Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hybryda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hybryda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 maja 2016

Pinta (Browar na Jurze): Kwas Epsilon

Dzisiaj wchodzi na rynek bez ustanku tyle nowych piw, że bardzo ciężko wywołać jakimś prawdziwą ogólnokrajową furorę (jaką kiedyś wywoływał, hm, co drugi kraft?), nawet jeśli jest faktycznie doskonałe. Tym bardziej uderzyło mnie, z jakim niebywałym entuzjazmem rynek odebrał piąty z serii kwasów Pinty. Pierwsze mocarne pochwały usłyszałem od właścicielki sklepu z piwem, kiedy kupowałem tę butelkę (kupuję u tej miłej pani od trzech lat i nigdy nie była skora do wychylania się z wartościującymi opiniami na temat sprzedawanych piw). Potem był kolega, dalej tak zwany znany bloger, w końcu prawie cały Internet. Postanowiłem, że jak takie to dobre, to wyprzedzi moją długą kolejkę piw do spróbowania i pójdzie na bardzo świeżo. Kwas Epsilon, hybryda amerykańskiego IPA i kwacha na bakteriach kwasu mlekowego (i to na trzech szczepach tych bakterii) o bardzo niskim poziomie odfermentowania. Piję pięćdziesiąte piwo z Pinty w życiu (czterdzieste dziewiąte recenzuję na blogu) i mam nadzieję, że godnie uczczę tę okazję.

Informacje ogólne:
Piwo: Kwas Epsilon
Kraj: Polska
Województwo: śląskie
Miasto: Zawiercie
Browar: Browar na Jurze (Pinta)
Styl: hybryda amerykańskie India Pale Ale + kwaśne ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: 18%
Objętość: 500 ml
Warka: do 30.09.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Znakomita etykieta, jak zwykle w przypadku Pinty. No i podali te trzy szczepy bakterii, no ja nie mogę.
9,5/10
 


Barwa
Złota, o chyba idealnym poziomie pięknego, regularnego zmętnienia. Przepiękne.
5/5
 
Piana
Bardzo obfita i gęsta, trwałość jednak tylko dobra, nie doskonała.
3,5/5
 
Zapach
Genialna fuzja barwnego, wyrazistego, świeżego chmielu cytrusowego (cytryna, grejpfrut, mango i liczi, w tle marakuja) oraz kwasu mlekowego, który pięknie podkręca wrażenie autentyczności owoców. Początkowo genialny, później kwas mlekowy odrobinę za mocno dominuje.
9/10 
Smak
Dokładnie tak samo jak w zapachu - genialny efekt chmielowy, wsparty przez kwaśność. Symfonia smaków podstawowych - kwaśność (dominująca), goryczka (przez kwas nieodczuwalna zbyt mocno) i wspaniała słodowa, zbożowa, pełna słodycz łączą się w uścisku doskonałym. Na finiszu bardzo autentyczne wrażenie skórki cytrusów. Jest naprawdę genialne, jednocześnie niesamowicie pełne smaku i pijalne jak jasna cholera. Trochę bardziej intensywny finisz (większą goryczkę poproszę, jednak) i byłoby idealne.
9,5/10
 
Tekstura
Minimalnie za nisko wysycone.
4,5/5

9.0/10

Oficjalnie i z przyjemnością przyłączam się do hajpu. Że to najlepsze piwo Pinty w historii to zdecydowanie za Tomkiem Kopyrą nie powtórzę, ale wylądowało u mnie gdzieś między miejscem trzecim a czwartym. Na pięćdziesiąt różnych piw czołowego polskiego twórcy piwa. Podobnie z rankingiem kwasów - piłem w życiu tylko trzy lepsze. Pinto, jesteś naprawdę wielka.

piątek, 3 kwietnia 2015

Browar Stu Mostów & Camba Bavaria: ART1

Szybko mi idą piwa z Browaru Stu Mostów, to już piąte. Póki co żadne mnie w sumie nie zachwyciło, ale też żadne nie było uwarzone w spektakularnym stylu. Dzisiaj jest okazja na pokazanie mistrzowskiej klasy - styl piwa został oznaczony jako... Doppel Weizenbock German IPA i odkąd to przeczytałem, ciągle myślę, jak ja to piwo zakwalifikuję. Wyjątkowo konfundujące. Już samo doppel weizenbock brzmi trochę skomplikowanie, a do tego jeszcze od czapy dochodzi to niemieckie IPA (które już samo w sobie jest raczej odmianą AIPA niż osobnym stylem). Może po prostu amerykański (w znaczeniu nowofalowy) weizenbock i tyle? Wypiję, osądzę. Ach, no i jeszcze jedno - zostało uwarzone we współpracy z niemieckim browarem rzemieślniczym Camba Bavaria. Zetknąłem się z nim raz i zawiodłem, ale ogólnie jest dobrze postrzegany, więc może miałem pecha.

