wtorek, 9 lutego 2016

Kustbrouwerij (Deca): Dunekeun

Kolejne piwo, które kupiłem w sklepie Brugii na chybił trafił (tym razem nie kierowałem się nawet stylem, a zającem na etykiecie), okazało się produktem belgijskiego kontraktowca. O nim samym niewiele mogę powiedzieć, bo nie władam flandryjskim, ale powiem chociaż tyle, że warzy zaledwie dwa różne piwa (ma za to do każdego dedykowane szkło). Dunekeun jest, zdaje się, klasycznym blondem. Kustbrouwerij warzy zaś w Deca Brouwerij, w miasteczku Woesten niedaleko granicy z Francją. Browar powstał pod koniec XIX wieku, został zniszczony podczas I wojny światowej. Współczesne dzieje przybytku datują się od 1980 roku, kiedy interes przejął Jo Christiaens i wraz z synem poprowadził browar do komercyjnego sukcesu. Zginął niestety w wypadku drogowym 3 grudnia 2013 roku w wieku 83 lat.

Informacje ogólne: 
Piwo: Dunekeun
Kraj: Belgia
Prowincja: Flandria Zachodnia
Miasto: Woesten
Browar: Deca Brouwerij (Kustbrouwerij)
Styl: belgijskie blond ale
Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 330 ml
Warka: do sierpnia 2016 r.
Cena: 2 euro (3,03 euro za 0,5 l)

Opakowanie
Mam słabość do zajęcy - to zresztą sprawiło, że kupiłem to piwo. Niezbyt wyszukana może, ale fajna etykieta. Nie wiem, co tu robią owoce dzikiej róży - w piwie ich chyba nie ma. Goły kapsel.
7,5/10

 
Barwa
Bardzo ładne, klasyczne zmętnione złoto.
4,5/5

Piana
Słaba - niezbyt obfita, dość gęsta, już po minucie pierwsze dziury na tafli.
1,5/5
 
Zapach
Bardzo ładny, tradycyjny zapach blonda - słodki podkład jasnego słodu, nuty skórki pomarańczowej i fenolowa feeria belgijskich drożdży. Mógłby być odrobinę bardziej intensywny i nieco mniej zachowawczy, ale bardzo ładny.
7,5/10
 
Smak
Dość słodkie, a jednocześnie w charakterystyczny sposób pikantne od belgijskich drożdży, co tworzy ciekawą grę kontrastów. W ustach bardzo przyjemne, coś mi się natomiast nie podoba na finiszu, jest jakiś taki płaskawy. Dobry blond bez uniesień.
7/10
 
Tekstura
Trochę za dużo gazu.
3,5/5

6.0/10

Dobry blond, tylko dobry. Przepada w starciu z niejednym belgijskim reprezentantem tego stylu. Jednym z nich jest dostępny na całym świecie blond La Trappe, co czyni poszukiwania Dunekeuna trochę bezsensownymi.

sobota, 6 lutego 2016

Prost: Hefe

Po koszmarnej trójcy lagerów z Prosta na koniec daję szansę jedynemu ale'owi, jakiego warzą i którym jest oczywiście hefeweizen. Jako że trzy na trzy piwa były zdrowo okraszone DMS-em, to sądzę, że Prost ma jakiś problem techniczny, ale liczę, że dużo mniej delikatny od lagerów weizen zdoła ten DMS przynajmniej w dużej mierze przykryć - zwłaszcza że było to bardzo dobre piwo, kiedy piłem je z kranu w browarze.

Informacje ogólne:
Piwo: Hefe
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: hefeweizen
Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Tym razem jasnobeżowe, bardzo podobne do białego Pilsa.
8/10



 
Barwa
Cytrynowe, zmętnione w idealnym natężeniu, ulatujący gaz - klasyka, piękne.
5/5

Piana
Idealna, jak na weizena przystało.
5/5

Zapach
Intensywna woń drożdży do weizena i goździków na słodkim podłożu biszkoptowego słodu, do tego bardzo symboliczna, ale obecna szczypta bananów. DMS jest wyczuwalny, ale został stłamszony przez intensywność weizena, w związku z czym odbiera tylko odrobinę przyjemności z aromatu. Bez szału, ale fajny zapach.
7,5/10

