Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quadrupel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quadrupel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 grudnia 2017

Port Brewing: Lost Abbey - Judgment Day

Klasyczny dubbel z rodzynkami udał się Lost Abbey pięknie, więc co do klasycznego quadrupla z rodzynkami mam wymagania wygórowane. Czy znowu uda się nawiązać walkę z trapistami? Oto rzekomo dwudziesty pierwszy najlepszy quad świata.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - Lost and Found
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: quadrupel
Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych
 
Opakowanie
Jeszcze jedna perełka. Choć nie jest to moja ulubiona etykieta tego browaru.
10/10


 
Barwa
Piękna ciemna miedź wpadająca w brąz.
5/5

Piana
Nieprzesadnie obfita, ale gęsta, trwała, pięknie oblepia szkło.
4,5/5

Zapach
Intensywny, wręcz taki soczysty aromat kandyzowanych owoców, rodzynek, przypalanego karmelu, śliwek, delikatnej czekolady, lekkich belgijskich fenoli.
8,5/10

Smak
Klasyczny, wręcz archetypiczny quad z dużą ilością wszystkiego: suszone i kandyzowane owoce, landrynki, rodzynki, gorzka czekolada, szlachetny alkohol, przyprawy. Quadrupel kompletny, doprawdy!
10/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

9.0/10

Nie pachnie może tak pięknie, jak quad potrafi pachnieć, ale w smaku nie oczekuję więcej od klasycznej interpretacji stylu. Moja miłość do Lost Abbey zaczyna mnie aż już nudzić, ale to naprawdę kolejne fantastyczne piwo, które udowadnia, że to browar szalenie wszechstronny, znakomity zarówno gdy podchodzi do piwowarstwa współcześnie, jak i bardzo konserwatywnie. Topowy quad.

piątek, 26 maja 2017

Szałpiw (Wąsosz): Buba Extreme Calvados Barrel Aged

Chciałem odwlec trochę tę przyjemność, ale mam świetną okazję do uczczenia, więc czas dokończyć tryptyk. Jaram się jak nie wiem z kilku powodów. Po pierwsze poprzednie dwie Buby były znakomite, a jedna z nich - po prostu genialna. Po drugie piłem niedawno Pannepota leżakowanego w beczce po calvadosie i wyszło mi z obliczeń, że quadrupel + calvados = wielki potencjał. A po trzecie to... ja już próbowałem calvadosową Bubę na grupowej degustacji i była olśniewająca, na poziomie porównywalnym z Jackowo-Daniel'sową. Po prostu nie może nie być dobrze.

Informacje ogólne:
Piwo: Buba Extreme Calvados Barrel Aged
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel lodowy (Calvados BA) 
Dodatki: kolendra
Alkohol: 16%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 31.12.2018 r.
Cena: 50 zł (75,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Wersja żółta. W sumie, jakbym już musiał wybierać, to najmniej udany kolor z tych trzech.
9/10

 
Barwa
Od czerni przez brązy aż do rubinowych przebłysków, piękne.
5/5

Piana
Trochę słabsza niż na innych dwóch wersjach, ale też daje radę jak na takie piwo.
3/5

Zapach
Chyba najbardziej nietypowy z trzech Bub. Cukier kandyzowany, chleb, ciasto, szlachetny alkohol, Calvados bardzo mocno się narzuca w postaci rozkosznej, idealnie tu pasującej jabłeczności. Najmniej belgijskiego charakteru ze wszystkich trzech, ale coś tam się znajdzie.
9/10

Smak
Rozkosznie intensywny i rozkosznie gładki zarazem; czekolada, nuty mocno przypalane, cukier kandyzowany, melasa, calvados, dość wyraźnie zaznaczona goryczka. Dość wytrawne w porównaniu z pozostałymi dwiema. Alkohol ukryty znakomicie jak na 16%, aczkolwiek niekoniecznie idealnie. Pyszne, choć pozostawia niedosyt po poprzednich.
8,5/10

Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

8.0/10

Zaczynam silnie podejrzewać, że poszczególne butelki tych samych Bub Extreme się od siebie znacznie różnią. Na grupowej degustacji Calvados był genialny, a JD - świetny, ale bez przesady. W domu - JD genialny, Calvados świetny, ale bez przesady. Przy tak skomplikowanym piwie - może tak być. Ale może to być też deformacja rzeczywistości na grupowych degustacjach. Jeśli chodzi o moją butelkę Buby, nr 260 - jest pięknym piwem, ale nie umywa się do Pannepota Grand Reserva. Generalnie nawet 50 zł za to piwo to bardzo dużo, a za obecną cenę na czarnym rynku totalnie się nie opłaca. Mój ranking Bub układam bez zająknięcia: 1. Whiskey 2. Cognac 3. Calvados. Nie spodziewałem się tego, ale pomiędzy każdą wersją odczułem spore różnice poziomu. Myślałem, że piwa będą stały prawie w równym rzędzie.

środa, 3 maja 2017

Szałpiw (Wąsosz): Buba Extreme Whiskey Barrel Aged

Oto jest ten dzień. Miałem już okazję recenzować Bubę Extreme leżakowaną w beczkach po koniaku, ale jak tamta wersja wzbudza przyspieszone bicie serca, tak ta, leżakowana w beczkach po Jacku Daniel'sie, przyprawia niektórych o palpitację. Ratebeer zadecydował, że to ta z trzech Bub Extreme jest najdoskonalszą, a także - od niedawna - najlepszym polskim piwem wszech czasów, minimalnie wyprzedzając Imperium Prunum. Aha, no i trzecim najlepszym quadruplem świata po Westvleteren 12 i Rochefort 10. Miałem już przyjemność próbować tych dwóch Bub, których nie wypiłem samotnie jak koniakowej, na grupowych degustacjach i największe wrażenie zrobił na mnie jednak calvados, ale wiadomo, że do grupowych degustacji trzeba podchodzić z lekkim przymrużeniem oka (czymże jest degustacja takiego piwa jak Buba Extreme wśród dziesiątek innych piw i bez możliwości rozwinięcia finiszu?). Faktem jednak jest, że dominacja wersji Jackowej mnie dziwi, bo - jakkolwiek nie ma to za dużego przełożenia na piwo - Jack Daniel's to alkohol po prostu podły.

