Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revelation Cat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revelation Cat. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 października 2014

Revelation Cat: 100 Days On The Hops

W końcu nadszedł czas, by rozprawić się z ostatnim piwem z Revelation Cat, jakie kupiłem. Było ich sporo - to jest czternaste - i już od kilku uważam, że za dużo. Mało wśród nich było piw naprawdę zachwycających - dominowały dobre lub nawet bardzo dobre, ale też dalekie od wyjątkowości, co jak na browar rzemieślniczy, który w dodatku dorobił się eksportu, nie jest wynikiem tak dobrym, by podejść w tak krótkim czasie do tylu różnych piw. Ale cóż zrobić, dałem im duży kredyt zaufania i trzeba zakończyć przygodę - przynajmniej na jakiś czas. Dziś po raz nie wiem już który kolejne AIPA.

Informacje ogólne:
Piwo: 100 Days On The Hops
Kraj: Włochy
Region: Lacjum
Miasto: Rzym
Browar: Revelation Cat
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta dwuczęściowa z motywami azteckimi, jak zwykle mniej ciekawa i okazała niż te jednoczęściowe na piwach uwarzonych w Ramsgate Brewery. No i goły kapsel.
7,5/10



Barwa
Bardzo ładny, głęboko złoty kolor, brzydkie, drobinkowe zmętnienie i rewelacyjny, dynamicznie ulatujący gaz w dużych ilościach - efekt to wygląd niezły, choć chaotyczny. 
3,5/5

Piana
Niebywale obfita, nie pozwala szybko nalać piwa do szklanki - gorzej jednak z gęstością, jest bardzo dziurawa, dopiero gdy opadnie, to cienki kożuszek ma już zadowalającą gęstość - utrzymuje się on też do samego końca, więc ostatecznie piana jest świetna. 
4,5/5

Zapach
Świetny, intensywny zapach chmielowy, który pokazuje różne jego oblicza - najbardziej udziela się chyba żywiczno-przyprawowa pikanteria, która nadaje aromatowi dużo zadziorności - zaraz za nią kryje się zaś przyjemna, cytrusowa słodycz, a na końcu jest też orzeźwiający powiew trawy - rewelacja. 
9/10

Smak
W smaku nie aż tak wspaniale, ale również pięknie - w ustach dominuje niewinna, cytrusowa słodycz znana z zapachu, ale od momentu przełknięcia nie jest już tak łagodnie - w towarzystwie intensywnych, przyprawowych nut wkracza bardzo wysoka, nieco grejpfrutowa goryczka, może odrobinę za bardzo zalegająca - świetne, konkretne i dosadne amerykańskie IPA. 
8,5/10

Tekstura
Zdecydowanie największy mankament piwa, znacznie za wysokie wysycenie.
2/5

7.5/10 

Jednak na koniec miły akcent. Trochę zdewastowane wysyceniem, ale poza tym naprawdę świetne amerykańskie IPA, które przypomniało o tych pierwszych piwach z RC w amerykańskich, chmielowych stylach, zapowiadających piękną przygodę z tym browarem. Nie była może piękna, ale też nie tragizujmy - w większości były to piwa dostarczające bardzo dużo przyjemności. Kiedyś pewnie wrócę do włoskiego Kota, ale raczej nieprędko.

czwartek, 18 września 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Little Lover

Przedostatnie piwo z Revelation Cat, jakie zdegustuję prawdopodobnie na dłuższy czas, pozwala mi mieć jakąś nadzieję, że jeszcze choć raz browar ten mnie zachwyci, bo długo to już nie nastąpiło. Wciąż jedynym piwem od Alexa Liberatiego, które przekroczyło granicę 9/10, pozostaje bowiem stout słodki. Dziś również piwo w tym stylu, a dokładniej stout mleczny z dodatkiem wanilii. Haczyk polega na tym, że tamto było też stoutem imperialnym - tu mamy zwykły, lekki stout słodki.

Informacje ogólne:
Piwo: Little Lover
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2012
Styl: stout mleczny
Dodatki: laktoza, wanilia
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Bardzo ładna etykieta jednoczęściowa, czyli tym razem piwo uwarzone w Anglii. Firmowy kapsel. Zapowiadany klasyczny sweet stout - mało goryczki, dużo słodyczy, czerń i lekkość. Little Lover zaliczony oczywiście do serii piw sesyjnych. 
9/10  
Barwa
Czarne, choć pod mocnym naświetleniem ukazało brązowy, nawet nieco rubinowy przebłysk - piękne. 
4,5/5

Piana 
Bardzo gęsta, ale kiepsko z obfitością - nalewa się dość cienka warstwa, która szybko redukuje się do jeszcze cieńszej, ale w zaskakujący sposób trwałość i osiadanie na szkle wypadają co najmniej bardzo dobrze.
3,5/5

Zapach
Jest tu tak dużo wanilii, że występuje ona co najmniej na równi z pięknymi, stoutowymi nutami czkoeladowo-palonymi; laktoza na granicy wyczuwalności; wyraźne są za to zaskakująco nuty chmielowe, które coraz bardziej dominują - ładny zapach, choć odrobinę za mało ułożony. 
7,5/10

Smak
W smaku mamy to wszystko, co w zapachu, ale proporcje się zmieniają - teraz swoje pięć minut ma laktoza, która zdobywa sobie najwięcej przestrzeni na równi z kawową palonością, a trochę w cień usuwają się czekolada, odrobinę mniej popisuje się również wanilia. W dalszym ciągu natomiast zadziwiająco dużo ma do powiedzenia chmiel, co moim zdaniem trochę psuje sprawę, tłamsi nuty typowo stoutowe, za bardzo kieruje piwo w stronę ziołową, do tego stopnia, że finisz to już w zasadzie wyłącznie chmielowa, zielona goryczka i trochę laktozy - niemniej jednak jest pyszne, ciekawe i bardzo pijalne. 
8/10

