Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Münch-Bräu Eibau. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Münch-Bräu Eibau. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

Eibauer Schwarzbier

Trzecie podejście do Eibau, tak jak wspominałem - prawdopodobnie będzie kluczowe dla dalszych losów mojej relacji z tym browarem. Po tej degustacji wciąż pozostanie mi jeszcze pięć piw, ale jeśli jej wynik okaże się zły, to prawdopodobnie nie będę tracił miejsca na blogu na żadne z nich. Przemęczyłbym się nawet i poświęcił rzeczone miejsce, gdyby przynajmniej saksoński browar warzył po prostu kiepskie trunki; niestety dosypywanie sacharyny do swoich wyrobów rodzi wątpliwość, czy przypadkiem nie należałoby w ogóle zaliczyć Niemców do złej strony mocy w świecie piwa i przestać im się kłaniać. Postanowiłem jednak być nierychliwym i dać chociaż szansę ich okrętowi flagowemu, schwarzbierowi, zwłaszcza że w końcu korzenie ten styl ma właśnie - obok Turyngii - w Saksonii. No i przesadnej liczby reprezentantów w Polsce dostać raczej się nie da.

Informacje ogólne:
Piwo: Eibauer Schwarzbier
Kraj: Niemcy  
Land: Saksonia
Miasto: Eibau
Browar: Münch-Bräu Eibau
Styl: schwarzbier
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 24.02.2015  
Cena: brak danych 

Opakowanie
W tej kolorystyce standardowa etykieta Eibau wygląda nawet ładnie, tylko zabrakło jakimś cudem firmowego kapsla. Na kontretykiecie zamiast tego, co na poprzednich piwach, reklama Oktoberfestu w Kemnitz.
6/10
 

Barwa
Nawet z pozoru nie jest czarny, raczej ciemnobrązowy, pod światłem natomiast nawet jasnobrązowy - trochę za jasne jak na schwarzbiera, ale dość ładne. 
3,5/5

Piana
Dość obfita, średnio gęsta, oblepia nieco szkło, trwałość średnia. 
3/5

Zapach
Średnio zachęcający, słodowo-kwaśnawo-chlebowy, trochę karmelu, trochę znanej z poprzednich dwóch piw jabłkowości (na szczęście nie za dużej) - bardzo słabo, przede wszystkim przez podejrzaną kwaśność, ale i pod spodem zdaje się nie kryć nic ciekawego. 
2/10

Smak
Dużo lepiej, tu wreszcie uruchamia się ciemny słód i dostarcza nut palonych, mało intensywnych, ale jednak przyjemnych, kwaśność z zapachu znika, najlepszy chyba jest finisz, wręcz subtelny, przypalany, chlebowy, karmelowy, bardzo przyjemny; poza tym piwo jest jednak mocno wodniste, pustawe, zupełnie nieekscytujące, najwyżej poprawne. 
5,5/10

Tekstura
Spory gaz obniża trochę pijalność, acz nie jest na złym poziomie.
2,5/5

4.0/10

To zdecydowanie najlepsze w smaku piwo z Eibau spośród tych trzech - pierwszy raz dopiłem je do końca. Cóż jednak z tego, szansę na pozytywną ocenę pogrzebał fatalny zapach i mierna tekstura. Oni tam chyba piwa za bardzo warzyć nie potrafią, no przepraszam za szczerość. Coś takiego mogłoby być godne uwagi, ale w Polsce z dziesięć lat temu. Dla Niemiec taki browar to hańba. Jeśli coś mi poważnie nie odbije, to jest to ostatnia recenzja piwa z Eibau na tym blogu - źle bym się po prostu czuł, narzekając na niemożliwość skosztowania wszystkich polskich craftów, popijając sobie jednocześnie te pozostałe pięć Eibauerów. Jak rzekł klasyk, życie jest za krótkie - oj, znacznie za krótkie - by pić marne piwa. A ciężko mi uwierzyć, że pozostałe takie nie będą. Pierwszy raz rezygnuję ze zdegustowania piwa (i to od razu pięciu), które już kupiłem! Chociaż żałuję, że tak samo nie potraktowałem Dionizosa rok temu. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Eibauer Lausitzer Dunkel

