niedziela, 20 marca 2016

Schroll Bräu: Nankendorfer Landbier

Dalszy ciąg moich niełatwych przygód z małymi frankońskimi browarami. Zbliżam się do końca i cieszę się z tego, bo póki co jest rozczarowująco, bardzo. To piwo przynajmniej po raz pierwszy da mi okazję do zdegustowania na blogu produktu nazwanego przez producenta landbierem. Landbier, przez niektórych mylnie postrzegany jako jakiś osobny styl piwa, to tak naprawdę puste słowo, które niemieckie browary wciskają na etykiety piw, bo ładnie brzmi (landbier to "wiejskie piwo", "lokalne piwo"). Jedynym, co oznacza, to że piwo jest łatwo pijalne i nie za mocno chmielone, i chyba nazywa się tak tylko lagery. Tylko że ta charakterystyka pasuje do prawie wszystkich niemieckich lagerów, więc to zupełne pustosłowie: są landbiery jasne i ciemne, filtrowane i niefiltrowane. W sumie nie wiadomo, czego się spodziewać po danej butelce.

Rodzinny browar restauracyjny Schroll Bräu mieści się w Nankendorfie, wiosce sąsiadującej z Breitenlesau, gdzie z kolei stoi browar Krug, z którego niedawno piłem piwo bożonarodzeniowe (beznadziejne zresztą). Piwa ze Schroll Bräu mają z kolei na etykietach baranka z czerwoną chorągwią, symbol Jezusa Zmartwychwstałego. Może Wielkanoc okaże się smaczniejsza niż Boże Narodzenie (potrawy wielkanocne są w każdym razie dużo smaczniejsze niż wigilijne).

Informacje ogólne:
Piwo: Nankendorfer Landbier
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Nankendorf
Browar: Schroll Bräu
Styl: marcowe
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 20.04.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo proste, tradycyjne, ani piękne, ani brzydkie. Skoro Golden Monk rozpętał wojnę, to i pewnie znalazłoby się sporo katolików oburzonych, że jak to tak baranek z chorągwią na piwie. Ojojoj. Fajny kapsel trochę wynagradza nudę na etykiecie.
5,5/10
 
Barwa
Jasny bursztyn. Bardzo ładne, i gaz ulatuje też ładnie.
4,5/5

Piana
Bardzo obfita i rozkosznie gęsta, trwałość dobra.
4/5

Zapach
Spod przyjemnego, słodkiego, karmelowo-biszkoptowego słodu wygląda aldehyd octowy, ale w akceptowalnym wydaniu, z zielonego jabłka przechodzący raczej w jabłko czerwone i drewno cedrowe. Zbyt słodki i owocowy, ale dość przyjemny.
6/10
Smak
W dalszym ciągu trochę za słodkie i zbyt owocowe, ale ciut lepiej niż w zapachu. Po pierwsze aldehyd spuszcza z tonu i robi miejsce bardzo przyjemnej, biszkoptowej słodowości, a po drugie wreszcie pojawia się chmiel, który dostarcza jakiejś tam goryczki (która jest minimalnie kartonowa, ale do przeżycia). Uczciwe piwo, ale nic, czym można by się jarać.
6/10

Tekstura
Wysycenie odrobinę za wysokie.
4,5/5

5.5/10

No i było tak jak z prawie wszystkimi piwami, które przywiozłem z Norymbergi. Solidne, do wypicia dla wypicia, ale nie dla delektowania się; swojskie, ale z pałętającą się gdzieś tam małą wadą, trochę niezgrabne. Aha, i w tym przypadku landbier okazał się bursztynowym lagerem, moim zdaniem zupełnie podchodzącym pod piwo marcowe i tak je sobie zakwalifikuję.

wtorek, 15 marca 2016

Profesja: Smolarz

Czwarte podejście do Profesji. W pierwszych trzech były dwa piwa z dużym potencjałem zmarnowanym przez lekką wadę oraz jedno przeciętne, a jak na standardy rzemieślnicze to kiepskie. Liczę więc na przełamanie, zwłaszcza że bardzo Profesji kibicuję jako browarowi po pierwsze wrocławskiemu, a po drugie z werwą i rzemieślniczą duszą. Nie podoba mi się trochę obfitość premier, jakimi sypie Profesja jak z rękawa, ale lepsze to niż zachowawczy, a wcale nie wymuskany repertuar jak w Proście czy Złotym Psie, o Spiżu nie wspominając. Sięgnąłem po Smolarza, bo stosunkowo rzadko można się natknąć w Polsce na stout amerykański (nie licząc tych ciemnych IPA, które de facto są stoutami). W bonusie dostałem info, że piwo było jeszcze leżakowane z płatkami dębowymi sherry (na etykiecie trochę wstydliwa pomyłka - "płatki dębowe Cherry").

