sobota, 15 sierpnia 2015

BrewDog: Abstrakt AB:17

To już czwarte piwo z serii Abstrakt, które ugoszczę na blogu. Poprzednie, numer 16, kawowy quadrupel, okazało się bardzo rozczarowujące - tym razem BrewDog przyjął koncepcję, która może się wydawać skazana na sukces, bo kawowy żytni porter imperialny. Kawa została dodana na etapie zacierania, gotowania, a także w whirlpoolu i fermentorach (całe ziarna). Piwo zostało też nielekko nachmielone, bo ma rzekomo 100 IBU.

Informacje ogólne:
Piwo: Abstakt AB:17
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Styl: kawowy porter imperialny
Dodatki: kawa
Alkohol: 10,9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: z 4 listopada 2014 r.
Cena: 55,30 zł (73,73 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Znakomity styl serii zmianie oczywiście nie uległ. Trafiła mi się butelka numer 9383 z 12250, które ujrzały światło dzienne.
10/10

 
Barwa
Czerń absolutna, zero prześwitów.
5/5

Piana
Dość obfita, bardzo gęsta, o pięknej barwie, po paru minutach są już pierwsze dziury, a po parunastu zostaje sam pierścień.
3/5

Zapach
Fuzja wszystkiego, co mocno palone - palony jęczmień i kawa ścierają się ze sobą w bardzo przyjemny dla nosa sposób, dołącza do nich czekolada, suszone śliwki, wanilia, jeszcze więcej czekolady i jeszcze więcej kawy - bliski doskonałości aromat, wspaniały.
9,5/10

Smak
Niezwykle intensywnie, ale i dość delikatnie, piwo jest kremowo gładkie i maskuje alkohol w sposób absolutnie perfekcyjny; faktycznie czuć, że to bardziej porter imperialny niż stout imperialny, jest dość słodko i mimo obecności kawy to raczej czekolada gra pierwsze skrzypce - właściwie wszystkie akcenty z zapachu zostają tu przeniesione, dochodzi jeszcze charakterystyczny dla mocnych, ciemnych piw akcent orzechowy oraz faktycznie wysoka goryczka, ale nie dominująca, a podkreślająca słodową stronę; do perfekcji jeszcze kawałeczek, ale blisko.
9,5/10

Tekstura
Trochę psuje imprezę - piwo zaczyna jako bardzo słabo nagazowane, a po paru chwilach gaz jest już ledwo wyczuwalny; nie jest to jakaś zbrodnia w tak mocnym piwie, ale nawet mimo sporej gęstości wprowadza to akcent płytkości tekstury, zupełnie nieprzystającej do smaku.
1/5

8.0/10

Drastyczny niedobór gazu pogrzebał szansę na genialne piwo, ale nawet z nim jest to znakomity trunek i najlepsze, co piłem z BrewDoga od grudnia, a wypiłem przez te osiem miesięcy piętnaście piw Szkotów. Przykładne użycie kawy - nawet nie próbuje dominować, a w dyskretny sposób dopełnia potęgę ciemnych słodów. No i podręcznikowe przykrycie alkoholu. Chociaż trzeba nadmienić, że jak na tak olbrzymią cenę, to efekt jest tylko zadowalający i nie jest to jakiś złoty interes przy obecności na rynku zdecydowanie lepszych i grubo tańszych RISów/mocnych porterów.

piątek, 14 sierpnia 2015

Meantime: Coffee Porter

Dawno, dawno temu, już ponad dwa lata, miałem okazję pić pierwsze w życiu piwo z browaru Meantime z Londynu, którym to piwem był czekoladowy porter. Mówiąc zwięźle, zachwycił mnie. Dziś można odnieść wrażenie, że co trzecie piwo rzemieślnicze jest wyposażone w jakiś niepiwny dodatek, ale dwa lata temu było to jeszcze stosunkowo egzotyczne zjawisko (nie licząc piw smakowych, to jest totalnie zdominowanych przez ów dodatek). Dziś może przypomni mi się tamta degustacja, bo na tapecie piwo stosunkowo podobne - porter kawowy.