Smak
Mniej więcej to samo, co w zapachu - drożdże, goździki, biszkoptowy słód, DMS ledwo wyczuwalny. Tym razem jednak obyło się bez bananów i całość wypada trochę mniej intensywnie, ma też z lekka cierpki finisz. Tak czy inaczej bardzo przyjemne, choć mało spektakularne piwo.
6,5/10

Tekstura
Odrobinę za niskie wysycenie lekko spłyca smak, ale to szczegół.
4/5

6.0/10

Tak jak sobie życzyłem, weizen pozwolił Prostowi wyjść z resztkami twarzy z konfrontacji ze mną i przykrył DMS niemal całkowicie. Nawet gdyby jednak wyeliminować to "niemal", to nie byłby wybitny przedstawiciel stylu i poległby w starciu z paroma polskimi interpretacjami, o niemieckich dostępnych u nas za rozsądne pieniądze nie mówiąc. Co dalej z Prostem? No ja mimo sympatii do Wrocławia pasuję na dłuższy czas, będą musieli zrobić sporo hałasu w branży, żebym znowu zwrócił na nich uwagę.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Prost: Full

Po dwóch potężnie okraszonych DMS-em piwach z Prosta do trzeciego podchodzę już jak do jeża. Full to zbalansowany, ani mocny, ani słaby, słodowy i chmielowy zarazem jasny lager. Taki był próbowany w browarze, tak wygląda na papierze. Pytanie, co siedzi w tej butelce.

Informacje ogólne:
Piwo: Full
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: jasny lager
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 12%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Zielona wersja etykiety mająca sugerować (zapewne) mocne nachmielenie - bardziej zasługiwałoby na nią piwo o nazwie Prost, które jednak nie będzie na razie dalej warzone.
8/10


Barwa
Przyjemne, głębokie złoto i trochę ulatującego gazu, bardzo ładne.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita, trochę gorzej z gęstością, trwałość bardzo dobra.
4/5

Zapach
DMS po raz pierwszy, DMS po raz drugi, DMS po raz trzeci, sprzedane. Ordynarna rozgotowana kukurydza z tym razem trochę mniejszą niż w poprzednich piwach domieszką kiszonej kapusty. Szczęśliwie tutaj przynajmniej chmiel nawiązał trochę walkę z DMS-em, ale jest to walka nierówna. Fatalny, ale nie koszmarny.
2/10
 
Smak
Również w smaku DMS jest mniej wyczuwalny niż w poprzednich piwach, choć dalej występuje i obrzydza sytuację. Szkoda, bo ma fajne, dość mocne, ziołowe chmielenie i przyjemnie zaokrągloną, słodową słodycz. Mogło być bardzo dobre piwo, może nawet świetne, a jest przeciętne z minusem.
4,5/10

Tekstura
Nieznacznie za wysokie wysycenie.
4,5/5

4.0/10

Nie było aż takiej masakry jak w Darku i Pilsie, chmiel postawił się DMS-owi, ale nie miał szans na zwycięstwo. Bardzo dobre piwo sprowadzone przez tę niewybaczalną wadę do kiepskiego.

niedziela, 31 stycznia 2016

Prost: Pils

Po fatalnym rozczarowaniu schwarzbierem podchodzę do Pilsa, który próbowany na miejscu w browarze był dobrym, wyrazistym niemieckim pilznerem. 

Informacje ogólne:
Piwo: Pils
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: niemiecki pilzner
Alkohol: 4%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Biała wersja tego samego co na Darku. Całkiem sensowne te opisy na kontretykiecie, beznamiętne, ale konkretne.
8/10


 
Barwa
Bardzo ładne, jasne złoto, ale prawdziwym hitem jest niezwykle obficie ulatujące bąbelki gazu.
4,5/5

Piana
Niemal idealna - obfita, bardzo gęsta, oblepiająca szkło, trwała.
4,5/5

Zapach
DMS totalny, jeszcze gorszy niż w schwarzbierze. Rozgotowana kukurydza i kiszona kapusta, koszmar.
0/10

