Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żytnie India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żytnie India Pale Ale. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lipca 2016

Profesja: Bimbrownik

Do Profesji podejście szóste. Szczerze mówiąc, gdyby Profesja nie była wrocławskim browarem, to byłoby tych podejść najpewniej dwa albo trzy razy mniej. Liczę więc, że w końcu jakieś piwo z tego browaru naprawdę mocno utkwi mi w pamięci. Bimbrownik może tak zrobić - wędzone torfem żytnie IPA (o bardzo niskiej jak na IPA goryczce) to coś zupełnie nowego dla mnie. Ba, nawet nie licząc żyta i torfu - to będzie sto trzydzieste IPA na blogu, a dopiero pierwsze wędzone. Pytanie tylko, czy utkwi mi w pamięci pozytywnie.

Informacje ogólne:
Piwo: Bimbrownik
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Profesja
Styl: wędzone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 15%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.06.2016 r.
Cena: 6,20 zł (9,39 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Wszystko jak zwykle w Profesji, tylko znak Beer Geek Madness, na którą to imprezę zostało uwarzone, i butelka mniejsza. I bardzo dobrze, po co komu większe.
9,5/10 

 
Barwa
Bardzo ładny bursztyn, nie do końca ładne zmętnienie.
4/5

Piana
Wybitnie obfita, raczej gęsta, bardzo trwała.
4,5/5

Zapach
Bardzo ładny, bardzo jodynowy, wyrazisty, dominujący torf. Spod spodu bardzo nieśmiało próbują się wydostać chmielowe owoce i trochę słodu, co przełamuje nieco torf i daje aromat bardzo interesujący i przyjemny.
8,5/10

Smak
Torf dalej dominuje, ale słodowa pełnia oraz żywiczno-ziołowo-owocowy chmiel przebijają się tu trochę mocniej i świetnie uzupełniają wędzonkę. Bardzo brakuje mi wyższej goryczki - mogłoby to być piwo naprawdę wybitne dzięki niej, ale i tak jest świetne i co ważne bardzo oryginalne. Fajny, zbalansowany finisz słodowo-chmielowy już z mniejszą dawką torfu.
8,5/10

Tekstura
Trochę za dużo gazu, ale tylko trochę.
4,5/5

7.5/10

W końcu coś naprawdę świetnego od Profesji. I bardzo oryginalnego w dodatku. Piwo zapowiada się na pierwszy rzut oka dość ekstremalnie, ale w sumie jest bardzo łagodne, zbalansowane (licząc tylko fakt, że aromaty torfowe nie są już dla mnie niczym ekstremalnym same w sobie). Podbić goryczkę i byłoby rewelacją.

wtorek, 15 grudnia 2015

Pracownia Piwa: Andrus

Robię sobie przerwę od Pracowni Piwa, żeby dać im szansę na ogarnięcie sprawy wysycenia w butelkach, ale jedno piwo jeszcze mi się uchowało, zanim podjąłem tę decyzję. Jest to Nelson Rye IPA, czyli żytnie AIPA i single hop zarazem na nowozelandzkim chmielu Nelson Sauvin.

Informacje ogólne:
Piwo: Andrus
Kraj: Polska
Województwo: małopolskie
Miasto: Modlniczka
Browar: Pracownia Piwa
Styl: amerykańskie żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 330 ml
Warka: do 10.01.2016 r.
Cena: 8,60 zł (13,03 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Standard Pracowni.
7/10


  
 
Barwa
Niezbyt ładne; połowiczne, niezdecydowane zmętnienie i brzydkie kawałeczki osadu tworzą brudny efekt, trochę polepsza sprawę ładnie ulatujący gaz.
1,5/5

Piana
Wybitnie obfita, gęsta, oblepia szkło, utrzymuje się na całej tafli do samego końca i to przy niezłej grubości.
5/5

Zapach
Intensywny aromat nowofalowego chmielu, ukierunkowany zarówno na owoce (cytrusy, liczi, mango, a nawet marakuja), jak i żywicę, znakomicie się tu uzupełniające; do tego leciutka podbudowa słodowa i mamy zapach rewelacyjny.
9,5/10

