czwartek, 11 lipca 2013

Pinta (Browar na Jurze): Odsiecz Wiedeńska

Kolejne dzieło Pinty. Ichniejsza wersja lagera wiedeńskiego - gatunku tak bardzo na wymarciu, że w ogóle niewarzonego już w Wiedniu.

Informacje ogólne:
Piwo: Odsiecz Wiedeńska
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Produkowane od: 2011
Styl: lager wiedeński
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Oczywiście ładna i bogata w informacje etykieta. 
9,5/10





Barwa
Piękny, bursztynowo-miedziany kolor. 
4,5/5

Piana
W miarę gęsta i wysoka, jednak szybko się redukuje, zostawiając jedynie pierścień i nieznaczne resztki. 
3/5

Zapach
Rześki zapach słodu z dodatkiem słodkich owoców rodem z trapistów; naprawdę piękny, dość intensywny, z lekką nutą karmelową. 
9/10

Smak
Wydaje się nieco puste, co sprawia, że ujawnia nieduży alkohol; poza tym jednak smaczne, ładnie komponują się posmaki palony i chlebowy, do tego niezła, choć mało wykwintna goryczka; o jeden stopień pomniejszyłbym słodycz, znacznie mniej uciążliwą niż w pintowym altbierze, ale jednak ciągle coś tu jest nie tak.
8/10

Tekstura
Idealna, bardzo, bardzo pijalne.
5/5

7.5/10

Pinta ciągle poniżej pewnego bardzo wysokiego poziomu nie schodzi, chociaż po raz drugi z rzędu trafiam na piwo nieolśniewające. Warto jednak, warto, warto.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Pinta (Browar na Jurze): Stare Ale Jare!

Butelki piwa od Pinty zawsze otwiera się z ekscytacją i tzw. niedoczekaniem. Tym razem biorę się za ichniego altbiera.

Informacje ogólne:
Piwo: Stare Ale Jare!
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Produkowane od: 2012
Styl: sticke altbier
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Jak zwykle ładna i bogata w informacje etykieta Pinty. 
9,5/10





Barwa
Cudowny, lawirujący od jasnomiedzianego do jasnobrązowego kolor. 
5/5

Piana
Wybitnie gęsta, beżowa, trwała, choć nie za wysoka. 
4,5/5

Zapach
Fantastyczny: słód, karmel i owoce w mniej więcej równej proporcji, dość intensywny i pięknie bogaty. 
9,5/10

Smak
Na smaku cuda się kończą; jest zdecydowanie smaczne, ale bardzo przeszkadza karmelowa słodycz, w którą zamienia się początkowo przyjemna słodowość, a która nie znajduje kontry nawet w apetycznej, ale lekkiej chmielowej goryczce. 
7,5/10

Nie pomaga; zdecydowanie za niskie wysycenie w połączeniu ze wspomnianą słodyczą sprawia, że piwo po jakimś czasie robi się mdłe; obniża to pijalność, która jednak jakimś sposobem i tak pozostaje bardzo wysoka.
3,5/5

7.0/10

To jak dotąd najsłabsze piwo Pinty, jakie próbowałem poza B-Dayem, jednak wciąż na wysokim poziomie, zachęcającym do ponownego sięgnięcia. Przykład na to, jak jeden element - tutaj nadmierna słodycz - może popsuć końcową ocenę. Trochę lepiej zbalansowane byłoby to piwo konkurencją nawet dla Ataku Chmielu.

piątek, 5 lipca 2013

Lindemans: Kriek Cuvée René

Są takie piwa, których się nie kupuje. Nie dlatego jednak, że są zbyt kiepskie (choć takie istnieją) ani dlatego, że są za drogie (i takie również można spotkać). Tych, o których mówię, się nie kupuje - bo je się po prostu dostaje. Za darmo. To oczywiście nie takie proste - trzeba mieć najpierw kogoś, kto nam je wręczy. I to już jest wyższa szkoła jazdy, bo ktoś taki to się trafia... praktycznie się nie trafia. A mi się jednak jakimś cudem udało i dlatego dzisiaj mogę degustować szampańską edycję krieka od słynnego Lindemans.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek Cuvée René
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Produkowane od: brak danych
Styl: kriek
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml

Opakowanie
Szampańska butelka z korkiem i wspaniałą etykietą. Po prostu nieskończona elegancja, która sprawia, że jeszcze przed degustacją mamy świadomość jej wyjątkowości. 
10/10



Barwa
Czerwony, krwisty kolor, bardzo mętne, widoczne kawałki drożdży, obłędnie musuje; genialne.
5/5

Piana
Tworzy się wysoka i pięknie różowa, ale niestety błyskawicznie redukuje, pozostaje jedynie piekielnie dynamicznie ulatujący gaz, który tworzy stale jej resztki.
1,5/5

Zapach
Kwaśny, winny, lekko (zbyt lekko) wiśniowy aromat, dominuje charakter lambika; ładny i bardzo intensywny.
8,5/10

Smak
Niebywale cierpkie, kwaśne, wykręca kubki smakowe; bardzo dostojne, skojarzenia ze szlachetnymi winami musującymi są aż nazbyt oczywiste - kwaśność jednak trochę za bardzo przykrywa pozostałe doznania i obniża pijalność.
8,5/10

Tekstura
Choć obłędnie wysycone, w ustach zachowuje się bardzo dobrze, tekstura w zasadzie bez zarzutu.
5/5

7.5/10

Bardzo dobry kriek, z jednej strony dobry wzór stylu, z drugiej pełen szlachetności, którą zapowiada butelka, traci jedynie dużo na pianie. Dziwaczny świat fermentacji spontanicznej nie ma chyba większych szans w rywalizacji z klasycznym ujęciem piwa, ale trzeba się z nim co najmniej zapoznać i warto robić to na tak wykwintnych przykładach jak ten.

środa, 3 lipca 2013

AleBrowar (Gościszewo): Ortodox Stout

Kolejny po ostatniej degustacji AleBrowar, ale w innej odsłonie. Pierwsze z nowej serii piw "Ortodox", które będą się miały cechować przywiązaniem do tradycyjnej interpretacji klasycznych stylów piwnych. Już wiadomo z opinii innych osób, że coś tu poszło nie tak - AleBrowar przed rozlewem reklamował piwo jako "brytyjską dumę", tymczasem po premierze okazało się - co sami przyznali - że to stout amerykański. Jakkolwiek można potraktować go jako osobny styl, wyrosły z dry stouta, ale jednak nie hybrydę, tak nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, w czym american stout jest bardziej ortodoksyjny od stouta mlecznego, nie mówiąc o witbierze czy India Pale Ale, czyli piwach, które figurują (poza witbierem, który spłynął do kanalizacji) w ofercie browaru pod znakiem dotychczasowej, "nieortodoksyjnej" linii. Tak czy inaczej ciekawość mnie pożera.

Informacje ogólne:
Piwo: Ortodox Stout
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Produkowane od: 2013
Styl: stout amerykański
Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Niepodany dokładny skład, a nawet ekstrakt. Jedyna poważna zaleta dotychczasowych etykiet AB poszła przedłużać ciągłość gatunku, za to mamy zalecane szkło i temperaturę serwowania. Sama estetyka na plus, choć jak poprzednie etykiety były zbyt krzykliwe i pstrokate, tak tutaj za bardzo poszli w stronę bezpłciowości. Łasica całkiem ładna, choć w żaden sposób nie umiem wyjaśnić jej obecności.
8/10
 
Barwa
Czarny kolor z minimalnymi ciemnobrązowymi prześwitami pod światło; bardzo dobry. 
4,5/5

Piana
Gęsta, wręcz sztywna, w pięknym ciemnobeżowym kolorze, traci jednak nieco na wysokości i trwałości.
4/5

Zapach
Magiczny; przy jednym pociągnięciu nosem czuć amerykańskie, cytrusowe chmiele, przy innym stoutową paloność - choć te pierwsze trochę za bardzo dominują, a intensywność mogłaby być ciut większa, jest znakomity. 
9/10

