Pokazywanie postów oznaczonych etykietą belgijskie ciemne mocne ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą belgijskie ciemne mocne ale. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 grudnia 2017

Port Brewing: Lost Abbey - Judgment Day

Klasyczny dubbel z rodzynkami udał się Lost Abbey pięknie, więc co do klasycznego quadrupla z rodzynkami mam wymagania wygórowane. Czy znowu uda się nawiązać walkę z trapistami? Oto rzekomo dwudziesty pierwszy najlepszy quad świata.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - Lost and Found
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: quadrupel
Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Jeszcze jedna perełka. Choć nie jest to moja ulubiona etykieta tego browaru.
10/10


 
Barwa
Piękna ciemna miedź wpadająca w brąz.
5/5

Piana
Nieprzesadnie obfita, ale gęsta, trwała, pięknie oblepia szkło.
4,5/5

Zapach
Intensywny, wręcz taki soczysty aromat kandyzowanych owoców, rodzynek, przypalanego karmelu, śliwek, delikatnej czekolady, lekkich belgijskich fenoli.
8,5/10

Smak
Klasyczny, wręcz archetypiczny quad z dużą ilością wszystkiego: suszone i kandyzowane owoce, landrynki, rodzynki, gorzka czekolada, szlachetny alkohol, przyprawy. Quadrupel kompletny, doprawdy!
10/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

9.0/10

Nie pachnie może tak pięknie, jak quad potrafi pachnieć, ale w smaku nie oczekuję więcej od klasycznej interpretacji stylu. Moja miłość do Lost Abbey zaczyna mnie aż już nudzić, ale to naprawdę kolejne fantastyczne piwo, które udowadnia, że to browar szalenie wszechstronny, znakomity zarówno gdy podchodzi do piwowarstwa współcześnie, jak i bardzo konserwatywnie. Topowy quad.

sobota, 28 października 2017

Port Brewing: Lost Abbey - Ten Commandments

Nigdy dosyć Lost Abbey, zwłaszcza odkąd ostatnio ich piwo weszło do mojego życiowego top 3. Dziś piwo zapowiadające się fascynująco: zdziczałe za pomocą brettów belgijskie ciemne mocne ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - Ten Commandments
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: belgijskie ciemne mocne ale
Alkohol: 10%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: Vintage 2016
Cena: 70 zł (46,67 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle spektakularne, w sumie nawet jedno z najlepszych tego browaru, wspaniałe.
10/10


 
Barwa
Nieprzejrzyste, bo chyba bardzo mętne, ale nie jest czarne, jest ciemnobrązowe.
3,5/5


Piana
Umiarkowanie obfita, lekko przyciemniona, dość szybko się redukuje.
3,5/5

Zapach
Bardzo złożony, ciekawy i ładny - marcepan, mleczna czekolada, cynamon, szlachetny, typowo belgijski alkohol, belgijskie fenole. W tle pobrzmiewają bretty i kwaskowatość, ale nawet nie w każdym niuchnięciu.
9/10



Smak
Bretty wniosły aż podejrzanie mało - w sumie tylko taka charakterystyczna cierpkość-wytrawność na finiszu. Poza tym to natomiast pyszne belgijskie mocne ale, podobne mocno do Pannepota, z dużą rolą migdałów, mlecznej czekolady, wiórków kokosowych, strasznie fajnego słodko-likierowego alkoholu, ciemnych owoców.
8,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu. Jak to w belgach.
4/5

8.0/10

Moim zdaniem trochę lepsze niż podstawka Pannepota, ogólnie piwa dość znacząco podobne. Bardzo, ale to bardzo chciałbym je zobaczyć w beczkach po czymś.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Struise: Pannepot Grand Reserva

Trzecie i ostatnie podejście do Pannepota. Grand Reserva to wersja najszlachetniejsza - oglądała nie tylko goły dąb, ale i dąb nasączony destylatem. Moja butelka, z piwem uwarzonym w 2011 roku (jeden z dwóch moich ulubionych roków), zawiera Pannepota, jeśli dobrze kojarzę, leżakowanego przez 14 miesięcy w dębowej beczce, a następnie 8 miesięcy w dębowej beczce po calvadosie. Do butelek trafił 15 marca ubiegłego roku, a więc nie dość że piwo ma jakieś sześć lat, to sama butelka już ponad rok.

Informacje ogólne:
Piwo: Pannepot Grand Reserva
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Oostvleteren
Browar: De Struise Brouwers
Styl: belgijskie ciemne mocne ale (Calvados BA)
Alkohol: 10%
Ekstrakt: 24%
Objętość: 330 ml
Warka: z 2011 (zabutelkowana 15 marca 2016 r.)
Cena: 20 zł (30,30 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Dalszy ciąg wariacji na temat oryginalnego Pannepota.
8/10
 


 
Barwa
Pozornie czarne, pod światłem genialny rubin.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita, ale dość grubopęcherzykowa i szybko się redukuje do pierścienia.
3,5/5
 
Zapach
Podobnie jak w zwykłej Reservie, genialny. Połączenie quadruplowej, rodzynkowej, lekko czekoladowej, pumperniklowej słodowości z kwaskową beczką i przyprawową drożdżowością. Czuć zarówno czystą, bezkompromisową dębinę, jak i calvados, wprowadzający nuty jawnie jabłkowe. Coś pięknego.
9,5/10
 
Smak
Przepiękna podróż od zintensyfikowanej, tutaj jeszcze mocniej czekoladowej, romansującej ze stoutem słodowości do totalnych rządów bardzo szlachetnej beczki po calvadosie. Długi finisz powraca do słodu, wyciszając piwo w stronę chlebową. Piwo naprawdę genialne, trzeba to śmiało powiedzieć. Rozwala mózg.
10/10

Tekstura
Jedyne, do czego można się przyczepić - gazu jest zdecydowanie zbyt wiele jak na tak dostojne piwo, ale jeszcze jest to poziom, który można zrzucić w miarę na koloryt belgijskich drożdży.
3,5/5

9.5/10

Takkk. To jest to, i ja poczułem magię Pannepota. Grand Reserva, w każdym razie z 2011 roku, moim zdaniem znacznie przewyższa wersje bez beczki po calvadosie. Zrobiła ona swoje, jednocześnie piwo nie jest nadmiernie kwaskowe, jak zwykła Reserva z 2012. To już jest belgijskie ciemne mocne ale, które stanowi zagrożenie dla trapistów, i to dla większości bardzo poważne.