Drugie podejście do browaru z saksońskiego Eibau; mam nadzieję, że szczęśliwsze niż pierwsze, ale jest to nadzieja bardzo krucha, bo wszelkie poważne źródła wystawiają mu bardzo słabe recenzje, a w składzie widnieje sacharyna, sztuczny środek słodzący. Staram się nie nastawiać zbyt negatywnie jeszcze przed pierwszym łykiem, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zapowiada się na klasyczny "ciemny lager ulepkowaty", czyli "styl", który może jest nawet większą zbrodnią od wypranego ze smaku jasnego korpolagera. Normalnie grzechem byłoby tracić czas na takie piwo, gdy kolejka zapowiadających się świetnie i ciekawie coraz bardziej się wydłuża, ale kupiłem je w Dreźnie nie mając wyobrażenia o tym browarze, a skoro już kupiłem, to trudno, nie będę wylewał... przynajmniej dopóki nie spróbuję.

Informacje ogólne:
Piwo: Eibauer Lausitzer Dunkel
Kraj: Niemcy
Land: Saksonia
Miasto: Eibau
Browar: Münch-Bräu Eibau
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml
Warka: do 21.02.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Taka sama etykieta jak na poprzednim piwie, tylko w innych barwach - korzystniejszych. Kolejny kapsel do kolekcji - przynajmniej tyle pożytku będzie z przygody z tym browarem, jeśli wszystkie piwa będą na takim poziomie jak pierwsze.
6/10

Barwa
Bardzo ładne, busztynowo-miedziane, dzięki klarowności pozwala ujrzeć całą paletę pięknych przebłysków, naprawdę ujmujące. 
4/5

Piana
Dość obfita, całkiem gęsta, gorzej z trwałością, ale ogólnie niezła. 
3/5

Zapach
Z bardzo słodką, cukrowo-karmelową słodyczą mieszają się znane mi już z koźlaka majowego nuty jabłkowo-gruszkowe, przewija się też niestety lekki alkohol (4,2%!); efekt to aromat niezbyt zachęcający, może nie odpychający, ale taki prostacki, jakby zupełnie przypadkowy, nie do końca nawet przypominający piwo; dziwny i kiepski. 
3/10


Smak
Atakuje nie tylko pustą, cukrową słodyczą, ale też naprawdę zboczoną dawką metaliczności, na poziomie, którego jeszcze chyba nigdy w piwie nie spotkałem - tragiczne piwo, chociaż są gorsze - na finiszu pojawiają się nawet naprawdę miłe akcenty chlebowe, ale sztuczna słodycz i metal czynią je praktycznie niepijalnym, więc nie najgorszy finisz nie może go uratować. 
2/10

Tekstura
Jest lekko za mocno gazowane, ale tekstura to poza kolorem jego najmocniejsza strona.
4/5

2.0/10

No niestety, nawet trochę gorzej niż myślałem. Jedno z najgorszych piw, jakie w życiu piłem, sądzę, że większość polskich korpolagerów to trunki przyjemniejsze w odbiorze. Zostało mi jeszcze aż sześć piw z Eibau i tak sobie w sumie myślę, że za tę sacharynę nie powinienem ich żałować i śmiało mogę ich skreślić. Dam jednak jeszcze szansę przynajmniej ich sztandarowemu piwu, schwarzbierowi. Jeśli nie będzie na poziomie, to pozostałych pięciu rarytasów pozbędę się bez żalu - szkoda miejsca na blogu na taki chłam, a jakiś pan żul pewnie się ucieszy. Uwarzyć złe piwo to jedno, ale celowo zasypać je jakimś ścierwem to dużo większy grzech. Dopisek: wyczytałem, że sacharyna "przy większych stężeniach może pozostawiać w ustach przykry gorzkawy, metaliczny posmak". No, także tego.