Smak
Tu dalej jest gdzieś pomiędzy owocami a żywicą, acz ta druga trochę zaczyna przeważać; wchodzi też ewidentnie słynna nuta naftowa; świetna kompozycja, do tego przyjemna goryczka na poziomie, który nikogo nie powali, ale i (prawie nikogo) nie rozczaruje; słód daje umiarkowaną kontrę słodyczy, wszystko jest piękne i zbalansowane.
9/10

Tekstura
Jest trochę przegazowane, ale w porównaniu z poprzednimi piwami z Pracowni to jest super.
4/5

8.5/10

Ze wszystkich ośmiu to najlepsze butelkowane piwo z Pracowni, jakie piłem i drugie już wybitne AIPA. Pierwszy raz piwo z PP miało bardzo dobry poziom wysycenia (problem z przegazowaniem dalej jest, sądząc po tym, że po otwarciu zaczęło sobie powoli wychodzić samo z butelki, ale tutaj chyba "poszło w pianę"). O take Pracownie walczyłem, coś czuję, że mój odpoczynek od ich piw nie potrwa długo. Tylko ta cena taka trochę niepoważna, co nie?

poniedziałek, 23 marca 2015

Raduga (Zodiak): Sunset Blvd

Raduga, sądząc po ocenach innych osób, to największy nieobecny polskiego craftu na blogu (poza Artezanem z wiadomych przyczyn). No to czas zabrać się za nadrabianie. Na początek czerwone żytnie IPA, brzmi bardzo zachęcająco - piłem już taką kombinację w wykonaniu prototypowego piwa BrewDoga, Interstellar, i było zachwycające.

Informacje ogólne:
Piwo: Sunset Blvd
Kraj: Polska  
Województwo: wielkopolskie
Miasto: Bierzwienna Długa-Kolonia
Browar: Zodiak (Raduga)
Styl: czerwone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml
Warka: do 10.06.2015
Cena: 7,90 zł

Opakowanie
Na wstępie mają u mnie plusa za koncepcję etykiet i nazw piw. Chrzczą swoje wyroby tytułami kultowych filmów, póki co raczej niemłodych - Sunset Blvd z 1950 r. to chyba najmłodszy z dotychczasowo wykorzystanych. Jeśli chodzi o kino (i muzykę zresztą też), to dla mnie bezkonkurencyjne są lata sześćdziesiąte, ale i tak doceniam tę koncepcję. No i nie tylko koncepcję, a i wykonanie, etykiety są bardzo gustowne, ta również. Na kontrze konkretny opis, czego można się spodziewać po piwie i w miarę dokładny skład. Cudo. Goły kapsel usprawiedliwiony.
9,5/10

Barwa
Piękna, w zależności od oświetlenia ciemnobursztynowa, miedziana lub nawet jasnobrązowa - pełna klarowność.
5/5

Piana
Bardzo obfita i cudownie gęsta, bogato oblepiająca szkło w sposób iście artystyczny, utrzymuje się do samego końca - nie da się do niej przyczepić. 
5/5

Zapach
Świetny, intensywny aromat amerykańskiego chmielu, ukierunkowany przede wszystkim na nuty żywiczne, iglaste, w mniejszym stopniu owocowe, niekoniecznie cytrusowe, bardziej mango, marakuja, morela - do tego szczypta karmelu i mamy bardzo udaną kompozycję. 
8,5/10

Smak
W smaku od początku spora kontra słodowa, karmelowa przede wszystkim, swoją rolę spełnia też słód żytni, choć nie jest przesadnie wyczuwalny - poza tym jednak mocno rozpycha się chmiel, tutaj już niemal całkowicie żywiczny, sosnowy, i dostarcza niemałej, choć powoli się rozkręcającej goryczki, która prowadzi fajny dialog ze słodyczą - piwo nie jest może oszałamiające, ale jakby znakomicie przemyślane i bezbłędnie wykonane, co składa się na niezwykle przyjemny trunek. 
8,5/10

Tekstura
Najmniej współpracuje z resztą, wysycenie do solidnego podwyższenia.
3/5

