Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2017

Baird & Pinta: Bałtyk-Pacific Collaboration Porter

Dzisiaj małe odkopywanie trupów. Bałtyk-Pacific to efekt wyjazdowej kooperacji Pinty z japońskim Baird Brewing (miałem już okazję pić jedno ich piwo, bardzo rozczarowujące) z okazji święta porteru bałtyckiego w 2015 roku. Efekt ten raczej nikogo nie zachwycił, a i pojawiało się dużo głosów, że wyszedł z tego raczej koźlak niż porter bałtycki, ale widząc z dwa miesiące temu na półce piwo, które już nigdy nie zostanie uwarzone i jest mimo wszystko bezprecedensowym przypadkiem współpracy browaru polskiego z japońskim, nie powstrzymałem się przed sięgnięciem po nie. Termin ważności minie dopiero w grudniu tego roku, więc z czystym sumieniem zabieram się za recenzję.

Informacje ogólne:
Piwo: Bałtyk-Pacific Collaboration Porter
Kraj: Japonia - uwarzone we współpracy z polskim browarem kontraktowym
Region: Chūbu
Miasto: Numazu
Browar: Baird Brewing Co. i Pinta
Styl: koźlak dubeltowy
Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: zabutelkowana 4 grudnia 2015 r.
Cena: 17,90 zł (27,12 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Butelka z Bairda, etykieta w stylu Bairda i kapsel firmowy Bairda, ale rysunek na etykiecie jawnie odwołuje się do loga Pinty, fajny pomysł.
7/10
 

Barwa
Pod światłem totalnie miedziane. No porter to nie jest, ale miedź piękna, tylko brzydkie farfocle w nim pływają.
4/5

Piana
Wyśmienita.
4,5/5

Zapach
Suszone i nie suszone owoce - jabłka, śliwki; chleb i trochę karmelu, szczypta nut drzewnych. Bardzo przyjemny i intensywny aromat koźlaka.
8/10

Smak
Od zapachu praktycznie się nie różni, ale estry owocowe są jeszcze silniejsze. Wchodzi też bardzo intensywna jak na jakiegokolwiek lagera goryczka, może minimalnie ściągająca, ale przyjemna. Może ciut zbyt narzucające się ze swoją masywnością, ale tylko ciut. Bardzo przyjemne, trochę dziwne piwo.
7,5/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
4,5/5

7.0/10

Czy jest to porter bałtycki? Absolutnie nie, nie ma z nim doprawdy nic wspólnego poza poziomem alkoholu i byciem lagerem. Co to jest? Powiedziałbym, że doppelbock wskakujący w lagerowego barleywine'a. Piwo bardzo dobre, chociaż zaczynam się zastanawiać, czy w Baird Brewing tak do końca ogarniają, co robią. Mniejsza o to, cieszę się że jeszcze zdobyłem to piwo i drugą butelkę do piwnicy, bo ma potencjał do leżakowania.

poniedziałek, 16 maja 2016

Kiuchi: XH

Niedawno po raz pierwszy wprowadziłem Japonię na bloga - zresztą w atmosferze rozczarowania. Teraz czas na drugą szansę, ale dla innego browaru. Kiuchi Brewery, browar i... warzelnia sake, jeśli można tak powiedzieć, ma bardzo długą historię. Powstał w 1823 roku, ale do 1996 zajmował się jedynie produkcją sake, które wbrew często powtarzanej opinii nie jest wcale "ryżową wódką", a czymś pomiędzy ryżowym winem a... ryżowym piwem. Sake zawiera zwykle 18-20% alkoholu, o ile się go nie rozwodni, ale proces produkcji przypomina bardziej piwo niż wino - sake też się warzy, to znaczy gotuje przed fermentacją. Dodajmy jeszcze, że na początku obecnego stulecia Kiuchi zainwestowało w uprawę winorośli pod wino, a również w destylarnię (destylują sake), spełniając właściwie moje marzenie, by posiadać browar, winnicę i destylarnię w jednym. Zazdroszczę.

