Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kriek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kriek. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 stycznia 2017

Boon: Kriek Mariage Parfait

Rozpoczynam nowy rok od rodziny stylów piwa, którą w zeszłym roku ostatecznie i nieodwołalnie uznałem jako wspaniałą. Z Brouwerij Boon miałem do czynienia dawno temu, poznałem jedynie ich dosładzane framboise (skądinąd bardzo super jak na dosładzanego lambika). Dziś coś dużo poważniejszego, mocny oude kriek z 400 gramami wiśni wrzucanymi na litr piwa. 33. miejsce na RB w rankingu owocowych lambików i jedno z dwóch najlepszych piw browaru według tegoż portalu.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek Mariage Parfait
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Lembeek
Browar: Brouwerij Boon
Styl: kriek
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: z 2014 roku (do 13.05.2035 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Standardowa lambikowa elegancja, choć jak na lambika to szału nie ma.
7,5/10


 
Barwa
Boska czerwień.
5/5
 
Piana
Średnio obfita, dość gęsta, o pięknej różowej barwie, utrzymuje się dość długo.
3,5/5
 
Zapach
Piękne, intensywne, ale zbalansowane połączenie wyjątkowo szlachetnych, wiejskich brettów z mocno wyczuwalnymi jak na oude krieka wiśniami, które wprowadzają łamiącą słodycz i łagodność, do tego delikatne wstawki dębowej beczki. Gładki, dostojny aromat.
8,5/10
 
Smak
Podobnie jak w zapachu, zwraca uwagę wyjątkowa jak na lambika łagodność, balans, spokój, który jednak nie oznacza nudy. Co się rzuca w oczy, to że piwo jest naprawdę ledwo kwaśne. W ustach jest słodko od wiśni, a po przełknięciu następuje nagły atak wytrawności połączonej z lekką cierpkością. Bretty i wiśnie, bretty i wiśnie. Minimalnie brakuje mi intensywności, przyznam, ale i tak jest rozkoszne. Zastraszająco pijalne jak na 8%.
8,5/10
 
Tekstura
Troszkę za dużo gazu.
4/5

8.0/10

Jak w tytule, to znaczy w nazwie piwa. Perfekcyjny mariaż, perfekcyjny mariaż brettów z wiśniami. No dobra, z tą perfekcją to może nie przesadzajmy, ale jest świetnie i jest to ciekawa alternatywa dla tradycyjnych krieków - jest bardziej owocowo, ledwo kwaśno (!) i mocniej alkoholowo (choć nie czuć tego zupełnie). No, to jeszcze raz - szczęśliwego nowego roku, samych wspaniałych piw.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

3 Fonteinen: Oude Kriek

Cantillon zagościł u mnie już cztery razy i te cztery wystarczyły zresztą, by stał się jednym z moich ulubionych browarów. 3 Fonteinen, chyba największa konkurencja Wielkiej Brasserie Cantillon, gościłem póki co tylko raz i to półtora roku temu. Intense Red, kriek warzony raz na jakiś czas, był fantastyczny. Zobaczmy, jak prezentuje się podstawowy kriek browaru, warzony na porządku dziennym. Wiśni jest sporo, bo 35%.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Beersel
Browar: 3 Fonteinen
Styl: kriek
Dodatki: wiśnie
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana 22 maja 2014 r. (do 22.05.2019 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Elegancka butelka z korkiem jest, ale etykiecie brakuje klasycznej lambikowej elegancji, znanej choćby z piw Cantillon czy prawilnych Lindemansów.
7/10
 
Barwa
Wspaniała, krwista czerwień i pięknie ulatujący gaz.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, średniopęcherzykowa, różowa, średnio trwała.
3,5/5

Zapach
Dzikie, wiejskie, końskie nuty są na pierwszym planie, ale drugi plan jest bardzo niedaleko z tyłu, a na nim prezentują się apetyczne, słodko-kwaskowe wiśnie, przywodzące też na myśl maliny. Dość grzeczne, ale mimo to wyjątkowo przyjemne, ładnie zbalansowane.
8,5/10

