.0/10

To zdecydowanie najlepsze w smaku piwo z Eibau spośród tych trzech - pierwszy raz dopiłem je do końca. Cóż jednak z tego, szansę na pozytywną ocenę pogrzebał fatalny zapach i mierna tekstura. Oni tam chyba piwa za bardzo warzyć nie potrafią, no przepraszam za szczerość. Coś takiego mogłoby być godne uwagi, ale w Polsce z dziesięć lat temu. Dla Niemiec taki browar to hańba. Jeśli coś mi poważnie nie odbije, to jest to ostatnia recenzja piwa z Eibau na tym blogu - źle bym się po prostu czuł, narzekając na niemożliwość skosztowania wszystkich polskich craftów, popijając sobie jednocześnie te pozostałe pięć Eibauerów. Jak rzekł klasyk, życie jest za krótkie - oj, znacznie za krótkie - by pić marne piwa. A ciężko mi uwierzyć, że pozostałe takie nie będą. Pierwszy raz rezygnuję ze zdegustowania piwa (i to od razu pięciu), które już kupiłem! Chociaż żałuję, że tak samo nie potraktowałem Dionizosa rok temu. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Eibauer Lausitzer Dunkel

Drugie podejście do browaru z saksońskiego Eibau; mam nadzieję, że szczęśliwsze niż pierwsze, ale jest to nadzieja bardzo krucha, bo wszelkie poważne źródła wystawiają mu bardzo słabe recenzje, a w składzie widnieje sacharyna, sztuczny środek słodzący. Staram się nie nastawiać zbyt negatywnie jeszcze przed pierwszym łykiem, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zapowiada się na klasyczny "ciemny lager ulepkowaty", czyli "styl", który może jest nawet większą zbrodnią od wypranego ze smaku jasnego korpolagera. Normalnie grzechem byłoby tracić czas na takie piwo, gdy kolejka zapowiadających się świetnie i ciekawie coraz bardziej się wydłuża, ale kupiłem je w Dreźnie nie mając wyobrażenia o tym browarze, a skoro już kupiłem, to trudno, nie będę wylewał... przynajmniej dopóki nie spróbuję.

Informacje ogólne:
Piwo: Eibauer Lausitzer Dunkel
Kraj: Niemcy
Land: Saksonia
Miasto: Eibau
Browar: Münch-Bräu Eibau
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.02.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Taka sama etykieta jak na poprzednim piwie, tylko w innych barwach - korzystniejszych. Kolejny kapsel do kolekcji - przynajmniej tyle pożytku będzie z przygody z tym browarem, jeśli wszystkie piwa będą na takim poziomie jak pierwsze.
6/10

Barwa
Bardzo ładne, busztynowo-miedziane, dzięki klarowności pozwala ujrzeć całą paletę pięknych przebłysków, naprawdę ujmujące. 
4/5

Piana
Dość obfita, całkiem gęsta, gorzej z trwałością, ale ogólnie niezła. 
3/5

Zapach
Z bardzo słodką, cukrowo-karmelową słodyczą mieszają się znane mi już z koźlaka majowego nuty jabłkowo-gruszkowe, przewija się też niestety lekki alkohol (4,2%!); efekt to aromat niezbyt zachęcający, może nie odpychający, ale taki prostacki, jakby zupełnie przypadkowy, nie do końca nawet przypominający piwo; dziwny i kiepski. 
3/10


Smak
Atakuje nie tylko pustą, cukrową słodyczą, ale też naprawdę zboczoną dawką metaliczności, na poziomie, którego jeszcze chyba nigdy w piwie nie spotkałem - tragiczne piwo, chociaż są gorsze - na finiszu pojawiają się nawet naprawdę miłe akcenty chlebowe, ale sztuczna słodycz i metal czynią je praktycznie niepijalnym, więc nie najgorszy finisz nie może go uratować. 
2/10

Tekstura
Jest lekko za mocno gazowane, ale tekstura to poza kolorem jego najmocniejsza strona.
4/5

