Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dry stout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dry stout. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 kwietnia 2017

Warsztat Piwowarski: Noc na Tarnogaju

Na Tarnogaju praktycznie nie bywam, chyba że przejazdem do Parku Wschodniego - chyba tak jak prawie wszyscy wrocławianie. Dobra jedna trzecia tej dzielnicy Wrocławia to tereny przemysłowe (wśród nich właśnie Warsztat Piwowarski, a stąd nazwa piwa), a druga trzecia - ogródki działkowe. Potężny sentyment mam za to do sąsiedniego Gaju, który kojarzy mi się z najpiękniejszym okresem mojego życia. Zanim się rozmemłam we wspomnieniach, otwieram piwo - drugie podejście do stoutów Warsztatu, jeśli co najmniej równie udane co Kafaka, to będę zadowolony. Identyczny ekstrakt i alkohol każe podejrzewać, że to dokładnie to samo piwo, tylko że bez kawy.

Informacje ogólne:
Piwo: Noc na Tarnogaju
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Warsztat Piwowarski
Styl: dry stout
Alkohol: 4,4%
Ekstrakt: 12,1%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.06.2017 r.
Cena: 8,20 zł

Opakowanie
Standard WP z małym urozmaiceniem - z boku etykiety zgrabna grafika, przedstawiająca tarnogajową wieżę ciśnień w nocy. 
7,5/10



Barwa
Nieprzejrzyście czarne.
5/5
 
Piana
Średnia, kiepsko się tworzy i szybko redukuje się do pierścienia, ten utrzymuje się jednak do końca.
2,5/5
 
Zapach
Delikatny, słodkawy zapach ciemnego słodu, bardzo w typie Guinnessa, tylko chyba jeszcze mniej intensywny, za to bardziej złożony. Bardzo ładny, ale bez szału.
7/10
 
Smak
Tu trochę intensywniej, piwo jest przyjemnym połączeniem lekkości, palonej, niemal popiołowej wytrawności i lekkiej, nienagannej kontry słodyczy. Łatwo nazwać je płaskim, ale to taka płaskość w dużej mierze wybaczalna; pijalność jest naprawdę świetna, typowe brytyjskie piwo pubowe. Minimalnie ściągający finisz to w sumie jedyna wada.
8/10
 
Tekstura
Odpowiednie, niskie wysycenie, ale i nie za niskie, bez zarzutu.
5/5

7.0/10

Dla mnie to piwo to ewidentny i bardzo udany (poza pianą) romans z Guinnessem. To jest piwo tak mało spektakularne, jak tylko może być, ale takie trunki też są potrzebne i też potrafią robić wrażenie - Noc na Tarnogaju robi. Powiedziałbym nawet, że dzisiaj mało rzemieślników ma jaja, żeby warzyć takie piwa - z założenia niczego nieurywające. Bardzo dobry wywar, kropka, mój szacunek do WP rośnie.





POWTÓRKA 05.03.2019 (4,8%)

Czarne, acz z brązowymi prześwitami. Piana nieobfita, ale dość gęsta i trwała. Zapach jest prosty i dość delikatny, ale bardzo przyjemny - prostolinijne piękno palonego słodu i wstawki karmelowo-czekoladowe, w dalszym ciągu bardzo mocno przypomina Guinnessa. W smaku również prawie się nie zmieniło - jest bardzo delikatne, proste i skrajnie pijalne; mocno palone, wytrawne, delikatnie skontrowane słodyczą. Patrzę na swoje zapiski sprzed dwóch lat i ciągle się zgadzam, że jedyną wadą jest minimalnie ściągający finisz. I wysycenie również jest odpowiednio niskie. Proste piwo, na które większość birgików nie zwróci uwagi, a które mi bardzo odpowiada, nienaganny dry stout.


środa, 30 listopada 2016

St. Jame's Gate (Diageo): Guinnes Draught

Dawno temu odhaczyłem na blogu Guinnessa, ale dopiero stosunkowo niedawno zorientowałem się, że Guinness Original to wcale nie jest TEN Guinness. Guinnessem TYM jest Guinness Draught, sprzedawany wyłącznie w puszce ze słynną kulką azotową, dzięki której piwo ma mieć najlepszą pianę na świecie. Draught ma nie tylko dziesięć razy więcej ocen na RB od Original, ale i ocenę istotnie wyższą. 