Smak
Tu jest niestety jeszcze grzeczniej niż w aromacie. Bretty wycofują się za plecy wiśni, a kwaśność, która wkracza, jest baardzo stonowana. Wszystko dalej jest bardzo ładne, smaczne, fajne i tak dalej, bez ani jednej fałszywej nuty, tylko niczego nie próbuje urwać.
8/10

Tekstura
Wysycenie na idealnym poziomie. Wydało mi się minimalnie za gęste.
4,5/5

7.5/10

Bardzo dobre, ale bardzo bez szału jak na lambika z tak osławionego browaru. Podstawowy kriek z Cantillon rozszarpuje go w trzy sekundy, również oude kriek z Lindemans jest moim zdaniem lepszy. A najlepszy z nich wszystkich pozostaje, zupełnie niepodstawowy co prawda, Intense Red.

czwartek, 17 grudnia 2015

Cantillon: Kriek 100% Lambic Bio

W przerwie między jednym a drugim Cantillon przywiezionymi z Brukseli, wypiję sobie to, które kupiłem w Polsce. Cantillon numer trzy, po gueuze i czystym lambiku czas sprawdzić krieka. Wykorzystuje się w nim 150 kg wiśni na 500 litrów piwa.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek 100% Lambic Bio
Kraj: Belgia
Miasto: Bruksela
Browar: Brasserie Cantillon
Styl: kriek 
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: zabutelkowana 11 lutego 2015 r.
Cena: 34,30 zł (45,73 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle w tym browarze bardzo subtelne i eleganckie. Dzieło Raymonda Coumans z 1989 roku.
8,5/10



 
Barwa
Przepiękna, rubinowa czerwień niczym w winie, do tego niezwykle subtelnie ulatujący gaz - strasznie elegancko wygląda.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, ale w stylu szampańskim bardzo szybko się redukuje, potem utrzymuje gruby pierścień, a po jakimś czasie znika zupełnie.
2,5/5

Zapach
Niedużo wiśni, za to mnóstwo dębu i wiejskich akcentów dzikich drożdży i bakterii; ze wszystkich piw Cantillon, jakie do tej pory piłem, Kriek najbardziej pachnie samym browarem, wręcz poczułem się przeniesiony w przestrzeni; do wyjątkowo eleganckiej przy swojej ostrości strony dziko-kwaśnej wiśnie dokładają leciutką kontrę owocowej słodyczy i kwaskowatości; piękny aromat.
9/10 
Smak
Podobny do zapachu, wzbogacony tylko o dość umiarkowaną jak na prawowitego lambika kwaśność; wiśnie zdają się też dołączać do kwasu, w sumie jest ten kwas taki bardziej owocowy niż lambikowy. Jednocześnie nadają leciutkiej słodyczy. Znakomite piwo, wymagający, ale nie agresywny kriek.
9/10

Tekstura
Idealnie dopasowane do smaku, dość wysokie wysycenie.
5/5

8.5/10

Kriek wybitny, jeden z najlepszych, jakie piłem, jak i w ogóle jedno z maks dziesięciu najlepszych piw kwaśnych. Wspaniała jest też ta więź piwa z browarem - kriek pachnie doprawdy tak samo jak powietrze w Cantillon. Za tę wybitność trzeba jednak srogo zapłacić - mimo wszystko jest to piwo warte swojej ceny, bo lambiki to drogie cholerstwa.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Mikkeller (De Proef): Spontan Cherry Frederiksdal Aged in Chardonnay Wine Barrels

Czas wreszcie dokończyć rozrachunki z serią krieków Mikkellera. Pierwszego z nich wypiłem pod koniec sierpnia, drugiego niedługo potem, w listopadzie - trzeci poczekał na mnie aż do dziś. Ku przypomnieniu, pierwszy był wersją leżakowaną w nowych beczkach, drugi - w beczkach po Maladze i paradoksalnie pierwszego oceniłem trochę lepiej. Ostatnia wersja wylądowała w beczkach po winie z chardonnay, a więc winie białym (jakim dokładnie, nie wiadomo).

