piątek, 15 kwietnia 2016

Solipiwko (Zarzecze): Black Bicz

Po raz czwarty na blogu Solipiwko i również po raz czwarty imperialna wersja ciemnego IPA. Niedoścignionym wzorem pozostaje Imperial Black z Buxton Brewery. Solipiwko to kontraktowiec, który swoim koźlakiem wędzonym zbliżył się na podejrzanie niedużą odległość do Urbocka ze Schlenkerli, więc ma potencjał, by i Anglikom rzucić wyzwanie.

Informacje ogólne:
Piwo: Black Bicz
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Solipiwko)
Styl: imperialne ciemne India Pale Ale
Alkohol: 8,1%
Ekstrakt: 19,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 14.06.2016 r.
Cena: 8,85 zł

Opakowanie
Standard Solipiwka.
8,5/10


 

Barwa
Czarne, bez prześwitów, piękne.
5/5
 
Piana
Majestatyczna. Bardzo obfita, bardzo gęsta, pięknie oblepia szkło i utrzymuje się na większości tafli do samego końca.
4,5/5
 
Zapach
Wypadkowa intensywnego, skondensowanego chmielu, sporego alkoholu oraz gęstej słodowości dała taki bardzo ciężki, wręcz oleisty aromat; wymagający, ale w gruncie rzeczy bardzo dostojny i piękny, złożony. Trochę owocowy, ale bardziej żywiczny chmiel gra pierwsze skrzypce, słód robi dla niego za tło, a szlachetne wtrącenia alkoholowe podkreślają całość. Wymaga skupienia, ale jest na wysokim poziomie. Chmiel natomiast mógłby się jednak zachowywać nieco... barwniej.
8,5/10
 
Smak
Jest dość dokładnym powtórzeniem zapachu, tylko w lepszej wersji. Trochę nasilają się nuty słodowe, a konkretnie palone, które bardzo dobrze komponują się ze szlachetną, ziołową goryczką. Dostojne piwo do powolnego delektowania się. Jest takie trochę wycofane, to znaczy nie strzela finezyjnymi nutami nowofalowego chmielu prosto w twarz, ale jego wartość tkwi głębiej. Przyjemny finisz, kojarzący się z tytoniem, ziołami i espresso. Można co najwyżej ponarzekać na zbyt małą goryczkę - zapowiadane 112 IBU okazuje się zdecydowanie humbugiem, niektórym też może się wydać nadmiernie alkoholowe, ale moim zdaniem ten alkohol jest świetnie wkomponowany. Piękne i nieoczywiste piwo.
9/10
 
Tekstura
Idealne, stonowane wysycenie i przyjemna oleistość.
5/5

8.5/10

Dopiero czwarte piwo, w dodatku do dwóch z nich bym nie wrócił, ale Solipiwko rośnie mi już na jedną z ciekawszych inicjatyw w Polsce. Dwa wybitne piwa to raczej nie przypadek, zwłaszcza że oba w niełatwych koncepcjach. Black Bicz pewnie niejednego zawiedzie - tych konkretnie, co bardzo liczą na feerię nowofalowego, barwnego chmielu i potężną goryczkę. Dla mnie to znakomita interpretacja stylu.

środa, 13 kwietnia 2016

Pinta (Zarzecze): Modern Drinking

Słyszę czasem głosy o tym, jak to światem craftu rządzą mody na style piwne. Najpierw AIPA, potem amercian wheaty, potem wędzonki. Że co? Z moich obserwacji wynika, że AIPA i jego różnokolorowe wariacje od samego początku było, jest i jeszcze długo będzie stylem numer jeden rewolucji. Swoistym symbolem tego jest fakt, że pionier craftu, Pinta, uwarzyła sobie właśnie niedawno nowe amerykańskie IPA. Wbrew pozorom, piwa takiego w jej asortymencie brakowało od dawna. Różnica między odmianą West Coast a East Coast jest spora (na tyle, że zastanawiam się, czy nie rozróżniać ich w klasyfikacji stylów), a zasłużony Atak Chmielu jest takim wręcz skrajnym przedstawicielem tej drugiej. Dopiero teraz, po prawie pięciu latach, Pinta rzuca bezpośrednie wyzwanie Rowing Jackowi. Warto dodać, że jest to single hop na Mosaicu - nie jestem wielkim fanem tego chmielu, ale i nie jestem przeciwnikiem.