Szczerze mówiąc, od Buby Extreme to piwo specjalnie nie odstaje, a jest jakieś dwa razy tańsze nominalnie i jakieś DZIESIĘĆ razy tańsze realnie na chwilę obecną.

sobota, 25 marca 2017

De Struise: Pannepot Reserva

Podstawowy Pannepot, piwo świetne, trochę mnie rozczarował jak na członka top50 ratebeera. Pannepot Reserva, czyli Pannepot leżakowany w czystych beczkach z francuskiego dębu, oceniany jest odrobinę słabiej i w rankingu najlepszych belgijskich mocnych ale świata zajmuje "zaledwie" trzecie miejsce. Ja ufam jednak, że spodoba mi się bardziej od podstawki.

Informacje ogólne:
Piwo: Pannepot Reserva
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Oostvleteren
Browar: De Struise Brouwers
Styl: belgijskie ciemne mocne ale
Alkohol: 10%
Ekstrakt: 24%
Objętość: 330 ml
Warka: z 2012 (zabutelkowana 15 grudnia 2015 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Wariacja na temat etykiety zwyczajnego Pannepota. 
8/10


 

Barwa
Boska mieszanka brązów, miedzi, ciemnego bursztynu, naprawdę genialnie to wygląda.
5/5
 
Piana
Tworzy się niezła, ale bardzo szybko redukuje do pierścienia.
2/5
 
Zapach
Obłędny. Czuć z miejsca, jak dużą rolę odegrał dąb. Słód i drożdże dają czekoladę, suszone śliwki, suszone wiśnie, rodzynki, pumpernikiel, alkohol szlachetny do granic możliwości, czarną porzeczkę, lekką przyprawowość; beczka wnosi taniny, kwaskowatość, drewno. Niezwykle dostojny, intensywny i złożony aromat.
9,5/10
 
Smak
Po genialnym zapachu stanowi pewne rozczarowanie, ale też jest na bardzo wysokim poziomie. Jest właściwie bardzo podobnie jeśli chodzi o bukiet, dalej jest bajecznie złożone i dostojne, ale tutaj kwaskowatość od beczki już tak pięknie nie współgra ze słodem, a alkoholowość nie jest aż tak gigantycznie szlachetna.
8/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

7.5/10

Na etapie wąchania byłem już przekonany, że tak, że oto wreszcie uznam geniusz Pannepota. Smak niestety przyniósł piwo rozczarowujące bardziej niż oryginalna wersja. Proszę mnie nie zrozumieć źle - to oba są świetne piwa, oryginał trochę lepszy, po prostu sporo ludzi się nimi totalnie zachwyca, no i oceny ma to jakie ma, a dla mnie to jakoś "tylko" świetne piwa. Zobaczymy, co powie ostatnia, najszlachetniejsza teoretycznie wersja.

poniedziałek, 13 marca 2017

Brouwerij de Koeningshoeven: La Trappe Quadrupel Oak Aged Batch #19

Po sześciu wypitych piwach z Brouwerij de Koeningshoeven wciąż zostają mi jeszcze jakieś La Trappe'y do odkrycia. Teoretycznie La Trappe Puur (jedyne piwo browaru nastawione na chmiel), witbier i leżakowany w beczkach quadrupel, a praktycznie to te dwa pierwsze i niezliczone wersje tego ostatniego, bo jak mówi sam browar, każda warka tego piwa jest inna, gdyż zawsze trafia ono do innej beczki. Holenderscy trapiści wyczyniają cuda z drewnem już od 2010 roku, kiedy w Polsce dopiero zaczynano śnić o rewolucji. Leżakowana w beczkach wersja świetnego już i bez beczek quadrupla to z założenia chef d'oeuvre browaru i potwierdza to ratebeer - dziewięć z dotychczasowych 26 warek to dziewięć najlepszych piw La Trappe. Warka dwudziesta zajmuje nawet siódme miejsce w rankingu quadrupli wszech czasów (przed Bubami zajmowała czwarte). Ja trafiłem na dziewiętnastą, która jest ostatnią ze wspomnianych dziewięciu.

Warka dziewiętnasta została zblendowana 28 lutego 2015, co oznacza, że zupełnym przypadkiem zabrałem się za degustację tego piwa równiusieńko co do dnia dwa lata bo jego powstaniu. W 83% jest to piwo leżakowane w beczce po winie deserowym z Banyuls w Roussillon, które zdaniem browaru przypomina w zapachu kompot śliwkowy i kakao. Pozostałe 17% to świeża dębowa beczka. Mega ciekawie.

Informacje ogólne:
Piwo: La Trappe Quadrupel Oak Aged Batch #19
Kraj: Holandia
Prowincja: Brabancja Północna
Miasto: Berkel-Enschot
Browar: Brouwerij de Koningshoeven (Bavaria)
Styl: quadrupel (Banyuls wine BA)
Alkohol: 11%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 01.2040 r.
Cena: 66 zł (88 zł za 0,5 l) 

Opakowanie
Standardowo piękna etykieta La Trappe tutaj umieszczona na butelce o piękniejszym kształcie niż zwykle w tym browarze i z eleganckim korkiem. Na minus jednak brak grawerunków na szkle. 
9,5/5
 

Barwa
Piękna miedź i bardzo brzydkie zmętnienie.
1,5/5
 
Piana
Przyzwoita.
3/5
 
Zapach
Z jednej strony typowy quadrupel, który faktycznie kojarzy mi się z quadem La Trappe, którego piłem przecież aż cztery lata temu: rodzynki, suszone figi, śliwki, karmel, toffi, dojrzałe jabłka, szlachetny alkohol. Z drugiej strony beczka - drewno, migdał, kokos. Piękny aromat i potwornie złożony.
9/10
 
Smak
Podobnie jak w aromacie, tylko potężniej. Czuć od razu spory ciężar tego piwa, ale jest to ciężar przyjemny, nawet spory udział nut alkoholowych nie przeszkadza, bo są bardzo szlachetne. Bardzo chlebowe, rodzynkowe, pełne suszonych owoców i słodyczy, szczypta czekolady. I znowu ta beczka - kokosowa, migdałowa, bardzo drzewna, z każdym kolejnym łykiem coraz mocniejsza. Czuć w tym nutę ciężkiego, deserowego, słodkiego wina, choć bez informacji o nim chyba bym na nie nie wpadł. Potężne piwo, doprawdy genialny mariaż.
9,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