Informacje ogólne:
Piwo: Spontan Cherry Frederiksdal Aged in Chardonnay Wine Barrels
Kraj: Belgia (warzone przez duński browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (Mikkeller)
Styl: kriek (Chardonnay BA)
Dodatki: wiśnie
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 12.12.2021 r.
Cena: 66,50 zł (88,67 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Taka sama etykieta jak na wcześniejszych z serii i takie samo sreberko jak na wersji leżakowanej w beczkach po Maladze, tylko adekwatnie do koloru wina zmieniła się kolorystyka z bordowo-czerwonej na biało-żółtą. Elegancja.
9/10

Barwa
Bardzo ciemne, prawie nieprzejrzysta, choć pod bardzo mocnym światłem coś błyska rubinowo u podstawy - prezentuje się dość majestatycznie, aczkolwiek prześwity mogłyby być wyraźniejsze.
4/5

Piana
Piana bardzo obfita jak na leżakowanego w beczce po winie lambika, o uroczej, różowej barwie, całkiem gęsta, trochę gorzej z trwałością, już po paru minutach mamy pierwsze dziury na tafli, ale do końca zachowuje spore ilości.
4/5

Zapach
Znakomity aromat, w którym cierpka winność, niekoniecznie przypominająca akurat chardonnay, ma bardzo duży udział, aczkolwiek nie dominujący, pozostawia dużo miejsca na wiejską kwaśność lambikowej końskiej derki oraz na słodko-kwaśne, wyraźne wiśnie - wspaniała kompozycja, niesamowicie szlachetna, może odrobinę za mało intensywna.
9/10

Smak
W smaku rewelacyjna, intensywna, owocowa (nie tylko wiśnie, również jeżyny) raczej niż dzika kwaśność w towarzystwie posmaków już wyraźnie pochodzących od wina białego, trochę dębu, lekka kontra słodyczy - trochę brakuje do ideału, nie obraziłbym się w sumie na większą kwaśność, ale jest to wybitne piwo.
9/10

Tekstura
Przydałoby się mocniejsze wysycenie, chociaż jest całkiem w porządku.
3/5

8.0/10

A jednak najsłabsze z całej serii - kriek w beczkach świeżych wygrał, co być może nie jest takie dziwne - wydaje mi się, że wino w obu przypadkach przykryło trochę genialną, owocową kwaśność z podstawowej wersji. I chyba tylko ona był na tyle dobra, że warta tej kosmicznej ceny, choć wszystkie trzy piwa były wybitne.

niedziela, 14 grudnia 2014

3 Fonteinen: Intense Red

Względnie niedawne są moje przygody z ekskluzywnymi kriekami Mikkellera (pozostała jeszcze trzecia i ostatnia), ale minęło już sporo czasu, odkąd miałem w ustach jakiegoś belgijskiego lambika, a zwłaszcza krieka. Dziś zetknę się z jednym najstarszych "lambikowych" browarów świata, a również najbardziej uznanych i prestiżowych. Gdy spojrzy się na przykład na ranking lambików owocowych na ratebeer.com, odnieść można wrażenie, że dwa browary miażdżą w tym temacie wszystkie inne - po pierwsze nieimportowane chyba do Polski Cantillon, a po drugie właśnie 3 Fonteinen. Intense Red, na wspaniałym, trzynastym miejscu w tym rankingu, jest w nim czwartym najlepszym kriekiem i ciężko mi nie mieć ogromnych oczekiwań - tym bardziej, że cena również delikatnie mówiąc do najniższych nie należała (dokładnej kwoty nie pamiętam, ale coś koło 100 zł za pół litra by chyba wyszło po przeliczeniu).