Informacje ogólne:
Piwo: Guinness Draught
Kraj: Irlandia
Prowincja: Leinster
Miasto: Dublin
Browar: St. James's Gate Brewery (Diageo)
Styl: dry stout
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: brak danych
Objętość: 330 ml
Warka: do 21.01.2017 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo gustowna puszka, ascetyczna elegancja.
8/10


 

Barwa
Dość jasne jak na stout, rubinowe i brązowe prześwity są dość mocne.
3,5/5
 
Piana
Nie da się ukryć, z innego świata. Genialny jest sposób, w jaki się tworzy i nieprawdopodobna jest jej gęstość. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, 6/5, mimo że obfitością nie dorównuje wielu piwom.
5/5
 
Zapach
Słodki, karmelowy, ciasteczkowy, leciutko kawowy, taka bardziej kawa z mlekiem i syropem klonowym. Przyjemny, ale niezbyt intensywny.
6,5/10
 
Smak
Tu początkowo odrobinę lepiej, wkradają się bardzo fajne posmaki palone, chlebowe, ale wciąż za mało intensywne. Każdy kolejny łyk podkreśla niestety niebywałą wodnistość tego piwa. Wchodzi lekko i przyjemnie, ale nie są to boskie doznania.
6,5/10
 
Tekstura
Cudownie przyjemna kremowość, ale niemal kompletny brak gazu to słaba opcja przy takiej wodnistości.
3,5/5

6.5/10

Absolutnie trzeba je raz w życiu wypić... dla piany. A poza tym - no, może jeszcze dla legendy. Odrobinę lepsze od Guinnessa Original, ale mniej więcej jeden pies.

niedziela, 25 stycznia 2015

Buxton: Rednik Stout

Piwo numer cztery z Buxton Brewery, angielskiego browaru, który wykazuje spory potencjał na zostanie jednym z moich najulubieńszych na świecie. Jedno z najlepszych BIPA (i IPA w ogóle zresztą), jakie piłem, znakomite czerwone IPA i wizjonerskie moim zdaniem berliner weisse chmielone po amerykańsku, najbardziej orzeźwiające piwo, jakie piłem. Dziś czas na potencjalnie coś bardziej stonowanego, "classic stout", czyli dry stout bez żadnych udziwnień, acz już Carlow Brewing pokazało mi, że z tego nieśmiałego stylu da się wycisnąć piwo olśniewające.

Informacje ogólne:
Piwo: Rednik Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)  
Region: East Midlands
Miasto: Buxton
Browar: Buxton Brewery
Styl: dry stout
Alkohol: 4,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do 26.03.2015
Cena: 13,10 zł (19,85 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Jak zwykle ładna etykieta i goły kapsel, do tego bardzo treściwy opis piwa i data zabutelkowania, którą zawsze cenię.
8,5/10


 
Barwa
Czarne z pewnymi minimalnymi, ciemnobrązowo-rubinowymi prześwitami pod bardzo mocnym światłem, bardzo, bardzo ładne.
4,5/5

Piana
Onieśmielająco obfita, naprawdę cudownie potężna, miejscami ekstremalnie wręcz gęsta, utrzymuje bardzo wysoką warstwę do samego końca - perfekcyjna, chciałoby się takiej na każdym piwie.
5/5

Zapach
Piękny, intensywny aromat palonego słodu z subtelnym, acz zdecydowanym dodatkiem słodszych akcentów czekoladowych, melanoidynowych, a nawet minimalnie wiśniowych, znajdzie się też szczypta ziołowego chmielu, która z czasem przeradza się w istotny element. Dość prostolinijny, ale w tej prostocie niemal genialny aromat. 
8,5/10
Smak
Dużo mniej słodko, a bardziej wytrawnie, nie tylko dlatego, że paloność bierze zdecydowanie górę nad czekoladą i ciastkami, ale też przez sporą, chmielową, ziołową goryczkę, w zasadzie jeszcze trochę i byłaby przesadzona, ale ostatecznie bardzo dobrze komponuje się z nutami palonymi - świetne, zadziwiająco intensywne jak na swą moc piwo.
8,5/10