sobota, 22 listopada 2014

Eibauer Heller Bock

W wakacje miałem okazję znaleźć się w Dreźnie i planowałem również stamtąd przywieźć na bloga jakąś relację z podróży, ale ostatecznie materiału o piwie zebrałem tak niewiele i tak rozrzedzony, że zdecydowałem się tę podróż pominąć. Nabyłem jednak karton ośmiu różnych piw z saksońskiego browaru w Eibau. Zaznajomiwszy się ze średnią renomą tego browaru po powrocie od razu pożałowałem, że nie ograniczyłem się chociaż do czteropaku, ale trudno, przynajmniej dodam sobie do statystyk parę raczej rzadko spotykanych w rewolucyjnej Polsce tradycyjnych niemieckich stylów. Jednym z nich jest bez wątpienia koźlak majowy - póki co na bloga miałem okazję dodać tylko dwa takie piwa, zresztą jedno też przywiezione z Niemiec.

Informacje ogólne:
Piwo: Eibauer Heller Bock
Kraj: Niemcy
Land: Saksonia
Miasto: Eibau
Browar: Münch-Bräu Eibau
Produkowane od: brak danych
Styl: koźlak majowy
Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 500 ml

Opakowanie
Etykiety Eibauerów są do bólu niemieckimi etykietami - porządne, spójne ze sobą wzajemnie, zachowujące minimum estetycznej przyzwoitości, ale też do cna nudne, bez cienia choćby nawet kiczowatego polotu (to nie krytyka niemieckości w ogóle, a konkretnie niemieckich etykiet). Zmęczona butelka, za to firmowy kapsel.
5,5/10

Barwa
Wyjątkowo ładne, klasyczne złoto - proste i zwyczajne, ale piękne, może też dzięki prawdziwej burzy ulatującego gazu. 
4/5

Piana
Ani obfita, ani gęsta, trwałość fatalna - parę minut i już mamy pożałowania godne resztki, po już dość długim czasie i te znikają.
1/5
Zapach
Niekoniecznie bardzo poprawny dla lagera, ale dość przyjemny - zaskakująco wysokie dawki jabłkowo-gruszkowo-miodowej słodko-kwaśności, która współpracuje z jasnym słodem w sposób miły dla nosa, choć jednocześnie niezbyt wyszukany - jest w tej kompozycji coś ordynarnego, jakby balansowała na granicy sztuczności; przebija się też odrobinę alkohol - mimo wszystko pozytywny aromat, ale ledwo. 
5,5/10

Smak
Wrażenia bardzo podobne, ale jest gorzej - dalej sporo tych owocowych, słodko-kwaśnych akcentów, dalej jasny słód w podłożu, wciąż zbyt dobrze wyczuwalny alkohol, na finiszu wchodzi trochę chmielowej goryczki, ale jednocześnie ta miodowa słodycz zaczyna się robić zalepiająca, mdła - piwa nie nazwałbym nudnym, dzieje się w nim nawet sporo, ale wady równoważą zalety i jeszcze je trochę przebijają - końcówka męczy, ze trzy ostatnie łyki sobie podarowałem, choć pierwsze trzy były nawet niezłe. 
4,5/5

Tekstura
Bardzo wysokie wysycenie niestety tylko podbija jego toporność i nieuporządkowanie.
1,5/5

4.0/10

Teraz to już żałuję, że nie ograniczyłem się nie tyle do czteropaku, co do sztandarowego schwarzbiera. Nędza i toporność, doceniłem teraz bardziej maibocka z Andechs. To piwo było do niego nawet podobne, ale po prostu we wszystkim dużo gorsze. Mam wrażenie, że sypnęli do niego szuflę cukru albo beczkę miodu. Cóż, nie zamierzam się znęcać nad browarem z Saksonii za jedno piwo, zwłaszcza że dalekie było od tragicznego, ale jeśli parę następnych będzie prezentowało podobny poziom, to będzie mi głupio zabierać ciekawszym propozycjom miejsce wszystkimi ośmioma. Już chyba przez parę miesięcy nie oceniłem żadnego piwa negatywnie, czyli poniżej 5/10 - w końcu się naciąłem.