Informacje ogólne:
Piwo: Modern Drinking
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Pinta)
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.05.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Świetna ta etykieta. Szkoda, że nazwa nawiązuje do jednego z największych symboli muzycznej tandety, ale niech będzie, że fajna gra słów i obrazów.
9,5/10

 
Barwa
Lekko zmętnione złoto - klasyka West Coastu.
4/5
 
Piana
Dobra obfitość, znakomita gęstość i prawie idealna trwałość.
4,5/5
 
Zapach
Słodkie owoce w przepięknym, intensywnym wydaniu. Grejpfruty, morele, mango, limonki i jeszcze więcej grejpfrutów, na końcu symboliczna żywica. Nienaganny, czysto chmielowy, świeży, piękny. Z nowofalowego chmielu da się wycisnąć więcej, ale nie za wiele więcej.
9/10

Smak
Radykalne przejście od owocowej słodyczy w stronę niemal zupełnej wytrawności. Z owoców pozostaje jedynie wspomnienie, nieznaczne akcenty - jest to też piwo z raczej symboliczną bazą słodową, totalnie nastawione na chmiel. Jest bardzo dobre, bezkompromisowe, lekko ziołowa goryczka jest dość szlachetna i mimo niewielkiej kontry nie męczy. Jest natomiast trochę zbyt jednowymiarowe, wstawki albo słodowe, albo mocniejsze wstawki aromatycznego chmielu by się bardzo przydały.
7,5/10

Tekstura
Bliska ideału, wysycenie minimalnie za mocno szaleje w ustach.
4,5/5

7.5/10

Dziwne - często rozpływam się w zachwycie nad piwem Pinty, nawet jeśli zbiera takie sobie recenzje. To zbierało fantastyczne, a ja się nie zachwyciłem. Bardzo dobre AIPA, ale tylko tyle. Ja pozostanę przy Ataku Chmielu.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Profesja: Listonosz

Skoro Profesja w końcu urzekła mnie jakimś piwem, to z racji ich wrocławskiego pochodzenia nie czekałem długo z kolejną szansą, zwłaszcza że mild to styl rzadki u nas niebywale. Póki co pojawił się u mnie na blogu tylko raz - świetna interpretacja AleBrowaru, choć alkoholowo wychodząca dość istotnie spoza widełek BJCP. Profesja zastosował się w pełni do wytycznych tej organizacji i ich wersja ma zaledwie 3,2%. 

Informacje ogólne:
Piwo: Listonosz
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: mild
Alkohol: 3,2%
Ekstrakt: 9%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.05.2016 r.
Cena: 6,99 zł

Opakowanie
Klasyka Profesji, która tak wybitnie mi się podoba.
9,5/10 
 

 

Barwa
Ciemnobrązowe, w dodatku chyba dość mętne, co jeszcze zaciemnia sprawę. Ładne takie, rustykalne.
3,5/5

Piana
Przepiękna, bardzo obfita i gęsta, długo się utrzymuje.
5/5

Zapach
Niezbyt intensywny, ale ładny - na pierwszym planie "brązowa" słodowość, trochę orzechowa, trochę czekoladowa, odrobinę karmelowa; dalej trochę tradycjonalnego chmielu. Brakuje jednak tej intensywności, brakuje.
6/10