Tekstura
Trochę działa na niekorzyść sprawy - wysycenie jest bardzo niskie, podobnie jak gęstość, przez co występuje lekki efekt wodnistości.
2/5

6.5/10
 
Zaczęło się obiecująco i przez chwilę miałem wrażenie, że w końcu Revelation Cat znowu czymś mnie powali, ale jednak nie - bardzo średni jak na piwo rzemieślnicze stout mleczny, popsuty moim zdaniem przez nawiedzone jak na styl nachmielenie. Ostatecznie jedno z najsłabszych piw Liberatiego, jakie piłem.

niedziela, 7 września 2014

Revelation Cat: Orange Bud

Kolejne piwo z Revelation Cata, kolejne India Pale Ale, kolejne amerykańskie. Włosko-angielski browar nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia - parę ich piw było rewelacyjnych, ale sporo też mocno rozczarowało, ostatecznie stwierdzam, że trochę pochopnie nabyłem aż tak dużo ich różnych piw i póki co na następne rzucał się nie będę. Zostały mi jednak jeszcze trzy, to pierwsze z nich.

Informacje ogólne:
Piwo: Orange Bud
Kraj: Włochy
Region: Lacjum
Miasto: Rzym
Browar: Revelation Cat
Produkowane od: 2014
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Dwuczęściowa etykieta zdradza, że piwo zostało uwarzone we Włoszech. Nazwa piwa to określenie jakiejś odmiany konopi indyjskich - nie mam pojęcia, jak to się ma do piwa, bo informacji o nim próżno szukać tak na etykiecie, jak i w sieci. Kompletne niedoinformowanie konsumentów przez RC bywa po prostu koszmarnie męczące. 
7,5/10
 
Barwa
Złote, głęboko złote, może trochę w kierunku ciemniejszego odcienia - w połączeniu z idealną klarownością i leniwie snującym się ku powierzchni gazem wygląda bardzo prosto, ale estetycznie. 
3,5/5

Piana
Nieprzesadnie obfita, ale w porządku, dość gęsta, od razu oblepia szkło, utrzymuje się stosunkowo długo na powierzchni. 
4/5

Zapach
Świetny aromat amerykańskiego chmielu, bardzo intensywny, wręcz ostry - dominują na pewno cytrusy, choć nie takie typowe, słodkie, a dość pikantne, przyprawione odrobiną żywicy: mimo że ewidentnie chmielowy, to bardzo nietypowy, jest w nim coś, z czym się jeszcze w piwie nie spotkałem; piękny. 
9/10

Smak
W smaku aż tak dobrze to już nie działa, ten nietypowy akcent bardziej pasował mi w zapachu, tutaj działa chyba na niekorzyść: piwo jest mocno trawiaste, mniej barwne niż w zapachu, goryczka mogłaby być szlachetniejsza (za to odpowiednio wysoka) - pije się jednak bardzo dobrze i lekko, jest na pewno przyjemne, również bardzo świeże, a ponadto bardzo rozwija się w miarę degustacji, ale chyba minimalnie niedopracowane; wybitnie przyjemny jest daleki finisz, zachowuje intensywność chmielu. 
8/10

Tekstura
Średnia, nie ma tragedii, ale jednak dość mocno gazowane i zanadto pęcznieje w ustach.
2,5/5

7.0/10

No i ta sama historia. Kolejne, nie wiem już które piwo z RC, które jest bez wątpienia bardzo dobre, ale i bez wątpienia nie wybitne, kolejne na około 8/10. Zapowiadało się w zapachu na rewelacyjne, ale w ustach już tak dobrze nie było. Fajne na raz, ale nie na więcej razy, nie w tym stylu.

czwartek, 26 czerwca 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Intergalactica

To ostatnie piwo z Revelation Cat na trochę dłuższy czas. Po ostatnim gigantycznym rozczarowaniu mam nadzieję na rehabilitację, ale już powoli tracę wiarę w ten browar, to znaczy wiarę w jego wielkość. Dziś fuzja raczej zupełnie odrębnych stylów, tripla i koźlaka, brzmi ryzykownie, ale często z takich dziwnych zestawień wychodzą piwa bardzo dobre i ciekawe.

Informacje ogólne:
Piwo: Intergalactica
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2012
Styl: koźlak belgijski
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Standardowy krój etykiety dla piw RC uwarzonych w Anglii. Etykieta informuje nas, że ma być bardzo słodki i niezbyt gorzko. Nie wiem, czy to zamierzone, bo nazwy piw Kota są często chyba przypadkowe, ale tutaj nazwa bardzo pasuje do stylu, a raczej fuzji stylów. Nie wiedzieć czemu, obeszło się bez firmowego kapsla.
8,5/10 
 
Barwa
Bardzo ładne, brązowe oblicze, delikatnie wpadające w miedź, pod mocnym światłem piękne, rubinowe prześwity; wydaje się dość mocno zmętnione. 
4,5/5

Piana
Niezbyt obfita, ale bardzo gęsta, kremowa, utrzymuje się jakiś czas na powierzchni, po czym zostaje po niej sam pierścień.
3/5

Zapach
Połączenie bardzo słodkich, koźlakowych nut karmelowych z całą gamą kwaśnych owoców na czele z jabłkami i śliwkami, trochę drewna cedrowego, w tle nieśmiało czają się belgijskie drożdże; nie rzuca na ziemię, ale bardzo ładny i intensywny, nie chce się przestać go wchłaniać.
8,5/10