Informacje ogólne:
Piwo: Coffee Porter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Meantime Brewing Company
Styl: porter kawowy
Dodatki: kawa
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.05.2016 r.
Cena: 14,80 zł (22,42 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Ta sama genialna butelka i etykieta, których nie widziałem już od 2013 roku, cudeńko.
10/10

 
Barwa
Dość jasne nawet jak na porter (który, jak wiadomo, nie powinien być czarny) - bardzo ładne, rubinowo-brązowe, świetliste, klarowne.
4,5/5

Piana
Doskonała, obfita, o cudownej, kremowej gęstości, beżowa, oblepia szkło, utrzymuje się do samego końca.
5/5

Zapach
Piękna symfonia - mocno palona kawa, czekolada, orzechy, wanilia nawet, jednocześnie nie zatraca swojej porterowej tożsamości, jest ciemny słód, jest nawet śliwka w czekoladzie - dodatek kawy jest bardzo wyraźny, ale nie zdominował zapachu, ostatecznie blisko ideału.
9,5/10
Smak
Kremowo, gładko, jest sporo nut kawowo-palonych, ale tu bardziej czekoladowo, porterowo, słodko, jakby czekoladka o smaku kawy, początek każdego łyku niczym przegryzienie ziarna kakaa, ba, gdyby ktoś mi powiedział, że jest tu laktoza, to bym uwierzył; znakomite piwo-deser, i to deser zrobiony z głową, nie zasypany cukrem. No dobra, lekko obniżyłbym słodycz albo podbił goryczkę, ale tylko lekko.
9/10

Tekstura
Wysycenie jest jedynym problemem tego piwa, znacznie za niskie, właściwie ledwo obecne - generalnie niskie wysycenie pasuje do tego piwa, bo jest dość gęste, kremowe, ale tutaj przegięto w drugą stronę i już lekko zahacza o płaskość przez ten niedobór gazu.
2/5

8.0/10

No proszę. W Meantime naprawdę wiedzą, jak warzyć piwo i jak operować dodatkami. Czekoladowy porter trochę bardziej mi podszedł, ale kawowy też jest wybitnym trunkiem. To chyba nie przypadek. Po Buxton Brewery londyńczyków mogę już oficjalnie nazwać moim drugim ulubionym angielskim browarem, a konkurencja ogromna.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Profesja: Inżynier

Profesja pod lupą po raz drugi. Sięgnąłem akurat po ten produkt z całej oferty, bo jeszcze nigdy nie spotkałem się z piwem, które producent świadomie określałby enigmatycznym stylem Dortmunder Export. Co to za zjawisko, które większość miłośników piwa zna tylko z klasyfikacji BJCP (tak w ogóle to BJCP zrezygnowało z tej kategorii i zmieniło nazwę na "German Helles Exportbier")? To będzie trochę ekstrawagancki opis, ale powiedziałbym, że jest to jasny lager trochę pełniejszy od hellesa i trochę lżejszy od festbiera oraz trochę bardziej goryczkowy od hellesa i trochę mniej od niemieckiego pilsa. Taki złoty środek, można powiedzieć, styl jak żaden inny stawiający na balans.

Informacje ogólne:
Piwo: Inżynier
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: Dortmunder Export
Alkohol: 5,1%
Ekstrakt: 13,2%
Objętość: 500 ml
Warka: do 17.09.2015 r.
Cena: 6,40 zł

Opakowanie
Etykieta jak każda inna Profesji, tylko z innym krasnalem.
4/5


 

Barwa
Bardzo ciemne złoto, nawet nieśmiało idące w stronę bursztynu, do tego ładnie pracujący gaz, byłoby idealne, gdyby nie trochę mało estetyczne zmętnienie.
4/5

Piana
Wzorowo obfita, gęsta niemal jak bita śmietana, osiada na szkle, świetna, utrzymuje się prawie w całości do końca.
4,5/5

Zapach
Dominuje słód, świeży, niekoniecznie bardzo jasny, czuć, że nie jest to ekstremalnie jasny lager, można go posądzić nawet o nieznaczną nutę karmelu, poza tym szczypta chmielu i leciutka nuta kwaskowa, która trochę burzy efekt, ale i tak jest ładnie.
7/10