Informacje ogólne:
Piwo: Intense Red
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Beersel
Browar: 3 Fonteinen
Styl: kriek
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 13.11.2017
Cena: brak danych

Opakowanie
Klasycznie elegancka butelka z korkiem (firmowym!), jak na belgijskiego lambika przystało, etykieta natomiast do tej elegancji niestety trochę nie pasuje - jest w porządku, ale odrobinę prostacka i odstaje od subtelnego kształtu butelki i korka, pasuje bardziej do wizerunku wiśniowego napoju orzeźwiającego. Z tyłu znajdziemy spory opis, z którego dowiemy się, że wiśnie stanowią aż 40% piwa. Zabutelkowane 13 listopada 2012 roku.
6,5/10

Barwa
Piękna, czerwona, krwista, zachowująca równowagę między pięknymi, jasnoczerwonymi przebłyskami i matową, winną czerwienią - bliska ideału.
4,5/5

Piana
Dość obfita, bardzo gęsta, o cudownej, kremowo-różowej barwie, całkiem trwała - bardzo dobra. 
4/5

Zapach
Intensywne, agresywne połączenie nut dzikich, końskiej derki, wiejskich z cierpkością czerwonego wina oraz owocową, wiśniową słodyczą - w wymienionej kolejności od najmocniejszego do najsłabszego akcentu, dzikość dominuje, słodyczy mamy zaś jeno szczyptę - fantastyczny zapach, bezkompromisowy i piękny. 
9,5/10

Smak
W pierwszym łyku pojawia się bardzo mocna (choć nie ekstremalna) i bardzo przyjemna kwaśność, której brakowało w aromacie, przytłacza ona nawet zapach końskiej derki, o słodyczy nie ma już raczej mowy - kwaśność jest intensywna, ale jednocześnie dość krótka, nie utrzymuje się na finiszu dłużej niż dziesięć sekund, a wtedy powraca na nim to, co znamy już z aromatu - wspaniałe piwo, lekkie i rześkie, ale i bardzo intensywne, niemniej jednak nie genialne.
9/10

Tekstura
Wysycenie wysokie jak na lambika przystało, pasuje do smaku prawie idealnie, odrobinę bym je jednak zmniejszył. 
4,5/5

8.5/10

Poza kriekami z Mikkellera jest to najlepszy lambik, jakiego piłem i po prostu jest to wspaniałe, wybitne piwo. W kontekście bardzo wysokiej ceny i pozycji w rankingu ratebeera nie jestem jednak w pełni usatysfakcjonowany, liczyłem na trochę większą bombę smakową. Będę dalej poszukiwał lambika idealnego, również w 3 Fonteinen. Już po degustacji wyczytałem, że najprawdopodobniej to piwo nie jest i nie będzie już produkowane, rocznik 2012 był chyba ostatni - załapałem się więc być może w ostatniej chwili.

niedziela, 9 listopada 2014

Mikkeller (De Proef): Spontan Cherry Frederiksdal Aged in Malaga Wine Barrels

Po degustacji rewelacyjnego krieka starzonego w drewnie z Mikkellera mimo bardzo wysokiej ceny nie mogłem sobie podarować jego dwóch alternatywnych wersji - starzonego w beczkach po Maladze i chardonnay (wersja pierwotna była leżakowana w nieużywanych). Jestem wielkim fanem sztuki leżakowania piw w beczkach po winie i destylatach oraz wielkim fanem krieka Mikkelera, więc siłą rzeczy liczę, że przynajmniej jeden egzemplarz z tych dwóch mnie powali. Na początek Malaga.

Informacje ogólne:
Piwo: Spontan Cherry Frederiksdal Aged in Malaga Wine Barrels
Kraj: Belgia (warzone przez duński browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (Mikkeller)
Produkowane od: 2013
Styl: kriek (Malaga BA)
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml

Opakowanie Etykieta jest praktycznie identyczna względem pierwowzoru -  jedyną różnicę stanowi mały dopisek "aged in Malaga wine barrels", tak niezauważalny, że wziąłbym to piwo po prostu za inną butelkę zwykłej wersji, gdyby nie czerwone sreberko pokrywające szyjkę butelki.
9/10


Barwa
Bardzo ciemne, ale jednak widać, że to nie czerń, a czerwień - mocne naświetlenie dostarcza unikalnych, rubinowych błysków, krwistych i sugestywnych - piękne. 
5/5

Piana
Pięknie różowa, bardzo gęsta, ale umiarkowanie obfita i niezbyt trwała. 
3,5/5