Smak
Niemal równie przyjemnie, trochę więcej do powiedzenia mają drożdże belgijskie, ale ciągle jest to przede wszystkim koźlak; jeszcze bardziej zwiększa się rola słodowości, która z karmelu przechodzi wprost w czekoladę, jest nawet odrobinę za słodko w obliczu niewielkiej kontry goryczkowej, ale ciągle bardzo miło; jabłka z zapachu ogłaszają odwrót, z owoców zostają już tylko suszone śliwki i rodzynki; pojawia się zbyt wyrazista nuta alkoholowa; życzyłbym sobie więcej tej obiecanej triplowości. 
8/10

Tekstura
Wysycenie jest idealne, a tekstura przyjemnie gęsta - może odrobinę za bardzo.
4,5/5

7.0/10

Niestety kolejne bardzo dobre piwo, które niczym więcej nie jest. Tak samo jak z poprzednimi dwoma koźlakami, ale tutaj oczekiwania były większe, liczyłem na dużo ciekawszą fuzję. Mimo bezwzględnie wysokiej oceny coraz bardziej rozczarowuję się Revelation Catem. Na pewno jeszcze zrecenzuję przynajmniej trzy ich piwa, bo już je dawno kupiłem, ale muszą poczekać na swoją kolej co najmniej do sierpnia.

sobota, 31 maja 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Hop Animal Double Double IPA

Dziesiąte piwo z browaru kontraktowego (choć po prawdzie to nie tylko) Revelation Cat. Sporo. Nie odzwierciedla ta liczba mojej faktycznej fascynacji tym podmiotem, a z tego tylko wynika, że uwiodły mnie niemal bezkrytyczne rekomendacje takiego jednego pana, który to się generalnie zna i od razu wziąłem sporo tego. Po starcie zapowiadającym rzeczywiście coś rewelacyjnego nadeszło pasmo niedosytów i nawet rozczarowań. Dziś może przełamanie - na to piwo czekam najgoręcej ze wszystkich pozostałych, bo może być najbardziej goryczkowym, jakie w życiu piłem. Imperialne IPA o aż 13% zawartości alkoholu - pijałem już nawet mocniejsze, ale żadne nie było kategorycznie nastawione na goryczkę, chmielowość. To jest.

Informacje ogólne:
Piwo: Hop Animal Double Double IPA
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2012
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 13%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Wyjątkowo fajna etykieta z sugestywnym wizerunkiem chmielowego potwora-kałamarnicy. Revelation Cat mógł umieścić piwo równie dobrze w serii imperialnej, ale, co zrozumiałe, trafiło do chmielowej. Jak przekonuje etykieta, ilość IBU ma być poza wszelkimi wyobrażeniami. Mam nadzieję! Niestety goły kapsel, niecodzienność na butelkach RC z Anglii.
8,5/10

Barwa
Intrygująca, ciemnobursztynowa, bardzo mocne zmętnienie, a jednak pod mocnym światłem zdradza piwo przepiękne, rubinowo-miedziane przebłyski. 
4/5

Piana
Bardzo mało obfita i również z trwałością ma problemy, ale pierścień i resztki na tafli co nieco się utrzymują. 
1,5/5

Zapach
Typowy zapach mocnego IIPA, czyli całkowicie ogarnięty przez chmiel, który układa bukiet ciężki i owocowy; przede wszystkim ogrom truskawek, bardzo słodkich, do tego troszkę jagód, ale te truskawki zupełnie dominują; w małych ilościach intrygujący i zachęcający, ale przy zbytnim skupieniu wiązki zapachu zaczynają się dziać mało przyjemne rzeczy. Ogólnie solidny, ale jakby bardzo brakowało mu świeżości.
6/10

Smak
Na początku dostajemy fajną, słodką, owocową słodowość, a później już im dalej, tym bardziej chmielowo - nie da się jednak powiedzieć, żeby naprawdę miażdżąco. Goryczka jest oczywiście bardzo wysoka, ale nijak się ma do hucznych zapowiedzi; przyjemne, ale bez rewelacji, najciekawiej zaczyna się dziać na finiszu, łączącym typowy, ziołowy chmiel z akcentami karmelu; mimo wszystko za ciężkie, alkohol ukrywa przyzwoicie, ale ogólną ciężkość nie. 
6,5/10

Tekstura
Nie pomaga - wysycenie jest jeszcze w miarę, ale piwo jest nieprzyjemnie za gęste.
2,5/5

5.5/10
 
Jedno z największych, o ile nie największe rozczarowanie, odkąd prowadzę bloga (może poza zniszczonymi wspomnieniami o pierwszych minimalnie niesztampowych piwach, jakie piłem, koźlaku i porterze z Ambera). Piwo, którego nie nazwę co prawda złym, ale kompletnie nietrafionym. 6,18/10 w przypadku piwa z górnej półki cenowej stricte rzemieślniczego browaru to po prostu porażka. Może po prostu IPA nie jest stworzone do takiego woltażu, ale z drugiej strony prawie trzykrotnie mocniejsze Watt Dickie z BrewDoga znacznie lepiej się zaprezentowało. Revelation Cat ma szczęście, że ex ante uznałem go za jednostkę wybitną, bo po tym epizodzie chyba na jakiś czas bym się z nim rozstał, a tak cztery piwa jeszcze na pewno się pojawią, no bo je mam.

