niedziela, 21 kwietnia 2013

Chimay Rouge

Wśród zapasów ostatnią pozycją jest zestaw trzech głównych piw Chimay wraz z oryginalnym (i fenomenalnym) kielichem. Zaczynam od najsłabszego.

Informacje ogólne:
Piwo: Chimay Rouge
Kraj: Belgia
Prowincja: Hainaut
Miasto: Chimay
Browar: Bières de Chimay
Produkowane od: brak danych
Styl: dubbel
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Butelka to czysta elegancja i może przez to brak jej nieco polotu. Tak czy inaczej jest znakomita, a kapsel dedykowany.
9,5/10



Barwa
Pod światło kolor dosłownie czerwony, bez światła brązowy; bardzo gęste, przypomina mus truskawkowy, wyjątkowo intrygujące, za 
to duży plus. 
4,5/5

Piana
Bardzo gęsta, miejscami wprost niebywale, na początku wysoka, później trzyma gruby kożuszek; wybitna. 
5/5






Zapach
Uderza przede wszystkim owocowością i słodami, na dalszym planie lekki alkohol; fantastyczny, choć może za mało oryginalny.
9,5/10

Smak
Bardzo gęste, kontynuuje wrażenia z aromatu, tu niestety udział alkoholu w doznaniach zwiększa się, ciągle jednak świetne. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie na początku trochę za duże, szybko lepiej dopasowuje się do piwa, spadając może nawet odrobinę za nisko, ale cały czas dobre.
4/5

8.0/10

Piwo fantastyczne, choć nie powiedziałbym, że było w stanie wygenerować sławę Chimay. Czekam więc z ciekawością na kolejne.

Wychwood (Marston's): Hobgoblin

Po małym dyskursie z Carlsbergiem w roli głównej wracam do swoich obiecujących zapasów. Słynny Hobgoblin.

Informacje ogólne:
Piwo: Hobgoblin
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Oxfordshire
Miasto: Witney
Browar: Wychwood Brewery (Marston's)
Produkowane od: 1988
Styl: angielskie brown ale
Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Znakomite - grawerunki, genialny kształt butelki, dedykowany kapsel, bardzo dobra, może trochę za mało trafiająca we mnie etykieta. Prawie ideał.
9,5/10



Barwa
Przepiękny, bardzo bogaty jasnobrązowo-miedziany kolor, z czerwonymi prześwitami, znakomity. 
5/5

Piana
Nie za wysoka, ale drobnopęcherzykowa, kremowa, dość długo trzymająca się na powierzchni; zostaje w dużych ilościach na szkle. 
4,5/5

Zapach
Bardzo przyjemny, mocno chlebowy z dodatkiem owoców; intensywny i piękny.
9,5/10

Smak
Tu mocno traci; smak jest wyraźnie kwaśny i łatwo wyczuwa się alkohol mimo małej zawartości; ratuje sprawę udział przypalanego słodu, niezła chmielowość i goryczka; poza tym mimo wad jest po prostu całkiem smaczne. 
7/10

Tekstura
Prawie nic nie broni za to fatalnie niskiego wysycenia, może poza tym, że nie spada do zera, ale od początku trzyma się tuż nad nim. Poza tym wydaje się cienkie, płaskie.
0,5/10

6.5/10
 
Dobre to ostatecznie ale: przebija grubo opisywanego wcześniej bittera od Wellsa, ale już przy London Pride Fuller'sa wypada bardzo blado. Z innej strony patrząc jest wręcz zjawiskowe, dopóki nie znajdzie się w ustach (to zdanie wyjęte z kontekstu brzmi jak wybitnie uszczypliwa krytyka; proszę czytelników, których nie mam, żeby go nie cytować bez wyjaśnienia, że to tylko stwierdzenie wyższości wszystkiego poza smakiem tego piwa nad smakiem).

Kasztelan (Carlsberg Polska): Carlsberg

Mam - a może raczej będę miał, gdy trochę się postarzeję - sentyment do polskiej wersji Carlsberga. To na tym piwie po raz pierwszy poczułem w jakimkolwiek stopniu działanie alkoholu; z butelką Carlsberga w dłoni otwierałem klasę maturalną; nim też "uczciłem" pierwszy poranek wspaniałego roku 2012, jeden z bardziej pamiętnych w życiu (poranków). W tym trzecim przypadku miałem już jednak świadomość, że nie jest to bynajmniej kwintesencja piwowarstwa i teraz degustuję to piwo wyłącznie z kronikarskiej powinności, wiedząc poniekąd, czego się spodziewać.