Zapach
Wspaniały - zaczyna się od mocnego uderzenia winem, ale już za chwilę stery przejmują wiśnie i wiejskie aromaty piw spontanicznej fermentacji - dużo kwaśności, ale jest też naprawdę spora dawka pięknej, naturalnej słodyczy - być może owocowej, ale chyba jednak pochodzącej z beczki po maladze, pałęta się bowiem w tle wanilia. Zapach ten jest niesamowicie piękny, ale do doskonałości brakuje mi jeszcze ostrzejszego ataku kwaśnych akcentów lambikowych. 
9,5/10

Smak
Równie piękne - powiedziałbym że proporcje typowych nut krieka do tego, co dostarczyły beczki i Malaga są idealne, czyli te drugie nuty są dodatkiem, ale jednak dodatkiem bardzo wyraźnym. Jednocześnie winno-beczkowe akcenty stanowią znakomite uzupełnienie wiśniowo-lambikowych, tworząc trunek szlachetny i przyjemny; po raz kolejny mam jednak zastrzeżenie do nieco za niskiej kwaśności, choć na pewno jest odczuwalna i przyzwoita, w dodatku w ciekawy sposób dualna - trochę lambikowa, trochę winna. 
9/10

Tekstura
Doskonała, pasujące do krieka wysokie, ale i nie przesadzone wysycenie.
5/5

8.5/10

Rewelacyjne piwo i... rozczarowanie, bowiem wersja podstawowa zrobiła na mnie lepsze wrażenie, a liczyłem, że Malaga podniesie poziom. Co prawda wniosła wspaniale komponujące się z resztą smaku akcenty, ale też piwo zatraciło przyjemnie napastliwą kwaśność z pierwowzoru. Ostatecznie przełożyło się to na ciekawszy zapach, ale mniej ekscytujący smak. Oby chardonnay lepiej się spisało.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Mikkeller (De Proef): Spontan Cherry Frederiksdal

Bardzo dawno nie piłem żadnego lambika, a od ostatniego i jedynego jak dotąd krieka minął już ponad rok. Zawsze z przyjemnością powracam jednak do tych piw, już choćby ze względu na ich wyjątkową odrębność w świecie piwa. Dziś po raz pierwszy lambik związany z innym krajem niż z Belgią, choć wciąż w Belgii warzony, jako że to tu duński Mikkeller warzy większość swoich piw. Skoro Mikkeller, to nie mogło być tak prosto - nie tyle kriek, co kriek leżakowany w dębowych beczkach. A skoro beczki, to nie mogło być tanio, ale cena i tak bardzo wysoka - zdaje się że więcej za butelkę zapłaciłem tylko w przypadku Pingwina z BrewDoga i Riserva Teo Musso Terre z Baladin.

Informacje ogólne:
Piwo: Spontan Cherry Frederiksdal
Kraj: Belgia (warzone przez duński browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (Mikkeller)
Produkowane od: 2013
Styl: kriek
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml

Opakowanie
Trochę większa niż zwykle, o dużo bardziej eleganckim kształcie butelka z wyjątkowo ładną jak na Mikkellera etykietą. Wyjaśnia, skąd się wzięła nazwa - ano po prostu do produkcji tego piwa użyto wiśni z Frederiksdal, jakiejś chyba wsi spod Kopenhagi. Ładne, eleganckie jak belgijskie lambiki, szkoda tylko że nie ma korka, a goły kapsel. Podany rocznik 2013.
8,5/10  

Barwa
Genialna, ciemnoczerwona, krwista barwa, która aż zbyt dosadnie przypomina wiśnie - bez światła ciemne bordo, pod światłem ujawnia genialne, rubinowe przebłyski - wspaniałe, piękne.
5/5

Piana
O urzekającej, różowej barwie, jak na leżakowanego w beczkach lambika bardzo gęsta i trwała, również obfita nieprzeciętnie. 
4,5/5

Zapach
Doskonale intensywny, ostry, ale bardzo ciekawy i przyjemny, dominują wiśnie połączone z charakterystyczną kwaśnością, choć akcenty wiejskie są tutaj bardzo delikatne; świetny, rześki, bardzo wiśniowy, bardzo szlachetny i bardzo konkretny. 
9/10
 