środa, 28 maja 2014

Revelation Cat: Thousand Miles Glare

Następne piwo z Revelation Cata, znowu uwarzone we Włoszech, znowu koźlak, ale tym razem stojący na przeciwległym biegunie do majowego - koźlak dubeltowy, pierwszy raz na blogu. Udowodniłem już sobie, że w Rzymie RC też mogą wyjść bardzo dobre piwa, a co więcej, że mogą im wyjść bardzo dobre piwa w klasycznych stylach, więc nie mam wątpliwości, a oczekiwania. Jak o prawie wszystkich piwach Liberatiego, tak i o tym za wiele informacji znaleźć się nie da, więc można tylko otworzyć butelkę.

Informacje ogólne:
Piwo: Thousand Miles Glare
Kraj: Włochy
Region: Lacjum
Miasto: Rzym
Browar: Revelation Cat
Produkowane od: 2013
Styl: koźlak dubeltowy
Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Pierwszy raz trafiam na piwo z serii "continental". Dwuczęściowa etykieta taka sama jak w poprzednich Revelation Catach uwarzonych w Rzymie, brak firmowego kapsla. Etykieta nie wiedzieć czemu przedstawia piwo, które koźlaka z żadnej strony nie przypomina.
7,5/10
 
Barwa
Świetna, jasnomiedziana barwa z prawdziwą burzą piekielnie szybko ulatującego gazu - byłoby idealne, gdyby nie lekkie zakurzenie drobnym osadem. 
4,5/5

Piana
Niespotykanie obfita, wręcz ciężko się przez nią nalewa, do tego jest świetnie gęsta i o niezdartej trwałości - bezbłędna. 
5/5

Zapach
W zapachu na początek znakomite uderzenie śliwkami, bardzo wyrazistymi i nie dającymi się pomylić z czymkolwiek innym; dużo też innej owocowości, jagodowej, jeżynowej, a nawet jabłkowej; w miarę upływu czasu robi się trochę bardziej słodowe-karmelowe, co nie jest już aż tak ładne, ale ostatecznie robi świetne wrażenie. 
8/10 
Smak
Smak to ciekawa podróż - zaczyna się od zintensyfikowanego powrotu śliwek, następnie mamy solidną dawkę cukierkowato-karmelowej słodyczy, a finisz zdominowany jest akcentami karmelowo-chlebowymi, choć pojawia się też trochę chmielu; mimo wszystko jest daleko od ideału, landrynkowatość jest zdecydowanie przesadzona, ale ogólnie bardzo dobre. 
8/10

Tekstura
Wysycenie dobre, ale jednak istotnie za wysokie.
3,5/5

7.0/10
 
Kolejny bardzo dobry koźlak, ale nie aż tak jak majowy, a oczekiwania miałem trochę większe. Następne piwo z Revelation Cata będzie już dziesiątym i może być szóstym, które nie potrafi przekroczyć bariery 8,5/10, podczas gdy najlepsze - jako jedyne - ledwo przebiło 9/10 i w obliczu cen tych rarytasów - choć są to piwa, zgodnie z oceną, bardzo dobre - jest co najmniej niewystarczająco satysfakcjonujące. Akurat po tym dziesiątym spodziewam się jednak, że poprawi statystyki - już niedługo.

poniedziałek, 26 maja 2014

Revelation Cat: Flip Wire

Jeszcze jedno piwo z Revelation Cat, drugie uwarzone nie w Anglii, a we Włoszech. Po raz pierwszy coś z zupełnie nierewolucyjnej bajki, a raczej bawarskiej baśni - koźlak majowy, pierwszy raz na blogu. Lord Simcoe - będący pierwszym uwarzonym we Włoszech - okazał się najsłabszym ze wszystkich i mam nadzieję, że jakość piw Liberatiego nie zależy od miejsca uwarzenia. W międzyczasie RC przechodzi jakąś rewolucję - cztery z dotychczas warzonych piw wytypowali do stałej produkcji w zupełnie nowych butelkach i z nową szatą graficzną. Strasznie to wszystko pomieszane i nieprzejrzyste, nie wiadomo, gdzie je w końcu będą warzyć, co z poprzednimi - ludzie z RC nie są mistrzami jasności. Mniejsza z tym, będę obserwował ich rozwój, a tymczasem skupię się na tym, co mam.

Informacje ogólne:
Piwo: Flip Wire
Kraj: Włochy
Region: Lacjum
Miasto: Rzym
Browar: Revelation Cat
Produkowane od: 2013
Styl: koźlak majowy
Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Etykieta w tym samym stylu co na Lordzie Simcoe, czyli dwuczęściowa, nie tak ciekawa jak na piwach Revelation Cat warzonych w Anglii, bez firmowego kapsla i nawet informacji o stylu.
7,5/10


Barwa
Bardzo przyjemny, ciemnozłoty kolor nawet lekko zmierzający w stronę jasnego bursztynu, pełna klarowność, do tego dużo dynamicznie ulatującego gazu - bardzo ładnie się prezentuje. 
4,5/5 

Piana
Dość obfita, niestety nie za gęsta, trwałość jest w porządku, lecz też nierewelacyjna. 
3/5
Zapach
Udana kompozycja bardzo intensywnej i bardzo apetycznej słodowości z cudownie rześkimi akcentami owocowymi, nawet gruszkowymi - ładny, naprawdę ładny, trochę prosty, ale bardzo przyjemny - no gruszki są ewidentne, jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. 
8/10

Smak
W smaku bardzo podobne, ale już nie takie łagodne, bo do w dalszym ciągu bardzo przyjemnych wrażeń słodowo-owocowych dołącza całkiem niezła, oczywiście nie miażdżąca, ale odpowiednio wysoka i do tego szlachetna goryczka; bardzo przyjemne, orzeźwiające; co ciekawe, finisz jest ewidentnie miodowy, co jeszcze podnosi atrakcyjność. 
8,5/10

Tekstura
Prowadzi sprawę do ostatecznego zwycięstwa, świetnie współpracująca ze smakiem.
5/5

7.5/10

A jednak Włosi potrafią dać sobie radę i bez amerykańskiego chmielu. Bardzo sympatyczne piwo i jak na styl bardzo ciekawe, tutaj akcent gruszkowy, tam miodowy - zaskakujące. Genialne na upał, w jakim je piłem. To dobrze rokuje, bo następne piwo z RC również będzie nierewolucyjnym koźlakiem.

