Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yorkshire and the Humber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yorkshire and the Humber. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2014

Samuel Smith: Imperial Stout

Po bardzo długiej, prawie półrocznej przerwie powracam do Samuela Smitha. Stout imperialny to zapewne jedna z ciekawszych propozycji tego browaru - jest dość rozpoznawalnym piwem w ogóle, a ponadto na ratebeer.com odstaje oceną od wszystkich piw poza stoutem owsianym. To jednocześnie dość osobliwy imperial stout, bo z zaledwie siedmioma procentami alkoholu. BJCP teoretycznie uznaje RISy dopiero od ośmiu procent, ale co ciekawe nie przeszkodziło im to w umieszczeniu tego właśnie piwa wśród reprezentantów stylu. Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie. Brown porter i stout czekoladowy wyszły Samuelowi Smithowi odpowiednio świetnie i genialnie, więc nadzieje spore.

Informacje ogólne:
Piwo: Imperial Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Styl: stout imperialny
Alkohol: 7%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml
Warka: do 01.2015
Cena: brak danych

Opakowanie
Bardzo, bardzo ładna, jak zwykle oldskulowa etykieta i grawerowana butelka. Długi opis piwa na kontrze - coś o historii, coś o piwie samym w sobie, coś o łączeniu z jedzeniem. Goły kapsel, ale cała szyjka obleczona złotkiem, które bardzo dobrze komponuje się z etykietą.
9,5/10

Barwa
Czarne, zupełnie nieprzejrzyste, bezbłędne.
5/5

Piana
Wspaniała i majestatyczna, bardzo obfita, miejscami o bardzo imponującej gęstości, pozostawia na szkle ładną mozaikę i bardzo długo się utrzymuje, prawie idealna. 
4,5/5

Zapach
Świetny, bogaty, z dużymi ilościami gorzkiej i mlecznej czekolady, kawy, szczyptą wiśni, a nawet wędzonki, również coś słodszego, być może lukrecja - złożony, bardzo ciekawy, piękny, mógłby być tylko trochę bardziej intensywny. 
8,5/10

Smak
W smaku dość podobnie, chociaż dużo większą rolę ma już kawa, a mniejszą (choć ciągle sporą) czekolada; w ustach jest wręcz genialne, finisz natomiast jest również dobry, ale trochę chaotyczny - wkraczają nuty palonego słodu i przynoszą ze sobą sporą dawkę kwaskowatości, jednocześnie wkracza odrobinę szorstka goryczka, co w obliczu usunięcia się w cień czekoladowej słodyczy jest kompozycją minimalnie niezbalansowaną. Poza tym jednym niedociągnięciem to jednak naprawdę świetne piwo.
8,5/10

Tekstura
Największym mankamentem jest wysycenie, jest w porządku, ale wyraźnie zbyt wysokie.
3,5/5

8.0/10

Zawód, jest zawód, bo wracając do porównania z brown porterem i stoutem czekoladowym, to Imperial Stout wypada najbladziej, a jest stylem najbardziej efektownym (nawet jeśli ma 7%). To świetne piwo i dowód klasy Samuela Smitha, ale moje wspomnienia rzadko do niego powrócą, piłem już bardzo wiele lepszych stoutów imperialnych. Chyba jednak ten styl powinien mieć chociaż te BJCP-owskie 8%, inaczej chyba łatwo o takie lekkie co prawda, ale jednak rozczarowanie.

niedziela, 6 lipca 2014

Samuel Smith: Winter Welcome Ale

Kolejne piwo z Samuela Smitha recenzuję z delikatnie powiedziawszy opóźnieniem, bo uwarzone zostało na ubiegłoroczne święta bożonarodzeniowe. Jak już się jednak wielokrotnie przekonywałem, picie witbierów w styczniu czy piw świątecznych w środku lata jest zupełnie w porządku, a szczególnie w porządku, jeśli piwo powstało w tym rewelacyjnym angielskim browarze. Liczę, że pobije świąteczne piwo z Anchor Brewing.