2.0/10

No niestety, nawet trochę gorzej niż myślałem. Jedno z najgorszych piw, jakie w życiu piłem, sądzę, że większość polskich korpolagerów to trunki przyjemniejsze w odbiorze. Zostało mi jeszcze aż sześć piw z Eibau i tak sobie w sumie myślę, że za tę sacharynę nie powinienem ich żałować i śmiało mogę ich skreślić. Dam jednak jeszcze szansę przynajmniej ich sztandarowemu piwu, schwarzbierowi. Jeśli nie będzie na poziomie, to pozostałych pięciu rarytasów pozbędę się bez żalu - szkoda miejsca na blogu na taki chłam, a jakiś pan żul pewnie się ucieszy. Uwarzyć złe piwo to jedno, ale celowo zasypać je jakimś ścierwem to dużo większy grzech. Dopisek: wyczytałem, że sacharyna "przy większych stężeniach może pozostawiać w ustach przykry gorzkawy, metaliczny posmak". No, także tego.

sobota, 28 czerwca 2014

7 Stern: Prager Dunkles

No więc jedziemy z pierwszym z trzech piw, które przywiozłem z Wiednia. Na początek powrócę myślami nie tylko do stolicy Austrii, ale i do Pragi, jak widać po nazwie piwa. Piwo, jak się domyślam, zainspirowane jest flekowskim ciemniakiem, najsłynniejszym praskim piwem, które w lutym miałem okazję i przyjemność pić. Jeśli będzie na jego poziomie, to fajnie, ale chętnie coś lepszego przyjmę.

Informacje ogólne:
Piwo: Prager Dunkles
Kraj: Austria
Land: Wiedeń
Miasto: Wiedeń
Browar: 7 Stern Bräu
Produkowane od: brak danych
Styl: tmavé
Alkohol: 4,4%
Ekstrakt: 12,1%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta nie powala, ale jak na piwo restauracyjne "na wynos" jest zupełnie dobra. Przedstawia symbolem Pragi raczej niebędący, ale przyprawiający o zachwyt, którego ja i moja dziewczyna prędko nie zapomnimy, barokowy kościół świętego Mikołaja. Ekstrakt podany, data ważności podana, także wszystko gra. Kapsel goły, no ale można wybaczyć.
7/10  
Barwa
Z pozoru czarne, pod światłem staje się zupełnie miedziane, nawet przedzierają się ciemnobursztynowe prześwity; świetna jest ta różnorodność, piękne. 
5/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, jasnobeżowa, do tego bardzo, choć nie doskonale trwała. 
4,5/5

Zapach
Bardzo słodki, trochę diacetylowy; dominuje zdecydowanie karmel, trochę nut melanoidynowych, chlebowych; bardzo łagodny, byłby w miarę ładny, ale jest za bardzo przykryty tym diacetylem, zbyt mdły, zbyt rozmazany. 
5/10

Smak
Zdecydowanie lepiej jest tutaj, obok karmelowej słodyczy staje również wytrawna paloność, a akcenty chlebowe rozwijają się; dalej jest strasznie łagodne (to jeszcze nie wada) i dalej minimalnie zbyt mdłe, ale całkiem smaczne i przyjemne; szczęśliwie diacetyl znika w ustach niemal całkowicie; bardzo sympatyczne, choć niczego nie urywa. 
8/10

Tekstura
Problemem jest trochę za niskie wysycenie, które mogłoby się przy wyższym natężeniu przeciwstawić mdłości.
2/5

6.0/10
 
No przyjemne piwo, ale nie chodziłbym po nie nawet do sklepu za rogiem, a co dopiero do Wiednia. Flekowskie ciemne na pewno bardziej mi smakowało, choć może nie miażdżąco bardziej. Ciekawy styl ten dunkel - w tym od Tuchera, próbowanym w październiku, również wystąpiła bardzo duża różnica między smakiem a zapachem - tyle że to smak był do niczego.

czwartek, 13 marca 2014

Gościszewo: Czarne Krzyżackie

Raz na jakiś czas trzeba powrócić do korzeni, które wciągnęły mnie przed laty do świata piwa, czyli do polskich browarów regionalnych i ich wyrobów. Z Gościszewem zetknąłem się już wiele razy - poprzez oczywiście AleBrowar, który warzy tam swoje piwa - ale z piwem uwarzonym przez Gościszewo w pełnym tego słowa znaczeniu jeszcze nie. Piwo to, będące ciemnym lagerem, to, jak sądzę, swoisty krok ku nowoczesności dla browaru - jeśli wikipedia nie kłamie, od 1991 roku do 2007 warzyli zaledwie jedno piwo, jasnego lagera chyba będącego pilznerem. Teraz mają już w portfolio trochę więcej propozycji, ale dużo mówi fakt, że ten podobno schwarzbier, styl notabene tysięcznie bardziej ortodoksyjny niż rewolucyjny, wydaje się ich najbardziej szokującą opcją. Chociaż ten egzemplarz jest dość niecodzienny ze względu na aż 6,5% zawartości alkoholu, liczbę dla tradycyjnego schwarzbiera bardzo dużą.