środa, 21 maja 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Speed King

Imperator Bałtycki z Pinty pozostaje czwartym najlepszym piwem na blogu odkąd go spróbowałem, czyli od pięciu miesięcy. Był to jak dotąd jedyny porter imperialny, z jakim się zetknąłem i dzisiaj się to zmieni - oto przede mną najpotężniejsze piwo z Revelation Cata, jakie wpadło mi w ręce. Alex Liberati trochę dosadniej niż Pinta rozumie imperializm i nie tylko przekroczył dziesięć procent alkoholu, ale i dobił do czternastu. Jak dotąd aż tak mocne piwa trafiały mi się jedynie z BrewDoga, zobaczymy, jak ktoś inny radzi sobie z taką mocą.

Informacje ogólne:
Piwo: Speed King
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2013
Styl: porter imperialny
Alkohol: 14%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie  
Klasyczne opakowanie Revelation Cata. Piwo zaliczone oczywiście do serii "imperialnych". Etykieta informuje, że ma być maksymalnie goryczkowo i nie za słodko. Ciekawe - stouty imperialne z BrewDoga zwykle miały w sobie dość dużo słodyczy.
9/10

Barwa
Oczywiście całkowicie czarne i tym samym piękne, dostojne. 
5/5

Piana
Nalewa się niemalże bez piany, choć cieniutki kożuch udaje się wytworzyć, szybko jednak redukuje się on do pierścienia, ten przynajmniej trochę się utrzymuje - bardzo marnie pod tym względem.
1,5/5

Zapach
Jest bardzo intrygujący, trochę słodki, ale też w dużej mierze zdaje się wręcz pikantny, przyprawowy, dużo wanilii, lukrecji, a również czarnych i czerwonych owoców, nieco chmielu, wybitnie przyjemny, bardzo udany.
9/10

Smak
Niesamowicie złożone, na samym początku dostajemy trochę słodyczy, później powraca pikantność, na przełyku wkracza chmielowa, porządna goryczka. Pierwsze chwile finiszu to cudowne doznania z akcentami czekoladowymi w roli głównej - po chwili następuje przyjemne rozgrzanie w przełyku; jeśli nie trzymamy go w ustach zbyt długo, alkoholu doświadczymy jedynie poprzez to rozgrzanie; na dalszym finiszu nuty klasycznie chmielowe. Wyśmienite, choć jeszcze odrobinę brakuje do ideału.
9,5/10

Tekstura
Nie da się przyczepić - wysycenie jest niskie, a gęstość wysoka, co daje bezbłędny efekt w połączeniu ze smakiem.
5/5

8.5/10

To kolejne rewelacyjne piwo z tego browaru, blisko najlepszego - wyłożyło się na pianie, pozostałe elementy oceniłem identycznie jak w przypadku Death Star. Rewelacyjnie ukryty alkohol i bardzo dużo przyjemnych niuansów. Informacja na etykietach mija się jednak trochę z rzeczywistością - ani wcale tak gorzko nie było, ani słodycz nie była mała.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Death Star

Po dłuższej rozłące powracam do Revelation Cata, a po jeszcze dłuższej do piw RC warzonych w Anglii. Dziś piwo, które śmiało można nazwać głównym punktem programu, jakim jest moja rozciągnięta w czasie przygoda z dotychczas uwarzonymi piwami Alexa Liberatiego. Death Star to chyba najlepiej rozpoznawalne jego piwo i jedno z najlepiej ocenianych, a i koncept oryginalny, bo imperialnego stoutu słodkiego codziennie się nie spotyka. Przypomnę, że choć jak dotąd żadne piwo z Revelation Cata nie zjechało poniżej bardzo wysokiego poziomu, to też żadne mnie nie powaliło. Oby to był ten dzień.

Informacje ogólne:
Piwo: Death Star
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2013
Styl: słodki stout imperialny
Dodatki: laktoza, wanilia
Alkohol: 13%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Jako że piwo warzone w Anglii, to powraca jednoczęściowa, lepsza i bogatsza etykieta. Tym razem przedstawia ona legendarną niszczycielską stację kosmiczną w trakcie unicestwiania jakiejś planety. Ma być niemal ekstremalnie słodko, a goryczkowo nie do przesady.
9/10

Barwa
Czarne, absolutnie nieprzeniknione, majestatyczne i piękne.
5/5

Piana
Bardzo ciemna, niezbyt obfita i niezbyt gęsta, bardzo szybko opada do pierścienia - ten za to jest trwały i dość pokaźny.
2,5/5

Zapach
Słodkie, waniliowe, a nieco alkoholowe nuty na pierwszym planie, następnie dociera do nas bukiet aromatów palonych i melanoidynowych, trochę wiśni, czekolady, odrobina alkoholu; wanilia w miarę degustacji zdobywa sobie coraz więcej udziału - świetne, choć nie zwala z nóg. 
9/10