Smak
Dalej brakuje intensywności, w sumie jeszcze bardziej. Strona słodowa, zbyt nikła, zostaje przykryta nadmierną chmielowością, drożdżowością i nawet lekkimi nutami alkoholowymi. Ma nawet fajny balans (jest zarówno mało słodyczy, jak i mało goryczy, co jednak nie daje odczucia płaskiego, a po prostu lekkie), ale zupełnie nie eksponuje swojej najważniejszej, czyli słodowej strony. Dla mnie najwyżej znośne.
4/10

Tekstura
Tu przynajmniej jest dobrze - bardzo dobre, stonowane wysycenie jak na milda przystało, ja bym je jeszcze trochę obniżył.
4,5/5

4.5/10

Nie na to liczyłem. Drugie już po Zielarce nieudane piwo Profesji - tak w ogóle to można je nazwać przeciętnym, ale nie jak na standardy i ceny craftowe, mierzone wedle nich jest po prostu bardzo słabe. Wyeksponowanie słodowej strony w brytyjskich piwach nie jest takie proste, wiem z doświadczenia w piwowarstwie domowym, że chmiel i drożdże często za bardzo rzucają się na bukiet. Profesja powinna to jednak opanować, zanim wypuściła milda na rynek.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Szałpiw (Wąsosz): Glapa

Długo się z Szałpiwem nie widziałem, bo już ponad pół roku. Wciąż jest to jednak jedna z najciekawszych moim zdaniem inicjatyw piwowarskich w Polsce. Tym razem Szałowie poszli w kierunku, w którym jeszcze ich nie poznałem i uwarzyli stout. Stout kawowo-mleczny to niby nie jest trudny styl, ale nie jest też łatwy. Balans między kawą, laktozą a słodem i chmielem bywa często niedoskonały. Nie chce mi się w to wierzyć, ale póki co zrecenzowałem tylko jeden stout kawowo-mleczny - była to Hera z Olimpu, było to cholernie dawno temu i było bez szału.

Informacje ogólne:
Piwo: Glapa
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: stout kawowo-mleczny
Dodatki: kawa, prażona cykoria, laktoza
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 16.04.2015 r.
Cena: 7,75 zł

Opakowanie
Sympatyczna wrona. Minus za goły kapsel.
7,5/10
 

Barwa
Nieprzejrzysta czerń.
5/5

Piana
Niezbyt obfita, ale gęsta, o ładnej barwie, w miarę trwała i obficie oblepia szkło.
3/5

Zapach
Dominują nuty palone, i to tak mocno palone, że zdają się aż wędzone. Jest tu poza kawą coś bardzo nietypowego dla piwa - możliwe, że to ta prażona cykoria. Gęsty, smolisty zapach. Spalenizna i kawa są przełamane słodszymi nutami mlecznej czekolady. Większa intensywność i byłoby genialnie.
8,5/10

Smak
Znakomity. Mocno na wierzch wychodzi laktoza, ale nie dominuje, a łączy się w świetnie zbalansowany sposób z kawą, czekoladą, prażoną cykorią (wyjątkowo ewidentną) i ciemnosłodową pełnią.
9/10

Tekstura
Jak na stout przystało, stonowana - tylko trochę jednak za bardzo.
4/5

8.0/10

Ło ja cię, tak dobre piwo od Szałów to piłem półtora roku temu. Wzorowe użycie dodatków w stoucie. W ogóle na dwanaście ich piw butelkowych, jakie degustowałem, Glapa ląduje w top 3 - jedynie za Szczunem i bardzo niedaleko za Bambrem. Dowodzi to przy okazji wszechstronności Szałpiwu - potrafią uwarzyć znakomite piwo ze szkoły belgijskiej, niemieckiej i brytyjskiej, a i z amerykańskiej zdarzył im się świetny Śrup. To się bardzo ceni. Będę musiał spróbować niedługo więcej nowości od tego kontraktowca. Tak jakoś się dzieje, że pionierzy rewolucji w Polsce twardo trzymają się czołówki.

piątek, 8 kwietnia 2016

Nepomucen: Wit IPA

Browar Nepomucen wydaje mi się działalnością ze sporym potencjał. Jeszcze większy potencjał posiada według mnie białe India Pale Ale jako styl. Co może pójść źle?