Smak
W smaku na pierwszy łyk bardzo słodko, z czasem chmiel (nie taki do końca tradycyjny, przewijają się nuty kwiatowe)  narzuca coraz większą goryczkę, ale w dalszym ciągu nie pokrywa on słodowości i piwo jest zdecydowanie słodkie, raczej w przyjemny sposób; niestety nuta kwaskowa dalej obecna i znów trochę psuje odbiór.
7/10

Tekstura
Trochę za nisko wysycone.
4/5

6.0/10

Ech, zaczynam podejrzewać, że Profesja ma coś nie tak ze sprzętem. Drugie piwo na dwa z wyraźnym kwaskiem (i drugie mimo to dobre, ale ze zmarnowanym potencjałem na bardzo dobre). Będę dawał kolejne szansy, ale jak tak dalej pójdzie, to mimo chęci wspierania wrocławskich browarów w końcu zarzucę przygodę z Profesją do odwołania.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

St. Bernardus: Abt 12

Czas na finalne allegro. Jakim konkurentem okaże się quadrupel St. Bernardusa dla Rochefortów 8 i 10, Chimay Bleue, Westvleteren 12, quadrupla La Trappe? Pięć wielkich piw wymieniłem i będę bardzo zawiedziony, jeśli Abt 12 nie okaże się szóstym.

Informacje ogólne:
Piwo: Abt 12
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: quadrupel
Alkohol: 10%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 12.03.2019 r.
Cena: 12,60 zł (19,09 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Czym na pewno przegrywa St. Bernardus z trapistami, to opakowanie. Jest ładne i ma bardzo ładny kapsel, ale brakuje tej elegancji z etykiet mnichów (lub braku etykiet w przypadku Westvleteren).
7,5/10
 
Barwa
Przepiękne, od bardzo ciemnego brązu do intensywnych, świetlistych rubinów; subtelnie zamglone.
5/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, tylko odrobinę się poddaje.
4,5/5

Zapach
Cudownie intensywny, potężny, słodki - pumpernikiel, rodzynki, tak, dużo rodzynek; marmolada, suszone śliwki, wiśnie kandyzowane, ciemny chleb, lekkie owianie belgijskimi drożdżami - bliski ideału aromat.
9,5/10

Smak
W smaku przerzuca się na stronę mniej owocową, a bardziej chlebową, zbożową, karmelową i czekoladową, przede wszystkim wkracza ta czekolada; czuć alkohol, ale w bardzo pozytywny sposób, bardzo szlachetny, ujawniający się w ewidentnej potędze smaku, nie w nutach rozpuszczalnikowych; znakomicie się to wszystko ze sobą miesza i pozostawia długi, korzenny finisz - do doskonałości brak "tego czegoś", ale nie mam zastrzeżeń, prawie ideał.
9,5/10
  
Tekstura
Idealne, dość wysokie, ale jeszcze subtelne wysycenie.
5/5

9.0/10

Nie ma cienia zawodu, nie ma też jakiegoś legendarnego triumfu. To genialne piwo, jedno z najlepszych, jakie piłem, ale wyżej stawiam Chimay Bleue, Westvleteren 12 (do którego faktycznie jest bardzo podobne) i Rocheforta 10. Poległy La Trappe Quadrupel i Rochefort 8. Cóż, St. Bernardus to wybitny browar, który całkowicie zasługuje na miano "trapisty numer siedem i pół". Cenię go wyżej od La Trappe, Achela (roboczo, bo nie dałem jeszcze szansy ichniemu quadowi) i Orvala, również odrobinę wyżej niż Westmalle. Cudowny wynik.

piątek, 7 sierpnia 2015

Mikkeller (De Proef): Spontanframboos

Przedostatni Spontan będzie tym jedynym, co do którego mam jakieś porównanie z dotychczasowych doświadczeń. Lambik z malinami, czyli framboise, to bowiem po krieku i gueuze najpopularniejsze wydanie lambika i parę się już takich wypiło. Może chociaż tutaj w zapachu i smaku dodatek będzie wyczuwalny, nie tak jak w poprzednich piwach z tej serii. Jak nie tu, to nigdzie.