Smak
DMS nie odchodzi w niepamięć, ale tu przynajmniej miesza się z bardzo dobrze zbalansowanym połączeniem chmielu i słodu. Gdyby nie wada, byłby to bardzo przyjemny niemiecki pilzner, niestety jest jak jest.
3/10
Tekstura
Bez zarzutu.
5/5

2.0/10

To było 643. piwo zrecenzowane na blogu. Po raz drugi w historii wystawiłem ocenę 0 za zapach. To wystarczy chyba za komentarz końcowy, ale zadam jeszcze pytanie: skąd ta gigantyczna różnica między piwami z kranu i z butelki? Boję się otwierać kolejnych dwóch.

czwartek, 28 stycznia 2016

Prost: Dark

Wrocław w ciągu roku z miasta z jednym browarem (który wedle relacji browar.bizu podaje klientom zlewki z piw poprzednich klientów) stał się miastem z sześcioma browarami. Super? Nie do końca - wśród tych sześciu (nie licząc Warsztatu Piwowarskiego, z którym się nie zetknąłem) nie ma żadnego, który "brałbym w ciemno". Ilość już mamy, ale jakością naprawdę godną rzemieślniczego szyldu i rzemieślniczych cen szczycić się mógł tylko BSM... tak przez pierwsze parę miesięcy działalności. No nic, to temat na felieton, o który się niedługo chyba pokuszę - póki co wypiję w jednym rzędzie cztery piwa z Browaru Prost. Prost powstał z inicjatywy biznesmena, Ryszarda Pachury, który dorobił się nieprzeciętnie dzięki firmie produkującej siłowniki pneumatyczne. Pan Ryszard przekazał firmę synom, "wyrzucił" ich do ośmiokrotnie większej siedziby, a w starej postanowił urządzić wymarzony browar restauracyjny w bawarskim stylu. Jak wyszło?

Solidnie at best. Ciężko się zżymać na lokalizację browaru, bo skoro budynek był, to trzeba go było wykorzystać, ale niestety dojazd do niego komunikacją miejską jest katastrofalny, a jakie to ma znaczenie przy browarze restauracyjnym - wiadomo. Wnętrze jest przyjemne, dość wymuskane, ale przez to trochę chłodne - gdyby nie warzelnia w centrum sali, nie przypuszczałbym, że jestem w browarze. Zabrakło trochę polotu, jaki jest choćby w Złotym Psie, ale jest w porządku - gdy sala jest pełna, może być nawet klimatycznie. Niestety serwuje się tam jedzenie raczej znośne niż przeciętne, a kelner, który mnie obsługiwał, był okropnie nadgorliwy i udawał, że zna się na piwie. A piwo?

Siedem różnych pozycji brzmi ładnie na papierze, ale rzeczywistość to trzy jasne lagery (jeden póki co nie będzie dalej warzony), hefeweizen, schwarzbier, marcowe, które może uchodzić za jasnego lagera i rzekomo czerwonawe (tak naprawdę złoto-bursztynowe) piwo chmielone nowofalowo (chmiel niestety w ilości "na odwal się"). Jakby się niesympatycznie uprzeć, to jasnych lagerów jest pięć. Nudą wieje tak, że można się zaziębić, ale tu moja bezczelna krytyka się kończy - wszystkie piwa poza marcowym z diacetylem były co najmniej solidne, weizen bardzo dobry, a schwarzbier wręcz świetny - jeden z najlepszych, jakie piłem, cudownie kawowy. Poza tymi dwoma ostatnimi żadnego piwa co prawda bym nie wziął do domu, gdybym nie chciał wspierać wrocławskich inicjatyw, ale wynik na najważniejszym polu działalności browaru oceniłbym na solidną czwórkę z minusem (jak na początek działalności, przynajmniej).

Przygarnąłem cztery piwa. Na pierwszy ogień biorę to, które mnie urzekło, schwarzbiera.