Informacje ogólne:
Piwo: Buba Extreme Whiskey Barrel Aged
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel lodowy (Jack Daniel's Whiskey BA)
Dodatki: kolendra
Alkohol: 16%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 31.12.2018 r.
Cena: 50 zł (75,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Identyczne jak w przypadku wersji koniakowej poza kolorem.
9/10

 

Barwa
Pozornie czarne do ciemnobrązowego, pod światłem genialne rubiny.
5/5
 
Piana
Mało obfita, ale całkiem gęsta, a gruby pierścień jest zaskakująco trwały.
3,5/5

Zapach
Wyłażący z kieliszka, piekielnie intensywny aromat dębowej beczki, wanilii, kokosa, rodzynek, fig, pumpernikla, chleba, ciasta, suszonych owoców (śliwki, wiśnie), no i po prostu zapach whiskey, czuć że nie najszlachetniejszej, ale nie ma to większego znaczenia, bo piwne tło naprawia niedociągnięcia. Przecudowny aromat.
9,5/10
 

Smak
Genialne, naprawdę genialne uderzenie szlachetnej słodyczy spod znaku czekolady, wanilii, kokosa, jeszcze raz wanilii, cukru kandyzowanego. Nuty przypalane, belgijskie (podobnie jak wersja po koniaku, nie zatraciło korzeni), trochę mniej owoców niż w zapachu, a więcej czekolady i słodyczy. Równie wiele genialnie wyciśniętej beczki po whiskey. Genialny, długi, chlebowo-owocowo-waniliowy finisz. TOTALNIE ukryty alkohol, dużo lepiej niż w wersji po koniaku. Naprawdę genialne piwo.
10/10

Tekstura
Idealna, cudownie gęsta.
5/5

9.5/10

To dobry moment, żeby to powiedzieć: nie jestem patriotą. Nigdy nie byłem. Mało tego, patrzę na patriotyzm dość sceptycznie. Jest to postawa bardzo daleka od mojej wrażliwości. Mówię to wszystko, żeby nie było, że kocham to piwo, bo jest polskie. O nie, kocham to piwo, bo jest genialne. To jest moje życiowe top 10 lekką ręką. Przyznam, że nie byłem nawet pewien, czy będąc już tak doświadczonym, mogę jeszcze doznać piwo równie mocno. Dziękuje, Szałpiwie. To piwo gwarantuje ci tytuł najlepszego polskiego twórcy piwa na rynku.

poniedziałek, 13 marca 2017

Brouwerij de Koeningshoeven: La Trappe Quadrupel Oak Aged Batch #19

Po sześciu wypitych piwach z Brouwerij de Koeningshoeven wciąż zostają mi jeszcze jakieś La Trappe'y do odkrycia. Teoretycznie La Trappe Puur (jedyne piwo browaru nastawione na chmiel), witbier i leżakowany w beczkach quadrupel, a praktycznie to te dwa pierwsze i niezliczone wersje tego ostatniego, bo jak mówi sam browar, każda warka tego piwa jest inna, gdyż zawsze trafia ono do innej beczki. Holenderscy trapiści wyczyniają cuda z drewnem już od 2010 roku, kiedy w Polsce dopiero zaczynano śnić o rewolucji. Leżakowana w beczkach wersja świetnego już i bez beczek quadrupla to z założenia chef d'oeuvre browaru i potwierdza to ratebeer - dziewięć z dotychczasowych 26 warek to dziewięć najlepszych piw La Trappe. Warka dwudziesta zajmuje nawet siódme miejsce w rankingu quadrupli wszech czasów (przed Bubami zajmowała czwarte). Ja trafiłem na dziewiętnastą, która jest ostatnią ze wspomnianych dziewięciu.

Warka dziewiętnasta została zblendowana 28 lutego 2015, co oznacza, że zupełnym przypadkiem zabrałem się za degustację tego piwa równiusieńko co do dnia dwa lata bo jego powstaniu. W 83% jest to piwo leżakowane w beczce po winie deserowym z Banyuls w Roussillon, które zdaniem browaru przypomina w zapachu kompot śliwkowy i kakao. Pozostałe 17% to świeża dębowa beczka. Mega ciekawie.

Informacje ogólne:
Piwo: La Trappe Quadrupel Oak Aged Batch #19
Kraj: Holandia
Prowincja: Brabancja Północna
Miasto: Berkel-Enschot
Browar: Brouwerij de Koningshoeven (Bavaria)
Styl: quadrupel (Banyuls wine BA)
Alkohol: 11%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: do 01.2040 r.
Cena: 66 zł (88 zł za 0,5 l) 

Opakowanie
Standardowo piękna etykieta La Trappe tutaj umieszczona na butelce o piękniejszym kształcie niż zwykle w tym browarze i z eleganckim korkiem. Na minus jednak brak grawerunków na szkle. 
9,5/5
 

Barwa
Piękna miedź i bardzo brzydkie zmętnienie.
1,5/5
 
Piana
Przyzwoita.
3/5
 
Zapach
Z jednej strony typowy quadrupel, który faktycznie kojarzy mi się z quadem La Trappe, którego piłem przecież aż cztery lata temu: rodzynki, suszone figi, śliwki, karmel, toffi, dojrzałe jabłka, szlachetny alkohol. Z drugiej strony beczka - drewno, migdał, kokos. Piękny aromat i potwornie złożony.
9/10
 
Smak
Podobnie jak w aromacie, tylko potężniej. Czuć od razu spory ciężar tego piwa, ale jest to ciężar przyjemny, nawet spory udział nut alkoholowych nie przeszkadza, bo są bardzo szlachetne. Bardzo chlebowe, rodzynkowe, pełne suszonych owoców i słodyczy, szczypta czekolady. I znowu ta beczka - kokosowa, migdałowa, bardzo drzewna, z każdym kolejnym łykiem coraz mocniejsza. Czuć w tym nutę ciężkiego, deserowego, słodkiego wina, choć bez informacji o nim chyba bym na nie nie wpadł. Potężne piwo, doprawdy genialny mariaż.
9,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4/5

8.5/10

Znakomite piwo od bardzo tradycyjnego browaru, którego wielu młodych gniewnych kraftowców mogłoby uczyć, jak korzystać z beczek. Po czymś takim będę zażarcie polował na inne warki tego piwa. Pomysł z winem deserowym wypadł świetnie.