Informacje ogólne:
Piwo: Spontanframboos
Kraj: Belgia (warzone przez duński browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (Mikkeller)
Styl: framboise
Dodatki: maliny
Alkohol: 7,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 17.04.2024 r.
Cena: 49 zł (65,33 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Kontynuacja serii.
8/10
 

 
Barwa
Czerwono-brunatne, bardzo mętne, przypomina mus truskawkowy, bardzo ładne.
4/5

Piana
Bardzo dobra, obfita, bardzo gęsta, leciutko zaróżowiona, dość długo się utrzymuje.
4/5

Zapach
Piękne zderzenie typowej, derkowej, cierpkiej wiejskości lambika z subtelnymi malinami, które dają odczucie ciastka z marmoladą oraz z waniliowo-opiekanym charakterem dębowych beczek: aromat naprawdę wybitny, o rzadko spotykanej złożoności, zbalansowany, cudownie zachęcający.
9,5/10

Smak
Zachowuje wszystkie elementy zapachu i dodaje od siebie wysoką, trochę bardziej owocową niż brettową kwaśność, która trochę wykręca kubki smakowe w pozytywny sposób - piwo wyśmienite i bardzo ciekawe.
9/10

Tekstura
Idealne wysycenie, wysokie, ale tym razem ani trochę nie za wysokie.
5/5

8.5/10

No i się doczekałem - w końcu jakieś piwo z tej serii warte swojej potężnej ceny i wreszcie jakieś, w którym obecność dodatków owocowych jest niezaprzeczalnie wyczuwalna. Top 3 lambików, jakie w życiu piłem. Przy okazji można dojść do wniosku, że jako dodatek do lambików nadają się głównie czerwone lub ciemne, wyraziste owoce, a nie jakieś rokitniki i kwiaty dzikiego bzu, bo te ostatnie po prostu przepadają w tłumie intensywnych smaków i aromatów.

St. Bernardus: Tripel

Sint Bernardus wygrał w temacie dubbli, czas sprawdzić, co ma do powiedzenia w temacie tripli. Tu w moim prywatnym rankingu konkurencja jest już znacznie większa i nawet dostanie się na podium to spore wyzwanie.

Informacje ogólne:
Piwo: Tripel
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: tripel
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 19.11.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Etykieta tym razem w zielonej odsłonie, najbardziej cieszy kolejny kapsel do zbioru, tym razem trochę różni się od poprzednich nie tylko kolorem, jako że tripel nie został ochrzczony żadnym numerkiem.
7,5/10

Barwa
Złote, mętne, kawałeczki drożdży, których nie udało się uniknąć mimo ostrożnego nalewania, odbierają mu trochę piękna.
3/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, dobra trwałość.
4/5

Zapach
Połączenie bardzo ciekawej strony słodowej, takiej mącznej, zacierowej, chlebowej, z typową Belgią - fenole, drożdże i słodkie cytrusy - zapach bogaty i rześki, trochę większa intensywność by nie zaszkodziła.
8,5/10

Smak
Nadrabia ewentualne niedobory intensywności w smaku, bardzo skoncentrowane, pełne, znakomicie miesza słodycz z belgijską pikanterią i triplową, lekką cierpkością a la skórka pomarańczowa, dalej bardzo przyjemna, "pierwotna" strona słodowa - znakomite piwo.
9/10

Tekstura
Nieprzesadnie przesadzone wysycenie.
4/5

8.0/10

Kolejny znakomity tripel, acz do ideałów mu daleko. Z istotniejszych belgijskich poddaje się w zestawieniu z Tripel Karmeliet, Westmalle i Achel, lepszy jest za to od wersji Chimay i La Trappe. No ale dobra, dobra, i tak wiemy, że wygrywa ten, kto ma najlepszego quadrupla, a reszta to takie tam zabawy, zatem do porównań wrócę przy degustacji Abt 12.