8.5/10

Znakomite piwo od bardzo tradycyjnego browaru, którego wielu młodych gniewnych kraftowców mogłoby uczyć, jak korzystać z beczek. Po czymś takim będę zażarcie polował na inne warki tego piwa. Pomysł z winem deserowym wypadł świetnie.

wtorek, 7 marca 2017

Szałpiw (Wąsosz): Buba Extreme Cognac Barrel Aged

Pamiętam bardzo dobrze, jak piłem Bubę z Szałpiwu, bo po pierwsze zrobiłem to po obejrzeniu jednego z pierwszych odcinków Twin Peaks, a po drugie mocno mnie to piwo rozczarowało. Szanuję Szałpiw niezwykle za ich belgijskie operacje, wręcz śmiało stwierdzam, że to jedyny polski browar, który ma naprawdę dużo do powiedzenia w temacie. Ich quadrupel okazał się zaś piwem moim zdaniem nieudanym, zniszczonym przez gdzieś tak pięć razy za duży dodatek kolendry. Nie byłem odosobniony w tym rozczarowaniu. Jakiś czas później pojawiła się Fest Buba, mocniejsza wersja piwa, którą sobie podarowałem mimo bardzo dobrych recenzji. Na początku grudnia zeszłego roku w sklepach na ułamek sekundy wstąpiły w końcu trzy wersje Buby Extreme, czyli wymrażanej do 16% alkoholu Fest Buby, leżakowanej w beczkach po koniaku, calvadosie i whiskey. Wszystkie trzy piwa zrobiły błyskawiczną furorę, obecnie można śmiało przyjąć, że nikt by ich nie sprzedał za mniej niż czterokrotność ich ceny detalicznej (a ta wynosiła już 50-60 zł). Wszystkie trzy są obecnie najbardziej pożądanymi piwami w Polsce (wyszło zaledwie po pięćset butelek). Wszystkie trzy mieszczą się na ten moment w pierwszej szóstce quadrupli wszech czasów na ratebeerze, przy czym wersja leżakowana w beczkach po Jacku Daniel'sie okupuje podium razem z takimi gigantami jak Westvleteren 12 i Rochefort 10, wyprzedzając Abt 12 z St. Bernardusa. Prawdą jest, że te belgijskie klasyki mają po kilka tysięcy ocen, a Buby niespełna po 30, ale osiągnięcie i tak jest gigantyczne, z niczym nieporównywalne poza Imperium Prunum.

Byłem jednym ze szczęśliwców, którzy wyskoczyli z domów w samych skarpetkach na wieść o pojawieniu się tych piw w sklepie i zdobyli je w normalnej cenie detalicznej. Mam wszystkie trzy wersje. Zaczynam od koniaku, później spróbuję rzekomo najlepszej whiskey i skończę na calvadosie. Chyba. Jeśli chodzi o starzenie w beczkach po koniaku, przypominam sobie tylko trzy takie piwa, jakie piłem, więc jest to wciąż niemała egzotyka. Generalnie brandy wydaje mi się gorszym pomysłem niż wszelaka whisky czy rum jeśli chodzi o RISy, ale przy quadruplu to może zagrać wyśmienicie.

Informacje ogólne:
Piwo: Buba Extreme Cognac Barrel Aged
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel lodowy (Cognac BA)
Dodatki: kolendra
Alkohol: 16%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 31.12.2018 r.
Cena: 50 zł (75,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Znakomite, godne wielkiego piwa. Etykieta może nie jest wyśmienicie piękna, ale ten kształt butelki, to obwiązanie szyjki, korek, numeracja butelek i poprzeczna dodatkowa etykieta - super.
9/10
 
Barwa
Ciemnobrązowa, prawie czarna, pod światłem przepięknie rubinowa.
5/5
 
Piana
Jak na takie przejścia to całkiem niezła. Gruby pierścień trzyma się do końca.
3,5/5
 
Zapach
Obłędny. Wanilia, kokos, dąb, czekolada, karmel, palone zboże, bardzo szlachetny alkohol, w którym da się bez wątpienia rozpoznać konkretnie brandy. Suszone owoce. Pięknie, choć nie perfekcyjnie.
9,5/10
 
Smak
Ciężko pozbierać odczucia, tyle się tu dzieje. Zacznę trochę od dupy strony - nie zatraciło swoich belgijskich korzeni, wciąż jest ich niemało. Przeważa jednak chlebowość, cukier kandyzowany, karmel, kokos, wanilia, cudowny szlachetny destylat, suszone owoce, miód. Lekka kwaskowość, wszechogarniająca słodycz, szczypta goryczki. Finisz jest nieskończony i potężny. Perfekcyjnie jak na 16% ukryty alkohol, choć jednak minimalnie mniej mógłby się dawać we znaki. Cudownie, rozkosz ogarnia...
9,5/10
 
Tekstura
Doskonała.
5/5

9.0/10

Przyznam, że spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego, ale to wina szału, jaki ogarnął ludzi. Piwo jest znakomite, genialne to może nie, ale ociera się o geniusz. Jeśli dwie pozostałe wersje bardziej mi podejdą, nawet tak odrobinę bardziej, to to już będzie ocena o pół punktu wyższa. Całkowicie warte swojej detalicznej ceny, nawet na jej podwójność można przystać, natomiast cena, jaką dyktuje obecnie czarny rynek, jest już po prostu kuriozalna i jeśli liczą się dla nas tylko i wyłącznie walory smakowo-zapachowe, to można lepiej spożytkować kasę, którą obecnie trzeba wyłożyć na jedną butelkę Buby Extreme. Tej po koniaku, w każdym razie.