Smak
W smaku jest już bardziej ortodoksyjnie i słód palony zdecydowanie bierze górę nad innymi doznaniami; to piwo jest po prostu przepyszne - zdecydowane, a jednocześnie dzięki amerykańskim posmakom delikatne i tym samym bardzo pijalne, jeden jedyny mankament tkwi w przeszkadzającej zbyt wyraźnie kwaskowatości. 
9,5/10

Tekstura
Rzadko kiedy wysycenie jest aż tak świetne, tak samo jak ogólna tekstura w stoutach.
5/5

8.5/10

Co za rehabilitacja za wczorajsze rozczarowanie - najlepsze jak dotąd piwo od AleBrowaru. Ten producent zaczyna mi wyrastać zresztą na króla stoutów - wszystkie trzy są wspaniałe i w dodatku lepsze od jak dotąd zdegustowanej przeze mnie pozostałej oferty; żałuję, że więcej ich już nie ma, a żaden nowy nie pojawi się z pewnością zbyt prędko. Czekam za to ze szczególną niecierpliwością na kolejne Ortodoxy - jeśli też będą tak świetne, to nie będę miał pretensji o na razie dość niezrozumiały wymiar tego projektu.

wtorek, 2 lipca 2013

AleBrowar (Gościszewo): Amber Boy

Powracam do browarów rzemieślniczych, bo piwa AleBrowaru jak zające - nie poczekają i szybko znikają ze sklepowych półek.

Informacje ogólne:
Piwo: Amber Boy
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Produkowane od: 2012
Styl: amerykańskie bursztynowe ale
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykieta jak na AleBrowar jest w porządku. Oczywiście ocenę grubo podnoszą pełne informacje o produkcie.
8/10




Barwa
Bursztynowo-czerwonawe, dość mocno mętne - daje bardzo niecodzienny w świecie piwa efekt, przypomina trochę sok z marchwi; ciekawe, ale nie wybitne. 
4/5

Piana
Brudnobiała, gęsta, umiarkowanie trwała, bardzo dobra. 
4,5/5

Zapach
Bardzo ładny, chmielowo-cytrusowy (pomarańcze!) aromat z dyskretną nutą chlebowości - za mało intensywny, ale bardzo ciekawy. 
8,5/10

Smak
Dość orzeźwiające i smaczne, ale zaskakująco mało złożone - kwaskowatość osiąga zbyt wysokie rejony, dużo jednak daje świetna, cytrusowa goryczka. 
7,5/10

Tekstura
Jest piętą achillesową piwa; wysycenie od początku zdecydowanie za małe, a za duża gęstość; pijalność jakoś tam się trzyma, ale bez rewelacji.
2/5

6.5/10

Duże rozczarowanie; pierwsze rzemieślnicze piwo, które zjechało - i to mocno - poniżej ósemki. Jeśli powtarzać tę przyjemność, to jedynie w nadziei na lepszą warkę albo z braku innych piw w tym stylu. Inna sprawa, że wyraźnie gdzieś mi się poprzewracało, jeśli rozczarowało mnie polskie piwo z taką oceną.

niedziela, 30 czerwca 2013

Jak oceniam piwo?

Odkąd pamiętam, byłem wyznawcą przekonania, że przy ocenie piwa należy brać pod uwagę również jego wygląd, a nawet wygląd i jakość merytoryczną jego opakowania. Kilkaset degustacji i wystawionych ocen nie zmieniło tego przekonania, ale zrodziło pewne spostrzeżenie: w niektórych sytuacjach wygląd piwa przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie albo przynajmniej znacznie, znacznie się ono zmniejsza. Dzieje się tak najczęściej wtedy, kiedy pozostałe, czyli spożywcze aspekty piwa są ekstremalnie dobre lub ekstremalnie złe. Cóż nam bowiem po wspaniałej pianie, jeśli piwo jest niezdatne do spożycia i okrutnie śmierdzi? I co z tego, że piany nie ma wcale, a grafikę na etykietę sami byśmy lepszą narysowali w Paintcie, jeśli jest to najwyśmienitsze piwo, jakie piliśmy w życiu i każdy łyk sprawia, że o takich rzeczach zupełnie zapominamy? Nic i nic. Postanowiłem w końcu coś z tym zrobić, kiedy najsmaczniejsze piwo, jakie do tamtej pory piłem w życiu - Beer Geek Brunch Weasel od Mikkellera - skopało sprawę piany i dostało ocenę śmiesznie niską jak na mój smakowo-zapachowy numer jeden w życiu. Mechanizmem idealnym byłby chyba algorytm, który uzależniałby wagę poszczególnych parametrów w ocenie złożonej od ich wyniku, ale nie jestem robotem / nie mam wystarczająco dużo wolnego czasu, by go skonstruować; byłby zresztą trochę zbyt skomplikowany. 
Postanowiłem więc wystawiać każdemu piwu... dwie oceny, dwie średnie ważone. Jedną tę co do tej pory, a drugą pozbawioną spojrzenia na aspekt wizualny. Pozwala to czytelnikowi i mnie samemu na szybkie spojrzenie na mój odbiór danego piwa z dwóch różnych punktów widzenia, bez konieczności szczegółowej analizy poszczególnych parametrów. (Aktualizuję stare degustacje, dodając do nich tę drugą ocenę - trochę to jeszcze potrwa).