Smak
Ale najciekawsze zaczyna się tutaj - jest niemal ekstremalnie cierpkie, ale jakimś cudem w bardzo szlachetny sposób - kwaśność potrafi wykręcić twarz, ale jednocześnie cieszy, jest bardzo dobrze kontrowana przez lekką nutę słodyczy, owocową, nie cukrową; do tego trochę dębu. Jego intensywność sprawia, że wysoki alkohol w ogóle nie zwraca na siebie uwagi; ciekawy, cierpki, nieco trawiasty finisz; genialne, szlachetnością bije od niego na kilometr. 
9,5/10

Tekstura
Wysycenie wysokie i bardzo dobrze, takie być tu powinno, idealnie współpracuje ze smakiem, czyniąc piwo nieziemsko lekkim jak na taką moc.
5/5

9.0/10

Wreszcie, wreszcie Mikkeller błysnął i to od razu piwem absolutnie wybitnym. To zdecydowanie najlepszy lambik, jakiego piłem - może jeszcze trochę zabrakło do ideału, ale było niedaleko. Niesamowicie szlachetny trunek, postaram się dostać dwie inne jego wersje - leżakowane w beczkach po maladze i po chardonnay. Mikkeller niby się przełamał, ale nie do końca - piwo było cholernie drogie i łaski nie zrobił. Czekam na coś równie wybitnego, ale za normalne pieniądze.

piątek, 5 lipca 2013

Lindemans: Kriek Cuvée René

Są takie piwa, których się nie kupuje. Nie dlatego jednak, że są zbyt kiepskie (choć takie istnieją) ani dlatego, że są za drogie (i takie również można spotkać). Tych, o których mówię, się nie kupuje - bo je się po prostu dostaje. Za darmo. To oczywiście nie takie proste - trzeba mieć najpierw kogoś, kto nam je wręczy. I to już jest wyższa szkoła jazdy, bo ktoś taki to się trafia... praktycznie się nie trafia. A mi się jednak jakimś cudem udało i dlatego dzisiaj mogę degustować szampańską edycję krieka od słynnego Lindemans.

Informacje ogólne:
Piwo: Kriek Cuvée René
Kraj: Belgia
Prowincja: Brabancja Flamandzka
Miasto: Vlezenbeek
Browar: Brouwerij Lindemans
Produkowane od: brak danych
Styl: kriek
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml

Opakowanie
Szampańska butelka z korkiem i wspaniałą etykietą. Po prostu nieskończona elegancja, która sprawia, że jeszcze przed degustacją mamy świadomość jej wyjątkowości. 
10/10



Barwa
Czerwony, krwisty kolor, bardzo mętne, widoczne kawałki drożdży, obłędnie musuje; genialne.
5/5

Piana
Tworzy się wysoka i pięknie różowa, ale niestety błyskawicznie redukuje, pozostaje jedynie piekielnie dynamicznie ulatujący gaz, który tworzy stale jej resztki.
1,5/5

Zapach
Kwaśny, winny, lekko (zbyt lekko) wiśniowy aromat, dominuje charakter lambika; ładny i bardzo intensywny.
8,5/10

Smak
Niebywale cierpkie, kwaśne, wykręca kubki smakowe; bardzo dostojne, skojarzenia ze szlachetnymi winami musującymi są aż nazbyt oczywiste - kwaśność jednak trochę za bardzo przykrywa pozostałe doznania i obniża pijalność.
8,5/10

Tekstura
Choć obłędnie wysycone, w ustach zachowuje się bardzo dobrze, tekstura w zasadzie bez zarzutu.
5/5

7.5/10

Bardzo dobry kriek, z jednej strony dobry wzór stylu, z drugiej pełen szlachetności, którą zapowiada butelka, traci jedynie dużo na pianie. Dziwaczny świat fermentacji spontanicznej nie ma chyba większych szans w rywalizacji z klasycznym ujęciem piwa, ale trzeba się z nim co najmniej zapoznać i warto robić to na tak wykwintnych przykładach jak ten.