wtorek, 7 marca 2017

Szałpiw (Wąsosz): Buba Extreme Cognac Barrel Aged

Pamiętam bardzo dobrze, jak piłem Bubę z Szałpiwu, bo po pierwsze zrobiłem to po obejrzeniu jednego z pierwszych odcinków Twin Peaks, a po drugie mocno mnie to piwo rozczarowało. Szanuję Szałpiw niezwykle za ich belgijskie operacje, wręcz śmiało stwierdzam, że to jedyny polski browar, który ma naprawdę dużo do powiedzenia w temacie. Ich quadrupel okazał się zaś piwem moim zdaniem nieudanym, zniszczonym przez gdzieś tak pięć razy za duży dodatek kolendry. Nie byłem odosobniony w tym rozczarowaniu. Jakiś czas później pojawiła się Fest Buba, mocniejsza wersja piwa, którą sobie podarowałem mimo bardzo dobrych recenzji. Na początku grudnia zeszłego roku w sklepach na ułamek sekundy wstąpiły w końcu trzy wersje Buby Extreme, czyli wymrażanej do 16% alkoholu Fest Buby, leżakowanej w beczkach po koniaku, calvadosie i whiskey. Wszystkie trzy piwa zrobiły błyskawiczną furorę, obecnie można śmiało przyjąć, że nikt by ich nie sprzedał za mniej niż czterokrotność ich ceny detalicznej (a ta wynosiła już 50-60 zł). Wszystkie trzy są obecnie najbardziej pożądanymi piwami w Polsce (wyszło zaledwie po pięćset butelek). Wszystkie trzy mieszczą się na ten moment w pierwszej szóstce quadrupli wszech czasów na ratebeerze, przy czym wersja leżakowana w beczkach po Jacku Daniel'sie okupuje podium razem z takimi gigantami jak Westvleteren 12 i Rochefort 10, wyprzedzając Abt 12 z St. Bernardusa. Prawdą jest, że te belgijskie klasyki mają po kilka tysięcy ocen, a Buby niespełna po 30, ale osiągnięcie i tak jest gigantyczne, z niczym nieporównywalne poza Imperium Prunum.

Byłem jednym ze szczęśliwców, którzy wyskoczyli z domów w samych skarpetkach na wieść o pojawieniu się tych piw w sklepie i zdobyli je w normalnej cenie detalicznej. Mam wszystkie trzy wersje. Zaczynam od koniaku, później spróbuję rzekomo najlepszej whiskey i skończę na calvadosie. Chyba. Jeśli chodzi o starzenie w beczkach po koniaku, przypominam sobie tylko trzy takie piwa, jakie piłem, więc jest to wciąż niemała egzotyka. Generalnie brandy wydaje mi się gorszym pomysłem niż wszelaka whisky czy rum jeśli chodzi o RISy, ale przy quadruplu to może zagrać wyśmienicie.

Informacje ogólne:
Piwo: Buba Extreme Cognac Barrel Aged
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel lodowy (Cognac BA)
Dodatki: kolendra
Alkohol: 16%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 31.12.2018 r.
Cena: 50 zł (75,76 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Znakomite, godne wielkiego piwa. Etykieta może nie jest wyśmienicie piękna, ale ten kształt butelki, to obwiązanie szyjki, korek, numeracja butelek i poprzeczna dodatkowa etykieta - super.
9/10
 
Barwa
Ciemnobrązowa, prawie czarna, pod światłem przepięknie rubinowa.
5/5
 
Piana
Jak na takie przejścia to całkiem niezła. Gruby pierścień trzyma się do końca.
3,5/5
 
Zapach
Obłędny. Wanilia, kokos, dąb, czekolada, karmel, palone zboże, bardzo szlachetny alkohol, w którym da się bez wątpienia rozpoznać konkretnie brandy. Suszone owoce. Pięknie, choć nie perfekcyjnie.
9,5/10
 
Smak
Ciężko pozbierać odczucia, tyle się tu dzieje. Zacznę trochę od dupy strony - nie zatraciło swoich belgijskich korzeni, wciąż jest ich niemało. Przeważa jednak chlebowość, cukier kandyzowany, karmel, kokos, wanilia, cudowny szlachetny destylat, suszone owoce, miód. Lekka kwaskowość, wszechogarniająca słodycz, szczypta goryczki. Finisz jest nieskończony i potężny. Perfekcyjnie jak na 16% ukryty alkohol, choć jednak minimalnie mniej mógłby się dawać we znaki. Cudownie, rozkosz ogarnia...
9,5/10
 
Tekstura
Doskonała.
5/5

9.0/10

Przyznam, że spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego, ale to wina szału, jaki ogarnął ludzi. Piwo jest znakomite, genialne to może nie, ale ociera się o geniusz. Jeśli dwie pozostałe wersje bardziej mi podejdą, nawet tak odrobinę bardziej, to to już będzie ocena o pół punktu wyższa. Całkowicie warte swojej detalicznej ceny, nawet na jej podwójność można przystać, natomiast cena, jaką dyktuje obecnie czarny rynek, jest już po prostu kuriozalna i jeśli liczą się dla nas tylko i wyłącznie walory smakowo-zapachowe, to można lepiej spożytkować kasę, którą obecnie trzeba wyłożyć na jedną butelkę Buby Extreme. Tej po koniaku, w każdym razie.

wtorek, 14 lutego 2017

Port Brewing: Lost Abbey - Track #8

Kolejna szansa przed Port Brewing na rozwalenie mi mózgu. Track #8 powstał na bazie piwa Judgment Day, quadrupla warzonego przez ten browar. Judgment Day został wlany do beczek po bourbonie z dodatkiem lasek cynamonu i suszonych papryczek chili. Jest potężne (13,7%), jest znakomicie oceniane (dziesiąty najlepszy quadrupel świata na ratebeerze, do niedawna, przed premierą Bub Extreme, siódmy), jest z Lost Abbey. Mam potężne oczekiwania.

Informacje ogólne:
Piwo: Lost Abbey - Track #8
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: San Marcos
Browar: Port Brewing Company
Styl: quadrupel (Bourbon BA)
Alkohol: 13,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 375 ml
Warka: brak danych
Cena: 79,70 zł (106,27 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Troszkę mniej artsy niż zwykle, ale kolorystyka jest dla mnie niezwykle przyciągająca. Genialne jak zawsze.
10/10

 

Barwa
Czarne, pod mocnym światłem brązowawe, piękne.
4,5/5
 
Piana
Jak na takiego mocarza, w porządku.
3/5
 
Zapach
Potwornie bogaty. Cynamon, rodzynki, szlachetny alkohol, wanilia, drewno, whiskey, chili, suszone śliwki, wiśnie, czekolada. Kokos jakiś, migdał. Obłędny.
9,5/10
 
Smak
Dość spokojny jak na tak mocne piwo, świetnie ukrywa ciężar. Dalej spora rola cynamonu, spora rola beczki - właściwie czuć dość bezpośrednio bourbon, szlachetny bourbon - no a poza tym wszystkie te oblicza owoców - rodzynki, suszone śliwki, wiśnie, do tego troszeczkę czekolady i orzechy, niemal niezauważalna pikantność od papryczek. Ma taką alkoholową otoczkę, ale nie ma to nic wspólnego z jakimś rozpuszczalnikiem czy gryzieniem, to mega szlachetny, starzony alkohol. Rodzynkowy finisz. Mega.
9/10

Tekstura
Może nieco za dużo gazu.
4/5

8.5/10

Jedno z tych piw, które są po pierwsze piwami leżakowanymi w beczce po czymś, a dopiero po drugie takim a takim stylem piwa. Najbliżej temu do quadrupla, ale po to piwo sięga się przede wszystkim po doznania beczkowe. Znakomita rzecz, chociaż może i pozostawia minimalny niedosyt, brakuje mu dosłownie jednego błysku więcej do oceny naprawdę wybitnej.