Tekstura
Minimalnie za wysokie wysycenie.
4,5/5

7.5/10

Buxton mnie nie zawodzi, jak na prosty i lekki styl, jakim jest dry stout, to znakomity wynik. Co prawda Carlow Brewing zrobiło to zdecydowanie bardziej po mistrzowsku, ale oni to naprawdę równych sobie nie mają w nierewolucyjnych stoutach. Chociaż w sumie aż taki "classic" to on wcale nie był, chmielenie było "staromodne" w jakości, ale dość podkręcone w ilości.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Camba Bavaria: Dry Stout

Kiedy myślimy o piwowarstwie rzemieślniczym, Niemcy spośród wszystkich krajów, które się poważnie z piwem kojarzą, przychodzą do głowy chyba jako ostatnie; od lat słyszę stwierdzenia, że Niemcy nie zdążyły na pociąg o nazwie "piwna rewolucja" i tak dalej. Nie bez przyczyny, bo w obliczu bogactwa niemieckiej tradycji piwowarskiej craft to tam sprawa już totalnie niszowa, ale jednak istnieje. Jednym z dowodów na to jest minibrowar Camba Bavaria, który co prawda warzy całą masę piw w stylach tradycyjnych, ale i równie wielką masę w rewolucyjnych. Nie załapałem się co prawda na żadne IPA ani w ogóle żadne mocno chmielone piwo, a na dry stout, który jednak na pewno do niemieckiej tradycji nie należy. Dla mnie to dobra okazja na podbicie ilości zrecenzowanych dry stoutów, bo to wbrew pozorom dość rzadki styl, rzemieślnicy zazwyczaj wybierają wszystkie możliwe stouty poza tym jednym, a wśród "tradycyjnych" browarów jest on popularny tylko na wyspach.

Informacje ogólne:
Piwo: Bräuweisse
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Truchtlaching
Browar: Camba Bavaria
Styl: dry stout
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 10,5%
Objętość: 330 ml
Warka: do 07.01.2015 
Cena: brak danych

Opakowanie
Całkiem ładny jest styl etykiet tego browaru, może nie zwala z nóg, ale robi dobre wrażenie. Ładny jest również firmowy kapsel. Szkoda tylko, że na etykiecie nie ma nic ciekawego.
8/10

 
Barwa
Czarne, nieprzejrzyste, bez zarzutu. 
5/5

Piana
Bardzo ładna, bardzo obfita, gęsta, wręcz puchowa, tęgo oblepia szkło i bardzo długo się utrzymuje, ponadto cieszy oko fajną, brudnokremową barwą. 
5/5

Zapach
Przyjemne, choć zanadto kwaskowate nuty palonego słodu, pojawia się też nieco chmielu - ta kwaśność jednak jest za duża, przykrywa resztę, a szkoda, bo czające się pod nią akcenty kawowo-czekoladowe zapowiadają się nieźle - ostatecznie wada równoważy zalety i mamy aromat neutralny. 
5/10

Smak
Niestety również trochę kwaśne, może nawet minimalnie skwaśniałe, co uwydatnia się przede wszystkim przy przełknięciu - w ustach nie jest źle, na finiszu z kolei kwaśność zupełnie odpuszcza i piwo prezentuje sympatyczną kombinację chmielowej goryczki i mocno palonej kawy, ale pozostaje niesmak po ewidentnej wadzie; w sumie to samo co w zapachu, wada równoważy plusy. 
5/10

Tekstura
Wysycenie jest trochę za wysokie, ale na pewno lepsze od smaku i zapachu.
3,5/5

4.5/10

Albo piwo zostało uwarzone z poważnym błędem, albo zaczęło się już co nieco psuć. W obu przypadkach nie może być mowy o taryfie ulgowej, bo do upływu terminu ważności zostało w dniu degustacji jeszcze grubo ponad miesiąc czasu. Ostatecznie da się to pić w sumie bez nieprzyjemności, ale też przyjemność z tego taka jak z picia wody - może poza fajnym, oczyszczonym już z kwaśności finiszem. Ciężko mi będzie dać temu browarowi drugą szansę w bliskiej przyszłości, chociaż i tak ich piwa (albo nawet tylko to jedno) widziałem w sklepie tylko raz.

czwartek, 22 maja 2014

Carlow: O'Hara's Irish Stout

Wreszcie dostałem trzecie piwo z irlandzkiego browaru Carlow, który urzekł mnie rewelacyjnymi interpretacjami Foreign Extra Stoutu i Irish Red Ale. Tym razem drugi kardynalny styl irlandzki, dry stout. Jeśli będzie równie dobry, co dwa poprzednie piwa, to będę zachwycony, ale chętnie przyjmę coś jeszcze lepszego. W każdym razie zmiażdżenie Guinnessa nastąpić powinno.