Informacje ogólne:
Piwo: Wit IPA
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Szkaradowo
Browar: Nepomucen
Styl: białe India Pale Ale
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 15.04.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta ta co zawsze nie licząc koloru; Nepomucen dorobił się za to firmowego kapsla.
7,5/10


 
Barwa
Ładna, zamglona, witbierowa cytrynowość, trochę zepsuta przez kawałki osadu.
4/5


Piana
Marna dość - ani za obfita, ani za gęsta, ani za trwała, choć i z niczym tragedii nie ma.
2/5


Zapach
Niemal stuprocentowo owocowy - głównie cytrusy: cytryna, limonka, pomarańcza, ale jest i miejsce na mango. Pałęta się też jakaś nuta pikantna, ale nie żywiczna, bardziej pieprzna. Intensywny i bardzo ładny.
8,5/10


Smak
Wspaniałe zestawienie kontrastów - słodycz kontra goryczka, owoce kontra przyprawowa pikanteria, lekkość kontra wyrazistość. W ustach jest arcyprzyjemnie słodkoowocowe, po przełknięciu robi się gorzkawe od chmielu i skórki pomarańczowej. Przez cały czas towarzyszy mu przepiękna, a bardzo oryginalna nuta kwiatowo-owocowa, która jest chyba wynikiem połączenia nowofalowego chmielu, kolendry i skórki pomarańczowej. Orzeźwiające, ale pełne, fantastyczne piwo. Jedyny minus jest taki, że po kilku łykach balans jest minimalnie zaburzony przez goryczkę.
9/10


Tekstura
Nienaganna.
5/5

8.0/10

I nic nie poszło źle. Muszę się bardziej przyjrzeć Nepomucenowi i bardziej przyjrzeć białym India Pale Ale. Trzy na trzy, jakie piłem, były znakomitymi piwami (inna sprawa, że poprzednie dwa uwarzone zostały przez bardzo uznane browary, a Nepomucen też zaraz będzie przeze mnie bardzo uznany, jak tak dalej pójdzie). Warto też dodać, że tutaj udział akcentów witbierowych był najbardziej wyczuwalny.

czwartek, 31 marca 2016

Pinta (Browar na Jurze): Kwas Delta

Póki co każdy kolejny kwas Pinty jest lepszy od poprzedniego. Gammę pobić będzie bardzo ciężko, ale spróbujmy. Kwas Delta to ciemne berliner weisse ("berline schwarze"), przy czym jeśli wierzyć opisowi na etykiecie, barwa jest tu zabiegiem czysto estetycznym, a piwo ma smakować tak samo jak tradycyjny berliner. Potwierdza to skład: nie ma tam ani słodu palonego/czekoladowego/itd., ani nawet palonego jęczmienia, a tylko barwiący ekstrakt słodowy. Piwo uwarzone było specjalnie na trzecią edycję Beer Geek Madness, którą niestety opuściłem.

Informacje ogólne:
Piwo: Kwas Delta
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: ciemne berliner weisse
Alkohol: 3%
Ekstrakt: 9%
Objętość: 500 ml
Warka: do 12.04.2016 r.
Cena: 6,70 zł

Opakowanie
Wyjątkowo udana etykieta, kolory i kształty świetnie ze sobą współgrają.
9,5/10


 
Barwa
Czarne, choć są jakieś tam ciemnobrązowe prześwity, bardzo ładne.
4,5/5

Piana
Przyzwoicie obfita i gęsta, dużo gorzej z trwałością.
2/5

Zapach
Delikatny, ale wyrazisty; pierwszy rzuca mi się w nozdrza karmel, więc jednak barwa to nie tylko kwestia estetyki. Za nim jest przyjemna, orzeźwiająca, nieco rustykalna kwaskowatość kwasu mlekowego. Do tego dochodzą przyjemne owocowe estry i nawet trochę drewna. Bardzo udany aromat.
8/10