wtorek, 14 lutego 2017

Port Brewing: Lost Abbey - Track #8

Kolejna szansa przed Port Brewing na rozwalenie mi mózgu. Track #8 powstał na bazie piwa Judgment Day, quadrupla warzonego przez ten browar. Judgment Day został wlany do beczek po bourbonie z dodatkiem lasek cynamonu i suszonych papryczek chili. Jest potężne (13,7%), jest znakomicie oceniane (dziesiąty najlepszy quadrupel świata na ratebeerze, do niedawna, przed premierą Bub Extreme, siódmy), jest z Lost Abbey. Mam potężne oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - Track #8
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: quadrupel (Bourbon BA)
Alkohol: 13,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: brak danych
Cena: 79,70 zł (106,27 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Troszkę mniej artsy niż zwykle, ale kolorystyka jest dla mnie niezwykle przyciągająca. Genialne jak zawsze.
10/10

 

Barwa
Czarne, pod mocnym światłem brązowawe, piękne.
4,5/5
 
Piana
Jak na takiego mocarza, w porządku.
3/5
 
Zapach
Potwornie bogaty. Cynamon, rodzynki, szlachetny alkohol, wanilia, drewno, whiskey, chili, suszone śliwki, wiśnie, czekolada. Kokos jakiś, migdał. Obłędny.
9,5/10
 
Smak
Dość spokojny jak na tak mocne piwo, świetnie ukrywa ciężar. Dalej spora rola cynamonu, spora rola beczki - właściwie czuć dość bezpośrednio bourbon, szlachetny bourbon - no a poza tym wszystkie te oblicza owoców - rodzynki, suszone śliwki, wiśnie, do tego troszeczkę czekolady i orzechy, niemal niezauważalna pikantność od papryczek. Ma taką alkoholową otoczkę, ale nie ma to nic wspólnego z jakimś rozpuszczalnikiem czy gryzieniem, to mega szlachetny, starzony alkohol. Rodzynkowy finisz. Mega.
9/10

Tekstura
Może nieco za dużo gazu.
4/5

8.5/10

Jedno z tych piw, które są po pierwsze piwami leżakowanymi w beczce po czymś, a dopiero po drugie takim a takim stylem piwa. Najbliżej temu do quadrupla, ale po to piwo sięga się przede wszystkim po doznania beczkowe. Znakomita rzecz, chociaż może i pozostawia minimalny niedosyt, brakuje mu dosłownie jednego błysku więcej do oceny naprawdę wybitnej.

Parę godzin temu minęły cztery lata, odkąd prowadzę bloga. To już naprawdę długo. Patrzę w tył zaskoczony tym faktem. Mnóstwo już piw wypiłem, ale wciąż dobrze pamiętam praktycznie każde z nich. To chyba dobrze.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Struise: Pannepot

De Struise Brouwers, legendarny belgijski browar, twierdzi, że kocha wszystkie swoje piwa, ale jeśli mieliby tam wybrać jedno jedyne, byłby to Pannepot i jego wszelkie odmiany. Tak, dziś przede mną piwo wielkie, najlepiej oceniane na ratebeerze piwo tego browaru (lepiej od jego beczkowych wersji), drugie najlepiej oceniane belgijskie mocne ale (wyjąwszy quadruple), piwo znajdujące się w top 50 RB (dopiero dziewiąte, które piję). Według Struise Pannepot stoi pomiędzy belgijskim mocnym ale a stoutem, według RB jest tym pierwszym, według beeradvocate jest quadem. Czyli że muszę sam rozsądzić? Bardzo chętnie.

Informacje ogólne:
Piwo: Pannepot
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Oostvleteren
Browar: De Struise Brouwers
Styl: belgijskie ciemne mocne ale
Alkohol: 10%
Ekstrakt: 24%
Objętość: 330 ml
Warka: z 2015 (zabutelkowana 15 lutego 2016 r.)
Cena: brak danych

Opakowanie
Mało spektakularne, ale z dużym smakiem. Bardzo subtelne. 
8/10

 


Barwa
Bardzo ciemny brąz.
4,5/5
 
Piana
Nędzna, cienka, grubopęcherzykowa i szybko redukuje się do pierścienia.
1,5/5
 
Zapach
Czekolada, wanilia, suszone śliwki, przyprawy niezidentyfikowane, z lekka korzenne, kawa, marcepan. Byłby genialny, gdyby był bardziej intensywny.
8/10
 
Smak
Ma rzeczywiście w sobie coś ze stoutu, ale może z 10%, na pewno nie połowę. Pozostała część to znakomity, belgijski mocny ciemniak. Suszone owoce, wiśnie, belgijskie przyprawowe drożdże, kawa, szczypta szlachetnego alkoholu, migdały, chleb, synergia słodyczy, goryczki (niemałej jak na belga) i lekkiej kwaskowatości, wręcz przechodzącej w cierpkość. Dość lekkie jak na 10%. Długi, chlebowy finisz. Znakomite, piękne kompozycja, choć znowu mogłaby być nieco bardzie esencjonalna jak na tak mocne piwo.
9/10

Tekstura
Mimo nędznej piany wysycenie okazuje się całkiem pokaźne, nieco za wysokie.
4/5

8.0/10

Piękne piwo, ale... no trochę rozczarowanie jak na top50 ratebeera. Wszystkie inne piwa z tej czołówki, które piłem, zdecydowanie bardziej mnie podbiły. Wciąż jest to znakomite i stosunkowo niedrogie piwo, w dodatku bardzo oryginalne, mocno dystansuje się od klasycznych klasztornych quadów/BDSA.

środa, 30 grudnia 2015

De Halve Maan: Straffe Hendrik Quadrupel

To już ostatnie piwo z brugijskiego browaru Brouwerij De Halve Maan. Standardowo na koniec zostawiłem sobie to, z którym wiążę największe nadzieję i liczę, że chociaż jeden quadrupel okaże się piwem wybitnym. Póki co nie bardzo bowiem jest do czego wracać z asortymentu browaru, mimo że wszystkie piwa były bardzo dobre. 