Parę godzin temu minęły cztery lata, odkąd prowadzę bloga. To już naprawdę długo. Patrzę w tył zaskoczony tym faktem. Mnóstwo już piw wypiłem, ale wciąż dobrze pamiętam praktycznie każde z nich. To chyba dobrze.

środa, 30 grudnia 2015

De Halve Maan: Straffe Hendrik Quadrupel

To już ostatnie piwo z brugijskiego browaru Brouwerij De Halve Maan. Standardowo na koniec zostawiłem sobie to, z którym wiążę największe nadzieję i liczę, że chociaż jeden quadrupel okaże się piwem wybitnym. Póki co nie bardzo bowiem jest do czego wracać z asortymentu browaru, mimo że wszystkie piwa były bardzo dobre. 

Informacje ogólne:
Piwo: Straffe Hendrik Quadrupel
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Brugia
Browar: Brouwerij De Halve Maan
Styl: quadrupel
Alkohol: 11%
Ekstrakt: 22%
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.05.2018 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Gustowne, ciemne wydanie serii etykiet przeznaczonych dla Straffe Hendrików.
8,5/10 


 
Barwa
Genialna gra brązów i miedzi.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, o kiepskiej natomiast gęstości i mało spektakularnej trwałości.
3/5

Zapach
Niezbyt intensywny, ale bardzo ładny - zboże, biszkopt, mocno spalony karmel, cukier kandyzowany, bardzo szlachetne nuty alkoholowe.
7,5/10

Smak
Nadrabia braki w intensywności z aromatu - zaczyna się zbożowo i chlebowo, potem przechodzi w czekoladę i szlachetnie alkoholową potęgę, a kończy się dość wysoką jak na styl goryczką. Mimo że alkohol jest w typowo belgijski sposób dostojny i przyjemny, to trochę za bardzo zagarnia wrażenia. Nadrabia za to znakomitym balansem słodycz-goryczka. 
8,5/10

Tekstura
Ciut za mocno wysycone. 
4,5/5

7.5/10

De Halve Maan na stałym poziomie: kolejne piwo bardzo dobre i bardzo dalekie od wybitności. W przypadku takiego stylu jak quadrupel, i to dość mocnego nawet jak na wysokie standardy tych piw, to już pachnie sporym rozczarowaniem. Wszystkie sześć piw z brugijskiego browaru było trunkami o bardzo zbliżonej jakości - najsłabsze, blond, dostało ode mnie 7.7/10, a najlepsze, tripel, 8.3. A najlepsze i jedyne wybitne było siódme - to, które piłem w Brugii: świeży, niebutelkowany blond. Oznacza to dużą rzetelność, ale i bezużyteczność - browar tak radzący sobie z belgijskimi stylami przydałby się w Polsce, ale w konkurencji z wieloma wybitnymi belgijskimi browarami nadaje się chyba tylko do zapomnienia. Szkoda, bo kocham doprawdy Brugię, ale zdaje się, że lepszy browar to ja mam pod nosem, we Wrocławiu, na Długosza.

środa, 16 września 2015

Van Steenberge: Gulden Draak The Brewmaster's Edition

Gulden Draak to piwo-bohater mojego wczesnego okresu zainteresowania piwem, a i do dziś pozostaje jednym z chyba kilkunastu najlepszych, jakie piłem. Nie mogłem więc nie sięgnąć po edycję leżakowaną w beczkach po whiskey (nie znalazłem informacji, jaka to whiskey konkretnie), gdy zobaczyłem tę samotną butelkę na półce. Piwo powstało w lutym 2014 roku, piję je więc już dość leciwe.

Informacje ogólne:
Piwo: Gulden Draak The Brewmaster's Edition
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Ertvelde
Browar: Brouwerij van Steenberge
Styl: quadrupel (whiskey BA)
Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 750 ml
Warka: z lutego 2014 r.
Cena: 45,15 zł (30,10 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Mimo korka nie wygląda aż tak rewelacyjnie jak "etykieta" standardowego Gulden Draaka, ale i tak robi potężne wrażenie.
9,5/10


 
Barwa
Genialna, brunatno-miedziana, pełna rozmaitych refleksów, a do tego burza ulatującego gazu - cudo.
5/5

Piana
Wybitnie obfita, dużo gorzej z gęstością, jest wprost dziurawa na wierzchu, acz pod spodem już gęsta i bardzo długo się utrzymuje.
4,5/5

Zapach
Genialny - mnóstwo wanilii, karmelu, również sporo nut przypiekanych, biszkoptowych, czekoladowych, winnych, rodzynkowych. Można natomiast mieć pewne zastrzeżenia do intensywności.
9/10

Smak
Tu już o niedostatku intensywności nie może być mowy, natomiast paradoksalnie jest trochę gorzej niż w zapachu - część tych pięknych aromatów zostaje bowiem nieco zanadto stłamszona alkoholem, aczkolwiek dalej jest czarująco, z pięknym, chlebowym finiszem. Nieprzesadnie co prawda czuć tę beczkę i whisky (ale czuć!), najmocniej samą beczkę w wanilii, ale walory samego belgijskiego ale wystarczają, by zrobić piwo pyszne.
8,5/10

Tekstura
Nie mam zastrzeżeń, stonowane wysycenie idealnie komponuje się ze smakiem.
5/5

8.0/10

Wspaniałe piwo, choć nie tak dobre jak zwykły Gulden Draak. Zawiedzie się ten, kto szuka tu nut beczki po whiskey - są obecne, ale w ilościach symbolicznych. Nie zawiedzie się natomiast ktoś, kto liczy po prostu na wyśmienite BDSA.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

St. Bernardus: Abt 12

Czas na finalne allegro. Jakim konkurentem okaże się quadrupel St. Bernardusa dla Rochefortów 8 i 10, Chimay Bleue, Westvleteren 12, quadrupla La Trappe? Pięć wielkich piw wymieniłem i będę bardzo zawiedziony, jeśli Abt 12 nie okaże się szóstym.