Smak
Nacisk przesuwa się ze słodyczy na kwaśność - jest niemała, ale bardzo krótka, dzięki czemu ani trochę nie męczy, za to bardzo orzeźwia. Wciąż sporą rolę odgrywają ciemnosłodowe przebłyski, które przełamują kwas bardzo przyjemnymi nutami spalonego karmelu a la schwarzbier. Nie oszałamiające (brak złożoności jednak odczuwalny), ale w piękny sposób łączy lekkość z wyrazistością.
8/10

Tekstura
Minimalnie za wysokie wysycenie. 
4,5/5

7.0/10

Kolejny udany kwas, ale zdecydowanie nie aż tak jak Gamma i nie aż tak jak Beta. Przebił za to Alfę. Piwo bardzo sesyjne, chociaż... czy ja wiem? Na dłuższą metę jego prostota mogłaby bardzo nudzić. Ogólnie trafiona rzecz, mimo tego, co można przeczytać na etykiecie, barwiący ekstrakt słodowy ożywił tego berlinera.

wtorek, 29 marca 2016

Pinta (Browar na Jurze): Kwas Gamma

Mam poważne opóźnienia w serii kwasów Pinty. Wyszedł już niedawno Epsilon, a za mną póki co tylko dwa, trzeba się natychmiast podciągnąć. O ile Kwas Alfa był moim zdaniem piwem o wybitnej idei, ale nie wybitnej jakości, o tyle Kwas Beta połączył wspaniałą ideę (odkrycie lichtenhainera przed Polską) ze świetnym smakiem. Gamma, podobnie jak i Alfa, nie naśladuje żadnego konkretnego stylu - jest to po prostu kwaśne ale z sokiem malinowym. Podobnie jak poprzednie, nie jest to piwo dzikie - kwas pochodzi od bakterii kwasu mlekowego. 1000 kg malin zginęło, by powstał ten trunek.

Informacje ogólne:
Piwo: Kwas Gamma
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: malinowe kwaśne ale
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 23.04.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo trafiona etykieta, pasuje do idei piwa. Mleczna biel i malinowy róż. 
9,5/10 


 
Barwa
Zmętnione, pomiędzy ciemnym złotem a jasnym bursztynem, z domieszką czerwieni od soku malinowego, aczkolwiek gdybym o nim nie wiedział, to nie wpadłbym chyba na pomysł, że jest tu coś poza czystym piwem. Bardzo ładne.
4,5/5

Piana
Rzadko spotykana gęstość, bardzo dobra obfitość i solidna trwałość.
4/5

Zapach
Maliny, niesamowicie naturalne, świeże, soczyste maliny w znakomity sposób łączą się z kwaskowatością bakterii kwasu mlekowego, która równoważy owocową słodycz. Zapach słodki, rozkosznie słodki, ale nie przesłodzony - pierwsze, co staje mi przed oczami, to tarta z malinami, konfitura z malin, polewa malinowa, generalnie jakiś malinowy deser wszech czasów. Niesamowity.
9/10
Smak
Kwaśność się nasila. Piwo zachowuje rewelacyjny balans między kwasem, który jest wcale niemały, przyjemną, niezwykle rześką cierpkością, słodową pełnią oraz malinową słodyczą. Rzadko, a właściwie prawie nigdy piwa tak mocno owocowe nie bywają tak wspaniałe. Może nie wyrastają po nim skrzydła, nie jest to taki zachwyt, jakiego może dostarczyć czystsze piwo, ale przepyszne, balans jest idealny, nieskazitelny.
9/10