Smak
Smak jest jednak bezwzględną rewelacją - po pierwsze uderza nas niesamowita pełnia, bardzo przyjemnie słodka, na przełyku czujemy solidne pchnięcie goryczki połączone z subtelną kwaskowatością, ale największym majstersztykiem jest bogaty i długi finisz, na którym powracają znane z zapachu nuty palone oraz bardzo przyjemna, czekoladowa słodycz połączona z nienachalną mocą, która ogólnie jest znakomicie ukryta - jeszcze może nie idealne, ale niepodważalnie wyśmienite.
9,5/10

Tekstura
Wybitnie gęste, co znakomicie pasuje do smaku, wysycenie nie za duże i to również pasuje do smaku idealnie.
5/5

9.0/10

No i wreszcie się doczekałem. Minimalnie, ale w końcu piwo z Revelation Cata przebiło próg 9/10. Znalazło się jednocześnie na ostatnim miejscu podium stoutów imperialnych. Na dziewięć. Następne piwo będzie tym dziesiątym i mam oczywiście nadzieję, że znowu nastąpi rotacja na szczycie. Jeśli chodzi o RC, to byłoby jednak miło, gdyby Death Star nie okazało się najlepszym ich piwem.

piątek, 21 marca 2014

Revelation Cat: Lord Simcoe

Kolejne piwo z Revelation Cata. Piąte już z tego browaru, a czwarte IPA - po amerykańskim, imperialnym i ciemnym przyszedł czas na... znowu amerykańskie, ale tym razem dodatkowo będące single hopem oczywiście pod banderą chmielu simcoe. Co ciekawe, to już trzecie piwo w dokładnie takim stylu, jakie tu degustuję po grudniowych recenzjach Saint No More z AleBrowaru i Hoppy Christmas z BrewDoga. Zobaczymy, jak będzie się do nich miał Lord Simcoe - może to on zainspirował oba, bo pojawił się dużo wcześniej. Co bardzo ważne - to piwo nie zostało uwarzone, jak poprzednie, w Ramsgate Brewery w Anglii, ale w kolebce Revelation Cata - w Rzymie.

Informacje ogólne:
Piwo: Lord Simcoe
Kraj: Włochy
Region: Lacjum
Miasto: Rzym
Browar: Revelation Cat
Produkowane od: 2013
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
W odróżnieniu od wcześniejszych piw z tego browaru, choć koncepcja na frontowej części etykieta pozostała bez zmian, zniknęła rubryka z informacjami na temat piwa. Tutaj etykiety są dwie - frontowa i kontra, zresztą wykonane ze zwykłego papieru. Kapsel nie jest goły, ale trudno nazwać go firmowym - przedstawia symbol tarczy strzeleckiej. Zdaje się, że tak wyglądają etykiety piw wypuszczonych we Włoszech.
7,5/10

Barwa
Jasnozłote, pod jasnym światłem nawet słomkowe; znacząco zmętnione, co trochę je zaciemnia, widać najpierw nieliczne, później liczne kawałeczki drożdży; prezentuje się dość nietypowo, ale nie pięknie. 
2,5/5

Piana
Niezbyt obfita, ale gęsta i zadziwiająco trwała i oblepiająca szkło. 
3,5/5

Zapach
W zapachu oczywiście całkowita dominacja simcoe, który dostarcza wspaniałych doznań cytrusowych - jest grejpfrut, pomarańcza, limonka, jest też trochę ananasa i odrobina mango - rewelacyjny, bardzo przyjemny i intensywny. 
9,5/10
Smak
W smaku zdominowane przez dość przyjemną, choć trochę zbyt szorstką zwłaszcza na finiszu, skrajnie cytrusową, grejpfrutowo-limonkową goryczkę - nie brakuje przy tym pełni, pije się bardzo dobrze i szybko. 
8/10

Tekstura
Wysycenie od początku zdecydowanie zbyt śmiało sobie poczyna, ale jest w porządku.
3/5

7.0/10

Najsłabsze piwo z Revelation Cat, jakie piłem jak dotąd. Nie umywa się do California Moonset, jeśli mam porównywać amerykańskie India Pale Ale z tego browaru, a i przegrało z oboma wspomnianymi single hop simcoe. Bardzo dobre, ale do zapomnienia. Piw z tej stajni czeka jeszcze na mnie cała masa, ale liczyłem, że trochę szybciej RC powali mnie na kolana. Trudno, czekamy.

środa, 5 marca 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Bombay Cat

Powracam do Revelation Cata. Tak się składa, że znowu wylosowałem piwo w stylu z rodziny tych pochłoniętych amerykańskim chmielem - było APA, AIPA, IIPA - czas na ciemne India Pale Ale, a dokładniej, jak określa Liberati, podwójne (innymi słowy imperialne) ciemne India Pale Ale. Zaręczam, że angielski Włoch potrafi uwarzyć też coś spoza tej kategorii i prędzej czy później je zdegustuję. Przypominając sytuację - wszystkie trzy dotychczasowe okazały się świetne, ale i niewybitne. Po raz kolejny mam nadzieję na przełamanie. Tej górnej granicy, oczywiście.