Informacje ogólne:
Piwo: Straffe Hendrik Quadrupel
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Brugia
Browar: Brouwerij De Halve Maan
Styl: quadrupel
Alkohol: 11%
Ekstrakt: 22%
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.05.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Gustowne, ciemne wydanie serii etykiet przeznaczonych dla Straffe Hendrików.
8,5/10 


 
Barwa
Genialna gra brązów i miedzi.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, o kiepskiej natomiast gęstości i mało spektakularnej trwałości.
3/5

Zapach
Niezbyt intensywny, ale bardzo ładny - zboże, biszkopt, mocno spalony karmel, cukier kandyzowany, bardzo szlachetne nuty alkoholowe.
7,5/10

Smak
Nadrabia braki w intensywności z aromatu - zaczyna się zbożowo i chlebowo, potem przechodzi w czekoladę i szlachetnie alkoholową potęgę, a kończy się dość wysoką jak na styl goryczką. Mimo że alkohol jest w typowo belgijski sposób dostojny i przyjemny, to trochę za bardzo zagarnia wrażenia. Nadrabia za to znakomitym balansem słodycz-goryczka. 
8,5/10

Tekstura
Ciut za mocno wysycone. 
4,5/5

7.5/10

De Halve Maan na stałym poziomie: kolejne piwo bardzo dobre i bardzo dalekie od wybitności. W przypadku takiego stylu jak quadrupel, i to dość mocnego nawet jak na wysokie standardy tych piw, to już pachnie sporym rozczarowaniem. Wszystkie sześć piw z brugijskiego browaru było trunkami o bardzo zbliżonej jakości - najsłabsze, blond, dostało ode mnie 7.7/10, a najlepsze, tripel, 8.3. A najlepsze i jedyne wybitne było siódme - to, które piłem w Brugii: świeży, niebutelkowany blond. Oznacza to dużą rzetelność, ale i bezużyteczność - browar tak radzący sobie z belgijskimi stylami przydałby się w Polsce, ale w konkurencji z wieloma wybitnymi belgijskimi browarami nadaje się chyba tylko do zapomnienia. Szkoda, bo kocham doprawdy Brugię, ale zdaje się, że lepszy browar to ja mam pod nosem, we Wrocławiu, na Długosza.

środa, 16 września 2015

Van Steenberge: Gulden Draak The Brewmaster's Edition

Gulden Draak to piwo-bohater mojego wczesnego okresu zainteresowania piwem, a i do dziś pozostaje jednym z chyba kilkunastu najlepszych, jakie piłem. Nie mogłem więc nie sięgnąć po edycję leżakowaną w beczkach po whiskey (nie znalazłem informacji, jaka to whiskey konkretnie), gdy zobaczyłem tę samotną butelkę na półce. Piwo powstało w lutym 2014 roku, piję je więc już dość leciwe.

Informacje ogólne:
Piwo: Gulden Draak The Brewmaster's Edition
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Ertvelde
Browar: Brouwerij van Steenberge
Styl: quadrupel (whiskey BA)
Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z lutego 2014 r.
Cena: 45,15 zł (30,10 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Mimo korka nie wygląda aż tak rewelacyjnie jak "etykieta" standardowego Gulden Draaka, ale i tak robi potężne wrażenie.
9,5/10


 
Barwa
Genialna, brunatno-miedziana, pełna rozmaitych refleksów, a do tego burza ulatującego gazu - cudo.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, dużo gorzej z gęstością, jest wprost dziurawa na wierzchu, acz pod spodem już gęsta i bardzo długo się utrzymuje.
4,5/5

Zapach
Genialny - mnóstwo wanilii, karmelu, również sporo nut przypiekanych, biszkoptowych, czekoladowych, winnych, rodzynkowych. Można natomiast mieć pewne zastrzeżenia do intensywności.
9/10

Smak
Tu już o niedostatku intensywności nie może być mowy, natomiast paradoksalnie jest trochę gorzej niż w zapachu - część tych pięknych aromatów zostaje bowiem nieco zanadto stłamszona alkoholem, aczkolwiek dalej jest czarująco, z pięknym, chlebowym finiszem. Nieprzesadnie co prawda czuć tę beczkę i whisky (ale czuć!), najmocniej samą beczkę w wanilii, ale walory samego belgijskiego ale wystarczają, by zrobić piwo pyszne.
8,5/10

Tekstura
Nie mam zastrzeżeń, stonowane wysycenie idealnie komponuje się ze smakiem.
5/5

8.0/10

Wspaniałe piwo, choć nie tak dobre jak zwykły Gulden Draak. Zawiedzie się ten, kto szuka tu nut beczki po whiskey - są obecne, ale w ilościach symbolicznych. Nie zawiedzie się natomiast ktoś, kto liczy po prostu na wyśmienite BDSA.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

St. Bernardus: Abt 12

Czas na finalne allegro. Jakim konkurentem okaże się quadrupel St. Bernardusa dla Rochefortów 8 i 10, Chimay Bleue, Westvleteren 12, quadrupla La Trappe? Pięć wielkich piw wymieniłem i będę bardzo zawiedziony, jeśli Abt 12 nie okaże się szóstym.

Informacje ogólne:
Piwo: Abt 12
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: quadrupel
Alkohol: 10%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 12.03.2019 r.
Cena: 12,60 zł (19,09 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Czym na pewno przegrywa St. Bernardus z trapistami, to opakowanie. Jest ładne i ma bardzo ładny kapsel, ale brakuje tej elegancji z etykiet mnichów (lub braku etykiet w przypadku Westvleteren).
7,5/10
 
Barwa
Przepiękne, od bardzo ciemnego brązu do intensywnych, świetlistych rubinów; subtelnie zamglone.
5/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, tylko odrobinę się poddaje.
4,5/5

Zapach
Cudownie intensywny, potężny, słodki - pumpernikiel, rodzynki, tak, dużo rodzynek; marmolada, suszone śliwki, wiśnie kandyzowane, ciemny chleb, lekkie owianie belgijskimi drożdżami - bliski ideału aromat.
9,5/10

Smak
W smaku przerzuca się na stronę mniej owocową, a bardziej chlebową, zbożową, karmelową i czekoladową, przede wszystkim wkracza ta czekolada; czuć alkohol, ale w bardzo pozytywny sposób, bardzo szlachetny, ujawniający się w ewidentnej potędze smaku, nie w nutach rozpuszczalnikowych; znakomicie się to wszystko ze sobą miesza i pozostawia długi, korzenny finisz - do doskonałości brak "tego czegoś", ale nie mam zastrzeżeń, prawie ideał.
9,5/10
  