Ocena ogólna to ocena piwa dotycząca nie tylko jego walorów spożywczych, ale również wyglądu i opakowania. Poszczególne parametry mają w tej ocenie następujący udział:

Kolor (K): 5%
Piana (P): 8%
Zapach (Z): 25%
Smak (S): 51%
Tekstura (T): 6%
Opakowanie (O): 5%

Jest więc wyrażona wzorem:
Ocena ogólna = 2*K*5% + 2*P*8% + Z*25% + S*51% + T*2*6% + O*5% .


Ocena esencjonalna to ocena piwa dotycząca wyłącznie jego walorów spożywczych - zapachu, smaku i tekstury. Udział poszczególnych parametrów w tej ocenie został powiększony z zachowaniem ich proporcji względem siebie w ocenie ogólnej i zaokrąglony do promili.

Zapach (Z): 30,5%
Smak (S): 62%
Tekstura (T): 7,5%

Wzór to oczywiście:
Ocena esencjonalna = Z*30,5% + S*62% + T*2*7,5% .


Podwojenie wyników punktowych za kolor, pianę i teksturę w obu wzorach wynika z faktu, że są one wyrażone w skali od 0 do 5, zaś oceny złożone wyrażone są w skali od 0 do 10.

Moje rozważania na temat poszczególnych parametrów można przeczytać we wstępie do bloga. Dziś, z nieporównywalnie większym bagażem doświadczeń niż wtedy, moje spojrzenie na nie może być nieco inne (ale może nie jakoś bardzo, skoro wagi parametrów uważam dalej za odpowiednie).

sobota, 29 czerwca 2013

Young's Special London Ale

Po długiej przerwie - dokładnie od degustacji świetnego Fuller's London Pride - powracam do ale angielskich, w dodatku to kolejne piwo ochrzczone na londyńskie (choć tym razem warzone gdzie indziej).

Informacje ogólne:
Piwo: Young's Special London Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: East of England
Miasto: Bedford
Browar: Wells & Young's Brewery
Produkowane od: 1998
Styl: angielskie mocne ale
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Bardzo ładne opakowanie, świetna butelka z grawerunkami, firmowy kapsel.
9/10




Barwa
Ładny, jakkolwiek niewprawiający w zachwyt delikatny, bursztynowy kolor. 
3,5/5

Piana
Znakomita, bardzo gęsta, dość wysoka i trwała; niepokonana. 
5/5

Zapach
Piękny, niemal czysto chmielowo-owocowy aromat jedynie z lekką nutą słodową w tle; gładki i delikatny, ale jednocześnie intensywny i jednoznaczny. 
9,5/10

Smak
W smaku traci niestety swoje chmielowe oblicze, lecz dalej jest bardzo dobrze - goryczka jest umiarkowana jak na styl, ale odczuwalna i przyjemna; znamienną cechą piwa jest lekka kwaskowatość, która zależnie od łyku może być jego zaletą jak i wadą; świetnie ukryty nie najmniejszy przecież alkohol. Niesamowicie pijalne.
8,5/10

Tekstura
Idealne wysycenie.
5/5

8.5/10

Po przygodzie z Wellsem Bombardierem z tego samego browaru nie spodziewałem się niczego wyjątkowego po tym piwie i rozczarowałem się w cudowny sposób. Fenomenalne, klasycznie angielskie ale.