Informacje ogólne:
Piwo: Czarne Krzyżackie
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo
Produkowane od: 2013
Styl: tmavé
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Samo wykonanie szaty graficznej etykiety pozostawia trochę do życzenia, ale podoba mi się wyrazisty pomysł. Na kontrze dowiemy się, jakie dokładnie słody zostały użyte (jest i pszeniczny) - szkoda, że chmielów i drożdży już nie poznamy, ale to i tak fajna sprawa jak na browar regionalny. Mamy też zasygnalizowaną optymalną temperaturę serwowania. W końcu dowiemy się, że kupując piwo, wspomagamy odbudowę figury Matki Boskiej na zamku w Malborku. No trudno, jakoś przeżyję. Całkiem ładny, firmowy kapsel browaru, chociaż niezbyt pasujący do etykiety.
7,5/10

Barwa
Bardzo ładne, niemal całkowicie czarne, pod bardzo jasnym światłem możemy dopiero dostrzec nieznaczne, ciemnobrązowe prześwity. 
4,5/5

Piana
Średnio obfita i mało trwała - już po paru minutach zostaje sam pierścień, po trochę dłuższym czasie znika zupełnie - przynajmniej za to bardzo gęsta. 
2/5

Zapach
Bardzo ładny, palono-czekoladowy; początkowo zdaje się przemycać także jakieś odległe nuty wiśniowe, ale ostatecznie bardzo jednowymiarowy, mógłby też być bardziej intensywny; ogólnie jednak przyjemny. 
6,5/10

Smak
Jeszcze bardziej kieruje profil na słodycz, nuty palone muszą się teraz godzić z karmelowymi, ciasteczkowymi; zadziwiająco lekkie, ale wiąże się to niestety z również przy tym ekstrakcie zadziwiającym brakiem pełni; na przełyku trochę niezbalansowane, brakuje goryczki, która równoważyłaby słodycz; trochę pusty finisz, na którym nie ma już mowy o paloności, a zostaje czekolada; ogólnie pozytywne i pijalne, ale nic ponadto. 
6/10

Tekstura
Wysycenie na podniebieniu wydaje się dobre, może odrobinę za wysokie, ale gorzej prezentuje się już w żołądku.
2,5/5

5.5/10

Nie oczekiwałem nie wiadomo jakich uniesień, ale miałem nadzieję na coś więcej. Ostatecznie piwo ledwo solidne, w dziwny sposób nie wykorzystujące potencjału wysokiego ekstraktu. Do zapomnienia, a szkoda, bo prędko drugiej szansy Gościszewo ode mnie prawie na pewno nie dostanie. No i to nie jest schwarzbier - najbliżej z ciemnych lagerów mu zdecydowanie do czeskiej interpretacji, tak je też zakwalifikuję.

sobota, 21 grudnia 2013

Dionizos (Krajan): Ciemność, widzę ciemność

Niestety muszę kolejny raz powrócić do wyrobów z Radomia, a raczej z Trzeciewnicy, w których posiadanie nieszczęśliwie wszedłem już długi czas temu. Przerobiłem już wszystkie piwa z kociej serii, teraz czas na filmową. Na początek piwo, które niestety podejrzewam o dokładną zbieżność z Czarnym Kotem; sądzę, że to ten sam produkt, tylko w innym opakowaniu, tutaj "limitowanym", żeby zwiększyć sprzedaż. Faktycznie limitowane, bo znalazłem w całym internecie tylko jedną notkę na jego temat. Zmierzmy się.