Informacje ogólne:
Piwo: ART1
Kraj: Polska - warzone we współpracy z browarem z Niemiec
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Browar Stu Mostów
Styl: hybryda amerykańskie India Pale Ale + weizenbock
Alkohol: 8,3%
Ekstrakt: 19%
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.05.2015
Cena: 9,90 zł


Opakowanie
Wrzucenie do grafiki koloru czerwonego w różnych odcieniach burzy mi trochę tę subtelność, jaką dawało połączenie bieli, żółci i czerni - poprzednie wyglądały lepiej, ale i tak jest bardzo dobrze.
8,5/10

 
Barwa
Piwo byłoby chyba mniej więcej ciemnozłote, ale jest totalnie mętne i przez to nie tyle bursztynowe, co po prostu pomarańczowe - nieczęsty i piękny widok. 
4,5/5

Piana
Dość obfita, umiarkowanie gęsta i umiarkowanie trwała, ale za to ładnie osadza się na szkle - dobra. 
3,5/5

Zapach
Na wierzchu bardzo intensywne nuty klasycznego weizena - spore ilości banana, trochę goździków i drożdży, natomiast pod spodem kryje się niebywale naturalny zapach mandarynki i pomarańczy, pochodzący od nowofalowego chmielu - połączenie jest bliskie geniuszu, zapach czysty, ale niezwykle dużo się w nim dzieje, prawie perfekcja. 
9,5/10


Smak
Ciężej, dużo ciężej, aromat był zdradliwie rześki - jeszcze więcej bananów niż w zapachu i są jeszcze bardziej naturalne, dochodzą lekkie akcenty karmelowe, zostaje trochę z wymienionych cytrusów, na przełyku mocne, ale przyjemne uderzenie szlachetnym, lekko pieprznym akcentem alkoholowym, a na finiszu rozpościera się spora, cytrusowo-ziołowa goryczka, która równoważy (i z czasem przeważa) weizenową słodycz - wyśmienite i niezwykle ciekawe, może tylko odrobinę za ciężkie. 
9/10

Tekstura
Minimalnie za niskie wysycenie.
4,5/5

8.5/10

Niedawno marakuja, teraz mandarynka - Browar Stu Mostów potrafi mistrzowsko wydobywać owocowy potencjał z nowofalowego chmielu (i nie ma mowy o autosugestii, dopiero po degustacji dowiedziałem się, że wśród chmieli znajduje się słynny chmiel Mandarina Bavaria). Tym razem piwo wybitne od BSM i jestem już pewien, że wiedzą tam, co robią. Uwarzyć tak ciekawe, zbalansowane piwo w skomplikowanym stylu na wybitnym poziomie - to wymaga umiejętności, nie tylko zapału, chociaż pozostaje zagadką, jaki w tym udział Niemców z Camby. Tak czy inaczej, polskiego piwa na tym poziomie nie piłem od listopada. I faktycznie jest to piwo hybrydowe, a nie tylko mocniej nachmielony weizenbock.

niedziela, 27 lipca 2014

AleBrowar & Nøgne Ø (Gościszewo): Deep Love

Fatalnie cienko wypadł AleBrowar w dwóch ostatnich piwach i wierzę, że tym razem nastąpi rehabilitacja z nawiązką. Wzorem Pinty, która uwarzyła absolutnie genialny stout owsiany w kolaboracji z Carlow Brewing z Irlandii, AB niedługo potem nawiązał kontakt z duńskim Nøgne Ø, jednym z najsłynniejszych europejskich browarów rewolucyjnych. Co więcej, mimo że Duńczycy mają własny browar, a Polacy warzą kontraktowo, kolaboracyjne piwo zostało uwarzone na terenie AB w Gościszewie. Piwo jest z gatunku ekstrawagancji stylowej, określone zostało jako "west coast belgian rye IPA", opiera się więc na trzech różnych fundamentach: stylu belgijskim, słodzie żytnim i zachodniowybrzeżowym AIPA. Do tego jeszcze 100 IBU i można umrzeć z ciekawości, choć jest i obawa przed przesytem.