Informacje ogólne:
Piwo: Carlsberg
Kraj: Polska - warzone na duńskiej licencji
Województwo: mazowieckie
Miasto: Sierpc
Browar: Kasztelan (Carlsberg Polska)
Produkowane od: brak danych
Styl: jasny lager
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Butelka jest ładnie zaprojektowana, szczególną zaletą są duże grawerunki. Etykiety oszczędne, ale zgrabne, kapsel dedykowany. Bardzo udane opakowanie, ale ocena leci mocno w dół za niepodane miejsce uwarzenia, do którego trzeba dojść analizować kody na etykiecie.
5,5/10

Barwa
Kolor wyjątkowo bez wyrazu, słomkowo-złoty.
1/5

Piana
Spora, ale bardzo dziurawa i szybko się redukuje do niewielkich pozostałości. 
1,5/5

Zapach
Prosty, mocno słodowy z jakimś wyraźnym chemicznym dodatkiem. 
3/10

Smak
Płytkie, słodowo-kwaskowato-alkoholowe, goryczka praktycznie zerowa; klasyka piw koncernowych, w miarę znośne jak na ów "gatunek", ale raczej nieprzyjemne w dalszym ciągu. 
2,5/10
Tekstura
Wysycenie jako jedyne bliskie ideału, trochę za szybko się tylko obniża; mimo to niezbyt przyjemnie się zachowuje to piwo w ustach.
2,5/5

2.5/10

Carlsberg prawie zmieścił się w przedziale piw-ostatecznych ostateczności; w przeciwieństwie na przykład do Tsingtao i Millera czuć przynajmniej w miarę solidnie tę słodowość; można je wypić bez jakichś drastycznych narzekań. To jednak bardzo kiepskie, typowo koncernowe piwo.

Anderson Valley: Barney Flats Oatmeal Stout

Drugi specjał z kalifornijskiego browaru Anderson Valley. Po ostatnich wrażeniach jeszcze przed degustacją żałuję, że ostatni, jaki mi został.

Informacje ogólne:
Piwo: Barney Flats Oatmeal Stout
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Boonville
Browar: Anderson Valley Brewing Company
Produkowane od: brak danych
Styl: stout owsiany
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml

Opakowanie
Bardzo przyjemna etykieta na zwykłej jednak butelce, kapsel oryginalny, taki sam jak w IPA, a więc niededykowany.
8,5/10




Barwa
Kolor czarny jak smoła, pod światło rubinowe, bardzo znikome prześwity; piękny. 
5/5

Piana
W kolorze cukru trzcinowego, puszysta, względnie trwała, bardzo korzystna. 
4,5/5

Zapach
Potężnie chlebowy i oczywiście z nutami palonego słodu, do tego trochę chmielu i kawy; doskonały i niesztampowy. 
10/10

Smak
W smaku bardzo neutralne, wybitnie łagodne, trochę płytkie; kompletnie za to nie czuć nie tak małej mocy, jednak bardzo pożywne - dobre, ale bez rewelacji, trochę zbyt oleiste. 
7,5/10

Tekstura
Wysycenie od początku do końca za małe, choć znośne.
2/5

7.0/10

Bardzo dobre piwo, ale nie olśniło mnie tak jak IIPA. Mimo że ocena świetna, czuję lekkie rozczarowanie - miałem spore oczekiwania od tego browaru jak i idei stouta owsianego, którego dziś spróbowałem po raz pierwszy.

Anderson Valley: Imperial IPA

Czas na najbardziej intrygujące z ostatnich zakupów. Intrygujące, bo nie dość że ze Stanów, to jeszcze z niszowego browaru. Prawdopodobieństwo natrafienia w sklepie niespecjalistycznym - zerowe. Na początek kolejne IPA.

Informacje ogólne:
Piwo: Imperial IPA
Kraj: Stany Zjednoczone
Stan: Kalifornia
Miasto: Boonville
Browar: Anderson Valley Brewing Company
Produkowane od: 2007
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml

Opakowanie
Porządne, choć trochę dziwne kolorystycznie. Firmowy kapsel, promujący energię słoneczną, której używa browar - niestety nie dedykowany.
6,5/10

 

Barwa
Bardzo atrakcyjny kolor, idealnie pomiędzy złotem a bursztynem. 
4,5/5

Piana
Fascynująca, gęsta, wysoka i trwała, tworząca świetne kształty i osiadająca na szkle. 
5/5

Zapach
Bardzo intensywny, chmielowo-owocowy, przywodzący na myśl świeże banany i truskawki, trochę zdradza niestety alkohol. 
9/10

Smak
W smaku zadziwiająco lekkie jak na swoją moc, choć alkohol trochę się przebija; dominują posmaki korzenne, duży udział mają również chmielowe - wielka goryczka, bardzo dobre. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie idealne, niezwykle duża pijalność jak na tak ciężkie piwo.
5/5

8.0/10

Wspaniałe, wspaniałe IPA; choć tylko trochę słabsze od ostatnio opisywanego Hardcore'a z BrewDoga, pije się je dość lekko i wprowadza orzeźwienie. Bardzo godne powtórek i zachęcające do dalszych przygód z browarem.