Informacje ogólne:
Piwo: Abt 12
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Watou
Browar: Brouwerij St. Bernardus
Styl: quadrupel
Alkohol: 10%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 12.03.2019 r.
Cena: 12,60 zł (19,09 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Czym na pewno przegrywa St. Bernardus z trapistami, to opakowanie. Jest ładne i ma bardzo ładny kapsel, ale brakuje tej elegancji z etykiet mnichów (lub braku etykiet w przypadku Westvleteren).
7,5/10
 
Barwa
Przepiękne, od bardzo ciemnego brązu do intensywnych, świetlistych rubinów; subtelnie zamglone.
5/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, tylko odrobinę się poddaje.
4,5/5

Zapach
Cudownie intensywny, potężny, słodki - pumpernikiel, rodzynki, tak, dużo rodzynek; marmolada, suszone śliwki, wiśnie kandyzowane, ciemny chleb, lekkie owianie belgijskimi drożdżami - bliski ideału aromat.
9,5/10

Smak
W smaku przerzuca się na stronę mniej owocową, a bardziej chlebową, zbożową, karmelową i czekoladową, przede wszystkim wkracza ta czekolada; czuć alkohol, ale w bardzo pozytywny sposób, bardzo szlachetny, ujawniający się w ewidentnej potędze smaku, nie w nutach rozpuszczalnikowych; znakomicie się to wszystko ze sobą miesza i pozostawia długi, korzenny finisz - do doskonałości brak "tego czegoś", ale nie mam zastrzeżeń, prawie ideał.
9,5/10
  
Tekstura
Idealne, dość wysokie, ale jeszcze subtelne wysycenie.
5/5

9.0/10

Nie ma cienia zawodu, nie ma też jakiegoś legendarnego triumfu. To genialne piwo, jedno z najlepszych, jakie piłem, ale wyżej stawiam Chimay Bleue, Westvleteren 12 (do którego faktycznie jest bardzo podobne) i Rocheforta 10. Poległy La Trappe Quadrupel i Rochefort 8. Cóż, St. Bernardus to wybitny browar, który całkowicie zasługuje na miano "trapisty numer siedem i pół". Cenię go wyżej od La Trappe, Achela (roboczo, bo nie dałem jeszcze szansy ichniemu quadowi) i Orvala, również odrobinę wyżej niż Westmalle. Cudowny wynik.

czwartek, 11 czerwca 2015

Trappist Westvleteren 12

Nadeszła wiekopomna chwila. Położyłem łapy jeśli nie na najlepszym, to na pewno najbardziej mitycznym piwie świata. Legenda Westvleteren i zwłaszcza Westvleteren 12 była bez wątpienia jednym z czynników, które przyciągnęły mnie bezpowrotnie do świata piwa. Szybko postanowiłem, że je zdobędę, pojadę do Belgii, odwiedzę klasztor i zdobędę, za ileś tam lat. Jak już mówiłem, czasy się zmieniły i nie musiałem, Dwunastka przyjechała do pobliskiego sklepu z piwem, w którym bywam w każdym miesiącu. Szczerze mówiąc, wolałbym, żeby tak się nie stało. To z jednej strony super, że każdy, kto chce i ma 40 zł może poznać taką legendę, nie musząc jechać do Belgii, ale jako romantyk żałuję, że nie mogłem zdobyć i wypić tego trunku wtedy, gdy było to możliwe tylko albo prawie tylko w klasztorze. Takie magiczne sytuacje są na tym świecie tak rzadkie, że żal stracić jakąkolwiek. No, ale dość smętów. Jeszcze ku przypomnieniu - to piwo przez długie, długie lata było numerem jeden w rankingu wszystkich piw świata ratebeer.com. Niedawno zostało zepchnięte na drugie miejsce, ale może wrócić na pierwsze w sumie w każdej chwili, bo obecny numer jeden ma mało ocen i łatwo naruszyć średnią. I to już w sumie komentarza nie wymaga. Po Ósemce boję się napalać na jakieś cuda niewidy, ale mam nadzieję, że Dwunastka nawiąże przynajmniej walkę z Chimay Bleue.

Przez kaliber piwa niemal zapomniałem, że to pięćsetna recenzja na moim blogu. Chwilowo przestało mnie to ruszać, bo za kwadrans otwieram butelkę i czuję coś w rodzaju tremy.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappist Westvleteren 12
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Westvleteren
Browar: Sint-Sixtusabdij Westvleteren
Styl: quadrupel
Alkohol: 10,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 11.09.2016 r.
Cena: 43,50 zł (65,91 zł)

Opakowanie
Oczywiście identycznie opakowane jak poprzednie dwa, tylko tym razem kapsel złoty, a raczej czarno-złoty.
9/10


 
Barwa
Wspaniała, brunatna, od ciemnobrązowej do jasnobrązowej, prześwity w tym ostatnim kolorze mogłyby być wyraźniejsze, poza tym prawie ideał.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita i bardzo gęsta, utrzymuje się do samego końca prawie w całości, bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Genialny - czekolada, suszone śliwki w dużych ilościach, pumpernikiel, ciasto, ciastka, rodzynki, wszystko otoczone bardzo szlachetną atmosferą alkoholową - kompozycja jest w zasadzie doskonała, jednak jest jeden mankament, intensywność powinna być trochę większa, by nazwać zapach idealnym.
9,5/10
Smak
W smaku problemu niedoboru intensywności już nie ma i jest po prostu idealnie - cudowny napór ciemnych słodów w maskach belgijskiej drożdżowości, jakby esencja z czarnego chleba, ciągle suszone śliwki, rodzynki, zboże, a kompletnym majstersztykiem jest z kolei to, co zrobiono z alkoholem - nie jest całkowicie ukryty i wychodzi to na wielki plus, bo bardzo wspomaga smak; genialny, potężny, długi finisz; mimo mocy bardzo pijalne przez swoją wyśmienitość - genialne piwo, nic bym tu nie zmieniał.
10/10

Tekstura
Wysokie wysycenie, ale ani trochę nie za wysokie, idealnie pasuje do smaku.
5/5

9.5/10 

Nie zawiodłem się. Mistyczny obraz Dwunastki, który nosiłem w sobie przez lata, nie upadł - to naprawdę jest piwo genialne. Na pewno nie najlepsze, jakie w życiu piłem, wyłożyło się na zapachu (niedobór intensywności aromatu to zresztą wspólny problem wszystkich trzech piw z Westvleteren) i przegrywa z Chimay Bleue (i niewieloma innymi), ale jest genialne, na pewno jedno z dziesięciu najlepszych, jaki piłem. Godne uczczenie 500 recenzji na blogu. Drugą połowę pierwszego tysiąca rozpocznę również piwem trapistów (chyba ostatnim, jakie mi zostało spośród tych dostępnych w Polsce) i wtedy będę mógł przedstawić ranking wszystkich belgijskich i holenderskich browarów trapistów.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 30.05.2017 r., warka do 03.09.2018 r.
 