Informacje ogólne:
Piwo: Smolarz
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: stout amerykański
Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 31.03.2016 r.
Cena: 7,70 zł

Opakowanie
To moje pierwsze piwo z Profesji od pół roku - przez ten czas wymienili materiał etykiet na mój ulubiony. W połączeniu ze świetną szatą graficzną (spójność etykiet względem siebie, a jednocześnie odróżnienie czymś więcej niż kolorem), dokładnym składem i mnogością informacji daje to moim zdaniem chyba najlepsze etykiety ze wszystkich browarów w Polsce! 
9,5/10

Barwa
Czarne, nomen omen, jak smoła.
5/5
 
Piana
Bezbłędna - potężna obfitość, potężna gęstość, fascynujące kształty się tworzą i jest bardzo trwała, w dodatku oblepia szkło.
5/5
 
Zapach
Dominuje, tak jak powinno być, słód - bardzo ciemny, bardzo palony, kawowy, ale i ze słodszą nutą czekoladową, wręcz pralinową. Chmiel jest, ale trochę w tle i wcale nie taki nowofalowy się wydaje, jest dość "zielony", ziołowy. Piękna, słodko-gorzka kompozycja, z lekkim naciskiem na wyśmienitą słodycz trochę a la tiramisu (być może, że to zasługa sherry, jest w tej słodyczy coś z dębu). Z czasem trochę słabnie.
8,5/10
Smak
Tu już prawdziwa bitwa słodyczy z goryczą - dalej jest ta rozkoszna czekoladowa słodycz, ale tym razem do wytrawnych nut ziołowych, palonych i kawowych dołącza spora chmielowa goryczka, także w sumie w smaku jest raczej gorzko niż słodko, ale z umiarem. Warto odnotować, że tutaj chmiel daje już bardziej kolorowe wrażenie, są lekkie nuty cytrusowo-kawowe, ale wciąż nie jest to klasyczna feeria barw nowofalowej lupuliny (nie mówię, że to źle). Na finiszu świetny splot ciemnego słodu i chmielu. Dla mnie trochę za wytrawnie jak na stout (nawet amerykański), dopuściłbym jednak trochę więcej słodu do głosu, ale jest to piwo świetne, bardzo dopracowane, bardzo pijalne.
8,5/10

Tekstura
Jedyny mankament - jest zdecydowanie za mocno gazowane, choć jeszcze na akceptowalnym poziomie.
3/5

7.5/10

Chciałem przełamanie, dostałem. W końcu piwo świetne, godne swojej ceny. To oznacza kolejne szanse dla Profesji. Gdyby jeszcze wysycenie udało się opanować, byłoby to piwo bardzo wysokiej klasy, bo poza tym wszystko jest tu co najmniej świetne, od opakowania, przez prezencję samego piwa, po smak i zapach.

piątek, 11 marca 2016

Brandmeier: Cadolzburger Advents Bock

Póki co moje zdobycze z podróży do Frankonii prezentują się niezadowalająco, wręcz nędznie. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie inaczej, bo nakładają się na siebie dwa jubileusze - będzie to 650. piwo, które zrecenzuję i 50. piwo niemieckie. Czyli piję dokładnie jedno germańskie piwo na trzynaście piw i jedno na mniej więcej osiem zagranicznych - rozsądna częstotliwość, na dużo mniej ani na dużo więcej uwagi ten kraj raczej nie zasługuje. Wracam dziś do browaru, z którym się już zetknąłem, niewielkiego browaru z niewielkiego Cadolzburga, który co prawda swoim roggenbierem mnie zadowolił w odróżnieniu od większości pozostałych zdobyczy, ale ledwo co; zdecydowanie nie zachwycił. Szansa numer dwa to "koźlak adwentowy", który wpisuje się w serię "wykwintną" browaru i określany jest jako czerwony koźlak.