środa, 5 sierpnia 2015

Profesja: Bursztynnik

Browar Stu Mostów, inicjatywa pełna przepychu, skradł trochę rozgłos otwartemu w tym samym roku, drugiemu wrocławskiemu nowofalowemu browarowi Profesja. Co ciekawe, oba browary są mniej więcej tej samej wielkości, ale zupełnie się różnią - BSM wszedł na rynek z niespotykaną dosłownie pompą, w środku wszystko jest maksymalnie dopieszczone - nie tylko jeśli mowa o nowoczesnym sprzęcie niemieckiego producenta BrauKon, ale i o kwestie estetyczne całego miejsca, w dodatku mają potężne moce marketingowe. Wejście Profesji na rynek z kolei można było łatwo przegapić, sprzęt jest własnej konstrukcji, a marketing jest raczej taki podstawowy. A prawdę mówiąc, to nie lubię marketingu, natomiast lubię taką skromność i jak najszczersze, a więc w praktyce jak najbardziej umiarkowanie ozdobione błyskotkami robienie swojej roboty, toteż kibicuję Profesji mocno. Na początek AAA. Ceny też mają chyba skromniejsze, jeszcze nie udało mi się kupić piwa z BSM za siedem złotych, średnio kosztują przynajmniej osiem.

Informacje ogólne:
Piwo: Bursztynnik
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: amerykańskie amber ale
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 12,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 17.09.2015 r.
Cena: 7 zł

Opakowanie
Bardzo mnie zdobywają etykiety Profesji. Prosty, ale znakomicie estetyczny motyw, dokładny skład, odróżnianie poszczególnych etykiet nie tylko kolorem, bo na każdej znajduje się postać krasnala (co prawda nie będą widoczne na zdjęciach, są na bocznej części etykiety) wykonującego inną, odpowiadającą nazwie piwa profesję. Koncepcja bardzo w moim typie.
9,5/10

Barwa
Bardzo ładny, dość ciemny bursztyn, lekko zmierzający w stronę miedzi, przy pierwszym nalaniu bardzo klarowne, przy drugim bardzo mętne, ale tak czy inaczej świetne.
4,5/5

Piana
Umiarkowanie obfita, bardzo gęsta, utrzymuje się całkiem długo.
4/5

Zapach
Bardzo, ale to bardzo udany splot kwiatowego amerykańskiego chmielu i charakterystycznie "bursztynowej" słodowości - karmelu, mocno opiekanego karmelu, estrów owocowych - wyjątkowo przemyślany aromat, stonowane użycie nowofalowego chmielu pozwala wydobyć ciekawe oblicze słodu, niestety z czasem wdziera się lekko przeszkadzająca nuta kwaskowa, ale i tak jest dobrze.
7,5/10

Smak
Też bardzo dobrze, tu już nawet słód dominuje, atakując bardzo przyjemnym karmelem i lekką nutą popiołową; chmiel trochę w tle dostarcza wrażeń owocowo-kwiatowych; trochę niska goryczka, no ale w stylu; piwo byłoby świetne, ale wdarła się zbyt wyraźna nuta kwaskowa i jest tylko bardzo dobre.
7,5/10

Tekstura
Idealne wysycenie.
5/5

7.0/10

Zmarnowany potencjał na piwo świetne. Chyba, a nawet prawie na pewno wdarło się leciutkie zakażenie. Bez niego byłoby to jedno z najlepszych AAA, jakie piłem - ja już tego nie sprawdzę niemal na bank, ale żywię nadzieję, że następne warki będą bez wady. Jako że jesteśmy z tego samego miasta, nie będę się zrażał (zresztą nie zapominajmy, że nawet z tą wadą to bardzo dobre piwo) i następne piwa Profesji już wkrótce tu zagoszczą.

niedziela, 2 sierpnia 2015

St. Bernardus: Prior 8

Skoro Pater 6 okazał się najlepszym dubblem, jakiego piłem, to nie mogę nie mieć potężnych oczekiwań co do Priora 8, jego starszego o 1,3% alkoholu brata, spadkobiercę Westvleteren 8. Mam nadzieję, że dużo lepszy od pierwowzoru. Liczę na dubbla absolutnego, piwo, które przynajmniej na dziś wyda mi się ostatecznym głosem w temacie tego stylu. 