 
_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 26.05.2017 r., warka do 27.12.2017 r.

Głębokie złoto wpadające w bursztyn, lekko zmętnione. Imponująca piana. Zapach to symfonia angielskiego chmielu, naprawdę symfonia - kwiaty, trawa, zioła i owoce, ale tak zupełnie inne od amerykańskich owoców. Lekka podbudowa słodowa, karmelowo-biszkoptowa. W smaku mniej więcej po równo słodu i chmielu. Tekstura bez zarzutu. Właściwie można by to piwo nazwać angielskim IPA. Zdecydowanie nie jest tak super, jak mi się wydawało w dawnych czasach, ale wciąż to jedno z fajniejszych tradycyjnych angielskich ale, jakie piłem.

7.0/10

piątek, 28 czerwca 2013

Gaffel Kölsch

Trzeci i ostatni z serii kölschy.

Informacje ogólne:
Piwo: Gaffel Kölsch
Kraj: Niemcy
Miasto: Kolonia
Land: Nadrenia Północna-Westfalia
Browar: Privatbrauerei Gaffel Becker & Co
Produkowane od: brak danych
Styl: kölsch
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Opakowanie w niemieckim, surowym stylu, ale wyjątkowo udane. Dedykowany kapsel. 
8/10




Barwa
Jasnozłota, raczej przeciętna, sprawę polepsza ładnie ulatujący gaz. 
3/5

Piana
Tworzy się w miarę obfita, biała, gęsta, choć szybko opada. 
3,5/5

Zapach
Słodowość z bardzo niewyraźnym jabłkowym akcentem; ładny i przyjemny, ale nic specjalnego. 
7/10

Smak 
Pierwsze łyki dają świetne odczucie pełnej słodowości i delikatności z dodatkiem przyjemnej kwaskowatości, ale szybko się nudzi, robi się jakby matowy i lekko alkoholowy; brakuje goryczki, jest za to gorzkość. 
5,5/10
Tekstura
Wysycenie skacze od zbyt wysokiego na początku do za małego po jakimś czasie, ale wszystko w granicach przyzwoitości; pijalność dość wysoka.
4/5

5.5/10

Gaffel uplasował się pomiędzy dwoma poprzednimi. Była to przygoda jak niemieckie etykiety: dość nudna, solidna, a jakość poszczególnych obiektów okazała się bardzo porównywalna.

środa, 26 czerwca 2013

Früh Kölsch

Po małym rozczarowaniu Gildenem biorę się za znacznie popularniejszego kölscha i liczę, że będzie przynajmniej ciekawie.

Informacje ogólne:
Piwo: Früh Kölsch
Kraj: Niemcy
Miasto: Kolonia
Land: Nadrenia Północna-Westfalia
Browar: Cölner Hofbräu Früh
Produkowane od: 1904
Styl: kölsch
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Umiarkowanie ładna etykieta, ale wyglądająca bardzo porządnie i elegancko, do tego dedykowany kapsel. 
7/10




Barwa
Bardzo jasny, wręcz białawy kolor; wbrew pozorom całkiem korzystny, do tego trochę ulatującego gazu. 
4/5

Piana
Niska, biała; makabrycznie nietrwała, kiepska.
2/5

Zapach
Słodowo-szampanowy, całkiem ciekawy i intensywny, ale nie obezwładniający. 
7,5/10

Smak
Nie aż tak delikatne, kwaskowate, w dalszym ciągu mocne skojarzenia z cydrem i szampanem; całkiem solidna goryczka, dość smaczne, orzeźwiające. 
6,5/10


Tekstura
Mocno pijalne, ale wysycenie zdecydowanie za niskie.
4/5

6.5/10

Zdecydowanie lepszy kölsch od poprzedniego: ma swój nielagerowy charakter, który nawet intryguje i sprawia, że piwo jest naprawdę godne przynajmniej jednorazowej degustacji. Niestety to ciągle nic wybitnego.