Informacje ogólne:
Piwo: Cadolzburger Advents Bock
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Cadolzburg
Browar: Brauhaus Brandmeier
Styl: koźlak
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: rocznik 2015, do 27.03.2016 r.
Cena: 3,10 euro

Opakowanie
Identyczne nie licząc barw, identycznie świetne opakowanie jak w przypadku roggenbiera.
8,5/10

 

Barwa
Miedziane, rubinowe - z powodu sporego zmętnienia podchodzi nawet pod brąz, choć pod mocnym światłem jest przepięknie czerwone, rozświetlone.
4,5/5

Piana
Umiarkowanie obfita, za to bardzo gęsta i solidnie trwała.
3/5

Zapach
Stonowany, ale ładny i ciekawy splot jasnego chleba i owoców w paru wariantach - dojrzałe jabłka, czereśnie, fermentujący sok z winogron. Trochę jak malutkie (bardzo malutkie, ale jednak) barleywine. Bardzo ładny, choć bez szału.
7,5/10


Smak
Podobnie jak w zapachu, tylko po pierwsze potężniej, jest dość masywne w smaku jak na 6,5%, a po drugie wkracza lekki karmel oraz niestety lekki alkohol i apteka. Całkiem niemała jak na koźlaka goryczka. Taka trochę gra kontrastów - z jednej strony te nuty chlebowo-zbożowe i owocowe wypadają bardzo szlachetnie, dają takie spokojne, dostojne piwo; z drugiej strony są te lekkie wady i jest trochę za szorstko. W sumie solidne, tylko.
5,5/10

Tekstura
Za wysoka, nie pasuje do spokoju tego piwa, ale bez tragedii.
2/5

5.0/10

I jeszcze jedno piwo z frankońskiego browaru regionalnego, którego po prostu nie opłacało się przywozić do Polski, zwłaszcza za tę cenę. Do wypicia, ale i do zapomnienia.

poniedziałek, 7 marca 2016

Solipiwko (Zarzecze): Sweet Nygus

Browar Solipiwko uraczył mnie jednym z kilkunastu najlepszych polskich piw, jakie w życiu piłem, a konkretnie swoim wędzonym koźlakiem. Obiecałem sobie więc dać temu kontraktowcowi więcej szans, ale tak jakoś mi to zajęło ponad pół roku. Lepiej późno niż wcale - na początek zobaczę, jak wyszło im uwarzenie mlecznego stoutu. Piwo ma dość niski stopień odfermentowania (4,8% alk. przy 14 stopniach ekstraktu), więc powinno być podwójnie słodkie, od laktozy i od cukrów resztkowych.

Informacje ogólne:
Piwo: Sweet Nygus
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Solipiwko)
Styl: stout mleczny
Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml
Warka: do 23.03.2015 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Ładny ten fiolet. Dokładny skład też ładny.
8,5/10



 
Barwa
Czerń z ciemnobrązową poświatą u nasady szkła.
4,5/5
 
Piana
Mizerna - niezbyt obfita, tylko przyzwoicie gęsta, po paru chwilach zostaje sam pierścień.
1,5/5
 
Zapach
Świetny, bardzo gęsty i intensywny jak na tak słabe piwo aromat ciemnego słodu, w którym kawa z mlekiem i mleczna czekolada mieszają się ze sobą w rozkosznie słodkim pojedynku z dodatkiem orzechów, a nawet cynamonu. Z czasem trochę słabnie.
8/10
Smak
Tu już dużo mniej okazale - padło ofiarą nadmiernej drożdżowości i trochę za ostrych nut chmielowych, które za mocno przykrywają słodową wersję wydarzeń. Jak na milk stout piwo jest za mało łagodne, po prostu zbyt wytrawne, wkrada się też, o zgrozo, trochę nut alkoholowych. Przyjemne, zdecydowanie przyjemne, ale trochę niezgrane.
6/10

Tekstura
Stonowane, bardzo dobre wysycenie, chociaż ja bym je jeszcze bardziej stonował.
4,5/5

6.0/10

Nie tym razem. Sweet Nygus to niezłe piwo, ale niegodne craftowej ceny. Z trzech stoutów, jakie w życiu uwarzyłem, jeden borykał się z trochę nadprogramowym aromatem drożdżowym, a drugi z trochę nadprogramowym aromatem chmielowym (przynajmniej jak na mój gust i moje wyobrażenie stoutu). Tutaj są oba problemy i to nie w zapachu, a w smaku. 