Informacje ogólne:
Piwo: Deep Love
Kraj: Polska - uwarzone we współpracy z browarem z Norwegii
Województwo: pomorskie
Miasto: Gościszewo
Browar: Gościszewo (AleBrowar i Nøgne Ø)
Produkowane od: 2014
Styl: hybryda belgijskie ale + amerykańskie żytnie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%
Objętość: 500 ml

Opakowanie  
Na tak doniosłą okoliczność AB wysilił się na zupełnie inne opakowanie piwa, tworząc świetny nadruk na butelce, którego jedyną wadą jest to, że nie będzie się dało go ściągnąć i uwiecznić materialnie. Zmiana stylu nie zmieniła obecności dokładnego składu i firmowego kapsla.
10/10

Barwa
Wygląda pięknie - lawiruje od jasnobursztynowych, może nawet ciemnozłotych prześwitów do barwy miedzianej, a lekkie zmętnienie nadaje mu nieco tajemniczości. 
4,5/5

Piana
Jest bardzo obfita i wyśmienicie gęsta, oblepia lekko szkło, jedyne zastrzeżenia można mieć do niedoskonałej trwałości.
4/5

Zapach
Przy pierwszym pociągnięciu nosem zdominowany przez przyprawowość belgijskich drożdży, ale już na drugim planie w specyficznej formie czai się amerykański chmiel, który przejawia się w kwaśnych cytrusach - zwłaszcza grejpfrut jest nie do podważenia - a całość okala fenolowa pikanteria, znana mi z piw żytnich, które do tej pory piłem; jest wprost genialnie złożony, niesamowicie ciekawy, ale do ideału jeszcze jeden krok. 
9,5/10

Smak 
Podobnie - w ustach żyto daje potężną gęstość, chmiel od początku zajmuje się nadawaniem goryczki, choć jego aromat - tu już bardziej ziołowy niż owocowy - ciągle się przewija, a pierwsze skrzypce grają akcenty belgijskie; na finiszu pałętają się posmaki żytnie, goździkowe, ale głównie składa się ze sporej, jednak dobrze zbalansowanej goryczki i belgijskich fenoli i jest wspaniale długi - wyśmienite i dostojne, choć znów czegoś tam zabrakło do ideału - może mimo wszystko jest nieco za ciężkie jak na 6,5% i nie chodzi tu o gęstość. 
9,5/10

Tekstura
Jest oczywiście niesamowicie gęste, oleiste, jednocześnie wysycenie jest niskie, co ostatecznie daje efekt prawie (wysycenie poprosiłbym jeszcze niższe) idealny, a przy tym intrygujący.
4,5/5

9.0/10

Fantastyczne piwo, które przekreśla dwie niedawne wpadki AleBrowaru. Niesamowite, dostojne, kwintesencja piwa degustacyjnego. Z dwóch kolaboracji, Pinty i AB, to jednak Pinta wychodzi zwycięsko i to znacznie (AB zresztą sam uwarzył jedno piwo lepsze od Deep Love), ale ta podwójna kolaboracja najważniejszych dwóch podmiotów browarniczych w Polsce to dla mnie wydarzenie roku i chyba nim pozostanie aż do końca grudnia.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 25.07.2017 r., warka do 31.01.2018 r. - warzone w AleBrowarze w Lęborku
 
Wygląd tego piwa jest obłędny - piękna bursztynowa barwa, ładne zmętnienie, najładniej zachowujący się gaz jaki widziałem, perwersyjnie doskonała piana, która nie opada ani trochę przed dłuższą chwilę. W zapachu bardzo, ale to bardzo fajna Belgia, mocno przyprawowa, fenolowa, a także wyraźne nuty słodu żytniego; trochę mniej jest chmielu, ale też obecny - aromat naprawdę znakomity. W smaku już tak super nie jest - dalej fajna Belgia, jeszcze fajniejsza podbudowa słodowa i gęstość, ale goryczka jest ostra, zalegająca, podszyta alkoholem. Niestety po powrocie po latach to tylko bardzo dobre piwo, bez cienia szału.
 
 
 
 
 
 

7.0/10