Tekstura
Idealne, dość wysokie, ale jeszcze subtelne wysycenie.
5/5

9.0/10

Nie ma cienia zawodu, nie ma też jakiegoś legendarnego triumfu. To genialne piwo, jedno z najlepszych, jakie piłem, ale wyżej stawiam Chimay Bleue, Westvleteren 12 (do którego faktycznie jest bardzo podobne) i Rocheforta 10. Poległy La Trappe Quadrupel i Rochefort 8. Cóż, St. Bernardus to wybitny browar, który całkowicie zasługuje na miano "trapisty numer siedem i pół". Cenię go wyżej od La Trappe, Achela (roboczo, bo nie dałem jeszcze szansy ichniemu quadowi) i Orvala, również odrobinę wyżej niż Westmalle. Cudowny wynik.

czwartek, 11 czerwca 2015

Trappist Westvleteren 12

Nadeszła wiekopomna chwila. Położyłem łapy jeśli nie na najlepszym, to na pewno najbardziej mitycznym piwie świata. Legenda Westvleteren i zwłaszcza Westvleteren 12 była bez wątpienia jednym z czynników, które przyciągnęły mnie bezpowrotnie do świata piwa. Szybko postanowiłem, że je zdobędę, pojadę do Belgii, odwiedzę klasztor i zdobędę, za ileś tam lat. Jak już mówiłem, czasy się zmieniły i nie musiałem, Dwunastka przyjechała do pobliskiego sklepu z piwem, w którym bywam w każdym miesiącu. Szczerze mówiąc, wolałbym, żeby tak się nie stało. To z jednej strony super, że każdy, kto chce i ma 40 zł może poznać taką legendę, nie musząc jechać do Belgii, ale jako romantyk żałuję, że nie mogłem zdobyć i wypić tego trunku wtedy, gdy było to możliwe tylko albo prawie tylko w klasztorze. Takie magiczne sytuacje są na tym świecie tak rzadkie, że żal stracić jakąkolwiek. No, ale dość smętów. Jeszcze ku przypomnieniu - to piwo przez długie, długie lata było numerem jeden w rankingu wszystkich piw świata ratebeer.com. Niedawno zostało zepchnięte na drugie miejsce, ale może wrócić na pierwsze w sumie w każdej chwili, bo obecny numer jeden ma mało ocen i łatwo naruszyć średnią. I to już w sumie komentarza nie wymaga. Po Ósemce boję się napalać na jakieś cuda niewidy, ale mam nadzieję, że Dwunastka nawiąże przynajmniej walkę z Chimay Bleue.

Przez kaliber piwa niemal zapomniałem, że to pięćsetna recenzja na moim blogu. Chwilowo przestało mnie to ruszać, bo za kwadrans otwieram butelkę i czuję coś w rodzaju tremy.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappist Westvleteren 12
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Westvleteren
Browar: Sint-Sixtusabdij Westvleteren
Styl: quadrupel
Alkohol: 10,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.09.2016 r.
Cena: 43,50 zł (65,91 zł)

Opakowanie
Oczywiście identycznie opakowane jak poprzednie dwa, tylko tym razem kapsel złoty, a raczej czarno-złoty.
9/10


 
Barwa
Wspaniała, brunatna, od ciemnobrązowej do jasnobrązowej, prześwity w tym ostatnim kolorze mogłyby być wyraźniejsze, poza tym prawie ideał.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita i bardzo gęsta, utrzymuje się do samego końca prawie w całości, bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Genialny - czekolada, suszone śliwki w dużych ilościach, pumpernikiel, ciasto, ciastka, rodzynki, wszystko otoczone bardzo szlachetną atmosferą alkoholową - kompozycja jest w zasadzie doskonała, jednak jest jeden mankament, intensywność powinna być trochę większa, by nazwać zapach idealnym.
9,5/10
Smak
W smaku problemu niedoboru intensywności już nie ma i jest po prostu idealnie - cudowny napór ciemnych słodów w maskach belgijskiej drożdżowości, jakby esencja z czarnego chleba, ciągle suszone śliwki, rodzynki, zboże, a kompletnym majstersztykiem jest z kolei to, co zrobiono z alkoholem - nie jest całkowicie ukryty i wychodzi to na wielki plus, bo bardzo wspomaga smak; genialny, potężny, długi finisz; mimo mocy bardzo pijalne przez swoją wyśmienitość - genialne piwo, nic bym tu nie zmieniał.
10/10

Tekstura
Wysokie wysycenie, ale ani trochę nie za wysokie, idealnie pasuje do smaku.
5/5

9.5/10 

Nie zawiodłem się. Mistyczny obraz Dwunastki, który nosiłem w sobie przez lata, nie upadł - to naprawdę jest piwo genialne. Na pewno nie najlepsze, jakie w życiu piłem, wyłożyło się na zapachu (niedobór intensywności aromatu to zresztą wspólny problem wszystkich trzech piw z Westvleteren) i przegrywa z Chimay Bleue (i niewieloma innymi), ale jest genialne, na pewno jedno z dziesięciu najlepszych, jaki piłem. Godne uczczenie 500 recenzji na blogu. Drugą połowę pierwszego tysiąca rozpocznę również piwem trapistów (chyba ostatnim, jakie mi zostało spośród tych dostępnych w Polsce) i wtedy będę mógł przedstawić ranking wszystkich belgijskich i holenderskich browarów trapistów.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 30.05.2017 r., warka do 03.09.2018 r.
 
Piękna mieszanka brązów i miedzi, niezbyt piękne zmętnienie. Genialna piana. Bogaty i intensywny aromat ciemnego chleba, pumpernikla, rodzynków, cukru kandyzowanego, szlachetnego alkoholu, belgijskich drożdży, suszonych owoców. W smaku bardzo chlebowe - podobnie jak dwa lata temu, tak i teraz zdaje się jednym z najpiękniej chlebowych piw świata. Poza tym spora belgijska przyprawowość, karmel, śliwki, dostojne nuty alkoholu, a całość zakończona subtelną goryczką. Cudownie intensywny, długi finisz, na którym wkracza intensywna czekolada, zresztą w ogóle jest potężnie intensywne. Piwo właściwie genialne. Wyjątkowo stonowane wysycenie jak na trapistów, pasuje mi to.
 