7.5/10

Bardzo przyjemny początek znajomości. Nie jest to wybitne IPA i BrewDog zrobił to lepiej, ale godne miana piwa rzemieślniczego, bardzo dopracowane, pyszne. Dobre opinie chyba nie wzięły się znikąd, następnym razem nie kupię w sklepie jednego piwa Radugi, a po jednym z każdego, które będzie.

piątek, 17 października 2014

BrewDog: Interstellar

Dziś degustacja ważna, ale też i nieco wstydliwa. Pod koniec lutego bieżącego roku zrecenzowałem Brixton Porter, brown porter z BrewDoga, jedno z trzech piw z serii Prototype Challenge 2013, będącej konkursem, w którym konsumenci mogli wybrać piwo, które BrewDog ma włączyć do stałej oferty. Luty był bardzo dawno, konkurs został już dawno zakończony, wygrał właśnie Brixton Porter, a ja miałem już nawet okazję wypić go drugi raz, by zdobyć nową etykietę. Pozostałe dwa piwa wezmę na warsztat dopiero teraz, co słusznie można wziąć za moje lekkie zaniedbanie. Z drugiej strony fakt, że te piwa już nie zostaną (raczej) uwarzone, nada degustacjom trochę wyjątkowości. Tej jednak i tak nic dodawać nie trzeba - to będzie pięćdziesiąte piwo z BrewDoga, jakie opiszę! Na jakieś obszerniejsze teksty pochwalne poczekam może do setnego, bo sądzę, że setne nadejdzie, już teraz w kolejce czeka kolejne dziewięć. Póki co powiem tyle, że uważam te pół setki piw za świetnie wydane pieniądze (nie każde z osobna oczywiście, ale jako całokształt) i wbrew popularnemu dziś wymyślaniu BrewDoga od przerostu formy nad treścią, taniego marketingu, niepowalających piw powiem też, że to mój ulubiony browar obok rodzimej Pinty i może trapistów z Chimay.

Informacje ogólne:
Piwo: Interstellar
Kraj: Wielka Brytania (Szkocja)
Hrabstwo: Aberdeenshire
Miasto: Ellon
Browar: BrewDog
Produkowane od: 2013
Styl: czerwone żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 14,5%
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta identyczna jak na prototypowej wersji Brixton Porteru. W niepodanym składzie musi występować słód żytni - piwo reprezentuje egzotyczny, ale coraz popularniejszy gatunek żytnich IPA, konkretnie amerykańskie żytnie IPA, a jeszcze konkretniej czerwone żytnie IPA.
7/10

Barwa
Piękna, jasnobrązowa, bardzo urzekająca - możemy też zobaczyć przebłyski bursztynowe, a pod specyficznym światłem również miedziane - do tego spora klarowność i mamy bardzo zachęcający wygląd. 
4,5/5

Piana
Bardzo obfita, a przede wszystkim niebywale ziemska, puchowa, od początku oblepia szkło i utrzymuje się długo na całej powierzchni. 
4,5/5

Zapach
Wspaniały, aromatyczny chmiel tworzy urzekający bukiet kwiatowo-malinowy, a na trzecim planie mamy ciekawe, siermiężny akcenty zbożowe, ewidentnie pochodzące od żyta - piękny, niesztampowy aromat, byłby blisko ideału, gdyby nie jedna, na szczęście istniejąca na granicy wyczuwalności kiepska nuta, jakby cebulowa.
8,5/10

Smak 
W smaku dzieje się jeszcze więcej - pozostaje ta malinowa słodycz, pozostaje, a raczej wzmacnia się nuta typowa dla słodu żytniego, a do tego dochodzą jeszcze akcenty karmelowe i porządna, chmielowa goryczka, w zasadzie o idealnej wysokości; fascynujący jest daleki finisz, na którym wkracza intensywna nuta miodowa w towarzystwie znanej już z zapachu malinowej - przepyszne piwo, bardzo interesujące. 
9,5/10