Tekstura
Doskonała.
5/5

8.5/10

They did it again. Pinta ma już przeszło pięć lat na karku, a wciąż tworzy piwa na poziomie, na który większość browarów i kontraktowców w Polsce nie wejdzie prawdopodobnie nigdy. Kojarzę tylko jedno piwo w takim stopniu owocowe i nie ustępujące Kwasowi Gamma (trzeba jednak przyznać, że od niego trochę lepsze) - Rodenbach Caractère Rouge. A to porównanie przynosi Pincie zaszczyt, bo po pierwsze ekskluzywne piwo ekskluzywnego browaru, a po drugie Gamma nie wspomógł się leżakowaniem w beczkach. Balans, balans i jeszcze raz balans.

piątek, 25 marca 2016

Pfister: Öko-Weißbier

Prawie wszystkie regionalne frankońskie piwa, jakie trochę na oko kupiłem w Norymberdze i przywiozłem do domu, okazały się lagerami. Pierwszym wyjątkiem był roggenbier, drugim jest hefeweizen, którego wypiję dzisiaj. Brauerei Pfister, browar restauracyjny i hotel zarazem, mieści się w wiosce Weigelshofen, położonej między Norymbergą a Bambergiem, niedaleko Hallerndorfu, gdzie Rittmayer warzy znanego w Polsce Smokey George'a. W przeciwieństwie do większości tych wiejskich, frankońskich mikrobrowarów, Pfister ma własną stronę internetową i to bardzo nowoczesną, co daje mi jakąś nadzieję, że ich piwo będzie lepsze niż z tamtych warzelni (tak, jestem zdesperowany). Warzy się tu trzy sztandarowe trunki - jasnego landbiera, ciemnego kellera i weizena - oraz po jednym sezonowym na każdą porę roku.

Informacje ogólne:
Piwo: Öko-Weißbier
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Weigelshofen
Browar: Brauerei Pfister
Styl: hefeweizen
Alkohol: 4,6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 29.04.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Tradycyjna, ale nie kiczowata, oldskulowo estetyczna etykieta. No i z kabłąkowym zamknięciem, którego nie da się nie kochać. "Öko", jakby ktoś nie wiedział, to niemieckie "eko" - browar podkreśla to nie tylko w nazwie piwa, ale i w składzie, gdzie słód pszeniczny jest eko, słód jęczmienny jest eko i chmiel jest eko. Woda i drożdże już nie są!
8/10

Barwa
Miodowa, wyjątkowo ładna. Zmętnienie ani za wysokie, ani za niskie, idealne. Piękność.
5/5

Piana
Wzorowa, godna stylu, bardzo obfita, cudownie gęsta i trwała.
5/5

Zapach
Mdły kwasek przysłania niestety ładne, mocno fenolowe aromaty weizena z ukierunkowaniem na goździki oraz szczyptę drożdżowości. Słabo, bardzo.
3,5/10

Smak
Dalej trochę kwaskowe, ale już we w miarę znośny sposób. Jest jednak płaskie. Trochę drożdży, biszkoptowego słodu i alkoholu. Balans słodyczy, kwaskowatości i goryczki jest całkiem przyjemny, nie jest to złe piwo, ale i nie jest dobre.
5/10
Tekstura
Spore problemy w wysyceniem, jest za niskie, ale przynajmniej stabilne.
2/5

4.0/10

Kolejna frankońska nędza. Trzy lata temu, jako góra trzydzieste piwo recenzowane na blogu, piłem hefeweizena z Erdingera. Trzy lata dzierżył tytuł najgorszego weizena, jakiego wypiłem - aż do dzisiaj.