Informacje ogólne:
Piwo: Prior 8
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: dubbel
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 07.10.2018 r.
Cena: 10,80 zł (16,36 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Pomarańczowa odsłona tej samej etykiety co na słabszym dubblu i kolejny kapsel do kolekcji.
7,5/10


 
Barwa
Bardzo ładna walka brązu z miedzią.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, gęsta, oblepia szkło, utrzymuje się do samego końca - wzorowa.
5/5

Zapach
Wybucha mariażem chlebowości, suszonych i kandyzowanych owoców (suszone śliwki, rodzynki), czekoladowo-marcepanowej słodyczy i wybitnie szlachetnych wtrąceń alkoholowych, likierowych - cudowny.
9,5/10

Smak
W smaku mniej słodyczy, na polu walki zostają z całym swoim impetem suszone owoce oraz chlebowość, a także akcenty alkoholowe - w dalszym ciągu szlachetne, ale tu trochę za mocne; bardzo dobre i dostojne piwo, acz zapach obiecuje więcej, dużo więcej.
8/10

Tekstura
Jak to w belgach bardzo wysokie wysycenie, ale tutaj niestety zdecydowanie za wysokie, już bardzo mocno przeszkadzające.
1/5

7.5/10

No i psikus. Słabszy dubbel był znacznie, znacznie lepszym trunkiem, Prior to bardzo dobre piwo, ale na rynku klasztornych i okołoklasztornych dubbli zupełnie przepada. Ciekawe. Podbity ekstrakt i alkohol nie przełożyły się na lepszy smak, a na gorszy. A więc Pater 6 pozostaje dubblem numer jeden i pewnie za szybko nie spadnie mu korona z głowy.

sobota, 1 sierpnia 2015

Mikkeller (De Proef): Spontanseabuckthorn

Choć wiem już, że kupienie w ciemno sześciu bardzo drogich lambików Mikkellera z tej samej serii nie było za dobrym posunięciem - nie tylko są trochę za mało satysfakcjonujące jak na swoją cenę, ale i za mało się od siebie różnią - jadę dalej, co zrobić. Dzisiaj w menu rokitnik, owoc, który przynajmniej w naszym kraju ma dużo większe powodzenie w branży leczniczo-kosmetycznej niż spożywczej. 

Informacje ogólne:
Piwo: Spontanseabuckthorn
Kraj: Belgia (warzone przez duński browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (Mikkeller)
Styl: lambik rokitnikowy
Dodatki: rokitnik
Alkohol: 7,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 09.07.2023 r.
Cena: 49 zł (65,33 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak widać, kolejna odsłona powtarzanego przez całą serię schematu.
8/10

 
Barwa
Bursztynowe, właściwie to ciemnozłote, ale przez potężne zmętnienie bursztyn; najciemniejsze z serii; wcale ładne.
4/5

Piana
Umiarkowanie obfita, bardzo gęsta, ładnie oblepia szkło, dość długo się trzyma.
3,5/5

Zapach
Dominuje lambikowa, wiejska, końska kwaśność und cierpkość, acz nie jest bardzo ostra, bo zbalansowana wyraźnie owocową słodyczą, do tego trochę słodkiego dębu. Skutek to aromat jednocześnie bezkompromisowy, złożony i przyjemny, znakomity.
9/10

Smak
Bardzo wysoki, może nie ekstremalny (na granicy), ale bardzo wysoki poziom kwasu - do kwaśności typowo brettowej dołącza jeszcze owocowa, być może dzięki temu jest to kwaśność wybitnie przyjemna - poza tym bardzo mocno uaktywniają się beczki, trochę karmelu, coś przypalonego - świetne, do granic wyraziste piwo, może mimo wszystko kwaśność mogłaby mieć lepsze pokrycie.
8,5/10

Tekstura
Odrobinę za wysokie wysycenie.
4,5/5

8.0/10

Rokitnik wypadł podobnie świetnie jak agrest i mandarynka, trochę za pierwszym, trochę przed drugą. Tutaj poziom kwaśności był też najwyższy ze wszystkich dotychczasowych lambików z tej serii, ogólnie jedno z najkwaśniejszych piw, jakie piłem. Wciąż jednak - trochę za mało jak na taką cenę.