Piękna mieszanka brązów i miedzi, niezbyt piękne zmętnienie. Genialna piana. Bogaty i intensywny aromat ciemnego chleba, pumpernikla, rodzynków, cukru kandyzowanego, szlachetnego alkoholu, belgijskich drożdży, suszonych owoców. W smaku bardzo chlebowe - podobnie jak dwa lata temu, tak i teraz zdaje się jednym z najpiękniej chlebowych piw świata. Poza tym spora belgijska przyprawowość, karmel, śliwki, dostojne nuty alkoholu, a całość zakończona subtelną goryczką. Cudownie intensywny, długi finisz, na którym wkracza intensywna czekolada, zresztą w ogóle jest potężnie intensywne. Piwo właściwie genialne. Wyjątkowo stonowane wysycenie jak na trapistów, pasuje mi to.
 
 
 

9.0/10

środa, 6 maja 2015

Szałpiw (Wąsosz): Buba

Mówi dużo o polskiej scenie rzemieślniczej, że RIS i barleywine uwarzone przez bardziej popularny niż poważany browar kontraktowy, przez Doctora Brew, wywołały ekstazę (która trochę opadła, kiedy już je spróbowano), gdy tymczasem fakt uwarzenia quadrupla przez znamienity Szałpiw przeszedł trochę bez echa i pewnie jeszcze gdzieś stoi na półkach. Mnie dużo bardziej podekscytowała ta druga wiadomość - kocham klasykę belgijską, a bardzo mało jej na polskiej scenie. Jak zwykle stara się to naprawić Szałpiw, który uwarzył już parę świetnych Belgów na czele ze Szczunem, drugim najlepszym triplem (po Tripel Karmeliet), jakiego piłem w życiu. Czy quadrupel będzie chociaż niedaleko tamtego poziomu?

Informacje ogólne:
Piwo: Buba
Kraj: Polska  
Województwo: śląskie
Miasto: Wąsosz
Browar: Browary Regionalne Wąsosz (Szałpiw)
Styl: quadrupel
Dodatki: kolendra
Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: 19%
Objętość: 500 ml  
Warka: do 20.07.2015  
Cena: brak danych

Opakowanie
Powrót do pierwszych etykiet Szałpiwu, moich ulubionych. Okazuje się, że piwo było leżakowane z płatkami dębowymi, w składzie mamy kolendrę, a ekstrakt i poziom alkoholu są stosunkowo niskie.
8,5/10

Barwa
Świetna, od bardzo ciemnego brązu po całą plejadę rubinowych przebłysków, pod mocnym światłem właściwie całkiem rubinowe - przepiękne. 
5/5

Piana
Dość obfita, wybitnie gęsta, przepięknie firankuje szkło i utrzymuje się niemal do samego końca. 
4,5/5

Zapach
Przyjemny, aczkolwiek mocno zdominowany przez kolendrę, suszoną, zmieloną kolendrę; pod spodem ciepłe, lekko cukrowe nuty słodowe i belgijskie drożdże - aromat bardzo mocno przyprawowy, za bardzo. 
6,5/10

Smak
Niestety natarczywość kolendry pozostaje na co najmniej takim samym poziomie, a tutaj działa to już gorzej - daje dziwne odczucie, bardzo niezbalansowane, zmasowany atak kolendry i niezidentyfikowanej kwaśności na wejściu, następnie fala niemal tekturowej szorstkości, matowości smaku, a dopiero na zaawansowanym finiszu pojawiają się nuty typowego quadrupla - karmel, czekolada, rodzynki - i tu jest bardzo przyjemnie, ale generalnie piwo stoi tylko nieznacznie powyżej granicy dobra i zła, pije się z pewną przyjemnością, ale jest to przyjemność naznaczona lekkim cierpieniem, wynikającym z ciężkiej formy - przy czym nie chodzi o alkohol, tylko ociężałość spowodowaną nieumiarkowaniem w przyprawieniu i za wysoką kwaśnością. 
5,5/10

Tekstura
Nie jest bardzo zła, ale dobra też nie - chyba przyczynia się w jakiejś mierze do wrażenia ciężkości i szorstkości.
2/5

5.5/10

Quadrupel to zapewne jeden z najtrudniejszych stylów do uwarzenia, ale może i Szałom udało się go poskromić, tylko że przypadkiem obok kadzi przejeżdżała ciężarówka załadowana po brzegi kolendrą i... no, dalej już wiadomo. Aromat przy niektórych pociągnięciach nosem naprawdę był niemal identyczny z aromatem mojego moździerza, po tym jak ostatnio zmieliłem w nim suszoną kolendrę. Ciekawe, czym to piwo byłoby bez tego ładunku przyprawowego. Obawiam się, że czymś na bardzo wysokim poziomie - nuty słodowe, przebijające się spod kolendry, w zapachu i smaku, wydawały się świetne. No zawiódł mnie Szałpiw, drugi raz po Jasnym Dynksie.

niedziela, 26 kwietnia 2015

BrewDog: Abstrakt AB:16

Ponad rok po ostatnim razie, znów podchodzę do piwa z serii Abstrakt, ekskluzywnych i nietypowych, mocnych piw BrewDoga. Nr 15 mnie ominął, więc po ostatnim 14 przechodzę od razu do 16. A cóż to? Quadrupel warzony z kawą. Trochę dziwne połączenie, ale pozory mylą. To piwo mnie trochę olśniło - wypiłem już sześćdziesiąt trzy piwa z BrewDoga, a praktycznie nie było w nich nic belgijskiego poza luźnymi, amerykańskimi interpretacjami saisona i witbierem. BrewDog ogólnie warzy głównie w szkole amerykańskiej albo "ponadnarodowo nowofalowej", ale z rzadka wrzuci coś wyspiarskiego, jeszcze bardziej z rzadka pokombinuje z tradycyjnymi Czechami i Niemcami, a dubble, triple, quadruple - zero odzewu, aż do dzisiaj. Oczywiście dalej nie jest tradycyjnie, bo kawa, ale i tak ciekaw jestem bardzo.