Piwo jest bardzo ciekawe, bo po pierwsze belgian brown strong ale (kategoria trochę dziwna, bo sporo belgian dark strong ale'i jest po prostu brązowych), a po drugie leżakowane w beczkach po destylacie z sake. Nie piłem nigdy samej sake, a co dopiero destylatu z sake, więc rzucam się trochę w to piwo jak w nieznane.

Informacje ogólne:
Piwo: XH
Kraj: Japonia
Region: Kantō
Miasto: Naka
Browar: Kiuchi Brewery
Styl: belgijskie bursztynowe mocne ale (sake BA)
Alkohol: 8%
Ekstrakt: 18,1%
Objętość: 330 ml
Warka: do 01.2017 r.
Cena: 19,20 zł (29,09 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Niby wszystko na swoim miejscu - estetyczna etykieta, firmowy kapsel, grawerka, ale jakoś mnie całość nie porwała.
6,5/10 
 


Barwa
Brązowe to ono nie jest z żadnej strony - bursztynowe po prostu, i to nawet nie jest ciemny bursztyn. Ładne by było, gdyby nie bardzo nieestetyczny osad.
1,5/5
 
Piana
Słaba, ale jakaś tam jest.
2/5
 
Zapach
Połączenie estrów owocowych i słodu rzeczywiście trochę na modłę belgijską, acz brak jakichkolwiek fenoli. Czuć wyraźnie, że miało do czynienia z jakimś mocniejszym alkoholem - w sumie strona niepiwna jest tu przeważająca nad piwną. Bardzo brakuje intensywności. Wychodząca po ogrzaniu lekka nuta cebulowa nie polepsza sprawy.
4,5/10
 

Smak
Również nie dostarcza wrażeń zbyt intensywnych. Jest całkiem przyjemna i nasuwająca na myśl Belgię, ale też bardzo prosta, owocowa słodowość, jest miła goryczka, jest nietypowa dla piwa nuta, którą łatwo można wyjaśnić kontaktem z sake, ale która sama w sobie nie jest specjalnie udana. Co jest tu naprawdę udane, to balans słód-goryczka, dzięki czemu pije się to mimo wszystko przyjemnie, ale nudno. Udany jest też bardzo długi finisz, ciekawszy w sumie od tego, co dzieje się w ustach. Solidne.
5,5/10
 
Tekstura
Ciut za wysokie wysycenie, trochę brakuje ciała, ale ogólnie bardzo dobra.
4/5

5.0/10

No nie mam szczęścia do Japonii. Mimo wymyślnej koncepcji XH to piwo zupełnie przeciętne. Być może destylat z sake i piwo to nie najlepsza para, ale myślę, że tutaj zawiodła raczej strona słodowo-drożdżowa. Piwo, które bardzo próbuje być ciekawe i skomplikowane, ale w sumie to mu nie wychodzi i jest dość nijakie (mimo że nietypowe). Jak jeszcze dołożymy do tego cenę, to może rozboleć głowa.

sobota, 5 grudnia 2015

Baird: Kurofune Porter

Od niemal półtora roku nie sięgnąłem po piwo z żadnego nowego państwa. Niby nic dziwnego, ale te 22 kraje, które pojawiły się na blogu (i to rozdzielając Anglię, Szkocję i Walię) wyglądają bardzo mizernie. Cóż - są miłośnicy piwa, którzy prześcigają się w liczbie państw, z których piwo mieli okazję spróbować, uciekając się często do sporych wysiłków, by zdobyć butelkę z jakiegoś Archipelagu Wysp Pcimia Dolnego. Ja do nich nie należę - fajnie by było mieć w statystykach całą mapę świata, ale szkoda mi czasu i miejsca w żołądku na kolejne korpolagery, względnie wątpliwej jakości stouty i IPA, wolę tysiąc razy wałkować kolejne brytyjskie crafty. Choć piwo warzy się chyba naprawdę wszędzie (nie licząc mikrobów rangi Watykanu), według moich szacunków 99% tego, co w świecie piwa naprawdę godne uwagi, rozgrywa się właśnie w około dwudziestu krajach (a w dodatku 80-90% - w około dziesięciu). Wciąż jednak nie zaliczyłem co najmniej jednego miejsca spośród tej elity - Japonii, która w wielu sprawach robi w Azji za taką ostoję łączności z cywilizacją białego człowieka. Jest tam też ostoją piwowarstwa rzemieślniczego. Piłem już dwa piwa z Japonii w życiu, a były to dwa wstrętne korpolagery - w końcu doleciało do Polski coś przynajmniej na papierze porządnego.