poniedziałek, 29 lutego 2016

Browar Stu Mostów: Salamander Black IPA

Już po raz trzynasty stykam się z Browarem Stu Mostów. To bardzo wysoka liczba, niewiele browarów oceniałem aż tak wiele razy; trzeba niestety przyznać, że BSM zasłużył na nią nie do końca jakością, a faktem, że mimo wahań poziomu swoich piw wciąż wydaje mi się najsensowniejszym wrocławskim browarem (nie liczę Warsztatu Piwowarskiego, z nim się nie zetknąłem i pewnie prędko to nie nastąpi). Sporo piw BSM mnie ostatnio rozczarowało - z pięciu ostatnich żadne nie jest godne powrotu, a tylko jedno ewentualnie przy swojej cenie było godne uwagi. Z drugiej strony, z wcześniejszych siedmiu sześć było wybitnie godnych uwagi, więc tak prędko nie odpuszczę. Nie wahałem się zbyt długo przy zakupie tego piwa - ciemne IPA to jeden z moich ulubieńszych stylów i nie pozbawiłbym ulubionego browaru z mojego miasta na pokazanie swoich sił w tej kategorii. BSM wybrał interpretację o dość wysokim ekstrakcie i nie za wysokiej (nie za niskiej również) jak na styl goryczce (68 IBU).

Informacje ogólne:
Piwo: Salamander Black IPA
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: ciemne India Pale Ale
Alkohol: 6,8%
Ekstrakt: 15,5%
Objętość: 500 ml
Warka: do 09.03.2016 r.
Cena: 8,35 zł

Opakowanie
Klasyczna szata Salamandrów plus logo Wrocławskiego Szlaku Piwnego, na który to piwo zostało specjalnie uwarzone, a który przegapiłem przez wredne przeziębienie.
9/10

 
Barwa
Czarne z nieznacznymi, ciemnobrązowymi prześwitami - powinny być nieco śmielsze, ale ładnie.
4/5

Piana
Nie do przesady obfita, acz porządnie, natomiast gęstość i trwałość są perfekcyjne. Wspaniale koronkuje szkło.
4,5/5

Zapach
Piękne, intensywne aromaty chmielowe ukierunkowane głównie na żywicę i lekkie cytrusy, a jako tło subtelne, delikatne nuty czekoladowego i palonego słodu. Klasyka stylu, może słodowość jest trochę ponadprogramowa, ale jednak stonowana. Nie ma jakichś fajerwerków, ale nie ma najmniejszej skazy.
8,5/10
Smak
Uświadamia, że zapach był dość słodki - tu jest bardzo wytrawnie, owoce i słód słabną (ale nie nikną), nasila się żywica, no i wkracza oczywiście konkretna, nieprzesadzona, ale jednak wysoka goryczka. Wyśmienicie zbalansowane piwo, bo jednak przy tej wyrazistej jak na styl przystało pracy chmielu, słód zapewnia wystarczającą kontrę słodyczy. Znów nic szczególnie oryginalnego, ale piwo bardzo dopracowane.
8,5/10

Tekstura
Przyjemnie kremowe, wysycenie ciut za wysokie.
4,5/5

7.5/10

Przełamanie! Browar Stu Mostów nie zapomniał, jak się warzy piwa świetne. Co prawda kawałek jeszcze stąd do ich najwyższego poziomu z początków działalności jest, a ponadto w kategorii ciemnego IPA jest w Polsce spora konkurencja i do interpretacji BSM raczej już nie powrócę mimo jej jakości, no ale tak czy inaczej wypiłem właśnie pyszne, bardzo dopracowane, godnej swojej ceny i rzemieślniczej otoczki piwo, wybijające się znacznie ponad średni poziom rynku.

niedziela, 14 lutego 2016

Kingpin (Zarzecze): Shaman

Parę godzin temu minęły równe trzy lata, odkąd zrecenzowałem francuskiego jasnego lagera Fischer Tradition i tym samym zacząłem prowadzić bloga. Z tej okazji wrzucam... ostatnią recenzję na pewien czas - następna dopiero za jakiś miesiąc. Na rocznicę przypadł Shaman z jednego z moich ulubionych twórców piwa, Kingpina. Bardzo lekkie amerykańskie red ale z dziką różą i hibiskusem.