BrewDog: Hardcore IPA

Znalazłem świetny sklep z piwem i z wrażenia narobiłem w nim sporych zapasów specjałów niedostępnych nawet w najlepszych wielobranżowych marketach jak Alma czy EPI. Przez następne kilka "odcinków" będą powoli przerabiane. Na początek coś z bardzo popularnego wśród "rewolucjonistów" szkockiego browaru. Ma być ciężko, hardkorowo, ekstremalnie i tak dalej - tak według etykiety, jak i sprzedawczyni.


Informacje ogólne:
Piwo: Hardcore IPA
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2007
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 9,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Nie do końca w moim guście, ale zrobione ekstremalnie porządnie, przede wszystkim zawierające wiele informacji, do tego firmowy kapsel; trzeba też uwzględnić, że to element koncepcji, wszystkie różnokolorowe Brewdogi razem wyglądają naprawdę imponująco.
9/10

Barwa
Bardzo ładny, bursztynowo-miedziany kolor. 
4,5/5

Piana
Wysoka, gęsta i bardzo stabilna; prawie idealna. 
4,5/5

Zapach
Mocno chmielowy zapach z intensywną nutą ananasową; niesamowicie wyrazisty. 
9,5/10

Smak
W smaku zdradza już swoją ogromną ciężkość - za dużą po prostu, potężna chmielowość i goryczka, piwo dorównuje swojej nazwie; na finiszu powraca owocowość i wkracza lekka przyprawowość - niestety nie udało się za dobrze przykryć alkoholu; ciekawe. 
7/10

Tekstura
Wysycenie bardzo dobre, trwałe, odrobinę za duże; piwo musi być gęste z racji stylu, ale to tutaj to trochę przegięcie. 
3/5

7.0/10

Moje kubki smakowe nie są chyba aż tak hardkorowe, chociaż piwo ostatecznie jest bardzo dobre. Dla miłośników bardzo mocnych wrażeń byłoby pewnie jeszcze lepsze. Jako ciekawostkę - trzeba, jako regularny przysmak - niekoniecznie.

Damm Lemon 6-4

Co prawda wziąłem to piwo "na warsztat" drogą losowania w sklepie, ale orzeźwiające piwo owocowe raz na jakiś czas jest jak najbardziej wskazane. Cytrynowa propozycja hiszpańskiego producenta kojarzącego mi się z bardzo bezpłciowym lagerem. 6-4 w nazwie oznacza proporcję piwa do "cytryn".

Informacje ogólne:
Piwo: Damm Lemon 6-4
Kraj: Hiszpania
Wspólnota autonomiczna: Katalonia
Miasto: Barcelona
Browar: Damm
Produkowane od: brak danych
Styl: cytrynowe
Alkohol: 3,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
 
Opakowanie
Nie jest może dziełem sztuki i trochę za mało kojarzy się z piwem, ale z drugiej strony świetnie oddaje cytrusowość piwa. Dedykowany kapsel; ogółem na zdecydowany plus.
7/10



Barwa
Ładny, mętny, cytrynowy kolor; zaskakująco skomplikowany.
5/5

Piana
Świetna, wysoka, śnieżnobiała, bardzo trwała i osadzająca się na szkle. 
5/5

Zapach
Orzeźwiający, typowo lemoniadowy zapach z dalekimi aromatami piwnymi. 
8/10

Smak
Nad wyraz lekkie, pije się jak dobrą oranżadę przekrojoną piwnym, goryczkowym charakterem; przyjemne, choć nie oszałamia. 
7,5/10

Tekstura
Jedynym minusem jest wysycenie - powinno być zdecydowanie większe, zwłaszcza w takim piwie; nie odbiera teksturze jednak wszystkiego.
2/5

6.5/10
 
Niepozorna trochę, ale naprawdę bardzo ciekawa propozycja. Wbrew wielu popularnym "piwom owocowym" w postaci chemicznie aromatyzowanych napojów na bazie piwa to tutaj to naprawdę piwo owocowe. Aromat cytrusowy jest naturalny i istotnie czuć smak piwa.

AleBrowar (Gościszewo): Sweet Cow

Po świetnych wrażeniach z degustacji Black Hope musiałem szybko powrócić do AleBrowaru. Nigdy nie miałem do czynienia z mlecznym stoutem, chociaż to połączenie brzmi bardzo, bardzo intrygująco. Tym razem zdobywca pierwszego miejsca wśród piw ciemnych górnej fermentacji poniżej 13°BLG w plebiscycie BrowarBizu.