Informacje ogólne:
Piwo: Dark
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Wrocław
Browar: Prost
Styl: schwarzbier
Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 11%
Objętość: 500 ml
Warka: brak danych
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo ładna, spójna seria etykiet i fajne, trochę wyższe, bardziej smukłe niż standardowe butelki.
8/10

 

Barwa
Bez światła ciemnobrązowe, podświetlone zmienia się na miedziane, ładne bardzo.
4/5

Piana
Wyśmienicie obfita i o genialnej wprost gęstości, wspaniale koronkuje szkło, utrzymuje się bardzo długo.
4,5/5

Zapach
Piękne nuty kawowe, które zapamiętałem z browaru, są tu niestety bardzo znacząco przykryte przez odór przypominający kiszoną kapustę. Niech to szlag, paskudny.
0,5/5

Smak
Odór kapuchy się przerzedza, ale dalej ma dużą rolę do odegrania. Czuć, że pod spodem kryje się słód przekuty na kawę, ale na kryciu się właściwie kończy. Smak, w przeciwieństwie do zapachu, nie jest nieprzyjemny, ale jest dość nijaki, płytki.
4/10

Tekstura
Do niej przynajmniej nie da się przyczepić - aksamitna gładkość i idealne wysycenie mocno ratują smak.
5/5

3.0/10

Nie mam ostatnio szczęścia do piw. Co posmakuje mi jakieś piwo pite na miejscu w browarze, przywiezione do domu w butelce okazuje się bez porównania gorsze. Tutaj już w wersji ekstremalnej. Ordynarny DMS zabił kawową rozkosz. Bleh.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nothelfer Trunk Export Dunkel

Kolejne piwo przywiezione z Frankonii prowadzi mnie do klasztornego, mało popularnego browaru Trunk z Vierzehnheiligen, malutkiej miejscowości ponad 20 km na północ od Bambergu. Miejsce słynie z imponującej barokowej bazyliki z rokokowym wnętrzem - właściwie poza nią (i poza browarem, oczywiście) nic tam za bardzo nie ma, nie wiem, czy ktoś tam mieszka poza ewentualnie duchownymi i właścicielami browaru. Piwo to dunkel, który, miejmy nadzieję, odczaruje na moim blogu ten wyjątkowo marnie prezentujący się do tej pory styl.

Informacje ogólne:
Piwo: Nothelfer Trunk Export Dunkel
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Vierzehnheiligen
Browar: Brauerei Trunk
Styl: monachijski dunkel
Alkohol: 5,1%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 0,5 l
Warka: do 03.2016 r.
Cena: brak danych
Opakowanie
Niemiecka konserwa bez polotu, ale wizerunek bazyliki wyróżnia etykietę, jest to pewna regionalna unikalność.
6,5/10 


 
Barwa
Brąz, a pod mocnym światłem miedź, żeby nie powiedzieć bursztyn - ładne, klarowne, ale trochę za jasne jak na dunkla.
3/5

Piana
Genialnie obfita i gęsta, jak na weizenie, utrzymuje się niemal do samego końca; bliska ideału.
4,5/5

Zapach
Niezbyt wyszukana słodowość podszyta nieznacznie aldehydem octowym, karmelem i ledwo wyczuwalnymi nutami przypalanymi; raczej amber lager niż dark lager, a w dodatku amber lager mocno przeciętny. Kompozycja byłaby może i bardzo przyjemna, gdyby była dużo bardziej intensywna.
5/10


Smak
Dalej daleko od rewelacji, ale za to w smaku to już faktycznie dunkel, choć wciąż skręcający w stronę czegoś jaśniejszego - akcenty przypalane, karmelowe, tostowe, biszkoptowe, chlebowe tworzą niebrzydką, ale mało esencjonalną, mało intensywną kompozycję, w dodatku podszytą lekkim metalem. Złe nie jest, można wypić bez narzekań i z lekką przyjemnością, ale przeciętne bardzo.
5,5/10

Tekstura
Stonowane wysycenie pasuje mi tu idealnie.
5/5

5.5/10

Pierwszy dunkel, który otrzymał ode mnie ocenę pozytywną na blogu, ale i tak rozczarowanie. Piwo zaledwie solidne. Póki co moje frankońskie zdobycze wypadają dużo nędzniej, niż się spodziewałem. Na siedem póki co spróbowanych piw - jedno godne zapamiętania.

czwartek, 21 stycznia 2016

Altstadthof: RoterBock

Pierwsze piwo przywiezione z norymberskiego Altstadthof trochę rozczarowało w porównaniu z wersją degustowaną na miejscu. Mam nadzieję, że drugie i ostatnie bardziej będzie odpowiadało smakowi z Norymbergi. RoterBock to, jak nazwa wskazuje, czerwony koźlak - bock o barwie zasypu między koźlakiem majowym a wszystkimi innymi. Nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia jak schwarzbier, ale też był bardzo dobry.