Baird Brewing nie bez powodu ma zupełnie niejapońsko brzmiącą nazwę; ma też bardzo ciekawą historię. Bryan Baird to Amerykanin, który w 1989 roku przyleciał do Japonii i został nauczycielem angielskiego. W 1996 roku, w Tokio, wszedł w związek z Japonką, z którą postanowił założyć browar rzemieślniczy w tym azjatyckim kraju. Polecieli razem do Stanów, by zaczerpnąć wiedzy w szkole piwowarskiej, a w 2000 spełnili marzenia o browarze, przy okazji dokładając do tego pub. Początki były trudne, niekumaci tubylcy narzekali, że piwa są serwowane za ciepłe i mają mało gazu, ale w końcu, z pomocą pieniędzy rodziców Bryana, udało im się przebić i rozrosnąć do tego stopnia, że eksportują piwo do Polski. Szczegółowa historia na stronie browaru (polecam), a teraz to, po co sięgnąłem z bardzo szerokiej oferty - porter, a dokładniej chyba robust porter.

Informacje ogólne:
Piwo: Kurofune Porter
Kraj: Japonia
Region: Chūbu
Miasto: Numazu
Browar: Baird Brewing Co.
Styl: robust porter
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: z 23 kwietnia 2015 r.
Cena: 16,50 zł (25 zł za 0,5 l)

Opakowanie
Malunki na ich etykietach są ładne, co prawda takie bez szału, ale fajny jest sam fakt, że są malunkami i tworzą konsekwentną stylowo serię. Bez ciekawszych informacji, firmowy kapsel.
7,5/10

 
Barwa
Porterowa klasyka - pozornie czarne, pod światłem ładna, brązowa poświata.
4/5
 
Piana
Średnia - bardzo nieobfita, przynajmniej jednak dużo lepiej z gęstością, trwałość też bardzo w porządku.
2,5/5

Zapach
Bardzo ładny aromat ciemnego słodu w charakterze raczej czekoladowym niż palonym, choć na wszystko się miejsce znajdzie - czekolada, kawa, likier, wiśnie w czekoladzie, a na przełamanie lekka kwiatowość. Tak jest w pierwszych minutach. Problemem jest spadająca bardzo szybko intensywność, i to spadająca prawie że do zera. Naprawdę, po paru minutach bardziej wyczuwałem już zapach umytego wodą z kranu shakera niż piwa. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. Średnia średniarum, bardzo słabo - gdy aromat jeszcze w ogóle jest, to jest bardzo dobry, ale trwa to bardzo krótko, potem zostają takie resztki.
3,5/10
 
Smak
W ustach początkowo dalej urzekają nuty ciemnosłodowe, tu lekko ciastkowe, ale trwa to bardzo krótko - z chwilą przełknięcia wszystko się jakby przerzedza, a finisz ogarnia dziwny, kwaskowaty, niezbyt przyjemny posmak. Podobnie jak w zapachu, po paru łykach bardzo traci na intensywności i robi się coraz bardziej wodniste i bezsmakowe. Nie jest złe, pije się w porządku, smak w przeciwieństwie do zapachu czuć do końca, ale ciężko też nazwać je dobrym - ot, takie neutralne.
5/10

Tekstura
Przynajmniej tu nie da się przyczepić, idealne, nie za mocne wysycenie.
5/5

4.0/10

Ups, niezły falstart. Wybitnie średni trunek; jak na standardy rzemieślnicze kiepski, a jak na swoją cenę - fatalny. Czy to wina browaru, czy tego egzotycznego zjawiska, jakim jest transport refermentującego w butelce, rzemieślniczego piwa z Japonii do Polski - nie wiem. Podejrzewając problemy z tym drugim, wziąłem tylko jedną butelką i niby czuję się zwycięzcą, ale historia tego browaru tak mnie urzekła, że nie wiem, czy nawet tym bardziej nie będę chciał im dać jeszcze jednej szansy.