Informacje ogólne:
Piwo: Shaman
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zarzecze
Browar: Zarzecze (Kingpin)
Styl: amerykańskie amber ale
Dodatki: dzika róża, hibiskus
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 10,5%
Objętość: 500 ml
Warka: 2 (do 08.03.2016 r.)
Cena: 8,40 zł

Opakowanie
Typowy Kingpin w szamańskiej odsłonie.
8,5/10
 

 
Barwa
Red to ono nie jest - bursztyn, co najwyżej czerwonawy - ale całkiem ładne.
3/5

Piana
Marna - bardzo nieobfita i szybko się redukuje.
1,5/5

Zapach
Piękny, intensywny aromat, w którym hibiskus i owoce dzikiej róży (ewidentne, ale nie dominujące) łączą się z klasycznymi owocowymi nutami chmielu oraz karmelową, przypalaną bazą słodową. Choć nie wygląda zbyt czerwono, to pachnie bardzo czerwono. Rewelacja.
8,5/10

Smak
W smaku jeszcze zwiększa się udział nut przypalanych, tostowych, mocno przypieczonego karmelu; chmiel i dodatki są natomiast trochę wycofane względem zapachu w palecie aromatycznej. Chmiel odbija sobie to natomiast na goryczkowym, przyjemnym finiszu. Goryczka jest dość wysoka, ale jeszcze nie w rejonach IPA. Bardzo przyjemne, świetnie zbalansowane piwo, lekkie i pełne jednocześnie. Bez fajerwerków wszak.
8/10

Tekstura
Szczyptę gazu bym dodał.
4,5/5

7.0/10

Jak na Kingpina to bardzo bez szału, ale tak czy inaczej - kolejne bardzo dobre piwo od tego kontraktowca. Lekkie i przyjemne, ale z charakterem. Jedyny przypał - ciężko je nazwać czerwonym ale, najzupełniej w świecie podpada pod amber ale. No, to widzimy się po przerwie.

wtorek, 9 lutego 2016

Kustbrouwerij (Deca): Dunekeun

Kolejne piwo, które kupiłem w sklepie Brugii na chybił trafił (tym razem nie kierowałem się nawet stylem, a zającem na etykiecie), okazało się produktem belgijskiego kontraktowca. O nim samym niewiele mogę powiedzieć, bo nie władam flandryjskim, ale powiem chociaż tyle, że warzy zaledwie dwa różne piwa (ma za to do każdego dedykowane szkło). Dunekeun jest, zdaje się, klasycznym blondem. Kustbrouwerij warzy zaś w Deca Brouwerij, w miasteczku Woesten niedaleko granicy z Francją. Browar powstał pod koniec XIX wieku, został zniszczony podczas I wojny światowej. Współczesne dzieje przybytku datują się od 1980 roku, kiedy interes przejął Jo Christiaens i wraz z synem poprowadził browar do komercyjnego sukcesu. Zginął niestety w wypadku drogowym 3 grudnia 2013 roku w wieku 83 lat.

Informacje ogólne: 
Piwo: Dunekeun
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Woesten
Browar: Deca Brouwerij (Kustbrouwerij)
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do sierpnia 2016 r.
Cena: 2 euro (3,03 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Mam słabość do zajęcy - to zresztą sprawiło, że kupiłem to piwo. Niezbyt wyszukana może, ale fajna etykieta. Nie wiem, co tu robią owoce dzikiej róży - w piwie ich chyba nie ma. Goły kapsel.
7,5/10

 
Barwa
Bardzo ładne, klasyczne zmętnione złoto.
4,5/5

Piana
Słaba - niezbyt obfita, dość gęsta, już po minucie pierwsze dziury na tafli.
1,5/5
 
Zapach
Bardzo ładny, tradycyjny zapach blonda - słodki podkład jasnego słodu, nuty skórki pomarańczowej i fenolowa feeria belgijskich drożdży. Mógłby być odrobinę bardziej intensywny i nieco mniej zachowawczy, ale bardzo ładny.
7,5/10
 
Smak
Dość słodkie, a jednocześnie w charakterystyczny sposób pikantne od belgijskich drożdży, co tworzy ciekawą grę kontrastów. W ustach bardzo przyjemne, coś mi się natomiast nie podoba na finiszu, jest jakiś taki płaskawy. Dobry blond bez uniesień.
7/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

6.0/10

Dobry blond, tylko dobry. Przepada w starciu z niejednym belgijskim reprezentantem tego stylu. Jednym z nich jest dostępny na całym świecie blond La Trappe, co czyni poszukiwania Dunekeuna trochę bezsensownymi.

sobota, 6 lutego 2016

Prost: Hefe

Po koszmarnej trójcy lagerów z Prosta na koniec daję szansę jedynemu ale'owi, jakiego warzą i którym jest oczywiście hefeweizen. Jako że trzy na trzy piwa były zdrowo okraszone DMS-em, to sądzę, że Prost ma jakiś problem techniczny, ale liczę, że dużo mniej delikatny od lagerów weizen zdoła ten DMS przynajmniej w dużej mierze przykryć - zwłaszcza że było to bardzo dobre piwo, kiedy piłem je z kranu w browarze.