Informacje ogólne:
Piwo: Winter Welcome Ale
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: angielskie mocne ale
Alkohol: 6%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 550 ml

Opakowanie
Pstrokata, kojarząca mi się znacznie bardziej z jakąś reklamą cyrku niż ze świętami etykieta, acz butelka dalej jest pięknie zdobiona. Obrazek na środku etykiety zmienia się podobno co roku tak samo jak w przypadku Anchor. Z tyłu jak zwykle zadowalający opis piwa.
8/10

Barwa
Wszystkie odcienie bursztynu w połączeniu z niebywale doskonałą klarownością dają efekt bardzo elegancki, świetlisty i piękny.
5/5

Piana
Bardzo obfita, dość gęsta, ładnie oblepia szkło, ale bardzo nie trwała - z potężnej czapy po dziesięciu minutach ostaje się już tylko pierścień. 
3/5

Zapach
Dominują nuty raczej jasnosłodowe przyobleczone w akcenty owocowe, szczególnie jabłkowe, oraz odrobinę  nut karmelowych - jest ładny, ale trochę mało wyjątkowy, ot, trochę słodu i tyle.
7,5/10

Smak
Trochę rozczarowujące, w ustach jeszcze całkiem przyjemne, pełne, słodowe, choć nic ciekawszego nie da się o nim powiedzieć, na przełyku natomiast uderza ewidentna nuta metaliczna, na szczęście w miarę degustacji coraz bardziej odpuszcza. Najlepiej jest zdecydowanie na finiszu, i to głębokim, gdzie wreszcie trochę mocniej zaczynają przemawiać akcenty karmelu i toffi, nawet odrobina chlebowości się pojawia; ostatecznie jest niezłe, ale nic ponadto, w dodatku mało interesujące. 
7/10

Tekstura
Dobre, ale jednak wyraźnie za małe wysycenie.
3,5/5
 
6.0/10

Dziwne. Po piwie świątecznym spodziewałem się czegoś niekonwencjonalnego, wyjątkowego, a dostałem takie dość zwykłe, słodowe, nawet nieco nudne - choć smaczne - piwo. Duży zawód, zdecydowanie najsłabsze, co dał mi Samuel Smith. Bynajmniej nie zamierzam jednak rezygnować z przygód z tym browarem.

czwartek, 22 maja 2014

Samuel Smith: Organic Chocolate Stout

Długo wyczekiwany powrót do browaru Samuel Smith. Choć browar ten jeszcze nie rozłożył mnie na łopatki, to jakoś bardzo pozytywnie do niego jestem nastawiony. Może dlatego, że koncepcja piwa, jakie dziś zdegustuję, jest mi bardzo bliska - stout czekoladowy to bardzo podobna rzecz do porteru czekoladowego, a takowy utrzymuje się w pierwszej dziesiątce piwa ocenionych na blogu. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a oczekiwania mam naprawdę spore.

Informacje ogólne:
Piwo: Organic Chocolate Stout
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Produkowane od: brak danych
Styl: stout czekoladowy
Dodatki: ekstrakt kakaa
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 550 ml

Opakowanie
Rewelacyjne - grawerowana butelka o nietypowej objętości, jak zwykle w przypadku Samuela Smitha oldskulowa etykieta, ale tutaj wybitnie udana, niesamowicie pasująca do stylu. Na kontrze solidny opis piwa. Dedykowany kapsel. Jak się okazuje, czekoladowy efekt będzie uzyskany nie bezpośrednio przez czekoladę, a słód czekoladowy i ekstrakt kakaa.
10/10 

Barwa
Czarne z nieznacznymi, ciemnobrązowymi prześwitami - piękne, apetyczne.
5/5

Piana 
Bardzo obfita i niemal doskonale gęsta, w dodatku porządnie osiada na szkle i ma piękną, beżową barwę - bliska ideału, ale w końcu minimalnie się poddaje.
4,5/5

Zapach
Genialny - wszystko dominują niesamowicie intensywne nuty kakaa albo też bardzo szlachetnej czekolady; niesamowicie naturalne i wyraziste, słodkie, cudowne. Za tym wszystkim dość nieśmiało - odrobinę za bardzo - kryje się piwna, stoutowa natura. 
9,5/10