Informacje ogólne:
Piwo: O'Hara's Irish Stout
Kraj: Irlandia
Prowincja: Leinster
Miasto: Carlow
Browar: Carlow Brewing Company
Produkowane od: brak danych
Styl: dry stout
Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 10,75%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Taka sama we wszystkim poza kolorami etykieta jak na poprzednich piwach. Tym razem kapsel firmowy, i to dedykowany, jest na miejscu. Na krawatce informacja o zdobyciu jakichś nagród i dosłownie trzy słowa o samym piwie. Bardzo ładna rzecz.
8/10

Barwa
Smoliście czarne jak każdy przyzwoity dry stout, żadne inne kolory nie mają miejsca. 
5/5

Piana
Piękna, ciemnobeżowa, bardzo obfita i gęsta, utrzymuje solidny kożuch do samego końca - bezbłędna. 
5/5

Zapach
Rewelacyjny, mocno zbożowy, czysty zapach palonego słodu z niewielkim dodatkiem kawy i gorzkiej czekolady; mocno przypieczona skórka od chleba, przypalone ciasto i inne wspaniałe melanoidyny; bliski ideału, po prostu klasyka stylu, mankamentem jest tylko to, że trochę traci na intensywności w miarę degustacji. 
9/10

Smak
Tu jest równie wspaniałe, mniej wyraziste niż w zapachu, ale dalej świetne; odchodzą na dalekie tło melanoidyny i już totalnie zaczyna dominować opcja palona, przez co piwo jest - zgodnie ze stylem - całkowicie wytrawne, jednocześnie przyjemna, palona goryczka nie jest zbyt nachalna; rewelacyjne jest w szczególności na przełyku, dostajemy wówczas istną bombę charakterystycznej, niepodrabialnej stoutowej paloności; pyszne i bardzo pijalne. 
9/10

Tekstura
Idealna - przyjemnie aksamitna, jednocześnie nie brakuje wysycenia jak w wielu stoutach.
5/5

8.5/10  

Ten browar naprawdę mnie zadziwia. Najpierw zrobili cuda z - wydawałoby się - prostym irish red ale, teraz z równie prostym dry stoutem robią cuda jeszcze większe. Doskonałość wyglądu i tekstury, wybitność smaku i zapachu i mamy piwo znakomite, wspaniale pijalne, które Guinnessa więcej niż miażdży. W ogóle jeden z kilku najlepszych stoutów jakie piłem, a przecież w tej rodzinie mieści się ogromna liczba różnych stylów.

sobota, 15 lutego 2014

St. James's Gate (Diageo): Guinness Original

Powracam. Z lekkim, dwudniowym, ale - jak się niedługo okaże - zupełnie usprawiedliwionym poślizgiem, bo pierwsza rocznica faktycznej działalności bloga minęła przedwczoraj w godzinach wczesnowieczornych. Uczczę ją dopiero dziś i jak zwykle w takich sytuacjach pozostanę sentymentalny: wybrałem Guinnessa, piwo, które było pierwszym, jakie wypiłem na tym blogu w ogóle - dwa lata temu na początku krótkiej, umorzonej już pierwszej ery bloga. Od tego się zaczęło - to pierwsze piwo, któremu zrobiłem zdjęcie, pierwsze, z którego ściągnąłem etykietę. Choć wtedy z braku doświadczenia i niewielkiej ilości poznanych piw innych niż jasny lager bardzo mi smakował, nie spodziewam się magicznych doznań: miłośnicy piwa są raczej zgodni, że legenda Guinnessa jest dla smakoszy martwa, browar w łapach alkoholowego giganta Diageo obniżył loty. Martwa czy nie - to jednak legenda. Nie oczekuję fajerwerków, ale liczę, że umili mi dzień.