Zostało mi jeszcze jedno piwo z moich frankońskich wojaży, ale jest to już marka w miarę znana i uznana, więc pozwolę sobie na podsumowanie tych dziesięciu, które już zrecenzowałem, a których w Polsce dostać nie sposób. Jedno z nich było warte przywiezienia do Polski. Jedno na dziesięć. Upadł dla mnie mit Niemiec jako krainy z dobrym browarem na każdym kroku. Browar na każdym kroku - tak, ale nie dobry. Może ewentualnie w Bawarii-Bawarii - we Frankonii (która jest częścią landu Bawaria) na pewno nie, a skoro we Frankonii nie, to chyba nigdzie poza ścisłą Bawarią też nie. Werdykt: odradzam ślepe ładowanie do plecaka regionalnych frankońskich piw, jednak warto przejrzeć ratebeer.com przed zakupem. Strata czasu i zdrowia, lepiej już, i to dużo lepiej, na ślepo kupować polskie krafty.

czwartek, 24 marca 2016

Setka (Browar Jana): Enigma

Wypiłem mnóstwo piwa uwarzonego w Zawierciu. Dziś nadszedł czas, by spróbować czegoś z innego zawierciańskiego browaru niż Browar na Jurze. Browar Jana, podobnie jak BnJ, zajmuje się równocześnie produkcją własną i produkcją dla browarów kontraktowych. Opowiem o nim więcej niedługo, gdy będę degustował ich własne piwo. Z ich usług korzysta między innymi Browar Setka. Kontraktowiec powstał w zeszłym październiku z inicjatywy czterech panów, w tym Wojtka Frączyka, który jest już piwowarem głównym w Browarze Widawa. Na pierwszy i oby nie ostatni ogień idzie american amber ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Enigma
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar Jana (Browar Setka)
Styl: amerykańskie amber ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 04.04.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta na wysokim poziomie, wydaje się też mocno inspirowana etykietami Pinty w części informacyjnej. Zwięzły, króciutki tekst, dokładny skład, temperatura serwowania, polecane szkło, wskazówki do łączenia z jedzeniem. I wyjątkowo duża jak na kontraktowca "plakietka" fizycznego browaru, który to piwo wykonał (zwykle pojawia się tylko tekstowa wzmianka gdzieś z tyłu). Kapsel jest firmowy, ale też co ciekawe nie Setki, a Browaru Jana właśnie. Podoba mi się taka "więź" kontraktowca z browarem.
8,5/10

Barwa
Taki wyjątkowo uniwersalny bursztyn - są wstawki złote, są miedziane. Lekka mętność. Bardzo ładne, bardzo.
4,5/5

Piana
Średnio obfita, za to gęsta nienagannie, trwałość przyzwoita. Ogólnie solidna, nie więcej.
3/5

Zapach
Bardzo świeże i bardzo owocowe wydanie nowofalowej lupuliny. Ananas, marakuja, liczi, limonka, a również coś bardziej swojskiego - truskawki i brzoskwinie. Poza chmielowymi owocami nie ma tu praktycznie nic, ale bardzo rzadko spotykałem je aż tak zróżnicowane. Być może, że w żadnym piwie nie wyczułem nigdy tak autentycznego ananasa. Intensywny i naprawdę piękny, bez choćby jednej fałszywej nuty.
9/10

Smak
Nie przynosi zawodu, to doprawdy nienaganne AAA - chmiel w dalszym ciągu nim dyryguje, dalej jest cudownie owocowo, ale jednocześnie nie dominuje, pozostawia miejsce na ładne, równoważące temat wstawki karmelowo-tostowego słodu. Bardzo fajna, średnia goryczka, idealna do amerykańskiego ale - jest odrobinę za szorstka, ale to jedyne, do czego mogę się tu przyczepić, świetne piwo.
8,5/10

Tekstura
Idealna.
5/5

8.0/10

Piękny początek znajomości. Bardzo rzadko pierwsze lepsze piwo danego browaru, po które sięgnę, zaskakuje mnie taką jakością, zwłaszcza w dzisiejszych czasach ciągłych premier (już nie piw, ale premier browarów i kontraktowców). Zmieściło się na ostatnim miejscu top 10 amerykańskich ale, jakie piłem, a to już coś.