Informacje ogólne:
Piwo: Bombay Cat
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2012
Styl: imperialne ciemne India Pale Ale
Alkohol: 9%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Jak zwykle bogata w rozmaite informacje i przyjemna dla oka etykieta Revalation Cata. W roli głównej czarna puma. Goryczka oczywiście ma być ogromna, słodycz mała. Firmowy kapsel z logiem browaru.
9/10  

Barwa
Piękne, nieprzejrzyście czarne.
5/5

Piana
Dość mizerna, ani zbyt gęsta, ani obfita, ale utrzymuje się na powierzchni jakiś czas, nie zostawia pierścienia samego i osiada nieco na szkle. 
2,5/5

Zapach
Piekielnie intensywny, na pierwszym planie charakterystyczne, zmutowane ciemnym słodem nuty imperialnego India Pale Ale, a więc chmiel amerykański - zaraz okazuje się, że jest jednak dość nietypowe; połączenie chmielu z ciemnością daje efekt malinowy, zdecydowanie malinowy. W tle jednak czai się jakaś tajemnicza nuta, wprost pikantna; aromat przyjemny i bardzo interesujący, jednak zdecydowanie nie rewelacyjny, nie do końca wszystko w nim gra. 
7,5/10

Smak
W smaku jest lepiej, początkowo napiera chmiel, ale im bliżej finiszu, tym coraz bardziej poddaje się akcentom palonym, powraca dopiero na finiszu, gdy dostarcza solidnej, ale bardzo subtelnej goryczki - na tyle, że i ona poddaje się bardzo przyjemnej paloności, ocierającej się wręcz o dymność. W miarę degustacji chmiel - co ciekawe, bardziej ziołowy niż owocowy - zdobywa coraz większą przewagę. Dość zwiewne jak na swą moc, bardzo dobre.
8,5/10

Tekstura
Poza odrobinę za niskim wysyceniem jest bez zarzutu.
4,5/5

7.0/10

A więc zamiast wielkiego objawienia - niemałe rozczarowanie. Pierwsze piwo od Anglo-Włocha, któremu muszę odmówić atrybutu świetności. Jest bardzo dobre, ale nie zachwyca i wątpię, byśmy się jeszcze kiedyś spotkali. Nic to, wypiłem dopiero jedną trzecią przeznaczonych do degustacji piw z Revelation Cata - poszukiwania absolutu nie ustają.

środa, 19 lutego 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Double Dealer

Biorę się za trzecie już piwo z Revelation Cata i tak się jakoś składa, że każde kolejne to jakby coraz mocniejsza wersja amerykańskiego standardu smakowego. Zaczęło się od bardzo dobrego amerykańskiego pale ale, później znakomite amerykańskie IPA, a teraz przede mną staje imperialne IPA. To już styl, którym browarowi aspirującemu do miana wybitnego wypada się naprawdę popisać, więc oczekiwania mam bardzo duże; boję się rozczarowania, zwłaszcza że wiele genialnych piw w tym stylu już zdegustowałem.

Informacje ogólne:
Piwo: Double Dealer
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2013
Styl: imperialne India Pale Ale
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie  
Jak zwykle ładna, bogata w informacje etykieta, tu przedstawiająca jakiegoś wielkiego robota prowadzącego walkę ze statkami w kosmosie. Ma być bardzo gorzko. Wysokość IBU określona została jako "trzy cyfry".
9/10

Barwa
Głęboko bursztynowy kolor, mocno zmętnione, przez co wydaje się dość ciemne; piękne i ciekawe.
4,5/5

Piana
Nieszczególnie obfita, ale bardzo ładna i gęsta - trwałość umiarkowana, utrzymuje się trochę w całości, później odrobinę dziurawi taflę, jednak do końca degustacji pokrywa ją niemal w całości. 
3,5/5

Zapach
Bardzo intensywny, chmielowy - urzeka pięknymi nutami słodkich owoców i trochę dalej w tle żywicy, dość jednowymiarowy, ale wybitnie przyjemny. 
8,5/10


Smak
W smaku słodycz zdecydowanie odpuszcza, choć jest w pewnym stopniu obecna - wszystko dominuje jednak goryczka i znakomite, charakterystyczne dla wybitnych IIPA połączenie potężnej pełni smaku z cytrusowym orzeźwieniem; goryczka jest trochę prosta, bardzo ziołowa, momentami niemal piołunowa, ale jednak przyjemna - długi i intensywny finisz łączy tę ziołowość z powracającą owocowością, konkretnie pomarańczą i mango. 
9/10

Tekstura
Nie mam żadnych zastrzeżeń, nawet nie próbuje przeszkadzać ciężkością, a wysycenie jest idealne.
5/5

8.0/10

Kolejne rewelacyjne piwo z Revelation Cata, ale tak jak pisałem - oczekiwania miałem jeszcze większe. Ciągle czekam, aż coś rzuci mnie na kolana, choć jednocześnie piwa Liberatiego nie schodzą na razie poniżej bardzo wysokiego poziomu. Mam czas, mam spore zapasy - nie wierzę, żeby nie trafiło się coś olśniewającego. Double Dealer natomiast będzie niestety raczej musiał odejść w zapomnienie, bo mimo fantastycznej oceny jest dopiero piąty w rankingu imperialnych IPA na blogu.

czwartek, 23 stycznia 2014

Revelation Cat (Ramsgate): California Moonset

Powracam do Revelation Cata, z którym jakiś czas temu zacząłem już przygodę, degustując świetne amerykańskie pale ale. Znowu nie wybrałem nic potężnego, a może nawet bardziej powszedniego dla rewolucji niż APA, bo standardowe - choć względnie mocne - amerykańskie India Pale Ale. Zobaczymy, jak będzie prezentowało się na tle tych kilku znakomitych AIPA, które już tu opisywałem - mam w każdym razie nadzieję na niezłą chmielową ucztę.