Informacje ogólne:
Piwo: Ciemność, widzę ciemność
Kraj: Polska
Województwo: kujawsko-pomorskie
Miasto: Trzeciewnica
Browar: Krajan (Dionizos)
Produkowane od: 2012
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta większa, ale niekoniecznie ładniejsza niż na kotach. Kapsel też goły, ale tym razem przepasany naklejką z kodem QR. W składzie karmel i cukier, co wraz z sześcioma procentami alkoholu potwierdza moje obawy o zdublowanie piwa, ale za to rozwiewa trochę inna data przydatności. Na plus podanie numeru butelki. Miejsce warzenia oczywiście zatajone.
3,5/10
 
Barwa
Ładny kolor, lawirujący od ciemnobrązowego do miedzianego, do tego trochę ulatującego gazu; bardzo korzystny. 
4,5/5

Piana
Bardzo nietrwała i nie za wysoka, szybko zostaje po niej tylko pierścień, a za chwilę już praktycznie nic. 
1/5

Zapach
Na początku w porządku, bardzo słodki, cukierkowo-karmelowy - gdy trochę bliżej mu się przyjrzeć, wychodzi zeń lekki diacetyl i alkoholowość, ale da się przeżyć. 
4,5/10

Smak
W smaku gorzej - ekstremalnie mdłe, pełne bardzo, ale to bardzo niewyszukanej, cukrowo-alkoholowej słodyczy, która istnieje w zasadzie samotnie: zero goryczki, zero nut palonych, praktycznie nawet słodowych; można wziąć kilka łyków bez narzekania, ale bardzo szybko pijalność staje się praktycznie zerowa. 
1/10

Tekstura
Nie ratuje sprawy (jeśli to w ogóle możliwe), od za dużego wysycenia spadające do za niskiego, w dodatku piwo kleiste.
2,5/5

2.0/10

To jednak nie było to samo piwo, co Czarny Kot. Receptura mogła być ta sama, a już prawie na pewno, nawet jeśli była zmieniona, bazowała na tej z kota, ale bez wątpienia inna warka, na co wskazuje nie tylko inna data ważności, ale i różnice w smaku i zapachu. Ten drugi zdecydowanie na plus, pozbył się diacetylu i kwaśności; smak natomiast niestety jeszcze gorszy (przy Czarnym Kocie napisałem, że da się pić, ale się nie chce - tutaj nie da się, nawet jakby się chciało) i ostatecznie piwo kończy z gorszą notą. Tak czy inaczej, jedno i drugie poszło w większości do kanalizacji i niech to będzie ostateczna rekomendacja.

niedziela, 10 listopada 2013

Dionizos (Krajan): Czarny Kot

Przypadkiem wpadły mi w ręce dwa zestawy piw od niesławnego Dionizosa. Choć odczuwam wątpliwą sympatię do browaru, który zleca warzenie piwa innym browarom i sprzedaje niemal jako swoje, postanowiłem skonsumować wszystkie sześć.

Informacje ogólne:
Piwo: Czarny Kot
Kraj: Polska
Województwo: kujawsko-pomorskie
Miasto: Trzeciewnica
Browar: Krajan (Dionizos)
Produkowane od: 2012
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Prosta butelka z gołym kapslem i oszczędną, choć przyzwoitą etykietą. Ocenę mocno zaniża niepodanie miejsca uwarzenia; jest tylko informacja, że "uwarzono" dla Dionizosa. W składzie karmel i cukier, trochę się boję, brzmi jak typowa ulepkowata interpretacja ciemnego lagera.
3/10

Barwa
Piękne; z pozoru czarne, pod światłem momentalnie zmienia kolor na rubinowy lub brązowy, widać ładnie ulatujący gaz. 
4,5/5

Piana
Ładna, drobna, umiarkowanie obfita, szybko jednak redukuje się do pierścienia, później zupełnie znika. 
2/5

Zapach
Diacetyl przemieszany z lekką kwaśnością, nawet alkoholem i na szczęście karmelem, który jawi się tu jako ostoja wrażeń przyjemnych, a przynajmniej niedrażniących. 
2/10

Smak
A jakże, zdominowane przez karmelową słodycz, co być może wychodzi mu i tak na dobre, bo czuć pod spodem spore wady na czele z lekkim skwaśnieniem i wspomnianym diacetylem; zerowa goryczka; pić się jakoś wbrew pozorom da, ale się nie chce. 
2,5/10

Tekstura
Wysycenie bliskie ideału, ale piwo nieco kleiste.
3,5/5

2.5/10

Niestety dokładnie tak, jak się spodziewałem, gdy przeczytałem skład na etykiecie. Przesłodzony, bezpłciowy lager pełen wad, które nie przeszkadzają w bardzo dużym stopniu tylko dlatego, że wszystko jest przykryte karmelem. Jak to mówią, wypić i zapomnieć, choć ja zmęczyłem tylko połowę.