Informacje ogólne:
Piwo: Hefe
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: hefeweizen
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Tym razem jasnobeżowe, bardzo podobne do białego Pilsa.
8/10



 
Barwa
Cytrynowe, zmętnione w idealnym natężeniu, ulatujący gaz - klasyka, piękne.
5/5

Piana
Idealna, jak na weizena przystało.
5/5

Zapach
Intensywna woń drożdży do weizena i goździków na słodkim podłożu biszkoptowego słodu, do tego bardzo symboliczna, ale obecna szczypta bananów. DMS jest wyczuwalny, ale został stłamszony przez intensywność weizena, w związku z czym odbiera tylko odrobinę przyjemności z aromatu. Bez szału, ale fajny zapach.
7,5/10

Smak
Mniej więcej to samo, co w zapachu - drożdże, goździki, biszkoptowy słód, DMS ledwo wyczuwalny. Tym razem jednak obyło się bez bananów i całość wypada trochę mniej intensywnie, ma też z lekka cierpki finisz. Tak czy inaczej bardzo przyjemne, choć mało spektakularne piwo.
6,5/10

Tekstura
Odrobinę za niskie wysycenie lekko spłyca smak, ale to szczegół.
4/5

6.0/10

Tak jak sobie życzyłem, weizen pozwolił Prostowi wyjść z resztkami twarzy z konfrontacji ze mną i przykrył DMS niemal całkowicie. Nawet gdyby jednak wyeliminować to "niemal", to nie byłby wybitny przedstawiciel stylu i poległby w starciu z paroma polskimi interpretacjami, o niemieckich dostępnych u nas za rozsądne pieniądze nie mówiąc. Co dalej z Prostem? No ja mimo sympatii do Wrocławia pasuję na dłuższy czas, będą musieli zrobić sporo hałasu w branży, żebym znowu zwrócił na nich uwagę.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Prost: Full

Po dwóch potężnie okraszonych DMS-em piwach z Prosta do trzeciego podchodzę już jak do jeża. Full to zbalansowany, ani mocny, ani słaby, słodowy i chmielowy zarazem jasny lager. Taki był próbowany w browarze, tak wygląda na papierze. Pytanie, co siedzi w tej butelce.

Informacje ogólne:
Piwo: Full
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: jasny lager
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Zielona wersja etykiety mająca sugerować (zapewne) mocne nachmielenie - bardziej zasługiwałoby na nią piwo o nazwie Prost, które jednak nie będzie na razie dalej warzone.
8/10


Barwa
Przyjemne, głębokie złoto i trochę ulatującego gazu, bardzo ładne.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita, trochę gorzej z gęstością, trwałość bardzo dobra.
4/5

Zapach
DMS po raz pierwszy, DMS po raz drugi, DMS po raz trzeci, sprzedane. Ordynarna rozgotowana kukurydza z tym razem trochę mniejszą niż w poprzednich piwach domieszką kiszonej kapusty. Szczęśliwie tutaj przynajmniej chmiel nawiązał trochę walkę z DMS-em, ale jest to walka nierówna. Fatalny, ale nie koszmarny.
2/10
 
Smak
Również w smaku DMS jest mniej wyczuwalny niż w poprzednich piwach, choć dalej występuje i obrzydza sytuację. Szkoda, bo ma fajne, dość mocne, ziołowe chmielenie i przyjemnie zaokrągloną, słodową słodycz. Mogło być bardzo dobre piwo, może nawet świetne, a jest przeciętne z minusem.
4,5/10

Tekstura
Nieznacznie za wysokie wysycenie.
4,5/5

4.0/10

Nie było aż takiej masakry jak w Darku i Pilsie, chmiel postawił się DMS-owi, ale nie miał szans na zwycięstwo. Bardzo dobre piwo sprowadzone przez tę niewybaczalną wadę do kiepskiego.