Informacje ogólne:    
Piwo: Abstrakt AB:16
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire 
Miasto: Ellon  
Browar: BrewDog 
Styl: kawowy quadrupel
Dodatki: kawa 
Alkohol: 10,6%  
Ekstrakt: nieznany  
Objętość: 330 ml 
Warka: zabutelkowane 11.03.2014  
Cena: 56,55 zł (75,40 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle znakomicie opakowany Abstrakt. Trafiła mi się butelka nr 1767 spośród 16250 wypuszczonych. Magia liczb - zostało zabutelkowane dokładnie tego samego dnia, którego dodałem na bloga recenzję Abstrakta 14! To przy okazji oznacza, że mogło się już konkretnie zmienić w tej butelce.
10/10

Barwa
Piękna, brązowawo-miedziana, w ładny sposób zmętnione, świetna gra odblasków pod mocnym światłem. 
4,5/5

Piana
Fatalna, tworzy się cieniutki kożuszek, który od razu redukuje się do cienkiego pierścienia. 
0,5/5

Zapach
Połączenie belgijskich drożdży z kawą daje efekt niezwykle zbliżony do zapachu makowca, może bardziej makowca nasączonego likierem - trochę nut kawowo-czekoladowych, prażonych, makowych po prostu, trochę ciemnych owoców w likierze; bardzo ładny, niesztampowy zapach, ale jednak nie powalił mnie. 
8/10

Smak
Najpierw mocne natarcie kawy (już nie makowej), a następnie stopniowe przechodzenie w stronę nut czekoladowego słodu i lekko alkoholowych nut belgijskich; dobre jest, smaczne jest, ale jakieś mało esencjonalne, jak na taką moc to bardzo kiepsko z pełnią smaku - kompozycja najlepsza jest chyba na finiszu, gdzie kawa bardzo dobrze współpracuje ze słodem i szczyptą chmielu. 
7/10

Tekstura
Bardzo przeszkadza, zupełnie brak gęstości i wysycenie też znikome, co mocno pogłębia wrażenie płytkości smaku.
0,5/5

6.0/10

Zawód bardzo dużego kalibru. Może być, że BrewDog nigdy jeszcze mnie aż tak nie zawiódł. Tak, na pewno. Piłem parę gorszych piw z tego browaru (chociaż bardzo niewiele), ale wszystkie były dużo tańsze i pozycjonowane na dużo mniej ekskluzywne. To jest dobre piwo, bezwzględnie dobre, ale po pierwsze koncepcja chyba nie wypaliła (kawa potrafi genialnie wzbogacić stouty i portery, ale chyba nie powinna wychodzić poza te dwie rodziny), po drugie widać tutaj, dlaczego BrewDog nie warzy tych mocniejszych belgijskich stylów za często. Wychodzą im świetne RISy i style oparte na amerykańskim chmielu, wyszedł im ostatnio świetny pilzner, kiedyś porter bałtycki, genialny schwarzbier - nie można powiedzieć, żeby byli ograniczeni, ale jeśli chodzi o Belgię w ich wykonaniu, to szału ni ma. Jedyny duży plus to aromat, który nie przypominał niczego, co do tej pory piłem (mak!). A te 10,6% to może miało rok temu, ale tu mi coś nie gra - bardzo kiepska pełnia i bardzo słabo na mnie podziałało, a piłem je w stanie niemal wykończenia fizycznego w nagrodę po jednym z bardziej męczących tygodni w moim życiu, bardzo mało snu ostatnio miałem, a ledwie coś mi lekko zaszumiało w głowie i sobie poszło.

wtorek, 30 września 2014

Trappistes Rochefort 10

Czas się z tym w końcu rozprawić. Często przywołuję w swoich tekstach serwis ratebeer.com - lubię i cenię, nie jestem może jakimś wielkim fanem, ale uznaję go za największą istniejącą bazę opinii, recenzji i ocen piwa. Ranking tego portalu, będący uporządkowaniem wszystkich piw według średnich ocen, nie lata mi więc koło nosa, a zwłaszcza czołówka tego rankingu. No i tak się składa, że dzisiaj po raz pierwszy będę miał okazję wypić piwo z pierwszej dziesiątki, zajmujące dziewiątą pozycję Rochefort 10. Warto też dodać, że ma ono zdecydowanie najwięcej ocenień spośród wszystkich w pierwszej pięćdziesiątce. Czy okaże się najlepszym piwem w moim życiu? Żeby pobić Chimay Bleue, wszystkie parametry musi mieć idealne z uwagi na trochę słabsze opakowanie. Mam nadzieję, że przynajmniej stoczy zaciętą walkę.

Informacje ogólne:
Piwo: Trappistes Rochefort 10
Kraj: Belgia
Prowincja: Namur
Miasto: Rochefort
Browar: Brasserie de Rochefort
Produkowane od: brak danych
Styl: quadrupel
Alkohol: 11,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta identyczna jak na ósemce, tylko zieleń zastąpił kolor niebieski. Kolejny znakomity kapsel dołączy do kolekcji.
9/10




Barwa
Ciemnobrązowe, prawdopodobnie dość mętne - pod mocnym światłem ujawnia miłe dla oka prześwity wędrujące w stronę miedzi; tajemnicze.
4/5

Piana
Bardzo obfita i gęsta, ale niestety ma ogromne problemy z trwałością - już po paru minutach pozostaje pierścień i spora wyspa na środku - te na szczęście utrzymują się do samego końca. 
3,5/5

Zapach
Urzekające połączenie karmelowo-czekoladowej słodyczy i bardzo skomplikowanej owocowości - każde pociągnięcie nosem przynosi trochę inny efekt, czasem pojawia się trochę mocnej zbożowości łamanej na chlebowość, innym razem dostajemy jakieś nuty kwaskowate, przewija się też bardzo szlachetny akcent alkoholowy - rewelacyjny i piekielnie ciekawy aromat. 
9,5/10

Smak
Jeszcze lepiej - jest tak intensywne i złożone, że nie wiadomo, od czego zacząć opis: na pewno na dużo więcej niż w zapachu pozwala sobie cudownie przyjemna czekolada, która nie tyle neutralizuje wysoką moc, co łączy się z nią, dając efekt bardzo szlachetny; dostajemy również ukłucia belgijską przyprawowością i suszonymi owocami, szczególnie śliwkami; alkohol obecny, ale cały czas szlachetny i nieprzesadzony. Genialny, bardzo długi finisz - wspaniałe, dostojne piwo, które można spokojnie sączyć cały wieczór. 
10/10

Tekstura
Bardzo wysoko wysycone - podobnie jak w przypadku ósemki, za bardzo nadyma piwo w ustach, choć nie aż tak tym razem.
4/5

9.5/10

No i niestety trzeba mówić o pewnym zawodzie. Jest to piwo fantastyczne, genialne i najlepszy trapista, jakiego piłem poza Chimay Bleue, ale jednocześnie daleko za nim i jako potencjalnie dziewiąte najlepsze piwo świata dla mnie nie spełnia oczekiwań. Chimay ciągle niepokonane, ale do Rocheforta na pewno kiedyś wrócę.