Informacje ogólne:
Piwo: California Moonset
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2012
Styl: amerykańskie India Pale Ale
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Podobnie jak za pierwszym razem ładna, oryginalna i bogata w informacje etykieta. Ma być bardzo chmielowo i goryczkowo. Tym razem jednak obyło się bez firmowego kapsla, jest zwyczajnie czarny. To piwo zaliczone do chmielowej serii piw.
8/10

Barwa
Złote, ale bardzo mocno zmętnione, przez co wydaje się nieco ciemniejsze; solidne, estetyczne, ale bez rewelacji.
3/5

Piana
Ładna, w miarę obfita i gęsta, bardzo trwała, utrzymuje się do końca. 
5/5

Zapach
Intensywny, klasyczny zapach pochodzący od amerykańskiego chmielu - dominują zdecydowanie owoce, ale niekoniecznie tropikalne, bardziej przywodzą na myśl mango, brzoskwinię, trochę liczi - bardzo ładny, choć dość prosty i niekoniecznie nadzwyczajny.
8,5/10

Smak
Zaczyna się bardzo krótką, słodką nutą obecnych w zapachu owoców, po której następuje błyskawiczne przejście w bardzo mocną, ale jednocześnie szlachetną, owocowo-żywiczno-iglastą goryczkę, która dominuje już potem wszystko, jednak ani myśli przykrywać słodkiej nuty owocowej - pyszne. 
9/10

Tekstura
Nie mogę się przyczepić.
5/5

8.5/10
 
Piękne, wspaniałe piwo, z jedną z najpyszniejszych goryczek, jakie w życiu spotkałem - potężne. Mimo to jednak kilku AIPA nie przeskoczyło w rankingu. Inna sprawa, że w tym stylu konkurencja jest już na blogu szczególnie ogromna. Cóż, zacieram ręce na myśl o dalszych przygodach z Revelation Catem.

środa, 8 stycznia 2014

Revelation Cat (Ramsgate): Dry Hop Thriller

W końcu przyszedł nań czas: Revelation Cat, jeden z najbardziej modnych obecnie wytwórców piwa w Europie. Przypadek szczególny i przysparzający kłopotów statystykom: przedsięwzięcie prowadzone przez urodzonego w Rzymie piwowara do niedawna domowego o narodowości włosko-angielskiej, który swoje piwo warzy w wynajętym w nadmorskim angielskim mieście browarze. Ta mieszanka zbiera wspaniałe recenzje i w ciemno zaopatrzyłem się w większą liczbę piw, przez co w najbliższym czasie będą się ich recenzje pojawiać na blogu dość gęsto. Na początek żaden mocarny RIS ni IIPA, a piwo powszednie rewolucji - amerykańskie pale ale.

Informacje ogólne:
Piwo: Dry Hop Thriller
Kraj: Wielka Brytania (Anglia) - warzone przez włoski browar kontraktowy
Region: South East England
Miasto: Ramsgate
Browar: Ramsgate Brewery (Revelation Cat)
Produkowane od: 2012
Styl: amerykańskie pale ale
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml

Opakowanie
Pod względem estetycznym etykieta może się podobać lub nie aż tak, choć do mnie pomysł utrzymywania każdej w stylistyce starych gier wideo całkiem trafia, jest wyróżniający się i tak jak w przypadku BrewDoga daje świetny efekt, gdy chce się pokazać wszystkie piwa razem. Co jednak najważniejsze, jest to jedna z ciekawszych etykiet, jakie widziałem, może jedynie Pinta tak bogato przystraja swoje w informacje. Skład ciekawie opisany, nie na zasadzie suchego wyliczenia (w nim między innymi owies i pszenica), do tego rubryka, w której określone są goryczka, słodycz, moc, kolor, alkohol, IBU i styl. Trochę z przymrużeniem oka - za określenie ilości IBU na przykład muszą wystarczyć słowa "ekscytująco dużo jak na pale ale". Do tego ładny, firmowy kapsel i przypisanie piwa do jednej z kilku serii Revelation Cata - to tutaj znalazło się w kanonie piw sesyjnych.
9/10
 
Barwa
Bardzo jasne, słomkowe, dość znacząco zmętnione drobinkami osadu; byłoby zwyczajne, gdyby nie fakt niesamowicie mocno pracującego gazu - rzadko spotyka się w piwie tak agresywnie ulatujące bąbelki, a te tutaj w połączeniu ze wspomnianym osadem dają efekt fascynującej burzy. 
4,5/5

Piana
Po prostu niespotykanie obfita, początkowo niemal w całości wypełniła szklankę; bardzo trwała, naprawdę niezwykle agresywna. 
5/5

Zapach
Przyjemny, dość łagodny, chmielowy zapach, przywodzący na myśl owoce cytrusowe - pomarańcze i cytryny; mocno podszyte drożdżowością, można sobie życzyć większej intensywności.
7,5/10

Smak
Bardziej wyraziste, cytrusy całkowicie dominują, a za nimi wkracza przyjemna, dość wysoka, ale bardzo krótka, ani trochę nie zalegająca goryczka; potwornie smaczne, chociaż nie niosące za sobą jakichś kosmicznych doznań. 
8,5/10

Tekstura
Wysycenie trochę za bardzo poszło w pianę i odrobinę brakuje go w teksturze.
4,5/5

7.5/10

Swoją pierwszą przygodę z Revelation Cat zapamiętam przede wszystkim ze względu na jedno - najbardziej obfitą pianę, z jaką się w życiu spotkałem. Poza tym jest to świetne APA, jednak znam już dwa zdecydowanie lepsze, w dodatku tańsze opcje importowane - lżejsze z BrewDoga i cięższe ze Sierra Nevada, a rodzime, bez porównania tańsze King Of Hop, jest tylko trochę gorsze. Tak czy inaczej start bardzo dobry i zachęcający do kolejnych piw, które już czekają w kolejce.