Tekstura
Odrobinę za niskie wysycenie.
4,5/5

8.5/10

Fantastyczne piwo. Nie mam pojęcia, jakim cudem Brixton Porter mógł z nim wygrać, sądzę, że to wielka szkoda dla świata, że Interstellar nigdy nie zostanie już więcej uwarzony. Miałem wrażenie, że ktoś dodał do niego miodu i dolał soku malinowego, niesamowite. Cieszy też, że mimo że nie piłem go najświeższego (acz oczywiście przed upływem daty ważności), zaprezentowało się tak znakomicie. Teraz jestem jeszcze bardziej zmotywowany do dotarcia do stu piw z BrewDoga.

niedziela, 27 lipca 2014

AleBrowar & Nøgne Ø (Gościszewo): Deep Love

Fatalnie cienko wypadł AleBrowar w dwóch ostatnich piwach i wierzę, że tym razem nastąpi rehabilitacja z nawiązką. Wzorem Pinty, która uwarzyła absolutnie genialny stout owsiany w kolaboracji z Carlow Brewing z Irlandii, AB niedługo potem nawiązał kontakt z duńskim Nøgne Ø, jednym z najsłynniejszych europejskich browarów rewolucyjnych. Co więcej, mimo że Duńczycy mają własny browar, a Polacy warzą kontraktowo, kolaboracyjne piwo zostało uwarzone na terenie AB w Gościszewie. Piwo jest z gatunku ekstrawagancji stylowej, określone zostało jako "west coast belgian rye IPA", opiera się więc na trzech różnych fundamentach: stylu belgijskim, słodzie żytnim i zachodniowybrzeżowym AIPA. Do tego jeszcze 100 IBU i można umrzeć z ciekawości, choć jest i obawa przed przesytem.

Informacje ogólne:
Piwo: Deep Love
Kraj: Polska - uwarzone we współpracy z browarem z Norwegii
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar i Nøgne Ø)
Produkowane od: 2014
Styl: hybryda belgijskie ale + amerykańskie żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie  
Na tak doniosłą okoliczność AB wysilił się na zupełnie inne opakowanie piwa, tworząc świetny nadruk na butelce, którego jedyną wadą jest to, że nie będzie się dało go ściągnąć i uwiecznić materialnie. Zmiana stylu nie zmieniła obecności dokładnego składu i firmowego kapsla.
10/10

Barwa
Wygląda pięknie - lawiruje od jasnobursztynowych, może nawet ciemnozłotych prześwitów do barwy miedzianej, a lekkie zmętnienie nadaje mu nieco tajemniczości. 
4,5/5

Piana
Jest bardzo obfita i wyśmienicie gęsta, oblepia lekko szkło, jedyne zastrzeżenia można mieć do niedoskonałej trwałości.
4/5

Zapach
Przy pierwszym pociągnięciu nosem zdominowany przez przyprawowość belgijskich drożdży, ale już na drugim planie w specyficznej formie czai się amerykański chmiel, który przejawia się w kwaśnych cytrusach - zwłaszcza grejpfrut jest nie do podważenia - a całość okala fenolowa pikanteria, znana mi z piw żytnich, które do tej pory piłem; jest wprost genialnie złożony, niesamowicie ciekawy, ale do ideału jeszcze jeden krok. 
9,5/10

Smak 
Podobnie - w ustach żyto daje potężną gęstość, chmiel od początku zajmuje się nadawaniem goryczki, choć jego aromat - tu już bardziej ziołowy niż owocowy - ciągle się przewija, a pierwsze skrzypce grają akcenty belgijskie; na finiszu pałętają się posmaki żytnie, goździkowe, ale głównie składa się ze sporej, jednak dobrze zbalansowanej goryczki i belgijskich fenoli i jest wspaniale długi - wyśmienite i dostojne, choć znów czegoś tam zabrakło do ideału - może mimo wszystko jest nieco za ciężkie jak na 6,5% i nie chodzi tu o gęstość. 
9,5/10

Tekstura
Jest oczywiście niesamowicie gęste, oleiste, jednocześnie wysycenie jest niskie, co ostatecznie daje efekt prawie (wysycenie poprosiłbym jeszcze niższe) idealny, a przy tym intrygujący.
4,5/5