 

_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 23.05.2017 r., warka do 06.12.2021 r.
 
Barwa to ciemny brąz z przepięknym prześwitem miedzi pod światłem. Piana bardzo dobra, ale niekoniecznie jak na trapistów. Aromat przepiękny, bardzo owocowy - przodem idą suszone śliwki, rodzynki, daktyle i figi, potem czekolada, zbożowość, szlachetny alkohol i przyprawowe fenole. Czarujący, miałem rację pisząc, że każde pociągnięcie nosem przynosi odrobinę co innego. W smaku bardziej idzie w stronę czekolady i przypraw niż owoców, ale generalnie jest wszystko co było w zapachu. Potężnie długi finisz. Jest wspaniałe, no jest. Trochę przesadzony gaz jak to u trapistów.
9.0/10

wtorek, 14 stycznia 2014

To Øl (De Proef): Fuck Art This Is Advertising

Ciągle nie miałem okazji doświadczyć żadnego piwa uwarzonego z Danii, ale już trzeci raz dodam sobie dziś ten kraj do tagów. Zdegustuję bowiem piwo duńskiego browaru kontraktowego, a może raczej wędrownego (tzw. gypsy brewery) - co prawda prawie wszystkie piwa uwarzyli oni w belgijskim De Proefbrouwerij, ale mają też epizody z innymi browarami, między innymi z BrewDogiem. Nie wiedząc, jak prędko trafię na kolejny ich wyrób, wziąłem z półki sklepowej quadrupla o kuriozalnej etykiecie.

Informacje ogólne:
Piwo: Fuck Art This Is Advertising
Kraj: Belgia (uwarzone przez duński browar kontraktowy)
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Lochristi
Browar: De Proefbrouwerij (To Øl)
Produkowane od: brak danych
Styl: quadrupel
Alkohol: 11,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Kuriozalna, prowokacyjna etykieta. Całkiem to śmieszne (zwłaszcza ten bezkompromisowy kot na krawatce), ale i brzydkie nieprzeciętnie. Niestety niewiele dowiadujemy się o piwie poza tym, że to pełny i mocno chmielony quadrupel. Więcej informacji ma być na stronie internetowej - nie ma. Goły kapsel. Niepodane miejsce uwarzenia. No nie ma rewelacji. Choć całość do przeciętnych nie należy, ocena dość przeciętna będzie.
4/10
 
Barwa
Ciemnobrązowe, dość majestatyczne; minimalne jasnobrązowe prześwity, wygląda na dość zmętnione. 
4/5

Piana
Obłędnie gęsta, oblepiająca nieco szkło, do tego obfita i długo się utrzymuje, choć w końcu minimalnie poddaje. 
4,5/5

Zapach
Stanowi bardzo udane połączenie świeżych nut chmielowych, belgijskich i koźlakowych, co daje w rezultacie wybitnie złożony koncert owocowo-karmelowy, podszyty dumnymi akcentami alkoholu - piękny i intensywny, choć nie najlepszy na świecie. 
9/10

Smak
Potwornie treściwe, dość ciężkie, ale ciężar ten przekłada się na niesamowicie zintensyfikowane doznania - chmiel odchodzi tu zdecydowanie na dalszy plan, rządzi bardzo świeża, bezkompromisowa, wyrazista i piękna opcja belgijska, ujawniająca się w słodko-przyprawowej owocowości; chmiel powraca w postaci bardzo przyjemnej, mocnej, ale nie gryzącej goryczki, która w towarzystwie nut karmelowych tworzy znakomity finisz. 
10/10

Tekstura
Minimalnie za bardzo nagazowane, ale dość szybko ustępuje i osiąga idealną, przyjemnie gęstą teksturę.
4,5/5

9.0/10

Na niedługo przed końcem pierwszego roku obrotowego na blogu udało mi się wystawić szóstą już dziesiątkę za smak - nie zdarzyło mi się to od wakacji. Fascynująco doskonale zbalansowane piwo, perfekcyjne zbicie chmielu z Belgią. Pozostałe parametry perfekcji nie osiągnęły, przez co piwo do najwybitniejszych się nie zakwalifikowało, a spośród wszystkich z tą upragnioną dziesiątką notę ogólną dostało najsłabszą, ale wędrowni Duńczycy sprawili, że będę musiał prędzej czy później na nich zapolować.

niedziela, 23 czerwca 2013

Van Steenberge: Gulden Draak 9000 Quadruple

Na dokładkę po Gulden Draaku prezentuję jego znacznie młodszego brata w wersji quadruplowej.

Informacje ogólne:
Piwo: Gulden Draak 9000 Quadruple
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Wschodnia
Miasto: Ertvelde
Browar: Browuerij van Steenberge
Produkowane od: brak danych
Styl: quadrupel
Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Jest ciut mniej przekonujące niż w pierwowzorze; odwrócenie kolorów odjęło mu wyjątkowości.
9,5/10




Barwa
Piękny, bursztynowy kolor okraszony dynamicznie ulatującym gazem i lekkim zmętnieniem. 
5/5

Piana
Wysoka i trwała, jednak nie za gęsta.
4,5/5

Zapach
Owocowo-słodowo-ziołowy, ze szczególnym uwzględnieniem skórki pomarańczowej i jabłka; piękny, jakkolwiek odrobinę za mało przekonujący, by nazwać go idealnym. 
9/10





Smak
Tu niestety za mocno czuć alkohol i trochę za mało oferuje w zamian, choć ciągle dość wykwintne; mocno przyprawowe i wręcz pikantne. 
8/10

Tekstura
Dużo traci na koszmarnie wysokim wysyceniu i sporej gęstości (choć ta druga jest oczywiście w pewnej mierze usprawiedliwiona alkoholem), pijalność jest jednak przyzwoita.
2,5/5

7.0/10

Zdecydowane rozczarowanie - ta wersja niespodziewanie mocno odbiega klasą od oryginału i pozostaje tylko jednym z wielu bardzo dobrych piw.