Informacje ogólne:
Piwo: RoterBock
Kraj: Niemcy
Land: Bawaria
Miasto: Norymberga
Browar: Hausbrauerei Altstadthof
Styl: koźlak
Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 1 l
Warka: do 23.02.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
Identyczne jak w przypadku schwarzbiera, nie licząc zmiany koloru etykietki na szyjce z czarnego na czerwony. 
8,5/10 


 
Barwa
Bursztynowo-miedziane: bardzo jasna interpretacja kozła, ale i ładna bardzo.
4/5

Piana
Średnio obfita, dość gęsta, o przeciętnej trwałości - no średnia taka.
2,5/5

Zapach
Dominują czerwone, kwaskowe owoce, dojrzałe jabłka, czerwone porzeczki; do tego trochę karmelu i chleba. Ładnie, ale znikoma intensywność jest bardzo dużym problemem.
5,5/10

Smak
Dużo bardziej intensywne niż w zapachu, również znacząco lepsze. Zestawienie czerwonych, dość ciężkich owoców i karmelu daje korzystnie ciężkie wrażenie, które zbliża piwo nawet w pewnym stopniu do angielskiego barleywine, co przy tym ekstrakcie imponuje. Owocowa kwaskowość, która w aromacie dawała korzystny efekt, tu jednak wydaje się trochę przesadzona. Mimo tych nawiązań do barleywine, z drugiej strony paradoksalnie niebezpiecznie dryfuje w stronę zwyczajnego marcowego. Niezłe piwo, ale jak na koźlaka to zupełnie nie robi wrażenia.
6,5/10

Tekstura
Do wysycenia nie mam zastrzeżeń, ale wydało mi się trochę za gęste, jakby lepkie.
4,5/5

6.0/10

No i niestety rozczarowanie numer dwa. Koźlak, który w Norymberdze był co najmniej dobry z plusem, w wersji z butelki okazał się najwyżej niezły. Przy okazji bursztynowe lagery o wysokim ekstrakcie wydają mi się dość ryzykowną zabawą.

niedziela, 17 stycznia 2016

Jedlinka: Czerwony Baron

Triduum Jedlińskie czas zakończyć. Czerwony Baron to drugie z dwóch piw z Jedlinki, które na miejscu oceniłbym pozytywnie. Po Marcowej Damie to już drugi bursztynowy lager.

Informacje ogólne:
Piwo: Czerwony Baron
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Jedlina Zdrój
Browar: Jedlinka
Styl: polotmavé
Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,2%
Objętość: 330 ml
Warka: do 25.01.2016 r.
Cena: brak danych
Opakowanie
Jedliński standard tym razem w czerwonej kolorystyce. Niestety błysnęło tu klasycznym brakiem logiki i konsekwencji browarów restauracyjnych w określaniu swoich piw stylami - Czerwony Baron to według producenta "lager" (tak w odróżnieniu od "marcowego" i "pilznera", jakie też mają w ofercie). Aha, lager, no to wszystko jasne, dzięki za info! 
7/10 

Barwa
Bursztynowo-czerwonawa, lekkie zmętnienie, sup ulatującego gazu; bardzo atrakcyjne.
4,5/5

Piana
Wybitnie obfita, ale kiepsko z gęstością i jeszcze gorzej z trwałością - mimo obfitości po dwóch minutach zostaje tylko grubopęcherzykowy pierścień.
1,5/5