Smak
W smaku jest jeszcze lepiej, niemal doskonale - czekoladowość w dalszym ciągu jest niebywale wyrazista, przepyszna, ale czuć zdecydowanie więcej piwa; kakaowa, rozkoszna słodycz wspaniale ściera się z bardziej szorstkimi nutami palonego słodu, lekką goryczką i kwaskowatością. Fantastyczny, czekoladowo-palony finisz; pijalność jest po prostu obłędna, nie wiem, czy kiedykolwiek spotkałem się z większą; mimo wszystko odrobinę zbyt słodkie, przydałaby się nieco większa goryczka, ale bardzo blisko ideału. 
9,5/10

Tekstura
Przyczynia się do sukcesu, jest wspaniale aksamitne, jedynie wysycenie mogłoby być odrobinę wyższe.
4,5/5

9.0/10

Fenomenalne piwo. Poza opakowaniem i kolorem, które doskonałe są, ociera się o doskonałość w każdym aspekcie i tym samym wkracza na dziewiąte miejsce ogólnego rankingu piw, które w życiu piłem. Pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich miłośników czekolady i piwa, a w sumie to nawet miłośników tylko jednego z tych dwóch. Dobrze, że jest słabe, bo pijalność byłaby aż niebezpieczna.

 



_________________________________________________________________________________
 
 
 
Powtórka 01.06.2017 r., warka do 05.2018 r.
 
Czarne, ale pod mocnym światłem rubinowe. Genialna piana. Cudownie przyjemny zapach mlecznej czekolady, może nie najbardziej wyrafinowany we wszechświecie, no i dość prosty, ale przyjemny cholernie. O ile w zapachu jednowymiarowa czekolada jest zbyt jednowymiarowa, o tyle w smaku już łączy się ze świetną, stoutową podbudową. Słodko, ale nie męcząco, bo jest odpowiednia goryczka. Rzeczywiście pijalność jest obłędna. Bliska ideału tekstura. Zdecydowanie nie jest to jakieś piwo genialne, jest w sumie proste, a ta czekolada - mimo moich spostrzeżeń sprzed trzech lat - wcale za szlachetna nie jest, ale wciąż wypada świetnie.




8.0/10

środa, 26 lutego 2014

Samuel Smith: Yorkshire Stingo

Przede mną piwo, co do którego mam naprawdę spore oczekiwania i jeśli nie będzie przynajmniej bardzo dobre, to się obrażę. Trochę szybciej niż się spodziewałem powracam do magicznego browaru Samuel Smith, bo nie mogłem się oprzeć, widząc na półce sklepowej ich old ale'a. Piłem na razie tylko jedno piwo w tym stylu, z Marston's, i bardzo mi smakowało - po Samuelu Smithie spodziewam się jednak trochę więcej, zwłaszcza że piwo to starzone jest w dębowych beczkach przez ponad rok.

Informacje ogólne:
Piwo: Yorkshire Stingo
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Produkowane od: 2008
Styl: old ale
Alkohol: 8%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 550 ml

Opakowanie
Podobna etykieta i opakowanie jak przy Taddy Porter - tu jednak większa, o nietypowej objętości 550 ml, więc bardziej pękata butelka. Grawerki jednak pozostały, bardzo ładna, oldskulowa etykieta również. Na kontrze całkiem spory tekst - a nawet dwa zdjęcia - opowiadający o piwie i procesie jego dojrzewania; podobno niektóre beczki mają ponad sto lat. Świetna powłoka.
9/10 

Barwa
Bardzo intrygujący, miedziany kolor o lekkim zmętnieniu, potrafi pod różnym światłem zrobić się bursztynowy lub nawet brązowy - piękny. 
5/5

Piana
Obłędnie gęsta, bardzo obfita, niemal idealnie trwała, lecz w końcu odrobinę ubywa jej z tafli.
4,5/5

Zapach
Znakomity aromat ciemnych i czerwonych owoców, alkoholowych wiśni w czekoladzie, rodzynek - jest nieco alkoholowości, ale bardzo szlachetnej: mocny i głęboki, ale jednocześnie dość świeży.
8,5/10


Smak
W smaku bardzo podobnie jak w aromacie; jeszcze bardziej ekspansywne nuty rodzynkowe, w dalszym ciągu likierowe owoce w czekoladzie, lekko kwaskowate; najciekawsze rzeczy dzieją się na przełyku, gdzie ta tajemnicza owocowość wzmaga się do zenitu i dołącza do niej wygładzony, lecz mimo wszystko trochę za mocno odczuwalny alkohol. Goryczka raczej znikoma, bardzo krótka, za to piękny, długi, ale'owy finisz, w którym można dopatrywać się efektów leżakowania.
8,5/10