Informacje ogólne:
Piwo: Guinness Original
Kraj: Irlandia
Prowincja: Leinster
Miasto: Dublin
Browar: St. James's Gate Brewery (Diageo)
Produkowane od: 2012
Styl: dry stout
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,3%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Bardzo ładna, nastrojowa etykieta i zgrabna butelka z wyjątkowo przyjemnymi grawerunkami. Jako że dystrybucją w Polsce zajmuje się Grupa Żywiec, na kontrze mamy w pełni spolszczony tekst, jakkolwiek nie dowiemy się z niego nic poza marketingowymi hasłami. Do tego firmowy, bardzo ładny kapsel. Na duży, duży plus.
9/10

Barwa
Doskonale czarne, w zasadzie bez miejsca na jakiekolwiek prześwity, dopiero przy niewielkiej ilości pojawia się ciemny brąz. 
5/5

Piana
Wybitnie obfita i gęsta, o pięknej, ciemnobeżowej barwie - robi imponujące wrażenie i ładnie oblepia szkło; bliska ideału, w końcu jednak trochę się poddaje. 
4,5/5

Zapach
Całkiem przyjemny aromat palonego słodu, interesująco słodkawy, na początku delikatnie czekoladowy lub nawet ciastkowy, później już totalnie i tym samym za bardzo; w dodatku od początku nieco niemrawy, mimo wszystko pozytywny. 
6,5/10

Smak
Początkowo trochę mniej urzekające - w ustach wydaje się zdecydowanie zbyt puste, zbyt wodniste i nijakie; znacznie lepiej jest jednak na finiszu, który dostarcza miłych wrażeń w postaci zwiewnej, kawowo-palonej goryczki; problemem jest tu nieco za wysoka kwaskowatość. 
6,5/10

Tekstura
Pustki nie ratuje bardzo niskie wysycenie, z czasem spadające praktycznie do zera, które nie jest wielką wadą w stoutach, tu jednak bardzo by się przydało.
1/5

6.0/10

Nie zawiodłem się - choć Guinness żadnym rarytasem nie jest, to moim zdaniem niezłe i piękne wizualnie piwo, które można wypić z przyjemnością. Chyba jedno z najlepszych na świecie produkowanych na aż tak ogromną skalę. Nie umiem wykluczyć, że najlepsze.

Zaczynamy drugi rok. W przerwie uporządkowałem nieco system etykiet, dzieląc browary według krajów oraz dokonując według własnego widzimisię dezagregacji stylów na około dwadzieścia rodzin. Sądzę, że nadało to bardzo dużo przejrzystości. Postanowiłem uczynić agregat z pojęcia jasnego lagera, dodając doń pilznery i wyodrębnić styl "international lager". Być może za jakiś czas zrobię z regionami to samo co z browarami, ale na razie są tu ważniejsze rzeczy do poprawy. "Naprawiam" stare posty, między innymi aktualizując oznaczenia stylów oraz przy tych piwach, które wyszły z browaru będącego w posiadaniu jakiegoś koncernu scalającego więcej podmiotów wykonawczych, zaznaczając w sposób taki jak np. tutaj Diageo, kto dokładnie odpowiada za produkcję. Gdy skończę, dodam osobną grupę etykiet "koncerny".

Przeglądając pierwsze wpisy, widzę, jak wiele się nauczyłem; widzę, jak zielony byłem w temacie rok (a co dopiero dwa lata!) temu, chociaż swoje już niby byłem wypiłem i wiedziałem. Zdążyłem odkryć wiele stylów, wiele smaków i zapachów, jeszcze więcej mechanizmów rządzących światem piwa. Daleko mi do pełni zadowolenia z opisów sensorycznych, ale prezentują się o niebo lepiej niż rok, a nawet pół roku temu. Dziennik, jaki tu powstał, jest mi przydatny i niosący satysfakcję. Idea bloga spełniła więc swoje główne założenia znakomicie; polecam takie przedsięwzięcie każdemu, kto chce sobie wyrobić obycie w tej niszy. Zapraszam do dalszych przeżyć.