Zapach
Początkowo taki typowy, słodowo-drożdżowy zapach przeciętnego lagera, ale szybko uwalnia bardzo przyjemne i niecodzienne nuty chlebowe, karmelowe, tostowe, nawet z lekka palone i nuty drewna. Jest lekki kwasek, ale do przeżycia. Z czasem niestety wraca do pierwszej wersji wydarzeń.
5/10


Smak
Już nie tak w porządku jak zapach - owszem, pozostają tu jeszcze jakieś reminiscencje z chlebowo-karmelowej złożoności zapachu, ale dużo mniej intensywne i przekonujące. Dochodzi natomiast leciutka kibloza i lekki alkohol, piwo wydaje się nieułożone. Poza tym jest dość nijakie - ani słodkie, ani gorzkie, ani słodko-gorzkie - cienko, niezbyt się chce to pić, choć można to robić bez narzekań. Najlepszy jest finisz, mimo że pojawia się na nim niepożądany akcent, który mi się kojarzy z Vibovitem.
4/10

Tekstura
Przegięte wysycenie nie ułatwia sprawy. 
1,5/5

4.0/10

No niestety, takie kiepskie polotmavé wyszło, wrażenie w browarze było lepsze (acz też nie jakoś znacznie lepsze). W Jedlince poradzili sobie z hefeweizenem, w trudniejszych lagerach wypadają dużo słabiej. Browar kończy z egzotycznym bilansem - jedno piwo kiepskie, jedno przeciętne i jedno świetne. Niestety jeśli będę wracał w myślach do Jedlinki, to nie dzięki piwu, a dzięki bardzo ładnej okolicy browaru, którą w dodatku miałem okazję oglądać w rewelacyjnej śnieżnej scenerii.

sobota, 16 stycznia 2016

Jedlinka: Pszeniczny Pan

Po przeciętnym marcowym czas na hefeweizena z Jedlinki, czyli piwo, które na miejscu zdobyło moje największe - i zresztą jedyne duże - uznanie. Weizeny nierzadko są przodującymi jakością piwami w polskich browarach restauracyjnych, bo zwykle są jedynymi ale'ami w ofercie i łatwiej je zrobić od lagerów. Oby tu też przynajmniej weizen był godny uwagi.

Informacje ogólne:
Piwo: Pszeniczny Pan
Kraj: Polska
Województwo: dolnośląskie
Miasto: Jedlina Zdrój
Browar: Jedlinka
Styl: hefeweizen
Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 12,6%
Objętość: 330 ml
Warka: do 25.01.2016 r.
Cena: brak danych

Opakowanie
To samo co na marcowym, tylko postać inna (jak wskazuje nazwa piwa). Kapsel dalej goły, ale za to kolorystycznie się zmieniają, są dopasowane do koloru etykiet.
7,5/10


Barwa
Zmętnione w sumie idealnie, piękne złoto i trochę ulatującego gazu, super.
5/5

Piana
Koszmarna jak na weizena, koszmarna w ogóle - nalewa się bardzo cienki kożuch i szybko redukuje do mizernego pierścienia., który zaraz też znika i pozostawia piło gołym.
0,5/5

Zapach
Bardzo atrakcyjny aromat bananów, słodowego biszkoptu i lekkie goździkowej pikanterii w tle; klasyczny, intensywny, bez zarzutu.
8,5/10

Smak
Podąża po śladach zapachu - klasyczny, nieskazitelny, intensywny smak lekkiego i orzeźwiającego, ale pełnego weizena z zaokrągloną słodyczą; imponująca pijalność, wypiłem je w parę minut.
8,5/10

Tekstura
Jak na styl dość niskie wysycenie, ale jakoś nieźle mi się skomponowało ze smakiem, dodałbym go tylko trochę. 
4,5/5

7.5/10

No i to jest zupełnie inna rozmowa. Świetny weizen, nie licząc tylko najgorszej piany, jaką kiedykolwiek na weizenie widziałem. Jedlinka może się więc poszczycić przynajmniej jednym piwem na poziomie, na który większość polskich browarów restauracyjnych raczej nigdy nie zachodzi. Z drugiej strony w takich sytuacjach wybitnie ma się ochotę brać pod uwagę wygląd piwa - taka piana na weizenie nadaje się do prokuratury.