Tekstura
Zdecydowanie zanadto wysycone, co trochę obniża pijalność w zestawieniu z ciężkością samego smaku.
2,5/5 

7.5/10

No nie obrażam się, ale na pewno liczyłem na więcej; piwo jest bezwzględnie bardzo dobre, wręcz świetne, lecz jednak nie wybitne. W gruncie rzeczy ledwie przebiło wspominanego Old Crafty Hena. Na pewno jednak bardzo znamienity reprezentant swojego stylu. Za jakiś czas na pewno zdegustuję kolejne piwo z Samuela Smitha.

piątek, 10 stycznia 2014

Samuel Smith: Taddy Porter

Tak jak niemal od początku mojej przygody z dobrym piwem najbardziej fascynują mnie smaki belgijskie, tak równocześnie zawsze odczuwałem największy pociąg do angielskiej otoczki. Nie umiem do końca powiedzieć, dlaczego, ale jeśli chodzi co najmniej o piwo, Anglia jawi mi się jako kraina nieco magiczna. I magiczny jest bez wątpienia browar Samuel Smith, najstarszy taki obiekt w Yorkshire, powstały w roku 1758, do dziś produkujący piwo na bazie wody z własnej studni ponad dwustuletnią metodą fermentacyjną, dostarczający piwo do pubów w drewnianych beczkach. Na początek przygody z tym fascynującym browarem wezmę do ust ich klasyczny, angielski porter.

Informacje ogólne:
Piwo: Taddy Porter
Kraj: Wielka Brytania (Anglia)
Region: Yorkshire and the Humber
Miasto: Tadcaster
Browar: Samuel Smith Brewery
Produkowane od: 1979
Styl: brown porter
Alkohol: 5%
Ekstrakt: nieznany
Objętość: 355 ml

Opakowanie
Znakomite; piękna frontowa etykieta w stylu retro, butelka w ciekawym kształcie z niewielkimi, ale świetnym grawerunkami, na kontrze parę zdań na temat procesu warzenia piwa, a nawet zdjęcie, ukazujące moment dodawania chmielu do kadzi. Elegancja przy jednoczesnym braku przepychu; bliskie ideału.
9,5/10
Barwa
Czarne z nieznacznymi, ciemnobrązowymi prześwitami, pod mocnym światłem rubinowymi; bardzo ładne. 
4/5

Piana
Dość obfita, ekstremalnie drobna, o pięknym, ciemnobeżowym kolorze, nieszczególnie trwała, ale za to przepięknie osiadająca na szkle. 
3,5/5

Zapach 
Fascynujące połączenie bardzo mocnych nut wiśniowych z karmelowymi, trochę dalej bardziej klasyczne dla ciemnego słodu akcenty, w tle wyraźna paloność; bardzo zachęcający, świeży, dość intensywny, choć mógłby być bardziej. 
8/10
Smak
W smaku jest jeszcze lepiej, wiśnie zdecydowanie ustępują, a pełnię swoich możliwości pokazują akcenty klasycznie porterowe, bardzo, bardzo gładkie; na pierwszym planie czekolada - w ustach mleczna, a im bliżej finiszu, tym coraz bardziej gorzka. Ten ostatni mocno naznaczony trochę zbyt agresywnie kwaskowatymi nutami palonymi, które grzebią czekoladę, a wprowadzają kawę - nie za wysoka, trochę ozdobiona kwaśnością goryczka.
9/10

Tekstura
Przydałoby się trochę wyższe wysycenie, ale o jego niezwykłej aksamitności, która winduje i tak wysoką pijalność, można by napisać poemat.
4,5/5

8.0/10
 
Świetny, choć nie zwalający z nóg angielski porter. Klasyka stylu, powinien służyć za przykład różnic między stoutami a porterami ze swoim bogactwem nut wiśniowych i czekoladowych. Poczułem angielską magię i przypomniałem sobie, że dużo magii upatruję również w piwach ciemnych. Raczej nie za szybko, ale na sto procent wrócę do browaru imienia Samuela Smitha.