9.0/10

Fantastyczne piwo, które przekreśla dwie niedawne wpadki AleBrowaru. Niesamowite, dostojne, kwintesencja piwa degustacyjnego. Z dwóch kolaboracji, Pinty i AB, to jednak Pinta wychodzi zwycięsko i to znacznie (AB zresztą sam uwarzył jedno piwo lepsze od Deep Love), ale ta podwójna kolaboracja najważniejszych dwóch podmiotów browarniczych w Polsce to dla mnie wydarzenie roku i chyba nim pozostanie aż do końca grudnia.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 25.07.2017 r., warka do 31.01.2018 r. - warzone w AleBrowarze w Lęborku
 
Wygląd tego piwa jest obłędny - piękna bursztynowa barwa, ładne zmętnienie, najładniej zachowujący się gaz jaki widziałem, perwersyjnie doskonała piana, która nie opada ani trochę przed dłuższą chwilę. W zapachu bardzo, ale to bardzo fajna Belgia, mocno przyprawowa, fenolowa, a także wyraźne nuty słodu żytniego; trochę mniej jest chmielu, ale też obecny - aromat naprawdę znakomity. W smaku już tak super nie jest - dalej fajna Belgia, jeszcze fajniejsza podbudowa słodowa i gęstość, ale goryczka jest ostra, zalegająca, podszyta alkoholem. Niestety po powrocie po latach to tylko bardzo dobre piwo, bez cienia szału.
 
 
 
 
 
 

7.0/10

niedziela, 1 grudnia 2013

Pinta (Browar na Jurze): Żytorillo

Po świetnych przeżyciach z ortodoksyjną wersją piwa żytniego od Pinty zabieram się z ekscytacją do drugiego, w stylu rewolucyjnym - ciemne IPA na słodzie żytnim. Black rye IPA to nie kompletna nowość; w Stanach zwłaszcza niejeden browar warzy takie piwo - w Polsce oczywiście to ewenement.

Informacje ogólne:
Piwo: Żytorillo
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Produkowane od: 2013
Styl: ciemne żytnie India Pale Ale
Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 14%
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Pinta kojarzy mi się z nazwami o znacznie większej dawce polotu niż Żytorillo, ale to szczegół. Oczywiście wszystko na swoim miejscu: skład, ekstrakt, temperatura serwowania, szkło, polecane jedzenie i IBU (niezłe, 68). Ładna, wyrazista etykieta mówiąca wszystko: żyto i chmiel.
9,5/10

Barwa
Dzięki mętności czarne jak smoła, choć tak naprawdę jest ciemnobrązowe, co widać po naświetleniu go; fascynujące. 
4,5/5

Piana
Na pianę przychodzi mi tylko jedno wyjaśniające wszystko określenie: genialna - ciemnobeżowa, tak gęsta, że wygląda, jakby można ją było kroić nożem, nieprawdopodobnie trwała, obfita i oblepiająca szkło. 
5/5

Zapach
Na pierwszym planie chmiel, potężny chmiel - bardzo świeży, dość żywiczny; na początku mocno przebijają się akcenty słodu żytniego, ale po jakimś czasie giną pomiędzy chmielem a początkowo bardzo delikatną, ale rozwijającą się palonością; bardzo ładny, jednak nie zniewalający, trochę mało zapadający w pamięć. 
8/10

Smak
W smaku bardziej wyraziste, chmiel odpuszcza trochę na rzecz nut palonych, nawet czekoladowych, ale głównym punktem programu jest mocna goryczka - niestety odrobinę piołunowa i ściągająca, choć również trochę kawowa, ogólnie robi solidne wrażenie, ale nie znajduje dostatecznej kontry w smaku. 
7,5/10

Tekstura
Do idealnej tekstury brakuje trochę wysycenia; gęstość w ogóle nie przeszkadza.
3,5/5

7.0/10
 
No i się trochę rozczarowałem. Bardzo ciekawy tryumf tradycji nad rewolucją; Apetyt Na Życie okazał się znacznie lepszym piwem, spodziewałem się czegoś odwrotnego. Żytorillo jest jak na Pintę (i wyłącznie jak na nią) po prostu słabe, choć ogólnie to bardzo dobre piwo i na pewno warte spróbowania już nawet ze względu na koncepcję.