 
 

9.0/10

środa, 6 maja 2015

Szałpiw (Wąsosz): Buba

Mówi dużo o polskiej scenie rzemieślniczej, że RIS i barleywine uwarzone przez bardziej popularny niż poważany browar kontraktowy, przez Doctora Brew, wywołały ekstazę (która trochę opadła, kiedy już je spróbowano), gdy tymczasem fakt uwarzenia quadrupla przez znamienity Szałpiw przeszedł trochę bez echa i pewnie jeszcze gdzieś stoi na półkach. Mnie dużo bardziej podekscytowała ta druga wiadomość - kocham klasykę belgijską, a bardzo mało jej na polskiej scenie. Jak zwykle stara się to naprawić Szałpiw, który uwarzył już parę świetnych Belgów na czele ze Szczunem, drugim najlepszym triplem (po Tripel Karmeliet), jakiego piłem w życiu. Czy quadrupel będzie chociaż niedaleko tamtego poziomu?

Informacje ogólne:
Piwo: Buba
Kraj: Polska  
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel
Dodatki: kolendra
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: 19%
Objętość: 500 ml  
Warka: do 20.07.2015  
Cena: brak danych

Opakowanie
Powrót do pierwszych etykiet Szałpiwu, moich ulubionych. Okazuje się, że piwo było leżakowane z płatkami dębowymi, w składzie mamy kolendrę, a ekstrakt i poziom alkoholu są stosunkowo niskie.
8,5/10

Barwa
Świetna, od bardzo ciemnego brązu po całą plejadę rubinowych przebłysków, pod mocnym światłem właściwie całkiem rubinowe - przepiękne. 
5/5

Piana
Dość obfita, wybitnie gęsta, przepięknie firankuje szkło i utrzymuje się niemal do samego końca. 
4,5/5

Zapach
Przyjemny, aczkolwiek mocno zdominowany przez kolendrę, suszoną, zmieloną kolendrę; pod spodem ciepłe, lekko cukrowe nuty słodowe i belgijskie drożdże - aromat bardzo mocno przyprawowy, za bardzo. 
6,5/10

Smak
Niestety natarczywość kolendry pozostaje na co najmniej takim samym poziomie, a tutaj działa to już gorzej - daje dziwne odczucie, bardzo niezbalansowane, zmasowany atak kolendry i niezidentyfikowanej kwaśności na wejściu, następnie fala niemal tekturowej szorstkości, matowości smaku, a dopiero na zaawansowanym finiszu pojawiają się nuty typowego quadrupla - karmel, czekolada, rodzynki - i tu jest bardzo przyjemnie, ale generalnie piwo stoi tylko nieznacznie powyżej granicy dobra i zła, pije się z pewną przyjemnością, ale jest to przyjemność naznaczona lekkim cierpieniem, wynikającym z ciężkiej formy - przy czym nie chodzi o alkohol, tylko ociężałość spowodowaną nieumiarkowaniem w przyprawieniu i za wysoką kwaśnością. 
5,5/10

Tekstura
Nie jest bardzo zła, ale dobra też nie - chyba przyczynia się w jakiejś mierze do wrażenia ciężkości i szorstkości.
2/5

5.5/10

Quadrupel to zapewne jeden z najtrudniejszych stylów do uwarzenia, ale może i Szałom udało się go poskromić, tylko że przypadkiem obok kadzi przejeżdżała ciężarówka załadowana po brzegi kolendrą i... no, dalej już wiadomo. Aromat przy niektórych pociągnięciach nosem naprawdę był niemal identyczny z aromatem mojego moździerza, po tym jak ostatnio zmieliłem w nim suszoną kolendrę. Ciekawe, czym to piwo byłoby bez tego ładunku przyprawowego. Obawiam się, że czymś na bardzo wysokim poziomie - nuty słodowe, przebijające się spod kolendry, w zapachu i smaku, wydawały się świetne. No zawiódł mnie Szałpiw, drugi raz po Jasnym Dynksie.

niedziela, 26 kwietnia 2015

BrewDog: Abstrakt AB:16

Ponad rok po ostatnim razie, znów podchodzę do piwa z serii Abstrakt, ekskluzywnych i nietypowych, mocnych piw BrewDoga. Nr 15 mnie ominął, więc po ostatnim 14 przechodzę od razu do 16. A cóż to? Quadrupel warzony z kawą. Trochę dziwne połączenie, ale pozory mylą. To piwo mnie trochę olśniło - wypiłem już sześćdziesiąt trzy piwa z BrewDoga, a praktycznie nie było w nich nic belgijskiego poza luźnymi, amerykańskimi interpretacjami saisona i witbierem. BrewDog ogólnie warzy głównie w szkole amerykańskiej albo "ponadnarodowo nowofalowej", ale z rzadka wrzuci coś wyspiarskiego, jeszcze bardziej z rzadka pokombinuje z tradycyjnymi Czechami i Niemcami, a dubble, triple, quadruple - zero odzewu, aż do dzisiaj. Oczywiście dalej nie jest tradycyjnie, bo kawa, ale i tak ciekaw jestem bardzo.

Informacje ogólne:    
Piwo: Abstrakt AB:16
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire 
Miasto: Ellon  
Browar: BrewDog 
Styl: kawowy quadrupel
Dodatki: kawa 
Alkohol: 10,6%  
Ekstrakt: nieznany  
Objętość: 330 ml 
Warka: zabutelkowane 11.03.2014  
Cena: 56,55 zł (75,40 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle znakomicie opakowany Abstrakt. Trafiła mi się butelka nr 1767 spośród 16250 wypuszczonych. Magia liczb - zostało zabutelkowane dokładnie tego samego dnia, którego dodałem na bloga recenzję Abstrakta 14! To przy okazji oznacza, że mogło się już konkretnie zmienić w tej butelce.
10/10

Barwa
Piękna, brązowawo-miedziana, w ładny sposób zmętnione, świetna gra odblasków pod mocnym światłem. 
4,5/5

Piana
Fatalna, tworzy się cieniutki kożuszek, który od razu redukuje się do cienkiego pierścienia. 
0,5/5

Zapach
Połączenie belgijskich drożdży z kawą daje efekt niezwykle zbliżony do zapachu makowca, może bardziej makowca nasączonego likierem - trochę nut kawowo-czekoladowych, prażonych, makowych po prostu, trochę ciemnych owoców w likierze; bardzo ładny, niesztampowy zapach, ale jednak nie powalił mnie. 
8/10