Informacje ogólne:
Piwo: Sweet Cow
Kraj: Polska
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar)
Produkowane od: 2012
Styl: stout mleczny
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Typowa etykieta AleBrowaru, w tym przypadku nazbyt pstrokata, ale przede wszystkim pełna szczegółowych informacji o piwie - no i ciągle oryginalna. Goły kapsel, krzywo naklejona krawatka.
7/10


Barwa
Kolor czarny, pod mocnym światłem przebłyski ciemnobrązowe do rubinowych. 
4,5/5

Piana
Ładna, brudokremowa, dość wysoka na początku, po chwili pozostawia wysoki kożuszek.
4,5/5

Zapach
Aromat łagodnego słodu palonego z niewyraźną mlecznością: wyjątkowo łagodny i przyjemny. 
8,5/10

Smak
Stoutowa paloność w wybitnie przyjemny sposób kłóci się z mleczną delikatnością; trudno powiedzieć, które wygrywa, ale jest to pojedynek fantastyczny - niczym najlepsza kawa z mlekiem z piwnym charakterem. 
9,5/10

Tekstura
Wysycenie mogłoby być stopień wyższe, jest jednak trwałe. 
4,5/5

8.5/10

Nie wiem, czy to stouty mleczne z rodowodu są tak świetne, czy bardziej AleBrowar, ale to piwo jest dla mnie wybitne. Gdy już poznam pozostałe propozycje tego projektu, z pewnością powrócę.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 07.06.2017 r., warka do 20.08.2017 r.
 
Powracam do drugiego piwa rzemieślniczego, jakiego w życiu spróbowałem. Nieprzejrzyście czarne z mało obfitą, ale gęstą i dość trwałą pianą. Bardzo przyjemny, czekoladowo-palony zapach ciemnego słodu z delikatnymi wstawkami mlecznymi, kremowymi. W smaku nieco przesadnie narzuca się drożdżowość, ale przede wszystkim to fajna gra laktozy na tle tym razem mało palonej, a bardzo czekoladowej słodowości, przełamanej odpowiednią goryczką. Trochę za mało gazu. Mój zachwyt sprzed czterech lat był oczywiście zachwytem nowicjusza, ale to w dalszym ciągu bardzo fajne piwo i bardzo sesyjne.

7.0/10

Fuller's: London Pride

Zdecydowanie najbardziej londyńskie piwo świata przywiezione prosto z Londynu. Po przygodzie z Old Crafty Henem wymagania są wysokie.

Informacje ogólne:
Piwo: London Pride
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Wielki Londyn
Miasto: Londyn
Browar: Fuller's Brewery
Produkowane od: 1959
Styl: premium bitter
Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml 

Opakowanie
Wybitnie gustowna etykieta, przepiękny kształt butelki, mnóstwo grawerunków, dedykowany kapsel. Opakowanie idealne. 
10/10
 


Barwa
Leży gdzieś pomiędzy ciemnym złotem a głębokim bursztynem; dość ładna, ale trochę mało ciekawa.
3,5/5

Piana
Pojawia się na chwilę w małej grubości i natychmiast redukuje do pierścienia, a po chwili do zera; prawie jej nie ma.
1,5/5

Zapach
Jest niesamowicie owocowy, słodowy, wybitnie orzeźwiający, przypomina syrop klonowy z dodatkiem likieru pomarańczowego. 
9,5/10


Smak
W smaku zupełnie się zmienia - zostają jeszcze posmaki pomarańczy, ale dominuje tym razem potężna korzenność i mniej potężna goryczka; ciągle przy tym dość słodkie, ale na bardzo przyjemnym poziomie - wraz z zapachem tworzą świetną parę.
9,5/10

Tekstura
Wysycenie na początku idealne, ale za szybko spada; odczucie w ustach przy tym jednak świetne.
4,5/5

8.5/10

Fantastyczny ale. Tak samo jak ostatnio Black Hope, tak i to piwo traci na szczegółach, ale walory smakowo-zapachowe są nie do przegapienia.


_________________________________________________________________________________


Powtórka 04.05.2017 r., warka do 13.07.2017 r. 

Barwa bez zmian, jasny bursztyn, klarowne. Piana względnie obfita, gruby pierścień utrzymuje się bardzo długo. Zapach istotnie bardzo owocowy, estrowy, typowy też dla karmelowego słodu, karmelkowy, szczypta chmielu minimalnie izowalerianowego, ale w przyjemny sposób, ciut popiołowości. Bardzo przyjemnie. W smaku bardzo wytrawne, ziemiste, wciąż nieprzeciętnie owocowe (rzeczywiście jest tu ewidentna nuta pomarańczowa). Na finiszu umiarkowana ziołowo-ziemista goryczka i narastające posmaki karmelu. Cudownie pijalne; leciutkie, ale charakterne. Pasujące niskie wysycenie. Świetny bitter. Opakowanie - bardzo na minus!

7.5/10