Smak
Najpierw mocne natarcie kawy (już nie makowej), a następnie stopniowe przechodzenie w stronę nut czekoladowego słodu i lekko alkoholowych nut belgijskich; dobre jest, smaczne jest, ale jakieś mało esencjonalne, jak na taką moc to bardzo kiepsko z pełnią smaku - kompozycja najlepsza jest chyba na finiszu, gdzie kawa bardzo dobrze współpracuje ze słodem i szczyptą chmielu. 
7/10

Tekstura
Bardzo przeszkadza, zupełnie brak gęstości i wysycenie też znikome, co mocno pogłębia wrażenie płytkości smaku.
0,5/5

6.0/10

Zawód bardzo dużego kalibru. Może być, że BrewDog nigdy jeszcze mnie aż tak nie zawiódł. Tak, na pewno. Piłem parę gorszych piw z tego browaru (chociaż bardzo niewiele), ale wszystkie były dużo tańsze i pozycjonowane na dużo mniej ekskluzywne. To jest dobre piwo, bezwzględnie dobre, ale po pierwsze koncepcja chyba nie wypaliła (kawa potrafi genialnie wzbogacić stouty i portery, ale chyba nie powinna wychodzić poza te dwie rodziny), po drugie widać tutaj, dlaczego BrewDog nie warzy tych mocniejszych belgijskich stylów za często. Wychodzą im świetne RISy i style oparte na amerykańskim chmielu, wyszedł im ostatnio świetny pilzner, kiedyś porter bałtycki, genialny schwarzbier - nie można powiedzieć, żeby byli ograniczeni, ale jeśli chodzi o Belgię w ich wykonaniu, to szału ni ma. Jedyny duży plus to aromat, który nie przypominał niczego, co do tej pory piłem (mak!). A te 10,6% to może miało rok temu, ale tu mi coś nie gra - bardzo kiepska pełnia i bardzo słabo na mnie podziałało, a piłem je w stanie niemal wykończenia fizycznego w nagrodę po jednym z bardziej męczących tygodni w moim życiu, bardzo mało snu ostatnio miałem, a ledwie coś mi lekko zaszumiało w głowie i sobie poszło.

wtorek, 30 września 2014

Trappistes Rochefort 10

Czas się z tym w końcu rozprawić. Często przywołuję w swoich tekstach serwis ratebeer.com - lubię i cenię, nie jestem może jakimś wielkim fanem, ale uznaję go za największą istniejącą bazę opinii, recenzji i ocen piwa. Ranking tego portalu, będący uporządkowaniem wszystkich piw według średnich ocen, nie lata mi więc koło nosa, a zwłaszcza czołówka tego rankingu. No i tak się składa, że dzisiaj po raz pierwszy będę miał okazję wypić piwo z pierwszej dziesiątki, zajmujące dziewiątą pozycję Rochefort 10. Warto też dodać, że ma ono zdecydowanie najwięcej ocenień spośród wszystkich w pierwszej pięćdziesiątce. Czy okaże się najlepszym piwem w moim życiu? Żeby pobić Chimay Bleue, wszystkie parametry musi mieć idealne z uwagi na trochę słabsze opakowanie. Mam nadzieję, że przynajmniej stoczy zaciętą walkę.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappistes Rochefort 10
Kraj: Belgia
Prowincja: Namur
Miasto: Rochefort
Browar: Brasserie de Rochefort
Produkowane od: brak danych
Styl: quadrupel
Alkohol: 11,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta identyczna jak na ósemce, tylko zieleń zastąpił kolor niebieski. Kolejny znakomity kapsel dołączy do kolekcji.
9/10




Barwa
Ciemnobrązowe, prawdopodobnie dość mętne - pod mocnym światłem ujawnia miłe dla oka prześwity wędrujące w stronę miedzi; tajemnicze.
4/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, ale niestety ma ogromne problemy z trwałością - już po paru minutach pozostaje pierścień i spora wyspa na środku - te na szczęście utrzymują się do samego końca. 
3,5/5

Zapach
Urzekające połączenie karmelowo-czekoladowej słodyczy i bardzo skomplikowanej owocowości - każde pociągnięcie nosem przynosi trochę inny efekt, czasem pojawia się trochę mocnej zbożowości łamanej na chlebowość, innym razem dostajemy jakieś nuty kwaskowate, przewija się też bardzo szlachetny akcent alkoholowy - rewelacyjny i piekielnie ciekawy aromat. 
9,5/10

Smak
Jeszcze lepiej - jest tak intensywne i złożone, że nie wiadomo, od czego zacząć opis: na pewno na dużo więcej niż w zapachu pozwala sobie cudownie przyjemna czekolada, która nie tyle neutralizuje wysoką moc, co łączy się z nią, dając efekt bardzo szlachetny; dostajemy również ukłucia belgijską przyprawowością i suszonymi owocami, szczególnie śliwkami; alkohol obecny, ale cały czas szlachetny i nieprzesadzony. Genialny, bardzo długi finisz - wspaniałe, dostojne piwo, które można spokojnie sączyć cały wieczór. 
10/10

Tekstura
Bardzo wysoko wysycone - podobnie jak w przypadku ósemki, za bardzo nadyma piwo w ustach, choć nie aż tak tym razem.
4/5

9.5/10

No i niestety trzeba mówić o pewnym zawodzie. Jest to piwo fantastyczne, genialne i najlepszy trapista, jakiego piłem poza Chimay Bleue, ale jednocześnie daleko za nim i jako potencjalnie dziewiąte najlepsze piwo świata dla mnie nie spełnia oczekiwań. Chimay ciągle niepokonane, ale do Rocheforta na pewno kiedyś wrócę.

 

_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 23.05.2017 r., warka do 06.12.2021 r.
 
Barwa to ciemny brąz z przepięknym prześwitem miedzi pod światłem. Piana bardzo dobra, ale niekoniecznie jak na trapistów. Aromat przepiękny, bardzo owocowy - przodem idą suszone śliwki, rodzynki, daktyle i figi, potem czekolada, zbożowość, szlachetny alkohol i przyprawowe fenole. Czarujący, miałem rację pisząc, że każde pociągnięcie nosem przynosi odrobinę co innego. W smaku bardziej idzie w stronę czekolady i przypraw niż owoców, ale generalnie jest wszystko co było w zapachu. Potężnie długi finisz. Jest wspaniałe, no jest. Trochę przesadzony gaz jak to u trapistów.
9.0/10